wielkismutek
29.09.04, 21:23
jest cholernie ulewny wieczór, grający u sąsiadów telewizor zagłusza krople
deszczu, w oddali głosy kłocących się małżonków i szum mojej pralki.
wypadałoby gdzieś uciec, ale gdzie? latem mogłem schować się w górach - tych
niezadeptanych jeszcze przez naszych 'tutystów'ale teraz? gdzie uciekacie po
całym dniu pracy i jak zagłuszacie dudniące w uszach krzyki szefa i klątwy
waszych kolegów pod jego adresem?
pozdrawiam