Dodaj do ulubionych

Facet przy porodzie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 13:50
Czy powinnam być zła na męża z powodu,że nie chce być przy narodzinach naszego dziecka i przecinać pępowiny??? Wczoraj powiedział mi,że kobiecie w tym momencie potrzebni są lekarze i położne a nie on-błakający się gdzieś po korytarzu i czekający na moment rozwiązania. Byłam oburzona. Tak bardzo na niego liczyłam a on...on chyba pozostał mentalnie na etapie przyjemnego zapłodnienia i nie kwapi sie by wesprzeć mnie swą obecnością w szpitalu. Jest mi cholernie przykro...pokłóciliśmy się...
Obserwuj wątek
    • gomory Re: Facet przy porodzie 16.10.04, 13:53
      Moze masz wrazliwego meza?
      Jakbys sie dobrze zakrecila to bodajze na jakims forum "mamusie" byl watek o
      Panach ktorzy po obejrzeniu porodu zrezygnowali z seksu z malzonka. To chyba
      gorsza opcja ;)
      • Gość: Elle Re: Facet przy porodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 13:57
        Świadomość tego,że on mnie zostawi w tych chwilach samą jest koszmarna. Jeszcze cała chodze po wczorajszej kłótni!
        • Gość: baha Re: Facet przy porodzie IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 16.10.04, 14:12
          Nic na siłę, faceci są wrażliwsi na "takie widoki". Jeszcze, by Ci tam zemdlał
          i tyle byś z tego wsparcia miała !!!
          A tak poważnie to nie zmuszaj go do tego, to wcale nie znaczy, że Cię mniej
          kocha, nie zależy mu itd. Nie każdy facet nadaje się , gł. psychicznie, by
          uczestniczyć przy takim wydarzeniu !!!! Więc nie gniewaj się juz na niego :)
          Pozdrówki
          • Gość: Max Baha ma racje! nt IP: *.dyn.optonline.net 16.10.04, 16:19
        • gomory Re: Facet przy porodzie 16.10.04, 14:17
          Wez pod uwage ze On zapewne takze to gleboko przezywa. To powinien byc takze
          wybor Twojego faceta a nie tylko Twoj. Trzeba bylo go bylo powoli
          przygotowywac, sondowac jego zdanie skoro jest tak bardzo na NIE. Jesli to
          Wasza pierwsza rozmowa, to nie powiem bys zrobila dobry wstep :-/. To chyba
          wazne by brac pod uwage opinie osoby z ktora sie dzieli zycie?
          Przedstaw to tak ze bylby dla Ciebie wsparciem, byloby Ci lzej. Wcale nie musi
          ciachac pepowiny, moze byc tylko przy Twojej gornej "polowie", i nie musi
          podziwiac rodzacego krocza ;). Zreszta jakies argumenty podaje odmawiajac
          obecnosci?
          Poza tym chyba zupelnie inaczej rozumiemy slowa "zostawi mnie w tych chwilach
          samą". Przeciez nie bedziesz sama.
    • burrunduk Re: Facet przy porodzie 16.10.04, 14:25
      z mojego mizernego doświadczenia wynika, że w samym momencie porodu, jest ci
      wszytko jedno czy stoi przy tobie mąż, czy sąsiad z naprzeciwka, czy facet spod
      budki z piwem ;)wogóle jest ci wszystko jedno, byle by ten co stoi pomagał...
      czyli logicznie myśląc najlepszy jednak będzie lekarz czy położna...

      natomiast jesli chodzi o bóle to TAK... b.potrzebny ktos kto trzyma za raczkę i
      usteczka zwilża, podtrzyma gdy akurat masz ochote pochodzić, albo uszczypnąć
      kogos w ramie...

      może kopromis - do szpitala z Tobą, a w momencie gdy skurcze będa juz zbyt
      czestę (a on wrażliwy)może się ewakuować... ludzi przy łóżku będziesz miała
      dość (miejmy nadzieje ze nie trafisz na praktyki studentów ;)

      nio... szczęsliwego rozwiązania :)
      • gomory Re: Facet przy porodzie 16.10.04, 14:27
        > miejmy nadzieje ze nie trafisz na praktyki studentów ;)

        Albo nie bedzie Cie wiozlo Lodzkie pogotowie ;).
    • Gość: ppp Re: Facet przy porodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 14:40
      Porod to obok sekcji zwlok jedena z ze tak powiem bardziej "obrzydliwych"
      rzeczy. Nie dziw mu sie. Moze nie jest na tyle wytrzymaly psychicznie.
      • anula36 Re: Facet przy porodzie 16.10.04, 15:18
        powiem szczerze jestem kobieta a sama mnie przeraza wizja porodu - wcale sie
        facetowi nei dziwie ze jest przerazony. daj mu troche czasu - chyba nei rodzisz
        na 3 dni:)
        Niech sie oswoi z mysla, moze zmieni zdanie, a moze lepiej rodzic z mama albo
        przyjaciolka? Kobiety przy porodach bywaly od wiekow, faceci dopiero od paru
        lat.
    • chooligan Re: Facet przy porodzie 16.10.04, 15:36
      No, ja tam byłem przy porodach (np przy swoim notabene nie pamiętam
      szczegółów). Natomiast podczas narodzin mojego dzidzi byłem i potwierdzam
      opinie twojego męża: dla ciebie najważniejszą rzeczą bedzie fachowy personel.
      Aczkolwiek on powinien być choćby na korytarzu, szczególnie znając realia
      polskich szpitali, monitorując czy opiekę masz OK, powinien zabrać ze sobą
      jakieś 1,5 tys w banknotach po 50 zł - nigdy nic nie wiadomo :DD
    • Gość: Max Nie powinnas go do tego zmuszac IP: *.dyn.optonline.net 16.10.04, 16:18
      Nie zmuszaj go bo najwyraźniej się tego boi. Ja byłem przy porodzie moich
      dzieci i nie żałuje ale znam paru kolegów dla których to było nie zbyt ciekawym
      przeżyciem. Dla nich nie było to cos pięknego ale raczej obrzydliwego.

      Na forum Kobieta był bardzo obszerny post na ten temat który radżę ci
      przeczytać:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14992188&s=0
      Uważam ze nie powinnaś go do tego zmuszać.
      pzdr
      • Gość: Elle Re: Nie powinnas go do tego zmuszac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 16:37
        Zmuszać nie będę, trudno.Wcale nie uważam,że to piekne i estetyczne przeżycie..mi chodzi tylko o to,że faceci-takie niby twardziele a boja się widoku krwi i tych wszystkich kobiecych "wnętrzności". Bzykanko to dla nich jak najbardziej naturalne,płodzenie też,ale gdy już przyjdzie do oglądania konsekwencji to panika;)
        Uważam,że w gruncie rzeczy facet jest jednak pokrzywdzony przez los,emocjonalnie jakiś "niedorobiony" i biedak nawet nie może poczuć tych wspaniałych-bo od wewnątrz, ruchów swojego dziecka. Bez urazy Panowie!
        • Gość: Max Re: Nie powinnas go do tego zmuszac IP: *.dyn.optonline.net 16.10.04, 16:43
          Nas nie urazisz i kazdy z nas jest inny. Twoj maz jednak wie ze sie do tego nie
          nadaja i powinnas to zaakceptowac.
          pzdr i BLYSKAWICZNEGO porodu
        • password01 Re: Nie powinnas go do tego zmuszac 16.10.04, 17:14
          Ja tam nie żałuję że nie mogę poczuć tych wewnętrznych ruchów. I jakoś dobrze mi
          z tym. No może wpadamy w panike kobieta którą kochamy cierpi a my nic nie możemy
          zrobić. Bieg wypadków nie zależy od nas. To dla nas nowa sytuacja. A ty się
          dziwisz że panikujemy.
          • jesster Re: Nie powinnas go do tego zmuszac 17.10.04, 12:07
            Nareszcie ktoś to powiedział. Owszem my pewnie jesteśmy wrażliwsi(zazwyczaj) na
            takie widoki. Chociaż mężczyźni odbieraja porody i nie mdleją przy tym. Ale
            pewnie większość z pań nie pomysli, że zdenerwowanie męża jest czasem(tak myślę)
            spowodowane tym, że nie może nic zrobić żeby jakos ten wysiłek złagodzić.
        • Gość: Niedorobiony Re: Nie powinnas go do tego zmuszac IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 16.10.04, 18:52
          No toś się "wywnętrzyła". "Bzykanko" - !, "płodzenie" - !!, "wnętrzności" -
          !!!, "estetyka przeżycia..." - !!!! TWÓJ "niedorobiony emocjonalnie" facet
          (?). Naprawdę, nie musisz NAS (raczej "mnie", bo piszę teraz w "swoim imieniu")
          przepraszać. Raczej pomyśl co teraz zrobić z tym TWOIM NIEDORÓBKIEM (!?). To on
          BĘDZIE musiał przez kolejne lata z "wyrobioną emocjonalnie" żoną przebywać i
          przeżywać kolejne efekty Waszych "bzykanek" (oczywiście w celu "płodzenia").
          Jeżeli teraz tak rozumiesz "bzykanka" i "płodzenie" oraz sposób jego reakcji na
          Twoją ZACHĘTĘ do współuczestnictwa w czymś do czego on jest (jeszcze?, w
          ogóle?) nie przygotowany, to co będzie za lat dziesięć?... Życzę Ci
          bezproblemowego porodu i fachowej przy nim opieki... A Twój chłop - moim
          zdaniem - ma na długo przechlapane.
    • triss_merigold6 To kwestia mody Wysoki Sądzie... 16.10.04, 21:16
      Porody tzw. rodzinne są teraz w modzie. Niemal każda kobieta upiera się przy
      obecności męża a jeśli facet jest z różnych powodów nieobecny to czuje się...
      ja wiem? pokrzywdzona? gorsza od koleżanek?
      Mój brutalnie szczery ginekolog opowiedział mi o relacjach pań z problemami
      małżeńskimi - efektem porodowych widoków.
      Kiedy jeszcze dziecko było w planach zapowiedziałam, że obecności męża podczas
      ostatniej - finalnej fazy sobie nie życzę. Nie chciałabym oglądać najbliższej
      nawet osoby w takim stanie i sama też nie chcę być oglądana przez kogokolwiek
      poza personelem medycznym.
      Nie naciskaj.
      Sorry, ale wsparcie i pomoc da Ci też położna i lekarz. Tak było wiele lat,
      kobiety jakoś rodziły, bez większej traumy miały kolejne dzieci a facet jak
      chciał być dobrym i kochającym ojcem to był mimo nieprzecinania pępowiny.
      Aha - w kwestii ruchów płodu - mocno przereklamowane doznanie IMO.
      Nieprzyjemnie uciska, mdli i kopie w pęcherz.
      • gomory Re: To kwestia mody Wysoki Sądzie... 16.10.04, 21:23
        > w kwestii ruchów płodu - mocno przereklamowane doznanie IMO. Nieprzyjemnie
        uciska, mdli i kopie w pęcherz

        Alez jestescie istotami przepelnionymi miloscia. Podziwiam. Ja nie umialbym
        kochac kogos kto wielokrotnie kopal mnie w pecherz ;).
        • triss_merigold6 Re: To kwestia mody Wysoki Sądzie... 16.10.04, 21:32
          Sądzisz, że znoszę kopy od kogoś kto waży już 3 kg przepełniona miłością? Nie.
          Staję, zginam się wpół i cichutko bluzgam przez zęby. A potem się dziwię, że
          zafundowałam sobie coś takiego na własne życzenie.
          A męża przy porodzie nie chcę. Ja bym nie zgodziła się na asystę przy czyjejś
          bolesnej i dość krwawej operacji na żywca.;)
          • gomory Re: To kwestia mody Wysoki Sądzie... 17.10.04, 20:39
            Juz slysze te satysfkacje w glosie gdy w koncu powiesz "dzisiaj za kare nie
            obejrzysz TV" ;>.
      • jesster Re: To kwestia mody Wysoki Sądzie... 17.10.04, 12:19
        > Kiedy jeszcze dziecko było w planach zapowiedziałam, że obecności męża podczas
        > ostatniej - finalnej fazy sobie nie życzę.

        Twoje prawo,żadna ze stron nie powinna naciskać.

        > Tak było wiele lat,
        > kobiety jakoś rodziły, bez większej traumy miały kolejne dzieci

        Racja. Tylko po pierwsze nikt ich dawniej nie pytał o zdanie, to raz. Po drugie
        kiedyś obecność ojca przy porodzie po prostu nie mieściła się w wyobraźni.
        Teraz czasy się trochę zmieniły, to co było kiedyś nie do pomyślenia, teraz jest
        możliwe. Ty nie potrzebujesz(nie chcesz) obecności męża. A może są kobiety które
        po prostu czują się lepiej kiedy jest obok?Wykluczasz taką ewentualność? Każdy
        różne wydarzenia w życiu przezywa inaczej, czyż nie?

        > Mój brutalnie szczery ginekolog opowiedział mi o relacjach pań z problemami
        > małżeńskimi - efektem porodowych widoków.

        Jak pozwalają mężczyźnie zaglądać tam gdzie nie powinien to są efekty.

        >a facet jak
        > chciał być dobrym i kochającym ojcem to był mimo nieprzecinania pępowiny.

        Myślę że masz rację, chociaż sam nie mam jeszcze dzieci, nie za bardzo wierzę w
        znaczenie obecności przy porodzie jeśli chodzi o późniejsze zaangażowanie
        mężczyzny w opiekę nad dzieckiem.
    • wesoly11 Re: Facet przy porodzie 17.10.04, 12:14
      nie powinnaś być zła. szanuj decyzje drugiej osoby
    • jesster Re: Facet przy porodzie 17.10.04, 12:24
      Ale uściślij, czy on nie chce być na sali porodowej, czy nie chce wogóle być w
      szpitalu tylko siedzieć w domu i czekac na sygnał kiedy do ciebie przyjechać?
    • Gość: inka Re: Facet przy porodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 12:45
      przeszłam poród z mężem, naprawdę był pomocny i jestem mu wdzięczna że był tam
      ze mną. Tylko póżniejsze konsekwencję były tragiczne i jak bym mogła
      zadecydować jeszcze raz to bym nigdy sie na to nie zgodziła. Po porodzie mąż
      przestał się ze mną kochać, nie pomagały rozmowy. Teraz nie jesteśmy juz ze
      sobą od pół roku - wyprowadził się i zaczął życie od początku. Wiem ze to nie
      tylko przez to że był przy porodzie ale myślę że to jedna z wielu rzeczy się na
      to przyczyniła. Najgorsze jest teraz że jak pomyślę ze pokazałam mu najgorsze
      chwilę w moim życiu, człowiek jest wtedy taki bezsilny i zdanny na innych.
      Naprawdę przemyśl swoją decyzję i nie poddawaj się modzie, bo to nie wszystko.
      Tysiące lat kobiety dawały sobie radę bez mężczyzn w takiej sytuacji, to i
      teraz sobie poradzą.
      • Gość: 40+ Re: Facet przy porodzie IP: *.telia.com 17.10.04, 19:55
        porody rodzinne sa modne np w skandynawii. I co+ Jeden z najwyzszych
        wspolczynnikow rozwodow. W USA przeprowadzono bedania retrospektywne malzenstw
        po wsolnych porodach. Okazalo sie, ze znacznie czesciej dochodzilo w nich do
        pozniejszej separacji i rozwodow niz w innych przypadkach. Porod nie jest
        przezyciem estetycznym przy ktorym kobieta powinna pokazywac sie mezowi. Na
        ogol nie buduje to tez zadnej wiezi uczuciowej miedzy ojcem a dzieckiem. Jezeli
        juz to raczej moze wzmacniac wiez syn-matka(twoja tesciowa).
        Jak nie chce - nie upieraj sie i badz mu za to wdzieczna. Uprzesz sie, ze
        koniecznie ma byc - w razie czego mozesz wtedy winic tylko siebie.
        W tym wypadku nie wydaje mi sie ze jestes tak "dojrzala emocjonalnie" jak o
        sobie myslisz.
        • Gość: Elle Re: Facet przy porodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 21:18
          Wiesz-chyba mam zapędy feministyczne,bo niby co- ja mam cierpieć, a on po narodzinach pójdzie z kolegami uczcic do baru fakt,ze ma syna:/?
          • Gość: Max Re: Facet przy porodzie IP: *.dyn.optonline.net 17.10.04, 21:34
            Doceniam twpoja szczerosc ktora pozwolila ci to napisac. Wspolczuje jednak
            twojemu mezowi. Wy dopiero zaczynacie a ty juz go winisz za to ze jest
            mezczyzna:-(
          • Gość: 40+ Re: Facet przy porodzie IP: *.telia.com 17.10.04, 23:46
            Wiesz-chyba mam zapędy feministyczne,bo niby co- ja mam cierpieć, a on po narod
            > zinach pójdzie z kolegami uczcic do baru fakt,ze ma syna:/?

            Oj dziecko, to nie sa zapedy feministyczne tylko dziecinada. Od 25 lat jestem
            przy porodach na sali operacyjnej (porody potencjalnie zagrozone i cesarka),
            czasami razem z przyszlymi tatusiami. Niejednego trzeba bylo WYCIAGAC z sali w
            trakcie. Wtedy nie wiadomo kogo ratowac najpierw - jego czy ja. Wierz mi - jak
            nie chce nie upieraj sie. Nie warto, tylko na tym stracisz. A jak rozpatrujesz
            caly zwiazek tylko w aspekcie, ze on tez musi cierpiec, to dalsza przyszlosc
            was obojga jest troche problematyczna. Ale moge sie naturalnie mylic.
            • Gość: Max Re: Facet przy porodzie IP: *.dyn.optonline.net 17.10.04, 23:57
              >A jak rozpatrujesz
              >caly zwiazek tylko w aspekcie, ze on tez musi cierpiec, to dalsza przyszlosc
              >was obojga jest troche problematyczna.

              Smutnie masz chyba racje:-(
        • jesster Re: Facet przy porodzie 17.10.04, 22:09
          A jak ona chce i on chce? Zabronić? Ja to jeszcze jestem młody i gupi, więc
          chcialbym być przy porodzie, moja narzeczona też twierdzi że chciałaby żebym był
          przy niej jak kiedyś będzie rodzić nasze dzieci. WIęc co, skazani jesteśmy na
          późniejszą oziębłość i separację?
          Poza tym kobieta z tego co ja rozumiem pisze o niechęci męża do bycia w
          szpitalu, a nie tylko na sali porodowej, a to już chyba co innego.
          • Gość: Max Re: Facet przy porodzie IP: *.dyn.optonline.net 17.10.04, 23:59
            Jak chcecie to nie ma sprawy i bardzo to polecam. Ale to nie dla kazdego!!!
            Ona tez napisala wyraznie ze nie chce byc przy samym porodzie:"przecinaniu
            pepka"
    • tony82 Re: Facet przy porodzie 17.10.04, 21:38
      To jest poród, a nie reanimacja Twojego faceta, który może paść rażony
      piorunem:P
      • Gość: Max Re: Facet przy porodzie IP: *.dyn.optonline.net 18.10.04, 00:00
        Hehe! No wlasnie. Potem beda jego ratowac zamiast odbuerac dziecko:-)
    • macicaxxx Re: Facet przy porodzie 18.10.04, 06:37
      to zboczeniec.
    • Gość: sztr Re: Facet przy porodzie IP: 195.116.26.* 18.10.04, 08:50
      Nie powinnaś być zła - to pewne .

      Jeśli chcesz spróbować w sposób łągodny przekonać swojego faceta do obecności
      to może spróbuj od zachęcenia go do zajęć w szkole rodzenia ; jeśli jest
      jeszcze na to czas .

      Pamiętam swoje roztreki co do mojego udziału w porodzie i obawy z tym
      związane . Z trudem wyobrażałem sobie piękno narodzin i wierzę w to że z tego
      co miało być pięknym wspólnym przeżyciem może zrobić się coś co bedzie budziło
      niechęć .
    • dadaczka Re: Facet przy porodzie 18.10.04, 11:11
      a wiecie, ja się w kontekście tego sporu (który mnie samą poniekąd też dotyczy)
      tak czasem zastanawiam: a co będzie jeśli mój mąż (albo ja sama) będzie kiedyś
      obłożnie chory? Tak, że będzie potrzebował podania basenu, umycia,
      pielęgnacji? Gdyby miał jakieś nieprzyjemne schorzenie albo rany? Czy nie
      miałby prawa oczekiwać ode mnie, jako żony, opieki w takich momentach - mimo
      nieestetycznych widoków i potencjalnie przykrych doznań dla mnie samej? Gdyby
      wymiotował?

      Tak się składa, że moja babcia umierała na raka, w domu pod opieką moich
      rodziców. Potem dziadek leżał sparaliżowany ponad rok w łóżku, aż do śmierci,
      również pod opieką rodziców. Widziałam więc z jakimi nieprzyjemnościami wiąże
      się opieka nad takimi osobami - szczególnie w przypadku osoby przykutej do
      łózka, chorej na raka, gdy mimo największych starań robią się odleżyny itp.
      Mój własny ojciec kilkakrotnie ulegał różnym wypadkom, zdarzało się, że leżał w
      łóżku bezradny i potrzebował pielegnacji - ja akurat w tym nie uczestniczyłam,
      miałam kilkanaście lat i mama mnie do tego nie wciągała, ale przecież
      widziałam, jak sama przynosi mu basen, zdawałam sobie sprawę z tego co musi
      przy nim robić. Teraz mam dziecko, wiem jak nieprzyjemnych czynności trzeba
      się podejmować w związku z opieką nad nim - bo to po prostu fizjologia, czasem
      są to wymioty, czasem krew, czasem jeszcze coś innego. No przecież nikt mnie w
      tym nie zastąpi, kocham dziecko, kocham męża, kocham rodziców, jeśli będę
      musiała lub muszę wykonywać przy nich czynności obiektywnie nieprzyjemne pod
      względem estetycznym - to będę musiała i to zrobię, przecież ich nie porzucę w
      takich momentach. Skoro więc ja jestem winna taką opiekę osobom które kocham,
      skoro decydując się na dziecko i na wyjście za mąż przyjęłam na siebie
      obowiązek bycia przy męzu i przy dziecku również w takich chwilach, pomocy im i
      opieki, dlaczego miałoby to w mniejszym stopniu dotyczyć mojego męża? Dlaczego
      więc mój mąż miałby mnie porzucić w momencie - owszem dla niego stresującym i
      być może nieprzyjemnym "estetycznie" - gdy ja go będę tak bardzo potrzebować?
      Bo personel medyczny - przy samym porodzie, przy skurczach partych tak, ale
      przecież cała faza rozwierania szyjki macicy (przepraszam wrażliwych Panów za
      szczegóły anatomiczne), która nieraz trwa wiele godzin - ja wtedy go będę
      potrzebować, choćby po to żeby mi dał poczucie bezpieczeństwa, że w razie
      czego "powalczy" o fachową opiekę nade mną, żebym nie była osamotniona w
      środowisku, którego nie znam i które wcale nie zawsze jest przyjazne
      (pozdrowienia dla wszystkich położnych - czemu tak trudno Wam traktować kobiety
      przyjaźnie i z szacunkiem?????) w sytuacji, kiedy z przyczyn obiektywnych
      jestem kompletnie bezbronna! Sorka, ale tak to czuję i uważam, że odmawianie
      żonie w tym momencie wsparcia to egoizm, czysty egoizm i wygodnictwo. Jak w
      kontekście tego wyglądają szanse na opiekę z jego strony w razie mojej
      choroby? Czy ja nadal jestem zobowiązana do opieki nad nim w razie jego
      choroby? Pomyślcie i o tym Panowie, kiedy mówicie żonom "nie, nie będę z Tobą".

      Natomiast przy samym "wypychaniu" dziecka być nie musi i wcale nie chcę, żeby
      oglądał moje krocze itp. Niech stoi/siedzi odwrócony albo wyjdzie. Być może
      kochającemu mężczyźnie nie powinno to przeszkadzać, ale ok - jestem w stanie
      zrozumieć, że to zbyt duży wstrząs. Zresztą - po co mam jeszcze "płacić"
      problemami małżeńskimi za mój ból (bo jednak to przede wszystkim MÓJ ból, a nie
      jego, w jego przypadku to tylko strach i odczucia estetyczne), skoro mogę tego
      uniknąć.
      • Gość: Anna Re: Facet przy porodzie IP: *.elisa-laajakaista.fi 18.10.04, 17:21
        Podpisuje sie pod twoim postem rekami i nogami..
      • Gość: Max Re: Facet przy porodzie IP: *.dyn.optonline.net 19.10.04, 02:43
        >Natomiast przy samym "wypychaniu" dziecka być nie musi i wcale nie chcę, żeby
        >oglądał moje krocze itp. Niech stoi/siedzi odwrócony albo wyjdzie. Być może
        >kochającemu mężczyźnie nie powinno to przeszkadzać, ale ok - jestem w stanie
        >zrozumieć, że to zbyt duży wstrząs. Zresztą - po co mam jeszcze "płacić"
        >problemami małżeńskimi za mój ból (bo jednak to przede wszystkim MÓJ ból, a
        >nie
        >jego, w jego przypadku to tylko strach i odczucia estetyczne), skoro mogę tego
        >uniknąć.


        Chyba tylko o to wszystkim chodzi.
        Porod to nie choroba przy ktorej pomoc mez jest kobniecznoscia.
    • Gość: Dac mu spokój! Re: Facet przy porodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 11:23
      Facet jest po prostu normalny, precz z amerykańską modą! Może ma jeszcze
      filmować i robić Ci fotki, co?

      A potem baby narzekają, że po porodzie facet zaczął się nimi brzydzić.... :-/
    • Gość: sztr Re: Facet przy porodzie IP: 195.116.26.* 18.10.04, 13:56
      Dadaczka - trafiłas moim zdaniem w sedno .
      W moim przypadku takie przemyślenie spowodowało że poszliśmy na porodówkę
      razem .
      Ale dalej uważam że nie należy nikogo do tego przymuszać
    • mijaczek Re: Facet przy porodzie 19.10.04, 02:27
      Rozumiem Twoje oczekiwania wstosunku do meza, ale rowniez rozumiem i jego
      obawy. Zapytaj sie go, dlaczego nie chce tam byc. Porod to nie jest popoludniowa
      herbatka w ladniutkiej atmosferze. Dla wielu ludzi porod to przede wszystkim
      bol, krew, odarcie kobiety z jej piekna i delikatnosci. Mezczyzni boja sie
      porodow... trzeba to uszanowac.

      Zapraszam na forum edziecko, a tam - ciaza i porod, w oczekiwaniu, i inne...
      dowiesz sie o wiele wiecej niz na forum mezczyzna.

      Pozdrafiam,
      Mia
      • Gość: Krzyśka.. Re: Facet przy porodzie IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 19.10.04, 21:10
        hej,

        jeszcze moje zdanie. Generalnie, to rozumiem Cie, ze Cie to wkurza, ze wszytko
        na Tobie wisi i za trud, ktory bedziesz ponosic chcesz troche uczynic i jego
        odpowiedzialnym. Jezeli nie chce, to go nie zmuszaj, choc z drugiej strony
        wielu facetom by sie przydalo troche zobaczyc ile kobieta musi sie wycierpiec
        tylko z powodu tego, ze jest kobieta, bo niektorzy facei tego zupelnie nie
        doceniaja i sobie to lekcewaza.
        POzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka