Dodaj do ulubionych

Gdy mężczyzna chce próbować czego innego...

27.03.11, 19:12
Witam.Jakiś rok temu związałam się z 6 lat młodszym mężczyzną ode mnie.Może słowo związek nie jest tu w pełni adekwatne,raczej codziennie spotkania ale przesycone tymi wszystkimi elementami jakie powinny tworzyć coś na kształt związku.Pomimo dzielącej nas różnicy wieku,różnicy w wykształceniu potrafiliśmy wiele zrobić,dogadać się,uzupełnić.Pomimo tego,że jest młodszy okazał się człowiekiem nader dojrzałym,niesamowicie szczerym i odpowiedzialnym.Jestem po dwóch nieudanych związkach o których on wie,nie ukrywałam swoich doświadczeń,przeżyć,tego co we mnie itd.Szanował moją otwartość.Mówiłam to tylko dlatego by wiedział jak było,by na tej kanwie sam zdecydował czy chce ze mną być czy nie,by nie bał się mojej przeszłości.W życiu zawodowym również miałam szansę się rozwijać,cały czas to robię itd.Ale do rzeczy..On jest na początku drogi wszystkiego,i w sensie zawodowym i związków także.Jestem jego pierwszą dziewczyną heh w zasadzie "tą poważniejszą",którą jak utrzymuje mogłaby się stać na całe jego życie.Każdego dnia widziałam,że mu zależy,że chce ale nigdy nie ukrywał że będzie chciał zrobić coś dla siebie ale nie chciał mojego zamartwiania więc (być może pod wpływem mnie) powiedział,że zrobi swoje i wtedy będziemy mogli rozwijać ten związek i być w 100% razem. Wiem,że mnie kocha.Aby spełnić swoje marzenia potrzebne mu są pieniądze gdzie tu nienajlepiej zarabiał ale radził sobie i było ok dopoki dopóty nie pojawiła się okaza do wyjazdu zagranicę.Oczywiście miał moje wsparcie,bo przecież nie mogłam go zatrzymać,nie chciałam tego robić bo gdyby nie wyjechał nie zarobił nigdy nie byłby szczęśliwy tutaj ze mną,bo sama niewiele mam oprócz siebie samej.Wyjechał.Codziennie rozmawiamy,upewniamy się,ten czas przed wyjazdem był baradzo twórczy, piękny,dochodzilo do scysji ale to i dobrze,bo poznawialiśmy się dzieki temu itd. I pewnego dnia mówi mi,że zazdrości mi tego,że ja tyle przeszłam w przeszłości, że przeszłam przez różnych mężczyzn itd. Oczywiście rozumiem to ale gdzieś głęboko miałam tą nadzieję, że może będę w stanie wypełnić mu to co miałby z innymi i pojawiło się też to czy ja aby mam prawo odbierać mu te przywileje jego młodości,moze powinnam pójść od niego by trochę się poobijał w życiu,przeszedł przez inne kobiety, myślę o tym..Mam 28 lat, on 22,wszystko przed nim i całkowicie mu się nie dziwię,że tego chce ale nie umiem poradzić sobie z tym,bo kocham go i chciałabym go na wyłączność.Przez to że jestem starsza i doświadczona a on młody-powiedział mi że żyje jakby w moim cieniu..Poza tym zanim wyjechał powiedział mi,że chciałby ze mną żyć,mieszkać ale najpierw musi zrobić swoje (zarobić) a potem kiedy jest już za tą zagranicą powiedzial mi,że ciężko mu się pogodzić z utratą wolności (żadnej innej wolności przez ten rok mu nie odbierałam) ,wiadomo o jaką wolność chodzi..o tą która dotyczy innych kobiet.Nigdy nie miałam śmiałości zapytać go czy jestem jego pierwszą dziewczyną z którą uprawiał regularnie seks,gdzie poznał siebie i w pełni kobiece ciało,ale zdaje sie ze jego pierwszą..W pełni to rozumiem.Powiedziałam mu,że bardzo go szanuje za to co mi powiedział,ale że trochę się przestraszyłam i że troche gdzieś mnie zabolało.Mówi,że gdzieś w środku czuje niespełnienie jakieś,że cięzko mu że tą wolność traci. Po pierwsze na nic nie naciskam w niczym ale cos takiego siedzi u niego w głowie. On wie,że nie interesują mnie przelotne związki,widział moje zaangażowanie,zainteresowanie itd.Myślę,że jest mu ciężko,bo z jednej strony stałam się dla niego kimś kto przez trudny czas go wspierał,kochał,angażował się,uczył go a z drugiej strony chciałby być może poczuć coś przy kimś innym ale jest pod wpływem tego czego doświadczyliśmy i tego że nie chce mnie ranić. Powiedziałam mu,że boli mnie to w jakiś sposób ale ma moje zrozumienie,on straszne mnie przeprosił,wyparł się tego,że nie wie dlaczego o czymś takim myślał,bo chce być ze mną.Więc mu mówię, żeby nie przepraszał ani nie wypierał sie tego co czuje,bo to własnie i tak nie zmienia tego co sam czuje..Nie uważam się za kogoś wyjątkowego,napewno są lepsze ode mnie ale wiem,że on będzie próbował utrzymywać ten związek pomimo tego ze w środku bedzie czuł inaczej. On taki jest a ja nie wiem czy za jakiś czas nie będzie sfrustrowany,że czegoś nie posmakował..Nie wiem czy będę w stanie mu wszystko wypełnić. Rozumiem,że jest mu tam ciężko zagranicą,tak jak mi tutaj,bo czekam na niego z utęsknieniem,on o tym wie.. Dziwna sytuacja,pewnie ją trochę zakręciłam ale mój dylemat dotyczy tego czy aby on na siłę i tylko pod wpływem mnie przekonuje sie że chce być w tym związku skoro czuje ze traci wolności i daje mu to dyskomort czy jak.. Nie czuję się stara, ale to co w jego wieku się wydarza jest jeszcze przygodą, w moim może być klęską..Chciałabym uchronić i siebie i jego,nie oszukiwać się tylko dlatego że jesteśmy oddzielnie i wmawiać sobie, że jestem dla niego tą jedyną...Być może tak mówi,bo jestem tą pierwszą..Boje sie ze bedzie wypieral sie,ze tak nie czuje byleby mnie nie ranic ale po co skoro i tak bedzie to czul..
Obserwuj wątek
    • cafem Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 19:20
      OJP, na wdechu to pisałaś?
      Enter do zrobienia akapitu nie działa?

      Dopóki nie wspomniałaś, że masz lat 28 myślałam, że jesteś po cztedziestce.
      Wyluzuj i znajdź sobie faceta na swoim poziomie, może do Ciebie dotrze, że jesteś jeszcze strasznie młoda, a młody niech szaleje za zagramanicą, jeśli chce.
      Mam wrażenie, że zestarzałaś się psychicznie przez sam fakt posiadania młodszego faceta.
      • madame_c Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 19:53
        Słuchaj, jak by mi facet powiedział, że chce do innej Pani - to bym w zasadzie kopneła go w dupę, albo i to nie.
        Jak się zakochałaś w swojej szlachetności, to teraz masz taki właśnie układ - Mądra Mamusia i on - pajac i szczeniak. Nie wiem, jak zrobisz - ja bym najprawdopodobniej zamikła. Chyba nie ma lepszej metody na uzdrowienie sytuacji.
        • nev-dynamit Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 20:30
          Madame_c.. on wprost nie powiedział,że chce do innej Pani, inaczej te moje dywagacje nie miałyby sensu,bo wszystko byłoby jasne.Wypowiedział to subtelniej heh na zasadzie :nie mogę pogodzić się z utratą wolności" co później przy rozważaniu tego dictum wyszło na to, że chodzi o kobiety.Mam wrażenie ze on myśli że ja chce go jakoś osaczyć a to nie tak. Niemniej Madam_c dzięki za wypowiedź.
          • madame_c Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 20:59
            Powiedział, co chciał - ma do tego prawo.
            A Ty zupełnie niepotrzebnie wsłuchujesz się w to, co on powiedział - lepiej patrz, co będzie robił, bo to i tylko to się liczy.
            I w pełni zgadzam się z tym, co na dole pisze Cafe.
          • sebcio220889 Jak w klatce 09.04.11, 22:09
            Mam 21 lat i szczerze mówiąc to się nie dziwię, że chłopak tęskni za wolnością. Tobie radziłbym to przeczekać. Powiedzmy... rób to, co zawsze, nie staraj się zwielokrotniać działań.
            Jak zaczniesz jeszcze bardziej się starać, to Twój chłopak/ partner/ czy jak Wy tam to nazywacie (unikając nazywania związku związkiem właśnie) poczuje się... osaczony i znudzony. Daj chłopakowi odetchnąć, ale nie za bardzo. Możesz za to próbować delikatnie urozmaicać ten związek. Chce szaleć - zaszalejcie razem. Zluzuj trochę i będzie ok, zamiast zużywać energię na zamartwianie się co będzie między Wami jutro, spróbuj dodać Waszemu życiu trochę kolorów.
            Tak, wiem, odległość itp. ale to Ty wypuściłaś swojego faceta za granicę, to teraz kombinuj.
            • theorema Re: Jak w klatce 09.04.11, 23:53
              napisales "zaszalejcie razem"...:) sek w tym, ze on chce sam.
              List autorki watku to idealny opis mojej sytuacji. Ja rozstalam sie z tym chlopakiem, 3 tygodnie temu. Mialam dosc czekania, az on sie namysli, ze moze za piec lat bedzie gotowy na slub, ale teraz musi pracowac, ksztalcic sie, moze jeszcze gdzies wyjechac...i ze sa na swiecie rowniez inne pikene kobiety, te ktore juz zna, te ktore dopiero pozna i nie chce sie juz teraz deklarowac, bo a nuz spotka lepsza. Wcale nie myslal o tym, ile dostal ode mnie. Nie myslal o tym, ze ja jestem naprawde wspaniala partnerka, a dla niego wrecz wymarzona. Nie myslal o tym, ze takiego seksu juz w zyciu nie zazna, ani z nikim nie bedzie mial takiego komfortu. Wazniejsze bylo, zeby zostawic sobie furtke, ze a nuz jeszcze lepsza po swiecie chodzi. I w ogole sie nie zastanawial, ze ta inna moze go po prostu nie chciec, a ja go kocham. Zadzwonilam po naszym rozstaniu do jednej z tych dziewczyn, ktore mial na oku pod katem przyszlosci, to jego byla, ale chcial sprobowac z nia jeszcze raz, bo ponoc dojrzala, zmienila sie, moze teraz bylby to lepszy zwiazek...I, niestety, on tego nie wzial pod uwage - ale ona go nie chce, ma chlopaka, tak, dojrzala i zmienila sie i juz widzi, ze on przy niej jest prowincjonalnym, zadufanym w sobie, nieciekawym czlowiekiem, nie dorasta jej do piet i po tym, co ode mnie uslyszala, jak mnie traktowal i po tym, jak ustalilysmy, ze obie nas ranil w ten sam sposob, opowiadajac o tym, ze "chce byc otwarty takze na inne kobiety" - ona juz nigdy do niego nie wroci i w ogole urwala z nim kontakt. Ja z nim tez i to jest najgorsza kara dla niego, bo zostal jak w piosence Flinty "calkiem sam i bez zadnych szans". Mial swietna dziewczyne(te byla) i jej nie szanowal, opowiadal wciaz o innych. Trafila mu sie druga swietna, czyli ja - i to samo. W koncu kazda z nas predzej czy pozniej zauwaza, ze on jest po prostu skrajnie niedojrzaly, nie wyszalal sie jeszcze, ma przesadnie dobre mniemanie o swoich mozliwosciach uwiedzenia kazdej kobiety i brakuje mu zwyklej empatii, szacunku do kobiet, ktore ponoc kocha i ze traktuje nas jak rzeczy, ktore moze odlozyc na potem. A czasem trzeba miec jaja i zdecydowac tu i teraz, wtedy kiedy to kobieta bardzo chce i jest zaangazowana. W przeciwnym razie sie ja traci. To byla juz druga jego szansa, ktora dostal po tym jak mnie zdradzil z panienka 14 lat mlodsza ode mnie i znow tej szansy nie uszanowal. Bylo slodko, milo i cudownie, a potem wyjechal z tekstem, ze chcialby sprobowac znow z byla, a moze z jeszcze inna - i koniec. Nasze wszystkie wspolne plany legly w gruzach w ciagu minuty - zawodowe, prywatne. Okazalo sie, ze moge zyc bez nieustannego troszczenia sie o jego sprawy, pozbyc sie tego instyktu "matki kwoki", a on moze zyc bez raportowania, co u niego. Nie wiem, czy mu mnie brakuje. Moze za jakis czas poczuje pustke, albo uklucie zalu, a moze nie. Nikt nie jest niezastapiony - w kwestiach zawodowych znalazlam zastepstwo za niego w ciagu godziny po naszym rozstaniu, a w prywatnych to pewnie zajmie troche wiecej czasu, ale co wiem na pewno, to ze nie chce juz wiecej sluchac o tym, ze go osaczam, ze jestem lepsza od niego, bo starsza, ze on sie czuje "taki maly", ze on chce sie otworzyc na inne itd. Dzis na liscie moich priorytetowych oczekiwan wzgledem partnera jest po prostu monogamia i wiernosc ducha, nie tylko ciala. I w dodatku wiem, ze to mozliwe, bo przez 3 lata cieszylam sie takim zwiazkiem, gdzie kazdego dnia bylam absolutnie pewna, ze jestem dla swojego chlopaka jedyna, najatrakcyjniejsza i najwspanialsza. I to, ze on do dzis nie ma innej dziewczyny, a pare lat minelo, tez o czyms swiadczy, o tym, jak wysoko ja ustawilam poprzeczke. On swoim nastepcom tez nie ulatwil zycia - nikt mi nie wmowi, ze kazdy facet ma poligamiczna nature, a jak nie, to ma malo testosteronu - bzdura. Byl swietnym kochankiem, zawsze mial ochote na seks - ale ze mna. Czyli to jest mozliwe.
              droga autorko watku - jesli masz sile - udawaj, ze nie bylo tamtej rozmowy, nie wracaj do tematu, nie draz. Ale wiedz, ze to Cie bedzie meczyc i tak. Ja nawet kiedy staralam sie nie pamietac o tym, ze zyje jak na wulkanie, ze zagrozenie dla zwiazku czai sie na kazdym jego wyjezdzie, gdzie on poznawal nowe kobiety - to przeciez cierpialam. On mi wmawial, ze chec posiadania czlowieka na wylacznosc swiadczy o braku milosci. Nieprawda. Jak kogos kocham, to nie chce go "odkladac na potem", probowac z innymi, kalkulowac na zimno i z wyrachowaniem, ze najpierw zarobie, potem zalicze jeszcze 3 zwiazki a potem czas na slub. Moze z ta, a moze juz a inna. Nie mozna odkladac zycia na pozniej, bo nie mozna byc pewnym, ile ono jeszcze potrwa. Moze jutro jedno z Was zginie w wypadku - jak popatrzysz na to z tej perspektywy i on tez, zobaczysz, ze szkoda kazdego "cichego dnia", kazdego slowa, ktore moze zranic, wzbudzic niepewnosc w drugiej osobie. Szkoda kazdej okazji, ktorej sie nie wykorzystalo, aby dac cos z siebie drugiej osobie - ale cos wartosciowego, a nie opowiesci o innych kobietach, mezczyznach, podbojach z przszlosci, albo tych planowanych dopiero. Wiem, co mowie - moja siostra zginela w wieku 32lat i dzis pisza do mnie ci, ktorzy za zycia Ja ignorowali, a tez taki, ktory cierpliwie czekal na Nia i sie nie doczekal...i to jest strasznie smutne i daje taka perspektywe spojrzenia, ze jesli dzis, tu i teraz nie jestes pewna tego, ze z tym czlowiekiem mozesz spedzic cale zycie, byc pewna jego uczuc, ufac mu we wszystkim - to nic z tego nie bedzie. I trzeba dac szanse dotarcia do Ciebie komus, dla kogo bedziesz jedyna, kto jest na tyle madry, ze potrafi wyjsc poza stereotyp, ze "facet musi sie wyszalec", ze "nie mozna sie dac osaczyc przed trzydziestka" itp. Dystans wieku sie nie zmieni, zawsze bedziesz starsza od niego, az sie dziwie, ze nie wspominasz o rodzicach, u mojego bylego byl jeszcze ten problem - truli mu, ze chce sie zalapac na meza i dziecko, zanim bedzie za pozno, a on, biedny, taki jeszcze mlody, zycie by mu to zrujnowalo. Nawet nie pytali, czy to prawda, lecieli po stereotypach. Ja akurat wole mlodszych, bo mnie pociagaja seksualnie, ale po ostatnim doswiadczeniu nabralam ostroznosci - bedac 32-letnia piekna, wygladajaca na 25 lat dziewczyna - wciaz slyszalam, ze jestem stara. Wciaz przypisywano mi nie moje intencje - te ze slubem i dziecmi w roli glownej. Ile to odbiera pewnosci siebie, ile zabiera energii, ktora lepiej spozytkowac robiac cos dla siebie, dla swojego rozwoju - wiek okolotrzydziestkowy jest dla kobiety fantastyczny, niezaleznie, czy ma dzieci, czy nie - jest w okresie najwiekszego rozkwitu intelektu, urody, mozliwosci seksualnych - szkoda to wszystko marnowac tracac czas na kibicowanie dzieciakowi w jego przygodach.
              Pozdrawiam i zachecam do bycia bardziej stanowcza - w perspektywie czasu sie to oplaci. Albo on zamilknie raz na zawsze na temat "wolnosci", albo niech sobie idzie swoja droga. Szkoda nerwow, lez, zebrania o milosc i zeby smarkacz docenil wszystko, co sie dla takiego robi. I mysle, ze piszac ten post juz sama o tym wiesz.
              • sebcio220889 Re: Jak w klatce 10.04.11, 00:33
                theorema > sęk w tym, że jak matkujesz swojemu facetowi i oczekujesz raportowania co u niego to on naprawdę może mieć dosyć. Poza tym autorka wątku napisała wyraźnie, że Jej facet nie powiedział, w przeciwieństwie do Twojego, że tęskni za innymi. Tak więc stwierdzam, że wcale a wcale nie musicie mieć takiej samej sytuacji.
                Jeszcze raz mówię: 22 lata to nie jest wiek, w ktorym większość facetów myśli o stabilizacji. Jestem facetem i to w niemal tym samym wieku, co ten "beznadziejny przypadek" opisywany przez autorkę wątku, więc wiem coś o tym.
                A co do zostawiania sobie furtki - nawet po ślubie ta furtka zostaje, tylko nie każdy chce ją widzieć. Rozwód to nie jest trudna sprawa wbrew pozorom i moim skromnym zdaniem Wy, kobiety, mylicie się myśląc, że jak złapiecie faceta i zaobrączkujecie to Wam nie ucieknie... Ale to akurat tak na marginesie.
                Poza tym - "Wcale nie myslal o tym, ile dostal ode mnie. Nie myslal o tym, ze ja jestem naprawde wspaniala partnerka, a dla niego wrecz wymarzona. Nie myslal o tym, ze takiego seksu juz w zyciu nie zazna, ani z nikim nie bedzie mial takiego komfortu."

                Nie potraktuj tego jako zlośliwości z mojej strony, ale czy nie było przypadkiem tak, że Ty myślalaś za Was oboje i uświadamiałaś mu to tym bardziej, im bardziej on się oddalał od Ciebie?
                Ludzie. Jedni lubią złotą klatkę, inni nie.

                Oczywiście ile byście nie napisały to i tak informacje będą niepełne i obraz całej sytuacji również będzie niekompletny, więc moje wnioski mogą być całkiem do bani.

                A poza tym - co to za dochodzenia? Rozmowy z byłymi jakieś... Zalatuje obsesją :D
                "bo przez 3 lata cieszylam sie takim zwiazkiem" - sorki za takie wyrywanie z kontekstu, ale... no, właśnie: taka byłaś fenomanalna i tak się cieszyłaś związkiem, to czemu nadal się nim nie cieszysz? Tak, tym razem to złośliwe.

                Na koniec dorzucę, że każdy ma swoje zdanie a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc nie wytaczajcie ciężkiej artylerii przeciwko swoim facetom, tylko starajcie się zrozumieć ich tok myślenia.
                • theorema Re: Jak w klatce 12.04.11, 01:37
                  wiesz co, to byl chyba dziwny przypadek faceta, ten moj byly - bo on sam chcial skladac raporty:) uwazal za bardzo wazne, opowiadanie mi o wszystkim, co uwazal za godne podzielenia sie, a bylo tego sporo. Nie wszyscy tak maja? Moze to i dobrze, lepiej cos robic razem, niz sluchac, co ktos inny robi sam:)
                  Rozwod -dla chlopakow, z ktorymi bylam, rozwod byl czyms nie do pomyslenia, woleliby sie nigdy nie ozenic, niz zaryzykowac i sie potem rozwodzic - ot, katolicy ortodoksyjni, nie mnie to oceniac.
                  z tym uswiadamianiem, jaka jestem swietna, to bylo jeszcze gorzej :) - robili to za mnie rozni nasi wspolni znajomi, czasem az bylam zazenowana. Na ogol byli to ludzie sporo starsi, z tzw.doswiadczeniem zyciowym, ktore mowilo im, ze dla artysty z glowa w chmurach partnerka starsza, dobrze zorganizowana, reprezetacyjna, opiekuncza, a zarazem rowniez artystka, wiec wyrozumiala dla zmiennych humorow i nadwrazliwosci chlopaka - to skarb. On sam to mowil wiele razy! Tylko, ze wiedza nie wystarczy, potrzebne jest...ja wiem co? Uczucie mocniejsze od jego? Odwaga podjecia decyzji - ta i nie szukam dalej? A moze jakby mu juz teraz matki zabraklo, ktora zyje tylko po to, zeby sie nim opiekowac, to odczul by bardziej, jakim jest niezaradnym, zagubionym dzieciakiem? Zreszta, kto wie, moze jak naprawde zabraknie, to on wreszcie dorosnie?
                  Dochodzenie i sledztwo - haha:) jezeli on przez caly czas zwiazku zabranial mi tego, jej zabronil rowniez, a jak kiedys rzucilam, ze zaraz do niej napisze, to mu sie glos trzasl, jak barani ogon "nie zrobisz tego...nie..." i grozil natychmiastowym zerwaniem w razie proby kontaktu, psychopata jeden - to juz wiedzialam, ze cos ukrywa. No i ukrywal - wydalo sie, lepiej pozno niz wcale. To byla czysta zlosliwosc, zrobic cos zabronionego, mialysmy obie duza satysfakcje z tego. A ja przynajmniej nie zywie zupelnie niepotrzebnie nienawisci do osoby, ktora nic nie jest winna i to jest bardzo wazne, bo swiat jest maly i na pewno predzej, czy pozniej ja spotkam na zywo.
                  Czemu sie nie ciesze swoim zwiazkiem? Bo on musial wyjechac, a ja musialam zostac, a po trzech latach intensywnego zwiazku przejscie na maile i telefony bez zadnej nadziei, ze on wroci, albo ja dolacze do niego - nie mialo sensu. Nawet probowalam pare razy zaczepic sie tam, gdzie on, nie dalam rady. A nie umialabym go zmusic do zostania tylko ze wzgledu na mnie, wiedzac, jak bardzo mu zalezy na wyjezdzie. Ale ciesze sie wciaz czlowiekiem - dzis tu siedzi przy mnie, akurat przyjechal, jestesmy sobie bliscy i jesli los zdarzy, ze uda nam sie byc razem w tym samym miescie, to bedziemy ze soba. Niby mamy wolnosc, mozemy sie wiazac z kim chcemy - tylko, ze on jakos z niej nie korzysta, a ja probuje, ale sie rozczarowuje i doceniam go coraz bardziej. Swoja droga, to idiotyczne, ze wciaz -w czasach wolnosci przekraczania granic, z waznym paszportem, z wyzszym wyksztalceniem - zdarza sie tak, ze nie mozna zaczac zycia od nowa w innym kraju. Ze jemu sie udalo, bo mogl studiowac, wejsc w srodowisko, a ja juz jestem na studia o te kilka lat za stara i rynek pracy w moim zawodzie jest przez to dla mnie zamkniety. A nie pojade pracowac na zmywaku, po to, zeby byc z nim, bo oboje wiemy, ze do szczescia musze uprawiac swoj zawod.

                  Twoj ostatni postulat jest calkiem do rzeczy - na ogol jest on rowniez moim. Ja tez jestem zwolenniczka poblazliwosci, zaufania, wiary w ludzi w ogole - tylko, ze sa ludzie, ktorzy na to zasluguja i nie wykorzystuja tego do realizacji swoich nieczystych zagrywek, a sa tacy, ktorzy w duchu sie smieja, jaka jestem naiwna idiotka i za moimi plecami prowadza nawet nie podwojne, a potrojne zycie. Ale jaki jest naprawde chlopak autorki watku - nie wiem. Intuicja mi mowi, ze jest takim samym niedojrzalym dzieciakiem, jakim byl moj. Wlasciwie ma do tego niby prawo, bo wiek...ale znam paru takich, co zostali ojcami w wieku 20 lat, ozenili sie, dojrzeli nad wyraz szybko i nie opowiadali bajek o wyszaleniu sie z mlodu. Bo wcale nie kazdy musi sie wyszalec, to jest stosunkowo swiezy pomysl, dawniej, kiedy moralnosc katolicka byla bardziej w cenie, nie bylo seksu, poki nie bylo slubu. Chcial chlopak seksu - musial dorosnac do slubu, wspolnego mieszkania, liczenia sie z mozliwa ciaza. Nie mowie, ze to bylo dobre, to bylo przegiecie w druga strone. Ale czasem zazdroszcze kobietom z pokolenia mojej mamy - one nie byly poddawane tylu "testom na partnerke doskonala", nie byly w nieskonczonosc porownywane, przebierane jak towar w markecie. Zakochal sie czlowiek i chcial to okazac bardziej - bral na siebie odpowiedzialnosc. Za te kobiete, za jej uczucia. Dzisiaj zwrot "nie moge brac odpowiedzialnosci za twoje uczucia" jest norma, zdaniem, ktore obrazuje cala lekkosc podejscia do zwiazkow. Z jednej strony wychodzimy ze skory, zeby byc dla siebie atrakcyjni, chcemy byc "pozadanym towarem", a z drugiej strony liczymy na to, ze ta druga osoba nie pokocha nas zbyt mocno, a "tylko troche", "na razie", "bez obietnic i zobowiazan". A to przeczy naturze milosci, ta prawdziwa nie boi sie wielkich slow i zobowiazan, przynajmniej tu i teraz wierzy sie, ze to juz na zawsze, ze nic sie nie stanie, ze nic nas nie rozlaczy - jeslli nie ma gotowosci do takich deklaracji, to nie jest to zadna milosc, tylko asekuranctwo i wyrachowanie...ciezkie slowa? Wiem. Ale wlasnie o te deklaracje chodzi, ona daje poczucie bezpieczenstwa, sprawia, ze kobieta sie bardziej stara dla swojego partnera - dopoki zwiazek trwa. I ma on szanse dzieki temu trwac rzeczywiscie dlugo, bo szczesliwa kobieta, ktora ufa partnerowi, jest naprawde bardziej sklonna do anielskich zachowan, niz ta, ktora sie boi, ze zostanie porzucona dla jakiejs innej, lepszej tylko dlatego, ze nowej. Strach przed odejsciem partnera nie jest dobra motywacja do dbania o zwiazek i mezczyzni, ktorzy stosuja chocby w najmniejszym stopniu tego typu emocjonalny szantazyk, powinni wiedziec, ze sami kopia grob dla swojego zwiazku. Radze autorce watku, niech powtorzy to swojemu chlopakowi, bo jesli on nie zamilknie na temat "probowania czegos innego", to faktycznie za pare miesiecy bedzie mial zamiast dziewczyny godzille ziejaca ogniem i faktycznie zwiazek sie rozpadnie - tak jak sie stalo z moim. A w sumie dobrze nam bylo razem, moglo byc dalej, wystarczyloby, zeby sie laskawie zamknal i nie byl taki "szczery". Ten, z ktorym bylam 3 lata nigdy nie uslyszal mojego podniesionego glosu - po prostu nie dawal mi powodu i bardzo by sie zdziwil wiedzac, ze inny facet mnie umial doprowadzic do szału.
        • mallinka86 Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 09.04.11, 20:37
          Mam wrażenie,że autorka postu przez cały czas przeprasza,że żyje. Facet chcę się pier*olić z innymi,więc o nim zapomnij i poszukaj bardziej zdecydowanego. Chyba,że lubisz cierpieć-jesteś na najlepszej drodze.
      • nev-dynamit Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 19:55
        Cafem,słuszna myśl, to tak jakbym odczuwała bardziej że jestem starsza,to tak jakby odczuwała determinację upływającego czasu przy kimś młodszym..Czy da sie zmienić takie poczucie - nie wiem. Moze przez to chciałabym go szybciej zatrzymać aniżeli on mógłby.
        • cafem Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 20:16
          > Nie czuję się stara, ale to co w jego wieku się wydarza jest jeszcze przygodą, w moim
          > może być klęską..

          Nie mogę uwierzyć, że coś takiego napisałaś... Przecież Ty bardzo młoda jesteś i na wszystko jeszcze masz czas!
          Rzuć tego faceta czym prędzej, bo to chyba żadna miłość tylko lęk przed byciem samą, weź się w garść i zrób coś dla siebie, zamiast pogrążać się w romantycznych apatiach.

          Jaka zmiana, Twoim zdaniem, mogłaby oznaczać klęskę?

          Będąc w Twoim wieku, tuż po rozstaniu z facetem, o którym myślałam, że to już na poważnie, w ciągu kilku dni podjęłam decyzję o wyjeździe z UK do Szwajcarii.
          Spędziłam tam rok, przejeździłam pół roku na nartach, wyszalałam się w klubach jakbym miała lat 20, poznałam masę ludzi - zauroczyłam się w wyśmienitym narciarzu i co?
          Dla niego (poza kilkoma tygodniowymi spotkaniami w zasadzie związek na odległość) wróciłam do UK, szybko znalazłam nową pracę, zakładam własny biznes, kończę tu świetne studia i trenuję do dużej wyprawy w Alpach, biegam półmaratony. Związek rozkwita:)
          Gwarantuję Ci, przygody są przygodami, a nie klęskami a 28 lat to dopiero początek dobrego. Śmiem twierdzić, że lepiej jest mieć lat 28-30 niż 22:)
          • nev-dynamit Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 20:50
            Cafem! Jesteś mądrą i świadomą swojej atrakcyjności kobietą, ja chyba gdzieś to utraciłam po drodze..Myślę ,że moją wartość obniżyły mi 2 poprzednie związki w ktorych nie mowię,że nie byłam bez winy ale walczyłam co finalnie zakończyło sie odstawieniem mnie na bok. No nieistotne. Kiedy Ciebie czytam to myslę, ze być może to co nazywam miłością wcale nią jest a moze jedynie próbuję udowodnić sobie,że nadal mogę stanowić dla kogoś wartość wyższą i padło na tego oto młodego człowieka, który tak czy inaczej jest wspaniałym człowiekiem. Wiem,że jestem młoda.. a z drugiej strony kiedy mocno obkupiłam tamte rozpady samą sobą.. chciałabym się zatrzymać przy kimś. Być może zbytnio obwiniam siebie za tamte rozpady dlatego kolejne rozpady czy niepowodzenia byłyby na miarę klęski. Może na siłę staram się coś udowodnić a swoje rozumieniem kogoś lub czegoś to może jedynie strach przed odrzuceniem a w środku może kotłuje się co innego. Zapewne boję się być znowu sama.

            Ty Cafem, masz o tyle szczęście,że jesteś w takim a nie innym miejscu,wśród takich a nie innych ludzi,napewno zasłużyłaś na to ciężką pracą. Zapewne też wspierali Ciebie wspaniali ludzie. Zastanawiam sie skąd po jakichś porażkach odnalazłaś tą utraconą radość, wiarę i że nigdy nie straciłaś perspektywy z oczu..

            Bardzo Ci dziękuję za te kilka słów, czasem czuję się jak we mgle kiedy w jeden chwili nic nie widać a potem nagle rozpościera się perspektywa na wiele kilometrów. Przygotuj się jak najlepiej do czego tam masz, trzymaj się ciepło
            • cafem Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 21:07
              Wiesz, ile mi się już związków rozsypało?
              Kilka razy to ja byłam tą porzuconą:)

              Ważne, by to z góry na dół olać (jak mój tato powtarzał: "ja się do Twoich facetów nie przywiązuję, bo takich marcinków mi jeszcze nie raz przyprowadzisz"), puścić na cały regulator "So what" Pink i uwierzyć w siebie.
              Popraw coś w wyglądzie, zacznij uprawiać namiętnie jakiś sport, zmień fryzurę, kup nowy ciuch, jakiego wcześniej nie miałaś odwagi założyć... Pójdź do baru, gdzie już Tobie nie wypada i wytańcz się na całego, nawet jak nie masz poczucia rytmu, mając gdzieś to, co myśli cały świat.
              Wydaj całą pensję na pierdoły, bo raz się żyje - poczujesz się młodziej!

              A co do faceta - daj mu chwilę odpoczynku. Nie odpisz raz na smsa, nie siedź przed internetem czekając na kontakt, zajmij się sobą. Jeśli będzie chciał z Tobą być, związek i tak przetrwa.

              Jeśli nie - zyskasz przynajmniej większą pewność siebie i poczujesz sie tym samym atrakcyjniejsza, co pozwoli Ci łatwiej poznać kogoś nowego!

              > Ty Cafem, masz o tyle szczęście,że jesteś w takim a nie innym miejscu,wśród tak
              > ich a nie innych ludzi,napewno zasłużyłaś na to ciężką pracą. Zapewne też wspie
              > rali Ciebie wspaniali ludzie.

              Ciężką pracą, dokładnie. Chyba już 7 razy zmieniałam państwa i zawsze przenosiłam się w nowe miejsce, gdzie nikogo nie znałam i zaczynałam od zera. To wzmacnia i daje wiarę, że nie ma rzeczy niemożliwych:)

              • nev-dynamit Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 21:16
                Cafem! Jak Cię czytam to czuję się jak włamywacz, który wdrapuje się po drabinie z wielkim trudem do okna a potem kiedy znajduje się już w ograbianym domu to patrzy,że drzwi do domu były cały czas otwarte...:) Zainspirowałaś mnie! Kochana jesteś
                • cafem Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 21:23
                  Powodzenia!
                  Tak jak ktoś napisał poniżej - pokochaj siebie, a świat pokocha Ciebie! Czy to będzie obecny facet, czy inny, czas pokaże, a w każdą stronę wyjdziesz na plus;)
                • cafem Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 21:35
                  > Cafem! Jak Cię czytam to czuję się jak włamywacz, który wdrapuje się po drabini
                  > e z wielkim trudem do okna a potem kiedy znajduje się już w ograbianym domu to
                  > patrzy,że drzwi do domu były cały czas otwarte...:)

                  Jeszcze tylko dodam, żeby nie było że wszystko jest piękne i bez przeszkód - też miałam straszne załamania i też płakałam.
                  Ale zawsze potem zapuszczałam Pink na cały regulator, zmieniałam coś w wyglądzie, upiłam się do nieprzytomności z przyjaciółką w klubie w bluzce z dekoltem do pępka, uśmiechnął się ktoś do mnie na ulicy - i zaczynało znów być dobrze, bo przecież nie może być wiecznie źle:)
            • cynta Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 21:08
              Kochaj SIEBIE na pierwszym miejscu, podobaj sie sobie, dbaj o siebie, podziwiaj siebie ... a cala reszta przyjdzie sama, sami znajda sie faceci ktorzy tez beda chcieli cie kochac, dbac i podziwiac. Zastanow sie czego nauczylas sie w poprzednich zwiazkach, co ci daly pozytywnego, jak uksztaltowaly to czego teraz chcesz i zbrojna w ta wiedze buduj siebie i szukaj, szukaj mezczyzny twoich marzen, nie substytutu, nie kogos kto "moze byc" tylko tego jedynego..... Sam sie znajdzie jak bedziesz na niego gotowa.... :)
              • nev-dynamit Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 27.03.11, 21:21
                Cynta, to piękne to czytać, mam nadzieje że skądś nabiorę tej siły tzn.mam nadzieję, ze z samej siebie by uwierzyć w to i czynić tak jak piszesz. Wszystko wymaga czasu, ktoś miał rację żebym pomyślała o sobie ,zrobiła coś dla siebie, chociaż raz nie obejrzała się a po prostu zrobiła to choćby miała to być najbardziej banalna rzecz to jednak radość z niej płynąca może rozpościerać się na niezmierzone połacie czasu.. Zapamiętam co napisałaś, będę pielęgnowała te myśli, dziękuję za dobre słowo. Ps. Przypomniał mi się tekst z książki P.Czerwińskiego "Pokalanie", że jesteśmy jak te rzucone butelki o ścianę ale może z rozbitego szkła dla się ułożyć jakiś witrać..Kto wie, może będę się nim mienić..
                • taki_sobie_ludzik spróbuj 28.03.11, 20:09
                  spróbuje teraz związku z duzo starszym, proponuje siebie
                  • nev-dynamit Re: spróbuj 28.03.11, 22:47
                    Przerabiałam to;) dzięki
    • facettt 28 lat a teksty 16-to latki. 27.03.11, 21:37
      ciesz sie zyciem i nie brzecz :)
    • olga.dobroslawa Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 28.03.11, 10:12
      Po przeczytaniu tego też myślałam, że masz ze 40 lat ;)
      weź się w garść dziewczyno, bo bycie z facetem tylko dlatego, że boisz się być sama, jest bez sensu. Przeczytaj sama, co napisałaś - nawet nie nazwałaś tego związkiem (!).

      A facet - cóż, ma 22 lata i chce ru.... Nie powstrzymywałabym. :)
    • bimota Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 28.03.11, 11:10
      To szczerosc polega na nie mowieniu wprost ? :)

      Ty szalalas za mlodu, on tez chce... Rownouprawinienie musi byc... :)
      • voxave Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 28.03.11, 15:28
        Dramat :)
        • bimota Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 28.03.11, 16:47
          Dla niego...
      • nev-dynamit Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 28.03.11, 22:55
        Szczerość.. jak widać niektórzy stosują koncepcyjne zakamuflowanie heh cholera wie skąd to wynika, finalnie gorsza prawda w swym wymiarze niż dobre kłamstowo - jak się okazuje na końcu:) Niemniej Bimota rację masz w sensie ogólnym napewno heh nigdy nie odebrałabym prawa które dałam samej sobie ale po jaką ch... ta cała sztuka wyrażenia..:" tyś jedyna ma.." he złudzenie mające być oświeceniem nie spodziewajac się że dojrzy sie jedynie fałszywe oblicze? to pytanie w eter, nie czeka na odpowiedź ;) jakkolwiek wychodzi to wychodzi na to samo heh
        • nev-dynamit Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 28.03.11, 23:01
          ..lepsza jest z pozoru prawda w swej gorszości niż gorsze prawdziwe kłamstwo w swej lepszości - jak się okazuje po czasie:) tak miałob być..oczyszczająco.
        • bimota Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 29.03.11, 12:37
          Moze w sercu jestes jedyna, albo jedyna na danym stopniu podium... MAcie pretensje o wlasne nadinterpretacje... :P
    • wj_2000 Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 09.04.11, 20:09
      Próbowałem przeczytać, ale bez podziału na akapity się nie da.
      • boobooo Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 09.04.11, 21:25
        Roznica wieku jest zadna - moze byc niezauwazalna
        To ze facet chce uciec to oczywiste i to ze stara sie przy okazji zrobic to delikatnie to mile.
        Rada - daj sobie z nim spokoj jestes jescze mloda, znajdz kogos komu bedzie na Tobie zalezalo tak jak Tobie na nim.
    • fmarki Moje doświadczenie. 09.04.11, 21:40
      Ja Ci napiszę jak było u mnie. Od razu uprzedzę, że źle zrobiłem, że nie piszę tego aby ktoś mnie oceniał, bo sam siebie już dawno oceniłem, więc jedynie w kwestii informacyjnej, wnioski sama wyciągnij jakie chcesz.

      W wieku 20 lat poważnie związałem się z dziewczyną, ale to akurat była moja równolatka. To była jednocześnie moja pierwsza partnerka seksualna, z poprzednią dziewczyną seksu nie uprawialiśmy. Ona miała wcześniej już kilku facetów. Po 2 latach związku wiedziałem, że chcę z nią być dalej i na stałe, ale jednocześnie zaczęła mnie strasznie męczyć myśl jak to jest z inną. Zdradziłem ją, romans trwał z miesiąc. Oczywiście nie powiedziałem jej o tym, ani się nie dowiedziała. No cóż, seks z inną był baaaardzo średni, w ogóle się nie umywał do tego co wypracowaliśmy razem z moją partnerką. Po tym oprzytomniałem, oczywiście zachowałem się beznadziejnie, ale poniekąd miałem to co chciałem - przekonałem się jak to jest z kimś innym. Od razu przeszła mi ochota na wszelkie zdrady i błyskawicznie minęła potrzeba aby sprawdzać jak to może być z innymi, po prostu dla mnie to już nie ma żadnego sensu.


      Więc wiesz, jak się koleś prześpi z kimś innym to też równie dobrze może stwierdzić, że chce Ciebie i to był ogromny błąd z jego strony. Ale też nie musi. Każdy człowiek może być inny...
    • starchaser pierd*** się się Ty w dynkę 09.04.11, 21:47
      • sebcio220889 Re: pierd*** się się Ty w dynkę 10.04.11, 00:38
        i to się nazywa polemika...
    • bartek8987 Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 09.04.11, 22:25
      różnica wieku ma pewne znaczenie (choć jesteście oboje młodzi)

      ale chyba istotniejsze jest to, że jesteście od siebie oddaleni. związki na odległość rozpadają się bardzo często!
    • madzior87 Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 09.04.11, 22:52
      Po tym tekście wydaje mi się, że różnica wieku jest większa niż 6 lat, on ma 22 lata, Ty 45, szkoda czasu
    • bez_owijania Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 09.04.11, 23:05
      22 lata to jeszcze szczeniak. Znudzisz mu się po 2 latach i kopnie Cie w tyłek. Życie to nie je bajka.
    • antykonformista nie uda się. 10.04.11, 00:34
      silny facet potrzebuje kobiety, którą się będzie opiekować.
      słaby chłopiec potrzebuje nowej mamusi.

      słaby chłopiec często staje się silnym, z wiekiem i pod wpływem doświadczeń, przeżyć, doznań i obserwacji.

      6 lat to jest nic. ale przy założeniu że kobieta jest młodsza. bo widzisz, kobieta jest masą plastyczną, do ukształtowania przez mężczyznę. jak trafia na beznadziejnego dupka (tak jak Ty niegdyś) to taki dupek bardziej niszczy niż buduje. ale jak trafi na supermena, to z niej zrobi spełnioną szczęśliwą kobietę. i w takim związku kobieta jest gotowa żyć lata, dziesiątki lat. tylko że to się rzadko zdarza, bo najczęściej kobieta trafia na dupka z klasy, kolonii, osiedla. czyli na pana NIKT.

      natomiast facet, jak trafi na super kobietę, to czuje niedosyt, zawsze. potrzeba mu lat doświadczeń, wiedzy nabytej i zaobserwowanej, odpowiedniego poziomu empatii i instynktu psycho- i socjologicznego by z pierwszą kobietą BYĆ. 1 na 1000 da radę, może. MOŻE!!? słaby ulegnie, a mocny będzie szukać dalej, nawet jak mu się wyda że jest idealnie. bo przecież zawsze może być lepiej? faceci lubią kombinować, lubią zmianę, kobietom to się włącza dopiero pod wpływem [negatywnych] doświadczeń.

      Wam... się nie uda, to widać. bylibyście fajną parą jak on byłby 12 lat starszy albo Ty 12 lat młodsza. a tak? jest kwas nie do obejścia, to znaczy dało by się, ale... jakiej potęgi trzeba, nie znacie pewnie takich. może paru psychologów czy terapeutów dałoby radę, ale wątpię, naprawdę wątpię. pokusa u niego jest zbyt silna, wzmocnił się przy Tobie i teraz chce działać. zdobywać, bo to rola prawdziwego faceta. sprawdzać się. przy młodszych, brutalnie to zabrzmi, ale taka jest prawda, ugruntowywana w nas, facetach, od miliona lat.

      jesteś stara? NIE! czterdziestolatek przy Tobie się spełni, najlepiej taki niedawno dojrzały, co zrzucił niedawno kajdany społeczne na skutek zapewne awansu materialnego (najprostszy sposób). z młodszymi nie próbuj. wychowasz ich, a jak poczują się silni to zaatakują nowe laski. typowe. tak działa facet. 999 na 1000 w każdym razie.
      • zamysleniee Re: nie uda się. 10.04.11, 00:48
        Nic dodać, nic ująć. W pełni trafiona ocena. Trafność robi wrażenie.
        • zamysleniee Re: nie uda się. 10.04.11, 13:17
          Trafna*
      • szurum.burum Re: nie uda się. 10.04.11, 11:49

        Przyznam, nie jestem w stanie przebić się przez 1 posta ale między wierszami rozumiem mniej więcej o co może chodzić i zgadzam się z przedmówcą (sama prawda - takie konsultacje nie powinny być za free). Puszczaj swojego boya na wolność. No chyba że pasuje Ci bycie "trenażerem", co samo w sobie złe nie jest ale nie rozwiązuje Ci problemu.
    • nev-dynamit Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 10.04.11, 10:06
      Od tego czasu kiedy napisałam tamtego posta minęło nieco ponad 2 tygodnie.. Nie wspomniałam wcześniej o tym, że zawsze kiedy rozmawialiśmy to nigdy nie obruszałam się, nie obrażałam, nie uciekałam ani też nie oczekiwałam określonego kierunku myślenia itd. ,nieistotne czy była to ostra krytyka czy zwykła uszczypliwość to zawsze jednak z dystansem próbowałam się temu przyjrzeć nie oceniając Jego przy tym a roztrząsając ów temat. Zapewne gdyby tak nie było nigdy nie odważyłby mi się powiedzieć tego, że "nie może pogodzić się z utratą wolności" , dlaczego?

      Dodam tylko, że kiedy powiedział że "nie może pogodzić się z utratą wolności" zareagowałam znowu wobec Niego z jakimś zrozumieniem mając w pamięci, że to dobrze, ze stać go na taką szczerość bez obawy, że mnie straci.. No właśnie.. On nigdy nie myślał o tym, że cokolwiek może wywołać moje wycofanie i to moja ewidentna wina, bo nigdy przysłowiowo nie wkurzyłam się.

      Tak więc dałam sobie czas od momentu w którym podzieliłam się z Wami swoją bolączką. Przemyślałam i z wielkim trudem powiedziałam mu, że niestety nie widzę przyszłości naszej skoro On gdzieś w środku ma wszystko to o czym pisałam wcześniej. Bo taka prawda, przecież nie stłamsi tego co czuje a jeśli nawet to odłoży to na chwilę by potem wycbuchło ze zdwojoną siłą. Nie stać mnie na takie poświęcenie ani męczennictwo, wyraźnie wiem co powiedział itd.

      No i wtedy...

      Szok! Nie spodziewał się ,że tak zareaguję (w zasadzie myślał że wszystko jest "ok" skoro odrazu tak nie zareagowałam) i zaczął przepraszać, że nie wie co mu wtedy strzeliło do głowy, ze nie wie dlaczego ze mną o tym rozmawiał i po co to powiedział.. ale właśnie powiedział, bo wiedział, że może mi powiedzieć, sądząc że nic się nie stanie ale chciał być szczery. Nie potrafił tego przede mną ukryć ( choć zawsze powtarzał , że innej kobiecie bałby powiedzieć się cokolwiek). Więc powiedziałam mu, że to wspaniałe, że jest szczery jednak wszystko ma swoją konsekwencję. Był w szoku. Przestałam potem drążyć temat, rozmawiałam z nim ale już bez tej intensywności, ekspresji, ożywienia itd.

      Następnie...

      Trzy dni temu dostaję informację, że rzucił tam pracę zagranicą i pojutrze wraca tu, do mnie bo nie chce beze mnie żyć,że nie potrafi, że dopiero teraz zrozumiał.. Ucieszyło mnie to jakoś wewnętrznie ale i zmartwiło, bo ja wiem, że uczucia odnośnie tego Jego "braku wolności" nie stłamsi.. Nie będzie tak jak kiedyś przecież.. Moje stanowisko zna więc nie wiem cóż on tam w głowie ma..

      Ps. Nie nakłaniałam do powrotu, słowem nie pisnęłam, o nic nie prosiłam, to jego samoistna decyzja.

      • lonely.stoner Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 10.04.11, 10:28
        hej, moj facet jest ode mnie 7 lat mlodszy i nigdy nie mial takich dylematow, co oznacza ze byc moze twoj facet jest po prostu niedojrzaly gnojek i lepiej poszukaj szczescia gdzie indziej. Po drugie to nie wiem jak ty, ale ja siebie sama cenie na tyle ze gdyby mi moj facet powiedzial ze wiesz, fajna jestes ale mam niedosyt to by wyfrunal w ciagu 5 sekund z mojego zycia. Jeszcze troce potkwisz w takim chorym ukladzie z tym pajacem i stracisz caly szacunek do samej siebie.
      • roterro Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 10.04.11, 12:22
        Kobieto, jezeli jestes taka ROZUMIEJACA, swieta, wszystko akceptujaca, to nie dziw sie, ze facet mowi ci to co ci mowi, rozwaza rozne rzeczy. Skoro nie dajesz mu komunikatu, ze cos dla ciebie jest nie do zaakceptowania, skad on ma o tym wiedziec? Ty tez masz prawo do tego zeby twoje uczucia i pragnienia byly akceptowane, nie tylko on. Jesli ty ich nie uszanujesz, dlaczego on ma je szanowac?
        Wiec ja bym go nie skreslala. Tylko sprawdzila czy rzeczywiscie jest gotowy cie szanowac. Ale bedzie mial na to szanse dopiero wtedy kiedy sama bedziesz szanowac siebie - przestaniesz byc taka swieta, tylko tak jak tym razem mowila mu o tym co naprawde czujesz, czego chcesz i czego nie zaakceptujesz.
        Co to w ogole za glupi pomysl zeby sobie opowiadac ze ma sie ochote na 'wolnosc'. Ilu ludzi w zwiazkach ma od czasu do czasu taka ochote ! Ale dopoki nic z tym nie robia, bo mimo 'ochoty' za bardzo szanuja swoj zwiazek, po co o tym opowiadac i sie ranic?
        • islandbeach Re: Gdy mężczyzna chce próbować czego innego... 10.04.11, 17:29
          Znam podobnma historie w mojej rodzinie, nie czytalem innych wypowiedzi, ale napisze od siebie 5 zdan, napisalas tak jakos ladnie troche mnie to wzruszylo, ale historia byla taka,
          ona po akademii medycznej starsza od niego o szesc lat, jak sie poznali ona 26 on 20, byli ze soba dosc dlugo bo prawie 4 lata planowali slub, ale cos peklo, niby to on nawalil bo ona go rzucila. Byly rozterki, byl alkohol, chlopak nie mogl sie pozbierac, bardzo to przezywal.
          Ale jak to sie mowi ne ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, poznal inna rok starsza od siebie, pobrali sie i teraz sa szczesliwa kochajaca sie rodzina. Maja dwojke dzieci.
          Ona byla tego chlopaka nie wyszla za maz jest sama.
          Nie wiem co Ci doradzic ale jak jestes zakochana i chcesz byc z tym chlopakiem to moze przyszedl czas aby o swojej przyszlosci powaznie rozmawaic bo kiedys ktos moze potem bardzo tego zwiazku zalowac. On jest jak napisalas na takim etapie, ze zycie to dla niego szalenstwo i ma jeszzce czas aby uczyc sie na swoich bledach, ale te bledy nie moga dotyczyc juz chyba Ciebie jhesli macie byc szzceliwi.
          Zycze powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka