mam_pokrecony_mozg
20.05.10, 19:10
zrobilam prawko jak mialam 18 lat, potem nie jezdzilam prawie wcale....teraz
mam 32 i zaczynam od nowa..
wszystko ok tylko nie rozumiem dlaczego instruktor wysyla mnie na glebokie
wody? na wielkim skrzyzowaniu dostaje paniki, ale to nie jest najwiekszy
problem....cwicze jazde po mojej miejscowosci na starej skodzie ojca. Vryka
konkretna bez wspomagania ale prosta w obsludze.
Wciskam gaz puszczam sprzeglo i jedziemy. Jescze nigdy mi nie zgasl.
Wczoraj zaczelam jezdzic z instruktorem na Toyocie Zaris. MASAKRA !
Nie daje sobie zupelnie rady!!! Jak startyje z jedynki to nie moge pusicic
sprzegla tylko trzymac bo na sprzegle nibz rusza juz samochod. Pedal gazu
sprzeglo i hamulec sa tak delikatne ze jak wciskam to mnie rzuca. Jestem
troche impulsywna. Nie pasuje mi takie delikatne jezdzenie. NIe wiem co mam
zrobic. Nie moge sie skupic na skrzyzowaniach bo sie musze skupiac na
sprzegle. Ciagel mna rzuca.
Jak wroce do siebie to sobie kupie jakiegos starego Golfa albo Opla COrse.
Ponoc te japonce takie jakies automatyczne i bardzo delikatne. Mam powiedziec
instruktorowi ze mi nie podchodzi typ samochodu??
Moze teraz wszystkie tak maja? Jesli tak to przyjdzie mi sie przyzwyczaic
chyba do takich pedalow.