Dodaj do ulubionych

Moj maz i Jego matka

IP: *.client.comcast.net 18.01.05, 21:48
Mam problem-ciezko mi o tym pisac,ale sprobuje.Moj maz to wspanialy
facet,jednak dopiero po slubie zauwazylam pewne rzeczy,ktore nie wydawaly mi
sie normalne.Dla lepszego zrozumienia sytuacji musze dodac,ze wychowal sie w
rodzinie bez ojca-tzn.ojciec byl,ale gdzies tam,daleko...Dopiero po wielu
latach rodzina znowu byla razem,ale tylko teoretycznie pozostawala
rodzina.Przez wszystkie wczesniejsze lata maz wychowywany byl wylacznie przez
kobiety(a wiadomo dorastajacy chlopak nade wszystko potrzebuje meskiego
wzorca).Ojciec meza to alkoholik,dbajacy praktycznie wylacznie o siebie
samego.Matka meza zaakceptowala taka sytuacje,nie sadze,by zrobila cokolwiek,
by ja zmienic.Narzekala, biadolila, a w tym wszystkim pomagal jej jej jedyny
syn(moj maz).To bardzo 'grzeczny',sluchajacy mamusi chlopak.Ale w jego zyciu
pojawilam sie ja.To On o mnie walczyl,przekonujac mnie,abysmy byli
razem.Polubilam Go,wreszcie pokochalam.Nie mialam jednak pojecia pod jak
wielkim wplywem swej matki pozostaje.To wszystko nastapilo potem.Przez krotki
okres po slubie(cywilnym)mieszkalismy z rodzicami meza,co zakonczylo sie
wielka awantura-poklocilismy sie z mezem na co ta kobieta popadla w absolutna
furie-po raz pierwszy w zyciu zobaczylam ja w takim stanie-oskarzyla mnie o
cos,czego absolutnie nie zrobilam-na co maz,choc dobrze wiedzial,ze mowi
bzdury,nie powiedzial ani slowa-o co po dzis dzien mam do Niego wielkie
pretensje.Prosil mnie bym to ja wyciagla do niej reke jako pierwsza,przez
wzglad na to,ze jestem mlodsza,co dodatkowo mnie zabolalo poniewaz to ona
sprawila mi wielka przykrosc!Jakos to wszystko przebolalam,na nowo zaczely
sie kontakty pomiedzy mna,a nia-w miare dobre,choc z mojej strony juz na
pewno nie takie jak wczesniej.Kolejny problem(w moich oczach),ktory sie
pojawil to jej nieustanne telefony do mojego meza,z byle g!Doszlo do tego,ze
potrafila dzwonic w przeciagu godziny 4 razy!Kiedy zas nie odbieral po prostu
wyzywala nas od klamcow i miala wielkie pretensje.Jako,ze oboje mamy komorki-
bylo mi przykro,bo na moja zadzwonila tylko kilka razy i to pod silnym
naciskiem mojego meza.Z tego,co wiem-w pracy tez zawraca Mu glowe
telefonami.Denerwuje mnie to-ona dzwoni,gada jak najeta o jakichs plotach-po
co w ogole zaprzata Mu nimi glowe?Tak samo miesza Go w swoje osobiste
problemy,co potem odbija sie na mnie,bo On ma potem zly humor.Kiedy staram Mu
sie delikatnie podczas rozmowy wspomniec o tym,co mnie boli,czy sprawia
przykrosc-wscieka sie-nie rozumie!,nie mam prawa powiedziec na Jego matke nic!
W jego oczach to taka biedna pokrzywdzona przez los kobieta.On nie rozumie,ze
ta baba obdarza Go toksyczna miloscia i powoduje,ze okres w naszym
zyciu,ktory powinien byc pelen radosci staje sie obciazony setkami nie
naszych problemow!Ostatnio doszly do mnie slychy,ze powiedziala mojej
znajomej wiele przykrych slow pod moim adresem,m.in:'...to ONA mi Go
odebrala!!!',do dzis swiszczy mi to w uszach!Mam wrazenie,ze ta baba nie moze
mnie scierpiec,a jedynie udaje sympatie,bo inaczej syn, by sie od niej
odwrocil!On twierdzi,ze to bzdura,czasami sama sie zastanawiam,czy aby nie
przesadzam,ale nie wydaje mi sie!Dlatego pisze TU,aby ktos obiektywnie ocenil
sytuacje.Dodam jeszcze,ze jestem bardzo znerwicowana ta cala sytuacja,latwo
wpadam w zlosc,schudlam.Na dodatek wyznal mi,ze wczesniej matka strasznie
Mu 'doradzala',co i jak mamy robic,ale kazal jej sie nie wtracac-srednio w to
wierze,bo On nie umie byc w delikatnych sprawach stanowczy wobec niej.Nie
myslcie,ze ja jestem potworem,jestem calkiem ok dziewczyna,bardzo kocham
swojego meza i chce miec wreszcie swoja rodzine,a nie to co mam:(.Jeszcze
jedna rzecz-ostatnio dowiedzialam sie od Niego-co mnie zupelnie dobilo-ze az
do mojego przyjazdu tutaj spal z matka w zimie w 1 lozku!!!!!!!Ponoc przez
to,ze matka z ojcem nie chciala,a nie bylo warunkow do tego.Czy ktos rozumie
moj bol?Prosze o szczere wypowiedzi.




-----------------------------
Obserwuj wątek
    • Gość: MaBiWy Re: Moj maz i Jego matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 22:06
      związałaś się z mężem a nie z jego rodzicielką. Mimo,że sprawa nie jest prosta
      to chyba można się "dorozumieć". Nie gnieć Go tak bardzo i nie żądaj absolutnej
      wyłączności, bo chłopak wpadnie spod deszczu pod rynnę. Jednocześnie nie daj
      się przymusić do kontaktów z osobą, która budzi w Tobie tak negatywne emocje.
      Nie zabraniaj mu jednak kontaktów z matką, być może w określonym dniu. Poza tym
      On musi dorosnąć, bo to nie kwestia delikatności, a dorosłości właśnie - w
      ustaleniu relacji między bliskimi i nie tylko. Zresztą w tym przypadku czas
      robi swoje. Spania w jednym łóżku, chociaż niecodzienne - jednak nie demonizuj.
    • Gość: sm30 Re: Moj maz i Jego matka IP: *.magma-net.pl 18.01.05, 22:39
      Nie pocieszę Cię, bo czarno to widzę. Przeszłam podobne sytuacje. Byłam z
      facetem, którego matka była od wielu lat wdową, mieszkali razem ( on -
      trzydzieści parę lat ). Miła na tyle, by syn nie mógł jej nic zarzucić.
      Również czułam , że odbieram jej mężczyznę, choć to on mocno o mnie zabiegał.
      Wycofałam się ze związku bo widziałam, że nie da sie odciąć pępowiny i zawsze
      byłby to trujkąt : ja, on i mamusia.
      Druga historia jest całkiem świeża. Byłam z kims, staraliśmy się o
      dziecko, zaszłam w ciążę, zaczęła pojawiać się mamusia ( praktycznie
      zamieszkała z nami ). Skończyło się tak, że przy mnie mówiła do niego, że
      wdepnął w takie "G" ( to "G" to ja ma się rozumieć )i zmyli się oboje gdy byłam
      jeszcze w ciąży i tyle ich widzieli... moze i dobrze. Dodam, że kobieta sama
      lekko w życiu nie miała ( mąż ) i w synu widziała jedyną radość, oparcie i
      ratunek - a ja go jej zabierałam.
      A o historiach spania mamuś w jednym łóżku z dorosłaymi synami też
      słyszałam. Myślę, że te kobiety, które w jakiś sposób straciły męża : umarł,
      odszedł, albo jest ale tylko fizycznie a zdrowych relacji z nim nie ma to ten
      brak zastępują sobie synami i ofiarując swą bezkrytyczną "miłość" i
      poświęcenie wzbudzają w nich poczucie winy jeśli na horyzoncie pojawia się inna
      kobieta. Z regóły są to kobiety, które całe życie poświęciły dzieciom, nie
      miały własnych zainteresowań, znajomych ( same wychowując nie miały na to czasu
      i pieniędzy ) i po odejściu dzieci nie mają co z sobą zrobić i czują wielką
      pustkę.
      Ja w dwóch wypadkach odpuściłam, bo to walka z wiatrakami. Jeśli tobie
      na mężu zależy to uważam, że najlepsza jest terapia szokowa - nawet to
      wyprowadzenia się ( na spokojnie ) i dania małżonkowi czasu na przemyślenie, z
      kim chce spedzić resztę życia, czyje obiadki jeść i obok kogo budzić się rano.
      Nawet w Biblii jest napisane, że mężczyzna zostawi ojca i matkę dla nowej
      rodziny ( nie znaczy, że zapomni i nie pomoże w biedzie, ale ta nowa rodzina
      staje się pierwszoplanową ).
      • mloda_zona1 Re: Moj maz i Jego matka 19.01.05, 17:04
        Sm30-przykro mi,ze spotkalo Cie cos takiego:-(.
        Bardzo kocham dzieci,mam 22 lata i przyznam,ze namawiam meza na dziecko pomimo
        istniejacej sytuacji majac nadzieje,ze to pozwoliloby Mu zrozumiec,ze ma swa
        wlasna rodzine o ktora powinien zabiegac i ktora sie troszczyc.On kiedy slyszy
        o sytuacjach,gdy facet bierze nogi za pas,nie chcac brac odpowiedzialnosci za
        swe wlasne dziecko,nie przebiera w slowach strasznie sie irytujac.Boje sie
        jednak,ze dziecko mogloby Go przerosnac,ze jego matka dopiero wtedy mialaby
        powod do ingerowania w nasze zycie.Nie chce w kazdym poscie tak negatywnie tej
        kobiety oceniac,przeraza mnie czasem moja niechec do niej-wiem,ze w jakims
        sensie jest osoba chora,ale to nie znaczy,ze ja bede tolerowala to,co ona robi.
    • Gość: lady Re: Moj maz i Jego matka IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 18.01.05, 22:44
      Rzeczywiście masz problem:( szczerze współczuję, zastanawiam się jednocześnie
      jak to się stało że nie dostrzegłaś tego wcześniej? coż, miłość zapewne była
      ślepa i w tym przypadku.
      Ta sytuacja nie jest łatwa ani dla Ciebie ani dla niego. Twój mąż
      prawdopodobnie czuje się jak między młotem a kowadłem...Nie chce sprawiac
      przykrości matce i nie chce ranić Ciebie.
      Jednak jakoś trzeba to rozwiazac. Twoja niechęć wobec jego matki nie pomoże Ci
      rozwiązać tej sytuacji. Domyślam się że to trudne, ale jeśli Twój mąż zobaczy
      że zmieniłaś do niej nastawienie, zacznie z Tobą inaczej rozmawiać, przestanie
      dostrzegać w Tobie wroga...
      Głowa do góry, życzę powodzenia!
    • Gość: sm30 Re: Moj maz i Jego matka IP: *.magma-net.pl 18.01.05, 22:49
      Dodam jeszcze, że miałam sympatie, z których matkami miałam bardzo dobre
      relacje: wspólne wakacje, plotkowanie, wręcz trzymanie sztamy w pewnych
      sprawach. Czułam szczerą sympatię z ich strony. Miały zdrowe relacje z synami,
      bo nie byli jedynymi mężczyznami w ich, życiu, miały swoje prywatne sprawy,
      znajomych., były trochę egoistkami w pozytywnym tego słowa znaczeniu, nie
      dawały siebie całej w ofierze rodzinie. Prawdą jest chyba co piszą obecnie w
      czasopismach : pokochaj siebie, zadbaj o swoje potrzeby a wtedy i relacje z
      innymi będą zdrowsze
    • Gość: c.kapturek Re: Moj maz i Jego matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 23:29
      myślę, że matka twojego męża przelała miłośc z własnego męża, w którym nie
      znalazła oparcia przez lata zwiazku. może próbowała go uzaleznic od siebie,
      tzw. toksyczna miłość. tez podzielam zdanie, mimo takiej sytuacji nie działaj
      przeciwko matce, bo obruci sie to przeciw Tobie. a matka wiadomo ma swój wiek i
      juz sie raczej nie zmieni. mimo rozgoryczenia jakie czujesz, może zaczerpnij
      fachowej wiedzy w tym zakresie np z dostepnej literatury, jakis informacji.
      3maj sie, nie daj sie nerwom :)
      • mloda_zona1 Re: Moj maz i Jego matka 19.01.05, 05:16
        Dziekuje wszystkim za naprawde CENNE slowa i rady. Mimo,iz moj problem tak
        latwo sie nie rozwiaze czuje sie lepiej podzieliwszy sie nim na forum. Jestem z
        dala od swoich Rodzicow, nie mam tu zbyt wielu znajomych-dlatego wazne jest dla
        mnie,iz praktycznie obcy mi ludzie poswiecili mi czas starajac sie udzielic
        szczerych rad.Dziekuje.
        • wadera3 Re: Moj maz i Jego matka 19.01.05, 10:20
          Miałam to samo i przez 22lata nic się nie zmieniło-no chyba,że na gorsze-póki
          czas-bierz nogi za pas i spadaj jak najdalej od tego gnoju.....
          możesz raz/jeden jdyny/ raz spróbować "zabrać" męża i żyć z daleka od niej,ale
          raczej nie wróżę Ci sukcesu....oni mają wpojoną krzywdę,którą wyrządzają
          matkom-nie będąc w pobliżu......
          • Gość: mloda_zona1 Re: Moj maz i Jego matka IP: *.client.comcast.net 19.01.05, 15:48
            Wadera!mowisz o wyprowadzeniu sie? Co do tego to to mi sie udalo! Z Jego
            rodzicami mieszkalam 2 miesiace,potem wynieslismy sie 'na swoje'-dzieki Bogu w
            tym kraju mieszkanie nie jest wiekszym problemem.Po tych 2 miesiacach wiem
            jedno-NIGDY,pod zadnym pozorem nie przystane na to,by kiedykolwiek Jego matka
            zamieszkala z nami,juz teraz Mu to powtarzam.Tesciowa cos przebakuje,ze kiedy
            pojawi sie dziecko bedzie chciala pomagac i liczy na to,ze jak kiedys bedzie
            wieksze mieszkanie u nas to jakis pokoik jej odstapimy,ze ona cichutko...,ze
            nie bedzie nam przeszkadzac...Ani mi sie sni!Kocham meza i nie poddam sie bez
            walki!
            • mloda_zona1 Re: Moj maz i Jego matka 19.01.05, 17:07
              Tak sobie mysle-moze postaram sie bardziej urozmaicic nasze z mezem zycie.Nie
              tylko praca-dom,ale i jakas rozrywka,moze basen,znajomi.Jestesmy raczej
              domatorami i rzadko mamy plany wyjsciowe na soboty,czy niedziele.Jak
              myslicie,czy to pomogloby?Nie mialby po prostu czasu gadac z mamusia:-),a i
              przy Jego siedzacym trybie zycia sport nie zaszkodzilby Mu:-)
              • wadera3 Re: Moj maz i Jego matka 19.01.05, 17:49
                podoba mi się ,że walczysz,ale odciąganie go od Mamy pod pretekstem,nie da
                efektu-to też wiem z doświadczenia,jedyną metodą jest taka Wasza rozmowa,z
                której on wyciągnie wnioski,nie gwarantuje to sukcesu,bo to byłoby odcinanie
                dorosłego człowieka od pępowiny....
                Możliwe jest,że on zdając sobie z tego sprawę;
                1.Ciebie obarczy winą za "zerwanie" stosunków z Matką
                2.Na zasadzie najlepszej obrony jaką jest atak-nie zgodzi się pozornie z Tobą i

                nadal będzie synkiem Mamusi ,a Ty tą obcą ,która wchodzi miedzy nich
                3.Bedzie wynajdywał preteksty żeby się z nią zobaczyć
                4.Ona będzie wynajdywała preteksty żeby go do siebie "pilnie" wezwać ;)
                wiem to wszystko z autopsjii dlatego się upieram :)
                jeśli uważasz,że warto-walcz,ale bez półśrodków...
                • Gość: Psycholog [...] IP: 66.213.118.* 19.01.05, 19:05
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • wadera3 Re: wadera, co ty babo wypisujesz? 19.01.05, 19:08
                    dlatego,że jestm matką i byłą żoną synka z pępowiną-to "wypisuję"....
                    jeśli czegoś nie rozumiesz ,nie zabieraj głosu-po prostu ;)
    • wadera3 Re: Moj maz i Jego matka 19.01.05, 18:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=19632469
      • mloda_zona1 Re: Moj maz i Jego matka 19.01.05, 23:23
        Ale numer!To jakby o tej samej osobie:-)
        • wadera3 Re: Moj maz i Jego matka 19.01.05, 23:57
          jak widać nie jesteś odosobniona....
        • Gość: świtezianka Re: Moj maz i Jego matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 10:37
          Ano właśnie :-) całkowicie cię rozumiem, mloda_zona1 :-)))

          Ja wczoraj usłyszałam, że się czepiam i nigdy nie wygram z jego matką.. Eeech i
          czemu ja się ciągle łudzę, że faktycznie wszystko to mi się tylko wydaje?? że to
          zwykła miłość syna do matki i na odwrót? Cholera, szczyt naiwności!

          • Gość: mloda_zona1 Re: Moj maz i Jego matka IP: *.client.comcast.net 21.01.05, 02:52
            Ja zdaje sobie sprawe, ze wiele osob na moim miejscu juz dawno by sie poddalo-
            czasami brak mi sil, ale bawiam sie, ze byc moze kiedys winilabym sie za to,ze
            zbyt latwo sie poddalam, a moze to wlasnie moja milosc do Niego sprawia,ze
            ciagle wierze?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka