Gość: Strapiony
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
12.12.04, 09:33
Jak to się wszystko poplątało. Przed ślubem była demonem sexu. Czasami
myślałem, że nie nadążę. A teraz rok poślubie ma ochotę co dwa tyfodnie, a i
tak robi to zz musu. Ze swej strony staram się o nią dbać- częste wypady do
kina, teatru, knajp, za miasto.. Dość często dostaje kwiaty i różne inne
drobne prezenty. Ogólnie wydaje się jakoś zamykać przede mną. Coraz mniej
jest rozmowna. Jak kilka razy pytałem dlaczego powstaje mur między nami,
odpowiadała coś opryskliwego. Nie jest przemęczona. Ja pracuję i nieźle
zarabiam, a ona ma taką pracę dla przyjemności - niewiele zarabia, ale robi
to co lubi. W domu wyręczam ją w wielu czynnościach.Grosza jej nie żałuję.
Często zapraszam jej znajomych( jeśli zapraszam do domu to ja wtedy dyżuruje
w kuchni, zeby miała czas dla swoich gości)
Jeśli tak mam wyglądać moje małżeństwo, to chyba warto się wycofać. Kiedyś
śmiałem się z kolegó, którzy mówili, że kobiety po ślubie parszywieją. A
jednak tak jest. Może jak zacznę pojawiac się w otoczeniu młodych
atrakcyjnych kobiet, to znowu zacznie o mnie walczyć. Ja nie czuję w sobie
powołania do celibatu> Z drugiej straony, jeśli nie chce ze mną współpracować
przy rozwiązywaniu wielu problemów i to nie tylko łóżkowych, czy jest sens
trzymać taki układ za wszelką cenę??
Co wy Panowie o tym myslicie, bo i tak wszystkie kobiety wyślą mnie do
diabła??