Dodaj do ulubionych

Czy w tym jest jakiś podtekst?

17.11.14, 22:41
Studiuję i planuję wyprowadzić się z lokum, w którym jestem tylko chwilowo- po tym jak musiałam ja i 2 dziewczyny wyprowadzić z mieszkania. Była to sytuacja rodzinna właściciela, dla nas masakra, wiadomo, początek roku, z ofertą kiepsko, miałam straszny problem, gdzie przesiedzieć, aż czegoś nie znajdę.
Kolega z roku szukał czegoś awaryjnego dla mnie wśród kumpli swojego starszego brata, z takich, co tu w mieście mają swoją chatę. W końcu namówił jakiegoś kolesia, przekonując go, że nie będzie ze mną kłopotów, zero gości, całymi dniami mnie nie ma, a do końca listopada najpóźniej zwinę się, bo do tego czasu muszę coś znaleźć. Kolo w końcu zgodził się, na nieznaną co by nie mówić osobę, warunek: że do końca listopada najwyżej.

No i jestem tu niecałe 3 tygodnie: wszystko ok, grzecznie się mijamy, sprzątam po sobie perfekt, jestem cicha, spokojna itp. Wczoraj namierzyłam sobie fajne lokum - no to mówię mu, że coś znalazłam. A on na to, że mu nie przeszkadzam, że mogę zostać, jeśli chcę. Ja: wielkie oczy, pytam, na jakich warunkach, on: że np. za kwotę za same media.
Heheh, to by było z 1,5 stówy, za pokój tu w mieście płaci się 600 albo 650 (a za taki jak mój na pewno dużo więcej).
To było wczoraj - i od wczoraj myślę nad tym. Koleś ma 26 lat, jest 5 lat starszy ode mnie.
Mam dlatego pytanie do panów: czy w tym jest jakiś podtekst? Tu jest mi super, ale nawet nie myślałam o mieszkaniu na dłużej. I czy z góry nie stwarza się dwuznaczna sytuacja?

Obserwuj wątek
    • obrotowy Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 00:49
      dziwne pytanie.
      jasne, ze jest.

      a podtekst jest przynajmniej taki, ze mu nie przeszkadzasz, a byc moze nawet mu sie podobasz.

      aby jednak bylo spokojniej - powinien ci zaproponowac dzielenie kosztow po polowie.
      • kobza16 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 02:34
        oczywiscie ze jest podtekst - podobasz mu się i liczy na bliższą znajomość. Skoro zgodził się na obcą dziewczynę u siebie, znaczy że nie ma własnej, bo ta by mu ten pomysł dobitnie wybiła z głowy.
        Jeśli gość Ci się podoba, to spoko, ale i tak koszty na połowę. Jeśli nie podoba i nawet nie pomyślałas o nim w tym sensie to szukaj czegoś innego - bo odrzucony zacznie Ci utrudniać zycie i nie bedzie juz tak wesoło i kolorowo.
        • kobza16 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 02:38
          Jest jeszcze inna możliwość - np gość moze byc ok i zaznaczysz mu/dasz mu do zrozumienia ze nie jesteś zainteresowana zadnym zwiazkiem (nie jesteś do wzięcia bla bla bla), ale chętnie wynajęłabys od niego ten pokoj i na jakich warunkach by się ewentualnie zgodził. Daj mu czas do namysłu. Pamiętaj, ze ta jego uprzejmość ma swoje powody!
          • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 09:45
            Dzięki za opinie. No właśnie kwestia, jaki to podtekst, tj. jeśli jest tak, jak pisze Obrotowy, to żaden problem, czy się komuś podobam, czy nie, i mieszkam spokojnie dalej.
            Dzielenie kosztów całego mieszkania na pół odpada, nie stać mnie na to, myślę, że on to wie i także stąd jego propozycja.

            Kobza, ja obecnie jestem na etapie odpoczynku od związków, więc chwilowo żaden chłopak mi się nie podoba i ciężko mi nawet główkować „co by było gdyby”. Jeśli jednak już: z twarzy nie mój typ, budowa za to b.ładna, ogólnie raczej na plus (w takich sytuacjach pewnie inne rzeczy przeważają na „tak” czy „nie), ale nie ciągnie mnie teraz do nikogo, jak wspomniałam.
            Facet aktualnie może i jest sam, ale dwa razy spędziła tu noc jakaś dziewczyna, w scrabble raczej nie grali ;) więc tak czy inaczej koleś nie musi szukać pogotowia seksualnego w przypadkowych osobach, czyli we mnie :)
            Mam z tą sprawą zgryza, jak nie wiem - gdy tu siedziałam tymczasowo, nie napalałam się na nic, tylko delektowałam tym, że przez miesiąc jest tak super: rano cisza (koleś znika przez 7), ja sama w całym mieszkaniu, siadam w salonie z kawą, patrzę na kolorowe drzewa (ściana ze szkła, widok przecudny!), nikt się nie przewala po chacie, spokój, nie sterczę w kolejce do łazienki, ech…
            Na dodatek „mój” pokój jest tu naprawdę duży, do tego utarło się, że choć łazienka wspólna, to osobne dodatkowe WC jest „moje”, co komfort też podnosi. Na uczelnię mam 3 przystanki tramwajem, który jedzie po wytyczonym torowisku, więc zero stania w autobusie w korkach, a i na piechotę można dojść spokojnie, ja nawet lubię czasem.
            Dla mnie to mieszkanie jest trochę z innego świata, ja w takich nawet nie bywam :( no więc trudno się dziwić, że jak teraz pomachano mi marchewką przed nosem, to prawie chce mi się płakać na myśl, że mam zamieszkać w 4 osoby w mieszkaniu we wspólnym pokoju (mimo że dziewczyny podobno są ok), do tego jeździć 8 chyba przystanków autobusem…
            Naprawdę nie wiem, co zrobić, jasne, że mogę zaproponować mu wynajęcie tego pokoju za 5 stów, bo na tyle mnie maks. stać, ale to i tak jest niewyraźne.
            Nie mogę też nagle wypalić, że „nie jestem zainteresowana żadnym związkiem”, bo nikt o niczym takim nie wspominał, a nie chcę wyjść na idiotkę.

            Do tego jest cień szansy, że facetowi jest ze mną zwyczajnie miło. Ale: moja przyjaciółka mówi, że jeśli nawet, to zaraz po tym, jak znajdzie stałą dziewczynę, ja wyfrunę z chaty. Z drugiej strony może to nie być tak szybko, więc nawet parę miesięcy dłużej mnie urządza. Z trzeciej strony :) wtedy byłoby jeszcze trudniej wrócić do rzeczywistości, nie no, masakra jakaś.
            PS.Ja bym mu nawet zaproponowała, że mogę dodatkowo gotować i sprzątać, tyle że tu sprząta pani raz w tygodniu, a gotowanie po co facetowi, który może jadać w restauracjach, a poza tym wraca wieczorem.
            • luciva Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 11:22
              Więc zwyczajnie z nim pogadaj.
              Zapytaj czy propozycja nie ma drugiego dna, bo Ty tego nie chcesz.
              zapytaj, czy się z kimś spotyka na stałe i co by było, gdy tak się stanie - co z Twoim mieszkaniem u niego?
              Warto rozmawiać.
            • majaa Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 12:50
              barboreczka napisała:

              > Dzięki za opinie. No właśnie kwestia, jaki to podtekst, tj. jeśli jest tak, jak
              > pisze Obrotowy, to żaden problem, czy się komuś podobam, czy nie, i mieszkam s
              > pokojnie dalej.
              > Dzielenie kosztów całego mieszkania na pół odpada, nie stać mnie na to, myślę,
              > że on to wie i także stąd jego propozycja.

              No, jeśli gotów jest pobierać tylko Twoją część opłaty za media i nic więcej, to ewidentnie coś jest na rzeczy. Jeśli nie jesteś zainteresowana, to lepiej od razu wyjaśnić sytuację, żeby kolega na nic nie liczył i nie miał potem do Ciebie pretensji, bo zrobi się nieprzyjemnie i będziesz zmuszona szukać czegoś "od zaraz".
              • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 17:58
                Mam dół przez tę sprawę, i to od rana właściwie. Dziewczynie muszę dać znać do jutra wieczorem, czyli do 22 praktycznie, czy przyjmuję propozycję, czyli muszę z facetem pogadać dziś albo jutro i podjąć decyzję. A kompletnie nie wiem, jak gadać, o co pytać, o co nie.

                @Luciva: nie chcę pytać wprost, czy jest drugie dno, ale wiem, że muszę spróbować pogadać szczerze, bo inaczej zostaną znaki zapytania i dalej będę się miotać, nawet jeśli zostanę, i to zepsuje mi radość, a potem może wyjdzie nie wiadomo co.

                zapytaj, czy się z kimś spotyka na stałe i co by było, gdy tak się stanie - co z Twoim mieszkaniem u niego?
                Dzięki za pomysł, Luciva, spytanie o taką rzecz jeszcze jakoś mogę sobie wyobrazić. Tylko że z nim ciężko będzie gadać i coś z niego wyciągnąć, bo zwykle niewiele mówi i jest skryty chyba.
                Naprawdę niełatwo tak zaplanować rozmowę, żeby obczaić, o co chodzi w tej sytuacji i nie wyjść na idiotkę jednocześnie

                @Maja: No właśnie nie mogę "wyjaśnić sytuacji", bo nie mam żadnych podstaw. Facet po namowach kumpla przyjął mnie do swojego mieszkania (mimo że nie miał za bardzo ochoty), był dotychczas bardzo ok wobec mnie, nigdy nie dał mi odczuć, że to łaska czy coś. Nie mogę jak pajacyk z pudełka wyskoczyć teraz z sugestią, że on liczy na łóżko.
                Szkoda, że savoir vivre nic nie mówi, jak pytać o takie rzeczy :(
                • ste.do Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 20:48
                  Widać że facet forsiasty i nie zależy mu na Twoich paruset zł. Ale możesz mu napomknąć że czujesz lekkie zakłopotanie taką opłatą tylko za Twoje media, bo nie chcesz być zobowiązana/ a do czego to powinien sam się domyślić/ i niepewnością długości pobytu w jego mieszkaniu, gdy jego dziewczyna będzie zazdrosna. Udaj że nie wiesz że jest singlem, bo przecież" taki sympatyczny chłopak nie może być sam, a nawet jeśli to wcześniej czy póżniej ktoś "stały" będzie chciał mieć głos w sprawie Twojej obecności".
                  • lled Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 09.12.14, 18:17
                    >a do czego to powinien sam się domyślić

                    ulubione slowa kobiet. facet nie jest od tego aby sie domyslac. niech mu normalnie powie o co chodzi a nie gry w podchody
    • altz Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 20:37
      W czym problem? zastanawiasz się, ile powinno takie lokum kosztować i płacić tyle maksymalnie, ile Cię stać. Właścicielowi wyjaśniasz sytuację i pytasz o zgodę.
      Prawdopodobnie, on chętnie wraca do domu, w którym ktoś sympatyczny mieszka, nie musisz być wcale jego dziewczyną. :-)
      • kobza16 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 18.11.14, 23:58
        Chodziło mi o to, abyś napomknęła mu np. ze skoro chce tylko za media abyś płaciła to nie chciałabyś czuć się zobowiązania w żaden sposób. Wiadomo ze nie wypalisz mu, ze nie ma liczyć na nic z Tobą, bo wyszłabys na idiotke, a on od razu by zaprzeczył.

        Zapytaj go wprost - czy jego partnerka nie ma nic przeciwko temu, ze on podnajmuje Ci pokój, bo niechciałabyś aby wyszła jakaś niezręczna sytuacja.

        Uważam w zasadzie że warto łapać taką okazje, bo jeśli faktycznie musisz się meczyc z innymi dziewczynami w jakiś ciansym, obskurnym lokum, daleko do uczelni, to fajnie jest choć przez jakis czas pomieszkac z ludzkich warunkach, nawet gdyby to mialo byc tylko pół roku, ale...

        wyjaśnij sobie takie rzeczy jak:
        -okres wypowiedzenia!
        -wstępnie na jak długo mozesz u niego mieszkać.
        Powodzenia i daj znać jak zdecydujesz:)
        • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 19.11.14, 10:06
          Trochę mi się poukładało, jak będę z nim dzisiaj rozmawiać. @Stedo i @Kobza: dzięki :)
          Właśnie o czymś podobnym myślałam, żeby go zapytać, co będzie, jak coś nie spodoba się jego dziewczynie i za jakiś czas będę musiała szybko się wyprowadzać. I masz rację, Stedo, że nie muszę wiedzieć, czy jest singlem czy nie (zresztą to nie jest dla mnie jasne), wyjdę z założenia, że kogoś ma. Zaproponuję mu opłatę za pokój (500) i spytam oczywiście, na jak długo. Co do wypowiedzenia, miesiąc przed wystarczyłoby mi wiedzieć.

          Moje upatrzone mieszkanie może nie jest obskurne (widziałam zdjęcia) i dziewczynie wierzę, ale co by nie mówić - to 4 osoby w dwóch pokojach. Zaleta tej oferty jest taka, że o lokatorkach i mieszkaniu wypowiada się znana mi osoba (która tam mieszka od 2 mies.), więc wtopy żadnej w sensie niedobrania raczej by nie było. Jak tego nie wezmę, to potem mogę być zdana na wybieranie w ciemno. Osiedle jednak średnie, ma raczej złą sławę, ale od przystanku do bramy bliziutko, więc nie musiałabym się bać wieczorem.
          Kobza, dam znać, dzięki raz jeszcze :)
          @Altz: mogę jak pisałam zapłacić najwyżej 500, nawet nie wiem, ile kosztowałby pokój na nowym zamkniętym osiedlu w budynku z portierem (pokój z internetem w bloku to 600 wzwyż), zresztą w takich miejscach nie wynajmuje się pokoi, tak mi się wydaje.
          Co do tego drugiego - obyś miał rację :)
          Trzymajcie kciuki dziś wieczorem za moją rozmowę :)
          • barboreczka Rozmowa 20.11.14, 17:30
            No więc wczoraj zaczęłam rozmowę, powiedziałam, że mogę płacić 5 stów. On kategorycznie odmówił, powiedział, że w grę wchodzi tylko opłata za media, bo inaczej to byłby zysk z najmu, musiałby to zgłosić, bawić się w papierki, podatki itp.
            No to spytałam, co będzie, jak jego dziewczynie się to nie spodoba, że tu mieszka,i czy nagle nie będę musiała szukać czegoś z dnia na dzień. On na to, że po 3 letnim związku aktualnie odpoczywa i stałej partnerki nie planuje. Aha, i że coś mi wyjaśni, choć może mnie to zrazi - że teraz miewa po prostu układy (tak to nazwał), ale nikt mu się do życia wtrącać nie będzie ani się tu nie wprowadzi. A potem powiedział (więc chyba się domyślił, co mi chodziło po głowie), że żadnych zobowiązań nie mam (innym słowami, ale w tym sensie). Powiedział, że ja mu nie przeszkadzam, że jestem b.miłą dziewczyną, niesamowicie pogodną, zawsze uśmiechniętą (i zażartował nawet, że przywracam mu wiarę w kobiety czy coś takiego), że cieszy sie, że mi się tu podoba, zresztą jego nie ma całymi dniami, i do końca roku, tj. do czerwca, mogę mieszkać.
            Zgodziłam się, cieszę się, tylko moja przyjaciółka cały czas trochę zrzędzi, że to mimo wszystko dwuznaczna sytuacja. A poza tym już słyszę komentarze mojej mamy...
            • pomorzanka34 Re: Rozmowa 20.11.14, 18:17
              za mocno rozkminiasz całą sytuacje skoro koleś rzeczowo i konkretnie powiedział w czy rzecz to nie szukaj dziury w całym
            • straszny.upal Re: Rozmowa 20.11.14, 20:47
              Koleś już Ci makaron na uszy nawija.
              • kobza16 Re: Rozmowa 20.11.14, 21:32
                hmm, czyli się wyjaśniło - ja nie widzę tutaj dwuznaczności. Korzystaj z faktu, że trafiła Ci się fajna okazja, choćby tylko na jakiś czas, to i tak warto.

                Wyjaśniłaś z nim sobie to i owo, no ale w życiu nic nigdy idealnie być nie musi, więc moge sobie wyobrazić komentarze Twojej mamy i przyjaciółki - uspokój je, szczególnie mame, że Ty po prostu wynajmujesz od niego pokój, jest znajomym znajomego, więc dlatego jest taniej. Może on faktycznie chce tylko towarzystwa w domu, nie ma co dzielić włosa na czworo i popadać w paranoje. Carpe diem.... Dobra decyzja. Tym bardziej, ze odważyłaś się na rozmowę i wyłożyłaś karty. Nie słuchaj zawistników - nawet jeśli z tym gościem dlugofalowo okaże się coś nie tak, to masz miesiąc na wyprowadzkę/nie ma co panikować.
                • straszny.upal Re: Rozmowa 20.11.14, 22:18
                  a moze zamiast plesc androny sprawdz sobie w slowniku znaczenie slowa 'zawisc'.
                  Nie sadze, by ktokolwiek chcial miec taka sytuacje jak ta malolata.
                  • kobza16 Re: Rozmowa 21.11.14, 00:42
                    straszny.upal napisał(a):

                    > a moze zamiast plesc androny sprawdz sobie w slowniku znaczenie slowa 'zawisc'.
                    >
                    > Nie sadze, by ktokolwiek chcial miec taka sytuacje jak ta malolata.

                    Nie jedna osoba by chciała, która studiuje i musi dziadowski pokój wynajmować z innymi ludzmi. Może i ty jesteś starym prykiem, który nigdy nie musiał wynajmować pokoju, może nawet nie studiowałeś/aś - ale niektórzy tak i nie każdy ma kasiastych starych którzy mu wynajmą/kupią własne mieszkanie. Nie każdy także doszukuje się podwójnego dna we wszystkim. Złej sytuacji tu nie widzę - za to widzę paranoika ;)
                    • straszny.upal Re: Rozmowa 21.11.14, 10:37
                      A ja widze rozmowce, ktory sie kieruje stereotypami; w rozmowczyni - mlodej kobiecie w ciazy dopatruje sie "starego pryka" :)
                      Tak, nie musialam wynajmowac pokoju, tak, mieszkalam w miescie uniwersyteckim i korzystalam z tego, studiujac ile sie da i zdobywajac starannie wyksztalcenie, a znam zycie, i widze po tekstach, ktore wali "lokatorce" wlasciciel, ze wnet ona bedzie nastepna kandydatka do "ukladu" :P
                      Widocznie Ty w ogole nie znasz mezczyzn i nie wiesz, jacy potrafia byc. Trudno, za brak doswiadczenia zawsze sie placi ale to nie moj problem, tylko Twoj :)
                      • kobza16 Re: Rozmowa 21.11.14, 18:22
                        wybacz, ze nie dostrzegłam kto się skrywa za nickiem i nie zauważyłam Twojego blogosławionego stanu;)

                        straszny.upal napisał(a): Trudno,
                        > za brak doswiadczenia zawsze sie placi ale to nie moj problem, tylko Twoj :)

                        W tej sytuacji to też "mój problem"?
                        W zasadzie trochę musze się zgodzić, faceci bywają skurczybykami, ale może wyjąsnię Ci różnicę między BYĆ KANDYDATKĄ do ukłądu, a BYĆ w układzie - otóż, męzczyzni mogą sobie fantazjowac/planować jak im pasuje, ale wiesz - do tańca trzeba dwojga/a zakładam, ze skoro gość jest znajomym jej znajomych to będzie się hamował. A to co on sobie tam myśli, to juz w zasadzie jego problem.
                        Buźka
                        • barboreczka Re: Rozmowa 21.11.14, 21:13
                          Dziewczyny, właśnie powoli zaczyna do mnie docierać, że na razie tu zostaję, i zaczynam się tak cieszyć, że nie wiem :)
                          Tu jest tak ślicznie wszędzie, nawet ekspres do kawy jest piękny :) Wiecie, ja potrafiłam czasem z godzine przesiedzieć w salonie i podziwiać widok przez okno, mówiłam sobie: napatrz się, żeby zapamiętać.
                          Ale najbardziej kocham chyba spokój w tym mieszkaniu, a mam za sobą 2 lata dzielenia pokoju z obcą osobą, no i dzielenia innych części mieszkania, a we własnym domu też miałam wspólny, więc to jest dla mnie niesamowite. Dlatego nie będę już rozkminiać, obiecuję :)

                          @Kobza: coś takiego powiem mamie (że taniej, bo u znajomego), owszem, ale ona jak usłyszy, że mieszkam „sama z mężczyzną”, to i tak będzie kiepsko i nasłucham się… :(
                          Kobza, ja też mówię sobie „carpe diem”, owszem -więc po prostu się cieszę
                          @straszny upał: wiem, że ciąganie się po różnych mieszkaniach przez całe studia to nic ciekawego, i do tego przy wiecznym wyliczaniu kasy - ale znam różne osoby z mojego miasta, które nigdy nie mogłyby pozwolić sobie na wyjazd na studia, nawet ciągając się jak ja, ale uwierz, że one zamieniłyby się ze mną.
                          Dziewczyny, ja wcale nie wykluczam, ze koleś mi trochę makaron na uszy nawija - bo nawet czasem coś takiego nieokreślonego wisi w powietrzu, i jakbym miała odpowiedzieć konkretnie, to uważam, że on miałby na COŚ ochotę - ale do praktyki od teorii daleko, i myślę, że się tego będzie trzymał. On raczej ma takie opiekuńcze zapędy, np. czy jestem może głodna po całym dniu, albo zdziwienie, że w cienkiej kurtce byłam w takie zimno.
                          W każdym razie teraz zamierzam się tylko cieszyć :) :) :)
                          • barboreczka Re: Rozmowa 21.11.14, 21:23
                            Hej, oczywiście miałam na myśli, że "od teorii do praktyki daleko" :)
                          • straszny.upal Re: Rozmowa 21.11.14, 23:48
                            " to uważam, że on miałby na COŚ ochotę - ale do praktyki od teorii daleko, i myślę, że się tego będzie trzymał. On raczej ma takie opiekuńcze zapędy, np. czy jestem może głodna po całym dniu, albo zdziwienie, że w cienkiej kurtce byłam w takie zimno. "

                            Spoko, spoko. Chce Ci pokazac, ze nie jest taki zly, ze moze miec ludzkie odruchy. Ja rozumiem ze sobie racjonalizujesz jego zachowanie, bo Ci sie w tym mieszkaniu podoba i chcesz w nim zostac. Mnie sie wciaz wydaje, ze sytuacja moze sie stac niezreczna. Co najmniej, jesli nie wrecz niebezpieczna.
                            • straszny.upal Re: Rozmowa 21.11.14, 23:50
                              I piszac "niebezpieczna" nie mam na mysli wybuchu uczucia z ktorejkolwiek ze stron, ale np. mozliwa przemoc fizyczna.
                              Wcale nie przesadzam.
                              • kobza16 Re: Rozmowa 22.11.14, 01:27
                                @ straszny-upał będę się spierała

                                w takim razie niebezpieczne jest każda forma wynajmowanie pokoju, bo ktoś moze ci wejsc do pokoju, zgwałcić, zamordować. Niebezpieczne jest przebywanie w hotelu, bo a nuż zaatakuje cie pokojowka, wg niebezpieczne jest zycie, lepiej siedziec w domu....no ale najlepiej we własny, bo w wynajmanym zagraża nam współlokator czy własciciel.

                                tak PARANOJA. Taaak, nadziany gość, którego wszyscy znajomi wiedzą, że ma u siebie lokatora, rodzina autorki postu także wie gdzie ona mieszka - i on by miał zrobić jej krzywde? Takie samo prawdopodobieństwo krzywdy masz jak zapukasz do sąsiada po cukier i może Cie wciągnąć do mieszkani i zatłuc - oczywiscie kpie sobie;). Równie dobrze nie mozesz wpuścić do domu kominiarza bo ci krzywdę zrobi.

                                Nawet jeśli on na coś liczy, a mi się wydaje, ze autorka postu mu sie po prostu podoba, to nie sądze aby był z tym ostentacyjny. Widać jego dobrą wole, co z tego, że to moze być gra - jego motywów możemy się co najwyżej domyślac i tego jaka to osobowość, najważniejsze są fakty, a gość sprawia wrażenie miłęgo, opiekuńczego - więc z taką taktyką chyba jej nie przywiąże do kaloryferów.
                                Zresztą co ja się produkuję - przekonam przekonanego, a nieprzekonany i tak wie swoje.
                                Autorko postu - zaproś mame do siebie, niech zobaczy mieszkanie, pozna osobiście tego gościa jesli to możliwe, może to ją uspokoi.
                                • barboreczka Re: Rozmowa 22.11.14, 09:48
                                  @straszny upał: ja absolutnie nie widzę możliwości jakiejkolwiek przemocy, to mi się wydaje absurdalne. Przecież to kumpel brata mojego kolegi z roku! Zresztą mój kolega to naprawdę fajny spokojny chłopak, zwykle tacy mają podobnych znajomych, dlatego prosiłam go o pomoc. Potem mi mówił, że wśród kumpli jego brata, gdy pytał o tymczasowy pokój dla mnie, od razu eliminował tych, co robili jakieś głupie komentarze w stylu „Pokaż zdjęcie, to ci odpowiem”. W każdym razie tylko dwaj kolesie przy tej prośbie zareagowali normalnie, jeden powiedział, że nie, bo jego dziewczyna by go chyba zabiła, a drugi, ten, u którego jestem, że nie wchodzi w grę, bo nie znosi obcych w domu.
                                  Więc mój kolega ma nosa, jak widać, żaden głupi podryw nawet nie miał miejsca, skąd przemoc więc?

                                  @Kobza: moja mama przyjedzie za jakieś 2-3 tygodnie na zakupy, na pewno wpadnie do mnie na kawę, a że to na pewno będzie sobota, to spotkanie jest możliwe. Na razie czeka mnie poinformowanie jej, gdzie mieszkam :( A wie tylko, że mam coś tymczasowego u znajomych, nic więcej nie powiedziałam, żeby nie było gadania. Mama nie dopytywała, za to teraz będę się musiała tłumaczyć, też z niedomówienia, i na pewno usłyszę, że skoro sprawa taka czysta, to dlaczego przez 3 tygodnie to ukrywałam.
                                  Ale mieszkanie mi to wynagradza :) I ta piękna cisza… Nawet mimo soboty teraz zero ruchu, koleś pewnie pośpi długo (bo poszedł wczoraj na wieczór kawalerski i słyszałam ok 5 rano, jak wrócił).
                                  Kobza, też myślę, że fakty są najważniejsze. Ale co masz na myśli przez jego motywów możemy się co najwyżej domyślac i tego jaka to osobowość? Z osobowością chodzi Ci o te "układy"? W sumie skoro znajduje chętne ;)
                                  On z całym swoim stylem życia jest oddalony ode mnie o lata świetlne, więc nawet nie przychodzi mi do głowy ocenianie go- przynajmniej póki nie ma zagrożenia, że mnie przywiąże do kaloryfera ;)
                                  • kobza16 Re: Rozmowa 22.11.14, 22:45
                                    @barboreczka - napisałam o jego motywach i osobowości, że możemy się domyślać tylko ze względu na "straszny-upał" która sugeruje, ze gość jest potencjalnym zboczeńcem.
                                    Ja się z nią nie zgadzam, nie widzę tego - oczywiście złej woli i jakiś podstępów można się u każdego doszukiwać, ale ja bym nie robiła z niego jakiegoś potencjalnego gwałciciela tylko dlatego, że wpadłaś mu w oko. Nie ukrywajmy - wpadłaś mu w oko, ale sorry, to Cie do niczego nie zobowiązuje, a i sprawy mieszkania sobie wyjaśniliście.

                                    Tak do końca to my nigdy nie poznamy drugiego czowieka, nie znamy też jego motywów, możemy się co najwyżej po faktach ich domyślać. Ale nie można od razu doszukiwać się we wszystkim jakiegoś podstępu. Niech straszny-upał pokaże mi te statystyki policyjne dot. gwałtów wśród najblizszych.

                                    Co do Twojej mamy, to nie musisz też jej mówić wszystkiego, nie jesteś małym dzieckiem. Pewne sprawy z boku mogą wyglądać dziwnie, a wcale takimi nie są - kontekst wiele zmienia. Zeby mame uspokoić, możesz np napomknąć, że on ma dziewczyne, która bywa w mieszkaniu itd., ze często jego rodzice zaglądają. Nie wiem, coś w tym stylu.
                                    Pozdrawiam
                                    • straszny.upal Re: Rozmowa 22.11.14, 23:41
                                      Sama sobie poszukaj. Mój kuzyn pracuje w policji i dobrze wiem, jak te sprawy się mają. Jak chcesz, to sobie dalej wierz w czyste pobudki tego pana, mnie to zwisa i powiewa.
                                    • barboreczka Re: Rozmowa 23.11.14, 21:02
                                      kobza16 napisała:
                                      > Co do Twojej mamy, to nie musisz też jej mówić wszystkiego, nie jesteś małym dz
                                      > ieckiem. Pewne sprawy z boku mogą wyglądać dziwnie, a wcale takimi nie są - kon
                                      > tekst wiele zmienia. Zeby mame uspokoić, możesz np napomknąć, że on ma dziewczy
                                      > ne, która bywa w mieszkaniu itd., ze często jego rodzice zaglądają. Nie wiem, c
                                      > oś w tym stylu.
                                      Tak, spróbuję złagodzić wrażenie, jak się da.
                                      Wiem, że dzieckiem nie jestem, ale niestety nie jestem niezależna :( i nie da się, żeby nie wysłuchała. A i babcia jeszcze dołoży swoje, gdy przyjadę do domu, będę słyszeć "szanuj się, dziewczyno" i podobne rzeczy :(
                                • straszny.upal Re: Rozmowa 22.11.14, 11:33
                                  Glupia retoryka. Najwiecej gwaltow ma miejsce wsrod znajomych. To nie sa goscie, ktorzy wygladaja jak spod ciemnej gwiazdy. To sa goscie, ktorzy wypili za duzo i ktorzy nie zrozumieli slowa "nie". Najczesciej tacy sa nienotowani, niekarani, dlatego tez dostaja niskie wyroki, ze wzgledu na brak przeszlosci kryminalnej.
                                  Widac, jak niewiele wiesz o zyciu - IMO jestes potencjalna ofiara, masz za duzo zaufania do ludzi, poza tym stosujesz glupia argumentacje.
                        • wojna71 Re: Rozmowa 13.12.14, 13:02
                          Tylko faceci mogą być skurczybykami. To jak nazwiesz dziewczyny nie płacące czynszu lub nawet za sprzęt, mimo że korzysta z niego? Dziwne dostanie do ręki 500 zł i musi zgłaszać do US? Ale wymyślił.
    • marz12ka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 22.11.14, 21:05
      Moja droga ciesz się zyciem i korzystaj z okazji ze trafiło Ci sie takie fajne mieszkanie , a moze w przyszłości zaiskrzy miedzy wami czego zyczę bo przeciez niema w tym nic złego nie składałas chyba" slubów czystosci " ;)
      przestań zawracac sobie głowe ewentualnymi zagrozeniami z porad formułowiczów i kolezanek ;)
    • superzielona120 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 23.11.14, 01:27
      Według mnie jest. On nie ma nikogo, może cię trzyma awaryjnie? Mnie się zdaje, że jak tak będziecie sobie razem mieszkać to się po prostu do siebie przyzwyczaicie i siłą rzeczy jak nie zakochacie to się będziecie traktować jak byście byli w związku. Kto wie czy on potem nie będzie chciał seksu z tobą. Ale ja widzę, że on, jego mieszkanie, jego kasa, jego hojność i dobroć oraz wyrozumiałość bardzo ci się podobają. Przeciez on cię osacza, a ty niby tego nie zauważasz, a ja mam wrażenie, że ty się z tego cieszysz. Coś ekscytującego, mieszkasz sama z facetem...Jakby mnie - jakis facet, który nawet mi się podoba zaproponował mieszkanie to też bym się zgodziła, może by coś z tego było... Mam też znajomego, który mi się podoba, jeśli by chciał ze mną mieszkać- ok, ale liczyłabym, że się przywiąże, spędzi ze mną dużo czasu, razem gdzies wyjdziemy z nudów i będzie z tego związek. Mam też kolegów którzy wcale mi się nie podobają i nie chciałabym z nimi być, nic do nich nie czuję - mogli by pomieszkać z 2 tygodnie i kazałabym im spadać. Mam też kolegę którego uwielbiam ale nie jest w moim typie seksualnie więc jemu bym z sympatii pozwoliła ze 2 miesiące ze mną mieszkać, ale bez przesady nie dłużej. Natomiast fajnemu facetowi, który mi się podoba pozwoliłabym mieszkać nawet do czerwca, nawet za niewielką opłatą, licząc na to, że skonsumujemy to nasze wspólne mieszkanie przed terminem jego wyprowadzki...Od razu ci to mówię, jak ci się podoba i chcesz z nim być to mieszkaj dalej, jak nie chcesz z nim być to spadaj jak najszybciej, bo to czego on chce jest jasne, chyba, że jest krzewicielem pomocy i miłosierdzia w świecie w co wątpię. Ja jako kobieta chciałabym w ten sposób zwabić potencjalnego partnera, a on jako facet to już z całą pewnością chce zwabić w ten sposób przyszłą partnerkę lub kochankę. 100% i nie okłamuj się, że jest inaczej. Jeśli chcesz skończyć z nim w łóżku bo ci się podoba to brnij w to, a jeśli nie to wynajmij sobie inne mieszkanie ;-) pzdr
      • giokonda.it Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 23.11.14, 09:41
        Myślę dokładnie tak jak Superzielona:)
      • straszny.upal Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 23.11.14, 10:43
        Tez uwazam, ze to dziwne, ze on taki obronca i wybawca ucisnionych mialby byc :P i te zagrywki w stylu "jestes wiecznie usmiechnieta, przywracasz wiare w kobiety", no ale Autorka watku chyba mloda i glupia jest i zupelnie nie zna facetow, ze w tym widzi jakas autentyczna ludzka dobroc :P
      • kobza16 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 23.11.14, 13:56
        @superzieolna - to jesteś Ty i to twój sposób myślenia, nie wiesz jak podchodzi do tego ten gość, nie jesteś w jego skórze i on się zgodził na samym początku aby u niego mieszkała, nie dlatego, że ona mu się podoba, tylko dlatego, że znajomy go wyprosił. Sytuacja jest JEDNAK inna. Mieszkanie z kimś w jednym mieszkaniu nie musi prowadzić ani do romansu, ani tym bardziej do zakochania. Przyzwyczaić to się można nawet do ulubionej ekspedientki, psa, koleżanki - to jeszcze kompletnie o niczym nie świadczy.

        Nie ukrywam, że widzę w jego motywach jego zainteresowanie autorką postu, ale w życiu tak jest, że wielu mężczyzn jest miłych i pomocnych dla kobiety które im się podobają - to wcale nie musi i często nie prowadzi do jakiegoś wymuszonego seksu.

        Że niby on ją osacza? Słowo użyte nie na miejscu, bo to tak jakby autorka byłą SKAZANA na jego mieszkanie, że bez niego by sobie nie poradziła i by nie przetrwała, że on powoli odcina ją od jej środowiska, uzależniając ją od siebie - to jest znaczenie osaczenia. Tutaj wyluzujcie trochę, bo nawet jesłi za kilka miesięcy zrobi się kwas, to ona po prostu się wyprowadzi. Szczerze, to wyglądać będzie to tak, że jeśli on już nie będzie chciał jej podnajmować pokoju, to znajdzie jakiś pretekst, wymówkę, że coś tam..... coś tam....., bo mu sie plany zmieniły. Będzie probował zachować twarz, również przed wspólnymi znajomymi.

        Ja widzę tylko takie ryzyko, że jeśli on nie zaakceptuje faktu, że to tylko wynajmowanie pokoju, bez żadnych podtekstów, to autorka po kilku miesiącach, czy tam do czerwca i tak będzie się musiała wyprowadzić, bo zacznie mu przeszkadzać. Tak, to że teraz mu nie przeszkadza, nie znaczy że tak będzie cały czas. Ale może i być tak - bo tacy faceci także są - że zaakceptuje ich relacje kumpelską i będzie ok. W każdym razie autorka mi kilka miesięcy mieszkania w fajnych warunkach - nie ma co tego aż tak rozstrząsać, bo popadniesz w taką samą paranoje jak niektórzy, że już niby gość będzie czyhał na Ciebie z nożem w przedpokoju. Masakra jakaś. Ja mieszkałam w swoim życiu z wieloma ludzmi, na studiach wiele razy wynajmowałam pokoje w różnych miejscach, potem za granicą też wynajmowałam pokoje i żyje, nikt mnie nie napastował, nie doszukuję się podwójnego dna we wszystkim. Trochę wyluzujcie, bo zamienicie się w stare bojące się wszystkiego babska.
      • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 23.11.14, 21:14
        Rozumiem, że każdy ma prawo wyrazić swoją opinie na temat sytuacji, przecież sama o to prosiłam, i że nie każdy taka sytuację pochwala / toleruje / wyobraża sobie siebie w niej itp. , to też OK - ale naprawdę nie rozumiem jednego: dlaczego niektórzy przypisują mi myśli albo odczucia których wcale nie mam?

        @superzielona: on, jego mieszkanie, jego kasa, jego hojność i dobroć oraz wyrozumiałość bardzo ci się podobają?
        Skąd ten wniosek? Czy stąd, że podoba mi się mieszkanie i że bardzo się cieszę, że tu na razie zostaję? Skąd pomysł, że ja się cieszę z „osaczania” i że się ekscytuję tym, ze mieszkam sama z facetem? Potem piszesz, że gdybyś Ty, to by to czy tamto…Ale czy każdy musi myśleć dokładnie tak samo, naprawdę nie ma już innych możliwych scenariuszy?
        Nie uważam, że facet jest krzewicielem miłosierdzia, ale mnie nie znał wcześniej, nie przyjął mnie więc „na wygląd” czy cokolwiek w tym sensie, a poza tym, co już pisałam, nie widać, żeby miał problemy ze zorganizowaniem damskiego towarzystwa i musiał zarzucać sieć na mnie - więc te akurat Twoje argumenty odpadają.
        • ste.do Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 23.11.14, 22:55
          Tak dla rozeznania jak myślą mężczyżni niezależnie od wieku. Jakiś czas temu był tu taki wątek;))):
          forum.gazeta.pl/forum/w,150,153156995,,Podchody_licealistki.html?v=2
          • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 24.11.14, 18:08
            @Stedo, ogólnie wiadomo, że faceci to świntuchy ;) naiwna nie jestem.
            Ale ja nie chodzę po mieszkaniu w bieliźnie, z łazienki wychodzę zawsze w szlafroku, nawet w piżamie zasadniczo nie chodzę, jeśli już, to na nią też zakładam szlafrok. Nigdy też nie przyszłoby mi do głowy pakować się do czyjegoś pokoju, tym bardziej na łóżko, to w ogóle buractwo straszne wg mnie.
            Nie jadamy też razem posiłków, po prostu przeważnie się mijamy, a jeśli już przez chwilę jesteśmy jednocześnie np. w kuchni, to też za wiele nie gadamy,ja do tego nie dążę, a facet małomówny jest sam z siebie.
            A co do tekstu z linka - historia dziwna trochę, brat przysyła bratu jego siostrzenicę ;) i te ręczniki podawane prosto pod prysznic, ten wielki dom i biegająca po nim chętna ślicznotka… Stedo, mi to za bardzo przypomina fantazje podjaranego faceta ;)
    • saraisa Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 26.11.14, 00:24
      @barboreczka jak czytam Twoje wpisy, to jesteś faktycznie przesympatyczną dziewczyną i mówię to ja, kobieta ;> trochę mi to przypomniało film "pretty women" ;) ale oczywiście bez kontekstu zawodu ;) tyle że trafiłaś na luksus i zwyczajnie dobrze Ci z tym, więc korzystasz, póki możesz, ale to przecież nic złego. ja też przeczuwam, że cos wisi w powietrzu i może coś w nim drgnie :> zwłaszcza ten test, że odzyska wiarę w kobiety :) no, ale pożyjesz, zobaczysz, a póki co korzystasz, jeśli chcesz. w razie czego się wyprowadzisz w czerwcu. z innej beczki: mnie by z kolei martwiło trochę życie towarzyskie - wiadomo, że we wspólnym mieszkaniu takież kwitnie, a jak mieszkasz ze starszym facetem w mieszkaniu, to ciężko sprowadzać swoich znajomych, czy nie? ale jeśli tobie to nie przeszkadza, to ok
      • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 27.11.14, 19:02
        @Saraisa, filmu nie znam.
        Dziękuję Ci w każdym razie za miłe słowa :)
        Co do życia towarzyskiego: prowadzę je poza domem, po zajęciach albo pomiędzy spotykamy się np. na kawie w klubie, czasem wpadnę do kogoś do wynajmowanego mieszkania, czasem chodzę do akademika, i to wszystko teraz gdy jest zimno, bo wcześniej sporo czasu spędzałam z innymi na dworze.
        Saraisa, ja zawsze mieszkałam w pokojach, które były centrum życia towarzyskiego a i w domu rodzinnym też mieszkałam w pokoju wspólnym, więc chętnie odpoczywam od tego, i naprawdę z rozkoszą po prostu wracam do tego mieszkania :)
        Dodam, że gdy się tu wprowadziłam na ten awaryjny miesiąc, warunek był taki, że nikt nie będzie mnie odwiedzał. Teraz facet dał mi do zrozumienia, że mogę oczywiście mieć gości, tylko że ja nie chcę tego nadużywać. Znajomym mówię, że mam umowę z właścicielem, że gości nie przyjmuję, i tyle, nawet nikt się szczególnie nie dopytuje (mówię, że mam za to trochę taniej itp.).
        A to, że taniej, to akurat prawda jest. Dlatego chcę kupić facetowi jakiś drobiazg na Mikołaja, przynajmniej symbolicznie się odwdzięczę.
        • miau.weglowy Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 02.12.14, 20:16
          a to akurat z Twojej strony DUZY BLAD. powinnas miec gosci, powinni go spotkac, powinni go poznac, powinni miec szanse poobserwowania was z boku. ty mozesz czegos nie widziec, co zauwazy postronny obserwator. poza tym lepiej,zebys miala gosci wpadajacych czasami, tak dla wlasnego bezpieczenstwa. na wszelki wypadek.
          • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 03.12.14, 16:20
            On jest znajomym znajomych, więc w tym względzie spoko.
            Co do gości: jednak wolę, żeby tu nie przychodzili, skoro facet od początku mówił, że nie lubi obcych i przyjął mnie warunkowo (robię tak jak sama chciałabym być traktowana w podobnej sytuacji).
            • miau.weglowy Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 03.12.14, 21:32
              "Teraz facet dał mi do zrozumienia, że mogę oczywiście mieć gości"

              w czym wiec problem? ;P
              • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 04.12.14, 18:02
                Ale ja nie pisałam, że mam z tym jakiś problem! - tylko pisałam że chciałabym facetowi jak najmniej przeszkadzać, bo chcę tu zostać jak najdłużej. I naprawdę goście nie są mi do niczego potrzebni, jeszcze się namieszkam z innymi osobami i w hałasie…
    • kobza16 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 29.11.14, 23:27
      Dlaczego czujesz, że coś mu zawdzięczasz? Widzisz, to jest ta pułapka. Już chcesz się odwdzięczyć, choćby symboliczne, masz w stosunku do niego ciepłe uczucia. Chcesz mieć spokój jako lokatorka - trzymaj dystans!
      • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 01.12.14, 19:35
        To nie „ciepłe uczucia”, w każdym razie nie na linii damsko-męskiej :)
        Z tym dystansem, owszem, racja, ale nie da się różnych rzeczy przewidzieć.
        Wczoraj na przykład facet wciągnął mnie w rozmowę, co może by nie miało miejsca, gdyby akurat nie była niedziela, kiedy jest najwięcej okazji, żeby się natknąć na siebie, no i oczywiście gdybym nie była w rozwalonym nastroju po spotkaniu przedwczoraj na andrzejkowej imprezie mojego byłego (czego się w ogóle nie spodziewałam).

        No więc wczoraj wieczorem w kuchni zaczął mnie wypytywać, czemu jestem taka smutna, czy coś się stało - najpierw nie chciałam mówić, potem pomyślałam, że ogólnie powiem, co mi tam.
        I powiedziałam to co wyżej o imprezie, a on tak jakoś zakręcił rozmową, że nagle sama zachciałam mówić: że rozstałam się z byłym, mimo że bardzo byłam w nim zakochana, bo mnie strasznie zawiódł (i w jaki sposób), i że w ogóle mam od kilku miesięcy niechęć do związków / znajomości, że sama myśl o nich budzi we mnie niechęć.
        Powiedział, że myślał o czymś w tym stylu, bo zauważył, że się nie spotykam z żadnym chłopakiem, i że rozumie mnie, i że dobrze, że umiałam podjąć taką decyzję i rzuciłam tego kolesia itp., i dzięki za zaufanie, poza tym jednak nie ma sensu się martwić, jutro będzie nowy dzień - a potem (już szłam spać), że „Dobranoc” i żebym mu jedno obiecała: że gdy mi ta niechęć do mężczyzn minie, to mu o tym zaraz powiem.
        A dzisiaj w środku dnia dostałam smsa: że ma nadzieję, że wczorajszy nastrój już mi minął. Podsumowując: ewidentnie coś w powietrzu wisi, nie wiem, co z tego wyniknie, tyle że jakoś się nie przejmuję, może dlatego, że idą Święta, które uwielbiam :) sama nie wiem.
        Dodam, że nie żałuję zwierzeń, tak wyszło i już, do tego facet nie wygląda na takiego, co to komuś innemu opowie.
        • ste.do Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 01.12.14, 21:32
          Było to do przewidzenia.Dwoje młodych, wolnych ludzi pod jednym dachem nie może pozostać długo osobno. Myśl co zrobisz, gdy on będzie coraz bardziej zainteresowany. Gdy pozostaniesz obojętna może się "zbiesić".
          • mariusz-ef Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 01.12.14, 21:59
            ....a ja myślę, że to trolling
            level master lub wyższy....
            • miau.weglowy Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 02.12.14, 20:14
              jesli nawet, to przynajmniej ciekawszy, niz zazwyczaj ;)
        • giokonda.it Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 01.12.14, 23:01
          Urzekła mnie Twoja historia ;)
          • kobza16 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 02.12.14, 00:36
            Hmmm, dziwne. Chyba jednak straszny.upał miała racje!
            • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 02.12.14, 12:35
              @Stedo: tyle że mieszkałam z różnymi ludźmi, czasowo bywali też faceci, wiem, że nie zawsze musi tak być, jak piszesz, tzn. nie musi kończyć się w łóżku, nawet gdy jest jakieś tam zainteresowanie
              @Mariusz, Giokonda- bo to samo chyba macie na myśli: nie mam nic do powiedzenia na taki zarzut, tylko tyle, że to przykre być oskarżanym o zmyślanie. Z drugiej strony, wasza sprawa -skoro ludzie wypisują tu historyjki takie jak ta o biegającej po pustym domu napalonej laseczce…
              @Kobza: ja po prostu mam dalej nadzieję, że to, co wisi w powietrzu, cokolwiek to jest nie przeszkodzi mi w mieszkaniu tutaj (a wczoraj wieczorem koleś był po prostu miły, żadnych nowych ruchów, więc na razie jakby jednak poszło mu głównie w stronę troskliwości) - może to naiwne, ale o mieszkanie jakoś jestem spokojna na razie, mimo tego ewidentnego zainteresowania.
              • mariusz-ef Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 02.12.14, 14:28
                nie, no spoko... to że podejrzewam, to nie znaczy, ze tak jest.
                przebrnąłem przez cały wątek, obserwuję go,
                uśmiecham się pod nosem

                ale i życzę Ci najlepiej
                • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 03.12.14, 16:14
                  To dzięki - a że wciąż jest pełna kultura z pana (właściciela) strony, to i ja jestem dobrej myśli :)
        • fuzja_jadrowa Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 04.12.14, 13:43
          > a on tak jakoś zakręcił rozmową, że nagle sama zachciałam mówić:

          Uważaj, bo kiedyś tak zakręci rozmową, że nagle sama zachcesz rozpiąć mu rozporek.
          • ste.do Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 04.12.14, 14:04
            ;););)
        • giokonda.it Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 04.12.14, 16:32
          >i żebym mu jedno obiecała: że gdy mi ta niechęć do mężczyzn minie, to mu o tym zaraz powiem.

          Czy jest w tym jakiś podtekst?

          Nieee ;)
          • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 04.12.14, 18:07
            Ale się ze mnie nabijacie...
            • maklakiewicz Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 04.12.14, 19:47
              ...i jak dalej, bo mi się zdjęcia nie wczytują, przelecieli się już?
              czemu film się nie odtwarza ;)

              a tak poważniej:
              wpadłaś, ale jeszcze o tym nie wiesz, jesteś ósmą ofiara tego przesympatycznego zapracowanego chłopca, który z niechęcią wynajmuje obcym dziewczyną, ale jednak z przedziwną regularnością, w dodatku z nimi sypia (w następnym odcinku spytaj się i podaj co na to czujne acz przymknięte lekko oko stróża z zamykanego osiedla. To nie jego sprawa, ale to już 10-ta pannica, która wyfruwa po seksie z tego mieszkania, że aż stracił rachubę... ale co go to...taka znieczulica i te dziwne dziewczęta łaknące zamykanych nowoczesnych osiedli, kiedy raty przy obniżce stóp procentowych takie niskie ..../ tutaj reklama dewelopera/ ... eh!
              • maklakiewicz Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 04.12.14, 19:48
                oczywiście tam powinno być "dziewczynOM"
    • miau.weglowy Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 02.12.14, 20:11
      lol jakie rozkladanie na czynniki pierwsze, tak jakby na swiecie dziewczyny nigdzie nie wynajmowaly mieszkan wespol z osobnikami plci meskiej. co to jakies novum jest?
      mieszkaj poki jest dobrze, ale zaoszczedz kase na szybka ewakuacje na wszelki wypadek i juz. i pilnuj sie zeby nie zachowywac sie dwuznacznie i nie wysylac zbednych sygnalow ;)
    • 78macius Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 05.12.14, 16:50
      idz z nim do łozka jesli odda ci pieniądz eza media znaczy ze chodziło mu o jedno :)
    • superzielona120 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 06.12.14, 15:35
      jest jak mówiłam!!!!!!!! nie mozliwe, żeby było inaczej, dwoje wolnych ludzi różnej płci pod jednym dachem - w końcu z nudów musi zaiskrzyć. A ty jestes z tego bardzo zadowolona, ja juz po pierwszym poście miałam wrażenie, że ciebie to ekscytuje autorko!!! Tak EKSCYTUJE, myslisz, a zobaczę czy na niego działam...etc. tylko nie chcesz się przyznać!!! Mówisz, że moja perspektywa jest bez sensu, ale ja jestem wolna i zapewniam cię, że musiałabym poderwać faceta, jeśli byłby "fajny". Nie wytrzymałabym, skoro i tak z nim mieszkam, to bym sprawdziła czy na niego działam po prostu z ciekawości!!! Ty też tak masz tylko udajesz, że nie! Nie udawaj przed sobą! Ja generalnie lubię flirtować z facetami, kokietować ich i nie zachowuję się nigdy na dystans tylko z odrobinką kokieterii w stosunku do facetów którzy mi się podobają. Ale jeśli są z kimś to na kokieterii się kończy, a jak są wolni to wiadomo, że próbuję ich lepiej poznać, zainteresować sobą etc. Gdybym mieszkała u przystojnego wolnego faceta, nie odpuściłabym mu, gdyby u mnie mieszkał taki facet tym bardziej bo byłby zobowiązany wb. mnie ;-) Generalnie ja mam wrażenie, że ty chcesz z nim być i będziesz tak czy inaczej. Powiem ci coś ciekawego, gdybyś nie interesowała się nim i nie traktowała go jak obiekt seksualny to by ci do głowy to wszystko nie przyszło. Mam kolegę i tu uwaga, do którego nic nie czuję, po prostu zero, seksualnie wcale mi się nie podoba, ale bardzo go lubię jako człowieka, a to z nim gdzieś idę na kawkę, a to do kina, a t do niego do mieszkania, gotujemy sobie i oglądamy filmy, wyjeżdżam z nim na wakacje, idę z nim do sklepu mu doradzić, on mnie podwozi czasem jak muszę gdzieś wyjechać...czasem nocuję u niego, nie ma między nami żadnego napięcia seksualnego, po prostu zero, w zyciu bym z nim nie chciała seksu uprawiać, a on ze mną, że tak powiem: ble ohyda fuj!!! Mówię do niego zdrobnieniem, on do mnie też, publicznie przy wszystkich, umawiamy się przy ludziach, zawsze mu serduszka wysyłam w sms czy na fb ale do kogoś kto mi się podoba w życiu bym tak nie zrobiła, jego traktuję jak jakąś koleżankę swoją, trwa to kilka lat. On był w związku, ja też, lubiliśmy swoich partnerów, oni widzieli, że między nami nic nie ma, oprócz koleżeńskich wygłupów i nie pasujemy do siebie, moja matka się dziwiła jak to mozliwe, ale nie każdy mężczyzna którego się zna musi być od razu kochankiem, prawda? Mieszkając z nim nie zastanawiałabym się czy oczekuje czegoś ode mnie, bo wiem, że nie. Po prostu ty czujesz napięcie w powietrzu, zakochałaś się. Gdybyś się nie zakochała to by ci do głowy nie przyszło!!!! Mam nieatrakcyjnych dla mnie kolegów z którymi wychodze gdzieś, ide potańczyć, gadam, śmieję się, sms-uje, spotykamy się na piwko, ale w życiu nie zrobiłabym czegoś takiego z kimś kto mi się podoba, wtedy czuję barierę, chcę pokazać się z jak najlepszej strony, flirtuję, uważam na to co mówię. A z kumplem to żartujemy ile wlezie, tak ,że uważaja nas za parę, a takie zachowanie przy facecie który mi się podoba odpada, bo miłość to nie kumpelstwo!!! TY czujesz to napięcie, zaciekawienie, sytuacja jest atrakcyjna dla ciebie, może nie koniecznie będziecie ze sobą długo, al z całą pewnością skończycie w łóżku, prorokuję!!!!
      • coelka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 06.12.14, 20:55

      • kobza16 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 06.12.14, 22:45
        @Superzielona120 fajnie jest poczytać inny punkt widzenia, naprawdę wiele można się o ludziach dowiedzieć. Kilka jednak uwag, niestety, ale opisujesz siebie, nawet ja mam inny sposób myślenia niż Ty, więc podejrzewam, że autorka postu może myślec i mieć motywacje jeszcze inne od moich i Twoich. Zasadniczy błąd wielu osób, że oceniają według siebie - to że Ty tak robisz, myślisz, analizujesz, konkludujesz, nie znaczy, że inni mają taką samą mentalność.

        "A ty jestes z te
        > go bardzo zadowolona, ja juz po pierwszym poście miałam wrażenie, że ciebie to
        > ekscytuje autorko!!! Tak EKSCYTUJE, myslisz, a zobaczę czy na niego działam...e
        > tc. tylko nie chcesz się przyznać!!!"

        Ja nie widzę u autorki postu tej ekscytacji - tak, jest zadowolenie fajnym miejscem i tym, że gość okazał się miły, poszedł na rękę. Ja np nie traktuje każdego faceta jak potencjalny obiekt seksualny, może autorka postu podobnie. Sama zresztą wspominała, że z twarzy średnio jej się podoba.

        "musiałabym poderwać faceta, jeśli był
        > by "fajny". Nie wytrzymałabym, skoro i tak z nim mieszkam, to bym sprawdziła cz
        > y na niego działam po prostu z ciekawości!!! Ty też tak masz tylko udajesz, że
        > nie! Nie udawaj przed sobą! Ja generalnie lubię flirtować z facetami, kokieto
        > wać ich i nie zachowuję się nigdy na dystans tylko z odrobinką kokieterii w sto
        > sunku do facetów którzy mi się podobają. Ale jeśli są z kimś to na kokieterii s
        > ię kończy, a jak są wolni to wiadomo, że próbuję ich lepiej poznać, zainteresow
        > ać sobą etc

        Skąd możesz wiedzieć czy autorka udaje przed sobą czy nie - nic tak naprawde nie wiesz o niej! Niektórzy np zachowują się na dystans, bez kokieterii, są po prostu mili. Inni mogą sympatię odczytywać zle np. jako zainteresowanie.

        "Gdybym mieszkała u przystojnego wolnego faceta, nie odpuściłabym m
        > u, gdyby u mnie mieszkał taki facet tym bardziej bo byłby zobowiązany wb. mnie
        > ;-) "

        No ale on średnio przystojny jest, zresztą to Ty byś nie odpuściła, niekoniecznie autorka postu - nie oceniaj innych po sobie.

        "generalnie ja mam wrażenie, że ty chcesz z nim być i będziesz tak czy inacz
        > ej. Powiem ci coś ciekawego, gdybyś nie interesowała się nim i nie traktowała g
        > o jak obiekt seksualny to by ci do głowy to wszystko nie przyszło. "

        O fuck, może już od razu marzy jej się biala suknia i gromadka dzieci? Nadinterpretujesz. Masakra. Ludziom do głowy różne rzeczy przychodzą i nie każdy chce je wcielać w czyn, zresztą, słuszenie że autorce do głowy przyszła ta wątpliwość - na jej miejscu też bym się nad tym zastanawiała, czy aby nie zobowiązuje się do czegoś, na co nie miałabym ochoty. Czy nie wysyłam fałszywych sygnałów i ble ble ble. Weż też uwagę młody wiek autorki i to, że trafiła jej się okazja dzięki znajomemu.

        "Po prostu ty czujesz napięcie w powietrz
        > u, zakochałaś się. Gdybyś się nie zakochała to by ci do głowy nie przyszło!!!!"

        O matko - przeszłaś samą siebie hehehehe. Widać, że Ty kochliwa jesteś ;) Takich kobiet jak Ty jest wiele, kochliwych słodkich facecików tak samo, poza "ciepłymi" osobami, są jeszcze ludzie poważniejsi. Oczywiśćie, że ja widzę zainteresowanie ze strony tego gościa, ale wnioski o wspólnym łożku czy byciu razem są daleko idące. Prędzej autorka postu wyleci z hukiem i będzie w pośpiechu musiała szukać innego pokoju.




        • pp.ptr Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 07.12.14, 15:52
          Zawsze mnie to zastanawia jak to jest, że na forum "Mężczyzna" najwięcej do powiedzenia mają baby... I zawsze wiedzą wszystko najlepiej. A skoro pytanie pada na forum dla mężczyzn, to chyba oni powinni odpowiedzieć na pytanie Autorki wątku, nieprawdaż?

          Moim zdaniem, z faktu że facet nie chce kasy za mieszkanie, tylko media nie wynika, że chce się z Autorką przespać albo ją "osaczyć". Może po prostu: 1) płaci za mieszkanie grosze albo ktoś inny za to mieszkanie płaci i jemu niezręcznie też jest z tego powodu płacić, 2) musiałby wynajem zalegalizować, a to naprawdę może być problem, 3) lubi kobiece towarzystwo, a może po prostu chce czasem wieczorem z kimś pogadać. Jeżeli ma panienki z doskoku, to tym bardziej nie ma się czego obawiać.
          Wbrew pozorom, mężczyzn nie interesują tylko wasze cipki... Autorka wcale może mu się przecież nie podobać, ale nie powie jej tego wprost.
          • coelka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 07.12.14, 16:27
            jak by u mnie miał mieszkac obcy facet za free to raczej musiałby mi sie podobac a tak to krótko owszem pomoc bo ktos poprosił,ale zeby od razu tak i jeszcze mówił ze nie lubi towarzystwa jak doczytałam i zmienił zdanie nagle, znałm jeden taki przypadek ,ale róznica wieku byla wieksza niz 21 i 26 lat jesli dobrze zuwazyłam i cał sytuacja była duzo bardziej skomplikowana bo dziewczyna nie miał gdzie mieszkac, była po kłótni z typem małoprzyjemnym i w ciazy to facet pomógł,ale tak jak tutaj to jednak mi to smierdzi
        • superzielona120 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 07.12.14, 19:24
          kobza, ha ha trochę mnie postawiłaś do pionu! może i masz rację, no nie wiem... ;-) ;-) Ja napisałam co ja myślę, ja widzę w postach autorki skrywaną ekscytację całą sytuacją, ale może mam bujną wyobraźnię ;-) Po prostu jakby nie była nim zainteresowana to by jej to do głowy nie przyszło...choć przyznam się, że miałam takiego kolegę, którego uwielbiałam ale nie byłam zakochana, tylko 100% kumpelstwo, wszędzie razem, wygłupy, cały czas jakieś śmieszne podteksty, śmiechy i wszyscy moi znajomi mysleli, że my się podrywamy, zakochaliśmy się i będziemy parą...jak mi to znajoma powiedziała, to byłam zszokowana, przeraziłam się, że mi ludzie patrza na rece i uważałam jak się zachowuję, a wygłupiałam się po prostu, on też i nic nas nie łączyło. Więc może faktycznie postronne osoby sobie dopowiadają za duzo, tak jak ja teraz...byc może...choć mnie dziwi twój punkt widzenia, ale masz rację, fajnie się dowiedzieć, że ktoś mysli inaczej, bo przecież nikt nie jest nieomylny!!! ;-)
        • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 08.12.14, 10:31
          Kobza, chciałam Ci powiedzieć, że musisz być nie tylko bardzo fajną, ale i mądrą kobietą :)
          • coelka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 08.12.14, 21:06
            [b]ty moze nie masz nic do niego ,ale on jak zaproponował to ma, faceci zawsze sa mili jak cos cha, nawet były badania robione ,ze koleguja sie z dziewczynami i pomagaja jak w podtekscie jest w ich głowie ,ze4 mogli by sie z nia przespac, w ich zamyśle, czyli taka , która sie poodba jakos facweetowi wydaje atrakcuyyjna zaproponuje pomoc ,aty sobie mow co tam chesz
    • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 07.12.14, 21:22
      @Maklakiewicz, za dużo seriali się naoglądałeś
      @ Superzielona, widzisz, sama opisałaś swoją relację z kolegą, z którym w seksie w ogóle się nie widzisz, a na dodatek to jest bardzo bliska relacja - więc jak widzisz, nawet ty możesz. Dlaczego nie chcesz uwierzyć, że ktoś inny może mieć podobnie?
      Ja nie czuję do niego żadnej chemii. Już pisałam, nie jest w moim typie, chociaż uważam, że jest obiektywnie ok. Poza tym naprawdę czuję się strasznie, strasznie rozczarowana facetami, czy tak trudno uwierzyć, że w takim przykrym stanie ( etapie, bo może to minie?) mężczyźni na mnie nie działają, że nie mam ochoty na żadne flirty, znajomości itp.

      Wiesz, jeśli już tyle mówisz o ekscytacji: to ekscytuje mnie mieszkanie. Jest cudowne, jest dla mnie balsamem na duszę po prostu. Myślę, że facet tego akurat się domyśla - tj. ile dla mnie znaczy możliwość mieszkania tutaj, i że znaczy więcej, niż głośno mówię. Ja w ogóle mam wrażenie, że on się różnych rzeczy domyśla, mimo że ma mało informacji o mnie.
      Co do jego zachowania: po tamtym tekście (że mam mu powiedzieć, kiedy mi przejdzie) na razie takich nie było. Za to - i to jest śmieszne trochę - on sobie postanowił chyba, że powinnam dbać o zdrowie czy jakos tak (chociaż nie uważam, że nie dbam!), kupił mi szalik na przykład albo każe mi się lepiej odżywiać, jeść to czy tamto z tego, co jest w lodówce, nawet coś tam czasem do jedzenia zrobi i też każe mi jeść. Jak moja mama trochę :) W tym jest coś szczerego z jego strony, i to jest bardzo miłe w sumie, dlatego jestem na razie, jak pisałam, spokojna co do mieszkania tutaj, mimo tamtego tekstu (i mimo że potrafię czytać to i owo w męskim spojrzeniu ;) - po prostu facet ZACHOWUJE SIE bardzo w porządku.
      • coelka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 07.12.14, 23:23
        chyba cie poniosło ,ze mieszkanie balsamem na dusze, ksiazki zacznij pisac
    • facettt boreczka, ale jak juz cos sie zdarzy -to daj znac 08.12.14, 00:25
      dobrze ?
      bo nie chcielibysmy tego przespac.

      a czytanie tych dluzyzn o myszce bojacej sie wyjsc z norki
      i rozgladajacej sie - co robi kocur - jest troche zanudzajace.
      • barboreczka Re: boreczka, ale jak juz cos sie zdarzy -to daj 08.12.14, 10:40
        @coelka: piszę, jak to odczuwam, nic nie poradzę, że komuś to się wydaje śmieszne (weź pod uwagę, że w twoich myślach mnie na przykład też coś mogłoby rozśmieszyć).

        @facet: niesamowite, gdzie wyczytałeś, że ja się boję wyjść -i niby skąd, z pokoju? mieszkania? Jaka myszka, jaki kocur, o co ci chodzi?
        Co do zanudzania: nie wiedziałam, że na forum to możliwe (jest jakiś przymus czytania?). Ale nie martw się, już więcej Ci tych problemów nie przysporzę.
        • ste.do Re: boreczka, ale jak juz cos sie zdarzy -to daj 08.12.14, 18:50
          Masz rację, że facetów można sobie obrzydzić. Dwóch tu w wątku dało głos i obydwaj przyjemniaczki.;)))
        • facettt no i dobrzi... 11.12.14, 02:22
          barboreczka napisała:
          Ale nie martw się, już więcej Ci tych problemów nie przysporzę.

          no i dobrzi.
          ale jak bedzie miedzy wami w koncu jakis ekszyn - to wal z tym na foro jak w dym :)
    • meessi Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 09.12.14, 14:23
      I co??? I co? Bo sie wciągnęłam. Serio.
      • coelka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 09.12.14, 21:47
        chyba wyobrąxnia sie skończyła autorce badź autorowi wątku i zamiłkł
        • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 10.12.14, 18:10
          Jak widzisz: nie piszę - źle, napiszę coś/ odpowiem komuś - źle, bo przynudzam.
          Założyłam wątek, bo chciałam usłyszeć opinię innych osób. Usłyszałam, odpowiedziałam na wpisy i jakieś pytania. Potem sprawa trochę się rozwinęła, więc napisałam o tym. A teraz po co miałabym to robić? - zwłaszcza że wg niektórych zmyślam, ale co gorsza: inni uważają za śmieszne moje odczucia, np. że na razie nie chcę być w żadnym związku albo uwielbiam to mieszkanie.
          W każdym razie dzięki wszystkim życzliwym za rady i opinie :)
          • kobza16 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 10.12.14, 21:33
            @Barbareczko nie przejmuj się, @facettt to jest dziwny gość, z dziwnym sposobem myślenia, na trochę narobione w głowie. Też zauwazyłam, że ludzie gotowi są wyciągnąć najbardziej kosmiczne wnioski, nie masz wpływu na ludzką nieżyczliwość - tacy nawet na forach się pętają i lubią dopierniczyć, tak bezinteresowanie, sprawia im to frajdę. Uszkodzone jednostki.

            Nikogo nie zanudzałaś, mi się ciekawie czytało. Forum to nie przymus, jak komuś wiało nudą to mógł się ewakuować. Zarzut z tyłka wyjęty.
            • moja_sprawa3 Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 21.12.14, 12:59
              Tak jasne tylko facetom sex w głowie. Moja czterdziestoletnia kilkuletnia koleżanka o podobnej sytuacji też by się spytała o akcję.
          • nie_alicja Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 12.12.14, 15:43
            bardzo fajna i miła historia.

            Wasze kontakty również.
            nie słuchaj gderania marudnych, bo masz się czym cieszyć - fajnym lokum, miłym gospodarzem i tym, że się dobrze układa.

            od sympatycznej, opiekuńczej postawy faceta wobec Ciebie może się sytuacja rozwinąć dalej, co nie jest wcale wykluczone, jeśli będziesz chciała pociągnąć tę znajomość w innym kierunku - no i co z tego?

            tak się właśnie poznają ludzie, tak nawiązują znajomości, te na chwilę i ta na dłużej.

            miło się to czyta, daj znać, co dalej :-)
            trzymam kciuki!
            • barboreczka Re: Czy w tym jest jakiś podtekst? 21.12.14, 11:39
              Hej, dziewczyny, dzięki Wam za miłe słowa :)

              @Kobza, ja się aż tak bardzo nie przejmuję zarzutem o przynudzanie, naprawdę przykre jest tylko to, gdy ktoś śmieje się z moich odczuć.
              @NieAlicja: naprawdę się cieszę, że mi się tak udało z tym mieszkaniem.
              Owszem, „gospodarz” jest opiekuńczy i ostatnio nawet bardzo ta opiekuńczość się nasiliła ;)
              i trwa dalej, mimo że od 2 dni jestem już u siebie w domu. Ogólnie dzieje się więc co nieco, to tylko tyle z tego, co chcę napisać (na wszelki wypadek dodam, że nie zaszło absolutnie nic z pornograficznych kategorii, więc - to do @Facetta - jak chcesz akszyn , to szukaj w pornusach)
              Pozdrawiam przedświątecznie :)
              • facettt grafomania Panienki z Internatu. 21.12.14, 16:19
                barboreczka napisała:
                to do @Facett a - jak chcesz akszyn , to szukaj w pornusach)


                Twoj reportaz: - "dzieje sie tyle, ze nic sie dzieje, ale ogolnie to milo jest....
                to zwykla grafomania Panienki z Internatu.

                Przypominam - ze jestes na foro "Mezczyzna".
                A Twoje teksty/wpisy nie zawieraja ani opisow jakichs ciekawych zdarzen, ani nie poruszaja jakichs skomplikowanych problemow - nad ktorymi trzeby ba sie natrudzic i naglowkowac.

                Polecam foro: - Romantica :)

                • barboreczka Re: grafomania Panienki z Internatu. 22.12.14, 09:40
                  Odpowiedziałam na pytanie dziewczyn, i nic ci do tego. Więcej - już to mówiłam- zdawać relacji nie będę (bo NIE CHCĘ, bo wszystko zrobiło się po prostu zbyt osobiste), ale nie dlatego, że sobie wymyśliłeś, że będziesz mi tego zabraniać.
                  Nie wiem też, dlaczego od razu musisz kogoś obrażać.

                  > Przypominam - ze jestes na foro "Mezczyzna".
                  > A Twoje teksty/wpisy nie zawieraja ani opisow jakichs ciekawych zdarzen, ani ni
                  > e poruszaja jakichs skomplikowanych problemow - nad ktorymi trzeby ba sie natru
                  > dzic i naglowkowac.

                  Tu na forum są też tematy o kalesonach, włosach na uszach i krawatach, więc jak widzisz różnie ludzie rozumieją ciekawość i skomplikowane problemy.
                  • giokonda.it Re: grafomania Panienki z Internatu. 22.12.14, 09:49
                    Idź już idź, i pamiętaj o zasadach gry, którą podjęłaś. Nie możesz pana wodzić za długo za nos, bo się zniecierpliwi i wylecisz z hukiem z pięknego mieszkanka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka