Dodaj do ulubionych

jestem kobieta-bluszczem

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:27
No właśnie chyba jestem. Mój mąż jest dla mnie wszystkim, nie mam nic oprócz
niego: pracy, własnych znajomych. Od kilku lat siedze w domu, troche
dorabiam, ale niewiele i wciąż czekam, aż bedzie miał dla mnie czas. Nie
potrafię nic zrobić jak go nie ma w domu, nie umiem sama wyjść, sama nic
załatwić.Wszystko co robię robie tylko dla niego, bez niego nic mnie nie
cieszy i robie dzieki niemu. Jetsem niezaradna życiowo, nie umiałabym sobie
sama poradzić bez niego. Wiem, ze to jest źle, ale nie umiem inaczej. Nie
umiem być samodzielna i niezależna. Jak z tym walczyć? Jak to zmienić? Jak
stać się sobą a nie cieniem własnego męża? Bo wiem, ze w końcu mnie rzuci
dla jakiejś niezależnej kobiety, która nie będzie jego uczepiona. I skąd się
biorą takie bluszcze?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: mania uuuuuu IP: 81.210.83.* 27.07.04, 13:53
      ale powiało pesymizmem..Brakuje u Ciebie tylko tej miny jaką miał kot w
      Shreku2;)) skąd u Ciebie ta samokrytyka i poczucie tak niskiej wartości?!!! nie
      będę prawić morałów, ale radzę zacząć od książki Bożeny Figarskiej "Żyj z
      pasją". Może zapisz się na jakiś fitness (tu odrazu narysują się koleżanki),
      głowa do góry, zakasaj rękawy i działaj!!
    • Gość: moria Re: jestem kobieta-bluszczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:14
      hmm... no jesli sobie to wmowisz - to faktycznie nigdy sobie sama nie
      poradzisz. a ze w zyciu bywa roznie - lepiej byc przygotowana na wszystko.
      mowienie, ze "nie potrafie nic zrobic jak go nie ma w domu" czy "wszystko co
      robie robie dla niego" - to kanal. bo co by bylo - teoretycznie - gdybyscie sie
      np. rozstali...? umarlabys, bo go nie ma...?
      lepiej zmien swoje podejscie. pewnie latwo nie bedzie, ale pomalu wszystko
      mozna zmienic. a oplaca sie...
    • gomory Re: jestem kobieta-bluszczem 27.07.04, 14:24
      No to sobie niezlego "tatuska" znalazlas. Ponoc czesto w takich opiekunczych,
      doroslych ukladach typu dziecko-rodzic, seks szwankuje. Uklad nie jest zdrowy,
      bo kultywuje Twoje niesamodzielne zachowania (zreszta najprawdopodobniej
      podswiadomie takiego partnera szukalas). Coz, najwyrazniej na etapie
      dziecinstwa nauczylas sie bezradnosci, i wbito Ci do glowy niska samoocene.
      Radze Ci z dobrego serca - wybierz sie do psychologa. Powinien dociec zrodla
      problemow.
      • maretina Re: jestem kobieta-bluszczem 02.08.04, 20:13
        ja bym poszla szukac pomocy u specjalisty, zapisalabym sie na jakies warsztaty
        psychologiczne.
    • Gość: len Re: jestem kobieta-bluszczem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.07.04, 14:30
      Nie szukaj odpowiedzi na forum w necie :)
      Jeśli stać Cię na to, idź na profesjonalną terapię, ale wcześniej zorientuj
      się, wg jakiej metody chciałabyś pracować i jakie kwalifikacje ma terapeuta.

      Pozdrawiam!
    • Gość: Ania Re: jestem kobieta-bluszczem IP: *.mcnet.pl / *.mcnet.pl 27.07.04, 14:55
      Nie napisze nic innego, niz pozostale osoby. Musisz koniecznie i jak
      najszybciej cos z tym zrobic. Duzym krokiem do przodu jest fakt, ze zdajesz
      sobie sprawe z problemu i z tego, ze przy takim podejsciu facet moze ciebie
      zostawic. Masz racje - facet nie bedzie dlugo sie trzymal kobiety uczepionej
      jego spodni. MOzesz sprobowac pomocy psychologa, ale osobiscie znam przypadek -
      mojej kolezanki, ktora chodzi (niestety do tej pory) do Pani psycholog, ktora
      zamiast dyskutowac z nia na temat tego, co robic, a czego nie dla jej dobra,
      wkladala jej do glowy, ze wszystko robi super, ze widocznie jej byly maz nie
      byl jej wart. A to niestety nie jest prawda. Sprobuj znalezc sobie jakies
      zaintereowania - kluby fitness moga byc ok, ale uwazaj - mozesz trafic tam na
      rozne panie, ktore niekoniecznie moga byc dobrym doradca. Zapisz sie moze na
      jakis kurs - jakikolwiek - lubisz gotowac, rysowac, fografowac - zacznij sie w
      jakims kierunku rozwijac. Porozmwiaj ze swoim mezem, moze on Ci cos poradzi.
      Czy on nie ma znajomych, z ktorymi moglby ciebie zapoznac i wyslac np. na jakis
      krotki wyjazd?
    • trzydziestoletnia Re: jestem kobieta-bluszczem 02.08.04, 13:48
      Gość portalu: natalia napisał(a):

      > (..) nie umiem sama wyjść, sama nic załatwić.
      > (..) nie umiałabym sobie sama poradzić bez niego.
      > (..) Jak z tym walczyć? Jak to zmienić? Jak
      > stać się sobą a nie cieniem własnego męża?

      Psychoterapeuta na pewno by sie tu doszukal niezaspokojonych potrzeb z
      dziecinstwa, ktorych zaspokajania oczekujesz od meza. To moze trwac jakis czas,
      poniewaz oboje zaspokajacie swoje potrzeby - on moze czuc sie kims niezwykle
      waznym, wrecz 'bogiem' skoro Ty nie umiesz bez niech 'oddychac'. Jednak na
      dluzszą mete taki uklad nie jest korzystny, a juz szczegolnie dla Ciebie w
      KAZDEJ sytuacji najmniejszego konfliktu, nie mowiac juz o powaznym kryzysie
      malzenskim czy np rozstaniu (a to jest duzo bardziej prawdopodobne niz
      myslisz).
      Rozwiazaniem jest dlugotrwala praca nad swoją niezaleznoscia, poczuciem sily,
      wiary i zaufania do siebie, nad budowaniem samodzielnego poczucia
      bezpieczenstwa. Oprocz pracy z terapeutą mozna toi robic smaodzielnie, po
      prostu PODEJMUJAC WYZWANIA, nie uciekajac i nie chowajac sie za pleckami meza.
      Probowac zalatwiac rozne sprawy, dzwonic gdzie trzeba i robic co sie powinno.
      Jasne, ze to trudne, gdyby bylo inaczej to nie byloby zadnego problemu. Mozna
      zaczac od najprostszych spraw, np telefonicznych (mozna np poczatkowo zapisywac
      sobie na kartce co chcesz powiedziec). Wazne by pozbyc sie tego automatycznego
      mechanizmu chowania sie za meza, by nauczyc sie reagowania aktywnoscią. A
      gwarantuje ze im wiecej spraw podejmiesz (nawet niekoniecznie z sukcesem) tym
      wiecej sily zyskasz. Innej drogi nie ma, nawet terapeuta moze owszem dojsc do
      przyczyn takiego "uwieszenia sie" na mezu, moze zaposnac Cie z konsekwencjami i
      zdopingowac do dzialania, ale bez podejmowania tych wyzwan zyciowych sie nie
      obejdzie. Odezwij sie jak Ci idzie.
      • szczeraa Re: jestem kobieta-bluszczem 02.08.04, 21:27
        chce tylko napisac, ze kobieta blusz znaczy zupelnie co innego niz prezentuje
        Natalia
        :)
        • gomory Re: jestem kobieta-bluszczem 02.08.04, 22:02
          Cos takiego jak Poison Ivy?
          • szczeraa Re: jestem kobieta-bluszczem 02.08.04, 22:38
            może być i HADERA CANARIENSIS lub HEDERA HELIX
            nie zmienia faktu,ze Natalia bluszczem nie jest
            ( a powinna - lepiej by na tym wyszła)
            pozdr:)
            • Gość: Asik Re: jestem kobieta-bluszczem IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 03.08.04, 09:47
              szczeraa napisała:

              > może być i HADERA CANARIENSIS lub HEDERA HELIX
              > nie zmienia faktu,ze Natalia bluszczem nie jest
              > ( a powinna - lepiej by na tym wyszła)
              > pozdr:)


              A, tak szczerze. Co to jest kobieta bluszcz wg. Ciebie?
              Ja znam określenie kobieta- powój:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka