płaczę i płaczę...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 17:41
ryczę juz któryś dzień... nie mam już siły. nie wiem co robić, nawet nie wiem
po co tu teraz piszę...
nalepszy przyjaciel jakiego kiedykolwiek miałam wrócił do kobity, która przez
kilka ostatnich lat "związku" pozbawiła go poczucia własnej wartości, radości
i chęci życia... zerwali niedawno- facet nie do poznania- wesoły, pełen
inwencji (10000 nowych pomysłów na życie), wspierałam jak mogłam, wyjechałam
na parę tygodni, a on do niej wrócił ;( ;( ;( ciągle dzwoniła, zwodziła i...
dała radę. juz nawet uśmiechu ZNÓW u niego nie widzę, pomijając fakt, że ma
zakaz rozmowy z "innymi" kobietami.
i ja nic nie mogę zrobić!!! on widzi co się dzieje, zresztą wszyscy widza to
tak samo..., ale twierdzi, że MUSI wrócić i decyzje co będzie z nimi
podejmuje zawsze tylko ona ...
szmacianka z niego- wiem, ale nie mogę go przecież zostawić (nie umiem!) a
nie mam wyboru
teraz tylko siedzę i ryczę i.... nie wiem juz nic

ten koleś jest dla mnie jak brat ;( podobno "braci sie nie traci"... porażka ;
( ;( ;(
    • Gość: yoyo Re: płaczę i płaczę... IP: 217.144.243.* 14.08.04, 17:44
      odpusc sobie to jakis dupek
      • stuprocentowa.woman Re: płaczę i płaczę... 14.08.04, 17:52
        właśnie od tego są przyjaciele,wiesz? żeby czasem siedzieć i płakać razem z
        nami jeśli tego potrzebujemy...
        nie wydaje mi się abyś zdołała jeszcze coś mu przetłumaczyć..możesz być tylko
        obok i go wspierać,bo decyzje jak widzisz woli podejmować sam.
        pozdrawiam
        • Gość: ja Re: płaczę i płaczę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 20:27
          chciałabym (chyba?) sobie odpuścić, ale zależy mi na jego szczęściu, a to
          problem "średnio" do przejścia...
          no i przyjaciele są od tego, żeby być w pobliżu, tylko że ja przecież też
          jestem "inną" kobietą, więc kontakt ZABRONIONY ;(
          beznadziejność...
          ale dzięki... więcej rad, pocieszeń, opierniczu... proszę!!! bo ciągle pusto w
          głowie, tylko smutek
    • Gość: beksiulek Re: płaczę i płaczę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 21:00
      Chyba to nie był TEN NAJLEPSZY, CHYBA TO JESZCZE NIE TEN... nie placz, szkoda
      zdrowia, nie zasłuzyl sobie na to. Jeżeli to Ci pomoże to wiedz o tym, że bede
      o Tobie myslala. Czas upływa, zycie sie toczy dalej i potoczy... bez niego. A
      swoja droga to mi jego żal... stracil cos co w życiu liczy sie najbardziej
      (przynajmniej dla mnie) - POCZUCIE WLASNEJ TOZSAMOSCI. Pozdrawiam
      serdecznie .Głowa do góry!
    • redaa Re: płaczę i płaczę... 14.08.04, 23:41
      A ja mam wrazenie ze czujesz do niego cos wiecej dlatego tak placzesz i nie
      mozesz sie pogodzic ze do niej wrocil. nie jest tak??
      • Gość: ja Re: płaczę i płaczę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 01:47
        jestem pewna, że nie..
        przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa..

        boję się stracić "brata", on mówi, że z ukochaną ustali, że tym razem będzie
        mógł widywać sie ze swoimi ludźmi, ale ja wiem, że to nie wypali..

        a na pewno nie chcę go stracić.. czy to egoizm?
        • redaa Re: płaczę i płaczę... 15.08.04, 13:07
          absolutnie nie jest to egoizm. Jesli rzeczywiscie traktujesz go jak
          swojego "brata" wynika to z troski i zwyczajnie z milosci (przyjaciol mozna
          kochac). Ty poprostu widzisz wszystko z boku i zauwazasz krzywdzacy wplyw tej
          kobiety na swojego przyjaciela, wiec twoje przygnebienie jest uzasadnione.
          Walcz o niego, jesli to jest rzeczywiscie chory uklad to twoj przyjaciel sie w
          koncu o tym przekona i wtedy bedzie cie potrzebowal, a ty bedziesz wtedy przy
          nim.pozdrawiam, badz wytrwala jak do tej pory!!
Pełna wersja