permanentne_7_niebo
05.08.10, 18:55
Niby dziewczęta takie niezależne, jak tu kolega ładnie określił 'z
wrodzoną, rozbuchaną do granic egocentrycznością'
(egocentrycznością), nakierunkowane na karierę i konsumpcjonizm,
zajęte uprawianiem modnego na chwilę obecną hobby. A w
społeczeństwie nadal jest parcie na faceta. Nie ma akceptacji tego,
że kobieta nie widzi siebie w roli żony i matki, jest za to
odwieczne gadanie, że w końcu trafi się książe na białym koniu, tak,
jakby ten ksiąze miał być istotą egzystencji. Niby feminizm, niby
prawa kobiet, a efekt końcowy i tak ten sam - domek, dziciak, mąż.
To jak to w końcu jest?
Jakieś spostrzeżenia w tym temacie?