lovekl97
10.06.16, 11:52
Witam serdecznie wszystkie Panie i Panów. Otóż od prawie dwóch lat byłam z chłopakiem, którego pokochałam nad życie! Był miły, sympatyczny, kochany, opiekuńczy, zawsze służył mi radą. Tydzień temu, dokładnie w wtorek 31.05 przestał się do mnie odzywać. Na początku pomyślałam, ze musi się uczyć (17l.), bo żalił mi się, że ma do poprawy matematyke. A więc ja nie chciałam się narzucać, więc cierpliwie czekałam na znak od niego. Dzięki snapchatowi dowiedziałam się, że zamiast się uczyć on chodził na jakieś ogniska, imprezy! Osobiście nie przeszkadzało mi to tylko fakt, ze mnie okłamał. Jednak dalej się nie kontaktowałam czekając, aż mu sie zatęskni, aż ostatecznie w niedziele nie wytrzymałam i zapytałam, czemu się nie odzywa. On odpowiedział mi "Bo nie mam ochoty z Tobą rozmawiać"! Szkok ogarnął całą mnie, ale nie poddałam się i napisałam ponownie by dowiedzieć się o co mu chodzi.
-Nie mam ochocty z Tobą rozmawiac bez głębszego powodu! - to usłyszałam po dwóch latach związku, a dlaczego? Sama nie wiem, nie wyjaśnił mi. Pytajac się go czy chce przerwy powiedział "Jeszcze jak!", więc zgodziłam się. Dzień później zapytałam, czy czuje coś do mnie! On powiedział, że nic a nic! A gdy zadałam kolejne pytanie pytając o przywiązanie do mnie odparł, że mu mija i mi tez niedługo minie. Dziewczyny.. prosze powiedzcie mi czy miałyscie podobną sytuacje i jak ona się skończyła! Od tamtej pory nie narzucam się, trzymam się na dystans ale myślicie, ze jeszzce wrócimy do siebie? I dlaczego on tak powiedział. Jeszcze w sobote 28.05 mówił mi jak bardzo mnie kocha, dał mi prezent, zrobił zabawny tort z ciastek i lodów. Nie rozumiem tego.