I poległem. :(

20.06.10, 03:19
Dawno tak mnie tak kobieta nie zdołowała...

Niedawno tu pisałem o swoich rozterkach z pewną kobietą.
W końcu zadziałałem. Moje działanie jednak się jej nie spodobało.;(
Wtedy ona przestała byc dla mnie miła jak wcześniej, ja z powodu
kosza odwdzięczałem się pięknym za nadobne. Byłem dla niej złośliwy.

Dzisiaj w trakcie pewnego spotkania w gronie pewnych osób, gdzie
była ona - poległem.:(
Dowiedziałem się o takich rzeczach o jej życiu osobistym - że ona
swoim zachowaniem zdołowała mnie i upodliła.:(
Znowu wyszło, że kobiecie ufac nie można...
Dawno nie było mi tak przykro i żal z powodu kobiety.
Nie wiem czy zrobiła to celowo - ale udało jej się mnie zranic. Dośc
mocno zranic...:(

Aż nie wiem co pisac. Żal i gorycz mi serce ściska...
    • azja35 Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 03:57
      Może i celowo coś zrobiła. Kobiety bywają wredne i perfidne.Chciałbyś z
      taką żyć? Wątpie. Rany predzej, czy później się zagoją. Jeśli jest
      taka "be" - ciesz się, że nie masz z nią nic wspólnego. Wygrałeś, choc
      jeszcze o tym nie wiesz.
      • mam_pokrecony_mozg Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 08:32
        gdzie znajde Twoja opowiesc bo nie jarze o co chodzi?
      • jan_owy Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 11:35
        azja35 napisał:

        > Może i celowo coś zrobiła. Kobiety bywają wredne i
        perfidne.Chciałbyś z
        > taką żyć? Wątpie. Rany predzej, czy później się zagoją. Jeśli jest
        > taka "be" - ciesz się, że nie masz z nią nic wspólnego. Wygrałeś,
        choc
        > jeszcze o tym nie wiesz.

        Dzięki za słowa otuchy.

        Najgorsze to, że przez ostatni rok uważałem kobiety właśnie za
        takie: perfidne i wredne.
        A gdy, wbrew moim zamierzeniom, nagle otworzyłem małe drzwiczki
        mojej wrażliwości i zaufania - to wczoraj te drzwi zostały zasypane
        solą przykrości.

        Możliwe, że celowo to zrobiła - nie przeczę.
        To tak jakbym ja w obecności osoby która do mnie startowała, zaczął
        opowiadac o moich innych adoratorkach innym osobom w towarzystwie,
        licząc się z tym, że ta dziewczyna to słyszy. To byłoby perfidne...

        Jak wyrazic swój ból i siłę zranionej wrażliwości - nie popadając w
        żałośc i patos?:|
        • azja35 Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 12:32
          No cóż... nie wiem jakie są Wasze relacje. Jeśli równoczesnie kręci z
          kilkoma facetami i jeszcze się do tego otwarcie przyznaje... Nie wiem
          czego szukasz, ale dla mnie - to conajmniej dziwne. Poza tym - nie
          bardzo okresliłeś termin :kręci z kilkoma..." Jak chodzi na kawę,
          flirtuje ( tzn. prowadzi zalotne rozmowy ) - ok, może być. Jak chodzi
          do łózka - daj ( sobie )spokój. Kurwa to nie zawód, to
          charakter.Przerysowuję celowo. Ona też szuka. Może i w ten sposób rani
          innych naokoło. Takie już są / bywają kobiety : "przeciez nic ci nie
          obiecywałam". Czasem ciężko się wygrzebać z uczuć, ale się da.
          Sprawdzone empirycznie. I nie wkładaj wszystkich kobiet do jednego
          wora. One także kierują się swoimi doswiadczeniami, trochę schematami,
          mają obawy itd.
          Nie ta, to inna, aż trafisz na TĄ WŁASCIWĄ.
          Z kobietami to tak, jak z kwiatami na łące : jak zerwiesz jeden, to
          tylko ten jeden jest Twój. Jesli nie zerwiesz żadnego - wszystkie sa
          Twoje ;-)
          Trzymam kciuki za kolegę
          • jan_owy Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 12:58
            Oczywiście chodziło o to, że powiedziała:
            że spotyka się z paroma faceta(w tym powiedziała, że za parę dni jest umówiona z
            jakimś kolejnym), ale żaden nie potrafi dorównać jej... byłemu.
            P.S. Oczywiście chodzi o spotkania, flitowanie.
            I zgadzam się, że nic mi nie obiecywała, no ale jednak...;(
            • avital84 Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 13:22
              A i nawet pojawił się tekst o byłym. ;)

              Moim zdaniem czymś ją zraniłeś. Domyślasz się czym i w którym momencie?

              A i powiem Ci, że ja też próbowałam chodzić na randki co w moim przypadku jest
              dość zrozumiałe, że chciałabym się z tego jakoś wyplątać. I nikt nie mógł
              dorównać nie byłemu a temu, o którym piszę. Randki trwały co najwyżej pół
              godziny i polegały na wspólnym wypiciu kawy i opowieściach o pogodzie.
              • jan_owy Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 15:10
                Hej avital.
                Napisałem Ci wiadomość prywatną. Odbierz.:)
                • avital84 Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 15:19
                  Nic nie dostałam. Serio. Spróbuj może raz jeszcze.
                  • jan_owy Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 15:32
                    Za szybko sprawdziłaś.;P
                    Nie zdążyłem wysłać.
                    Teraz już.:)
                    • avital84 Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 20.06.10, 15:44
                      Ok. @
          • permanentne_7_niebo Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 01.07.10, 16:46

            Takie już są / bywają kobiety : "przeciez nic ci nie
            obiecywałam". Czasem ciężko się wygrzebać z uczuć, ale się da.


            Ej, to faceci tacy są! Przepraszam, musiałam ;)
        • permanentne_7_niebo Re: Masz to za sobą. Dwa razy się nie umiera ;-) 01.07.10, 16:42
          Jak wyrazic swój ból i siłę zranionej wrażliwości - nie popadając w
          żałośc i patos?:|

          Hłaske czytywać. Prozę izraelską. On myślał podobnie o kobietach ;)
    • nothing.at.all Re: I poległem. :( 20.06.10, 10:28
      Jan_owy, mówią, że nie ma tego złego... Kobiety bywają wredne i czasami robią
      coś złośliwie. Wiem, żadne pocieszenie. Nie wrzucaj jednak kobiet do jednego
      worka, że od razu nie można nam ufać. Można, ale trzeba trafić odpowiednia.
      Tym razem się nie udało, ale przyjdzie czas.
      Powodzenia!
      • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 11:39
        Tak?
        Po raz kolejny otworzyłem się na dziewczynę, zauroczyłem się w
        dziewczynie - która ( i otwarcie się do tego przyznała) kręci z
        kilkoma facetami próbując znaleźc tego odpowiedniego.

        Jeszcze parę dni temu zarzucała mi moją złośliwośc. Wierzyłem w Jej
        szczere intencje(że boli to że ją traktuję po macoszemu).
        Wczoraj ukłuła mnie i przestałem jej wierzyc.
        Kurna kolejnej...
        • yv_ette Re: I poległem. :( 20.06.10, 11:52
          Szczerze Ci współczuję. Na pewno znajdziesz taką partnerkę, w której
          znajdziesz czułość i miłość.Trzeba w to dzięcięco naiwnie wierzyć:)
          Życzę szczęścia w poszukiwanich:)
        • nothing.at.all Re: I poległem. :( 20.06.10, 15:48
          I będziesz musiał po raz kolejny otworzyć się. Czasami po prostu tak jest i nie
          ma innej rady jak próbować i nie poddawać się.
          Trzymam kciuki aby następnym razem było super.
          • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 16:06
            Dzięki.
            Jesteście kochani, Ci, którzy mnie wspierają i mi to powtarzają.

          • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 16:14
            Spoko.
            A teraz, jak gdyby nigdy nic, pisze do mnie na Skype'a i się pyta czy wszystko
            ok, czy wróciłem do domu bez problemów.

            No masakra.:|
            Zwariować można.
            • avital84 Re: I poległem. :( 20.06.10, 16:24
              No to jest zainteresowana jednak. ;) IMHO. :)
              • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 16:43
                Ale czy ja jestem nadal?
                (po tym co mi wczoraj zgotowała)

                Mógłbym być - ale na innych warunkach. Na moich.
                • avital84 Re: I poległem. :( 20.06.10, 16:46
                  Czyli nadal będziecie ze sobą walczyć. ;)))

                  Pytanie czy zamiast skakać sobie do oczu nie lepiej poskakać na przykład w łóżku. ;)

                  Ja lecę.

                  Pozdrawiam.
                  • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 16:49
                    Mam niezbite odczucie, że ona się mną bawi.
                    Raz tak, raz siak.
                    Dorośli ludzie się tak nie zachowują - głównie Jej zachowanie wczoraj - żałosne!
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 20.06.10, 17:11
                      jan_owy napisał:

                      > Mam niezbite odczucie, że ona się mną bawi.
                      > Raz tak, raz siak.
                      > Dorośli ludzie się tak nie zachowują - głównie Jej zachowanie wczoraj - żałosne
                      > !

                      Ojtam, ojtam, dorośli ludzie zachowują się tak jak im się podoba. :)

                      Jeśli nie masz zamiaru poważnie ochłodzić stosunków(na skutek jej celowego
                      ranienie), proponuję zachować pełną grzeczność i dobry humor wględem jej osoby.
                      Ale jednocześnie NIC jej nie oferuj - ani swojego czasu, ani szczególnej uwagi
                      czy emocji. Np. bardzo chętnie się z nią spotkasz, ale niestety "nigdy nie masz
                      czasu".

                      To chyba dla was jedyne rozwiązanie skoro wyrażanie emocji wprost wam nie idzie.
                      • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 18:16
                        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:


                        > Jeśli nie masz zamiaru poważnie ochłodzić stosunków(na skutek jej celowego
                        > ranienie), proponuję zachować pełną grzeczność i dobry humor wględem jej osoby.
                        > Ale jednocześnie NIC jej nie oferuj - ani swojego czasu, ani szczególnej uwagi
                        > czy emocji. Np. bardzo chętnie się z nią spotkasz, ale niestety "nigdy nie mas
                        > z
                        > czasu".

                        Ale po co to? Czemu to miałoby niby służyć?



                        > To chyba dla was jedyne rozwiązanie skoro wyrażanie emocji wprost wam nie idzie

                        Ano nie idzie.;[

                        >
                        >
                        >
                        >
        • ejdika Re: I poległem. :( 30.06.10, 17:41
          oj nie przeżywaj za bardzo, nie warto, wyluzuj

          pobierzprogram
        • permanentne_7_niebo Re: I poległem. :( 01.07.10, 17:10

          jan_owy napisał:

          > Tak?
          > Po raz kolejny otworzyłem się na dziewczynę, zauroczyłem się w
          > dziewczynie - która ( i otwarcie się do tego przyznała) kręci z
          > kilkoma facetami próbując znaleźc tego odpowiedniego.
          >
          > Jeszcze parę dni temu zarzucała mi moją złośliwośc. Wierzyłem w
          Jej
          > szczere intencje(że boli to że ją traktuję po macoszemu).

          Po mojemu to tak, że musiałeś jej dokopać. Jak bym po raz kolejny
          otorzyła się na faceta, zauroczyłabym się i... otwarcie się do tego
          przyznała?... nie no, nie przesadzajmy... , a on by mi dokopał,
          potraktował po macoszemu (czyli pewnie potraktował jak klejny punkt
          na liście, kolejną kobietę na liście, albo obiekt 2 kategorii), to
          pewnie najbliższe 2 miesiące próbowałabym się odbić i zacząc znow o
          sobie dobrze myśleć, i byłabym w stanie dużo powiedzieć, żeby
          wyjaśnić mu, że jestem pełnowartościową babką, spełniającą normy
          jakości i jakoś nikt poza nim nie ma ze mną problemu. I choćby nie
          wiem, jakby mnie ciągnęło, facet byłby skreślony. Dokopał mi raz,
          zrobi to 2 raz. I dlatego pewnie tak. Kobieca duma jest silniejsza
          od wszystkiego.
          Ale nie znam waszego układu, nie wiem, czym i na ile mógłbyś jej
          dokopać. Mój był specyficzny.
          • permanentne_7_niebo Re: I poległem. :( 01.07.10, 17:17
            BTW fajny facet jesteś. Przywracasz mi wiarę w to, że jednego
            czowieka obchodzi to, co mówi/ robi drugi czlowiek. ;)
            • jan_owy Re: I poległem. :( 01.07.10, 20:04
              permanentne_7_niebo napisała:

              > BTW fajny facet jesteś. Przywracasz mi wiarę w to, że jednego
              > czowieka obchodzi to, co mówi/ robi drugi czlowiek. ;)

              Dzięki.:) To co, poznamy się?
              Żartowałem.;)

              • permanentne_7_niebo Re: I poległem. :( 05.07.10, 17:15
                Haha, nie wiem, czy byś chciał, znając szereg moich 'traum'.
                Przede wszystkim nie mogę z każdym, a jak nie mogę - możesz być
                najbardziej inteligentny, wartościowy, dojrzały, opiekuńczy i co tam
                tylko chcesz, a ja mogę być najbardziej zdeterminowana; możemy
                przejawiać ten sam system wartości i mieć te same pasje, a i tak nie
                mogę. U mnie to chyba zależy od więzi emocjonalnej. Kolejna sprawa:
                facet musi mieć wielkie białe równe zęby i bardzo o nie dbać. Tak
                już mam. Następnie: szybko się angażuję i potem jest ze mną problem.
                No i najważniejsz: jak mi dokopiesz, to też będę przejawiać postawę
                zranionej sarenki.
                Piszesz się? :D
                Żartowałam ;)
          • jan_owy Re: I poległem. :( 01.07.10, 20:03
            W ogóle Twoja wypowiedź nie współgra z tym co u nas było hehe.
            (chociażby przez to, że po fakcie ona była później dla mnie miła i chciała się
            spotkać).
            Nieważne. Było minęło. Nic z tego nie będzie i tak.
            Zdystansowałem się już i biorę się za nowe znajomości jakby co.:)

            Pozdrawiam

            • permanentne_7_niebo Re: I poległem. :( 02.07.10, 16:16
              Wybacz, leczę własne traumy ;p Przechodzę etap nadinterpretacji na
              swoje własne schizy ;)
              Chyba słusznie. BYŁO MINĘŁO I OBY RYJEM DOP PRZODU ;)
            • permanentne_7_niebo Re: I poległem. :( 05.07.10, 17:09
              > W ogóle Twoja wypowiedź nie współgra z tym co u nas było hehe.
              > (chociażby przez to, że po fakcie ona była później dla mnie miła i
              chciała się
              > spotkać).
              > Nieważne. Było minęło. Nic z tego nie będzie i tak.
              > Zdystansowałem się już i biorę się za nowe znajomości jakby co.:)
              >
              > Pozdrawiam

              Hm... wydaje mi się jednak, że musiałeś jej dokopać, bo jakoś nie
              wierzę w kobiety, które krzywdziłyby tak ad hoc...
              No i słusznie. Było minęło i oby ryjem do przodu ;) Oboje macie
              problemy z wyrażaniem uczuć, a Tobie przydałby się ktoś, kto wali
              kawę na ławę.
              • jan_owy Re: I poległem. :( 06.07.10, 15:00
                Mi przydałby się ktoś kto jest zdecydowany: albo chcę kręcić z tym chłopem albo nie.
    • avital84 Re: I poległem. :( 20.06.10, 11:26
      Hmmm...jestem ciekawa Twojej historii. Z opisu jednak wygląda na to, że oboje
      się sobie podobacie, ale z jakiegoś powodu wstyd się Wam do tego przyznać,
      dlatego wolicie być dla siebie złośliwi. Tak jakby to miało pomóc w wyzbyciu się
      niechcianego uczucia.
      • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 11:43
        Avital, coś w tym jest.

        Byliśmy dla siebie złośliwi, a wczoraj to osiągnęło apogeum: byliśmy
        cięci na siebie dośc mocno (i to nie było zwykłe czubienie się). Ona
        mi bardziej próbowała dogryzac i rzucac złośliwości (ja próbowałem
        sie wycofywac i nie ripostowac). Mściła się za to, że ja byłem dla
        niej niemiły.
        W końcu, na końcu właśnie "postanowiła" mnie zranic, bo nie wierzę
        że przypadkowo zaczęła opowiadac o swoich aktualnych perypetiach z
        kilkoma facetami.

        P.S. avital, mi nie było wstyd się przyznac że coś czuję do niej -
        dałem jej o tym wyraźny sygnał.
        • mam_pokrecony_mozg a ile wy macie lat? 20.06.10, 11:54
        • avital84 Re: I poległem. :( 20.06.10, 11:54
          Ja z facetem, który mi się podoba mam niestety podobne relacje. U nas jest to
          chyba nieco bardziej skomplikowane, bo problem we mnie wynika z tego, że on jest
          zajęty. Na początku chyba przeszkadzało mi to bardziej niż teraz (wiem, że to
          brzmi strasznie) i właśnie na początku powiedziałam i zrobiłam wiele przykrych
          rzeczy. Chciałam po prostu chyba to zakończyć w ten sposób. Usłyszał, więc nawet
          to, że jest palantem itp. Nie szczędziłam sobie. On się odegrał i nawet potem
          powiedział mi, że to właśnie była reakcja na to co zrobiłam wcześniej. Po kilku
          koszach zaczął mówić rzeczy, które wiadomo było, że będą mnie bolały. Ja się w
          to wkręciłam i również zaczęłam opowiadać rzeczy, których słyszeć nie musiał, a
          wszystko z uśmiechem na twarzy pod pozorem przyjaźni.

          No tyle, że już wiemy, że zależy nam trochę bardziej i ja już sobie zdałam
          sprawę z tego, że to dziecinada. Teraz chyba on próbuje zrozumieć mnie, a ja
          jego. Nie wiem czy nie za dużo zostało już powiedziane. Poza tym tak jak
          napisałam wcześniej to chyba relacja bez przyszłości.

          Ale chodzi mi o schemat. Mimo, że sie sobie podobamy, lubimy się, ja mogę nawet
          stwierdzić, że się w nim zakochałam, ale oczywiście nigdy mu o tym nie powiem
          ;), to jednak świadomie siebie raniliśmy. Oboje mamy paskudne charaktery i chyba
          nawet identyczne pod tym względem. Szpila za szpilą.

          Ludzie nie są cięci na siebie bez powodu. Jeżeli masz kogoś gdzieś to nie robisz
          takich rzeczy, chyba, że te ktoś zalazł Ci za skórę. Ale jeśli nic złego jej nie
          zrobiłeś to chyba nie ma powodu do ranienia Ciebie.
          • avital84 Re: I poległem. :( 20.06.10, 12:16
            Pomijając wyzwiska, bo raz jedno padło ;) to bywają takie naprawdę przykre
            rzeczy. Na przykład powiedziałam mu, że wiedziałam o czymś co mogło być z jego
            perspektywy (chodzi o pracę) ważne, ale nie powiedziałam mu o tym, że wiem, bo
            skąd mogę wiedzieć, że mogę mu ufać. I widziałam, że go to trochę ruszyło.

            Poza tym on specjalnie zaczął w pewnym momencie mówić o swojej żonie, więc ja
            zaczęłam mówić o moim byłym tak jak to robił on i też się tym zdenerwował i
            zapytał czy nadal go kocham.

            Wiem, że to jest wszystko bez porównania z Twoją sytuacją, ale czasem ludzie się
            ranią żeby uniknąć cierpienia i paradoksalnie cierpią wtedy jeszcze bardziej.
            • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 13:05
              Skoro jakieś podobieństwo może być, to mam pytanie:

              Gdyby facet Cię zranił słownie ciętym językiem - to byś tak postąpiła?
              Jakbyś tak się zachowała tak jak ona - to co byś sobie myślała?
              • avital84 Re: I poległem. :( 20.06.10, 13:18
                No, kiedy mnie niby nieświadomie zranił ciętym językiem to moja pierwsza reakcja
                to był foch i odwrócenie się na pięcie. Nie mogłam się powstrzymać. Ale wtedy
                miałam gdzie pójść. :) Później jednak udawałam, że wszystko jest ok i właśnie
                byłam o wiele milsza niż wcześniej, ale od czasu do czasu wbijałam szpile. I tak
                , ponieważ on mówił o swoim życiu prywatnym ja również zaczęłam mówić o swoim
                życiu prywatnym. Tyle, że tak naprawdę obecnie nikogo poza nim w moim życiu nie
                ma, więc opowiadałam o przeszłości. Strasznie to destrukcyjne.

                Potem oczywiście żałuje się wypowiedzianych słów. My na przykład szczerze o tym
                porozmawialiśmy. Znaczy większość sytuacji, która miała miejsce wyjaśniliśmy
                sobie i dlatego wiemy jaka była przyczyna naszych zachowań. I o dziwo teraz hmmm
                stał mi się bliższy. Zaczęłam traktować go bardziej jak przyjaciela, kogoś z kim
                wiem, że mogę szczerze porozmawiać. Jak on coś uważa za głupie to mówi mi o tym.
                :) Jeśli czegoś nie rozumie to pyta się o co chodzi. :)
              • permanentne_7_niebo Re: I poległem. :( 01.07.10, 17:35

                jan_owy napisał:

                > Skoro jakieś podobieństwo może być, to mam pytanie:
                >
                > Gdyby facet Cię zranił słownie ciętym językiem - to byś tak
                postąpiła?
                > Jakbyś tak się zachowała tak jak ona - to co byś sobie myślała?


                To się przyłączę, bo tego typu rzeczy były u mnie ostatnio na
                tapecie. Akurat musieliśmy spędzić z sobą cały dzień, więc byłam
                miła, uprzejma, ale zachowywałam mega dystans. Moim zdaniem to z
                jego strony było celowe. Albo uznał, że sobie znalazł świetnego
                powiernika w sprawach sercowych, którego też można pobzykać, jak
                najdzie go ochota. Wieczorem napisałam mu esa, że dziękuję za
                współpracę, on mi wyjaśnił, że nie to miał na myśli i teoretycznie
                zaczęło być ok, ale w praktyce zaczęłam sobie uświadamiać, że ja nie
                chcę być na takich zasadach. Mogę być 5, czy 10 na liście, ale kiedy
                jestem z nim, co się zdarzało bardzo rzadko, to nie chcę wysłuchiwać
                o kobietach jego życia - tymi, które kochal i tymi z którymi w
                zasadzie mógłby mieć dzieci. Na etapie oduzależniamia się byłam
                nieprzyjemna, wszystko na anty i miałam czasem wyrzuty sumienia, bo
                on to cierpliwie znosił, za co mu potem podziękowałam. Po 2
                miesiącach doijrzałam do tego, żeby mu wyartykułować, co mi się nie
                podoba i dlaczego dziękuję za współpracę. Dośc ostro, po to, żeby
                się odciąc, żeby już nie było opcji, że zacznę knuć jakąś możliwość
                jakiegokolwiek wspólistnienia z nim. Był zły, potem mu przeszło,
                teraz mamy dobre, kumpelskie relacje.
                Więc tak, postąpiłabym podobnie - dystans i olewka. I myślę, że
                dobrze zrobiłam ;)
            • permanentne_7_niebo Re: I poległem. :( 01.07.10, 17:24
              Dziewczyno, wyoutuj się z tego i to jak najszybciej. W końcu Ci
              zacznie przeszkadzać, że zawsze jest ktoś ważniejszy, niż Ty, że
              jesteś wlaśnie 2 kategorii, fajna na pobzykanie, że nie dostajesz
              nie wystarczasz. Poza tym takim facetom należy się otracyzm. Zobacz,
              jego żona mu zaufała, a on na boku i tak robi co chce. Tacy faceci
              potrafią być niezłymi manipulantami. Potem będzie bolało bardziej.
          • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 13:02
            avital84 napisała:


            > Ludzie nie są cięci na siebie bez powodu. Jeżeli masz kogoś gdzieś to nie robis
            > z
            > takich rzeczy, chyba, że te ktoś zalazł Ci za skórę. Ale jeśli nic złego jej ni
            > e
            > zrobiłeś to chyba nie ma powodu do ranienia Ciebie.

            Więc są 2 wersje:
            1) zrobiłem jej coś złego (mój ostry cięty język)
            2) zrobiła to wszystko wczoraj nieświadomie i nie chcąc mi sprawić przykrości.

            No i która wersja jest bardziej prawdopodobna?;P
            • avital84 Re: I poległem. :( 20.06.10, 13:19
              A może z nią szczerze pogadaj? Oczywiście nie dowiesz się wszystkiego, ale
              zawsze będziesz wiedział więcej. Kobiety lubią rozmawiać. :)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 20.06.10, 13:37
      Kilku spraw nie rozumiem.

      Pierwsze primo - czy w kurna w liceum jesteście? Prawić sobie bolesne
      złośliwości bo dało się lub dostało kosza(tutaj widać do siebie pasujecie :D ).
      O ile nie możesz nikogo zmusić aby Cię pokochał to całkiem prosto jest go
      przywołać do porządku jeśli CELOWO mówi ci przykre rzeczy.

      Drugie primo - dlaczego dołuje Cię życie innych ludzi? Owszem nie powinna mówić
      o innych facetach z którymi się umawia, ale sam fakt że to robi nie powinien aż
      tak wpływać na twoje samopoczucie. Tak to juz jest że ludzie rzadko odpowiadają
      naszym wyobrażeniom na ich temat. Dlatego dla własnego dobra mentalne obrazy
      drugiej osoby powinny zawierać jak najmniej zgadywania. Jak czegoś nie wiesz -
      to o tym nie myślisz. Przynajmniej się nie zawiedziesz.

      Trzecie primo ultimo... Kurcze, skończyły mi się tematy :)


      Acha, ja też wczoraj nad ranem dostałem kosza i usłyszałem że dziewczyna właśnie
      umówiła się z innym(co było prawdą bo to widziałem). Powinienem się obrazić? Za
      to że nie wydałem się dość interesujący? Bez przesady, trochę sie
      poprzekomarzałem i życzyłem jej miłej zabawy.
      • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 15:33
        Czyli po prostu jest strasznie wrażliwy.
        I to jest jedyna słuszna prawda tej całej historii.
    • cynta Re: I poległem. :( 20.06.10, 16:55

      > Nie wiem czy zrobiła to celowo - ale udało jej się mnie zranic. Dośc
      > mocno zranic...:(
      >
      > Aż nie wiem co pisac. Żal i gorycz mi serce ściska...

      Jeszcze jedna lekcja, ot co....
      Zranila Cie??? nie, ona zachowala sie tak jak jej sie podobalo, miala do tego
      prawo... a Ty dales sie zranic, to Ty generujesz twoje uczucia, nie inni ...
      • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 18:17
        Okej, miała prawo.
        Czyli miała jednak w d*pie to, że mogła mi przykrość sprawić.

        Więc o czym w ogóle gadamy?(jej ponowna próba kontaktu)
      • mausi12 Re: I poległem. :( 20.06.10, 18:31
        Przeczytalam Twoje wypowiedzi-i....
        ...Jestes naprawde wrazliwy.To ladna cecha u mezczyzny,a tacy juz na
        wymarciu.Wiesz,ciezko jest zaufac kobiecie-jesli spotyka sie
        te "nieodpowiednie",a Ty wlasnie taka spotkales.Mi sie wydaje,ze jak
        jest uczucie,zakochanie-to nie ma miejsca na takie rzeczy,o ktorych
        piszesz.Kobieta,ktora potraktuje Cie serio-nie bedzie CIebie
        obrazac,osmieszac,opowiadac o innych facetach,nazywac idiota,chamem-
        wbijac szpile.Kobieta,dla ktorej bedziesz wazny-bedzie Cie
        szanowac,bedzie miec respekt,a problemy bedzie rozwiazywac
        w "cywilizowany"sposob.Z perspektywy czasu-sam zobaczysz,ze te
        wszystkie,ktore wczesniej miales-nie byly nic warte-to puste
        dziewczyny.Zadna madra kobieta nie robi takich rzeczy dla mezczyzny.
        Masz racje...kobiecie nie mozesz zaufac,ale jednej warto i zaufasz
        napewno,poczekaj.
        • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 18:36
          Dziękuję za docenienie mojej wrażliwości.:)

          Po drugie - kurde, mądrze i dobrze piszesz, tzn czuję mądrość w Twojej
          wypowiedzi, która otwiera mi oczy.
          Masz rację.

          Czy warto jednak zadawać sobie pytanie: czego ona zatem chce ode mnie?
          • johnwaters Re: I poległem. :( 20.06.10, 20:42
            ja sie tak czesto zachowuje wobec mezczyzn, szczegolnie kiedy jestem pod wplywem, nienawidze tego w sobie i zawsze bardzo zaluje,
            wydaje mi sie ze u mnie wynika to z kompleksow, jakby ilosc moich adoratorow miala swiadczyc o mojej atrakcyjnosci, a ostatecznie wychodze na puszczalska i okrutna :(
            jesli ona tez ma kompleksy /a to czasem ciezko poznac mnie wiekszosc osob bierze za zarozumiala blac/ to nie polecam to ciezki kawalek chleba, wiem jaka ja jestem przez to, wiem ile cierpliwosci i zrozumienia potrzebuje i wiem ze z kims takim jak ja nigdy nie chcialabym byc.
            takim zachowaniem pokazuje ze jej wlasnie zalezy tylko pytanie czy na Tobie czy tylko na Twoim zainteresowaniu jej osoba,
            • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 21:57
              To odbierasz sama sobie świadomie do bycia z kimś? 8)

              W ogóle to ciekawe co tutaj piszecie kobiety - z Waszego punktu widzenia. O tym,
              że Wy podobnie się zachowujecie wobec faceta, który Was interesuje.

            • azja35 Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:18
              o ja pier......
              "ja się tak często zachowuję...nienawidzę tego w sobie..."
              i co dalej? nic? to rewelacja
              Chyba musisz spotkać faceta, na którym bedzie Ci zależało i wobec
              którego zachowasz się w ten sposób. Mam nadzieję, że da Ci ostrą
              lekcję, aż wymiękniesz. A po jakimś czasie, kiedy nie bedzie zadnej
              nadziei, kiedy będziesz ryczeć w poduszkę, a sąsiedzi zadzwonią po
              straż pożarną, coby uniknąć zalania - stanie w Twoich drzwiach i
              oswiadczy, że daje Ci jeszcze jedną, jedyną szansę. Taka ja toto -
              lotka.;-)
              Nie napawa to optymizmem, ale życzę duuuzo szczęścia i powodzenia.
              I odrobine dystansu pomieszanego z rozsądkiem
          • azja35 Posłuchaj Masui 20.06.10, 21:49
            Jak w temacie; mądrze gada. W końcu jak komuś na kims zależy, to nie
            robi sobie jaj. Dorosła jest ( chyba ) i zdaje sobie sprawę z tego co
            robi. A z drugiej strony - to Ty ustawiasz granicę / linię, której
            przekroczyc nie wolno. Nazywa się ona szacunek dla drugiego. Nie jesteś
            w stanie nikogo zmusić, aby się z Toba spotykał ( i odwrotnie ), ale
            zabawa uczuciami nie jest fair.
            Trochę inaczej, gdyby postawiła sprawę jasno : nie wiem, nie
            zdecydowałam, spotkajmy się, ale nie mogę obiecać, "wyjdzie w praniu".
            To - OK. Włazisz do pralki na własne ryzyko. Jeśli jest uczciwa, dość
            szybko zobaczysz, czy stac Cię na wirowanie, czy wyskakujesz w trakcie
            i zalewasz podłogę ;-)
            A tak w ogóle wyluzuj; nie jest łatwo, ale ....to najlepszy sposób
            • jan_owy Re: Posłuchaj Masui 20.06.10, 22:00
              Wiem, zgadzam się.

              Ale z własnego doświadczenia wiem, że chciałbym to jednak wyjaśnić - tę
              sytuację, przynajmniej powierzchownie - czuję, że lepiej bym się z tym czuł.
              Ale jaką ja granicę mogłem ustawić? Naprawdę znamy się bardzo krótko.
              A wczoraj mogła nie przyuważyć, że jej durne zachowanie mnie ruszyło.

              No i okej, postaram sie wyluzować - obiecuję.;)
              Bo tak to emocje i emocje - nie są dobrym doradcą. Wiem to z doświadczenie.;)
        • jan_owy Re: I poległem. :( 21.06.10, 23:33
          No widzisz.
          A teraz do mnie pisze, że chętnie by mnie wyciągnęła na kawę na miasto.

          I weź tu ją zczaj.;/
    • zara2585 Re: I poległem. :( 20.06.10, 20:30
      Poczytalam to wszystko i tak sobie mysle (biorac pod uwage moje wlasne
      doswiadczenia),czy aby ta dziewczyna nie cierpi na tzw. lek przed
      bliskoscia...Ja niestety juz tak mam, ze jesli widze, ze facet zbliza sie do
      mnie i zaczyna czuc do mnie "cos wiecej", staje sie zlosliwa i oschla, wymyslam
      sobie wady u tegoz faceta,co ma upewnic mnie w mojej decyzji o zerwaniu
      kontaktu. Oczywiscie w glebi serca marze o tym, zeby o mnie nadal sie staral...
      Podobnie,jak Twoja kolezanka, uwazam, ze dany facet(czyli kazdy kolejny) nie
      dorownuje idealowi;/

      Ja bym chyba jednak zagaila rozmowe z kolezanka, skoro dala znak zycia i
      probowala jakos wybadac o co jej chodzi...

      Nie wiem czemu ale wydaje mi sie,ze wszystko sie jakos ulozy:) Powodzenia:)
      • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:01
        Gratuluję optymizmu, naprawdę;P.

        To Wy kobiety macie coś nierówno pod sufitem. Wszystkie jesteście takie poje*ane??
        • zara2585 Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:34
          Z pewnoscia nie. I przykro mi,ze wlasnie na mnie trafilo:( Aczkolwiek nie
          uwazam, zebym byla pojebana...Mechanizmy obronne u czlowieka sa dosc rozbudowane
          i skomplikowane.Moja schlosc i nieczulosc,nie byla celowo-ja nie chcialam nikogo
          ranic! A to,ze zranilam i kogos,i siebie przede wszystkim,to juz inna sprawa...

          Dodam jeszcze,ze problem leku przed bliskoscia czesciej dotyka mezczyzn, niz
          kobiety...Wiec stawianie tezy,ze kobiety sa pojebane na podstawie tego,co o
          sobie napisalam,nie jest trafne;)
      • azja35 Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:07

        zara2585 napisała:

        > Poczytalam to wszystko i tak sobie mysle (biorac pod uwage moje wlasne
        > doswiadczenia),czy aby ta dziewczyna nie cierpi na tzw. lek przed
        > bliskoscia...Ja niestety juz tak mam, ze jesli widze, ze facet zbliza
        sie do
        > mnie i zaczyna czuc do mnie "cos wiecej", staje sie zlosliwa i
        oschla, wymyslam
        > sobie wady u tegoz faceta,co ma upewnic mnie w mojej decyzji o
        zerwaniu
        > kontaktu. Oczywiscie w glebi serca marze o tym, zeby o mnie nadal sie
        staral...
        > Podobnie,jak Twoja kolezanka, uwazam, ze dany facet(czyli kazdy
        kolejny) nie
        > dorownuje idealowi;/
        >
        > Ja bym chyba jednak zagaila rozmowe z kolezanka, skoro dala znak
        zycia i
        > probowala jakos wybadac o co jej chodzi...
        >
        > Nie wiem czemu ale wydaje mi sie,ze wszystko sie jakos ulozy:)
        Powodzenia:)

        Przeczytałem sobie to wszystko i....hm... zrobiło mi się trochę przykro.
        Zdobywanie jest fajne, to miło starać się itd, itp. Ale to tylko pewien
        etap. Miłe dziewczyny / kobiety, faceci tez maja uczucia.Owszem, mozemy
        się starać, ale do pewnego momentu. Jeśli brak szansy na sukces -
        zwykle sobie odpuszczamy. Masochistami, albo współczesnymi Syzyfami to
        ( jednak ) nie jesteśmy. Też pragniemy bliskości,emocji, motylków w
        brzuchu itd. A potem płacz, że faceci tacy, owacy. Spotka jeden z
        drugim takie egzemplarze, to trudno się dziwić, że potem zachowuje się
        jak neandertal....
        Zara, wierzę, że z czasem wszystko sobie ułożysz, tak jak jan_owy.
        Trzymam kciuki za Was kciuki.
        • zara2585 Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:28
          > Miłe dziewczyny / kobiety, faceci tez maja uczucia.

          Nigdy temu nie zaprzeczalam.
          Czasem czlowiek, dopoki nie uswiadomi sobie,o co mu tak naprawde chodzi i z czym
          ma problem, nie rozumie swoich pewnych reakcji. Tak samo ja, do pewnego momentu
          nie rozumialam, ze to JA mam problem,a nie ci mezczyzni, ktorzy sie o mnie
          starali (mimo, ze szukajac u nich, bylam wlasnie przekonana,ze problem jest po
          ich stronie)

          > Też pragniemy bliskości,emocji, motylków w
          > brzuchu itd.

          Moze zabrzmie teraz faszywie, ale paradoksem jest wlasnie to,ze wlasnie marze o
          wrazliwym mezczyznie - takim, ktory pragnie wlasnie emocji i bliskosci.Typ macho
          nigdy mnie nie interesowal...
          • zara2585 Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:37
            Kurdeeeee...Gdzie tu jest edycja...

            Mialo byc

            > nie rozumialam, ze to JA mam problem,a nie ci mezczyzni, ktorzy sie o mnie
            > starali (mimo, ze szukajac u nich WAD, bylam wlasnie
            przekonana,ze problem jest po
            > ich stronie)
          • azja35 Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:16

            zara2585 napisała:

            Nigdy temu nie zaprzeczalam.
            Czasem czlowiek, dopoki nie uswiadomi sobie,o co mu tak naprawde chodzi
            i z czym ma problem, nie rozumie swoich pewnych reakcji.

            Miłe i sympatyczne. Jesteś o krok "do przodu". I o kilku ( może )
            ciekawych facetów "do tyłu".

            Moze zabrzmie teraz faszywie, ale paradoksem jest wlasnie to,ze wlasnie
            marze o wrazliwym mezczyznie - takim, ktory pragnie wlasnie emocji i
            bliskosci.Typ macho nigdy mnie nie interesowal...

            A dlaczego ma to brzmieć fałszywie????
            Porozglądaj się, tacy istnieją, ale często chowają się po kątach. Robią
            krok, niekiedy mały i oczekują zwrotnego sygnału. Jesli go nie ma.....


            --
            tym panom już dziękujemy - "wyciąć starych"
            • zara2585 Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:27
              > Moze zabrzmie teraz faszywie, ale paradoksem jest wlasnie to,ze wlasnie
              > marze o wrazliwym mezczyznie - takim, ktory pragnie wlasnie emocji i
              > bliskosci.Typ macho nigdy mnie nie interesowal...
              >
              > A dlaczego ma to brzmieć fałszywie????

              A bo jakos tak pomyslalam, ze wczesniej pokazalam sie jako zimna sucz;) A tu
              jednak niespodzianka-"zimna sucz" szuka wlasnie wrazliwca:)

              > Porozglądaj się, tacy istnieją, ale często chowają się po kątach.

              Aktualnie jakos na takich nie trafiam;) A moze trafiam ale zainteresowani mna
              nie sa...No ale mam 25 lat, wiec jeszcze sporo(mam nadzieje) przede mna:)
    • lacido Re: I poległem. :( 20.06.10, 20:35
      jan_owy napisał:

      Moje działanie jednak się jej nie spodobało.;(
      > Wtedy ona przestała byc dla mnie miła jak wcześniej, ja z powodu
      > kosza odwdzięczałem się pięknym za nadobne. Byłem dla niej złośliwy.

      Miałam do czynienia z facetem który tak postąpił, byłam sobie wdzięczna że nie
      zabrnęłam za daleko w taką znajomość odpłacanie pięknym z nadobne nie świadczy
      zbyt dobrze o człowieku ;/
      • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:01
        Wiem wiem - ale po prostu wtedy poniosły mnie emocje trochę.
        • lacido Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:35
          oj Janek coś Ty taki w gorącej wodzie kąpany ;)
    • lolcia-olcia Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:07
      Jan Ty się nie łam, jak nie ta to inna się trafi;p
      • atkaxxx Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:50
        opcje w odpowiedziach są dwie, albo dasz sobie spokój, albo będziesz
        próbował badal z nią rozmawiać, tlumaczyć, być...
        tylko jeśli wybierzesz opcję drugą, będziesz miał do niej szacunek
        po tym wszystkim co zrobiła, co powiedziała? odpowiedz sobie na to,
        i jesli odpowiesz "nie", to nie zawracaj sobie głowy, gdyż ten brak
        szacunku potem, z biegiem czasu przerodzi sie w pogardę,,,
        znam to z autopsji,
        i chociaż znam też Twoją historię od początku, i życzę szczęścia
        wszystkim i sobie w miłości, pomyśl o tym, co napisałam.
        • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:58
          > tylko jeśli wybierzesz opcję drugą, będziesz miał do niej szacunek
          > po tym wszystkim co zrobiła, co powiedziała? odpowiedz sobie na to,
          > i jesli odpowiesz "nie", to nie zawracaj sobie głowy,

          Dokładnie też dzisiaj o tym myślałem.
          Ale... to byłoby możliwe do przejścia - pod jednym warunkiem: gdybyśmy
          porozmawiali ze sobą szczerze i mi powiedziała o co jej chodziło.
          Właśnie teraz trochę nią pogardzam.

          I nie czaję po co się do mnie odezwała na Skypie.
          • lolcia-olcia Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:00
            Głupia ci%pa usprawiedliwienia szuka.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:05

            Dokładnie też dzisiaj o tym myślałem.
            Ale... to byłoby możliwe do przejścia - pod jednym warunkiem: gdybyśmy
            porozmawiali ze sobą szczerze i mi powiedziała o co jej chodziło.
            Właśnie teraz trochę nią pogardzam.


            Jedno drugiego warte. Ani ty z nią uczciwie nie rozmawiasz, ani ona z Tobą.
            Zresztą teraz nie bardzo widzę taką możliwość, jak sobie prawicie złośliwości i
            sobie nie ufacie.
            Ale skąd ta pogarda? Dlatego że Cię nie chciała?
            • zara2585 Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:10
              > Ani ty z nią uczciwie nie rozmawiasz, ani ona z Tobą.

              A ja sadze, ze jest taka mozliwosc, ze porozmawiaja szczerze. Jednak to zalezy
              teraz glownie od tej kobiety/dziewczyny-od jej dojrzalosci, wieku i
              samoswiadomosci. Ja bym dociekala i chcialbym wiedziec o co jej chodzi...
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:21
                A ja sadze, ze jest taka mozliwosc, ze porozmawiaja szczerze. Jednak to
                zalezy[...]


                Czytałaś wątek wprowadzający? Bo mi wygląda na to że pani jest mocno
                niezadowolona z faktu że jan-owy okazał się zainteresowany nie tylko
                kolegowaniem się. A jan-owy jest niezadowolony z tego że ona negatywnie
                zareagowała na jego działanie w momencie gdy się przemógł, i podświadomie
                spodziewał się nagrody za odwagę(bez urazy jan-owy, ja do zagadnienia podchodzę
                czysto intelektualnie, a nie do ciebie osobiście).

                No i w momencie gdy oboje nie spełniają oczekiwań drugiej strony mamy
                zamieszanie i problem w komunikacji.

                • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:26
                  Albo rybki albo przewóz.

                  Sorry bardzo, ja nie zamierzam być jej kolegą.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:31
                    jan_owy napisał:

                    > Albo rybki albo przewóz.
                    >
                    > Sorry bardzo, ja nie zamierzam być jej kolegą.

                    Taaaak? To powiedz może jak się na początku zachowywałeś? Sam pisałeś że na
                    starcie zakładałeś kolegowanie się. Więc nie dziw się że dziewczyna mogła poczuć
                    się oszukana.
                    • menk.a Re: I poległem. :( 21.06.10, 11:10
                      g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                      > jan_owy napisał:
                      >
                      > > Albo rybki albo przewóz.
                      > >
                      > > Sorry bardzo, ja nie zamierzam być jej kolegą.
                      >
                      > Taaaak? To powiedz może jak się na początku zachowywałeś? Sam pisałeś że na
                      > starcie zakładałeś kolegowanie się. Więc nie dziw się że dziewczyna mogła poczu
                      > ć
                      > się oszukana.

                      Janowy wpadł we własne sidła?:D
                      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 21.06.10, 11:25
                        > Janowy wpadł we własne sidła?:D

                        JTTMiałem (kiedyś):) To się zdarza całkiem często jeśli facet nie czuje się na
                        tyle pewny siebie żeby od razu, przy poznaniu niemalże, pokazać że samo
                        kolegowanie się mu nie wystarczy.
                        No to się koleguje, nabiera odwagi, działa i mamy nieporozumienie...:(
                        • menk.a Re: I poległem. :( 21.06.10, 12:08
                          Nie wiem czy to tylko kwestia pewności siebie, czy nie bardziej zdecydowania na
                          konkretny rodzaj relacji z dziewczyną. Chcesz związku to nie bawisz się w
                          ceregiele i udawanie przyjaźni.;)
                          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 21.06.10, 12:17
                            menk.a napisała:

                            > Nie wiem czy to tylko kwestia pewności siebie, czy nie bardziej zdecydowania na
                            > konkretny rodzaj relacji z dziewczyną. Chcesz związku to nie bawisz się w
                            > ceregiele i udawanie przyjaźni.;)

                            No to ja ci mówię że w większości przypadków to kwestia pewności siebie. :)
                            Jak ci jej brak to zadowolisz się kolegowaniem bo "to zawsze coś".
                            • jan_owy Re: I poległem. :( 21.06.10, 16:52
                              Macie rację.

                              Chciałem się na początku kolegować ( a się zobaczy później czy coś z tego
                              będzie). Nawet nie wyrywałem się z buziakami w policzek na przywitanie i na
                              pożegnanie.
                              Ale uczucia to nie matematyka. Nie zawsze 2+2=4 w kwestii uczuć. Po prostu w
                              pewnym momencie poczułem coś więcej. I tyle.

                              A teraz do mnie zagaduje, jak gdyby nigdy nic. I proponuje kawę.
                              To się nazywa mieć tupet.

                              Nie wiem czy od razu jej napisać otwarcie o wszystkim.
                              Czy po prostu ją olać.
                              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 21.06.10, 16:55
                                jan_owy napisał:
                                > A teraz do mnie zagaduje, jak gdyby nigdy nic. I proponuje kawę.
                                > To się nazywa mieć tupet.
                                >
                                > Nie wiem czy od razu jej napisać otwarcie o wszystkim.
                                > Czy po prostu ją olać.

                                czyli jednak nic nie zrozumiałeś...
                                • jan_owy Re: I poległem. :( 21.06.10, 17:16
                                  No to mi napisz o co Ci chodzi.

                                  Człowiek zaangażowany emocjonalnie nie widzi czasem rzeczy będących oczywistymi.
                                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 21.06.10, 17:45
                                    jan_owy napisał:

                                    > No to mi napisz o co Ci chodzi.
                                    >
                                    > Człowiek zaangażowany emocjonalnie nie widzi czasem rzeczy będących oczywistymi
                                    > .

                                    Chodzi mi o to -
                                    > Nie wiem czy od razu jej napisać otwarcie o wszystkim.
                                    > Czy po prostu ją olać.

                                    Owszem, możesz ją olać, to w sumie byłoby pewnie najlepsze, ale pomysł z
                                    napisaniem jej wszystkiego otwarcie(czyli inaczej mówiąc zrobienie sceny :))
                                    jest po prostu idiotyczny.

                                    Oboje nie byliście wobec siebie szczerzy, ale ona nie jest Tobie nic winna. To
                                    że bardzo dotknęły cię jej słowa o tym że spotyka sie z innymi to tylko efekt
                                    Twojego przewrażliwenia, a nie jej złośliwości "godnej pogardy".
                                    SUCK IT UP!
                                    Ludzie nie zawsze robią to na co liczymy ale dopóki nie wiążą nas jakieś
                                    szczególne więzi, nie mamy prawa im tego szczególnie wypominać.

                                    Chce się umówić na kawę - jak umiesz się wyluzować z emocji to idź, lepiej to
                                    niż na forum roztrzasać :) Jak nie umiesz się jeszcze wyluzować, to powiedz że
                                    bardzo chętnie ale nie masz czasu. I odpowiadaj tak przez dłuższy czas, aż
                                    będzie ci prawie wszystko jedno.
                                    • jan_owy Re: I poległem. :( 21.06.10, 18:52
                                      Nie chodzi o to żeby nią gardzić, tylko o to, że nie wzięła pod uwagę moich
                                      uczuć - przecież wiedziała i wie dobrze, że czuję coś do niej więcej (dałem jej
                                      o tym wyraźnie znać).

                                      Wyluzuję się dopiero wtedy jak usłyszę od niej o co jej chodzi, czego ode mnie
                                      chce (że raz mi sprawia przykrość a raz jest miła i zaprasza na kawę).
                                      Nie podoba mi się pisanie że "chętnie, ale nie mam czasu". Bez sensu.

                                      Też uważam że robienie scen jest żałosne.
                                      Chcę wiedzieć na czym stoję ( z doświadczenia wiem, że jak o tym się dowiaduję,
                                      to można wyjść na prostą i zapomnieć).
                                      • menk.a Re: I poległem. :( 21.06.10, 22:50
                                        A mówią, że tylko baby potrafią dzielić włos na czworo.;)
            • jan_owy Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:24
              g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

              > Ale skąd ta pogarda? Dlatego że Cię nie chciała?
              >

              Dlatego, że nie liczyła się z moimi uczuciami, opowiadając przy mnie o swoich
              rozterkach z byłym i o flirtowaniu z innymi facetami?
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:25
                > Dlatego, że nie liczyła się z moimi uczuciami[...]

                Get used to it :/
    • superzajaczek Re: I poległem. :( 20.06.10, 22:17
      po co zlosliwosci?:) trzeba bylo sie usmiechnac i olac z gory na dol
      normalne kobiety jesli nie sa zainteresowane daja o tym znac
      subtelnie, prostaczki tak by w piety poszlo
      niech zyje bylym...obudzi sie z reka w nocniku:)
    • menk.a Re: I poległem. :( 20.06.10, 23:33
      Tylko nie rozpaczaj. Za jakiś czas obstawiaj w kolejnej gonitwie. Może będzie
      lepiej.;)
      • durneip Re: I poległem. :( 21.06.10, 01:53
        ACH, jak ogromnie cię zraniła. ACH, jak brutalnie przebiła twe wrażliwe serce.
        ACH, jakże boleśnie zrujnowała twój obraz świata.

        (bo w gronie znajomych wspomniała o paru randkach)

        weź pomacaj, jaja jeszcze są?
        • durneip Re: I poległem. :( 21.06.10, 02:03
          i cuś mi się źle podpięło, menka. twoje jaja są na miejscu :D
          • menk.a Re: I poległem. :( 21.06.10, 09:14
            Wymacałam. Są. Całe i zdrowe.:D:D
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: I poległem. :( 21.06.10, 09:27
              menk.a napisała:

              > Wymacałam. Są. Całe i zdrowe.:D:D

              A jesteś pewna że posiadasz kwalifikacje niezbędne aby to ocenić? :D
              • menk.a Re: I poległem. :( 21.06.10, 10:21
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                > menk.a napisała:
                >
                > > Wymacałam. Są. Całe i zdrowe.:D:D
                >
                > A jesteś pewna że posiadasz kwalifikacje niezbędne aby to ocenić? :D

                Śmiesz wątpić w to, że nie znam się na pisankach?:>
    • warszafffka Re: I poległem. :( 24.06.10, 21:22
      Nie czytałam całego wątku, tylko pierwsze twoje wypowiedzi i nie bardzo rozumiem.

      Przecież jeśli Ciebie z nią nic nie łączyło to oczywiste, że spotyka się z
      wieloma facetami. Mógłbyś mieć pretensje gdyby ewentualnie spała ze wszystkimi,
      jeśli ty takiego zachowania nie akceptujesz. Ale flirt, spotkanie na kawę, z
      jakiej racji niby? Czyli jakbyście ewentualnie zaczęli się spotykać to również
      szlaban żadnych facetów? :)

      Powiem Ci w sekrecie, że spotkać fajnego, normalnego mężczyznę to jak wygrać
      przynajmniej w totka (przynajmniej piątkę :), umawiając się i poznając wielu
      zwiększa się szansę na spotkanie takiego, z którym po dwóch spotkaniach nadal
      będą tematy do rozmowy i który nie okaże się być

      - złośliwym furiatem,
      - agresywnym furiatem,
      - uzależniony od matki,
      - facebooka,
      - bloga, na którym opisuje swoje przygody z kobietami
      - uprzedzony do kobiet,
      - seksoholikiem,
      - zwykłym chamem,
      - skrajnym skąpcem,
      - i tak dalej

      Dzisas, boję się takich gości jak Ty. I Ty mówisz, że na niej się zawiodłeś? :)

      Podlecz swoje kompleksy, potem weź się za randkowanie, inaczej nic dobrego z
      tego nie wyjdzie.

      Poważnie mówię, bez złośliwości - spróbuj ją zrozumieć, zamiast robić tragedię z
      czegoś, co tragedia nie jest.
      • azja35 warszafffka 27.06.10, 03:24
        warszafffka, masz duzo racji, ale Jan patrzy przez "subiektywne" okulary.
        sam musi sobie to wszystko ułożyć i wyciągnąć wnioski. Dobrze, że pyta,
        lepiej zawsze uczyć się na błędach i ich nie powtarzać. Ale jak to było,
        to nie wiemy. Albo wiemy tylko tyle ile z przekazu.

        I z innej beczki :
        > Powiem Ci w sekrecie, że spotkać fajnego, normalnego mężczyznę to jak
        wygrać
        > przynajmniej w totka (przynajmniej piątkę :), umawiając się i poznając
        wielu
        > zwiększa się szansę na spotkanie takiego, z którym po dwóch spotkaniach
        nadal
        > będą tematy do rozmowy i który nie okaże się być
        >
        > - złośliwym furiatem,
        > - agresywnym furiatem,
        > - uzależniony od matki,
        > - facebooka,
        > - bloga, na którym opisuje swoje przygody z kobietami
        > - uprzedzony do kobiet,
        > - seksoholikiem,
        > - zwykłym chamem,
        > - skrajnym skąpcem,
        > - i tak dalej

        A więc - trzeba grać !!! Mówisz "po dwóch spotkaniach...tematy do rozmowy"?
        Hm.... zapamiętam ;-)

        Miło spotkac jakąś trzeźwo myślącą osobę; nie lubie tylko gier na dwie /
        trzy / więcej stron. Jeśli "są tematy" po przysłowiowych dwóch spotkaniach
        i kobieta decyduje się na trzecie ( to przykład / schemat, dwa spotkania
        to raczej symbol ), to oczekuję minimum uczciwości. Nie chcialbym się
        dowiedzieć, że "do trzeciej rundy zakwalifikowali się..." i w czwartej (
        piatej / dziesiątej ) odpadam. To kwestia wyborów. Oczywiście - trzeba
        poznawać, ale jeśli juz się decyduję, to....

        "siedzenie d.. na dwóch ( trzech ) krzesłach wywołuje odruch wymiotny i
        powoduje natychmiastową dyskwalifikację"
        ;-)
        • warszafffka Re: warszafffka 27.06.10, 10:14
          > nie lubie tylko gier na dwie /
          > trzy / więcej stron. Jeśli "są tematy" po przysłowiowych dwóch spotkaniach
          > i kobieta decyduje się na trzecie ( to przykład / schemat, dwa spotkania
          > to raczej symbol ), to oczekuję minimum uczciwości. Nie chcialbym się
          > dowiedzieć, że "do trzeciej rundy zakwalifikowali się..." i w czwartej (
          > piatej / dziesiątej ) odpadam. To kwestia wyborów. Oczywiście - trzeba
          > poznawać, ale jeśli juz się decyduję, to....


          Ja nie pisałam o spotykaniu się stałym z kilkoma mężczyznami jako partnerami. Ale jeśli między kimś a mną nie ma dotyku, czułości ani deklaracji wprost, że chcemy spróbować razem to nie jestem do niczego zobowiązana, na pewno nie do rezygnacji z picia kawy vel. wychodzenia do kina z innymi.

          Jeśli z kimś jestem to zresztą też nie, o ile oni wiedzą, że z kimś jestem i ja nie mam w stosunku do nich żadnych intencji oprócz przyjaźni.

          A jeśli ktoś dotarł do trzeciego spotkania to samo w sobie naprawdę niewiele znaczy. Ganiają za mną bez przerwy jacyś faceci chcący gdzieś wyjść, których to spotkań nawet po pięćdziesiątym nie będę uważała za randki. Straszne to, że niektórzy widzą spotkania męsko-damskie zawsze jako próbę czegoś więcej, jakby faceci oprócz posiadania penisa nie mogli na przykład mieć ciekawych zainteresowań, być zwyczajnie sympatyczni, itd.
          • azja35 Re: warszafffka 27.06.10, 13:24


            > Ja nie pisałam o spotykaniu się stałym z kilkoma mężczyznami jako
            partnerami. Ale jeśli między kimś a mną nie ma dotyku, czułości ani
            deklaracji wprost, że chcemy spróbować razem to nie jestem do niczego
            zobowiązana, na pewno nie do rezygnacji z picia kawy vel. wychodzenia do
            kina z innymi.

            Jasne. Tak na marginesie - trzeba to tylko powiedzieć/ okazać; faceci
            bywają niedomyślni. Wówczas taki delikwent sam decyduje, czy chce się
            spotykać, czy nie.

            Odnośnie trzeciego / pięcdziesiątego spotkania itd. Hm... to również
            kwestia komunikacji i przekazu. Ty mozesz czegoś nie uznawać za randkę,
            on - niekoniecznie. Trzecie / pięćdziesiąte (spotkanie) uznaje za randkę.
            Problem w tym, zeby sobie dokładnie to wyjasnić i tyle.

            Fakt, niektórzy widzą spotkanie damsko - męskie jako "coś więcej".
            Niektórzy myslą tylko pewnym kawałkiem ciala ( zamiast głową ).
            A spotykać się z kobietami? - czemu, nie. Również na stopie koleżenskiej.
            Pod warunkiem jednak, ze nie ma "ciągot" ( obojętnie w którą i z której
            strony ) i sytuacja jest jasna. Moge się nawet spotykać wówczas, gdy
            jestem zajęty / związany (o, wtedy to tylko i wyłącznie na stopie
            koleżenskiej )...

            Miło spotkać kogoś poukładanego
            :)
          • gradosr60 Re: warszafffka 27.06.10, 18:06
            >Ganiają za mną bez przerwy jacyś faceci chcący gdzieś wyjść, których to s
            > potkań nawet po pięćdziesiątym nie będę uważała za randki. Straszne to, że niek
            > tórzy widzą spotkania męsko-damskie zawsze jako próbę czegoś więcej

            halo warszafffka tu to chcesz grac jakas rozsadna osobe a piszesz skrajne glupoty.

            Skoro ganiaja za Toba to jasne ze chca czegos wiecej i i nie jest nic strasznego w tym ze chca czegos wiecej.
            W tym momencie intencja kolegowania sie jest podla. Moim zdaniem w takich sytuacjach trzeba skonczyc kolegowanie sie.
            • warszafffka Re: warszafffka 27.06.10, 19:16
              No jasne, przecież jeśli kobieta chce być z wieloma to jest "PODŁĄ KURWĄ" -
              patrz niektóre komentarze powyżej.

              Jeśli nie, mówi facetowi wprost, że interesuje ją wyłącznie jako przyjaciel,
              płaci za siebie, itd. to i tak jest OSZUSTKĄ, bo przecież wszyscy wiedzą o co
              facetom chodzi.

              To w tym kontekście kim jest facet? :)
              • azja35 Re: warszafffka 28.06.10, 01:08

                warszafffka napisała:

                > No jasne, przecież jeśli kobieta chce być z wieloma to jest "PODŁĄ
                KURWĄ" -
                > patrz niektóre komentarze powyżej.
                >
                > Jeśli nie, mówi facetowi wprost, że interesuje ją wyłącznie jako
                przyjaciel,płaci za siebie, itd. to i tak jest OSZUSTKĄ, bo przecież
                wszyscy wiedzą o co facetom chodzi.

                Jeśli nie mówi wprost "nie" i daje jakąś nadzieję, to JEST OSZUSTKĄ. Moim
                skromnym zdaniem. Jeśli natomiast facet pomimo tego "nie" ładuje się
                dalej, robi to na własny koszt. W szczegóły nie wnikam, po pierwszej
                kawie - bywa - trudno mówić wprost "nie" - tak jednej jak i drugiej
                stronie. Po którejś z kolei przynajmniej wypada "się określić". I dotyczy
                to obu stron.
                >
                > To w tym kontekście kim jest facet? :)
                Się naczytał, nasłuchał nieodpowiednich ksiazek / rad : "kobieta jak
                mówi "nie", to....lubią być zdobywane ( niektóre faktycznie - chcą, a
                mówią "nie", bo myslą, ze facet zdobywca i go to kręci; moze innych kręci,
                mnie nie: "nie", to "nie", nie chcesz, trudno, to wolny kraj ).
                Pytanie retoryczne....
                • warszafffka Re: warszafffka 28.06.10, 01:32
                  Dobra. A teraz sprowadźmy proszę te abstrakcyjne dywagacje na poziomie jak sobie meksyk z niemcami w ćwierćfinałach poradzi na poziom halo, tu ziemia:

                  Czy spytałeś kiedykolwiek wprost jakąkolwiek kobietę, czy istnieje szansa, że będzie chciała być z tobą? I czy ona wtedy odpowiedziała wprost, że tak a potem nie chciała?

                  Bo jeśli nie i wszystko i tak "rozstrzyga się w praniu i jej reakcjach" to chyba sam widzisz, że Twój powyższy post nie ma żadnego seksu. Pfu sensu, klawiatura mi dziś nie sprzyja.
                  • azja35 Re: warszafffka ( 2 ) 29.06.10, 23:32

                    warszafffka napisała:

                    > Dobra. A teraz sprowadźmy proszę te abstrakcyjne dywagacje na poziomie
                    jak sobi
                    > e meksyk z niemcami w ćwierćfinałach poradzi na poziom halo, tu ziemia:
                    >
                    > Czy spytałeś kiedykolwiek wprost jakąkolwiek kobietę, czy
                    istniej
                    > e szansa, że będzie chciała być z tobą? I czy ona wtedy odpowiedziała
                    wprost, ż
                    > e tak a potem nie chciała?
                    >
                    > Bo jeśli nie i wszystko i tak "rozstrzyga się w praniu i jej reakcjach"
                    to chyb
                    > a sam widzisz, że Twój powyższy post nie ma żadnego seksu. Pfu sensu,
                    klawiatur
                    > a mi dziś nie sprzyja.

                    Spytałem, reakcje kobiet bywają zaskakujące."Chciałam się tylko po
                    kolezeńsku przytulić". To najdziwniejsze co usłyszałem ( kiedyś ). A
                    później dowiedziałem się ( po jakimś czasie ), że panna kręciła na dwie
                    strony. A może nawet trzy.
                    O innych sytuacjach nie mówię, temat wątku inny.Może nawet sama byś się
                    zdziwiła ( tak jak ja w tej jednej konkretnej sytuacji; innej niż opisana
                    przed chwilą ). Jesli chcesz pogadać - napisz na priva.
                    Nasze postępowania wynikają stety / niestety również z naszych
                    doświadczeń. Co nie przekreśla generalnie kobiet jako grupy. Może miałem
                    akurat takie "szczęście".
      • jan_owy Re: I poległem. :( 28.06.10, 22:57
        Dzięki.
        Zrozumiałem.
        Zdystansowałem się.
        Rozmowa z kumplem, spojrzenie z dystansu na to wszystko - pomogły.
        Teraz parę dni przerwy w kontakcie z nią i zajęcie się zupełnie innymi rzeczami
        - pokazało, że warto się zdystansować.
        Nie ja to inny - taka kolej rzeczy. Ja przecież też mogę się spotykać z inną
        dziewczyną w tym czasie, heh.
        Pozdrawiam
        • prawdziwyhank Re: I poległem. :( 29.06.10, 00:06
          połapać się nie można czy to koleżanka czy dziewczyna i czy wie o tych
          zamiarach czy nie, Daj sobie z nią spokój i wyrwij coś łatwego szkoda nerw
          • jan_owy Re: I poległem. :( 29.06.10, 15:13
            prawdziwyhank napisała:

            > połapać się nie można czy to koleżanka czy dziewczyna i czy wie o tych
            > zamiarach czy nie, Daj sobie z nią spokój i wyrwij coś łatwego szkoda nerw

            Ani koleżanka ani dziewczyna - jeszcze nie rozstrzygnięte.
            Wie o tych zamiarach - przecież jej dałem na to dowód.
            Ona też przebiera (normalne w przypadku atrakcyjnej dziewczyny).
            A nerwów oczywiście szkoda - zgadzam się.

            P.S. A co to znaczy "wyrwij coś łatwego"? ;]
        • gyubal_wahazar Re: I poległem. :( 29.06.10, 16:58
          No w końcu Chłopie, bo już myślałem, że chcesz Harlequina puścić z
          torbami. Pozwalasz się Pani wodzić za nos, tylko dlatego, że jesteś
          wrażliwy ?!

          Wiem, wiem, huragan zmysłów i takie tam, ale najwyraźniej nie zebrałeś
          jeszcze od Pań wystarczająco, jeśli popełniasz takie błędy.

          Piszesz, że pajacowała popisując się z iloma naraz kręci, a Tobie się
          zrobiło przykro. P_r_z_y_k_r_o ?! A potem smaruje do Ciebie na skajpie a
          Ty jeszcze nie wiesz co masz z tym zrobić ?!

          No nic, ważne że się w końcu zdystansowałeś i dystansuj się co dzień o 3
          okrążenia więcej, jeśli mogę coś nieśmiało zasugerować.
          • jan_owy Re: I poległem. :( 29.06.10, 19:36
            gyubal_wahazar napisał:

            > Piszesz, że pajacowała popisując się z iloma naraz kręci, a Tobie się
            > zrobiło przykro. P_r_z_y_k_r_o ?! A potem smaruje do Ciebie na skajpie a
            > Ty jeszcze nie wiesz co masz z tym zrobić ?!

            A Ty co byś zrobił w takiej sytuacji?:-)
            • gyubal_wahazar Re: I poległem. :( 29.06.10, 21:48
              Zyskałbym na czasie, pod dowolnym pretekstem (dzwoniący telefon np) i
              przygotował sobie gadkę z której wynikałoby, że nie interesują mnie
              panie o zacięciu kolekcjonerskim.

              Gadka musi być na tyle dyplomatyczna, by nie mogła się łatwo żachnąć, że
              ją obrażasz, za to na tyle czytelna, by ewidentne było, że nie gustujesz
              w dziwkach.

              I nie wchodzisz w żaden dyskurs, bo właśnie dobił 4-ty do brydża, więc
              żałujesz ale musisz kończyć. A w robocie pełen luz i profesjonalizm, bez
              żadnych demonstracji, czyli komunikat : THE END
              • kaa.lka Re: I poległem. :( 29.06.10, 21:58
                > czyli komunikat : THE END

                no nareszcie.
                amen
    • cystooor Młodzi to głupi 27.06.10, 11:11
      Wygląda na to że zebrała się dwójka gó...arzy, którzy zamiast zachować się wobec
      siebie szczerze, woli grać w jakieś sztuczki i fochy. Znam życie dobrze i powiem
      tak: dorośnij chłopie, albo NIC Z TEGO, KOLEGO!
    • jan_owy Re:Ciąg dalszy - ku przestrodze.;) 06.07.10, 15:05
      Witam po pewnej przerwie.

      Wydarzenia przedstawiły się następująco: zagadywanie na skypie, przebąkiwanie o
      spotkaniu. W końcu, gdy wróciłem z podróży służbowej odezwałem się do niej i
      zaproponowałem spotkanie - odpowiedziała, że "chętnie, ale nie wie kiedy". No to
      wtedy postanowiłem sobie odpuścić, bo nie uznaję "zagadywania i pie****nia o
      d***e marynie na komunikatorze, tego, że laska raz chce a raz nie chce się
      spotkać, że nie ma stałego kontaktu między nami".
      I dobrze zrobiłem: nabrałem dystansu, zobojętniałem wobec tej znajomości i
      zająłem się sobą i inny znajomościami.

      I... teraz ona do mnie pisze czy nie miałby ochoty na ognisko.
      Ech.;/

      Panowie - piszę to ku przestrodze: jak dziewczyna jest niezdecydowana, to
      olejcie ją, bo inaczej będziecie to przeżywać, gryźć się, nie wiedzieć na czym
      stoicie.:)
      Pozdrawiam!
      • menk.a Re:Ciąg dalszy - ku przestrodze.;) 06.07.10, 15:29
        jan_owy napisał:

        > Panowie - piszę to ku przestrodze: jak dziewczyna jest niezdecydowana, to
        > olejcie ją, bo inaczej będziecie to przeżywać, gryźć się, nie wiedzieć na czym
        > stoicie.:)
        > Pozdrawiam!

        Panowie to chyba wiedzą, co robić. A Ty Janowy albo sam wodzisz za nos, albo
        pozwalasz się wodzić. Tak czy inaczej teatr trwa.;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja