Dodaj do ulubionych

Zakochałem się zajętej koleżance z pracy

12.06.11, 20:58
Jestem singlem, mam 35 lat. W ostatnim czasie jest u mnie w pracy nowa dziewczyna, o kilka lat młodsza. Zaprzyjaźniliśmy się, dużo rozmawiamy. Ona ma faceta od 9 lat. Czasem wysyłam jej sympatyczne smsy, ona odpisuje. Może jest po prostu miła, ale ja traktuję to już inaczej. Niestety stary kretyn zakochałem się w niej totalnie. Ten weekend to jakiś koszmar, nie widzę jej 2 dni i dostają wariacji. Musiałem sobie jakieś tabletki uspokajające kupić. Jak myślicie powiedzieć jej o tym? Pewnie powinienem to olać, ale nie ma opcji żeby odkochać się na zawołanie Jak myslicie co powinienem zrobić?
Obserwuj wątek
    • j-k zliikwidowac tel.kom. 12.06.11, 21:10
      i SMS-y
      bo to idiotyzm
      a potem porozmawiac..
      • kretynofil Kwintesencja "singielstwa" ;) 14.06.11, 09:45
        Jak to jest z tymi singlami w takim razie? Czy bycie singlem to sposób na życie (jak bardziej wojownicze "single" perorują), czy tylko (jak ten obrazek sugeruje) żałosna próba ukrycia problemu pod durną nowomową?
        • szuwarek75 Re: Kwintesencja "singielstwa" ;) 14.06.11, 10:30
          Tak jest - wystarczy poczytać sobie "singlowe" (singielskie?) fora, żeby natychmiast się odkochać. Związek z drugim człowiekiem to zło najpotworniejsze, ponieważ może zabić Twój egoizm! Trzeba iść na ustępstwa, już nigdy nie będzie tak jak kiedyś, zero wolności, nic tylko jasyr! :-)
          • kretynofil To w takim razie proponuję "singlom"... 14.06.11, 10:41
            ...nie mówić o tym że można uprawiać egoizm w związku - i nawet doprowadzić do jego rozkwitu :)

            Bidulki by się o tym dowiedziały i dopiero by miały dysonans poznawczy ;)
        • gh83 Re: Kwintesencja "singielstwa" ;) 14.07.11, 08:38
          "Jak to jest z tymi singlami w takim razie? Czy bycie singlem to sposób na życie (jak bardziej wojownicze "single" perorują), czy tylko (jak ten obrazek sugeruje) żałosna próba ukrycia problemu pod durną nowomową?"

          Zdajesz sobie sprawę, że "single" to nie jakaś jednoosobowościowa hydra? Są tacy, którzy wybrali takie życie, jak i tacy, którzy desperacko próbują przekonać siebie i innych, że to wcale nie życie wybrało za nich.
          Czy życie w związku to kwintesencja spełnienia i droga do szczęścia (jak twierdzą użytkownicy forum gazeta.pl), czy może rezygnacja z własnego "ja", dobrowolne nakładanie sobie kajdan w panicznej ucieczce przed samodzielnością (jak twierdzą użytkownicy forum gazeta.pl)?
    • grosz-ek Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 12.06.11, 21:12
      ak myślicie powiedzieć
      > jej o tym? Pewnie powinienem to olać, ale nie ma opcji żeby odkochać się na za
      > wołanie Jak myslicie co powinienem zrobić?

      Nie, nie mów. Nie stawiaj sprawy na ostrzu noża - no że chyba chcesz się w niej odkochać. Raczej zaproś na kawę, kupuj kwiatki i czekoladki z byle okazji, zapraszaj na obiady, kolację, kina, przedstawienia. Słowem - bajeruj. A gdy wylądujecie razem w łóżku i będzie super - tak wtedy powiedz, że ją kochasz. O ile jeszcze wtedy będziesz chciał.
      • oscaros1976 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 12.06.11, 21:51
        grosz-ek napisał:

        >
        > Nie, nie mów. Nie stawiaj sprawy na ostrzu noża - no że chyba chcesz się w niej
        > odkochać. Raczej zaproś na kawę, kupuj kwiatki i czekoladki z byle okazji, zap
        > raszaj na obiady, kolację, kina, przedstawienia. Słowem - bajeruj. A gdy wylądu
        > jecie razem w łóżku i będzie super - tak wtedy powiedz, że ją kochasz. O ile je
        > szcze wtedy będziesz chciał.

        To nie takie proste. Przecież ona ma od 9 lat faceta, w życiu nie da rady zaprosić jej gdzieś. Mogę jej co najwyżej kupować czekoladki. Może po prostu postarać się jej spojrzeć w oczy, wziąć za rękę i zobaczyć co się stanie?
        • senseiek 9 lat? to jest juz pewnie smiertelnie znudzona 13.06.11, 18:49
          > To nie takie proste. Przecież ona ma od 9 lat faceta, ...

          po 9 latach to jest juz pewnie nim smiertelnie znudzona.. 9 lat i nie ma slubu? To juz nigdy nie bedzie.
          Wiekszosc kobiet szuka nowego faceta, jak jest w zwiazku ze starym. Bo wtedy nie ma presji z powodu braku seksu. Jest zrelaksowana, regularnym pozyciem seksualnym, a przez to atrakcyjna dla otoczenia (w przeciwienstwie do singielek desperatek).
          • iamhier Re: 9 lat? to jest juz pewnie smiertelnie znudzon 13.06.11, 20:27
            do senseik-ja mam luźne do tego podejscie,moim zdaniem dobre.
            Zawsze powtarzam:bez wzgledu na to ile razy zakocham sie w innym (i cie zdradzie) to zawsze bedzie cie kochac i nie opuszcze cie az do smierci.

            My jestesmy tylko ludzmi.Czlowiek z natury jest slaby i nie tak zostanie.Taka jego uroda.
            • cartman71 do iamhier 13.06.11, 20:58
              Ależ błyskotliwe wytłumaczenie swoich słabości nad którymi nie panujesz. Dziecinne i żenujące. W życiu takiego gówna banalnego nie przeczytałem
              • iamhier Re: do iamhier 13.06.11, 21:06
                do cartman-widać nie jestes zdolna do prawdziwej milosci.....
                • cartman71 Re: do iamhier 13.06.11, 21:22
                  po pierwsze ~em. A po drugie po tym co piszesz masz mizerne szlachetnie temat ujmując pojęcie o tym. A do oceniania już szczególnie
                  • mrarm Re: do iamhier 13.06.11, 22:20
                    Podrzucam Ci parę przecinków, bo chyba się gdzieś Twoje zapodziały. Skorzystaj sobie. :)
                    • mrarm Re: do iamhier 13.06.11, 22:20
                      ,,,,,,,,,,,,,
              • nakusia2000 Re: przyjazna 14.06.11, 09:22
                Witaj
                Nie czytaj komentarzy wrednych ludzi. To zazdrość. Powiem Ci tyle słuchaj dobrych rad. Moja rada jest taka żebyś narazie jej nic nie mówił, ale wlcz. To Twoja miłość i postaraj się ją rozkochać. Patrz na nią w taki sposób, żeby ona to czuła. Stopniowo wprowadzaj inne rzeczy, sms-y, inne wiadomości, może kwiatuszki i nie wiem co tak jeszcze. Nie odpuszczaj w każdym bądź razie! Moze to ta jedyna.
            • encanto1960 Re: 9 lat? to jest juz pewnie smiertelnie znudzon 22.06.11, 21:41
              Interesujace :-) Porosze o numer telefonu;-)
          • lepian4 Re: 9 lat? to jest juz pewnie smiertelnie znudzon 05.07.11, 18:03
            Ta, a facet, ktory od 35 lat teoretyzuje o babach jest alternatywa, dla kobiety, ktora zyje w zwiazku. Siem kurna wzruszyl!
            • oscaros1976 Re: 9 lat? to jest juz pewnie smiertelnie znudzon 06.07.11, 08:39
              Człowieku, a kto ci powiedział, że fantazjuje? Byłem już w wielu związkach. Nie umiesz czytać czy jak?
          • ez1979 Re: 9 lat? to jest juz pewnie smiertelnie znudzon 13.07.11, 18:58
            "regularne pozycie seksualne" po 9 latach
            ha ha ha, dobre ; )

            • sir_fred Re: 9 lat? to jest juz pewnie smiertelnie znudzon 13.07.11, 21:32
              No, regularne - raz do roku ;)
        • unamatita Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.07.11, 18:55
          oscaros1976 napisał:
          ... Mogę jej co najwyżej kupować czekoladki.


          i to jest słuszna koncepcja! Kupuj jej czekoladki, zgrubnie i wtedy się odkochasz:P
          u.
        • koham.mihnika.copyright jak bedzie chciala, to znajdzie sposob na kino 14.07.11, 10:57
          znaczki, kolacjo-sniadanie.
          masz wszystko do zyskania, nic do stracenia. jesli nie wypali, trudno.
          moze przez 9 lat nie spotkala ciebie????
    • oscaros1976 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 12.06.11, 21:34
      Czyli mówić czy nie mówić?;)
      • cocojuice Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 12.06.11, 22:21
        Dam Ci dobra rade - nie splosz jej. To czy ona sie tez zainteresuja Toba zalezy od Twojego zachowania, obycia, wygladu, barwy glosu i wielu, wielu innych rzeczy. Nie wiadomo jakim jest typem kobiety i nie wiadomo jakim Ty jestes mezczyzna... Trudno cos doradzic. Sproboj zaprosic ja do kina, na koncert, mecz... Nie mow narazie nic o milosci, a staraj sie wyczuc czy ona tez nadaje na tych samych falach... To, czy sie komus podobasz - to sie widzi, to sie czuje... Jak ona na Ciebie patrzy, jak sie usmiecha, jak sie zwraca... To sie czuje.
        • oscaros1976 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 12.06.11, 22:34
          cocojuice napisała:

          > Dam Ci dobra rade - nie splosz jej. To czy ona sie tez zainteresuja Toba zalezy
          > od Twojego zachowania, obycia, wygladu, barwy glosu i wielu, wielu innych rzec
          > zy. Nie wiadomo jakim jest typem kobiety i nie wiadomo jakim Ty jestes mezczyzn
          > a... Trudno cos doradzic. Sproboj zaprosic ja do kina, na koncert, mecz... Nie
          > mow narazie nic o milosci, a staraj sie wyczuc czy ona tez nadaje na tych samyc
          > h falach... To, czy sie komus podobasz - to sie widzi, to sie czuje... Jak ona
          > na Ciebie patrzy, jak sie usmiecha, jak sie zwraca... To sie czuje.

          Masz rację, ale to już jest etap, kiedy jest miło. W zasadzie nie wiem czy gdyby ona była zainteresowana, to nie przegapiłem tego momentu. Ja do tej pory trochę zgrywałem tego, który nie jest aż tak zainteresowany. Ostatnio zaproponowałem wyjście na piwko po pracy. Ona to tak sprytnie rozegrała, że niby mielibyśmy iść z kilkoma innymi osobami z biura. Przypuszczam, że ona może być zainteresowana, ale zdaje sobie sprawę, że jest w długim związku i boi się zaryzykować angażowaniem się w coś niepewnego.
          • wwi Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.07.11, 15:11
            Ja Panu radzę, rób Pan jak Pan uważasz.
      • kaspaz Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 14.06.11, 08:32
        Oscaros, nie wiem co zrobisz - ja mam taką zasadę:
        Jeśli jej facetem jest Twój przyjaciel - odpuść.
        W każdym innym wypadku - daj sobie szansę - napieraj.
        Mówić bym nie mówił, czekałbym na rozwój wypadków podtrzymując dotychczasowe zachowanie. POWODZENIA!
      • klekot52 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 14.07.11, 09:30
        Na co Ci fura z 9letnim przebiegem,fundnij sobie nówkę z rocznika 95.
    • oscaros1976 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 10:48
      Po dzisiejszym poranku widzę, że ona jest po prostu miła i bezpośrednia. Chyba jednak lepiej się będę czuł jak jej powiem, że nie traktuję jej tylko jako koleżanki. Pewnie w pierwszej chwili to będzie bardziej boleć, ale tak bez jej świadomości chyba będzie gorzej. Być może się odsunie, być może nie zmieni swojego stosunku do mnie. Ale tak dalej tego ciągnąć chyba nie można.
      • wystarczykroplawody Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 10:58
        Jesteś egoistą.
        Przyszło Ci do głowy, że NIE MASZ PRAWA zakłócać jej spokoju i spokoju jej związku?
        Bo się zakochałeś, no też mi powód!
        Lubisz kłopoty, co? A tak normalnie nie możesz się zakochać w kimś wolnym?
        Znam takich - podnieca ich zdobycz z "cudzego ogródka", coś jak "kradzione lepiej smakuje".
        Dorosły facet a udaje gó...arza.

        • oscaros1976 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 11:01
          Nie miałem takiego planu. Ale nie sądzisz, że lepiej jej uczciwie o tym powiedzieć zamiast prowadzić z nią jakąś grę?
          • the_miszczu Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 11:24
            Stary wbij sobie w głowę(tą na górze) jedną bardzo rozsądną i praktyczną zasade: nie rusza się zajętych kobiet!!
            • oscaros1976 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 11:54
              Nie ruszać i nabawić się nerwicy?;) Pozostaje pytanie czy powiedzieć jej otwarcie co czuje ryzykując, że nawet koleżanką nie będzie chciała być. Ale powinna docenić moją szczerość.
              • wystarczykroplawody jesteś jeszcze chłopczykiem 13.06.11, 15:35
                Ty chcesz jej to powiedzieć, bo liczysz na "odpowiednią" reakcję (korzystną dla siebie).
                Jeszcze nie jesteś facetem po prostu.
                Mam rację pisząc, że zaliczasz się do tych, którym kradzione lepiej smakuje.
                Bleee.....
                • iamhier Re: jesteś jeszcze chłopczykiem 13.06.11, 20:37
                  do wystarczykroplawody-kochaniutki,jesli gościu robi to permanentnie,ciagle zakochuje sie w innej kobiecie,to mozna sie z Tobą zgodzić.Ale jesli zakochal sie w tej jedynej na wiele lat,czy nawet w 2,to juz zupelnie inna sprawa....

                  Ty naprawde wierzysz w to,ze atrakcyjny i wartosciowy czlowiek moze kochac tylko jedna osobe plci odmiennej? Ja nie!
                  • marrysienka Iamhier, chyba nie jesteś aż tak atrakcyjna 13.07.11, 14:19
                    Iamhier, czemu na każdym forum musisz wszystkich przekonywać, że jesteś atrakcyjna i masz branie? Nie chcę mi się wierzyć, że między jedną przygodą łóżkową a drugą czujesz mus, żeby wejść na forum i tłumaczyć, że jesteś piękna, seksowna, mloda i co tam jeszcze chcesz.

                    PS - Dlaczego moje komentarze, w których o to pytam Iamhier, zawsze znikają?
                  • sick_chicken Re: jesteś jeszcze chłopczykiem 13.07.11, 16:14
                    Człowiek może o sobie mówić, że jest wartościowy kiedy potrafi "zlać się sam po pysku" w momencie "zakochiwania się" w jakieś pani, będąc już zakochanym w innej kobiecie.

                    Wartości do których nawiązujesz bywają nazywane od delikatnego "niestały/a w uczuciach" do ostrzej "k*rwa".

                    Co do zakochania się w kilku osobach to oczywiście jest to możliwe, natomiast przestań ten proceder umoralniać bo się tylko ośmieszasz, przy okazji sprawiając wrażenie że sobie redukujesz dysonans albo tłumaczysz.
              • the_miszczu Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 15:41
                Np.zeby nie zarobic w leb od jej meza/partnera.Ciekawe jakbys ty sie czul jako taki maz,a ktos przystawia sie do twej zony?
              • koham.mihnika.copyright pocaluj ja i z usmiechem powiedz-za bardzo mi sie 14.07.11, 11:06
                podobasz.
                Na luzie, z usmiechem, niby zartem.
            • iamhier Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:30
              do miszczu- i cierpi na samotnosc az do smierci,badz wegetuje cale zycie przy nieodpowiedniej kobiecie.Straszne.
            • mc92-is-me Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 14.07.11, 08:39
              Zajęta kobieta to taka, która ma obrączkę na palcu. Jak nie ma obrączki to nie jest zajęta. A z własnego doświadczenia: jak nie było ślubu przez te 9 lat, to ona czeka na kogoś innego bo "coś tam nie styka". Nie wiem tylko, czy ten na kogo czeka to Ty, bo po tych kilku latach w związku z pewnością wie, co jest dla niej ważne w partnerze. Nie rezygnuj!!!! Ale nie mów wprost. Jak powiesz i nic z tego nie będzie, to będziesz się już zawsze źle czuł w jej towarzystwie. Jak będzie się sama domyślała po Twoim zachowaniu i będzie chciała to skorzysta.... Powodzenia
          • anymouse Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 21:59
            Ona jest oczywiście tylko miła dla ciebie. W pracy inaczej nie może:))Nie zakochałeś się, tylko tak reaguje mężczyzna na nowy materiał genetyczny w starym środowisku. Zawsze tak dzieje się, kiedy gdzieś pojawia się nowa i atrakcyjna kobieta. Przelecisz ją i koniec. A, w pracy pozostanie niesmak. Uważaj, bo kobieta nie potraktuje tego tak lekko.
          • highway_106 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.07.11, 20:21
            oh, well, ale gra jest fajna. Nie badz taki niecierpliwy, zegar biologiczny ci tyka? Ona nie czuje sie winna, ze zdradza swojego goscia i nie ryzykuje a ty sie troche powysilaj, to ci dobrze zrobi. Ale na pewno wkrotce zdarzy sie naturalna sytuacja, gdzie bedziecie mieli/mial okazje wyrazic wasze/twoje uczucia. uwierz mi, ze ona na pewno wiele zauwazyla, faceci nie sa zbyt subtelni w ukrywaniu swoich zainteresowan. Rozumiem, ze wyobrazasz sobie, ze otwarte postawienie sprawy jest dobrym rozwiazaniem i da ci jasnosc sytaucji, etc. Ale moze tez wszystko zepsuc i pozostawic rozczarowanie i zal, a tez i ona moze nie byc gotowa.
        • iamhier Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:40
          do wystarczykroplawody-tutaj nie ma zadnych praw.Miłość to nadal wolna amerykanka.
          • wystarczykroplawody iamhier 14.06.11, 09:25
            Mylisz się. Żyjemy w świecie, w którym obowiązują prawa przyczyny i skutku.
            Tylko dzieciom wydaje się, że miłość=wolność.
            Dorosły mężczyzna (i kobieta) wie, że jest inaczej.

            • jimbi Re: iamhier 13.07.11, 20:22
              Rozumiem, że według Ciebie istnieje tylko miłość od pierwszego wejrzenia?

              To Ty się mylisz, a dowodem na to coraz więcej rozwodów, zdrad małżeńskich i nieszczęśliwych kobiet, które trwają w związku, bo niby miłość to nie wolność. Idiotyzm czystej postaci.

              Nie rozumiem, dlaczego tak trudno niektórym zrozumieć, że zajęta kobieta nie musi i nie powinna ograniczać się w kontaktach do jednego tylko mężczyzny. Człowiek jest stworzeniem społecznym i nie powinien stronić od ludzi - oczywiście mam tu na mysli zwykłe kontakty towarzyskie. A jeśli już pozna się kogoś bardziej interesującego, zrodzi się uczucie silniejsze niż do poprzedniej osoby, trwanie w takim związku jest CHORE. To oszukiwanie niewinnej osoby! A wtedy najzdrowszym wyjściem jest zostawić poprzedniego partnera.

              I każdy dorosły mężczyzna, i jak widać prawie każda dorosła kobieta wie, że nie może być inaczej.

              Gratuluję jeśli udało ci się za pierwszym razem ustrzelić miłość swojego życia. Jesteś jednak błędem statystycznym i nie możesz na tej podstawie budować wizji świata - nie możemy oszukiwać i męczyć się w związkach. To proste jak budowa cepa. A przez takie myślenie jak Twoje mamy teraz pełno rozwodzących się 30 latków, którzy ślub wzieli w wieku 20 lat, pełno zdradzających 40 latków, pełno kobiet żyjących w nieszczęśliwych związkach "bo przecież nie mogę go skrzywdzić". Skoro ty znalazłaś szczęście (a może wprost przeciwnie?), pozwól szukać go innym.

              To, że nie potrafisz prostych rzeczy zrozumieć i Twoje pojęcie świata zamyka się w nakazach i zakazach nie znaczy, że wszyscy mają tak żyć. Zasada "nie krzywdź" tyczy się nie tylko zainteresowanego mężczyzny, nie tylko obecnego partnera, ale przede wszystkim ciebie.

              > Tylko dzieciom wydaje się, że miłość=wolność.
              > Dorosły mężczyzna (i kobieta) wie, że jest inaczej.

              Dobrą analogią jest: "źle ci? To wypier**** na Białoruś". Tak jakby wybór był tylko między czarnym i białym. Bardzo mi przykro, że masz takie wypaczone postrzeganie życia.
      • iamhier Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:21
        do oscaros-po prostu miła. No wlasnie.Sluchaj chlopie! Albo ona czy on czuje miętę do kogoś innego poza związkiem,albo NIE!

        A to ty sam wyczujesz.Wiesz,ja ci cos napisze.Jesli TO JEST WLASNIE TO czym warto ryzykowac trwaly zwiazek to od poczatku musi byc "jak magnes" obustronnie.
        Pewnych rzeczy ona nie moze ustawiac,udawac.Powienienes zdac se na mowe ciala......
      • ml2403 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.07.11, 16:11
        Myślałem, że takich mężczyzn już nie ma. Mam sporo lat więcej od Ciebie i myślę, że mogę spokojnie poradzić co jest w tej sytuacji najlepsze. Nie jesteś już młodzikiem i trzeba zachować się jak facet. Pierwszy krok już zrobiłeś, nie zostałeś odrzucony, ale z tego tylko taki wniosek, że nie można powiedzieć, że nic z tego nie będzie, ale wcale nie wynika z tego, że coś z tego będzie. Z tego co piszesz wynika, że dziewczyna, czy raczej kobieta jest po trzydziestce. To wiek, gdy każda niezamężna już uważa się za starą i chciałaby legalizacji związku. Ten jej facet coś się ociąga, ona pewnie nie chce go przypierać do muru. Tu raczej nie ma na co czekać. Powiedz jej może trochę zaowalowanie, ale jednoznacznie, że musisz trochę ograniczyć kontakty nawet jak są niewielkie, gdyż jest dla Ciebie czymś więcej niż koleżanką. Czasem trzeba postawić sprawę na ostrzu noża. Wtedy albo ona postawi teraz swojego faceta przed faktem dokonanym, żeby związek zalegalizował i jak tamten się przestraszy, że straci dziewczynę no to trudno, a jeśli nie to uderzaj z całej siły, zaproś ją na kolację wyjazd w ciekawe miejsce na wczasy czy coś w tym rodzaju.
        To że ktoś jest z kimś to nie forma własności.
        Powodzenia
      • koham.mihnika.copyright powiedz, ze za nia szalejesz i straciles glowe 14.07.11, 11:03
        niech stanie sie pielegniarka twojej duszy. Kobiety to lubia.
        Cierp i pozwol zeby cie kurowala. Wazne jest, duzo usmiechu, nawet przez lzy.
        Oczami i usmiechem powiedz jej, ze jest specjalna.
        UWIEDZ ja!!!!
    • bury_111 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 12:54
      Naprawdę uważacie że „nie rusza się zajętych kobiet”?
      • the_miszczu Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 16:18
        Naprawde,a ty?
      • 4v jak się jest porządnym facetem 13.06.11, 19:42
        ... to zajęta przez siebie kobieta po prostu nie chce od żadnego innego. i jest się tego pewnym we dwoje. i to jest świetne uczucie, jedno z lepszych którego aktualnie doświadczam.

        a jak się jest miękką cipką, to się boi o swoją kobietę, albo (co gorsza) szuka innej zajętej, najlepiej ze swojej szkoły, pracy czy sąsiedztwa. bo takie zna się niejako z urzędu, nie trzeba zapoznawać, można nadal tkwić w swoich kompleksach i strachach, zamiast DOJRZEĆ.

        czy ruszam zajęte kobiety? nie, nigdy, przez te kilkanaście lat dorosłości ani razu.
        czy boję się o swoją? nie. jak by jakiś startował, to oboje byśmy go zwyczajnie wyśmiali. nawet bym mu w pysk nie musiał dawać. chyba że by molestował. wtedy by się skończyło o wiele gorzej, niż tylko w pysk. tak bym się nim zajął, że w przeciągu roku wylądowałby w psychiatryku.
        • iamhier Re: jak się jest porządnym facetem 13.06.11, 20:23
          do 4v-jaka dojrzalosc chlopie, o czym ty pleciesz...dojrzalosc to kasa,odpowiedzialnosc,alimenty,wychowanie.A uczucia to inna sprawa.
          • 4v że co? 13.06.11, 21:05
            kasa: nie dojrzałość, tylko starość. jak się chce być sponsorem-excuserem, to się zarabia, a później trwoni na dziwki. nie dla mnie to.

            odpowiedzialność: zgoda, odpowiedzialne uczucie, to jest to!

            alimenty: jak się jest męską kurwą, niszczącą życie kobiecie, to i alimenty są. jak się tą kurwą nie jest, to alimentów nie trzeba płacić. antykoncepcję wynaleziono sto lat temu.

            wychowanie: kogo? kobiety, siebie, czy dzieci? to ostatnie patrz pp 3, 2. z dwoma pierwszymi zgodzę się.

            ^^
            • state.of.independence Re: że co? 13.07.11, 19:57
              4v napisał:

              > antykoncepcję wynaleziono sto lat temu.

              Małe sprostowanie - co najmniej kilka tysięcy lat temu. Już w starożytności kobiety stosowały różne domowej produkcji środki plemnikobójcze, ewentualnie piły wywary z ziół o działaniu podobnym do dzisiejszych tabletek hormonalnych. Również męska prezerwatywa ma długą historię.
              • artur737 Re: że co? 13.07.11, 20:27
                znajdz sobie dziewczynę, ktorej imię konczy sie na .jpg

                wtedy wszystko bedzie juz bezstresowo.
    • starchaser nie bierz du** ze swej grupy 13.06.11, 18:56
      Nie uczyli Cię tak w przedszkolu?
    • wedkarz123 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 19:14
      Zmień pracę
    • schamienie.rozsiane Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 19:26
      Zwal konia to ci przejdzie
    • 4v stary, wyluzuj. i wstyd. wieli wstyd. 13.06.11, 19:34
      nie dość że zajęta i to w poważnym związku, to jeszcze koleżanka z pracy.
      gdyby Moją tak jakiś adorował, cóż. po pierwsze szybko bym się o tym dowiedział, bo Moja jest wyczulona na punkcie szkolno-pracowych facecików. po drugie pogadałbym sobie z nim. na początku na spokojnie, rzecz jasna.

      toksyczne, bardzo toksyczne relacje takie szkolno-pracowe. tylko dziwne, że doświadczony życiowo (minimalnie ode mnie starszy) człowiek potrafił się na to nabrać. Wstyd. ja od 10 lat umiem kontrolować uczucie NIE zakochać się w nikim ze szkoły, pracy, bo to jest złe i toksyczne.

      Co powinieneś zrobić? Jeśli nie jesteś "singlem" z wyboru, tylko jak widać chcesz się w kimś zakochać, to sobie znajdź obiekt, po pierwsze wolny, po drugie spoza pracy. I sobie go kokietuj, wzdychaj, podrywaj. A nie na gotowe, bo w pracy nie trzeba samemu podejść i zagadać tylko masz pannę podaną na talerzu, jak gó...arz z gimnazjum! WSTYD WSTYD!!! Co z Ciebie za facet, ogarnij się!

      • koham.mihnika.copyright czego sie koles boisz? 14.07.11, 11:08

    • cartman71 Ostudź się trochę i zastanów trzeźwo. 13.06.11, 19:38
      Jak reaguje na Twoje sms-y. Chłodno? Miło? Wyczuwasz w tym co pisze odrobinę zainteresowania czy tylko uprzejmość? Sama od siebie coś napisze? Zaprosiłeś ją na kolację? Gdziekolwiek? Co zrobiłeś żeby sytuacja się zmieniła (wyjaśniła) po za wątkiem na forum?

      P.S.

      Masz 35 lat i nie wiesz co zrobić? Obserwowałeś niedźwiedzie na Syberii czy co?
      • oposka Re: Ostudź się trochę i zastanów trzeźwo. 13.06.11, 20:37
        cartman71 napisał:
        > P.S.
        >
        > Masz 35 lat i nie wiesz co zrobić? Obserwowałeś niedźwiedzie na Syberii czy co?

        genialne :D
    • ikcort Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:08
      > Jestem singlem, mam 35 lat.
      > Ten weekend to jakiś koszmar, nie widzę jej 2 dni i dostają wariacji.
      > Musiałem sobie jakieś tabletki uspokajające kupić.

      Ja byłem dojrzalszy w wieku 20 lat.
    • iamhier Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:17
      I co z tego,że ma faceta/męża i całą resztę.
      Skoro ty coś do niej poczułeś to znaczy,że ona chce by tak było.Uwierz mi! W przyrodzie nie ma pomyłek!

      Jeśli ona czuje do Ciebie pożądanie,bądź gdyby na chwilę spuścić jej cugle wiernorności natychamiast by poczuła,to zapewne byś ją zdobył.Ja napisze więcej:jeśli ona to do ciebie czuje to już ją masz.

      A jak te uczucia urealnisz to inna broszka.
      • jake210 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:44
        > I co z tego,że ma faceta/męża i całą resztę.
        > Skoro ty coś do niej poczułeś to znaczy,że ona chce by tak było.Uwierz mi! W pr
        > zyrodzie nie ma pomyłek!

        To zes mu doradziła... Po pierwsze nie kazda zajęta kobieta puszcza sie na prawo i lewo, jak widac Ty masz w zwyczaju. Po drugie każda zajęta kobieta chce się podobać facetom, część nawet flirtuje, i to nie musi o niczym świadczyć.
        Proste zasady higieny emocjonalnej mowia:
        1) Nie podrywaj zajetych, jesli ktos bez problemu skacze z kwiatka na kwiatek, zapewne zrobi to poraz kolejny
        2) Nie dla zwiazków w pracy, to rzadko się udaje (mało kto wytrzyma z drugą osobą 24/h), potem zostaje niesmak i trzeba robote zmieniac
        • xolaptop Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:49
          Argument nr 2 nie jest dobry, ponieważ ten facet może zmienić pracę, gdyby związek się rozwinął.
          • xolaptop Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:51
            Chyba, że w pkt. 2 miałaś / miałeś na myśli romans, jak wiadomo, to co innego.
      • ikcort Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 21:02
        > Uwierz mi! W przyrodzie nie ma pomyłek!

        Nie? Poczytaj wobec tego swoje posty.
    • maryjan_pazdzioch Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 20:58
      Probuj probuj - w ostatecznosci dostaniesz po ryju albo jej obecny dostanie po ryju od Ciebie. A moze ona lubi jak sie faceci o nia napierd*alaja :-)
    • viriel Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 21:01
      A znasz takie staropolskie przysłowie Gdie rabotasz tam nie jebiosz?
      To najwyższa pora poznać
      Kolejny amator jabłek z cudzego ogródka
      • iamhier Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 21:13
        do viriel-kochaniutki! O prawdziwej milsco to mozna mowic tylko wtedy gdy ono sie nam NI OPLACA, a jednal jakies czegolne wzgledy i fluidy powoduje,ze cos nas ciagnie do siebie..i bysmy chcieli zeby to trwalo wiecznie.....

        A reszta no coz....panienka czy pan zakochal sie w kim innym,a bedzie z ta z ktora mu sie w danym momencie oplaca byc.Tak bedzie z kolezanka z pracy i w kazdej analogicznej sytuacji.To tylko przetarg ,nic ponadto.Na tym polega malzenstwo w dzisiejszych czasach,a potrzeba milosci czy nawet sexu z kim atrakcyjnym to kochaniutki gdzie idziej...

        Czas wreszcie DOJRZEC SPOLECZNIE...

        A tak naprawde przetrwa tylko to co nam sie w kochaniu nie opłaca...

    • marian_7 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 21:23
      inna z mądrości ludowych mówi:
      gdzie się mieszka i pracuje tam się ptakiem nie wojuje.

      i tego się trzymaj.

      (za czas jakiś przyznasz sam że to porzekadło to sama mądrość).
      • anymouse Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 13.06.11, 22:01
        Jest jeszcze jedno, że "Polak jest mądry po szkodzie":)))
    • hal_gravity Poczekaj na obóz integracyjny 13.06.11, 21:59
      Tam wszystko się wyjaśni ...

      Poza tym zaczepia cię też czy to raczej z twojej strony są zaczepki ?
    • a.berthier odpuść sobie 13.06.11, 23:22
      Niemal zawsze takie sytuacje kończą się podobnie - rozczarowanie (ja byłam TYLKO miła, bo i ty byłeś, źle odebrałeś sygnały...), następnie komplikacje w relacjach zawodowych (uwierz, choćbyście się oboje starali później z całych sił, NIGDY nie będzie tak jak dawniej; nigdy nie uda się Wam mijać na korytarzu udając że jesteście sobie obojętni...), dalsze zagmatwanie w całej sytuacji, na koniec (najczęściej) jedno z Was będzie musiało odejść z tej pracy, bo nie da się pracować.
      Uwierz, z racji wykonywanego zawodu wielokrotnie miałem do czynienia z podobnymi sytuacjami, przytłaczająca większość przebiegła wg powyższego schematu.
      Chyba, że masz ochotę jedynie na jakiś romansik, ewent. bzykanko - to ok, ale postaw sprawę jasno od razu, aby uniknąć nieporozumień.
      Powodzenia! :)
      ------
      ktoś kiedyś brutalnie powiedział: "nie bierz doopy z własnej grupy" - miał rację...
      • oscaros1976 Re: odpuść sobie 13.06.11, 23:28
        a.berthier napisał:

        > ------
        > ktoś kiedyś brutalnie powiedział: "nie bierz doopy z własnej grupy" - miał racj
        > ę...

        I pewnie to jest najlepsze wyjście tylko jak się odkochać w kimś kogo się widzi codziennie w pracy... Niby nigdy nie bylismy razem więc dużo w tym zauroczenia, ale z drugiej strony w pierwszej fazie takiego zauroczenia naprawde ciężko sobie odpuścić.
    • lemmy_kilmister A one jakieś sygnały wysyła? 14.06.11, 00:19
      Żebyś mógł ją zdobyć ona musi tego też chcieć. Wysyła jakieś sygnały, że jest tobą zainteresowana? W końcu ona wie, że jesteś singlem i jakby chciała coś zmieniać to jakoś sygnalizowałaby, że jest gotowa. Jeśli nie to może traktuje cie jak takiego tzw. aseksualnego przyjaciela. Z tej pozycji jest raczej trudno zaatakować, zwłaszcza jak się nie ma w zanadrzu doświadczenia + jakiś poważnych atutów (stanowisko, finanse i takie bzdety)
    • a_lucka Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 14.06.11, 02:58
      Czesc,

      Moja rada: pozwol sobie na odczuwanie emocji i doznan fizycznych. Ale niech twoj umysl wspolpracuje z twoimi emocjami i niech im powie, ze kolezanka jest juz zajeta. Na podstawie wspolpracy twoich emocji z twoim umyslem, mozesz podjac swiadoma decyzje, ze nie chcesz jej podrywac.

      A jesli to nie pomoze, zapytaj siebie: co jest takiego w tej dziewczynie, co jest ci potrzebne? I sproboj to odnalesc w sobie, albo w kims innym. A jak nie bedziesz mogl odnalesc tego w sobie czy w kims innym, sproboj to cos w sobie wykreowac i dawac ludziom to, czego sam potrzebujesz. To co bedziesz dawac ludziom bedzie wracac do ciebie zwielokrotnione.

      Pozdrawiam!
    • michunia_10 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 14.06.11, 05:33
      Od kobiety:
      "Stare przysłowie mówi, że nie ma takiego wagonika, którego nie da się odczepić" no i niestety kobiety mają taką brzydką cechę, że chociaż są bardzo nieszczęśliwe w związku, to nie rezygnuja z niego dopoki nie spotkaja nastepnego-lepszego. Pytanie tylko, czy ona jest nieszczesliwa. Sprobowac nie zaszkodzi, ale:
      1. Nie wyznawaj jej milosci-to zostaw na etap, kiedy bedziesz wiedzial, ze z jej strony tez jest jakies uczucie. Jesli jakies bedzie...
      2. Stan sie jej przyjacielem, na poczatek od piwa, a potem od wyplakania sie.
      3. Jak juz sie staniesz jej przyjacielem, to sie dowiesz czego jej brakuje i co sobie ceni w obecnym zwiazku. Kobiety lubia sie zwierzac przyjaciolom.
      4. A jak sie dowiesz, to jej to dasz.
      5. Wtedy sie moze cos z tego wykluje.

      Uwaga! nie udawaj kogos kim nie jestes, bo nie ma sensu doprowadzac do zwiazku, jesli tak naprawde do siebie nie pasujecie. Nie mow jej, jak bardzo lubisz gotowac, wiedzac ze to by sie jej spodobalo, jesli w zyciu gotujesz tylko wode na herbate. Na dluzsza mete nie da sie okuszkiwac i mozesz sie to skonczyc katastrofa.
      Niezaleznie od tego co z tego wyjdzie, jesli nie bedziecie razem to znaczy, ze po prostu nie byliscie dla siebie i tyle...

      Powodzenia!
      • michunia_10 Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 14.06.11, 05:47
        Zapomnialabym:
        ZADNE kwiatki, ZADNE czekoladki i nie bajeruj. Zbyt odkrylbys swoje intencje, a Ty masz byc przeciez na poczatku najlepszym przyjacielem-silnym, inteligentnym, meskim, a nie bajerantem. Poza tym czekoladki i kwiatki sa sztampowe. Zostaw to, na czas jak juz bedzie Twoja (jesli bedzie). Jesli juz chcesz bajerowac, to zabierz ja w nietypowe miejsce. Ale dopiero, ja juz wtap wyjsc na kawe/piwo bedzie normalnoscia.
      • ahhna Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 14.07.11, 10:31
        >2. Stan sie jej przyjacielem, na poczatek od piwa, a potem od wyplakania sie.

        To jest najlepsza rada, jaką tu przeczytałam. Jesli facet jest choć trochę przystojny, a do tego ona choć trochę pogubiona w swoim dotychczasowym związku, to nie ma rady, musi w końcu zadziałać :) Zacznie w końcu o nim mysleć nie jak o przyjacielu. Bo dla każdej kobiety taki przyjaciel do wypłakania się to szczyt marzeń, a szczyt marzeń łatwo obdarza się uczuciami. Ale jak się zorintuje, że do siebie nie pasuja, powinien dać jej spokój, nie mącić jej w życiu.
    • alieniak Re: Zakochałem się zajętej koleżance z pracy 14.06.11, 06:58
      Masz do wyboru:
      1. Odkochac sie w kolezance (malo prawdopodobne)
      2. Zaczac szukac sobie nowej pracy. W przypadku, kiedy ona jest w innym, udanym zwiazku to nawet gdy ja zdobedziesz (prawdopodobne) to calosc doprowadzi do zlego konca. Ja mialem podobna sytuacje i w koncu musialem zmienic prace, zeby nie zwariowac.
      3. Wspolczuje.
      4. Wcale nie jestes starym kretynem. To co ci sie zdarzylo, zdaza sie , nawet dosyc czesto. Ja tez nie moglem o niczym innym myslec. Po prostu obsesja. Ja , stary kretyn, zaczalem pisac poezje dla niej! Jak juz zerwalismy ten niemozliwy zwiazek to potrafilem sprawdzac, czy do mnie nie napisala emaila co kilka minut. I tak przez caly dzien.
      Mozna by jeszcze o tym duzo pisac.
      W koncu musialem zmienic prace.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • absolwencina no sory .......... 14.06.11, 07:08
      o rany człowieku, ty masz 35 lat;

      dla pocieszenia, ja się też zakochałem jakieś dwa lata temu, albo raczej zauroczyłem, tydzień mi przechodziło, nie muszę chyba dodawać, że obiekt moich westchnień uczucia nie odwzajemnił;
    • madame_charmante powiedz jej... 14.06.11, 08:22
      .. powinna to wiedzieć, żeby umieć postawić granicę. jeśli ma do ciebie "feblik" - zbliży to was, jeśli jest tylko koleżanką... będzie wiedziała, ze nie wolno pewnych rzeczy robić , by nie sprawiać ci przykrości. i już. jasność sytuacji zawsze jest najważniejsza
    • troll_bagienny Przeleć ją, to się szybko odkochasz 14.06.11, 08:44
      Zalicz ją na jakiejś imprezie integracyjnej albo po godzinach lub w przerwie na lunch w firmowej toalecie, to ci na pewno ta miłość przejdzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka