elazurek75
03.05.12, 20:59
Może jako mężczyzni mi coś podpowiecie.
Chodzi o stosunki na linii mój mąż- moja rodzina. Generalnie jest tak, że jedyna osobą, którą on akceptuje jest moj ojciec. Reszta rodziny to dla niego powód do pogardy. Tak jest od początku- np. potrafi nie odpowiadać jak któreś z nich do niego coś mówi, nie odzywa się, ignoruje. Szczególnie na pieńku ma z teściową- ale tu mu się nie dziwię :)
I teraz moje pytanie- czy mam męża fiuta, który w ten sposób pokazuje swoją wyższość (żadne z nich nic mu nie zrobiło- chodzi o moje rodzeństwo). Nie każe mu ich kochać, ale niech chociaż normalnie się zachowuje. Jak się bierze kogoś to z dobrodziejstwem inwentarza- też mi się wiele rzeczy nie podoba w jego rodzinie, ale w sumie nic mi nie zrobili.
Zresztą z gębą wyskakuje też do swojej rodziny- wszyscy omijają nas szerokim kołem- nawet jego bracia nie przyjeżdzają.
Teraz szykuje się rodzinna impreza i złapałam się na tym, że mnie brzuch rozbolał z nerów, bo sie okazało, że część przyjedzie wcześniej.
Co w takiej sytuacji zrobić. Ja mam zamiar go profilaktycznie opierd. i zagrozić mu, ze jak sie będzie zle zachowywać, to się wydrę na niego przy wszystkich- ostatnio poskutkowało.
Ale sie zastanawiam gdzie jest norma?