Dodaj do ulubionych

żona mnie sprawdza

IP: *.chello.pl 27.02.04, 17:10
Krótkie pytanko do panów: czy Wasze żony przeglądają Wam komórki? Sprawdzają
od kogo i jakie smsy dostajecie, kto dzwonił do Was, a do kogo Wy? Przecież
jakieś prawo do prywatności obowiązuje, nawet w małżeństwie? Mylę się?
Obserwuj wątek
    • Gość: maks Re: żona mnie sprawdza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.04, 17:17
      Sprawdziła i z niewinnej korespondencji zrobiła aferę trwajaca już z pół roku -
      nie powinna, ja jej nie grzebię w komórce.
      • Gość: KUBA Re: żona mnie sprawdza IP: *.acn.waw.pl 27.02.04, 17:23
        Ja odkad swoja bije to nawet nie smie moich rzeczy dotykac, kiedys to samo
        mialem. Zlej ja dla przykladu i spokoj bedzie nareszcie, tez sie cycalem az mi
        ktos to samo doradzil.
        • Gość: jarek Re: żona mnie sprawdza IP: *.acn.waw.pl 27.02.04, 21:26
          Slusznie Wasc prawisz!
          Chamstwu (czyt. grzebanie w rzeczach osobistych innych osob)
          nalezy przeciwstawiac sie silom i godnosciom osobistom!

          jarek
          • sarenka01 Re: żona mnie sprawdza 28.02.04, 00:18
            niby racja ale czemu kobiety to robia.zastanowił sie którys kiedys?toz tyle sie
            słyszy ze faceci jak mają kochanki to najczesciej z nimi smsują i dzwonia z
            komorki i taka biedna duszyczka wasza zona narzeczona czy dziewczyna obawia sie
            tego i jesli juz podejrzewa was ze mogllibyscie ja kiedys tam zdradzic to woli
            to wykryc jak naszybciej.a ze przez grzebanie??????no coz takie sa kobiety.Jest
            rada.Im wiecej bedziesz zabranial tym bardzej ona stanie sie pdejrzliwa i
            nieufna a tego chyba bys nie chciał.pokaz jej ze moze zagladac kiedy chcesz i
            ze nie masz nic do ukrycia(jesli naprawde nie masz)moze kiedys sama zlapie sie
            na tym co robi i sobie odpusci,p,pozdro
            • Gość: jarek Re: żona mnie sprawdza IP: *.acn.waw.pl 28.02.04, 00:52
              Powiem krotko: nikogo nie mam zamiaru uczyc elementarza
              kultury. Jesli kobieta go nie posiada - na odstrzal.
              Szanuje czyjas prywatnosc i tego samego wymagam od innych.
              To wsio, co mam do powiedzenia na ten temat.

              jarek
            • Gość: miri Re: żona mnie sprawdza....czyli.. IP: *.wroclaw.mm.pl 01.03.04, 10:46
              skoro tak robi, to znaczy, że po prostu ci nie ufa...!!! Zrób coś z tym.
            • jwyszk Re: żona mnie sprawdza 04.03.04, 15:49
              JA NAWET JESLI MIALABYM PODEJRZENIA, NIE ZLAMALBYM PRAWA DO PRYWATNOSCI-KWESTIA
              WYCHOWANIA, ALE UZASADNIENIE SARENKI JEST SENSOWNE.
        • Gość: żona Re: żona mnie sprawdza IP: *.crowley.pl 29.02.04, 18:52
          Ty bałwanie jeden !!! my żony będziemy sprawdzać Wasze telefony, bo tak nam się
          podoba !!!!! będziemy sprawdzać połączenia i sms-y, bo nie można Wam ufać !!!
          a żona pewnie już Twoich nie sprawdza, bo ma Cię już pewnie dosyć Ty patafianie
          jeden !!! ma Cie dosyć i wiszą jej te Twoje połączenia i smsy !!! i uważaj, bo
          jak Cię kiedyś walnie przez tą pustą glacę patelnią to się nie pozbierasz !!! i
          pamietajcie jak żona kocha to sprawdza telefony i sms, a jak już ma Was dosyć
          to nawet jej się nie chce sprawdzać !!!!!
          • Gość: żona2 Re: żona mnie sprawdza do żony IP: 80.51.253.* 29.02.04, 19:30
            Świetnie. Podpisuję się pod tym co napisałaś.Tych patefonów facetów trzymać tak
            jak nam się podoba.Pozdrówka.
            • barnaba7 KUBA, ja za takie praktyki, wstrzymalem zonie 01.03.04, 11:10
              kieszonkowe.

              i mam spokoj!

              Slyszales, KUBA?

              obeszlo sie bez lania.
          • Gość: sprawiedliwy Re: żona mnie sprawdza IP: *.ssk.com.pl 04.03.04, 11:58
            Ty kretynko jedna! Jak twój mąż ma kochankę to na pewno nie SMS-uje z nią bo
            wie że jego stara - czyli Ty - bedzie go sprawdzać. Czyli to co odkryjesz w
            jego komórce możesz sobie w buty wsadzić - będziesz wyższa hehe.
            A jeśli faktycznie SMS-uje to jest takim samym kretynem jak Ty i w takim razie
            po pierwsze jesteście siebie warci a po drugie gratuluję wyboru!

        • madzia.c Re: żona mnie sprawdza 01.03.04, 19:04
          Ty Kubo-damski bokserze!!!!!!!!Nie myślałam,że taki prymityw istnieje jeszcze
          na tym świecie!!!!!!!!!!!!!!Tobie ktoś powinien .......... -> sam się
          domyśl!!!!!!!!!!!!!Jesteś beznadziejny!!!!!!!!!!!!!Musisz wyładowywać swe
          emocje na kimś słabszym!!!!!!!Jak najszybciej idź do psychiatry!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: diablo Re: żona mnie sprawdza IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 04.03.04, 05:55
          idioto-pewnego dnia zona moze tobie oddac. strzez sie !!!!
      • bejbiko MĄŻ mnie sprawdza!!! 01.03.04, 20:06
        nigdy mi nie przyszło do głowy zajrzeć M do komórki..... od momentu kiedy on
        sprawdził moją, kiedy złamał hasło i zajrzał mi na skrzynkę mailową.... i
        pewnie jemu wolno? Faceci...... ! A jak kobieta zajrzy to "wpie....." powinna
        dostać!
        ..... no i sprawdzam czasami....smsy od byłej żony wpadają!

    • Gość: beer Re: żona mnie sprawdza IP: 80.51.253.* 28.02.04, 13:35
      prawo do prywatności to ty chłopino miałeś jak byłes KSAWALEREM.Popieram Twoją
      żonę w 100% niech ci komóre pucuje .chętnie dałbym jej pare rad na inne Ciebie
      sprawdzanie.jak ma się żonę to przed nią żadnych tajemnic.ZROZUMIAŁEŚ. No to
      ok. Żonę szanować proszę.No.
    • Gość: pepsikola Re: żona mnie sprawdza IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.02.04, 13:47
      No, ja sprawdzałam po znaczącej utracie zaufania, ale przedtem nie. Zastanów
      się gdzie nadużyłeś. A mówisz jak mój legalny. Cytuję: ja cię nie okłamię (po
      raz setny) ale ty nie sprawdzaj mi komórki ( w domyśle :bo tam moja
      korespondencja nie spodoba ci się i tylko się pokłócimy się. Pozdrawiam.
    • Gość: AnaisNin Re: żona mnie sprawdza IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 28.02.04, 22:00
      Pytanie było wprawdzie to panów, ale mimo wszystko pozwolę sobie odpowiedzieć.
      Nigdy nie przeglądam tel. mojego męża, ani on tego(mam nadzieję) nie
      robi.Uważam, że w związku każdy ma prawo do odrobiny prywatności, tego typu
      akcje uznałabym za inwigilację!Znam za to panów, kt. sprawdazją komórki swym
      paniom, zatem to przywara nie tylko damska.
      • vika411 Re: żona mnie sprawdza 01.03.04, 14:32
        I ma racje! Jak chlopu sie raz cugli popusci to sie znarowi. chlop jest do
        roboty a w komorce ma po robocie spac a nie smsowac , romansowac i kochanicy
        komplementy prawic. Chlopu sie nalezy:
        robota, krupnik na kosciach, w morde kilka razy dziennie i komorka do spania!!!
        niech sobie taki nie wyobraza, ze mu cos wolno. Jak sie chlopa nie bije to
        watroba w nim gnije!!!
        • barnaba7 hihihi 01.03.04, 14:45
          no i co?
          masz takiego frajera?

          juz ja bym Cie w tej komorce...
    • Gość: dziki UCIEKAJ LUJE!!!! UCIEKAJ!~ IP: *.dyn.optonline.net 01.03.04, 01:41
    • Gość: dom Re: żona mnie sprawdza IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 01.03.04, 17:46
      tak niestety sprawdza wszystko: telefony, maile itp, narazie jesteśmy ze sobą
      krótko ale nie wiem ile wytrzymam - rozmawialismy o tym ze to nie ladnie ale
      nic nie pomaga - takie te baby już chyba sa. Jesli cos czlowiek bedzie chcial
      zrobic w tajemnicy bedzie czeba sie niezle nakombinowac
      • Gość: kasia ka-ce Re: żona mnie sprawdza IP: *.ssnet.pl / *.ssnet.pl 01.03.04, 20:48
        mam jedno wyjscie pozbyc sie komórki i po kłopocie.Ja swoja po przyjściu do
        domku poprostu wyłanczam a nuż by w tym czasie zadzwonił ten drugi..po prostu
        bylaby tragedia.Komórka to moja osobista własnośc i wara od niej,ja nie
        zagladam i tego samego oczekuje.
    • Gość: też żona Re: żona mnie sprawdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 07:53
      kiedys nie sprawdzałam, ale jak juz ktos na tym forum wspomniał, ze widocznie
      tak robimy bo nie mamy zaufania do męża. wszystko było pieknie ładnie aż
      zauważyłam, że mąż nosi komórkę ciągle w kieszeni /wczesniej tego nie robił/.
      Nawet żartowałam z nim na ten temat, ze skoro tak chowa komórke i ciągle
      odbiera sms-y to napewno ma jakaś laske na boku. Odpowiedz była ... gram w
      jakies tam gry. Pomyslałam dobra, może i gra. Ale pozbyłam sie jakichkolwiek
      złudzen kiedy pewnego razu był w łazience a ja wzięłam jego komórkę i chciałam
      sprawdzić jego PIN ponieważ parę chwil wczesniej rozmawialiśmy na temat pewnego
      zdarzenia, które miało miejsce, gdzie był wypadek samochodowy, w którym zgineła
      młoda kobieta, jej mąz przezył ale nie mógł powiadomić ani policji ani
      pogotowia gdzie są, poniewaz nie znał PIN-u komórki swojej żony!!! I wiecie co
      nastąpiło. Oto mój mąz wypadł z łazienki z siła huraganu i wyrwał mi komórkę z
      rąk /nawet nie wiem czy zdazył naciągnac slipy/. Juz wtedy wiedziałam, ze jest
      coś nie tak. No i sie nie myliłam. Wszystko wyszło na jaw jak przyszły bilingi.
      Powtarzał sie w nich praktycznie tylko jeden nr i nie był to mój. Takim to
      sposobem dowiedziała sie, ze juz nie jestem pierwsza ale druga.
      • lune przypadek 02.03.04, 10:42
        Gość portalu: też żona napisał(a):

        >Takim to sposobem dowiedziała sie, ze juz nie jestem pierwsza ale druga.

        No wlasnie. Ja tez dowiedzialam sie o tym przypadkiem. W ogole nie przyszlo mi
        do glowy by cos sprawdzac, kontrolowac. Przypadek - i koniec zaufania a koniec
        zaufania to koniec zwiazku. Nie wyobrazam sobie trwania w ukladzie, w ktorym
        stosuje sie ponizajace OBYDWIE strony praktyki tzn. kontrolowanie komorki,
        poczty. Nie mam watpliwosci ze ani sama nie chcialabym nikogo kontrolowac ani
        tez byc kontrolowana. To chore.

        Wiekszosc postow w tym watku to zarty ale sprawa jest bardzo powazna.

        Lune
        • Gość: anton *o n e* nie potrafia na ogół obsługiwac komórki! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 20:16
          Myślę, że robicie sobie jaja z tymi kontrolami Waszych komórek, przecież *o n
          e* nie potafią na ogół obsługiwać tak skomplikowanego urządzenia jak komórka,
          no, może poza funkcją gadania godzinami z psiapsiółką o idiotyzmach, chyba, że
          ktoś ma żonę co najmniej doktora inż. nauk technicznych.
          • Gość: jolka59 Re: *o n e* nie potrafia na ogół obsługiwac komór IP: *.bredband.comhem.se 02.03.04, 21:35
            I widzisz facet i tu sie mylisz faktycznie istnieja na tej ziemi
            takze inteligentne kobiety,potrafiace nie tylko wlaczyc komorke ale tez Was
            sprawdzic ;-))))
          • Gość: koleżanka Re: *o n e* nie potrafia na ogół obsługiwac komór IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 11:57
            To bardzo przykre że otaczasz się tylko takimi kobietami (ograniczonymi) - to
            chyba też świadczy o tobie i pewnie znasz 99 % ogółu tego typu kobiet bo tak
            naprawdę jest ich bardzo mało. Ale dodam, że na ogół są one bardzo pociesznymi
            i słodkimi istotami - po prostu taki typ.
      • gibki Re: żona mnie sprawdza 02.03.04, 22:09
        to co za idiota ze dal Ci sprawdzic bilingi, albo zero kultury z Twojej strony
        ze prywatna korespondencje czytasz
        • enaka Re: żona mnie sprawdza - gibki 03.03.04, 09:33
          dla mnie czytanie cudzej korespondencji tez jest oznaka braku kultury
          ale ciekawa rzecz: meritum sprawy (zdrada)nie zostalo przez Ciebie poruszone
          chyba ze zaliczyc do takiej dyskusji "co za idiota, ze dal sie zlapac"
          przykre
          pzdR
          • barnaba7 enaka, moge spytac co jest przykre? 03.03.04, 09:53
            to chyba oczywiste, ze jezeli ktos zdradza,
            wiedzac, ze zona tego nie akceptuje i nie potrafi zadbac o to,
            aby bilingi przychodzily na inny adres, wychodzi na idiote?
    • Gość: jolka59 Re: żona mnie sprawdza IP: *.bredband.comhem.se 02.03.04, 21:27
      I dobrze robi bo widocznie dajesz jej do tego powody,
      ja mojego meza nie sprawdzalam wydawalo mi sie ze ma prawo do prywatnosci
      ale zawiodl moje zaufanie i teraz musi wychowywac niechciane dziecko swojej
      kochanki.Nie wierz nigdy mezczyznie
    • Gość: figaro Re: żona mnie sprawdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 21:54
      Nie sprawdzam , bo wiem........
      ....ze gdyby moj maz gral na dwa fronty to zrobilby to inteligentnie
      nic bym nie znalazla ani nie udowodnila
      mam przy sobie FACETA Z MOZGIEM a nie tylko z jajami
      jak sie ma obok dupka , to sie go traktuje jak dupka
      ....i sie sprawdza!!!!
      • Gość: żona 4 Re: żona mnie sprawdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 07:29
        do figaro mówisz z mózgiem? nie sadzę, widocznie masz meża, który ma dwie
        pary jaj. miedzy nogami i zamiast mózgu. ciekawe których jaj uzywa żeby
        przespać sie z Tobą? a tak na marginesie to widocznie nie znasz swojego męża aż
        tak dobrze. może jesteś tylko dodatkiem do jego zycia, ale dalej tej wersji sie
        trzymaj, ze nie masz męża DUPKA bo tak jest najwygodniej, prawda?
        • groubas mozesz jasniej, zoneczko4? 03.03.04, 08:21
          w ciagu kilkunastu lat malzenstwa, mialem kilka udanych romansow.
          Wszystkie tak starannie ukryte, ze zona, nawet gdyby sprawdzala
          i tak by do niczego nie doszla.
          Any questions more?
          • Gość: taki_tam_facet Re: mozesz jasniej, zoneczko4? IP: *.glogow-malopolski.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 11:53
            Zdrada ....Może pomińmy i przyjmijmy,że akurat jej nie ma.Przyjmijmy , ze nie
            ma powodu do nieufności <w tym temacie> i zostańmy przy kwesti charkteru
            człowieka z którym żyjemy. Moja żona <rozprawa rozwodowa w toku-10-go pierwsze
            posiedzenie tak zwane "ugodowe" > na łbie staje ,żeby coś na mnie mieć.Ja
            złożyłem pozew rozwodowy ale jak się domyslam ona za wszelką cene bedzie
            chciała aby rozwód był z mojej winy <wtedy dostanie alimenty na siebie tez>
            Grzebanie w komórce to pikuś w porównaniu z tym do czego ona jest zdolna:)
            Oczywiscie robiła i to...kiedys nie znajac angielskiego "udało jej sie"
            przetłumaczyc tekst piosenki ...ale zaręczam,że z jej tłumaczenia koń by sie
            zesrał ze śmiechu.Jej "ulubionym zajeciem" jest grzebanie we wszystkich moich
            rzeczach.Ona poprostu chciałaby żebym ją zdradzał ale ,że nic nie mogła
            znaleźć "obciążającego " mnie więc przyjeła inna taktykę .Teraz stara się
            zrobić mi sprawę o znęcanie się nad rodziną. Kiedyś sprowokowała awanturę i
            wezwała policję ... na dowód mojego znęcania się pokazała siniaki na udach...O
            mało zawału nie dostałem jak to zobaczyłem bo oczywiscie jej tego nie
            zrobiłem...mysle ,że wydzwoniła na rowerze...zresztą nieważne..Z tego co
            słyszałem to ma juz kilka obdukcji:) W sierpniu zrobiłem jej notarialnie
            darowiznę pieniężną <nawet podatek w skarbowym zapłaciłem ja > i zgodnia z
            umową darowizny miała się wyprowadzić do 28-go lutego....siedzi dalej jak sie
            łatwo domysleć. Nawet popędziła 1-go marca do urzędu z rządaniem zameldowania
            jej w moim domu.<moim bo wybudowanym za pieniądze z majatku odrębnego jakby
            co>Jeżeli jej wszystkie działania wynikają z chęci zwrócenia mojej uwagi na nią
            to swietnie jej sie udaje.Ja nawet portfel w kieszeni noszę już ciągle po tym
            jak "wyparowało" mi z szafy 400 euro<żeby nie było niedomówien dom jest na moim
            całkowitym utrzymaniu ,jak rowniez nasza córka a ja robie i tak co miesiac
            przelew na jej rachunek tyle ,że oczywiscie juz sporo nizszy niż
            dawniej...zreszta ona pracuje:) > Kłamstwo jest na porządku dziennym...Nie wiem
            dlaczego tak potwornie kłamie...nawet w banalnych sprawach...zupełnie nic nie
            znaczących,gdzie normalnie prawda lepiej by brzmiała.Nie mam zamiaru juz tego
            dociekać. Przyzwyczaiłem się ,że jeżeli chcę zeby w domu było czysto to musze
            posprzątać także po niej bo inaczej przykleje się w salonie do stolika albo
            wywróce na stercie jej ciuchów rzuconych na podłogę :) Przyzwycziłem bo wiem
            już ,że ten związek był fatalną pomyłką i ,że kiedys sie w koncu
            skonczy.Zrozumiałem też , że nie wolno mi poddawac sie ciągłym prowokacjom ani
            wierzyc w jakiekolwiek jej zapewnienia .A jesli chodzi o wątek główny to
            uważam ,że każdy ma prawo do odrobiny prywatności...nawet jeżeli ma zonę czy
            męża.I jeszcze jedno...wszystko zależy od tego z kim sie jest i jaki on<ona>
            jest. Czasem dopiero po kilku latach mozna zauwazyc co było grą i fałszem a
            co "naturalnym" zachowaniem partnera.Hej wszystkim...grzebanie w komórkach to
            pikuś :)
            • Gość: Buzia Re: do takiego tam faceta IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 04.03.04, 13:01
              To bardzo smutne, co napisałeś.Jestem mężatką z 20-letnim stażem i słuchając
              takich wypowiedzi nie mogę się nadziwić, co takiego dzieje się z ludźmi,
              przecież kiedyś się kochali, byli dla siebie jedyni,mieli wspólne
              marzenia....i co z tym zrobili?!
              Co do głównego wątku:
              *prawdziwa miłość to przede wszystkim zaufanie
              * omówione wcześniej sposoby sprawdzania są poniżające dla kobiety ( tej,która
              to robi)
        • Gość: figaro do zony 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 13:51
          GRATULACJE!!!!!!Masz racje w 200% o jajach mojego meza i o mnie
          jako dodatku z ktorym sie spi uzywajac jaj zastepczych.
          Nic nie musisz sprawdzac, Ty po prostu wszystko wiesz!!!!!!
          Marnujesz sie tu , zacznij na tych jasnowidzeniac zarabiac
          moze jakies biuro pomocy dla ofiar i ich dupkow???????????
          • Gość: zona 4 Re: do zony 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 14:39
            do figaro. czyżbys się zdenerwowała? a moze jednak masz tą świadomość, ze
            jednak sypiasz z DUPKIEM
        • Gość: Betty Do takiego tam faceta!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 16:48
          Racja, komórka to małe miki.Zupełnie jak bym znała tę historię!!!Żona kolegi
          toczka w toczkę - "pobicia", policja, grzebanie, śledzenie, detektyw itp.Nawet
          brud się zgadza, że dorzucę moczące się majtki w miedniczce po kilka dni....
          Najzabawniejsze jest to, że sama miała kochanka - nastolatek mieszkający na tym
          samym piętrze, nawet zrobiła go ojcem chrzestnym.Nie jesteś sam.
          Osoby o niskiej samoocenie i wąskim umyśle tak się zachowują.Ale dotyczy to i
          kobiet i mężczyzn.Sama to odczułam.Też patologia, gdzie komórka to jest nic.
          Ale zapewniam, lepiej jest mi samej jak gra pozorów, podejrzenia itp.
          Pzdr
          • Gość: taki_tam_facet Re: Do Betty IP: *.glogow-malopolski.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 19:41
            Hejka Betty . Trudno twój list nazwać pocieszeniem ale dzieki za
            zrozumienie.Pozdrów kolegę...mam nadzieję ,że mu się w koncu ułozyło.Pozdrawiam
            • Gość: Betty Do Takiego tam faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 13:13
              hihihihi, ułożył sobie w końcu życie..... z przyjaciółką wysokoprocentową...
              świat zwariował, ech... pozdrawiam śniegowo - śniegu u nas po pas!
    • Gość: Koleżanka Re: żona mnie sprawdza IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 12:15
      Dlaczego zaraz myślimy w kategoriach "sprawdzania"? Mamy w domu dwa tel komórk.
      + stacjonarny. Wg mnie telefony są do komunikowania się. I nie rozumiem
      dlaczego tel komórk. jest traktowany przez większość ludzi jak "czarna
      skrzynka". To tak samo jakbym odebrała telefon stacjonarny bo dzwonił i (jak
      ktoś tu pisał wcześniej) dostała wpierdol za przeproszeniem, bo to nie było do
      mnie. Co ma telefon do prywatności??? Często sobie przeglądamy telefony
      wzajemnie, bo często SMS-ujemy różne żarty, i inne głupoty - robimy to żeby się
      pośmiać, a jeżeli ktoś "urabia na boku" i można go w ten sposób zdemaskować to
      jest ... . I przychylam się do stwierdzenia, że jeżeli facet jest choć trochę
      inteligentny to (juz nie wnikając w jego uczciwość) nie da się złapać na tak
      głupim posunięciu.
      • Gość: Szarak1 Re: żona mnie sprawdza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.04, 15:39
        Kochani ,jest pewna święta zasada: Ufać ale kontrolować! Czyli wilk syty ,a i
        owca cała:)
      • Gość: leon Re: żona mnie sprawdza IP: *.swic.dialup.inetia.pl 06.03.04, 04:13
        > Wg mnie telefony są do komunikowania się. I nie rozumiem
        > dlaczego tel komórk. jest traktowany przez większość ludzi jak "czarna
        > skrzynka"

        Droga Koleżanko - jesli chcecie miec w domu/rodzinie telefoniczny kibuc - OK
        Wasze prawo.
        Przyjmijcie jednak do wiadomosci, ze zdecydowana wiekszosc ludzi traktuje
        komorke jak bardzo prywatna rzecz. Kiedy ktos dzwoni do kogos na komorke, to
        robi to z przekonaniem ze odbierze osoba z ktora chce rozmawiac, a nie np. jego
        zona czy tesciowa dozorcy.

        > To tak samo jakbym odebrała telefon stacjonarny bo dzwonił i .../ciach/...
        > dostała wpierdol za przeproszeniem, bo to nie było do mnie.

        Nie ma co obrazac sie na rzeczywistosc, tak juz sie przyjelo w spoleczenstwie,
        ze telefon stacjonarny moze odebrac kazdy, komorkowy - nie. I tyle.

        > Co ma telefon do prywatności???

        Jesli to prywatny telefon, to duzo !

    • diablica_28 Re: żona mnie sprawdza 03.03.04, 20:24
      Jezeli któryś z partnerów daje się podejśc w sposoby opisywane przez was, to oznacza ze nie jest osoba mogaca miec romans!!

      Podstawą każdego romansu jest dyskrecja, to dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Wówczas jestem ciekawa czy bys cos znalaz/ła !!!
      • Gość: marbo8 Re: żona mnie sprawdza IP: *.cersanit.com.pl 03.03.04, 20:32
        Ale właśnie niektóre osoby myślą że to co robią "po cichu,czy też w tajemnicy"
        nie przenosi się w zaden sposób na jej zachowanie, a jeszcze dodać
        to,że"telefon jest jej prywatnością" to po prostu jest pewna siebie
        A jesli mówisz o tych osobach które jakby chcialy to nikt by o niczym nie
        wiedział, to związki sa tylko po to żeby mogli zdradzać i krzywdzić.....
    • to_jamam19 Re: żona mnie sprawdza 03.03.04, 21:04
      nie martw się ona jest tylko zazdrosna, nie reaguj na to ,co robi, z twoją
      komórką, a przestanie Cię sprawdzać
      • alter50 Re: żona mnie sprawdza 04.03.04, 13:33
        Oj nie ma prawa do prywatności na tym świecie.Ostatnio moja Pani dorwała sie do
        mojej komórki jak małpka do kitu.Na moje nieszczęście dobrze wie co jak
        sprawdzac.O efekcie powiadomie Was wkrótce.Panowie,kazdy sms,kazda
        wiadomość,natychmiast kasowac.pozdrawiam
    • muczo.maczo Re: żona mnie sprawdza 04.03.04, 16:00
      kup se leszczu telefon na karte
      zastrzez numer zebys jak odbieze maz kochanki zeby jej nie wkopac
      umawiaj sie z kochanka w pracy
      i bron boze nie dawaj kochance numeru komorki o ktorej wie zona ani domowego
      komore zostawiaj w pracy

      i po klopocie, niech zona zna pin do twojej komorki i niech czyta do woli
      wydatek niewielki i wszyscy zadowoleni
    • Gość: Jarek Twoja Ciebie sprawdza, moja się nie sprawdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 00:08
      Stary! Twoja zona Ciebie sprawdza, a moja się nie sprawdza. Stara prawda, że po
      15 latach małżeństwa, nowa żona powinna należeć się z urzędu!
      • Gość: gajowy A mnie komórkę sprawdził dzielnicowy, bo któryś IP: *.core.lanet.net.pl 06.03.04, 01:14
        sąsiad uprzejmie doniósł,pędze siwuche.
    • Gość: didi Re: żona mnie sprawdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 12:35
      mój narzeczony ma mnóstwo koleżanek i piszą sobie czasami jakieś śmieszne smsy,
      których treś tak naprawdę jest tylko dla nich zrozumiała tak do końca i tylko
      oni wiedzą, ze nie ma w nich żadnego podtekstu seksualnego. Wiem, bo nieraz
      Michał mi pokazuje, razem się śmiejemy i jest ok. Ja też mam takich kolegów, z
      którymi piszę dziwne rzeczy i Michał też wiele razy widział te smski. Dlatego
      wiem, że gdybym sama mu zerkała, mogłabym niektórych nie zrozumieć do końca i
      awantura gotowa. Wiem, że w każdej chwili mogę przejrzeć jego komórkę, ale nie
      chcę. Sama kiedyś zdradzałam innego faceta i wiem, że jak się chce, zdradę
      można świetnie ukryć. Tylko.. po co być razem skoro chce sie zdradzać tę drugą
      osobę...? Bez sen su. Ufam Michałowi i wiem, ze jest ok. Nie musze ani nie chcę
      go sprawdzać
      • Gość: diver Re: do didi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 19:28
        no mało jest takich kobiet z sensem jak Ty.. wtedy zycie wygladałoby inaczej..
        moja historia jest niewesoła , ale prawdziwa. Pracowałem na wysokim stanowisku
        w dużej korporacji - średnia wieku menagera ok 35 lat, asystenki ok. 25.
        zaprzyjaźnilem się z asystentką kolegi, bo to była inteligentna jajcara, która
        sporo mi zresztą pomagała - moja asystentka była raczej taka sobie.. żeby było
        jasne, to była tylko przyjaźn , sympatia, wspólne poczucie humoru - zero sexu,
        zero prób sexu, po prostu nic.. ale Agnieszka , tak ją nazwijmy, to imię nie
        jest prawdziwe - wysyłała do mnie od czasu do czasu SMSy typu " darling, mam
        twój krawat :)) " - faktycznie zostając po godzinach w pracy, zdjąłem krawat i
        zapomnialem go sali konferencyjnej .. ona wychodziła po mnie i schowała krawat
        u siebie do biurka .
        albo " Piotruś, nie mogę się doczekać ..." ( chodziło o jakiś raport - SMS
        przyszedł wieczorem ), albo " było wspaniale, dzięki - kiss you a milion
        times ! " ( to o tym jak wypadła jej prezentacja zaliczeniowa z financial
        management / studia zaoczne na SGH - a ja sporo jej pomogłem w przygotowaniu,
        bo to moja działka, ona pracowała u kolegi w innym dziale )
        Okazuje się ,ze moja żona to wszystko czytała. I nakręcała się , ale nigdy nie
        dyskutowała ze mną - nie chciała się przyznać , że sprawdza mi komórkę.
        W końcu jednak eksplodowała. I na tym etapie była juz 100% przekonana, ze ją
        zdradzam. Żadne tłumaczenia nie pomogły. Zrobiła taki dym w firmie, że nie
        wiedziałem gdzie mam się podziać - nie mówiąc już o tym, że kolega musiał dać 2
        tygodnie bezplatnego urlopu Agnieszce, aby doszła do siebie. Zresztą od razu po
        tym zmieniła pracę - wiele osób w firmie, łacznie z moim szefem ma do mnie żal
        o tę sytuację, ponieważ bardzo ją ceniono. Ja też zresztą postanowiłem zmienić
        pracę - mam już podpisany nowy kontrakt gdzieś indziej, wcale nie lepszy, ale
        po prostu nie czułem juz się w firmie najlepiej ..W domu oczywiście sceny jak
        ze szpitala psychiatrycznego : mam się przyznać , przestać kłamać ,
        przeprosić , zmienić sie ..wtedy ona mi wybaczy, choć sama nie wie czy zdoła,
        po tym co się stało .. Ludzie, qrwa to jest nie do opowiedzenia. Zacząłem po
        prostu nienawidzić żony. Kilka dni przespałem się z dosyć fajną dziewczyną,
        którą poznałem w barze ( wieczory spędzam poza domem ). Z zimną krwią
        opowiedziałem o tym mojej żonie.
        Chyba nie za bardzo ja to ruszylo, bo i tak była przekonana, ze ja zdradzam,
        ale zawsze jakoś tam jej tym dolozyłem.. Tak myślę , chociaż ona udawała nawet
        zadowoloną na zasadzie " nareszcie się gnoku przyznałeś , szkoda ,że nie do
        wszystkiego .. ) Teraz będzie rozwód. Na początek unieważniłem jej kartę
        kredytową podpiętą do mojego konta - tak na wszelki wypadek.Zastanawiam się ,
        czy nie odebrać jej auta - to jej mocno utrudni życie.. ( auto jest moje -
        kupione przed ślubem , 5 lat temu ).
        Przypomina mi się " wojna państwa Rose " - jestem przygotowany na wiele
        ewentualności również z jej strony .. na razie wyprowadzam się do kolegi ( jest
        na 6miesięcznym stazu za granicą ).. jeżeli wymieni zamki w mieszkaniu (
        wspólnym ) - odbiorę jej to auto i zobaczymy co się będzie dziać dalej..
        życzę wszystkim głupim laskom dalszej miłej lektury SMSów i bawienia się w
        detektywów.. jest szansa, że wpieprzycie się w takie samo bagno jak moja zona,
        bo ona jest w bagnie - i stać mnie na wiele, aby sprawić że to naprawdę
        odczuje
    • Gość: maxi Re: do diver IP: *.limes.com.pl 06.03.04, 20:45
      a gdyby to była sytuacja odwrotna. To ona miałaby kumpla "jajcarza" i to Ty
      przeczytałbyś te "fajowe" sms-y? Uwiarzyłbys jej?
      Pzdr
      • Gość: diver Re: do maxi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 22:23
        Po pierwsze - nie przeczytalbym. Nie mam w zwyczaju czytać SMS-ów do mnie nie
        adresowanych - podobnie jak nie otwieram cudzej korespondencji.
        Po drugie jeżeli jakimś cudem wpadłoby mi coś takiego w ręce - sadzę, że bym
        uwierzył. Zachowalbym się tak jak chłopak opisanej dziewczyny ( bo ona ma
        chłopaka ). Krótkie wyjasnienie i OK. Ten facet nawet próbował rozmawiać z moją
        zoną - zadzwonił do mnie do domu i coś jej tam tłumaczył , ale zdaje się ,że
        obrazila go i na tym się skonczyło.
        W moim odczuciu ludzie, którzy czytają cudze SMSy to moralni szmaciarze.
        I obojętne jaką ideologię do tego sobie dopisują.
        To musi być taki specjalny mindset czekisty - gdzie brak zaufania jest zasadą a
        udowodniać trzeba nie winę a niewinność. Czysty bolszewizm.
        Gardzę czymś takim.
        • Gość: didi czytanie smsów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 02:15
          wiecie... to jest też Twoja wina DIVER: bo nigdy nie przecytałeś zadnego z tych
          smsów sam żonie. To był błąd i to ogromny. Bo widzisz, kwestia jest taka, ze
          aby związek był udany potrzebna jest otwartość i "dzielenie się" wszystkim czym
          sie da. Jeśli jakiś mój kumpel napisze mi smsa w stylu: "hej kociaku. Nie moge
          sie doczekać jutra... będę śnił o tym całą noc... ehm... buziaczki" i chodzi o
          pożyczenie mu np materiałów do nauki na kolowkium, to chętnie czytam Michałowi
          takie smsy: chociażby po to, zeby pokazać mu w ten sposób, ze go mocno kocham,
          ufam mu i wiem, ze sie nie obrazi ani nie zrobi mi dzikiej sceny zazdrosci z
          tego powodu. Ale my sie tego oboje nauczyliśmy: tego, ze niektóre smsy zrozumie
          tylko ich odbiorca. Mieliśmy łatwiej, bo Michal z poprzednią dziewczyną nie
          rozmawiał o tym i było mnóstwo awantur między nimi <ona mu kiedyś sprawdziła
          telefon>. Kiedyś, na samym początku, czyli w momencie gdy sie ustalają jakieś
          reguły "gry", poruszylismy temat smsów i wtedy sobie wyjasnilismy, ze w
          poprzednich związkach partnerzy nas sprawdzali i były afery bez powodu, a
          my..... nie chcemy sztucznych problemów. Zycie pewnie nieraz nam ich
          przysporzy, więc nie ma po co samemu szukać kłopotów. Poza tym... na zaufanie
          tez trzeba sobie zasłużyc. A tak nawiasem mówiąc, to DIVER, moze kiedys dałes
          powodu zonie, zeby podejrzewała Cie o zdradę. Trzeba było jej od początku
          wszych smsów z Agnieszką opowiedzieć o tej dziewczynie, pokazać raz, drugi smsa
          od niej i myśle, ze byłoby lepiej. Pozdrawiam wszystkich :)
          • Gość: diver Re: czytanie smsów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 04:35
            Rany Boskie, didi..ja otrzymuję średnio 20 SMS-Ów dziennie i prawie wszystkie
            od firm kurierskich , typu " doręczono przesyłkę o nr ... " , " wysłano
            przesyłkę o nr.. " , ja tego po prostu nie czytam.tak mniej wiecej co 3 dni
            kasuję wiadomości odebrane. Niektórych wiadomości Agnieszki ( ciągle się
            trzymam fikcyjnego imienia ) nawet nie przeczytałem. O ich treści dowiedzialem
            się od żony, która odczytywała skrupulatnie. .Zresztą nie mialem nic do
            ukrycia : nie chowałem mojej komórki , nie ukrywalem PIN-u przed moją żoną..
            dlatego ona tak łatwo to czytała. Bylem transparentny - jeżeli mogę użyc tego
            dziwacznego okreslenia.
            wszystkie wątpliwości moglem wyjaśnić - ale ona po prostu mi nie wierzyła..
            bo tak się składa, że ludzie sprawdzajacy czyjąś korespondencję / sms-y /
            cokolwiek prywatnego bez zgody adresata z natury rzeczy bardziej wierzą swoim
            wymysłom niż faktom - taki sposób postrzegania świata .. napisałem już , ze
            gardzę takim sposobem myślenia i podtrzymuję to
            nie rozumiem dlaczego mialbym udowadniać ,że nie jestem wielbłądem ..
            równie dobrze mozna by mnie nazwac dziwkarzem tylko dlatego, ze codziennie są
            mi wtykane wizytówki agencji towarzyskich za wycieraczki..
            pewnie nieprzypadkowo , co ? pewnie dlatego,że alfonsi wyczuwają klienta ,
            prawda ?
            co mam z tym robic - omawiać z żoną przy kolacji ? wyjaśniać ,że czarna lola z
            długonogą agatką mnie nie interesują ??
            czy wy kobiety naprawdę jesteście tak bezmyślne, czy to tylko poza ?
            pytam zupelnie szczerze, bo to mnie zaczyna zastanawiać ..
            do jakiego absurdu mozna zabrnąc kierując się podejrzliwością i brakiem
            zaufania ?



            • Gość: warum Re: czytanie smsów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 13:30
              Odpowiem na ostatanie pytanie:- do takiego absurdu, na jaki pozwoli wyobraznia
              czytajacego.
              Czytanie nie do nas kierowanych sms-ow, emaili to poczatek konca malzenstwa. I
              nie ma znaczenie czy w ten sposob "zdazymy" sami ujawnic np. romans, zanim
              dowiemy sie od trzecich osob, czy "sprawdzamy profilaktyczne" w trosce o nasz
              zwiazek / w domysle zeby obronic przed/. To....koniec. Wiec po co komu ta
              wiedza ??? Chyba dla jakiejs msciwej satysfakcji,ze "byl/a winien", a ja to
              udowodnilm/em.
              • frugo3 ZABAWA W SMSY -przyczyną tragedii 07.03.04, 23:05
                Swego czsu , wysłałem smsa do koleżnki z pracy , była to odpowiedzna jej sms
                traktujący o sprawach słuzbowych- który octrzymałem rano w pracy. Gdy bawiłem
                sie komórka w godzinach nocnych , wysłełem jej "zartobliwego" smsa cos w
                rodzaju I love You i tu imię ... byłem w bardzo "lekkim" nastroju , nie
                zdawałem sobie sprawy co ten sms może narobić. SmS oczywiście odebrał jej mąż
                pod jej nieobeność.... sparawa się na tym nie zkopńczyła , mąż zaczął się
                bawić w wymiane smsów ze mną .... , wieczorem zarówno ja jak immoja koleżanka
                byliśmyu o krok od tragedii, koleżanka szochająca u progu rozpadu małżęństwa,
                ja w żenującej sytuacji tłumaczący się przed moją żona która wściekła tez nie
                do kónca mi ufała....dramat który do dziś pozostawił osad, mnie oduczył komórki
                na wiele miesięcy , w zyciu sie nia nie zabawię , a żona nauczyła się moijej
                komórki i sorawdza mi ja regularnie doprowadzając mnie do rozpaczy.
                • Gość: Monia Re: ZABAWA W SMSY -przyczyną tragedii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 13:17
                  Kiedyś sprawdzałam komórkę męża, ale tylko dlatego, że dawał mi podstawy do
                  podejrzeń. No i nie myliłam się - miał jakąś cizię i sprawa zakończyła się
                  rozwodem. Teraz mam super faceta, jesteśmy przyjaciółmi, czuję się kochana i
                  nawet nie przyjdzie mi do głowy grzebać grzebać w jego komórce.
                  Każda dziewczyna, która to robi musi miec powód! Przeważnie to facet daje jej
                  przesłanki ku temu! czyli sami sobiwe jesteście WINNI!!!
                  • Gość: maxi Re:dlaczego sprawdzamy swoich mężów IP: *.limes.com.pl 13.03.04, 22:52
                    Najpierw moment wprowadzenia. Jestem mężatka od ...nastu lat, wiek ... za parę
                    lat czterdziestka. Tak sie złożyło, ze w gronie przyjaciólek mamy zwyczaj dość
                    często się spotykac i rozmawiać... np. o naszych mężczyznach. I cóż się
                    okazuje; połowa z nas "sprawdza i kontroluje" swoich mężów, natomiast drugiej
                    połowie z nas jest to sprawa zupełnie obojętna ( nie mylić z zaufaniem).
                    Dziwnym zbiegiem okoliczności połowa "sprawdzająca" żyje w udanych emocjonalnie
                    zwiazkach, natomiast pozostałe reaguja na temat ewentualnej zdrady męża:"
                    wyluzujcie... ?". I tutaj zaskoczę Was; ich zwiazki sa nudne i przechodzone,
                    skupiły sie na dzieciach, domu, i innych duperelach.
                    Czy ja sprawdzam swojego męża?...systematycznie i kocham go jak nikogo na
                    świecie, jest całym moim życiem i ...duszą. Boję sie, ze moze kiedys coś znajdę
                    i ... nie bedzie dla kogo żyć.
                    Pozdrawiam wszystkie sprawdzajace.


                    -ufać i kontrolować-
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka