Dodaj do ulubionych

moja żona przytyła

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 15:43
Bardzo ją kocham i w ogóle, ale tak strasznie przytyła. Chociaż niby cały
czas się odchudza jakoś tego nie widać. Z seksem u nas słabo bo ona się
wstydzi a i mnie tak jakoś ten tłuszcz odpycha. Co robicie w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • sidney1 Re: moja żona przytyła 19.07.04, 19:41
      Porozmawiaj z nią. Ale tak, żeby jej nie urazić. Powiesz jej cos nie tak a może
      zażądać rozwodu ( z nami tak juz jest;-). Zabieraj ją na spacery, basen czy
      jakieś wycieczki w góry. Zostań szefem kuchni we własnym domu i sam przyżądzaj
      jedzonko. To jest trudne, ale możliwe. Powodzenia!
    • Gość: cytrynka Re: moja żona przytyła IP: *.petrus.com.pl 19.07.04, 21:20
      Ale to znaczy ze ile teraz wazy?? 120 kg? Bo jesli cale zycie wazyla 58, a
      teraz wazy 65 to nie ma problemu, lato sprzyja odchudzaniu - spacerki, owoce;)
      Delikatnie jej zasugeruj cos... ALe delikatnie!
      powodzenia:)
    • Gość: Maz nie tylko twoja IP: 200.56.224.* 19.07.04, 22:55
      Popatrz do okola. Wiekszosc zon po paru latach zmienia sie w hipopotamy.
      Potem sie dziwia dlaczego je zdradzamy.
      Seks jst dla nas niesamowicie wazny a seks z tlusta zona to nic ciekawego.
      Tak kochane kobiety, jestesmy tacy plytcy i jesli chcecie sie nas pozbyc to sie
      napychajcie czekoladami.
      • Gość: Tłusta żona Re: nie tylko twoja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 00:26
        A w co zmieniają się mężowie po paru latach małżeństwa?
    • Gość: leff Re: moja żona przytyła IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 23:20
      przede wszystkim dieta !
      zero słodyczy i tolerancji
      pogonic grubasa 2 x dziennie dookoła osiedla lub po jakimś boisku z 10 razy
      naookoło
      zero jedzenia po 19-tej
      co tydzień - jak możecie - w góry trasy takie 4-5 godzinek marszu
      forsownego , reszta spacer ,nocleg w schronisku i rano na drugą górkę
      mysle o Beskidach , Bieszczadach,Gorcach na poczatek
      nie Himalaje czy Alpy :-)

    • gomory Re: moja żona przytyła 20.07.04, 07:34
      Kobiety cale zycie sie odchudzaja, i nie po wszystkich to widac ;).
      Przede wszystkim musi przeskoczyc cos w niej na "chec" ku temu by to zmienic.
      Nalezy takze wykluczyc powody chorobowe i dlatego powinna sie udac do lekarza,
      by miec pewnosc ze z nia jest ok. Moze popada w depresje? Moze ma
      niekontrolowane napady jedzenia?
      Tak czy siak podstawa odchudzania jest dieta. Bez tego nic sie nie uda, mozna
      wypruc sobie zyly biegajac czy plywajac a to niewiele da. Stosowne rady to
      raczej na forum odchudzanie moga jej udzielic. Dostepnych diet jest kilka
      (Montignaca, 1000kalorii itd.). Na pewno musi zmienic nawyki zywieniowe (bez
      posilkow wieczorowa pora), caly proces wspomoc wysilkiem aerobowym (nie silne
      obciazenie, min. 40 minutowy) - zreszta te szczegoly sama pozna gdy sie tym
      zainteresuje. Najwazniejsze by zaczela CHCIEC.
      • Gość: mąż Re: moja żona przytyła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 10:10
        Ale ona chce! prawie nic nie je, a w każdym razie niewiele, słodyczy nie lubi.
        Co trochę sschudnie, to znowu tyje - nie wiadomo jak. Była u lekarza i
        powiedział że jest ok. Czy to możliwe że to geny? W jej rodzinie wszystkie
        kobiety są wielkie. NIe chcę jej mówić że się ma za siebie zabrać, bo widzę, że
        się sama ze sobą źle czuje. Staram się jej nie okazywać, że mi się nie podoba,
        ale coraz gorzej mi idzie. W dodatku ona jest strasznie drażliwa. Sama je
        sałatę, ale jak ja np. zrobię na obiad sałatkę czy coś innego
        niskokalorycznego, to od razu mówi "to dlatego że jestem za gruba, tak?" i ma
        łzy w oczach. Ubiera się tylko na czarno, nosi buty na takich grubych spodach
        zeby się wydać szczuplejsza, ale to oczywiście na nic. I strasznie jest nerwowa
        i wybuchowa. Kiedyś z nią rozmawiałem o ewentualnej wizycie u psychologa
        (myślałem o tej depresji) to się rozpłakała i uciekła. Co ja mam robić!!!! :(
        Normalnie, poza domem, jest lubiana, ma pełno znajomych, wszyscy jej się
        zwierzają, prowadzi firmę i nieźle sobie radzi, wszystko umie załatwić - tylko
        w domu się zupełnie zmienia. Tracę już cierpliwość. Staram się, ale już całkiem
        mi się odechciewa.
        • kammera Re: moja żona przytyła 20.07.04, 10:24
          no ale czy wkoncu dowiemy sie ile ona ma wzrostu i wagi??
        • gomory Re: moja żona przytyła 20.07.04, 11:31
          Z mezomorfika nie zrobisz atropomorfika ;). Rozne moga byc przyczyny (chocby
          np. zmiany tarczycowe - ale to chyba lekarz odrzucil), gdzies czytalem ze po 30
          roku zycia wraz z kolejnymi latami spowalnia sie przemiana materii, spada
          zapotrzebowanie na ilosc kalorii (ludzi maja nawyki zjadania tyle ile jedza
          wiec sila rzeczy zaczynaja tyc, spozywajac te sama ilosc pokarmu co kiedys).
          Moze powinienes okazac jej wiecej akceptacji i czulosci na codzien (tyle zeby
          sie uspokoila tak psychicznie). Dobrym dopingiem dla kobiet jest pozytywna
          akceptacja, dostrzeganie zmian, chwalenie itd.
          Psycholog na depresyjna nature nie jest zlym pomyslem, aczkolwiek moment na
          podsuwanie takiego pomyslu trzeba wybrac dobry. Wtedy gdy jest mila atmosfera
          na szczera rozmowe, bez nerwowego napiecia, zeby nie uciekla z placzem ;).
        • nadja Re: moja żona przytyła 20.07.04, 12:53

          To masz odpowiedz. "Prawie nic nie je". Nie mozna nic nie jesc,
          bo organizm przestawia sie na tryb glodowy i zamiast spalac
          tluszcz to go magazynuje. Wiem z autopsji. Przez 4 lata takiego
          nicniejedzenia nie schudlam ani grama. Oczywiscie - moze to byc
          tez kwestia genow (to tez przerabialam, u mnie nie tylko kobiety,
          ale i mezczyzni sa wielcy w rodzinie :)), ale nie zwalalabym wszystkiego
          na nie...Mozna schudnac mimo to - ja przez jakis czas mialam wage
          idealna az nie zaczelam brac lekow na depresje, ale to juz zupelnie
          inna sprawa. Wiec przede wszystkim: jesc zdrowo i w okolicach 1200kcal
          i ruszac sie - na poczatek cwiczenia aerobowe. Przyslij ja do nas na
          forum "odchudzanie" :) jest milo, mozna poprosic o rade, albo pomoc itd
          A poza wszystkim - rzeczywiscie wciaz nie wiadomo ile ma wzrostu i ile
          wazy. Bo moze wazy b. dobrze tylko Ty jestes fanem Kate Moss????

          pzdr
          • Gość: mąż Re: moja żona przytyła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 15:54
            ma 155 cm wzrostu a ile waży nie wiem, w życiu się przecież nie przyzna!!!!
            Wyrzuciła wagę !!!
            W każdym razie ma brzuch, dużybiust (obwisły, niestety:() i takie dwie fałdki
            na plecach i takie dziwne coś na udach. Nie przepadam za ZBYT chudymi
            dziewczynami, ale moja żona na pewno ma nadwagę - no, jest gruba po prostu - to
            normalnie widać
            • nadja Re: moja żona przytyła 20.07.04, 18:51
              W sumie to smutne ze mowisz o niej niemalze z obrzydzeniem :-(

              Coz, jesli naprawde Ci zalezy, zastosuj sie do rad,
              ktore byly w poprzednim poscie.
              pozdrawiam
              n
              • Gość: mąż Re: moja żona przytyła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 19:28
                Sorki, nie chciałem żeby to tak zabrzmiało, ale pytacie ile waży, a przecież ja
                jej nie mogę o to tak po prostu zapytac - dopiero by było. Już sobie wyobrażam
                te łzy i tą histerię. chciałem tylko mniej więcej opisać jak wygląda, bo
                pytacie o to.
                Ja w domu nie mogę w ogóle mówić że ktoś schudł, czy przytył (jakaś gwiazda,
                znajomy, wszystko jedno) bo zaraz wszystko bierze do siebie. O oglądaniu się za
                ładną dziewczyną mowy być nie może, bo od razu mam wymówki. Naprawdę ją kocham,
                jest świetną dziewczyną, potrafimy przegadać całą noc. No właśnie, tylko
                przegadać, a ja bym chciał coś więcej. Zdrady nie biorę pod uwagę, bo naprawdę
                ją kocham, ale też jestem tylko człowiekiem i coraz bardziej jestem
                zniechęcony. Wasze rady są bardzo dobre, ale naprawdę nie wyobrażam sobie, że
                mógłbym jej powiedziec że ma wejśc na forum "odchudzanie" czy podrzucić jej
                jakąś dietę. To naprawdę jest problem. Jak jej mówię że ma ładną nową fryzurę,
                albo że ładnie wygląda, to zaraz wietrzy podstęp że się z niej naśmiewam. Jak
                nic nie mówię, to z kolei słyszę "no tak, nie mam po co się starać bo i tak nic
                nie widzisz, zresztą jestem za gruba i nic nie pomoże". jezu, jestem
                w "zaklętym kręgu". A przecież nawet jak się kogoś kocha, to nie da się caly
                czas chodzić koło tego kogoś jak wokół zepsutego jajka. cały czas muszę uważać
                co mówię, co robię, jaką mam minę, co ona sobie pomyśli. Ratunku!
                • gomory Re: moja żona przytyła 20.07.04, 22:00
                  Opis ktory zaserwowales jest nie powiem, dosc obrazowy, dobrze ze dla rownowagi
                  dolozyles jakies zalety ;).
                  Nie ujedziesz tak dalej. Wykreowaliscie sobie w domu taki temat tabu ze hej.
                  Faktem jest ze ona musi dojrzec do tego by wziasc sie za siebie, ale mozesz jej
                  pomoc. Musisz sie wykazac cierpliwoscia i determinacja (ale tego Ci nie brak,
                  co?). Skoro temat drazliwy, to nie mozesz walic tak na wprost "mam tutaj fajna
                  diete", NIGDY sam tematu nie zaczynasz. Jesli cos wspomni to podtrzymujesz
                  temat, wykazujac sie jako taka fachowoscia. Jesli tylko napomnknie cos
                  mimochodem o np. basenie, nastepnego dnia przynosisz ulotki okolicznych basenow
                  z rozpiskami godzinowymi i zapewnieniem ze plywaja tam same wieloryby ;). Jesli
                  cos sama napomyka o diecie - wtedy jest dobry moment na spokojna rozmowe (ale
                  musisz sie wykazac empatia i wyczuciem). Jesli sie wtedy rozbeczy i skonczy
                  rozmowe to znaczy ze masz tyle wyczucie co narty Malysza ;).
                  Dodatkowo sprzedaje Ci patent ktory u mnie zadzialal - zacznij chodzic sam na
                  silownie. Wracaj i opowiadaj jak Ci sie fajnie cwiczylo (no na poczatku to Cie
                  bedzie wszystko bolalo, ale i tak sie usmiechaj). Snuj opowiesci ze nie chodza
                  tam same modelki. Opowiedz o jakims rewelacyjnym urzadzeniu typu Vaccustep,
                  orbiter czy cos tam innego. Z czasem zobaczysz ze zacznie sama przemysliwac
                  czyby sie nie dolaczyc do Ciebie (chocby z ciekawosci). U mnie to zadzialalo,
                  wiec i u Ciebie moze. Musisz tylko wykazac nieco zaciecia. Przestan sam jesc
                  wieczorami (wtedy mozesz mowic "eee juz po 19, nie jem bo mi bicepsy nie
                  urosna"), to i jej bedzie niezrecznie podjadac.
                  Powodzenia zycze.
                • nadja Re: moja żona przytyła 20.07.04, 22:22

                  Skoro sama wie, ze ma nadwage i wciaz probuje sie odchudzac to moze
                  nic by sie nie stalo, gdybys zaproponowal jej np takie glupstwo jak
                  wejscie na forum i pogadanie z ludzmi, ktorzy maja taki sam problem?
                  Z tego co piszesz wynika, ze Twoja zona jest jednym wielkim
                  kompleksem... Rozumiem to, choc u mnie wygladalo to inaczej, bo sama
                  wiedzialam jak jest i nie widze powodu, zeby ktos inny mial to przede
                  mna ukrywac...Nie widze innego wyjscia niz rozmowa. W koncu zona
                  nie jest juz mala dziewczynka, tylko -jak sadze-dorosla kobieta...
                  Normalnie doradzilabym Ci zebys dal jej czas, aby sama dorosla do
                  tej decyzji, ze chce sie odchudzic, no, ale skoro chce tylko jej
                  nie wychodzi...to moze trzeba jej pomoc? Mozesz przeciez delikatnie
                  zasugerowac, ze moze w swojej diecie popelnia jakies bledy i ze
                  moze warto zasiegnac porady innych osob lub dietetyka? W koncu
                  tu naprawde nie ma sie czego wstydzic.
                  Nie mam juz innych pomyslow.
                  Pozdrawiam
                  • gomory Re: moja żona przytyła 20.07.04, 22:35
                    Ale wlasnie ma z nia ten problem ze _nie moze_ z nia tak spokojnie, normalnie
                    pogadac. Chyba ma jednak silniejszy kompleks, i innego rodzaju problemy niz Ty.
                    • nadja Re: moja żona przytyła 21.07.04, 12:41
                      Hmm, prawde mowiac ciezko mi w to uwierzyc.
                      (ze kompleks silniejszy).
                      Ale z cala pewnoscia inny problem, bo ja sama
                      wiedzialam co jest ze mna nie tak i sama
                      zdecydowalam cos z tym zrobic.
                      O ile wiem - zona meza :) tez wie, tylko
                      niezbyt umiejetnie z tym walczy.
                      pzdr
                • trzydziestoletnia Re: moja żona przytyła 21.07.04, 16:23
                  Gość portalu: mąż napisał(a):
                  > Ja w domu nie mogę w ogóle mówić że ktoś schudł, czy przytył (..)
                  > To naprawdę jest problem. (..) jezu, jestem
                  > w "zaklętym kręgu". (..) cały czas muszę uważać
                  > co mówię, co robię, jaką mam minę, co ona sobie pomyśli. Ratunku!

                  Męzu, zdradze Ci, ze to wszystko co piszesz o zonie to jakby o mnie, jakis czas
                  temu. Dokladnie taki sam temat tabu, jeden wielki kompleks, ktorego nie daje
                  sie ruszyc i staje sie zmorą zyciową wciagajaca w swoje czeluscie wszelkie
                  przyjemnosci zycia. Ktos tu napisal "pogadaj z nią, przeciez nie jest mala
                  dziewczynka, tylko dorosla kobieta". Otoz to, ze w tym temacie (a moze nie
                  tylko..) to ona moze byc taka malą, zagubioną, skrzywdzoną dziewczynką.

                  Wlasnie sie zastanawiam co mi pomoglo w zmianie podejscia.. No i kurde,
                  wychodzi mi, ze glownie psychoterapia (ja tez mialam depresje), nauczenie sie
                  pracy z emocjami (i np nie zajadanie emocji), praca nad akceptacja siebie
                  takiej jaka jestem (to wcale nie prawda, ze trzeba NAJPIERW pozbyc sie nadwagi
                  by siebie polubic). Ta jej depresja wcale nie musi byc spowodowana nadwagą,
                  moze byc wrecz przeciwnie - sprawy, ktore powduja depresje (cala jej osobowosc,
                  nastawienie do siebie itd) powoduja tez problemy z kontrola jedzenia, niechęcią
                  do siebie i ogolnym zaniedbaniem psychofizycznym. W takim stanie gubienie
                  nadwagi jest prawie zawsze skazane na porazke, bo to branie sie za jeden z
                  wielu skutkow, bez pracy nad przyczyną. Gwarantuje, ze po skutecznej pracy,
                  pozbyciu sie depresji, nauczeniu kontroli emocji, wiekszym uwierzeniu w swoje
                  dobre strony, zwiekszeniu zyczliwosci i sympatii do siebie etc problem z
                  nadwaga stanie sie mniej drazliwy i powoli zniknie. Bo nie chodzi o to, by
                  zacisnac zeby i schudnac - chodzi o zmiane calego spojrzenia na siebie,
                  uleczeniu kompleksow i pozbyciu sie chorobliwej koncentracji na wadze
                  (budowania akceptacji tylko w oparciu o to ile wazymy).

                  A co Ci doradzic..? Ja tam radzilabym jednak prace z
                  psychologiem/psychoterapeutą. Oczywiscie trzeba tu wiele delikatnosci, mowienia
                  w odpowiednim momencie, np kiedy jest naprawde zrospaczona i zniechecona ta
                  cala sytuacja (niekoniecznie swoją waga, ale czymkolwiek co ją meczy). Mowic,
                  ze to naprawde moze pomoc i ze mowisz to z milsoci, bo widzisz jak ona sama sie
                  ze soba męczy i ile traci dobrego z zycia. Ze chcialbys aby byla (nie
                  szczupla!!), ale pogodniejsza, szczesliwsza, weselsza, zeby jej zycie bylo
                  przyjemniejsze. I z tym 'nieradzeniem sobie' ze sobą 'wyslac' ją do psychologa,
                  a nie z nadwaga. Odzywaj sie, jak Ci idzie :)
            • Gość: . :-))))))))))))))))) IP: *.mad.east.verizon.net 20.07.04, 19:47
              SWIETNY OPIS:-))
              BARDZO MNIE ROZBAWILES.
              DZIEKI
          • abi_gail Re: moja żona przytyła 20.07.04, 21:39
            4 lata "nicniejedzenia" mowisz? po 2 tygodniach rzeczywistego nicniejedzenia
            moja przyjaciolka schudla i to dosc sporo. Brala tylko witaminy, pila
            oczywiscie wode i chyba mleko z kawa.
            oczywiscie ten sposob odchudzania jest glupi i niezdrowy.
            Najzdrowsze jest polaczenie rozsadnej diety (na przyklad tej ktora podajesz,
            obciecie kalorii) z aktywnoscia fizyczna.
            • nadja Re: moja żona przytyła 21.07.04, 12:43
              Bywa.
              Ja nie schudlam wtedy ani grama.
              Jak poznalam narzeczonego ledwo udawalo
              mu sie we mnie wcisnac 1/4 kalafiora np na caly dzien...

              n
    • Gość: mario Re: popatrz na jej matkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.04, 19:24
      Znam to stary - tragedia, to jest początek końca - a popatrz na jej matkę - ona
      TAK będzie wyglądała i żeby skały srały - nic na to nie poradzisz - takie jest
      życie - znajdź sobie coś na boku - tylko rób to dyskretnie, najlepiej z
      mężatką, nie ględź o tym, nie bredź, nie chwal sie, stwórz sobie azyl - amen.
      • Gość: kitka Re: popatrz na jej matkę IP: *.acn.waw.pl 20.07.04, 20:39
        Zgadzam sie z przemowca. Nawet jesli jakmis niewiarygodnymi wyrzeczaniami Twoja
        polowica starci na wadze to i tak waga wroci. Naprawde nie jest problemem
        stracic na wadze. Problemem jest te wage UTRZYMAC. Udaje sie to zaledwie 5%
        odchudzonych (sukces liczy sie po 3-5 latach po zakonczeniu diety).
        Juz z odchudzaniem sprawe masz utrudniona, bo polowica jest placzliwa i
        wrazliwa... Moze razem pojedziecie do osrodka odnowy biologicznej (dieta +
        masaze, kapiele w blocie, itd). To bardzo drogie rozwiazanie...
        Moze sam sie utucz i odchudzaj z wspolnie zona na wczasach odchudzajacych
        (potrzebana jest kontrola tego co ona je)??? Albo pokochaj ja taka jaka jest...
        I jeszcze jedno: nie ma takiej opcji, zeby nie jesc i tyc. Moze byc chwilowe
        zatrzymanie utraty kilogramow, ale podejrzewam, ze zonka podjada...
        • Gość: depo Re: popatrz na jej matkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.04, 21:12
          Kitka rację masz, w ciążę nie zachodzi się od przeciągu i grubym też z tego
          powodu być nie można, geny - genami, szanując partnera trzeba powstrzymać się
          od żarcia i tyle.
          • Gość: bari Re: moja żona przytyła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.04, 21:25
            Mąż nie pękaj widziałeś jakim pięknym prosiaczkiem staje się niedawno
            poślubiona szansonistka Edyta.G - dziś pokazywali w TV i chyba jeszcze bedą.
      • Gość: effka Re: popatrz na jej matkę IP: *.eltur.com.pl 28.07.04, 14:57
        > a popatrz na jej matkę - ona
        > TAK będzie wyglądała

        chciałabym!!! chciałabym wyglądać tak, jak moja matka, ale wbrew obiegowej
        opinii, że popatrz na matkę będziesz widział córkę za X lat - jest niestety
        nieprawdziwy ;(
    • robert-t Re: moja żona przytyła 20.07.04, 21:52
      Spróbuj jej zaproponować zdobycie korony Himalajów ew. korony Ziemi..... w
      tydzień, one tak mają, póki szukają chłopa to dbają o siebie, później mają to w
      d... a ty ładne zadbane laski pooglądaj sobie w necie.
    • robert-t Re: moja żona przytyła 20.07.04, 22:15
      Mąż ile macie lat.
      • Gość: mąż Re: moja żona przytyła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 09:53
        ona 35 ja 40

        dzięki za wasze zainteresowanie, spróbuję z tą siłownią na początek. Z miłości
        grubnąć nie mam zamiaru :)
        • Gość: cóż Re: moja żona przytyła IP: 62.121.129.* 21.07.04, 10:14
          drogi mężu,
          otóż właśnie w internecie mnie podrywa pewien mąż który "szuka partnerki do
          jeżdżenia na rolkach lub gry w tenisa" , przy okazji narzeka że żona mu
          przytyła, gdy pytam delikwenta czemu to z żoną w tenisa nie gra i nie szaleją
          razem na tych rolkach ujędrniając skutecznie rychem swe ciałka....to nie wie o
          co mi chodzi.
          weź to mężu pod uwagę.

          twoja żona jest w wieku kiedy sylwetka kobiety się zaokrągla (chyba że byłaby
          od zawsze chudzielcem to uniknie tego) i ciało wiotczeje jeśli się go nie
          zaktywizuje ruchem.
          mężczyźni zresztą też tak mają. a propo`s - jak wygląda twój tors?brzuszek
          piwny?itd...
          • Gość: mąż Re: moja żona przytyła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 11:57
            no właśnie że nie mam mięśni jak atleta, powiedziałbym że jestem nieco za
            chudy - brzucha nie mam. Jak idziemy razem to wyglądmy jak Flip i Flap. Dlatego
            ta siłownia by była może wiarygodna, ale boję się że ona nie pójdzie bo się
            bedzie wstydzić a mnie zacznie podejrzewać o cholera wie co.
            • Gość: mon.dan Re: moja żona przytyła IP: 195.116.62.* 21.07.04, 12:10
              no mnie sie wydaje, ze pomoglaby szczera rozmowa. z tego co piszesz, to
              zachowujesz sie wspaniale. mnie by bylo strasznei przykro uslyszec ze mam za
              duzo tluszczyku, ale twoj zwiazek moze sie rozpac jesli czegos nie zmienicie,
              bo za tym tluszczykiem idzie zla kondycja psychiczna twoja i twojej zony.
              powiedz jej ze ja kochasz, ze jest kobieta twojego zycia, ale zauwazyles ze jej
              kompleks ma wplyw na wasze zycie malzenskie, nie tylko to lozkowe.
              jesli diety sa nieskuteczne, ale lekarz mowi ze wszystko gra - to pozostaje
              dietetyk. no i ruch, a do tego masaze ujedrniajace.
              • gomory Re: moja żona przytyła 21.07.04, 12:24
                A ja doradzam roztropnosc. Bo nie o wszystkim z kazdym sie da porozmawiac.
                Ludzie sa rozni i maja rozne doswiadczenia, tematem esktremalnie trudnym moze
                byc dla kogos gwalt, siwiejace wlosy, uzaleznienie, otylosc i tego sie nie wie.
                Mozna miec taka blokade psychiczna ze nie da sie o tym po prostu rozmawiac. Dla
                mnie moze to sie wydawac banalna rozmowa, a dla innej osoby to bedzie katharsis
                zycia ;).
                Maz - jak jestes chudy to masz super motywacje by isc na silownie, nabierzesz
                miesni. Ja Ci tylko doradzalem, ostatecznie jak to w zyciu - wybor nalezy do
                Ciebie.
                • nienormalna Re: moja żona przytyła 21.07.04, 13:08
                  wez ja na sile zwaz, i razem spojrzcie do tabelki ile powinna wazyc.Powiedz ze
                  to robisz zeby jej pomoc bo inaczej zwariujesz ze jej ciaglym narzekaniem.

                  ale MUSIsz wymoc na niej rozmowe szczera, bo ostatecznie ta jej sytuacja tez na
                  Tobie ciazy.
                  • Gość: cóż Re: moja żona przytyła IP: 62.121.129.* 21.07.04, 13:59
                    zaraz zaraz,
                    autor napisal ze sam jest chudzielcem, wiec czemu to tylko jego zona ma sie
                    katowac dieta zeby sie "usrednic"? niech on tez ze swej strony je 3 razy
                    wiecej, najlepiej kluchy ze skwarkami, żeby przytyć i troche wyrównać w stronę
                    żony... i na siłownie się pakować -bo jak się ona czuje jak taka szczapa koło
                    niej idzie :)

                    niech zaczną razem uprawiać intensywne fizycznie rozrywki, niekoniecznie tylko
                    nudną siłownię, ale basen, tenis, rower...
                    a nie tylko żonę gonić do wagi i liczenia kalorii i wytykać jej kolejne fałdki
                    bo tylko jej przykrość zrobi,
                    • gomory Re: moja żona przytyła 21.07.04, 14:21
                      Od tenisa, roweru i basenu to z meza zrobisz jeszcze chudszego szczypiora. Jak
                      chce gonic do zonki to musi wiecej wcinac i machac ciezkim zelaztwem. Moze
                      wlasnie narodzil sie nam polski Terminator ;).
                      • Gość: cóż Re: moja żona przytyła IP: 62.121.129.* 21.07.04, 14:46
                        >Od tenisa, roweru i basenu to z meza zrobisz jeszcze chudszego szczypiora.

                        -ale za to silny, jędrny, zdrowy, smukły szczypiorek, delikatny bicepsik, itd :)
                        (zresztą nie wiem - nie trafiali mi się chudziaszkowie :)) )

                        > > chce gonic do zonki to musi wiecej wcinac i machac ciezkim zelaztwem.

                        - no dobra, to niech weźmie żone na te siłownie (choc dla mnie to nuda
                        straszna :OOO )

                        >Moze wlasnie narodzil sie nam polski Terminator ;).

                        - taaakk,,,eee,,,i taaaa,,,, Ksena? ....albo cooo :)


                        • gomory Re: moja żona przytyła 21.07.04, 15:08
                          > >Moze wlasnie narodzil sie nam polski Terminator ;).
                          >
                          > - taaakk,,,eee,,,i taaaa,,,, Ksena? ....albo cooo :)

                          Ale wyobraz sobie te klotnie malzenskie... Bin Laden by takiej rozpierduchy nie
                          zrobil ;).
                          • Gość: mąż Re: moja żona przytyła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 15:14
                            tak, wy tu polewacie a ja mam duuuuuuży problem
                            • gomory Re: moja żona przytyła 21.07.04, 15:20
                              Uwazam ze udzielilem Tobie calkiem niezgorszej porady. Problem masz w chacie a
                              nie tutaj, wiec na forum tez mozesz pokrecic beke ;).
                  • trzydziestoletnia Re: moja żona przytyła 21.07.04, 15:58
                    nienormalna napisała:

                    > wez ja na sile zwaz, i razem spojrzcie do tabelki ile powinna wazyc.(..)
                    > ale MUSIsz wymoc na niej rozmowe szczera (..)

                    Ha ha! Kazde rozwiazanie silowe jest gwaltem - tutaj dodatkowo na jej psyche.
                    Mam nadzieje, ze to byl zart.
            • oliwkowa1 drogi (nie mój) mężu 21.07.04, 16:44
              nie wiem czy powinnam się wypowiadać bo ważę 50 kg,ale też byłam kiedyś większa
              (ciąża).Po ciąży było mnie też dużo i brałam się za siebie,brałam,brałam....i
              się nie wzięłam.Brakowało mi silnej woli...Dopiero jak mój mąż dawał mi do
              zrozumienia że jestem gruba i powinnam coś z tam zrobić,to się w końcu
              wzięłam,i zrzuciłam 30 kg.A tylko dlatego że raz mi dogryzł i się
              zawzięłam.Dodam jeszcze że jestem nadwrażliwcem,nerwusem i do tego
              strrrrrasznie obrażalska :)))) pozdrawiam i życzę żonie sukcesów
    • Gość: kuba_halford kijem po krowim zadku... IP: *.acn.waw.pl 21.07.04, 16:47
      ... i "Michealinach" po bokach bym prosiaka obil i wygonil kopami z kalosza z
      domu. facet wez se nowa one najpierw sa cacy chude, lapia faceta, zameczaja go,
      szybko tyja, wykanczaja i przechwytuja majatek i urzadzaja pogrzeb, potem
      szybko chudna i nastepnego frajera lapia.
      Przepedz prosiaka z domu. Ja to lubie sie posmiac z takiej grubej ze wyglada
      jak prosiak i same w koncu odchodza chociaz juz maja przekonanie ze zaden ich
      nigdy nie zechce - polecam, dobra zabawa :).
      • Gość: einsteinkobieta Re: kijem po krowim zadku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 17:02
        Super rada! a co z tymi wszystkimi przepoconymi, bezzębnymi faciorami, którym
        się do końca życia wydaje, że każda dziewczyna na nich poleci??? Dlaczego jak
        babka przytyje parę kilo to robi się z tego afera, a szanowny mąż to jak
        wygląda? Może malżonka dla innego by szybko schudła?
        • Gość: kuba_halford Re: kijem po krowim zadku... IP: *.acn.waw.pl 21.07.04, 17:07
          tuczniki do masarni !
      • Gość: Pinkie Re: kijem po krowim zadku... IP: *.k.mcnet.pl 22.07.04, 10:30
        Swietna rada, rozumiem, ze to dziala w obie strony. Moj maz jest gruby (taki
        Misio)i to ja mam kase a nie on czyli rozumiem, ze mam go pogonic i wziac sobie
        nowy towar. Czy tak? Ja tez jestem pulchna a dla niektorych nawet gruba i
        jezeli kiedykolwiek zaczne sie odchudzac to tylko dla siebie a nie dla jakiegos
        tępego obszczymura, dla ktorego liczy sie tylko wyglad. Stuknij sie synku w
        glowe o ile cos takiego w ogole masz.
    • Gość: mon.dan Re: kijem po krowim zadku... IP: 195.116.62.* 21.07.04, 17:14
      aj, bo sie zdenerwowalam i mi sie za szybko wcislo.
      a pisz sobie co chcesz, na takiego tluka i tak leca laski ktorych glownym
      zainteresowaniem sa "chlopaki i dyskoteki"
      niech sie tam razem podziwiaja.
    • Gość: mimina Mężczyźni spójrzcie w lustro... IP: *.tpnet.pl / *.intertel.net.pl 23.07.04, 23:37
      koniety po ślubie tyją??? A może tak pytanie dlaczego....bo dużo jedzą?? A
      jeśli nie...a może to skutek ciąży, zmiamn hormonalnych zwiazanych z tym???
      tego to nikt nie wspomniał....
      A kochani Panowie...może tak spojrzeć w lustro...z tego co obserwuję to młodzi
      (około 23-27 lat) mężowie po slubie przybierają kilka kilogramów i taki maja
      brzuszek jakby to oni spodziewali się dziecka....
      Więć może więcej samokrytyki wsród mężczyzn a nie komentartze typu :"wygonić
      prosiaka".....
      Ludzie bądźmi bez wad pod względem fizycznym (i innym) a potem wyszukujmy wad u
      innych....
      A jeśli w małżeńsywie nie ma szczerości to co to za związek? lepiej się męczyć
      niż mówić prawdę???? Najgorsza prawda jest lepsze niż słodkie kłamstwo...
      • heksa1 Re: Mężczyźni spójrzcie w lustro... 25.07.04, 13:49
        Dziewczyny, takiego faceta jak Kuba się po prostu olewa!
        Ma swoje własne forum, tam może pisać co chce. Tu niby też, ale jak się nie
        odpowiada na jego chamskie posty, to przestaje pisać i wtrącać się do wątków.

        Mężu!
        Ja myślę, że powinnieneś spróbować z siłownią, ale postaraj się być prawdziwy w
        swoim entuzjaźmie. Wiesz, kobieca intuicja:)
        A jak nie wyjdzie, to skorzystaj z porady Trzydziestoletniej.
        Moja siostra po skończeniu szkoły baletowej bardzo przytyła, miał bulimię i
        okazało się, że objadała się przez depresję.
        Teraz ma dwuletnie dziecko i przy 158 waży 45 kilo:)
        Pozdrawiam
    • Gość: plansza dlaczego kobiety tyja po slubie? IP: 213.47.86.* 26.07.04, 22:31
      jest taki dowcip.
      kobieta przed slubem wraca do domu, patrzy co ma w lodowce i idzie do lozka.
      kobieta po slubie wraca do domu, patrzy co ma w lozku i idzie do lodowki.
      :)

      panie mezu, moze troche subtelnosci, dobre tu byly sugestia o wspolnym
      organizowaniu czasu, dlaczego nie poszukasz wspolnych przyjemnosci w jakis
      rolkach, w wycieczkach. Twoja kobieta jak mowisz ubiera sie tylko na czarno,
      czy to w ogole sugeruje jakis pozytywny nastroj? podejdz do tego od strony
      samopoczucia jej i tego, CO sie tak naprawde z nia dzieje, co dzieje sie w jej
      zyciu, bo widac, ze nie znajduje w nim radosci, a drazliwa moze jest tylko z
      tego powodu, ze wlasnie zwracasz uwage na jej wage, co jest ok zrozumiale, ale
      moze zacznij w ogole z nia rozmawiac? Czy ty w ogole wiesz co sie z nia dzieje?
      jak ona sie czuje? Dlaczego jest drazliwa?
      • Gość: mąż Re: dlaczego kobiety tyja po slubie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 09:32
        Jakbym wiedział, to bym nie prosił o pomoc. Oczywiście że z nią rozmawiam, bywa
        że przygadamy całą noc, ale ten akurat temat nie jest poruszany, bo tojakieś
        cholerne tabu.
        • Gość: cóż Re: dlaczego kobiety tyja po slubie? IP: 62.121.129.* 27.07.04, 12:18
          >bywa> że przygadamy całą noc,



          .........
          yyyyyy

          no tak, mąż który w nocy gada zamiast...
          wiec żonie faktycznie pozostaje lodówka :(

          ps.żartuje ;)
        • Gość: totempotem Re: dlaczego kobiety tyja po slubie? IP: *.zywiec.plusnet.pl 27.07.04, 15:54
          Ja myślę, że ona chciałaby usłyszeć od Ciebie, że nawet jak troszkę przytyła to
          i tak jest dla Ciebie jedyna, najukochańsza, najważniejsza i nikt inny się nie
          liczy i liczył nie będzie, bo taka pierdoła jak kilka kilogramów nie wpływa na
          świetne relacje między Wami ( przykład ? nocne pogaduchy :)))
          Ona musi to słyszeć od Ciebie zawsze wtedy gdy jej źle, gdy wpada w histerię i
          się obraża.
          Powinna wiedzieć, że każda Twoja wzmianka na temat diety jest TYLKO i wyłącznie
          chęcią pomocy z Twojej strony a nie sugestią, że powinna zrzucić trochę
          kilogramów.
          Powiedz jej, że widzisz jak ona się tym zamartwia i nie chcesz żeby się tak
          zamartwiała i że chciałbyś jej jakoś pomóc.
          Zapytaj ją wprost jak możesz jej pomóc, powiedz, że sam już się troszkę
          zgubiłeś w tym wszystkim, że boisz się cokolwiek powiedzieć, żeby jej nie
          urazić...
          Myślę, że między Wami są bardzo dobre relacje i napewno jesteście w stanie
          sobie z tym poradzić...SZCZEROŚĆ I OTWARTOŚĆ...przełam to tabu.

          Pozdrawiam :))
          • Gość: totempotem Re: dlaczego kobiety tyja po slubie? IP: *.zywiec.plusnet.pl 27.07.04, 16:04
            Zapomniałam dodać, że wtedy ona spokojnie i bez stresu będzie mogła pomyśleć o
            odchudzaniu.Tak sobie myślę, że może dlatego Twojej żonie się nie udaje,bo
            ciągle myśli, że chciałaby dużo i natychmiast zrzucić, zeby się Tobie
            podobać...może jak widzi, że nie da się dużo i od razu, to się zniechęca...a
            jak będzie wiedziała, że ma ten czas, to podejdzie do tego na luzie i zrobi to
            bardziej dla siebie z większym przekonaniem.

            :))
            • Gość: mąż :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 16:50
              dobra, zrobię tak, bo już mam w sumie dość tej całej sytuacji. Zainwestowałem
              za waszą radą w dwa rowery i wiecie co usłyszałem? że ona nie może jechać na
              wycieczkę bo nie ma spodni!!!!
              dzisiaj z nią spróbuję pogadać otwarcie, trzymajcie kciuki.
              może nie stchórzę
              jakbym się jutro albo pojutrze nie odezwał, to może mnie zamordowała ;)
              • Gość: totempotem Re: :) IP: *.zywiec.plusnet.pl 27.07.04, 16:59
                Trzymam kciuki :) a z babami to tak jest...
                ja też musiałam sobie kupić spodnie na rower :))))

                Pozdrawiam :))
              • Gość: plansza Re: :) IP: *.5.14.vie.surfer.at 27.07.04, 19:58
                zrobilismy tu w mieszkaniu male kobiece forum:) i doszlysmy do wniosku, ze ona
                po prostu jest bardzo zniechecona i ze tak drazliwie reaguje, bo na pewno nie
                chodzi tylko o tusze. moze chodzi o akceptacje mimo wszystko.
                i o to, ze Twa zona jest calkiem zniechecona, do siebie, mysli sobie, jestem
                beznadziejna, bo jestem gruba, jestem gruba bo jestem beznadziejna. poza tym
                ona wie, jak wyglada, doskonale i bardzo sie wstydzi wyjsc po prostu i tak
                jezdzic na tym rowerze, czy podskakiwac na fitness, bo sie wstydzi siebie
                wlasnie.
                i mysli jeszcze on mnie nie akcjeptuje. a ona potrzebuje jakiegos bodzca do
                tego, by zmienic sytuacje. a trzeba byc silnym i czuc sie dobrze z soba, by moc
                cos zmienic. musi sie wziac za siebie, moze potrzeba zmiany nawykow w zyciu
                codziennym, cos pozytywnego, no i dobre slowo! tylko tak. jak slyszy krytyke i
                jesscze potem slowa, ze jest gruba, no to jak tu nie byc drazliwa. powodzenia!
                tak w ogole :)
              • Gość: daga Re: A o Montignacu słyszałeś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 21:25
                Działa i odchudzać się naprawdę nie trzeba i głodzenie wykluczone, przeciwnie
                jesz i jesz. Tobie też na zdrowie wyjdzie.
    • mopek81 Re: moja żona przytyła 27.07.04, 17:44
      Gość portalu: mąż napisał(a):

      > Bardzo ją kocham i w ogóle, ale tak strasznie przytyła. Chociaż niby cały
      > czas się odchudza jakoś tego nie widać. Z seksem u nas słabo bo ona się
      > wstydzi a i mnie tak jakoś ten tłuszcz odpycha. Co robicie w takiej sytuacji?

      tylko jej nie nazwij boze bron poczuszkiem, kluseczka itp itd.

      pozatym moze zapisz sie razem z nia na silownie, moze razem sprobujcie nowej
      diety. porozmaiwaj z nia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka