hispana
24.02.04, 12:31
meskie vs. damskie podejscie do obietnic (w sprawach malej lub duzej wagi).
Ostatni przypadek:
On: Bardzo chcialbym spotkac sie z toba jutro, mozesz?
Ona: Niestety nie moge, ale pojutrze bardzo chetnie.
On: Wspaniale, zadzwonie jutro wieczorem, zeby ustalic szczegoly
... nie dzwoni... po cholere tak mu zalezalo zeby sie spotkac?
Ostatnio ciagle ma to miejsce z roznymi facetami(chodzi o jakies ustalenia,
ktorych ON nie dotrzymuje, niekoniecznie to, ze obieca zadzwonic, albo cos
zalatwic). Kilka razy uznalam, ze to przypadek, zapomnial, mial jakies inne
wazne sprawy itd. Takie zachowanie obserwuje u coraz wiekszej liczby facetow
i ma coraz wieksza czestotliwosc. Zaczelam miec na to uczulenie. Napisalam
wiec tamtemu z dialogu powyzej, ze mam uczulenie na takie zachowanie.
Odpowiedzial "widocznie jestem facet bez klasy i nic na to nie poradze".
Prosze o jakies obiektywne komentarze bo nie wiem czy ja zwariowalam czy
swiat zwariowal.