Dodaj do ulubionych

kohinor ....

16.09.04, 23:43
przeczytalam kilka twoich postow i mam pytanie...pewnie glupie...czym sie dla
ciebie objawia milosc...czy moze jeszcze w obecnych czasach istniec taka jak
pomiedzy K.K Baczynskim a Barbara? czy twoim zdaniem jeszcze mozna w to wierzyc?
Obserwuj wątek
    • kohinor Re: kohinor .... 17.09.04, 19:01
      O! Dziekuje za wyroznienie :)
      Pewnie ze moze. Znam wielu ludzi, tak zakochanych. I zyjacych w takim stadle od
      wielu, wielu lat. Po prostu - tacy byli i tacy sa nadal. Nie daja sie poniesc
      roznym ``modom`` na zdrady, na ``skoki``, maja dla siebie czas.
      Meze nie sa ``trendy`` i ``cool``, ale sa SZCZESLIWI.
      Powiem, ze im zazdroszcze. Baaaaaaaardzo.
      • jill5 Re: kohinor .... 17.09.04, 21:25
        Ooo a wiec nie jestem jedyna idealistka-romantyczka. A ja myslalam, ze to
        gatunek na wyginieciu. Milo wiedziec, ze jeszcze ktos wierzy w Prawdziwa
        Milosc:)
        • vutka Re: kohinor .... 18.09.04, 01:42
          ja wierze ale co z tego jak nigdy jej nie spotkalam i pewnie juz nie
          spotkam...kohinor twierdzi ze sa jeszcze jakies niedobitki tego gatunku wiec
          glowa do gory
      • vutka Re: kohinor .... 18.09.04, 01:37
        dziekuje za odpowiedz...Twoje slowa bardzo mnie podniosly na duchu bo juz bylo
        ze mna nie najlepiej...dobrze ze chociaz Ty takich znasz bo w przeciwnym razie
        pomyslalabym ze ten gatunek juz dawno wyginal byl a odpowiedz jest jedynie
        pocieszeniem.chyba trzeba byc soba zawsze nawet za cene cierpienia.
        • kohinor Re: kohinor .... 19.09.04, 15:49
          vutka napisała:

          > dziekuje za odpowiedz...Twoje slowa bardzo mnie podniosly na duchu bo juz bylo
          > ze mna nie najlepiej...dobrze ze chociaz Ty takich znasz bo w przeciwnym razie
          > pomyslalabym ze ten gatunek juz dawno wyginal byl a odpowiedz jest jedynie
          > pocieszeniem.chyba trzeba byc soba zawsze nawet za cene cierpienia.

          Cierpienia?
          Nie - ci ludzie sa szczesliwi. Bardzo szczesliwi, chc czuja to tylko
          intuicyjnie, nie zdaja sobie sprawy WPROST, ze nie paprajac sie w bagnie,
          osiagnelui to, do czego daza inni ludzie.
          Kazdy (oprocz jakis popaprancow) dazy do udanego zwiazku, z ta/tym
          jedna/jedynym i zestarzeniu sie przy jego boku.
          Tylko nielicznym sie udaje bez umoczenia sie w szambie.
          Ja znam takich ludzi. Znam duzo, duzo wiecej, ktorzy gownem sie tylko lekko
          pochlapali. Teraz sa juz czysci. I szczesliwi.
          I kazdemu tego zycze. Szczerze
          • vutka Re: kohinor .... 20.09.04, 21:24
            mialam na mysli swoje cierpienie...czy warunkiem koniecznym do zrozumienia tego
            co jest w zyciu najwazniejsze bo calkowicie sie zgadzam z tym co piszesz jest
            "upapranie sie w bagnie choc raz"?a jak sobie radza zatem ci nieliczni...tworza
            wlasny swiat oparty na innych regulach czy w jakis inny magicznie-optymistyczny
            sposob interpretuja to co sie dzieje wokol nas a czego ja czesto nie potrafie
            pojac...widocznie bez mgr sie nie da
            • Gość: tony Re: kohinor .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 21:27
              moim skromnym zdaniem raz trzeba sie przejechac w zyciu i to ostro:P
              jakos sie wtedy czlowiek inaczej czuje,nabiera dystansu,wszystko nabiera innego
              wymiaru:P
              • vutka Re: kohinor .... 20.09.04, 22:03
                racja tony...ale zbyt ostre grozi tym czego najbardziej sie bala antonina
                dziwisz z przesluchania wajdy...samotnoscia
                • Gość: tony Re: kohinor .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 22:05
                  najgorsze co mozna zrobic to uciec od ludzi
                  • vutka Re: kohinor .... 20.09.04, 22:14
                    ale jak znalezc tych od ktorych nie trzeba by...szukac czekac czy zapomniec
                    czego sie pragnie
                    • Gość: tony Re: kohinor .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 22:17
                      ciezko powiedziec.ja mam sporo znajomych,wiec zawsze gdzies sie wbije:P
                      z byla mam kilku wspolnych znajomych,ale zyje sobie z nimi dobrze.to chyba tez
                      indywidualna kwestia radzenia sobie z roznymi trudnosciami w zyciu.mi pomaga
                      glosne mowienie co mnie boli.
                      • vutka Re: kohinor .... 20.09.04, 22:27
                        mialam na mysli bardziej przyjaciol niz znajomych lecz podobno mozna go miec
                        tylko jednego...i wydaje mi sie ze wtedy mozna wszystko przezyc...mowic o tym co
                        boli sie powinno jezeli ma kto tego sluchac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka