snoop825
21.05.14, 19:56
podoba mi sie pewna pani, ktora prawie codziennie widze, jak wracam z pracy na tym samym przystanku kolejowym. tyle, ze ja juz w zyciu sie juz nabralem na to, ze ktos sie do mnie usmiechal, wydawalo mi sie, ze "daje mi znaki" (podejdz, zagadaj), a potem niestety sie okazywalo, ze osoba jest zajeta. musialem ja widywac za kazdym razem, jak szedlem w to miejsce :(
obawiam sie dostac drugi raz takiego kosza.... nie chodzi juz o meska dume tylko o praktyczna sytuacje -> bo bede musial potem ta osobe widywac codziennie na tym przystanku, jak wracam z pracy :-/ a dla mnie to nie jest wesole juz, jak znam cala prawde.
dochodze do wniosku, ze najlepiej szukac osob w miejscach, w ktorych jestesmy tylko 1-2 razy, zeby w razie kosza juz nie miec stycznosci z ta osoba :) wiem - latwo powiedziane ale taktyka jest dobra moim zdaniem...
jest rowniez powiedzonko:
"tam gdzie sie pracuje, tam sie **em nie wojuje." co prawda, to nie jest praca ale ta sama droga do pracy :)