johnwaters
24.06.10, 18:44
wlasnie zostalam rzucona i to awansem i to przez telefon...
nie chcialam z nim byc, fakt wyladowalismy w lozku pare razy, ale nikt nie
mowil o byciu razem, a wrecz przeciwnie za kazdym razem podkreslanie, ze to
nic nie znaczy, bez zostawania na noc bez sniadan tak o! przy okazji...i nagle
szok telefon, ze on nie chce ze mna byc, ze jestem madra, ladna, zabawna
frazesy pozegnalne, ze chce sie ze mna spotykac, ze nie chce tego tracic, ale
bez seksu, po czym nagle zwrot o 180 stopni: bo ja chce z Toba sypiac, ale nie
chce z Toba byc, bo bardzo na mnie dzialasz
i to wszystko mowi czlowiek madry, wyksztalcony z 30 na karku
o co chodzi?
po co?
chcial sie poczuc lepiej ze mnie odrzucil, nawet jesli ja nie chce, tak na
wszelki wypadek?
niewiarygodne
moze ja nie rozumiem toku myslenia plci przeciwnej
moze ktos mi wytlumaczy?