NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ

IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 07.03.04, 17:11
Znam już smak jego ust, znam jego zapach, doswiadczyłam jego dotyku, ale nie
możemy być razem, ponieważ jesteśmy w stałych związkach. Pozostaje mi tylko
obserwować go z daleka i marzyć. Może kiedyś minie to niesamowite uczucie.
Nie mogę sobie teraz z tym poradzić. Przeżyliście coś podobnego?
    • Gość: greg35 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 17:36
      Tak..Warto to przeżyć - to najfajniejsze co moze Cię spotkać w zyciu.. byłem 2
      lata temu w identycznej sytuacji..to było coś absolutnie super..potem było
      niestety gorzej, jakoś trzeba wyjść z tej sytuacji..to jest bolesne. czasami
      wieczorem przy kilku drinkach gdy słucham jej ulubionej płyty, przy której się
      tyle razy kochaliśmy, zastanawiam się czy decyzja o rozstaniu się z nią i
      pozostaniu w dotychczasowym związku była trafna..męczy mnie to .. racjonalizuje
      sobie , że jest dziecko, które kocham i któremu nie połamałem dzieciństwa, ale
      jednak się męczę ..w każdym razie nie żałuję tych 7 miesięcy.. może coś takiego
      się jeszcze kiedyś zdarzy ? wtedy zachowam się chyba inaczej..na pewno pójdę na
      całość ..
      • sociopata Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 07.03.04, 17:37
        ma za duzo wolnego czasu.
        • Gość: pepsikola Re: krótki komentarz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 22:27
          Tak sobie czytam twoje wypowiedzi...no, no, krótkie a celne! Gratulacje.
          • sociopata tez cie kocham! 12.03.04, 03:20
      • Gość: lilka Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: 62.148.87.* 07.03.04, 23:43
        Greg, a ja jestem zona faceta, ktory przezyl cos tak fajnego. Kiedy sluchal
        plyty, popijal drinka i usmiechal w sposob... czulam jak, wybacz, bo to az
        trywialne, cos we mnie umiera. Widzialam, jak pielegnuje swoje wspomnienia,
        poprosilam odejdz ale uslyszlam o dzieciach, nigdy im tego nie zrobi. Nie
        wytrzymalam tego wszystkiego, dzisiaj po dwoch latach przygotowuje rozwod, bez
        nienawisci i bolu, odczekalam, wlasnie dlatego, zeby nie zwariowac w sadzie.
        Nie zasluzylam na to, nie bylam idealna zona ale lojalna. I bylam we wszystkich
        trudnych chwilach. Myslalam, ze to juz bez znaczenia i wlasciwie tak jest, Twoj
        post przypomnial na krotko jak strasznie to bolalo. Nie oceniam, kazda sytuacja
        jest inna. Nagle poczulam, ze chcialabym to opowiedziec. I powiedziec, ze to
        bylo straszne.
        Pozdrawiam.
        • nierealna Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 07.03.04, 23:53
          Wspolczuje... :-(
        • Gość: greg35 Re: do lilki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 04:44
          Lilka, jestem przekonany , ze nie zaslużyłas na to wszystko o czym piszesz.
          Szczerze powiem, ze jestem zaskoczony tym, jak bardzo wyważona jest Twoja
          wypowiedź. mam akurat inne doswiadczenia z kobietami, z kobietą, co do sposobu
          wyrażenia opinii ..może po prostu w życiu źle trafiłem.. w kazdym razie w moim
          przypadku to było tak, ze najpierw pojawiło sie dziecko, jakiś czas potem
          rozczarowanie, potem było juz tylko gorzej - kompletna pustka, obojetność (
          wzajemna, jak sadzę ), a potem - ONA, i zycie było znowu piękne.. przez 7
          miesięcy tylko, bo kocham bardzo moją córeczkę i nie mógłbym jej zostawić ,
          więc decyzja mogła być tylko jedna ( kobieta, w której się zakochałem była
          gotowa na rozwód - może dlatego, ze w swoim związku nie ma dzieci ).. to nie
          była zdrada na zasadzie - skok w bok.. w ogóle, jezeli zdradzałem moją żonę -
          to tylko w sensie formalno-prawnym.. kazdy przypadek jest indywidualny, więc ta
          moja historia ma się nijak - jak sadzę - do Twojej
          na dzisiaj to jest tak,ze nie śpię po nocach, staram znieczulić się alkoholem i
          funkcjonować w miarę poprawnie - prowadzę wlasna firmę , więc muszę być
          odpowiedzialny chociażby za tych kilku pracowników..
          trudno mi powiedzieć , czy moja zona zasłużyła na znalezienie się w takiej
          sytuacji, albo czy ja zasłużyłem na to, aby moje życie wyglądało tak jak
          wyglada - nikt tu niczego nie robił w planowany , wyrachowany sposób.. być może
          zasłużyłem na to , aby teraz zalewac się i tkwić w internecie, bo nie mogę
          zasnąć .. nie wiem .. w każdym razie powtórze, ze niczego nie żałuję .. fajnie
          jest kochac i byc kochanym - nawet jak to trwa tylko 7 miesiecy
          pozdrawiam
          • Gość: Koralowa Re: Do Grega IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.04, 19:48
            Smutne jest to co napisałeś.
            Mój mąż flirtował sobie na gg i spotykal sie z kolezanka z innego miasta -
            mowil mi o tym i cieszylam sie, ze sie przyjaznia. A na gg lecialy seksowne
            tekściki i wzajemne uwielbianie. On twierdzi ze kocha mnie a tamta nigdy nie
            byl nawet zafascynowany. Moje zycie teraz jednak sie zmienilo. Mysle o moim
            malzenstwie inaczej, choc on mowi, ze to byl tylko blad i nawet zaprzecza, ze
            wtedy mielismy kryzys(mi z perspektywy czasu tak sie wydaje), ale ja nie czuje
            sie szczesliwa, zaufanie pryslo, zwracam teraz uwage na innych mezczyzn, choc
            zawsze zakochana bylam w moim mezu. I, od czasu do czasu, kiedy nie moge zniesc
            tego zalu, ktory we mnie tkwi, wypijam gin, albo rum - czuje ucisk w brzuchu, w
            glowie mi sie kreci, ale jest juz troche lepiej. Zabawne, jak to wszystko
            banalnie brzmi, pewnie jakbys mnie znal, nigdy nie powiedzialbys, ze mam
            problemy osobiste... Tez sie znieczulam, choc moj maz nosi mnie niemalze na
            rekach... Jak widac rozne sa przyczyny.. Ciesze sie, ze nie zostawiles
            coreczki. Mimo wszystko
            • Gość: ooooo Re: Do Grega i do Koralowej IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 10.03.04, 21:12
              To znowu ja. Choć z moim partnerem nie jesteśmy jeszcze po ślubie, czuję, że
              moje problemy bardzo przypominają Wasze. Nadal nie przestaję myśleć o NIM
              (czyli o mężczyźnie, o którym już kilka dni temu wspominałam), ale nie możemy
              znieść już tych rozterek i postanowiliśmy się rozstać. Wiem, że nigdy o NIM nie
              zapomnę, bo będzie już zawsze moją bratnią duszą. Nie wiem, czy dobrze robimy,
              ale może odnajdziemy szczęście tylko i wyłącznie u boku naszych partnerów. Boję
              się przyszłości! Czy już teraz zawsze będę rozglądała się za innymi
              mężczyznami? A przecież tak bardzo kocham swojego partnera, tak bezpiecznie
              czuję się przy nim. I wcześniej nie miałam nigdy żadnych wątpliwości, że chcę
              byc tylko z nim. Koralowa, współczuję Ci i staram się Ciebie zrozumieć, ale
              może jak przeczytasz moje zwierzenia, to łatwiej Ci będzie rozszyfrować tę
              niesłychanie trudną człowieczą naturę. On kocha Ciebie na pewno, tak jak ja
              swojego partnera. Ale nie potrafię niestety pomóc samej sobie. I znieczulanie
              się w sposób też wam bliski też niewiele pomaga (przynajniej jednak pozwala
              nabrać dystansu do NIEGO na kilka godzin). To będą najpiękniejsze wspomnienia i
              tak jak Greg będę je już do końca pielęgnowała przy naszej muzyce.
              • marcin1973 Re: Do Grega i do Koralowej 31.03.04, 07:36
                Ja też mam swoje wspomnienia którymi usiłuję pustke małżenstwa wypełnić. W
                momentach wzajemnej obojętności z zoną myślę o związku drugim, w którym byłem
                przez przeszło rok i w którym już być nie mogę (z kobietą kilka lat starszą ode
                mnie, ale oboje mamy dzieci i oboje jesteśmy za nie odpowiedzialni);
                możliwość "wpadki" stonowała mój drugi związek do sporadycznych przyjecielskich
                spotkań; płytę wlączam od czasu do czasu; mam setki listów elektronicznych,
                które mogę godzinami czytać...Greg ma rację..trzeba w takch chwilach iść na
                całość
                • diablica_28 Re: Do Grega i do Koralowej 31.03.04, 08:43
                  Czy napewno na całość? Przecież zachowałes rozsądek. Sądze, że przezywać nalezy
                  coś z glową wówczas jest to takie piękne nawet jeżeli jest tylko wspomnieniem.
                  PRAWDA?
                  • pimpek_sadelko odnosnie chodzenia na calosc 02.04.04, 13:33
                    kilka lat temu moj facet zostawil mnie, bo przezyl cos podobnego jak pisze
                    greg. poznal inna kobiete, fascynacja itd...poszedl na calosc, ja bylam nikim,
                    ona wszystkim. zostalam sama po kilku wspanialych latach.
                    rok temu bralam slub z najcudowniejszym facetem na ziemi. kilka dni przed
                    slubem zadzwonil byly facet. po kilku latach!teraz ja bylam wszystkim ona
                    nikim.to ja bylam kochana,byly prosby o spotkanie o pocalunek o cokolwiek, ale
                    dla mnie nawet wspomnienia po nim byly zimne i niewiele warte.
              • Gość: gosia Re: Do Grega i do Koralowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 00:30
                moze w takim razie powinniscie wszyscy miec kilka osob/kilku partnerow?
                pielegnacja uczuc to strata czasu i zycia
                liczy sie to co jest realne i ten ktory jest przy boku wtedy gdy tego potrzeba
                a nie jakies wyimaginowane uczucia
            • olgu Re: Do Koralowej 25.08.04, 20:51
              Witaj! Przeczytała to co napisałaś i jak by mi ktoś w twarz trzasnął - opisujesz
              mnie i mojego męża. Z tym że Ty piszesz w czasie przeszłym, a ja to przeżywam
              własnie teraz, wszystko inne jest takie same. Mam nadzieję że przetrwam. Jakoś.
          • evvusia Re: do lilki 12.03.04, 16:39
            Gość portalu: greg35 napisał(a):

            > najpierw pojawiło sie dziecko, jakiś czas potem
            > rozczarowanie, potem było juz tylko gorzej - kompletna pustka, obojetność (
            > wzajemna, jak sadzę ), a potem - ONA, i zycie było znowu piękne.. przez 7
            > miesięcy tylko, bo kocham bardzo moją córeczkę i nie mógłbym jej zostawić ,
            > więc decyzja mogła być tylko jedna

            Etam, teraz rozwody sa na porzadku dziennym. Moi rodzice rozwiedli sie jak
            mialam roczek. Ojciec zdradzal mame, ona o tym sie dowiedziala, znienawidzila
            go, klocili sie ciagle az w koncu sie rozwiedli. I dobrze. Ciesze sie, ze nie
            mialam nawet okazji widziec ich razem. Bo patrzenie sie na rodzicow, ktorzy sie
            nie znosza jest okropne. Myslisz, ze corka nie odczuwa, ze Wy sie nie
            kochacie...? :-/
          • Gość: kinia Re: Greg35 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 00:23
            szkoda ze nie zdecydowales się odejść mimo miłości do swojej córki jezeli nie
            masz zadnego zwiazku emocjonalnego ze swoja zoną
            przeciez i tak bedziesz i mógłbyś być ojcem a tak i ty i ona i takze w sumie
            twoja zona jestescie nieszczesliwi
            a picie nie załatwi sprawy
          • Gość: zuza Re: do lilki IP: *.219.novustelecom.net 23.07.04, 02:07
            Zastanawiam sie nad Twoja decyzja.
            Zapewne to bylo wspaniale , ale jakaz pokuta za te pieknie przezyty 7 miesiecy.
            Jesli w Twoim zwiazku malzenskim jest dobrze anie przypuszczam aby bylo, to
            rozsadek podpowiedzial Ci abys przerwal ten blogo czas i poswiecil sie dziecku,
            ktore potrzebuje Mamusi i Tatusie w domu. ALe czy takim ma byc zycie ? Byc z
            osoba ,do ktorej nie zywi sie juz uczuc i tesknic do kogos innego? Dlaczego
            zabijac to szczescie? Dlaczego?
            Ja tez mam dzieci i meza z ktorym zyjemy w toksycznym zwiazku juz nic miedzy
            nami nie istnieje nic
            POnizanie, zdrady, wzajemna niechec?
            Czy tak ma wygladac to wszystko?
            Nie moge sie meczyc i wzdychac po nocach do kogos innego do kogo zywie ogromne
            uczucie
            JA tez poswiecam sie w tej chwili dzieciom, ale czy to wytrzymam
            Jak wytrzymac w takim zwiazku w ktorym nie da sie juz nic naprawic
            Jest to strasznie ciezkie, bardzo trudne i meczace.
      • Gość: madza Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 18:41
        Ja tez to przezyłam,,Czy warto było?Wydaje mi sie ze tak.Tam gdzie jest uczucie
        dwojga,gdzie w sypialni kipi,gdzie jest czulosć,wzajemne zrozumienie
        warto.Trzeba jednak sie zastanowic jaki to ma cel,kiedy...tak naprawde nie
        mozna być razem.I kiedy skończyć to by sienie zagubić,tak jak ja sie
        zagubiłam..i nie mogę odnaleźć.
        Ból jaki przezyłam( on tez) trwa nadal..Ból rozstania.Wyboru drogi ktora juz
        wczesniej zostala wybrana,która okazala sie wazniejszą drogą.
        Tak trudno bylo nam sie rozstac.Pamiętam miliardy słów:"To juz koniec.nie
        mozemy tak dalej.zróbmy to ostatni raz"A potem ponowne spotkanie..i my i znow
        złamane słowa.Nie moglismy sie od siebie uwolnić.To bylo straszne.Do tej pory
        jest.Choć juz rzadziej sie spotykamy,to jak sie widzimy i jestesmy sami nie
        porafimy sie pohamowac.I znów grzech.Kolejny grzech miłości.
        Jak z tego wyjsc?
        Wydawalo mi sie ze jestem stanowcza..
        Co robić?
        Wiem ze nigdy nie bedziemy razem,bo on jest zonaty i ma dzieci,a ja swoje
        zycie.
    • muczo.maczo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 08.03.04, 00:20
      nie igra sie z uczuciami
      nigdy nie bzyka sie na boku z kims w kim moznaby potencjalnie sie zakochac
      to glupota i cierpienie dla wszystkich zainteresowanych

      jednorazową zdradę dla seksu mozna wybaczyc
      zdradę i uczucie do innej osoby, hmmm.... naprawde ciezko

      jesli nie masz dzieci to jestes pania siebie rob co chcesz
      jesli masz dzieci przestan sie spotykac,
      zerwij kontakty (ogólne doświadczenie mówi o 2 latach) i zapomnij -
      to jedyne rozwiazanie
      • Gość: k Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.219.novustelecom.net 23.07.04, 18:46
        ALe jesli w domu masz "kociol" od prawie samego poczatku malzenstwa i ciagle
        to trwa i nagle spotykasz kogos na swojej drodze to co?
        masz zapomniec o tym i wpadac w depresje , bo nie mozesz bo rodzina, bo maz
        ktory
        itak juz nie zywi do ciebie uczucia a co wazne ty do iego takze
        imeczyc sie w takim zwiazku???
        • ewwwa1 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 24.07.04, 09:14
          a jesli kotla nie masz ,jesli jest tak jak powinno ybc ...a Ty wciąz jak mała
          dziewczynak myslisz o "Czarujacym ksieciu"coś nie jest tak....ale nie mozna
          wylezyc sie w złudy jaką chce sie popasc....kto mi doradzi,jak zwyciezyc sma
          siebie?
    • batka5 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 08.03.04, 07:26
      ja byłam bo nie wiem czy jeszcze jestem w takiej samej sytuacji, cieszyłam się
      każdą chwilą z nim spędzoną i z tego, że go miałam choc przez tę chwilę,
      próbowaliśmy skończyc to już parę razy bo oboje mamy rodziny no ale my dalej
      przyciągamy się jak magnesy,tylko, że ostatnio cos się zmieniło i ja z tego
      powodu bardzo boleje, cała ta sytaucja zaczyna mnie po prostu przerastać,
      dobrze jest mieć kochaną osobę obok siebie, ale jest tak jak mówisz to jest
      miłość nierelna i bardzo bolesna i nie wiem co dalej....
    • Gość: gosia Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.04, 09:51
      wiem co czujesz to cudowne, czułam to samo, jednak On nie był gotów, wierzę że
      kiedyś poczuję to znów
      • Gość: zuza Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 19:48
        Mówicie tu o związkach i o gwałtownym biciu serca do innej osoby...Jestem
        zaręczona i w życiu nie pomyślałabym, że mi może przytrafić się coś podobnego.
        A jednak...Nigdy nie mów nigdy;)
        I tak się zastanawiam. Czy ja naprawdę kocham swojego partnera skoro zwracam
        uwagę na innego mężczyznę? Skoro ten drugi tak absorbuje moją psychikę -
        właśnie psychikę, bo nie spaliśmy ze sobą, więc nie jest to pociąg fizyczny,
        (choć pewnie też, bo iskrzy od samego początku). I tak myślę, że powinnam
        skończyć swój związek, bo to chyba nie to. A z drugiej strony myślę, że być
        może właśnie ta druga osoba fascynuje mnie tak, bo jest dla mnie niedostępna
        (bo ja nie zdradzam, jak jestem z kimś - paradoks - bo jednak w jakimś sensie).
        Być może to zwrócenie uwagi w innym kierunku jest mi potrzebne, może to
        podbuduje mój związek - inne spojrzenie. Być może ten człowiek nie
        zafascynowałby mnie, gdybym była wolna i mogla się z nim związać.
        Nie wiem czy rozumiecie mój punkt widzenia, bo strasznie tu namieszałam, ale to
        spowodowane jest tym, że mam taki mętlik w głowie właśnie przez tą sytuację.
        Znajoma poradziła mi, żebym na razie "ciągnęła" dwa układy, ale ja tak nie
        umiem, ale wybór też jest bardzo trudny.....
        Miłość - właśnie, który z "układów" jest tą miłością. Chyba trzeba się nad tym
        zastanowić....
        • Gość: roza Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.dip.t-dialin.net 14.03.04, 00:58
          Jestem prawie pewna ze fascynuja nas obcy faceci wlasnie dlatego ze sa obcy,
          niedostepni i zakazani. Moj maz gdy jeszcze nie byl moim mezem ani moim
          chlopakiem, gdy jeszcze nie byl moj tez mnie fascynowal do czasu gdy sie
          pobralismy. Chcialabym byc caly czas w stadium zakochania i zafascynowania,
          uwielbiam to uczucie. Szkoda ze tak nie jest przez cale malzenstwo. I absolutnie
          to nie jest wina meza tylko taka jest natura ludzka.
          • Gość: surya Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.04, 18:05
            w końcu jakaś piękna i mądra - moim zdaniem - opinia!! To przecież oczywiste, że po jakimś czasie zafascynowanie partnerem słabnie i przeradza się w....no właśnie, w co? Czy to coś jest przyzwyczajeniem, miłością głęboką i mniej gwałtowną, czy ....warto to pielęgnować dla wspólnej przyszłości, czy też taka nie będzie miała wogóle miejsca z racji słabej więzi....może nie słabej, tylko mniej gwałtownej?? Wiem. Mieszam i komplikuję, ale sam mam sporo wewnętrznych rozterek i nie wiem chwilami co robić w swoim życiu emocjonalnym, za jakimi głosami iść.......pa surya@interia.pl
          • olgu Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 25.08.04, 21:02
            Jestem pewna, ze masz rację roza. Tak już jest, że interesujące jest to co
            zakazane, niedostepne. Dlatego ważne jest by pielęgnowac swój związek, wazne sa
            czułe słowa, gesty, niespodzianki, zaskakiwanie, ciągłe zmiany..... Trzeba robić
            to wszystko, żeby partner był ciągle oczarowany, żeby się nie nudził. jesli
            oczywiście jest tego godzien, jesli czujesz, że dla niego warto zrobić wszystko.
            A przy tym sama czujesz się wartościowa, ciekawa, interesująca....
    • Gość: małgosia Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.04, 22:15
      to jest prawdziwa miłość, jak ja tesknię, płaczę całymi dniami,
      nie chcę przestać go kochać , tylko choć trochę nabrać dystansu,

      odszedł i nic tego nie zmieni, co ja zrobię, zwariuję , umrę ,
      jeszcze nie wiem, czekam
      • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 11.03.04, 22:37
        wiem o czym piszecie, czuje to samo, ale to juz koniec, a teraz potrzebuje
        tylko duzo czasu by zapomniec, warto przezyc cos takiego, Zuza, masz racje,
        moze to wlasnie tak jest, ze gdybysmy byly wolne, w zyciu nie
        zainteresowalybysmy sie tymi facetami, nadal nie wiem, czy postapilismy
        slusznie, ale wiem ze ON tez na pewno cierpi, czas, czas, czas, tylko to jest w
        stanie pomoc zapomniec mi o jego wzroku, zapachu, dotyku !!!!
        • diablica_28 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 12.03.04, 19:33
          Czytajac przezycia opisane tu dochodzê do wniosku, ze moi drodzy, czyz w zyciu
          nie licza sie tylko chwile
    • milkasex na pewno minie... 14.03.04, 15:31
      też kiedys przeżyłam cos podobnego. czas wszystko złagodzi.
      • cafetytus macie problemy 14.03.04, 16:18
        Problemy zaczynają sie gdy jest za wiele wolnego czasu.
        Rozwiązania nie ma.
        Ale miło poczytać że problemy powtarzają się od tysiąca lat.

    • so_so Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 14.03.04, 23:53
      przezywamy:) ale..ja za nic nie chce, ze zeby sie skonczyla, ta milosc dziwna i
      niesamowita, chociaz nie wyobrazam sobie jak bedzie dalej, jak to sie wszystko
      skonczy.
      • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 15.03.04, 09:58
        nie widujemy sie, a ja nie przestaje o NIM myslec, nie moge sie do NIEGO
        odezwac, bo wiem, ze bedziemy przezywali to pozniej jeszcze bardziej, a tu
        przyszla wiosna i marze choc o jednym spacerze z NIM, by znow moc poczuc JEGO
        zapach, spojrzec w JEGO rozmarzone oczy, wtulic sie w NIEGO, zostaniesz moim
        najslodszym wspomnieniem, MOJ KOCHANY!
        • Gość: quin26 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.com.pl 15.03.04, 10:37
          nie jesteście sami........ NAS (tych zakochanych) jest bardzo wiele (zarówno
          kobiet jak i mężczyzn) ja też to przeżyłam..... i właśnie mija rok od tego jak
          powiedzieliśmy sobie "stop" !!! I wiecie co? to szczera prawda, że czas leczy
          rany..... czasami o nim myślę, ale nie powoduje to już "mrówek" na całym ciele.
          Jeden fakt mi o tym przypomina...... dotyk mojego męża też już na mnie nie
          działa....... i to boli najbardziej.
          pozdrawiam
          • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 15.03.04, 11:11
            wiem, o czym piszesz, quin, odczuwam to samo, to straszne, ale nie wiem, czy
            dotyk mojego partnera bedzie jeszcze kiedykolwiek dzialal na mnie tak bardzo
            jak JEGO dotyk, i najgorsze jest to ze mysle o NIM, kiedy jestem z moim
            partneren, czy to tez minie?
            • Gość: quin26 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.com.pl 15.03.04, 11:30
              niestety "ooooo" to nie minęło..... ale może minie. Bo na początku to nawet
              mnie męczył jego dotyk, a teraz "tylko" nic nie czuję... To jest straszne, ale
              ja naprawdę chcę odbudować w swoim stałym związku choć częśc tego co kiedyś
              było... mam nadzieję, że mi się uda..... mocno nad tym pracuję.
              • Gość: gosia Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 00:42
                nic wam sie nie uda odbudowac
                to żalosne jak same siebie oszukujecie
                po cholere odchodzic od kogos kogo sie kocha? skoro mialyscie przy sobie osoby
                ktore wzbudzaly w was takie uczucia trzeba bylo zrobic wszystko zeby to przy
                sobie zatrzymac - mimo wszystko a nie w imie ratowania jakis pseudozwiazków
                zostac przy stałych
                to zalosne
                jak juz bedziecie zonami bedzie coraz gorzej (w przypadku tych ktore nie są)
                wyrazy wspolczucia
    • Gość: mała Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.04, 12:31
      czy to może zakończyć się szczęsliwie, jest tu ktoś taki kto jest z tym KIMŚ
      • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 15.03.04, 12:42
        Nie wiem, co masz na mysli, pytajac o "szczescie"! Ja nie wiem, czy z moim
        partnerem bede szczesliwa, nie wiem tez jak byloby z NIM. Ale z NIEGO
        zrezygnowalam, bo wiem, ze z moim partnerem potrafilam byc szczesliwa. Teraz
        juz jest inaczej, nigdy tez nie bedzie tak, jak kiedys. Ciagle jednak mam
        nadzieje, ze bedzie lepiej. Pewnie tez niesmialo marze o tym, zeby byc jeszcze
        blisko NIEGO, tesknie za nim strasznie. Mam apel do wszytskich - zyjcie chwila
        i nie zalujcie pieknych chwil w swoim zyciu!
        • Gość: quin26 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.com.pl 15.03.04, 12:45
          popieram....... trzeba żyć chwilą..... nawet jak potem jest ci źle
          • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 15.03.04, 13:33
            gdybym ja jednak wiedziala, co dalej robic!!!!
        • Gość: gosia Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 00:44
          nie tylko zyjcie chwila ale lapcie je tak zeby powstawały wielkie ciągłe chwile
          a wiec zycie
          nie bedzie juz tak jak bylo z bylym i tylko sie oszukujesz, zrezygnowalas ze
          swojej milosci moze ze strachu a teraz sie oszukujesz tym ze moze bedzie dobrze
          bo kiedysc bylo ....... bez komentarza
      • Gość: k Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.219.novustelecom.net 21.07.04, 06:48
        tak jest i jest ci wielu
    • Gość: meg Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.class145.petrotel.pl 15.03.04, 20:15
      uczucie piękne ale dużo stresu ; zazwyczaj kiedyś się kończy i ciężko się
      pozbierać
      • diablica_28 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 19.03.04, 14:09
        Jestem zdania ze nalezy przezywac cos, co los daje nam w darze, cieszyc sie tym
        i brac garsciami. Przezyc kazda minute kiedy sie z nim spotykasz najpelniej,
        najglebiej i jakby byla jednyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna. Nie mozna
        zastanawiac sie czy poxniej bedzie bolalo?, czy wogole bedzie jakies pozniej?
        Wlasnie dlatego ze jest to tak rzadko spotykane szczescie nienalezy marnowac
        czasu na gdybanie, a patrzec w oczy w ktorych maluje sie to samo uczucie, ktore
        wypelnia nasze serce.
        • Gość: peach Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: 5.5R3D* / *.saix.net 19.03.04, 15:02
          Diablico nie masz racji. To my jestesmy kowalami naszego losu, a czasem po
          prostu nie warto oddac sie huci. Malzenstwo nie jest najlatwiejsza z drog kazdy
          to wie co dopiero gdy sa dzieci. Ztym czasem to sie zgodze z socjopata. Ile
          razy zdarzylo mi sie iz spotkalam mezczyzne ktory w jednoznaczny sposob dawal
          mi do zrozumienia co moze sie przydazyc-Kocham meza-szanuje go - i nie robie
          kochanej osobie tego co i mi niemile. Nie kochacie swoich partnetow - to po co
          ich oszukujecie - to dopiero jest obrzydliwe - zycie w jednym steku klamstw.
          Gdybym zakochala sie w innym odeszlabym od meza bez wzgledu czy moj ukochany
          moglby byc ze mna czy nie, nie potrafilabym zyc w takiej obludzie nawet dla
          dobra dziecka.
          • diablica_28 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 19.03.04, 15:32
            Wiesz jaka jest ronica miedzy nami? Ja wypowiadalam sie o uczuciach nie o
            przygodzie z facetem ktory daje mi do zdrozumienia ze mogloby bys nam razem
            fajnie w lozku! Mowilam o czyms co niektorzy nazwaliby zauroczeniem, inni
            strzala amora. Jednak czy zawsze spotykanie sie z kims kto nas urzekl musi
            zaraz oznaczac przygode czy oszukiwanie innych?

            Za duzo polek- matek poswieca sie dla dzieci i rodziny. Wowczas w domu facet ma
            taka kobiete zgoszkniala i nieszczesliwa. Wiosna przyszla ciesz sie jezeli masz
            kogos kto cie kocha.

            To wlasnie mialam na mysli!!! Nie zastanawiaj sie co bedzie za tydzien, za 10
            lat kiedy to uczucie przygasnie lub straci blask!!
        • Gość: Kaśka Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.03.04, 15:09
          Eh, zycie...
          Ja poznalam Go, kiedy bylam z zwiazku z kims innym. Cos zaiskrzylo miedzy nami,
          ale w tamtym bylam zakochana okropnie i nic sie nie wydarzylo, raz czy dwa
          przyszlo mi namysl, co by bylo gdyby. Ale zycie pisze rozne scenariusze, po
          dlugim czasie spotkalismy sie ponownie, oboje bylismy samotni, znowu ta iskra
          przeskoczyla i to bylo to. I tak sobie bylismy razem, zakochani, szczesliwi.
          Potem pojawila sie ona, bardzo zakochana w nim, on twierdzil, ze tylko ja, ze
          ona to tylko kolezanka, ze nie ma serca wyrzucic jej totalnie ze swojego zycia.
          Tylko ze ta fascynacja nim okazala sie zarazliwa i on tez sie nia zafascynowal.
          A ja trwalam sobie obok, nie moglam sie nawet ze strachu poruszyc, bo nie
          wyobrazalam sobie zycia bez niego, a walka o faceta, nawet tego, ktorego sie
          kocha, to nie moj styl. W koncu nie wytrzymalam, on chcial sie ze mna zenic,
          opowiadal o planach na przyszlosc, ale ciagle byl nieobecny duchem, bo byl z
          nia, sluchal tej ich muzyki, nucil ich wspolne piosenki. Na krotko przed naszym
          slubem odeszlam, wyjechalam z tamtego kraju, zmienilam plany zyciowe, zawodowe.
          Powiedzialam, ze moze sobie z nia byc, bo w lozku jest miejsce dla dwoch osob,
          a trzy to juz tlum, ja rezygnuje, niech beda szczesliwi...Bez awantur, placzu,
          krzyku, po prostu odeszlam.

          No i coz,on odnalazl mnie w Polsce, sle listy, blaga o powrot,mowi, ze ona to
          byla pomylka. Nasze zycie dziwnie sie potoczylo, ja jestem sama od paru lat, bo
          kazdego z nim porownuje i nikt nie wytrzymuje porownania; on byl z kims, ale od
          wspolnych znajomych wiem, ze ona nie wytrzymala naszych melodii, ksiazek,
          filmow i odeszla. On podobno czasem znieczula sie alkoholem i wtedy mowi tylko
          o mnie. A ja? On dalej jest dla mnie wazny, uczucie nie zgaslo, ale nigdy
          przenigdy nie wroce do niego. Nie potrafilabym zaufac, a zwiazek bez zaufania
          nie istnieje. A ta trzecia? On zostawil ja zaraz po moim odejsciu, podobno
          wyszla za maz, ale jakos mnie to nie obchodzi.
          Mam tylko nadzieje, ze kiedys dam komus szanse i bede potrafila kochac.
          Jakos trzeba zyc..A ze przydarzyla nam sie taka dziwna historia, to juz inna
          sprawa.
    • blanchet jestem potworem-nie trawię takiego romantyzmu 19.03.04, 14:34
      smak ust, doświadczyłam jego dotyku- okropność-moje uszy więdną- nie mogę sobie
      z tym poradzić- jestem brutalnie realistyczo-naturalistyczna ech!
      • babik Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 19.03.04, 15:13
        Kurde nie mogę czytać tego wątku.
        Jak rany koguta , cieszę się że nie jestem sam.
        Ale walczę jak lew o swoją duszę. A chętnie bym pierdyknął wszystko w diabły i
        poszedłbym i nie wrócił.
        • diablica_28 Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 19.03.04, 15:40
          czasami zmiany sa potrzebne by na wszystko dotychczasowe ujrzec w innym
          swietle, jaskrawszym i wyrazniejszym
          • babik Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 19.03.04, 15:47
            Tak tylko zmiany czasami bywają zbyt kosztowne by się na decydować.
            Za dużo mogę stracić a zbyt mało zyskać.
            • Gość: peach Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: 5.5R3D* / *.saix.net 20.03.04, 09:52
              Milosc czy chlodna kalkulacja ...
              Jezeli kochasz kochaj nie kalkuluj czy z nim a moze z tamtym - okropnosc.
              • Gość: Anka Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: 80.51.242.* 21.03.04, 19:54
                Peach, jaka Ty nieskazitelna jestes.
                • diablica_28 Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 21.03.04, 21:24
                  • Gość: ooooo Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 21.03.04, 22:05
                    Zgadzam sie w pelni z diablica. Nie zaluje niczego, chociaz wiem, ze to miedzy
                    mna a NIM to juz koniec. Po prostu nie mozemy tego wszystkiego pogodzic. Teraz
                    juz jest troche lepiej. Juz nie mysle o nim bez przerwy. Warto przezyc cos
                    takiego! Mam nadzieje, ze teraz z moim obecnym partnerem wszystko sie jakos
                    ulozy. Zreszta tego samego zycze JEMU i jego dziewczynie. Na zawsze pozostanie
                    moja bratnia dusza. Ktos moze pomyslec, ze jestem podla, nikczemna i nie warta
                    milosci mego partnera. A ja komus takiemu odpowiem: nie sadz, gdyz nawet nie
                    wiesz, jak ty zareagujesz w przyszlosci, jezeli cos podobnego Ci sie przytrafi
                    (nawet jezeli teraz myslisz, ze to w Twoim przypadku jest niemozliwe).
                • Gość: bea Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 00:05
                  ...a ja czekam..ten rodzaj miłości boli ,bardzo boli....wciąż czekam ,że
                  bedzie ,ze zadzwoni....ze..........ukradniemy swiatu kilka chwil....kiedys mi
                  zalezalo,by być piekną dla niego ,dla samej siebie....a dziś opycham się o
                  północy chlebem....z tłustą kiełbasą....choć wiem ,ze znow sie spotkamy i
                  chciałabym być idealną ...widze ,że uzalenienie od niego kosztuje mnie nerwową
                  schizę...skonczę u psychiatry albo u psychologa ...no coż jedni uzalezniaja się
                  od netu inni od alkoholu ..ja od człowieka...którego uwazam za ideał.....a
                  zaraz potem rozum podpowiada ,ze mogę go nazwac tchorzem ,
                  wygodnickim.....boli....i wciąz czekam...gdy on bedzie miał na mnie ochotę
        • Gość: aagguucchhaa Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.crowley.pl 25.03.04, 12:52
          wiem, że to już koniec wątku. ale muszę się wygadać, choćby nikt tego nie
          czytał. wyszłam za mąż za swoją pierwszą prawdziwą miłość. i to był błąd- zbyt
          idealizowaliśmy. on nosi mnie na rękach, kurczowo trzyma mojej spódnicy,
          obdarza mnie aż nadto swoją miłością a ja duszę się....któregoś pięknego dnia,
          przez totalny przypadek poznałam kuzyna mojej przyjaciółki. i KONIEC.
          odleciałam, zwariowałam poprostu zakochałam się. on, starszy o 7 lat, sam o
          sobie mówiący - stary cynik- płakał, że jestem zamężna.
          zdecydowałam się na jedna jedyną noc. nie kochaliśmy się, leżeliśmy przytuleni,
          czerpiąc z tej chwili jak najwięcej.
          no i wyjechał do kanady, bo tam mieszka na stałe. od 3 miesięcy mailujemy i
          dzwonimy. przyjeżdza jutro. ja biore urlop i jedziemy na kilka dni. tylko my.
          odchodzę od męża, prawdopodobnie w przyszłym roku o tej porze bedę już tam.
          jestem wredną babą czy zwykłym człowiekiem popełniajacym błędy?!?!

          zobaczymy...
          • diablica_28 Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 25.03.04, 15:02
            Nie mozesz mówić ze jestes wredna babą, ja uważam, że należy iśc za głosem
            serca. Uczucia są tym co mamy najcenniejszego. Ty jesteś bogatsza o nie, a Ci
            co krytykują takie rozwiązanie poprostu zazdroszczą ze umiesz kochać. Osobiście
            życzę Ci wszystkiego naj naj.
          • Gość: bs Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 11:30
            tym leżeniem i przytulaniem się obudziłaś we mnie cudowne wspomnienia... Choć
            my kochaliśmy się już nad ranem, bo chcieliśmy być najbliżej siebie jak to
            możliwe...Nie zdecydowałem się na zmianę, ale Tobie życzę z całego serca
            powodzenia.
            • Gość: panna Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.04, 17:54
              Ja chyba też się zdecyduję, pierwsza miłość to trauma
              • diablica_28 Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 29.03.04, 17:46
                Oj Oj wiosna, co ty z nami robisz !! nic tylko byśmy sie przytulali do siebie
                hahahaha
                • Gość: panna Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 21:08
                  No właśmie, ale to jest b.niebezpieczne. ja mam taką bardzo wielką potzrebę
                  przytulania zwłaszcza z pewnym gościem który jest strasznie nieśmiały, jak go
                  onieśmielić? to bym się tal w niego wtuliła że ho ho . żeby tak o całym świecie
                  zapomnieć!!!
                  • diablica_28 Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 29.03.04, 21:16
                    Czy ten gość nie ma przypadkiem naimie Maciej? Znam kogoś takiego i tez był
                    nieśmiały. Ael do rzeczy/
                    JA kogoś takiego niesmiałego też teraz mam w domku -jak go poznałam tez miałam
                    taki dylemat jak Ty, doszłam do wniosku ze najprostrze rozwiazania sa
                    najlepsze. Poprostu kiedy szlismy na spacer po parku stanełam przed nim
                    popatrzyłam mu w oczy i powiedziałam przytul mnie. Choc to było 9 lat temu,
                    nadal mówię mu jak chce sie przytulić. Wkońcu facet nie jest jasnowidzem i nie
                    umie czytac w moich myslach. Nawet po tylu latach.
                    • Gość: panna Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 10:25
                      Diablico! Super sposób!!! Ja tez mogłabym tak zrobić, nie mam oporów, tyle że
                      jak mi na kimś zależy to boję się zrobić fałszywy krok, zawsze jest wymyślanie
                      jak on zareaguje. ty byłaś skuteczna, brawo!!! a i to nie jest Maciej ;-))) czy
                      ten w Twoim domu ma tak na imię?
                      • sociopata [...] 02.04.04, 02:15
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • diablica_28 Dlaczego ?? 02.04.04, 10:43
                          nie wiem co napisałes, ale chciałabym to przeczytać wiec prosze napisz .
                          I niech nikt tego nei wycina aż nei poczytam!
                          • Gość: ooooo Re: Dlaczego ?? IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 04.04.04, 23:52
                            Wiosna przyszla, a mi jest smutno, dalej o NIM mysle, troche rzadziej, ale
                            nadal bardzo intensywnie, nawet czesciej mi sie sni, jak zapomniec? A najgorzej
                            jest wtedy, gdy go spotykam, wszystko wraca, i w jego oczach tez widze, ze
                            jestem mu nadal bliska. Tak trudno powstrzymac sie przed rzuceniem sie mu na
                            szyje! Ale skonczylismy to, co bylo miedzy nami, wiec musze sie skupic teraz na
                            swoim zwiazku! Chyba juz nigdy nie stlumie tych uczuc do NIEGO!
                            • diablica_28 Re: Dlaczego ?? 05.04.04, 16:21
                              Może jak porozmawiacie o swoich tęsknotach, to znajdzieciewyjście z tej matni.
                              Przeciez nie koniecznie trzeba o czyms zapominac i się męczyć.
                    • babik Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 05.04.04, 09:54
                      Zaraz, chyba nie piszesz o mnie ?? Jestem nieśmiały i mam na imię Maciej :))))
                      • diablica_28 Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać 05.04.04, 16:28
                        o Tobie??? ale sobie pochlebiasz!! Kolega o którym wspomniałam jest facetem,
                        który gardzi próżnością.
                        • Gość: ooooo Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 05.04.04, 22:44
                          oj, zle, zle, zle, wrecz tragicznie sie czuje, niesamowicie tesknie za NIM, ale
                          nie mam odwagi mu o tym powiedziec, przeciez obiecalismy sobie, ze skupimy sie
                          na naszych starych zwiazkach, kiedy to mija??
                          • Gość: gosia Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 01:35
                            przestan pieprzy....
                            zamiast sie skupiac na swoich atrapach zwiazku skoro wam na sobie zalezy
                            zacznijcie byc ze soba
                            poki jeszcze nie macie zon i mezow
                            to chyba prosta rada? co strach was obleciał?
                            moze on tez chce ci powiedziec ze mu zalezy tak bardzo ze chce byc z toba a
                            mowi co innego tak jak i ty ze strachu? ktores musi zrobic pierwszy krok
                            jak mozna byc tak beznadziejnie glupim zeby na sile zabijac w sobie uczucia do
                            kogos w imie stalych zwiazkow?
                            ja rozumiem ze jeszcze gdyby byly dzieci i kilkuletni staz malzenski to jednak
                            sytuacja byłaby troche inna ale tak????
                            moze po prostu sie boisz stracic to co masz bo wolisz byc z byle kim niz sama a
                            decydujac sie na odejscie jednak mialabys swiadomosc ze jak nowy zwiazek nie
                            wypali to bedziesz musiala byc sama przynajmniej jakis czas???
                            ale zycie nalezy do odwaznych a nie uzalajacych sie nad soba i uciekajacych
                            przed podejmowaniem decyzji slabeuszow

                            wiec rusz cztery litery i zrob to co dyktuje ci serce
                            co tracisz? pomyls o tym z perspektywy czasu jako strara babcia - poczytaj
                            posty starszych kobiet ktore podjely taka decyzje ze uciekly przed glosem
                            serca, wyszly za maz za kogos ze stalych zwiazkow i jakie ich zycie jest puste
                            i pelne wegetacji bo nie mialy w odpowiednim momencie jaj zeby zaryzykowac

                            rusz sie i do dziela
                            • Gość: ooooo Re: Pod każdym niemalże postem mogę się podpisać IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 07.04.04, 23:26
                              wiem, że przynudzam, ale to naprawdę nie jest takie proste, zresztą gdyby było,
                              nie zakładałabym tego forum albo też nie pisałabym już tutaj, nie możemy byc
                              razem, gdyż zbyt mocno kochamy swoich partnerów, czegoś takiego nie przeżyłam
                              jeszcze nigdy, to jest chyba miłość do dwóch facetów, i może dlatego nie
                              ryzykujemy, bo wiemy, że nasze stare związki są bezpieczne, jak widzicie, od
                              momentu, kiedy się z NIM rozstałam minęło już trochę czsu, a ja nadal nie
                              potrafię się z tym uporać, i ogarnia mnie nadal strach przed tym, że już zawsze
                              czegoś lub kogoś będzie mi w moim życiu brakowało, z drugiej strony nie
                              wyobrażam sobie, że mogłabym zostawić dla NIEGO swojego partnera, wiem, to
                              absurd, ale taka jest prawda, a ja nie wiem, jak jej sprostać, boli bardzo!!!
                              • Gość: gosia Re: ooo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 00:30
                                nie wyobrazasz sobie ze zostawisz swojego partnera ale nie wyobrazasz sobie ze
                                stracisz jego na zawsze
                                na ktoryms ci musi jednak zalezec bardziej????
                                jedno jest tylko ale - ty sie trzymasz stalego zwiazku wlasnie dlatego ze
                                mowisz i czujesz ze jest bezpieczny!!! a czy taki jest tego wcale nie bądź taka
                                pewna
                                czesto cos nam sie wydaje a potem pryska jak banka mydlana
                                trzymamy sie czegos bo sie nam wydaje ze jest bezpieczne a potem to sie konczy
                                np. twoj facet pozna kogos i moze sie okazac ze nie bedzie mial dylematow czy
                                sie z toba rozstac a ty mozesz stracic milosc swojego zycia
                                pytanie tylko czy dla tego drugiego ty tez bylas miloscia czy tylko przelotnym
                                romansem bo kocha swoja dziewczyne i ani mysli i pomyslal zeby odejsc od niej
                                bo tu jest pies pogrzebany
                                gdyby mu zalezalo na tobie tak jak tobie na nim podjelibyscie decyzje o
                                rozstaniu co wcale nie musi oznaczac ze stracisz kontakt ze swoim partnerem
                                jako np. z "przyjacielem" no moze z kolega przy ktorym mozesz sie czuc
                                bezpiecznie
                                czuc sie bezpiecznie i miec opieke kogos a kochac kogos to dwie rozne rzeczy a
                                ty ich chyba nie rozgraniczasz
                                • Gość: ? Re: ooo IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 11.04.04, 14:09
                                  nie ma prstych odpowiedzi
                                  • Gość: ??? masz rację, nic nie jest proste ntxt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 19:53
    • mandi.ole Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 11.04.04, 15:04
      właśnie teraz tak mam i jest ciężko...
      • diablica_28 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 11.04.04, 19:00
        mandi.ole napisała:

        > właśnie teraz tak mam i jest ciężko...

        Cięzko dlaczego? ponieważ nie wierz, jak zorganizowac sobie taki układ, czy
        dlatego ze masz wątpliwosci i dylematy?
        • mandi.ole Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 11.04.04, 22:47
          Nie jestem na tyle wyrachowana.Nic nie chcę organizować. Po prostu czuję coś do
          mężczyzny, z którym nie jestem związana, a obydwoje jesteśmy w innych
          związkach. Wiem, że jest to bez przyszłości, dlatego jest ciężko. Żywić
          uczucie, które jest bezsensowne i bez żadnych perspektyw. O to właśnie mi
          chodziło:(
          • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 12.04.04, 13:01
            masz racje mandi, to jest bardzo trudne, musze Ciebie tylko ostrzec, ze jezeli
            rozpoczniecie (moze juz zaczeliscie?) Wasza przygode, to pozniej bedzie Wam
            bardzo trudno o tym zapomniec (w takim stanie jestem ja teraz), z drugiej
            strony musze przyznac, ze niczego nie zaluje i ciesze sie, ze moge dzielic z
            NIM tak piekne wspomnienia, chyba nikt nie jest w stanie Ci pomoc, musissz
            tylko sie zastanowic, czy warto i czy np. chcesz dalej walczyc z glosem swego
            serca!
    • Gość: Meg Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.class144.petrotel.pl 12.04.04, 14:09
      Sumienie Cię gryzie!!! Co mam Zrobić jak już dawno minęło !!! Smieszne !!!
      A teraz ty dajesz rady !!!!
      • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 12.04.04, 15:14
        Meg, zadziwaijące, jak łatwe to Ci się wydaje! pewnie nic podobnego nigdy nie
        przeżyłaś! tak jak już wspomniałam wcześniej, nie mam wyrzutów sumienia! teraz
        staram się zdystansować do tej całej sytuacji, a to jest bardzo trudne! nadal
        darzę GO ogromnym uczuciem, a to nie zmienia w żadne sposób moich uczuć do
        mojego partnera!
    • Gość: Meg Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.class144.petrotel.pl 12.04.04, 20:33
      Uczucia na dwóch nie podzielisz , kochasz jednego z dwóch bo jedno wygasa !!!
      Byłam w takiej sytuacji i jestem z tym drugim kochanym ze wzajemnoscią !!!
      Choć nie jest łatwo !!! Bo oboje mieliśmy rodziny!!! Na kłamstwie daleko nie
      zajedziesz!!! Ale jestem szczęśliwa !!!
      • diablica_28 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 12.04.04, 20:54
        Meg wierz mi mozna kochać dwie osoby, mało tego mozna kochać dwie rózne osoby.
        Jest to zawsze kłopot dla obu stron, jednak istnieje on na pocztku kiedy pojawi
        się nazwijmy to elektycznym impulsem, pomiedzy dwojgiem osób i nie przestaje
        być to kłopotem kiedy przygoda się kończy. Nie podejmowanie decyzji co zrobić
        jest jak chowaniem głowy w piasek. tego nie mozna przeczekac, ani łudizć się ze
        minie i samo przejdzie. Jednak nie wazne jaką podejmiemy decyzję zawsze sa
        rozsterki. Cóż taki jest ten świat. Kobiety moze i mają wieksze dylematy
        poniewaz nie potrafia oddzielić fizycznosci od uczuć (wiekszosć z kobiet),
        dlatego tak później boli kiedy przygoda się kończy. Z większoscią mezczyzn
        jest inaczej. Oni poprostu często zakochiją się w kims innym.
        • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 30.04.04, 23:59
          musze kontynuowac to forum, gdyz nie moge o NIM zapomniec, czy tak bedzie juz
          zawsze, wiem, ze nidgy nie bedziemy razem, ale zawsze mi bedzie baaaardzo
          blidki, moze Wy przezyliscie cos podobnego???
          • Gość: EmEs Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.04, 16:38
            Tak. Przeżyłem to 6 lat temu. To zarazem było przepiękne jak i koszmarne.
            Kochaliśmy się jak szaleni. Wszędzie gdzie tylko można. I to nie był zwykły
            sex! Ten sex wynikał z uczucia. Z potrzeby bliskości, z poczucia akceptacji
            przez 2 osobę. Ona właśnie rozstawała się z mężem. Ja miałem żonę i małe
            dziecko. Jej wszystkie koleżanki mówiły: nie zostawi żony dla ciebie. A ja po
            prostu nie mogłem bez niej żyć, oddychać, jeść... Gdy ją poznałem dopiero
            zrozumiałem co to miłość. Zauważyłem że z żoną to jakichś po..any schemat,
            którego oczekiwali od nas wszyscy wokół. I w który wszyscy wokół wierzyli. Ja
            też. Kiedyś udało nam się służbowo razem wyjechać do innego miasta na 3 dni.
            Oboje siedzieliśmy w pokoju i ryczeliśmy jak dzieci gdy trzeba było wyjeżdżac.
            P.S. Jeśli to forum jest aktywne i chcesz żebym dokończył daj znać OOO
            • Gość: Ela Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 23:51
              po co masz konczyc EmEs skoro jej kolezanki mialy racje i nadal jestes z
              zona?????
              zalosne
              • Gość: EmEs Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.04, 18:32
                To ty jesteś żałosna, skoro już wiesz jak to było! Nawet już dokonałaś osądu!
                Otóż wiedz że rostałem się z żoną (a potem rozwiodłem). I bardzo drogo za to
                zapłaciłem. Do dziś za to płacę.
                • so_so Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 04.05.04, 23:32
                  no ale co?? żałujesz, nie żałujesz?? zrobilbys to jeszcze raz tak samo??
                  uwazasz, ze był warto tak bardzo drogo zaplacić??

                  pozdrawiam:)
                  • Gość: EmEs Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 01:06
                    Nie umiem jednoznacznie odpowiedzeieć. To było (jest) wielkie uczucie - co za
                    banał. Życie z Tą kobietą dało mi takie chwile szczęścia których nigdy nie
                    zapomnę. Ale rozwód, rozstanie z dzieckiem i walka o nie później oraz to że
                    jednak ten związek się skończył przekreśla całą resztę. Teraz mam tylko piękne
                    wspomnienia. Koszmarne zręsztą też. Nie sądzę, abym mógł jeszcze kiedykolwiek
                    zaufać kobiecie. Wydaje mi się, że całkowiucie się wypaliłem emocjonalnie.
                    Jeśli w coś inwestujesz maxa i to wszystko się rozlatuje tzn ze maksymalnie
                    tracisz. Ale gdy zastanawiam się czy zrobiłbym bym to jeszcze raz: zrobiłbym,
                    może tylko inaczej, mądrzej. Z perspektywy czasu wiem, ze ex żona to było
                    wielkie nieporozumienie. Cały czas się pytam - co ja w niej widziałem?
                    Moja rada: nie słuchajcie niczyich rad. I nie czego nie oceniajcie po pozorach!
          • Gość: Ela Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 23:49
            to jest jedno wielkie pieprzenie
            sorry
            albo ci zalezy albo nie
            jezeli tak - to ????? co ? olewasz bo... masz swojego patnera o ktorym tez nie
            moglabys zapomniec?
            powinnas sie na cos zdecydowac bo tak nie jestes w porzadku do nikogo
            oszukujesz kogos z kim jestes, zwlaszcza psychicznie bo pewnie nawet spiac z
            nim myslisz o dotyku tego drugiego
            szkoda mi twojego partnera
            i ciebie ze nie jestes w stanie walczyc o swoja milosc
    • Gość: gruba Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 18:44
      przezylam.bylismy razem przez miesiac z dala od wszystkich ludzi spotkalismy
      sie i to byl najcudowniejszy miesiac tylko sie skoczyl on wrocila do swojej
      dziewczyny i do swojego miasta ja do swojego. i wiesz odleglosc to nie problem
      problem to ze jrgo dziewczyne i jego laczy pewne przykre zdarzenie z ich zycia
      ktore zranilo oboje i on jej nie zostawi bo nie chce jej juz bardziej ranic!!!
      • Gość: ela Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 23:53
        przykre zdarzenie z ich zycia
        > ktore zranilo oboje i on jej nie zostawi bo nie chce jej juz bardziej ranic!!!

        bzdura
        fajna bajka dla duzych dzieci
        nie zostawi bo
        nie chce byc sam
        bo moze wcale mu nie pasujesz
        bo jest mu wygodnie
        bo jego strach jest wiekszy niz chec bycia z toba
        itd itp
        • Gość: gruba Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.04, 18:41
          no wlasnie nie bajka... nie wierzysz nie musisz. mowie jak jest i to nie sa
          przykre zdarzenia z cyklu ze im chomik umarl. ale nie warzne naprawde nie
          warzne jeszcze miesiac i sie znowu zobaczymy..........
        • Gość: gruba Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.04, 18:42
          a boi sie to prawda........
          • Gość: Ela Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 00:21
            Gość portalu: gruba napisał(a):

            > a boi sie to prawda........

            tak, no własnie
            boi sie ze zostanie na lodzie i to jest głowny powód i tyle

            lepiej dla ciebie, niz zebys miala byc z facetem ktory bedzie z tobą bo bedzie
            sie bał byc sam
            i wszystko działa w dwie strony , nigdy nie byłabys pewna czy nie jestes albo
            nie znajdziesz sie na miejscu jego obecnej panny i ze tak samo nie bedzie
            kłamał tobie
    • Gość: mario Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.04, 19:05
      Tak kombinuj, kochaj miej emocje czy przekroczysz barierę dźwięku - ta decyzja
      należy do Ciebie.
      • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 24.05.04, 21:31
        zle, zle, zle , czy to mija? czy juz zawsze bede myslala o nich dwoch?
        piekne sa wspomnienia, ale jakze bolesne? nie chce nikogo ranic, ale wiem ze
        przyszlosc bedzie bardzo trudna, pomimo tego, ze kocham i jestem kochana! ON
        juz chyba z=na zawsze pozostanie w moich myslach!
        • quin26 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 25.05.04, 08:43
          zostanie...... NA ZAWSZE!!! i ty zawsze bedziesz zadawała sobie pytanie czy ta
          droga , którą wybrałaś jest dobra czy może tamta była by lepsza........
          pozdrawiam
          • Gość: x Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: 83.168.96.* 26.05.04, 22:49
            Nie wiem czy to pocieszenie... Wszystko mija, przeżyłam taką miłość. Byłam
            mężatką, pojawił się on, szalone spotkania, noce, wymykanie się z domu i mąż,
            którego nie mogłam znieść. Po 3 latach odeszłam od męża, bo wiedziałam, że nie
            dam rady dalej być z nim... I co? Ta szalona miłość wypaliła się we mnie...
            Sama pytam się : gdzie to jest? Gdzie te nocne jazdy samochodem pełne łez i
            tęsknoty, gdzie to szaleństwo??? Teraz, kiedy mogłabym czerpać z niego
            garściami, nie chcę. Nie ma już tego... Widzę w nim wady, których nie widziałam
            wcześniej. Widzę jak nie jest doskonały. Czasem myślę, że być może zniszczyłam
            przez niego małżeństwo. Ale z mężem też nie mogę już być, więc się rozwodzę.
            • Gość: elka róznica między miłością i zauroczeniem IP: *.icpnet.pl 27.05.04, 09:24
              dla kobiet najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, umiejętność
              komunikowania emocji, wzbudzania w nich poczucia, że są jedyne, wyjątkowe.
              Cenna jest także lojalność ze strony partnera - ale to dotyczy tak mężczyzn,
              jak i kobiet - to wszystko mówią badania.
              zauroczenie to przede wszystkim burza hormonów, wyjątkowy stan naszego ducha,
              umysłu i organizmu, który MIJA. Jest tak wielkim obciążeniem dla organizmu, że
              najzwyczajniej w świecie nie może trwać wiecznie. dopiero wtedy, gdy ludzie
              budują miedzy sobą zaufanie, przyjaźń, zrozumienie i wzajemną pomoc, wtedy
              można mówić o "kochaniu" i miłosci. Różnica jest duża.
              gdzieś przeczytane:-)
              • Gość: x Re: róznica między miłością i zauroczeniem IP: 83.168.96.* 27.05.04, 20:37
                Może... choć nie wiem... Było wszystko, przyjaźn też. Może zakazany owoc
                smakuje lepiej? Może ja nie chcę ciepłych kapci... Po prostu to się we mnie
                wypaliło. Mimo, że spotykamy się często, ja czekam na nową miłość... I sama
                zadaję sobie pytanie : dlaczego... Bo nic mi nie zrobił złego, stara się, robi
                wszystko żebym była zadowolona. A ja? Ja już chyba nie potrafię. I wściekam się
                sama na siebie, że nie potrafię już wykrzesać tego ognia...
                • Gość: olunia Re: róznica między miłością i zauroczeniem IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 13.06.04, 20:27
                  Przeżyłam coś podobnego. Też zostałam przy tym pierwszym. O tym drugim nie
                  przestałam myśleć mimo że minęły już dwa lata. Wspominam i płaczę często w
                  ukryciu. Wierzę, że nie jesteście w stanie o tym zapomnieć. Ja nadal kocham
                  dwóch.
        • Gość: vika Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 18:23
          odgrzewam ten wątek tak jak na nowo reaktywowane jest moje
          zauroczenie....cholera...boli i będzie bolec...
        • Gość: chrupka Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: 217.173.203.* 10.10.04, 20:28
          I ja też....juz 2 lata kocham i jestem kochana ..Ja mężatka ,1 dziecko on żona
          + 2 dzieci...Oboje mamy pokiereszowane zycie od początku naszych
          małżeństw...Nie sądzilismy że milość na prawdę istnieje ..a tu nagle ..Kochamy
          sie ...chcemy byc razem!!! Ale to poczucie winy!!!Zrywalismy tysiace razy i
          nadal jesteśmy razem! Wiemy ze gdy jednego zabrazkinie to dla drugiego tez juz
          nie ma zycia..Nareście zobaczyłam jak mężczyzna moze kochac i szanować
          kobietę...Nareście jestem dla kogos kobietą...Chcemy być razem,ale dzieci.....
          Boże co robić!!!??? Dlaczego nie spotkalismy sie 10 lat wcześniej??!!!
          • Gość: viika Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 18:15
            ..nierealna bo odlegość ,bo inni, może ważniejsi....niemozliwa...bo na
            chwile ,bo to czyste pożadanie dla niektórych,....bo ciągła niemożność
            wygadania....bez zapewnień o milości...bez okrzyków...bez .......siebie na
            codzień....jest chwila ,jest mozność fascynacji,,,,,jest oczekiwanie
            podkrecające...po prostu jest...
            • Gość: justyna Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:42
              Dziekuję, VIKO.
          • Gość: mi Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 18:46
            tez tak czułam i dalej kocham , zostawil mnie , świat się wali ...
    • Gość: anka Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: 212.244.249.* 17.06.04, 20:43
      a wyobraźcie sobie że jesteście z tym uwielbianym i wytęsknionym mężczyzna
      codziennie musicie po nim prać, sprzątać, gotować na pewno też by wszystko
      spowszedniało a to wszystko do czego wzdychaliście uleciałoby w powietrze póki
      nie pojawił by się ktoś nowy i tak w kółko, więc może lepiej na nowo odkrywać
      coś nowego w mężczyźnie z którym jesteści trochę szlaeństwa wyobraźni, a może
      będzie jak w bajce z tym wymarzonym
    • oliwkowa1 ja przeżyłam,i dalej w tym trwam!!!! 18.06.04, 11:13
      trwało to 1,5 roku.kończyliśmy ze sobą tysiące razy,za każdym razem
      wracamy...teraz nie jesteśmy razem,już długo.ale wiele na to wskazuje że chyba
      wszystko zacznie się od początku...tęsknię jak nigdy w życiu.Czy jest jakiś
      sposób aby się uwolnić i zapomnieć???? (oprócz silnej woli-bo tego nie
      posiadam!!)
      • Gość: olunia Re: ja przeżyłam,i dalej w tym trwam!!!! IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 18.06.04, 22:17
        rozumiem Ciebie doskonale, czuje podobnie, zastanawiam sie nad porzuceniem
        sowjego partnera, bo nie chce go oszukiwac cale zycie, a boje sie ze milosc do
        tego drugiego nigdy nie minie
      • Gość: Loreal Re: ja przeżyłam,i dalej w tym trwam!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 10:25
        nie ma sposobu oliwkowa1..Ty trwasz ,ja trwam też w takim układzie ..tragizm z
        każdej strony ,obojetnie ,kótrą droge się wybierze...nie pomoże przekadanie
        racji rozumu nad serca..nie pomoże nikt i nic..jesli ten ktoś jest tajemnicą
        dla swiata...zmeczona jestem sama sobą..nie umiem cieszyc się z Tego co mam ,bo
        wciąz mysle ,dumam ,analizuje...teoretyzuje...i nie chce przyznac ,ze tematem
        mógłby zajać się dobry psycholog,albo raczej scenarzysta telenoweli..pozdrawiam
      • Gość: olka Re: ja przeżyłam,i dalej w tym trwam!!!! IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 01.07.04, 22:38
        zle, zle , zle, tez kocham dwoch, chociaz zostalam z tym pierwszym, to
        strasznie ciezka sytuacja, bo wiem ze ten drugi tez mnie nadal kocha, on tez
        jest z kims zwiazany, naprawde kocham swojego faceta, ale strasznie mi tego
        drugiego brakuje, to trwa juz ponad rok, myslalm ze przejdzie, ale jest coraz
        gorzej, czy mam poswiecic sprawdzona i szczesliwa milosc dla nowego uczucia,
        nie wiem co robic, pomozcie!!!
        • Gość: Loeral Re: ja przeżyłam,i dalej w tym trwam!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 10:07
          musisz nauczyć się żyć ....łatwo powiedzieć...trudno zrobić....przede wszystkim
          naucz się zdrowego egoizmu...dziecko ,Ty na pierwszym miejscu....a potem
          faceci...oni zawsze sobie poradzą....zobacz jaka jestem mądra a sama wciąż nie
          potrafię wcielić tego w zycie:)pozdrawiam
      • Gość: kaska Re: ja przeżyłam,i dalej w tym trwam!!!! IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.04, 22:18
        czasem warto pojsc z fala, poddac sie, nie walczyc na sile, ....wtedy minie
        szybciej jesli w ogole. Jak mamy ZAKAZ to boli bardziej i wydaje nam sie ze
        wiecej tracimy, bo wszystko idealizujemy.niekeidy zycie samo podsunie jakies
        rozwiazanie...przezywalam a moze nadal przezywam to samo. Rozsadek pracuje
        pelna para i zapada decyzja, ze tego dalej ciagnac nie mozna,bo to za trudne i
        nawet juz serce mowi, ze czas odpuscic, pojawi sie pewnie ktos inny. Ale jak
        znikamy, to wszystko odzywa, niemilosierna tesknota i....na nowo. Przeciez
        zycie jest takie krotkie.....pozdrawiam
    • Gość: Aga Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 03:09
      Nie kończy się miłośc ona wiecznie trwa, wiem o tym napewno chociaż mam za sobą
      wiele lat spedzone bez światła w tunelu który radość każdemu człowiekowi da.


      • Gość: żal Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 10:44
        do dupy z taka miłością
        • Gość: Loeral Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 14:37
          masz racje....ale boli...gdy..........telefon milczy...nie ,nie przemoge
          się ,choć minłey dwa dni głuchej ciszy...........
    • oliwkowa1 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 02.07.04, 12:47
      u mnie ta cisza trwa dłużej.....a ja dosłownie usycham!!!!!!!!!!!! tymbardziej
      że w sumie ja to zakończyłam!!!okłamałam,choć w dobrym celu (ratować rodzinę)
      to jednak OKŁAMAŁAM.Czuję się podle,mam ochotę z kimś o tym
      pogadać,wyżalić,się,zwierzyć....ale nie mam komu.A tak niedawno miałam kogoś z
      kim dzieliłam każdą myśl i każde słowo i uśmiech.Naprawdę mi ciężko. :((((((((
      • oliwkowa1 Loreal 02.07.04, 18:56
        2 dni to tak jak przed chwilą.....wiem dobrze co czujesz wpatrując się w
        telefon który nigdy może nie zadzwoni....ja tak dużo o Nim myślę że normalnie
        nie wiem czy to się kiedyś skończy.Być może to cierpienie kara za moją zdradę.
        Pozdrawiam wszystkich.
        • Gość: Loreal Re: Loreal /oliwkowa1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 20:56
          wiesz telefon zadzwonił i byłam wyluzowana,obrałam nową taktykę...jesli jest to
          fajnie że jest jeśli nie ma nic sie nie stało...ale już nie mogę doczekać się
          kolejnego spotkania,,,na którym chce być soba...a nie zastraszoną ,niewiedzącą
          czego chce dziewczynką
          ...zastanawiam sie jak bedzie..
          ...muslę,że dwa równoległe swiaty będą mogły istnieć obok siebie ,bez
          krzywizn,bólu ...w tajemnicy przed wszystkim i wszystkimi
          ..........wierzę w bajki?
          • Gość: ooooo Re: Loreal /oliwkowa1 IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 04.07.04, 23:03
            a ja nadal tkwie w tym bolu po uszy, wyglada na to, ze ten stan tak szybko nie
            przejdzie, on chce sie spotkac, ja sie boje, wiem, ze wszystko zacznie bolec
            jeszcze mocniej, ale masz racje, zycie jest zbyt krotkie, by rezygnowac z
            takich przygod
            • Gość: loreal Re: Loreal /oliwkowa1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 11:00
              oooooooo nie boj się...pierwsze spotkanie to jak spiewał Gadowski z Ira -podróż
              w nieznane...po prostu....i tyle....co jest dalej to dopiero
              kombinacja:))....ja balansuję...ale wiem ,ze żyje..ale czy dobrze??...mysle,że
              jesli nie byłoby tej pierwszej kawy...nie było dnia ,kiedy wymienilismy
              pierwszy uścisk dłoni byłoby w moim zyciu inaczej..czy lepiej...czy
              normalniej...nie wiem..tracę chwile ..by życ we własnym świecie...nie wiem czy
              zdecydowałabym się drugi raz...ale...to jest silniejsze...i jest i
              trwa..podobnież będzie się ciągnąc lata...
              ...duzo też zależy od kultury i dojrzałości faceta..czy potrafi zachować
              ciszę ,kiedy jest ona potrzebna...i nie snuj marzeń o wspolnych nocach
              idniach...ciesz się chwilą co trwa....i znow wkradł sie cytat z piosenki....:)
              pozdrawiam :)))
              ps.ile macie lat dziewczyny ?-bo może jest jakaś prawidłowość w psychice 30
              idealizujących rzeczywistośc?
              • Gość: d....... Re: Loreal /oliwkowa1 IP: *.chelmnet.pl 05.07.04, 12:04
                zyłam w takim ukladzie przez ostatnie pół roku...... koszmar, tymbardziej jesli
                trafi na kogoś kto zawsze był szczery i nie umie klamac , oszukiwac......
                zakonczylo sie banalnie i niestety bolesnie. Cala pajeczyna klamstwa ktorą
                nieswiadomie utkalam pękła - w momencie kiedy dokonalam wyboru i wydawaloby
                się ze moze być już tylko dobrze.
                jaki final?
                po szczerej rozmowie jesteśmy razem choc wiadomo, raz naderwane zaufanie trudno
                jest odzyskać .
                Kocham go , teraz moze bardziej - bo wiem co znaczy strach przed utratą JEGO...
                brakuje mi tylko pewności czy stawimy czoła codzienności i uda nam sie być
                razem tak jak zawsze o tym marzylismy.
                Nie jest łatwo , on zostawia za sobą żonę i dwójkę dzieci ja jestem w trakcie
                rozwodu mam córeczkę........... czemu nie spotkalismy sie wczesniej? dlaczego
                jest tyle osób które przez nas cierpią? czy nam sie uda? duzo o tym wszystkim
                mysle ale wiem ze nie moznabylo inaczej.
                • oliwkowa1 Re: Loreal /oliwkowa1 05.07.04, 15:22
                  odezwał się...w głowie mętlik.....zaproponowałam 3 m-ce przerwy,po tym czasie
                  się spotkamy i zobaczymy.
                  loreal.jeśli wierzysz w takie bajki to nie jesteś jedna.ja sama nad tym się
                  zastanawiam czy aby nie zostać na zawsze między młotem a kowadłem...jakby ktoś
                  miał ochote to chętnie pokoresponduję oliwkowa1@gazeta.pl
                • Gość: koko Re: Loreal /oliwkowa1 IP: *.autocom.pl 06.07.04, 12:04
                  Nie rozumiem. To z kim w końcu jesteś, skoro piszesz, że "raz naderwane
                  zaufanie trudno jest odzyskać"? To kochanka oszukałaś?
      • Gość: k Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.219.novustelecom.net 21.07.04, 07:26

        hej oliwkowa
        I ja czekam a telefon milczy, glucha cisza od kilku dni
        Sam nie wiem po co i na co czekam
        Musialam zakonczyc zwiazek"na boku" ze wzgledu na dzieci
        A teraz po co czekam na sygnal od niego?
        Tez meczy i tez boli
        W malzenstwie beznadzija od prawie samego poczatku.
        Moze to byla szansa aby cos zmienic w zyciu , zmienic na lepsze.
        POswiecac sie dla dzieci i ratownaia tgo toksycznego zwiazku, ktorego nie mam
        ochoty juz nawet ratowac. No ale trzeba sie na cos zdecydowac
        POzostanie u boku meza i rodziny to bardzo rozsadna decyzja, tak mysle, ale
        czy to jest tak wlasciwie najlepsze rozwiazanie
        Zyc w bolu i myslec o kim innym , tesknic, to podle oszustwo, moze lepiej to
        zmienic?
    • Gość: Zielona Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.zgora.dialog.net.pl 05.07.04, 18:42
      Wlasnie wplatalam sie w taki uklad-chlopak-On...Nie jest latwo poradzic sobie z
      myslami,analizami.Czasami probuje "podejsc" sprawe na rozum-rozwazam plusy i
      minusy jednego i drugiego,a czasem chcialabym pojsc za glosem instynktu i
      dokonac wyboru.Tylko jak to zrobic kiedy instynkt raz opowiada sie jednym a raz
      za drugim,kiedy zycie wydaje sie puste bez kazdego z nich?Oboje wnosza w moje
      zycie rozne emocje-kocham mojego chlopaka,ale Tamten jest moja pierwsza
      miloscia-niespelniona przed laty,a teraz mam mozliwosc byc z Nim i robic to
      wszystko,o czym marzylam...Ale tak to juz bywa,ze nie mozna miec wszystkiego:
      (choc zdawaloby sie mam teraz prawie wszystko-tylko nie wiem jak dlugo zdolam
      to ciagnac,nie wiem jak dlugo wytrzymam w klamstwie...Nic mi sie nie
      chce,absorbuja mnie Oni na tyle,ze kazda inna sfera mojego zycia nie ma
      znaczenia...Ehhhhh...
      • trevik Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 06.07.04, 12:55
        Wydaje mi sie, ze stoisz na dwoch lodkach, ktore sie rozplywaja.
        Im wczesniej zdecydujesz sie na jednego, albo drugiego tym lepiej.

        I w tym zachowaniu jest ogromna roznica miedzy facetami a kobietami:
        faceci zadko kiedy trzymaja taki stan (choc nie twierdze, ze nie ma takich), ale
        u kobiet to prawdziwa plaga... To do niczego innego nie prowadzi, niz do
        pozniejszego uciekania sprzed oltarza i to tak jak kura przed jadacym
        samochodem: w ostatnim momencie.
        Cokolwiek nie zrobisz, moze sie okazac bledem, ale nie weryfikowalnym. Chyba, ze
        interesuje Cie trojkacik - odradzam jednak dochodzenie tej kwestii, bo moze sie
        okazac, ze zostaniesz sama. Wybieraj i to chyba im predzej, tym lepiej - jak sie
        polapie aktualny facet, to bedzie to z nim automatycznie koniec (nie
        doprowadzisz do stanu poprzedniego), jak sie polapie tamten drugi, ze
        kalkulujesz, to moze tez juz z tego nic nie wyjsc. Trudna sytuacja, ale zycze
        powodzenia.
        • Gość: Zielona Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.zgora.dialog.net.pl 06.07.04, 16:42
          No dziekuje...Moze jakos sie uda wybrnac z tego-wczesniej czy pozniej i albo ja
          podejme decyzje albo poczekam na rozwiazanie.Moze sie tak okazac ,ze obudze sie
          pewnego ranka i bede wiedziala,co zrobic.Mam w zyciu takie dni ,gdy nic nie
          wiem i takie gdy mam pewnosc ,co jest dla mnie dobre...Zobaczymy.Mam
          nadzieje,ze moje lodki sie nie rozplynia nim nie wskocze do jednej z nich.Nie
          chce zyc w klamstwie,ale z drugiej strony zycie jest tak krotkie,ze nie
          wyobrazam sobie,bym miala nie przezyc tego,co mi los teraz podsunal...
          • lucynka_k80 Re:REALNA BOLESNA ALE PIĘKNA 07.07.04, 19:50
            Byłam ze swoim partnerem ponad trzy lata. Wydawało mi się że tak go kocham że
            jestem w stanie oddać życie za niego. Dopóki nie pojawił się ON-mój sąsiad,
            były chłopak,pierwszy zresztą, z którym rozstałam się sześć lat temu po
            półrocznym związku. Rozstałam się bo ON wyjechał na studia i nasze uczucie nie
            było na tyle silne aby mogło przetrwać wtedy.
            Wrócił do mojego miasta i spotkałam się z NIM. Aby nie dopuścić do żadnych
            spontanicznych:-) reakcji zaprosiłam go do siebie do domu (mieszkam z
            rodzicami). Rozmawialiśmy, tylko rozmawialiśmy ale od tamtej pory nie mogłam o
            NIM zapomnieć. Rozstałam się z moim chłopakiem chciałam spotykać się z NIM.
            Jednak mój partner był tak zawzięty w chęci odzyskania mnie a moja chęć
            odejścia tak krucha że zgodziłam się wrócić. Byłam z nim jeszcze przez miesiąc -
            nie wytrzymałam. Cały czas błaga mnie żebym do niego wróciła.
            A ja? Zaczęłam spotykać się z NIM. Lecz historia lubi się powtarzać. Znowu jest
            400 km ode mnie bo tam dostał pracę. Lecz teraz stawiamy wszystko na jedną
            kartę. Muszę się do NIEGO przeprowadzić. Może nie od razu może nie teraz w
            końcu jakiś strach jest bo spotykamy się od mojego rozstania z eks zaledwie
            trzy tygodnie ale nie chcę stracić tego co może być między nami ON zresztą też
            nie. Nawet jeśli nie wyjdzie trudno... Ale nigdy nie wybaczyłabym sobie gdybym
            kiedyś żałowała że nie spróbowałam. Dla pięknych chwil warto jest zaryzykować
            wiele. I nie jest mi wcale łatwo tym bardziej że pracuje ze swoim byłym. Więc
            domyślcie się co muszę przeżywać.
            • oliwkowa1 Re:REALNA BOLESNA ALE PIĘKNA 20.07.04, 16:30
              dziś jest dla NAS baaaaaardzo specjalny dzień.....tak długo było
              głucho,cicho...ale wiedziałam że dziś się odezwie.I tak też się stało.Nie
              widzieliśmy się,nie dzwoniliśmy.Tylko maile,choć on w swoim pytał czy może
              zadzwonić.Mam ochotę zrobić to sama,mam ochotę wyciągnąć głęboko dawno schowaną
              płytę,słuchać jej i wspominać.Te wspomnienia to najpiękniejsze co w życiu
              mam...ja się chyba naprawdę zatraciłam ..
              • Gość: loreal Re:REALNA BOLESNA ALE PIĘKNA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 21:04
                wiedziałam ,kiedy wejsc na forum:)
                pozdrawiam Cię oliwkowa1.................napisze do Ciebie mailika
                ten wątek jest niesamowicie romantyczny i prawdziwy.......az do bolu
                • oliwkowa1 Re:REALNA BOLESNA ALE PIĘKNA 21.07.04, 16:37
                  no witaj loreal,pozdrawiam Ciebie także i czekam na mailika :) dzięki że się
                  odezwałaś,i chętnie z Tobą pogadam bo w realu nie mam z kim,a czasem mi lepiej
                  jak się wyżalę :)
                  jeszcze raz pozdrawiam Ciebie i innych
                  • Gość: loreal Re:REALNA BOLESNA ALE PIĘKNA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 20:38
                    dziękuję oooooooo za wątek :) pozdrawiam
                    • Gość: my Re:REALNA BOLESNA ALE PIĘKNA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.04, 08:52
                      to wszystko to takie nieprawdziwe..........a jednak realne
                      piękny wątek,chyba najlepszy na "mężczyźnie" jaki czytałam
                      pozdrawiam
                      • wiedzma_ple_ple Re:REALNA BOLESNA ALE PIĘKNA 04.08.04, 16:28
                        Bardzo się cieszę że trafiłam na ten wątek. Czy to nie jest niesamowite że
                        czasem trafia się na osobę któej się cały czas szukało - tak jak było w moim
                        przypadku i tylko "drobny" szczegół - nie mogliśmy być razem. Mineło trochę
                        czasu i "histeria" już minęła. Nadal jednak czuję, że to jest taki ktoś takie
                        drugie pół i chwile które spędziliśmy razem były najpiękniejszymi w moim
                        dotychczasowym żywocie. Piosenki, miejsca, to wszystko pozostało i wciąż
                        tęsknie choć już nie tak, żeby przeszkadzało mi w codziennym życiu. Nie dlatego
                        że mi minęło, tylko dlatego że podjęliśmy decyzję że swojego szczęścia nie
                        chcemy budować na nieszczęściu innych i w głebi siebie cieszę się że tak się
                        stało. Choć nie powiem, był moment kiedy ta szala przechylała się jednak na
                        stronę rzucenia wszystkiego i pójścia za swoim sercem. Nie myślcie, że to było
                        proste - było cholernie ciężko ale czas rzeczywiście leczy rany. Na moje
                        szczęście / a może nieszczęście, mieszkamy dośc daleko od siebie i świadomie
                        zawiesiliśmy kontakty ze sobą. Tylko tak byliśmy w stanie po pewnym czasie
                        wrócić do rzeczywistości. Ale tak sobie myślę co bym zrobiła gdyby tak teraz
                        pojawił się... Nie będę tu jakimś wyjątkiem jak powiem że nie żałuję ani chwili
                        z tej "znajomości" i gdybym miała teraz zdecydować się na to jeszcze raz, nawet
                        znając wszystkie tego konsekwencję to bez mrugnięcia okiem, wchodzę w to choćby
                        i już i natychmiast i po trzecie prędziutko! Pozdrawiam wszystich boleśnie ale
                        jednak zakochanych...
    • Gość: kate Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.08.04, 16:46
      Cos widze ze ten swiat to jeden wielki burdel.


    • if13 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 04.08.04, 17:15
      Do Loreal i Oliwkowej - witajcie w klubie, nie wiedziałam, że jest nas aż tyle.
      Dziękuję też ooooo z ten wątek i cudowne jest też to, że nikt Nas nie
      ukamienował i nie obrzucił błotem...Zaglądnijcie też na forum psychologia, jest
      tam taki wątek o męzczyźnie, który nie wie jak odejść od żony i dziecka...a
      ludzie wylewają na niego całe wiadra błota. Żałosne....
      Pozdrawiam dziewczyny i w chwilach takiego strasznego bólu i tęsknoty
      pamiętajcie, że nie jesteście same...
      • oliwkowa1 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 04.08.04, 18:47
        no super że wątek podciągnięty.........
        nie wiem czy świat to jeden wielki burdel.....bardzo możliwe....ale gdy
        człowiek po raz pierwszy raz w życiu jest taki szczęśliwy,to naprawdę nie łatwo
        z tego zrezygnować.Czy myślicie że mi jest z tym łatwo?Absolutnie.....pozatym
        nie mam zamiaru trwać w tym w nieskończoność,ja po prostu chcę być chociaż
        przez jakiś czas szczęśliwa........a że czyimś kosztem to już chyba sprawa
        mojego sumienia
        • Gość: EmEs Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 17:24
          Właśnie kwestia sumienia. Czy uważasz że swoje szczęście można budować na
          cudzym nieszczęściu? Myślisz że Zycie ci za to nie zapłaci?
      • Gość: ooooo Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ IP: *.vitnet.pl / *.crowley.pl 04.08.04, 18:48
        hej, dzieki za slowa podziekowania za stworzenie tego watku, milo czytac Wasze
        slowa i odnajdywac sie w nich, ja nadal bolesnie ..., ale czym byloby zycie bez
        takiego bolu?
        • oliwkowa1 EmEs 05.08.04, 19:11
          wiem że kiedyś drogo za to zapłacę.....jestem tego pewna... zdaję sobie z tego
          sprawę,i jestem tego w pełni świadoma...a mimo wszystko uważam że warto..
          Jestem w stanie wiele poświęcić,nawet jeśli będę żałować,bo nigdy w życiu nie
          miałam nic tak cennego...
          pozdrawiam,
          • Gość: loreal Re: EmEs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 19:27
            podnoszę wątek do góry....pytacie dalczego?...bo jest czarodziejski.....
    • diastema Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 11.10.04, 18:23
      o prosze jaki stary watek wyplynal... hehe wtedy myslalm ze kogos kocham haha
      jakie to glupie bylo....
      • ewwwa1 Re: NIEREALNA I BOLESNA A JEDNAK MIŁOŚĆ 11.10.04, 18:47
        a ja nigdy nie mowiłam o miłości....ale o przyjażni....i wiesz wierze w
        przyjazn,...łozko +przyjażn ...mozna sobie pomagac....a moze to zakrecenie ze
        zrozumie4niem ze kochac nie mozna....jestem zaswiergolona:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja