Gość: corolla
IP: *.238.103.34.adsl.inetia.pl
30.10.04, 22:04
jest to fragment autentycznego pamietnika faceta okolo "30"
"Jednym z moich problemów zyciowych sa skarpety. Problem dziur w skarpetach,
singli walajacych sie po szufladzie, multikolorowosci itd.
Dosc, powiedzialem. Komunizm jest rozwiazaniem. Wyrzucilem stare zróznicowane
spoleczenstwo skarpeciane i wprowadzilem nowe na jego miejsce. Kupilem 10 par
identycznych czarnych skarpet. Dziura, ok, jedna leci do kosza zastepuje ja
druga. Brak pary, no problem, wszystkie sa biseksualne, moga byc lewymi i
prawymi. Nie bylo juz starych panien, dziurawych wyrzutków bez przyszlosci w
szufladzie.
A gó.., powiedzialy skarpety i wyszly z pralki w róznych odcieniach czerni i
porozciagane z rózna intensywnoscia. O ku.. mac, powiedzialem ja, gdy
zobaczylem to juz wysuszone towarzystwo. Zasrani hipisi. Ale sie wladowalem.
Faszyzm, tak faszyzm bedzie wyjsciem. Ten sam kolor, lepsza jakosc i rózne
serie takich samych skarpet. Bylo lepiej. Do czasu. Zawsze z tej pieprzonej
pralki wychodzily zdekompletowane. I zawsze w liczbie nieparzystej. Bylo
niezle
dopóki nie zostalo po jednej z kazdej serii. Czy one sa kanibalami? A moze mi
spieprzaja oknem?
Pisze ten tekst, bo znowu qrwa siedze w dwóch róznych skarpetach."