nev-dynamit
27.03.11, 19:12
Witam.Jakiś rok temu związałam się z 6 lat młodszym mężczyzną ode mnie.Może słowo związek nie jest tu w pełni adekwatne,raczej codziennie spotkania ale przesycone tymi wszystkimi elementami jakie powinny tworzyć coś na kształt związku.Pomimo dzielącej nas różnicy wieku,różnicy w wykształceniu potrafiliśmy wiele zrobić,dogadać się,uzupełnić.Pomimo tego,że jest młodszy okazał się człowiekiem nader dojrzałym,niesamowicie szczerym i odpowiedzialnym.Jestem po dwóch nieudanych związkach o których on wie,nie ukrywałam swoich doświadczeń,przeżyć,tego co we mnie itd.Szanował moją otwartość.Mówiłam to tylko dlatego by wiedział jak było,by na tej kanwie sam zdecydował czy chce ze mną być czy nie,by nie bał się mojej przeszłości.W życiu zawodowym również miałam szansę się rozwijać,cały czas to robię itd.Ale do rzeczy..On jest na początku drogi wszystkiego,i w sensie zawodowym i związków także.Jestem jego pierwszą dziewczyną heh w zasadzie "tą poważniejszą",którą jak utrzymuje mogłaby się stać na całe jego życie.Każdego dnia widziałam,że mu zależy,że chce ale nigdy nie ukrywał że będzie chciał zrobić coś dla siebie ale nie chciał mojego zamartwiania więc (być może pod wpływem mnie) powiedział,że zrobi swoje i wtedy będziemy mogli rozwijać ten związek i być w 100% razem. Wiem,że mnie kocha.Aby spełnić swoje marzenia potrzebne mu są pieniądze gdzie tu nienajlepiej zarabiał ale radził sobie i było ok dopoki dopóty nie pojawiła się okaza do wyjazdu zagranicę.Oczywiście miał moje wsparcie,bo przecież nie mogłam go zatrzymać,nie chciałam tego robić bo gdyby nie wyjechał nie zarobił nigdy nie byłby szczęśliwy tutaj ze mną,bo sama niewiele mam oprócz siebie samej.Wyjechał.Codziennie rozmawiamy,upewniamy się,ten czas przed wyjazdem był baradzo twórczy, piękny,dochodzilo do scysji ale to i dobrze,bo poznawialiśmy się dzieki temu itd. I pewnego dnia mówi mi,że zazdrości mi tego,że ja tyle przeszłam w przeszłości, że przeszłam przez różnych mężczyzn itd. Oczywiście rozumiem to ale gdzieś głęboko miałam tą nadzieję, że może będę w stanie wypełnić mu to co miałby z innymi i pojawiło się też to czy ja aby mam prawo odbierać mu te przywileje jego młodości,moze powinnam pójść od niego by trochę się poobijał w życiu,przeszedł przez inne kobiety, myślę o tym..Mam 28 lat, on 22,wszystko przed nim i całkowicie mu się nie dziwię,że tego chce ale nie umiem poradzić sobie z tym,bo kocham go i chciałabym go na wyłączność.Przez to że jestem starsza i doświadczona a on młody-powiedział mi że żyje jakby w moim cieniu..Poza tym zanim wyjechał powiedział mi,że chciałby ze mną żyć,mieszkać ale najpierw musi zrobić swoje (zarobić) a potem kiedy jest już za tą zagranicą powiedzial mi,że ciężko mu się pogodzić z utratą wolności (żadnej innej wolności przez ten rok mu nie odbierałam) ,wiadomo o jaką wolność chodzi..o tą która dotyczy innych kobiet.Nigdy nie miałam śmiałości zapytać go czy jestem jego pierwszą dziewczyną z którą uprawiał regularnie seks,gdzie poznał siebie i w pełni kobiece ciało,ale zdaje sie ze jego pierwszą..W pełni to rozumiem.Powiedziałam mu,że bardzo go szanuje za to co mi powiedział,ale że trochę się przestraszyłam i że troche gdzieś mnie zabolało.Mówi,że gdzieś w środku czuje niespełnienie jakieś,że cięzko mu że tą wolność traci. Po pierwsze na nic nie naciskam w niczym ale cos takiego siedzi u niego w głowie. On wie,że nie interesują mnie przelotne związki,widział moje zaangażowanie,zainteresowanie itd.Myślę,że jest mu ciężko,bo z jednej strony stałam się dla niego kimś kto przez trudny czas go wspierał,kochał,angażował się,uczył go a z drugiej strony chciałby być może poczuć coś przy kimś innym ale jest pod wpływem tego czego doświadczyliśmy i tego że nie chce mnie ranić. Powiedziałam mu,że boli mnie to w jakiś sposób ale ma moje zrozumienie,on straszne mnie przeprosił,wyparł się tego,że nie wie dlaczego o czymś takim myślał,bo chce być ze mną.Więc mu mówię, żeby nie przepraszał ani nie wypierał sie tego co czuje,bo to własnie i tak nie zmienia tego co sam czuje..Nie uważam się za kogoś wyjątkowego,napewno są lepsze ode mnie ale wiem,że on będzie próbował utrzymywać ten związek pomimo tego ze w środku bedzie czuł inaczej. On taki jest a ja nie wiem czy za jakiś czas nie będzie sfrustrowany,że czegoś nie posmakował..Nie wiem czy będę w stanie mu wszystko wypełnić. Rozumiem,że jest mu tam ciężko zagranicą,tak jak mi tutaj,bo czekam na niego z utęsknieniem,on o tym wie.. Dziwna sytuacja,pewnie ją trochę zakręciłam ale mój dylemat dotyczy tego czy aby on na siłę i tylko pod wpływem mnie przekonuje sie że chce być w tym związku skoro czuje ze traci wolności i daje mu to dyskomort czy jak.. Nie czuję się stara, ale to co w jego wieku się wydarza jest jeszcze przygodą, w moim może być klęską..Chciałabym uchronić i siebie i jego,nie oszukiwać się tylko dlatego że jesteśmy oddzielnie i wmawiać sobie, że jestem dla niego tą jedyną...Być może tak mówi,bo jestem tą pierwszą..Boje sie ze bedzie wypieral sie,ze tak nie czuje byleby mnie nie ranic ale po co skoro i tak bedzie to czul..