Dodaj do ulubionych

Już mam dość samotności

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 10:56
Mam przyjaciól, znajomych, ale to nie wystarcza:( Czasem czuję się
beznadziejnie! Jak przerwać ten cały bajzel związany z samotnością? Gdzie
kogoś poznać? Czy randki w necie to wstyd? A może dać sobie spokój i czekać
co życie przyniesie? Tylko jak sobie radzić? Pewnie ten wątek był tu i ówdzie
wałkowany, ale może ktoś będzie miał chęć pogadać i podzielić się swoimi
doświadczeniami.
Ps. nie piszcie głupich odpowiedzi, bo i tak jestem wystarczająco zdołowana:(
Obserwuj wątek
    • Gość: a. Re: Już mam dość samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 11:04
      spróbuj polubić swoja samotność!da się!i nie rozpatruj tego w takich
      kategoriach!może zamiast samotna -wolna?
      mnie taki stan odpowiada:)póki co:)
      pozdrawiam
      uszy do góry
      a.(19l)
    • gomory Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 11:23
      Wstyd to krasc i na tym wpasc ;). Internetowe randki nie sa wstydem, sa nawet
      nowoczesnym znakiem naszych czasow. Jesli bedziesz czekac na to co zycie
      przyniesie, to mozesz nie doczekac. Poznac kogos najlatwiej udzielajac sie
      towarzysko. Najlepiej w jakis kolkach zainteresowan, treningach gier
      zespolowych tudziez na roznego rodzaju "doksztaltach".
      • wadera3 Gomory słusznie prawi:) 09.02.05, 15:09
        j/w
        • konrado80 Re: Gomory słusznie prawi:) 09.02.05, 15:15
          oj waderko zawiodlem sie na Tobie :))
          myslalem ze podrzucisz jej kogos :))
          • wadera3 Re: Gomory słusznie prawi:) 09.02.05, 15:21
            przepraszam,nie chce mi się myśleć;))) a może Ty?;DDDDDDDDDDDDDDDD
            • konrado80 Re: Gomory słusznie prawi:) 09.02.05, 15:23
              jestem zajety a pracy nie zdradze :))))))))hehe
      • Gość: Sylwia Re: Już mam dość samotności IP: 195.164.30.* 09.02.05, 15:15
        Ja tez mam juz dosyc samotnosci. Ale najwazniejsze to nie popasc w rozpacz.
        Milosc moze przyjsc zupelnie niespodziewanie. Chyba sama siebie pocieszam ale w
        sumie... Czemu nie??:-)
        • konrado80 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:18
          najwazniejsze to nie myslec o tym
          bo to tylko doluje i czlowiekowi odechcewa sie wszystkiego
          trzeba myslec pozytywnie i czekac na to co przyniesie dzien
          w koncu jutro tez jest dzien i szansa na spotkanie kogos
          zreszta jeszcze dzisiaj sie nie skonczyl
          wiec jak bedziesz wracac to moze kogos spotkasz
          tylko nie zapomniej o usmiechu ;)
          Powodzenia
          • anula001 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:22
            ah ten nasz Konrado, co forum to ladnie prawi:)
            • wadera3 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:24
              bo to ładny chłopiec ;DDDD
              • anula001 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:28
                wiem,wiem:))
              • konrado80 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:44
                a skad wiesz czy jestem ladny? :)))
                dziekuje ;)
                • wadera3 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:56
                  facet ,jak ładniejszy od diabła-to już może być/tak babcie mawiały/,
                  faceta się postrzega trochę inaczej,uroda jest dalej niż inne walory:)
                  • konrado80 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:59
                    ciekawa teoria :)))
                    • wadera3 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 16:01
                      do tego prawdziwa:)
                  • Gość: diablica Re: Już mam dość samotności IP: *.raster.krakow.pl 11.02.05, 14:09
                    a ja bym tam chciała mieć koło siebie takiego diabła.... ]:)
          • Gość: Sylwia Re: Już mam dość samotności IP: 195.164.30.* 09.02.05, 15:23
            U mnie najgorzej jest wieczorami. Mam swoje mieszkanko i kiedy wracam do niego
            po pracy to ogrania mnie czarna rozpacz. Nie mam sie do kogo odezwac:-) Ale
            mysle sobie z drugiej strony ze ten stan nie bedzie trwal wiecznie. Poza tym
            zawsze jest ksiazka albo Tv. Kiedy juz mam totalnego dola spowodowanego
            samotnoscia to umawiam sie z rownie samotnymi znajomymi do cudownej herbaciarni
            w Warszawie i uzalamy sie nad soba pare godzin po czym dol mija. Najwazniejsze
            to nie skupiac sie na problemie. Poza tym... Niebawem nadejdzie wiosna i bedzie
            wiecej mozliwosci spedzenia aktywnie czasu! Ja np zamierzam sie zapisac na kurs
            tanca. Grunt to sie nie poddawac glowa do gory!
            • anula001 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:24
              zawsze mozesz wpasc do nas na forum, link ponizej. Prawda Konrado?:)
              • Gość: Sylwia Re: Już mam dość samotności IP: 195.164.30.* 09.02.05, 15:25
                Wlasnie! anula001 bardzo lubie Twoje forum. Tak trzymac:-)!
                • anula001 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:27
                  dzieki piekne, ale piszesz czy tylko czytasz?
                  • Gość: Sylwia Re: Już mam dość samotności IP: 195.164.30.* 09.02.05, 15:27
                    No wlasnie tylko czytam na razie! Bo trzeba sie logowac ale odwaze sie na
                    pewno:-)))
                    • anula001 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:29
                      no ale co to za problem sie zalogowac?:) Loguj sie i wal smialo na forum:)
                      czekamy!!:)
              • konrado80 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:47
                nie moze tylk musi :))
                wiecej odwagi, w koncu my tez jestesmy ludzmi :)
                zeby kogos poznac trzeba sie udzielac
            • konrado80 Re: Już mam dość samotności 09.02.05, 15:43
              i tak trzymaj, bo widze ze tylko sie nie potrzebnie uzalasz nad soba
              a przez to lapiesz dola, trzeba czesciej sie spotykac ze znajomymi
              nie tylko wtedy kiedy lapie Cie dol, ale nawet wtedy kiedy jest dobrze
              to jest tak jak z choroba, lepiej zapobiegac niz potem leczyc :))
              powinnas czesciej gdzies wychodzic, do ludzi zeby samemu w domu siedziec jak naj mniej
              nie wiem co by tu jeszcze doradzic, bo jak widze to wszystko wiesz
              tylko nie robisz tak jak myslisz, wiecej wiary w siebie a bedzie dobrze
              napewno spotkasz ta druga polowke ;)
              Powodzenia
              a ja ide pracowac bo komus zimno
              eh ta zima :))
            • Gość: marija Re: Już mam dość samotności IP: *.chello.pl 09.02.05, 16:05
              kurs tanca to nienajlepszy pomysl, to sa albo apry, albo samotne kobiet, ablo
              samotni mezczyzni o ktorych nie odwazylabym sie powiedizec ze sa ladniejsi od
              diabla, ....
              • Gość: marija Re: Już mam dość samotności IP: *.chello.pl 09.02.05, 16:06
                to nie mialo byc tu a pare watku wyzej, za wypowiedzia Sylwii
        • real1234 Re: Już mam dość samotności 11.02.05, 10:03
          Milosc to choroba psychiczna, ktora szybko mija
    • Gość: zenon gajowniczek Re: Już mam dość samotności IP: 80.53.160.* 09.02.05, 15:29
      Nie przejmuj sie ja tam wole być samotny niz mieć strupa na głowie. Jestem
      wolny robie co chce i kiedy chce. Z samotnoscia trzeba sie pogodzic i nauczyc
      sie zyc i wcale nie jest tak żle dla mnie samotnośc nie jest kara lecz nawet
      błogosławienstwem bo dzieki temu poswięciłem sie swojemu hobby i nie mam
      zamiaru tego zmienić
      życze powodzenia w nauce uczenia się bycia samotnym.
      • Gość: glebogryzarka Re: Już mam dość samotności IP: 195.245.217.* 10.02.05, 15:09
        > Nie przejmuj sie ja tam wole być samotny niz mieć strupa na głowie. Jestem
        > wolny robie co chce i kiedy chce. Z samotnoscia trzeba sie pogodzic i nauczyc
        > sie zyc i wcale nie jest tak żle dla mnie samotnośc nie jest kara lecz nawet
        > błogosławienstwem bo dzieki temu poswięciłem sie swojemu hobby i nie mam
        > zamiaru tego zmienić

        Pocieszaj się dalej. Jesteś świadomy, że można poświęcać się hobby będąc z
        kimś, prawda?
        Do związku trzeba dojrzeć. Przyzwyczajając się do samotności i traktując ją
        jako stan naturalny, ba, błogosławiony, wykonujesz na tej drodze krok w tył.
        • Gość: zenon gajowniczek Re: Już mam dość samotności IP: 80.53.160.* 10.02.05, 16:53
          To jest Pani zdanie ja tak nie uważam wręcz przeciwnie dzieki temu mam wieksze
          osiagniecia niz gdybym był w zwiazku(tak sądzę) jestem zdrowszy Ja to uważam za
          plus i oczywiscie mam do tego prawo.
          pozdrawiam
          • Gość: justi Re: Już mam dość samotności IP: *.man.rsk.pl 11.02.05, 19:50
            biedactwo!! Kto Ciebie tak skrzywdził?
    • Gość: dyson Re: Już mam dość samotności IP: *.net.autocom.pl 09.02.05, 16:22
      Nie uwazam randek internetowych za wsytd. Tam poznalem moja milosc i jestesmy
      razem juz ponad 1.5 roku, co wiecej nie jestesmy na pewno jedyna para ktora sie
      tak poznala. Aaa, jeszcze jedno, jesli chcesz miec wiecej propozycji randek ( z
      czego do 90% moze miec podtekst strice seksualny - po prostu je odfiltruj) to
      zdjecie w takim serwisie jest niezbedne. Kazdy facet zaczyna szukanie w takim
      serwisie od opcji 'pokazuj tylko ze zdjeciem' :)
      Powodzenia - ale uprzedzam nie bedzie latwo.
      • Gość: Ania Re: Już mam dość samotności IP: *.stanet.pl / 81.21.203.* 09.02.05, 21:11
        Ja mam taki sam problem i slucham wciaz tych samych rad,czasem pomagaja czasem
        nie,zwlaszcza ze mam dosyc szukania sobie zajec na sile.Probowalam randek
        internetowych,fakt,nie zamieszczalam zdjecia (moze tak zrobie jesli to
        pomaga),ale do tej pory nic z tego.Tez nie wiem co robic juz z ta
        samotnoscia.Wiem,ze jest wiele takich osob jak ja,chocby i ty,ale to nie jest
        pocieszajace,nie?
        • sylwia175 Re: Już mam dość samotności 10.02.05, 11:52
          Aniu! Na samotnosc niewiele mozna poradzic. Slyszalam ze trzeba ja zaakceptowac
          wtedy ktos sie pojawi. Nie wiem.Ja nie umiem sie z tym pogodzic ale juz nie
          robie z tego tragedii jak kiedys! Glowa do gory!
        • Gość: ewa Re: Już mam dość samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 17:52
          ja znam jedna rade, nie dla nastolatek. Trzeba by ciekawą ludzi i ta
          ciekawoscią im pochlebiac, ale szczerze - zawsze coś atrakcyjnego, dobrego
          madrego sie w człowieku znajdzie. zwlaszcza meżczyzni są łasi na
          zainteresowanie - spokojne spojzenie do wewnatrz. faceci sa prosci w obsludze i
          zaczynaja sie otwierac. jesli to, co zobaczysz Cię zainteresuje idz po
          sznureczku- żeby jemu bylo milo, zapomnij o sobie (na poziomie przyjaźni). nie
          szukaj partnera, a ciekawego czlowieka i nie oczekuj nic. Mozna byc dumna i
          godna, a jednoczesnie nie ponizac chłoptasiów, którzy czuja sie "podrywani".
          A mężczyzna singiel to nie to samo co kobieta, im łatwiej o HOBBBBY
    • Gość: kiu Re: Już mam dość samotności IP: *.lubin.dialog.net.pl 10.02.05, 13:28
      nie czekaj, samo nie przyjdze, szczesciu trzeba pomóc, ale nie rób nic na siłe;
      najważniejsze ze wiesz, że samotnosc to nie jest to, że nie jest dla Ciebie;
      spokojnie, uda sie:-)
    • Gość: glebogryzarka Re: Już mam dość samotności IP: 195.245.217.* 10.02.05, 15:39
      Przepraszam, że pojadę komunałem, ale wszystko samo przyjdzie. Już się o tym
      dostatecznie przekonałem. Nerwowe ruchy nic nie dajet. Dopiero w momencie,
      kiedy zniknie desperacja i przestaniesz szukać, spotkasz właściwą osobę. Trąci
      to metafizyką, ale tak jest, czego zbyt wielu ludzi doświadczyło na własnej
      skórze by odmawiać twierdzeniu pewnej racjonalności.
    • Gość: wiosna Re: Już mam dość samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 18:54
      ech... wybaczcie ale wiekszosc waszych rad to straaaszne banaly :/ najgorsze
      jest to ze macie racje - na samotnosc nie ma swietnej uniwersalnej rady i mozna
      tylko mowic "zapisz sie na jakis kurs, milosc sama przyjdzie" bla bla bla :(
      sama jestem samotna, przeszkadza mi to, nie znam na to rady i tak dalej...
      przykro mi bo to jest chyba po prostu sytuacja beznadziejna :( najgorsze jest
      to, ze nie wiem dlaczego jestem sama - a skoro nie znam przyczyny, to jak moge
      znalezc jakies wyjscie?? "na szczescie" mam samotnych przyjaciol i to ze nie
      jestem jedyna czasem pomaga... ale to przeciez nie o to chodzi - wolalabym byc
      z kims niz pocieszac sie ze inni tez sa sami...
    • cafe_justysia Re: Już mam dość samotności 10.02.05, 19:30
      Czy to jest forum tylko dla facetów bo zobaczyłam link na głównej stronie forum
      i że mam(raczej miałam)podobny problem więc weszłam :)Ja jestem singielką od
      dłuższego czasu (mam 22 lata)i ostatnio też miałam takie głupie myśli i
      próbowałam się umawiać,także przez neta no i były to same porażki,więc
      przestałam się tak umawiać bo nie miałam ochoty na kolejnych dupków!!Po co się
      umawiać na siłę??!!Może Tobie się na necie poszczęści ale ja spotkałam tam
      tylko nic niewarte osoby(tzn. jak się potem umówiłam w ralu to wtedy okazali
      się dupkami).Nie bądź załamana,skoro piszesz,że masz przyjaciół i znajomych,to
      chyba nie jest źle?Wiem,wiem,że to nie wystarcza ale chyba czasem lepiej być
      samym z przyjaciółmi niż być z jakimś facetem,tylko dlatego,że tak wypada
      albo,że rodzinka jest wścibska itp. Ja też bardzo cierpiałam z tego powodu,że
      jestem singielką ale niestety nie wierzę w prawdziwe uczucia i żeby odreagować
      to pracuję lub spotykam się z przyjaciółmi.Życzę powodzenia Tobie(no i sobie
      też,mimo wszystko :))
      • zakrecona_fr Re: Już mam dość samotności 10.02.05, 20:35
        a ja jednak wierze w internetowe znajomosci, mam taka prace ze czesto brakowalo
        mi czasu na "szukanie" kogos, a z autopsji juz wiem ze bary, disco i tego typu
        lokale to porazka w poznaniu naprawde kogos wartosciowego; przyczepia sie kilku
        pijanych pajacow , nazelowanych kozlow a fuuuj
        ale kto szuka to znajduje, chociaz.. nie mozna niczego miec na sile i za szybko,
        trzeba byc naturalnym i otwartym, nie bac sie szczerosci,
        tak sie zlozylo, ze wyjechalam do francji, i uwierzcie tutaj poznac kogos "na
        poziomie" to dopiero zadanie! ale po przeczytaniu kilku profilow na randkach
        wyselekcjonowalam na spokojnie trzy ;) i przez kilka tygodni " przeprowadzalam
        badania" -za stara juz jestem na to zeby tracic czas na bezsensowne zwiazki
        tylko po to zeby z kims byc, wiec nie umawiam sie spontanicznie "na kawe", zeby
        nie robic komus nadzieji, bo kazdy po cos sie tam loguje, no i staram sie nie
        poniesc "matrixowi" (bo to krotka wycieczka na necie), ale to juz z
        doswiadczenia wynika, bo poznaje w ten sposob ludzi od 6 lat! wiem, ze teraz juz
        trudniej poznac kogos ciekawego, kiedys net to byl luxus a teraz to juz bagno
        moralne, ale mozna tu znalezc naprawde kogos dla siebie, ja jestem juz od
        prawie roku z chlopakiem, ktorego poznalam na randkach, w niczym mnie nie
        zawiodl a spotkalam sie z nim po 3 miesiacach klikania , to co czujemy urodzilo
        sie powoli i wlasnie w takim tempie powinno to wygladac, spotykanie sie z
        pierwszym lepszym czesto konczy sie rozczarowanie i niechecia do dalszego
        umawiania sie, ale wcale tak nie musi byc!!! trzeba dac czas na poznanie swoich
        oczekiwan, zainteresowan, i przedewszystkim spokoj,jesli ta druga osoba jest
        naprawde samotna i znajdziecie wspolny jezyk to pozniej pierwsze spotkanie
        bedzie takie jak byscie sie znali juz kupe lat, bez rozczarowan, bez falszywej
        chemii..ktora mydli oczy , ja to przezylam!! to jest piekne i niesamowite,
        zbudowalam swoj zwiazek na takiej magii, ona nas polaczyla duzo wczesniej zanim
        sie spotkalismy,
        kiedys.. jadac tutaj w metrze, patrzylam na pary przytulone i szczesliwe,
        myslalam sobie czy ja moze jestem tredowata? ze siedze sama , ze poznaje tylko
        proste, falszywe i zimne typki...., to tutaj bylam singlem po raz pierwszy w
        zyciu i takim wielkim smutkiem mnie to napelnialo... teraz inni patrza na mnie i
        moje szczescie ;)
        duzo optymizmu i usmiechu - bo to naprawde przyciaga innych ;) ale sie
        rozpisalam ;) ale to ze szczescia
    • Gość: Szczęśliwa Rada - nie załamywać się, być optymistą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 22:35
      Ja baaaaardzo długo czekałam, ale wielka miłość przyszła!, wcześniej pogodziłam
      się z samotnością, ale starałam się nie zostać zgorzkniałą starą panną po 30...
      i jest! znaleźliśmy się, dwie połówki, klasycznie, przez znajomych, miłość od
      pierwszego wejrzenia z obydwu stron, zaręczyny po dwóch miesiącach
      znajomości,wkrótce ślub, jest cały czas cudownie i mój narzeczony powiedział,
      że gdy mnie poznał poczuł ode mnie pogodę ducha, radość życia i to go
      przyciągnęło najbardziej
      i stąd moja rada, uwierzcie w siebie, nie bądźcie przygnębieni, bądźcie
      aktywni, internet też jest dobrą drogą, najważniejsze to aktywnie działać !
    • Gość: kanadyjka Re: Już mam dość samotności IP: *.capitalcitysavings.ca 10.02.05, 22:42
      Kurcze, ja mieszkam w Kanadzie, w dodatku na preriach, i tutaj szanse na
      znalezienie kogos wartosciowego sa naprawde minimalne. Kilka moich kolezanek
      tez jest single i czasami jak sie spotykamy w polskim klubie to wychodzimy
      zniesmaczone. I tak jak zakrecona z francji stwierdzam ze ten sposob absolutnie
      nie dziala. Najlepiej poznac kogos przez druga osobe, najlepiej znajomych
      ktorzy znaja innych singli ale takich znajomych to tez szukac jak ze swieczka.
      W pewnym wieku po prostu 90% ludzi jest z kims i pary znaja pary, tak to
      wyglada. Dlatego mysle ze Internet nie jest zlym sposobem, tylko jak znajdowac
      sile zeby kontynuowac po paru porazkach? Ja zauwazylamz ze z czasem robie sie
      coraz bardziej niecirpliwa, a to na pewno w niczym nie pomaga...
    • tony82 Re: Już mam dość samotności 10.02.05, 22:44
      Serwis randkowy, wyjście do ludzi, zwykł spacer tam gdzie są faceci.
      • justynnka Re: Już mam dość samotności 11.02.05, 10:18
        skoro masz znajomych i przyjaciól to przecież oni tez mają znajomych i jest
        szansa kogoś poznać, jakaś impreza,moze ktoś ciekawy w pracy, pozatym musisz
        wyjśc z domu- jakiś fittness club, basen, pub, centrum handlowe, wszędzie tam
        gdie są ludzie. odradzam serwisy randkowei znajomości przez net- z reguły to
        strata czasu i spore rozczarowanie.
        pozatym zastanów się czy poprostu ,,chcesz kogoś mieć" bo wszyscy mają czy
        zalezy Ci na związku i uczuciu. powodzenia

        justynka ( szczęsliwa żona i już za kilka dni mama)
    • scoiattolo Re: Już mam dość samotności 11.02.05, 10:20
      musze sie zgodzic z banalami. nic na sile. jak facet zauwazy w dziewczynie
      desperacje, to ucieknie. wiec wiem, ze latwo mowic, ale trzeba sie wyluzowac i
      nie patrzyc na kazdego samca jak na potencjalnego narzeczonego. nie ma tez sie
      co zapisywac na kurs origami, zeby faceta tam poznac, jesli nas origami w ogole
      nie interesuje. trzeba sobie po prostu odpuscic, a wtedy, jako ze los jest
      zlosliwy, jak juz zapomnimy, ze chcemy kogos poznac, to go wlasnie poznamy,
      moze nawet nie zdajac sobie sprawy, ze to wlasnie on. bo, jak ktos juz
      wczesniej napisal, na czlowieka sie trzeba otworzyc, trzeba w nim poszukac
      tego, co sie podoba, docenic, trzeba chciec pokochac.
      ja milosc moja obecna poznalam po bolesnym dosyc rozstaniu, gdy naprawde nie
      mialam ochoty na zadne milosne historie. i znalazlam go we wlasnym moim domu
      (znajomy znajomego dziewczyny, ktora goscilam). oczywiscie na poczatku nie
      bralam go w ogole pod uwage jako potencjalna druga polowke. on zreszta tez nie,
      bo mial inna paskudna historie za soba. i tak przez m-c chodzilismy sobie na
      piwo, az zdalismy sobie sprawe, zabrzmi banalnie, ze zyc bez siebie nie mozemy.
      wniosek wiec jest taki, ze niestety nic sie zrobic nie da. a na pewno nie na
      sile. trzeba sie wyluzowac, zaakceptowac, poczuc sie dobrze z samym soba, nie
      uzalezniajac wlasnego dobrego samopoczucia od faceta, zajac sie wlasnymi
      sprawami, tym, co sprawia nam przyjemnosc. pozdr
      • justynnka Re: Już mam dość samotności 11.02.05, 10:38
        no własnie czasami tak jest że ten ktoś jest tuż obok. ze mną też tak było-
        byłam po fatalnych doświadczeniach,rozczarowana i zła,a on był kolegą z
        pracy,tez po złych doświadczeniach, ciepłym, opiekuńczym,troskliwym , zawsze
        miał czas wysłuchać,poprostu był blisko,z dnia na dzień spędzaliśmy coraz
        wiecej czasu razem i stwierdzilismy ze to jest to, że chcemy być razem do końca
        zycia. był slub jak z bajki,jest cudowne oczekiwanie na naszą wymarzoną
        córcię,jest miłośc której wcale wtedy nie szukałam.
        • Gość: szaro_za_oknem Re: Już mam dość samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:01
          Własnie. Samotne i szukajace to zazwyczaj nadęte baby, które deprecjonują
          wszystkich spotkanych, bez zadania sobie trudu by posłuchac i zainteresowa się.
          A jeśli juz kogoś dorwią, to przekonane, że facet któremu dały się poznac (bo
          przeciesz były nieodkrytm skarbcem kobiecych cnót) kocha je na zabój, bo byłby
          głupi gdyby nie, i planuja wesele.. A to wymaga pracy, czasu. Pozatym pozwólcie
          sobie i innym się wypróbowa, nawet pomylic i zawieśc. z doświadczenia wiem,
          zresztą wszystkie wiemy, że mężczyźni czesto przy pierwszym poznaniu są
          idiotami, zresztą my też
    • a_weasley Zamiast próbować ułożyć se życie, po prostu żyj! 11.02.05, 14:46
      Ruszaj się. Bywaj. Niekoniecznie zastanawiając się, czy tam, gdzie jest
      impreza, która zdaje ci się fajna, można spotkać fajną pannę. Może można, a
      może nie (choć oczywiście odradzam miejsca, gdzie są sami faceci).
      Net to dobra rzecz. Też próbowałem. Po randkoczatach też chodziłem. Natomiast
      narzeczoną znalazłem w necie, ale tam, gdzie jej nie szukałem - pisywałem na
      forum o czymś, co mnie interesowało. Od słowa do słowa zaczęliśmy pisywać do
      siebie na priv. A potem (po 10 miesiącach) pomyśleliśmy, że fajnie byłoby się
      spotkać w realu. Jeszcze potem (po kolejnym półtora roku) naprawdę się
      spotkaliśmy.
      W rok później (tzn. zeszełego lata) się zaręczyliśmy. Ślub przewidujemy na
      czerwiec.
      I patrząc na swoje wcześniejsze sprawy z dziewczynami, widzę, że wszystko, co
      było naprawdę ciepłe i wartościowe, zdarzyło się w relacjach, które się
      pojawiły jako produkt uboczny wspólnego robienia czegoś innego. Łatwiej się
      poznać i zbliżyć z kimś, kogo nie obwąchujesz jako kandydata/ki na coś tam.
      • zakrecona_fr Re: Zamiast próbować ułożyć se życie, po prostu ż 11.02.05, 20:21
        a_weasley zgadzam sie z toba w 100%

        Łatwiej się
        > poznać i zbliżyć z kimś, kogo nie obwąchujesz jako kandydata/ki na coś tam
        ;=)
        no i trzeba pamietac o pozytywnej energii, o usmiechu :) bo osoby zdesperowane i
        na sile szukajace kogos odpychaja! to sie czuje na 100 metrow , mam taka
        kolezanke... co tydzien weeck-end spedza na polowaniu i juz ma prawie 30 lat
        polowan za soba i nigdy nie miala faceta ;) hmm zal mi jej bardzo ! randki,
        ktore proponowalam, zrazily ja, co mnie wogole nie dziwi widzac jak
        przeprowadzala selekcje potencjalnych kandydatow (umawiala sie z tymi w zelowych
        kaskach :)
      • Gość: ~tosia Re: Zamiast próbować ułożyć se życie, po prostu ż IP: 82.160.62.* 13.02.05, 11:10
        bardzo fajnie to ubrales w slowa...
        a co z tymi wrazliwymi istotami,ktore boja sie spotkac po 2 stronie netu jakis
        dewiatow...??
        pozdrawiam
    • white.falcon Syndrom kubka nie na miejscu 11.02.05, 23:08
      Ze swojej strony może wystosowałabym ostrzeżenie, ale pewnego rodzaju. Czasem
      na tyle kocha się swoją samotność, na którą się narzeka, na tyle się człowiek
      pryzwyczaja do funkcjonowania w samotnym świecie, że wtedy, gdy jednak spotka
      kogoś, kto tę samotność naruszy, uznaje się, że ta "ingerencja" - aż na tyle w
      Twoje życie - nie jest pożądana. Wtedy dopiero odczuwa się ból - ból bycia z
      inną osobą, akceptowania, jak to nazywam - "nie tam odstawionego kubka", że
      człowiek zastanawia się, czy warto. Napewno, gdy jest to odpowiednia osoba,
      warto. Ale to kosztuje. Kosztuje ciebie samego/samą tyle, ile kosztowało
      przyzwyczajenie się z różnych względów do samotności, do radzenia sobie bez
      wsparcia, bez świadomości, że gdy skręcisz nogę, to jednak musisz sama zleźć do
      sklepu po jedzenie i nikt Ci tego nie przyniesie. Uświadomienie sobie i życie z
      myślą, że musisz liczyć się z tym kimś, kto Ci pomoże nie dla tego, że musi,
      boli. Ale można przez to przejść, choć, jak sądzę, to wymaga znowuż siły swojej
      własnej (by nie zatruć życia temu komuś) i cierpliwości tej drugiej strony, by
      to przetrzymać. Można potrafić, czego życzę.

      Ponadto, nawet największa liczba dobrych znajomych nie zastąpi tego kogoś, kto
      ma chęć bycia z Tobą na dobre i na złe. Skąd wiadomo, że ten ktoś nie polubi
      Twojego świata, choć jest inny od jego?
      • scoiattolo Re: Syndrom kubka nie na miejscu 11.02.05, 23:22
        Swiete slowa, White Falcon, swiete slowa... niestety, czesto jest sie zmuszonym
        do zorganizowania sobie zycia w pojedynke i mimo pragnienia tej drugiej osoby,
        jak sie pojawi, to jakos miejsce ciezko dla niej znalezc. a im dalej w las, tym
        bardziej sztywne i ciezkie do zlamania staja sie nasze male przyzwyczajenia i
        koniecznosc ich zmiany odczuwa sie czasem jako zamach na autonomie naszego
        malego, jednoosobowego panstewka, ktorego, paradoksalnie, wcale sobie w
        pojedynke tworzyc nie chcielismy. no i trzeba sie np. nauczyc, ze poprosic o
        pomoc to nie grzech, ba, ze nawet trzeba, mimo ze jestesmy przyzwyczajone do
        udowadniania, ze same damy rade, trzeba, zeby drugiej osobie dac do
        zrozumienia, ze jest potrzebna.
        • white.falcon Re: Syndrom kubka nie na miejscu 11.02.05, 23:55
          Istotnie, Scoiattolo, istotnie. Ktoś kiedyś powiedział, że: "Idąc samemu można
          zajść daleko, lądując w pustce". Moim zdaniem, nie można zapychać pustki na
          siłę pt. "byle był/a". Jeżeli jest, jakimś trafem znalazła się obok inna osoba,
          która dostrzega Ciebie jako wartość, jako człowieka, to nawet ten "kubek" można
          przełknąć, co nie wyklucza jego "łykania" z trudem i w bólach.

          Że też nikt nie wymyślił wątku dla osób, które próbują lub starają się wyjść z
          samotności, mając na to szansę, daną przez drugą osobę. Może takie podzielenie
          się wątpliwościami i doświadczeniami tego rodzaju "wychodzenia" byłoby bardziej
          korzystne lub budujące niż zastanawianie się, "co by, a gdyby było", by inni
          nie zmarnowali czasu na to, by robić głupie błędy? Może warto byłoby, gdyby
          Gazeta założyła coś takiego? Jak sądzisz?
          • scoiattolo Re: Syndrom kubka nie na miejscu 12.02.05, 00:11
            zaskakujace jest to, ze biorac pod uwage mnie- przyzwyczajona od lat do bycia
            sama- a moim obecnym lubym- dopiero co po dlugoletnim malzenstwie (tez zesmy
            sie swoja droga dobrali :-) )- to z nas dwojga wlasnie on, a nie ja ma wieksze
            problemy z akceptacja kubka nie na miejscu. moze to wcale nie takie
            paradoksalne, moze ja bardziej potrafie docenic kogos obok i jestem gotowa z
            wielu nieistotnych rzeczy zrezygnowac, a on moze po tym, jak wczesniej dla
            kogos rezygnowal dla kogos, z kim sie rozlecialo, to teraz nie bardzo widzi w
            tym sens. i teraz wychodzi z zalozenia, ze albo ludzie pasuja do siebie jak dwa
            kawalki puzzli albo jak nie, to zadnych ustepstw nawet w glupich sprawach. i na
            nic tlumaczenia, ze male ustepstwa sa niezbedne, bo jak np. pojdziemy na
            spacer, ty chcesz skrecic w lewo, a ja w prawo, to albo jedno z nas sie tym
            razem dostosuje albo kazde pojdzie swoja droga. i chyba lepiej sie zyje z kims,
            choc bez swoich malych przyzwyczajen, podyktowanych czesto zbyt dluga
            samotnoscia, niz z malymi przyzwyczajeniami, ale samemu. ladny ten cytat o
            pustce na koncu drogi.
            white.falcon napisała:

            > Istotnie, Scoiattolo, istotnie. Ktoś kiedyś powiedział, że: "Idąc samemu
            można
            > zajść daleko, lądując w pustce". Moim zdaniem, nie można zapychać pustki na
            > siłę pt. "byle był/a". Jeżeli jest, jakimś trafem znalazła się obok inna
            osoba,
            >
            > która dostrzega Ciebie jako wartość, jako człowieka, to nawet ten "kubek"
            można
            >
            > przełknąć, co nie wyklucza jego "łykania" z trudem i w bólach.
            >
            > Że też nikt nie wymyślił wątku dla osób, które próbują lub starają się wyjść
            z
            > samotności, mając na to szansę, daną przez drugą osobę. Może takie
            podzielenie
            > się wątpliwościami i doświadczeniami tego rodzaju "wychodzenia" byłoby
            bardziej
            >
            > korzystne lub budujące niż zastanawianie się, "co by, a gdyby było", by inni
            > nie zmarnowali czasu na to, by robić głupie błędy? Może warto byłoby, gdyby
            > Gazeta założyła coś takiego? Jak sądzisz?
            • white.falcon Re: Syndrom kubka nie na miejscu 12.02.05, 00:26
              U mnie jest trochę inaczej. Jeżeli ma się za swoimi plecami doświadczenie bycia
              samą po śmierci bliskiego człowieka, to wynika z tego trudność akceptowania tej
              drugiej - nowej, innej - osoby z racji porównania, że dało się sobie radę, bo
              było się samą przez dłuższy czas i dało się radę i radzi się sobie bardzo
              dobrze. Nie oznacza to, że wygrałam miliard w To-to, czy też jest się osobą
              majętną: mam swoją pracę, gdzie uszanowano mój smutek i koleżanki pomogły nie
              wpaść w depresję, ale pozostało mi to ale... A teraz pojawiła się osoba, z
              którą "na równych prawach budować można" i powstają wątpliwości, czy warto.
              Zaznaczę, że nie mam żadnych ograniczeń, czy odwołań pod względem wspomnień, bo
              to było, nalezy do nas, ale było. Jakie są te wspomnienia, takie są -
              odchorowałam - odbolałam. Ale warto próbować i chyba warto taki wątek
              zamieścić. Kto próbuje - chyba spróbuj Ty, Scoiattolo, bo masz lepsze zacięcie
              w pisaniu, niż ja?!

              Pozdrawiam,
              Falco
    • tygrysio_misio a ja nie mam nikogo 11.02.05, 23:12
      i wlasnie pieprze znajomosc z moim jedynym przyjacielembo on "poznal
      ddziewczyne" i nie ma czasu mi pomoc a ja sie coraz bardziej rozhustuwuje
      emocjonalnie
    • Gość: samotnik z natury Re: Już mam dość samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 23:46
      Mężczyzna to dzikie zwierzę które długo się oswaja.Należy tak go podejść że po pewnym czasie okaże się zwierzęciem udomowionym który nie może żyć bez swojej właścicielki. Mężczyźni lubią kobiety świadome siebie i pewne tego czego oczekują od życia.Oczywiście kobiety "usmiechnięte".Aby "upolować" mężczyznę nie wolno na niego polować tylko należy rozglądać się z szeroko otwartymi oczami. A potem wystarczy tylko odrobina odwagi i nieco zdecydowania.
      Proste?
      • white.falcon Re: Już mam dość samotności 11.02.05, 23:57
        Bardzo proste. A jak "upolujesz", to zawiesisz jako kolejne trofeum na
        ścianie? ;-)

        P.S. Jak wdadzą się mole, to co zrobisz - wyrzucisz, czy kupisz antymolowe cudo?
        • Gość: samotnik z natury Re: Już mam dość samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 10:19
          I pomysleć jakie straszne materialistki z tych współczesnych kobiet...
          :-PPPPP

          • white.falcon Re: Już mam dość samotności 13.02.05, 02:15
            Jak się skończy lat dwadzieścia to każda przestaje być idealistką, a zaczyna
            być raczej nie materialistką, tylko realistką.
    • Gość: sara Re: Już mam dość samotności IP: *.vo.lu 12.02.05, 19:43
      oj przyznaje wam racje najgorsze sa weekendy gdzie wszyscy znajomi zamykaja sie
      w cieplych domkach i maja wizyty rodzinki lub sami cos planuja razem.jestem
      szczesliwa jak zaczyna sie ten nieszczesny poniedzialek.jakie zycie jest
      smieszne tak niedawno nieznosilam poniedzialku.slynne randki-coz mozna poznac
      fajnych ludzi ale trzeba trafic i poprzebierac,wsrod podstawianych zdjec i
      nieprawdziwych historii.A jezeli chodzi o knajpy coz trzeba wiedziec gdzie
      wychodzic.ci co wychodza tez sa samotni wiec moze coas sie trafi.nie chce byc
      sama wiec szukam przyjaciol nawiazuje duzo kontaktow-a pozniej juz jest latwiej
    • martynakozlowska Re: Już mam dość samotności 13.02.05, 13:48
      Mchmmm...Samotność to najgorsza rzecz na świecie. Miałam dokładnie ten sam
      problem dokładnie rok temu...I nagle w styczniu poznałam kogos kto całkowicie
      odmienił moje zycie...Niestety był żonaty. Taki układ nie wchodził w
      grę...Strasznie mnie to zraniło...Do dzis nie mogę zapomnieć..a niby minął cały
      dłuuugii rok...Po tym incydencie zaczęłam się spotykać co tydzień z
      innym...Cierpiałam....starałam się jakoś zapomnieć...w koncu poznałam fajnego
      faceta. Jestem z nim...NIE JESTEM SAMOTNA...tylko pozornie!!! Jestem z
      nim...ale jestem SAMA...bo kocham innego...Nie staraj sie szukac kogos na
      siłe..Miłość przyjdzie w najbardziej nieoczekiwanym momencie...szybciej niz sie
      spodziewasz...POWODZENIA!!!!
    • rwpg Re: Już mam dość samotności 13.02.05, 16:04
      Jestem po drugiej, męskiej stronie problemu...
      Od ponad roku jestem sam. To jest stan wymuszony przejściami rozwodowymi -
      potrzebowałem tego czasu, aby się wyciszyć. Teraz wychodze ze skorupki w której
      tkwiłem. Wyszedłem, bo dostrzegłem, że dalej tak nie ma sensu. Mam fajne
      mieszkanie, fajnie, po swojemu urządzone. I zaczęło być mi coraz bardziej
      samotnie. Szukałem w sieci, ale tam jest "zbyt konkretnie". Zaraz zaczynają się
      pytania o sprawy materialne, wysyłanie swoich zdjęć, nieraz natrętne wręcz
      zachowania. Zacząłem już wątpić, gdy znajomi zaprosili mnie na ostatniego
      Sylwestra. Tam poznałem bardzo sympatyczna osobę, nieco młodszą, w podobnej
      sytuacji. Wczoraj była pierwszy raz w moim mieszkaniu. Ale to nie wszystko - w
      połowie stycznia, podczas krótkiego, służbowego wyjazdu poznałem kogoś innego -
      równie sympatycznego. "Obrodziło mi", jak ktoś powiedział.
      Zachęcam zatem do wyjścia na zewnątrz, również emocjonalnego wyjścia. Ktoś w
      poprzednim poście napisał, że nie wierzy w miłość. Brak takiej wiary facet
      wyczuje natychmiast i wtedy rzeczywiście szanse poznania są nikłe. A że wielu z
      mojej rasy robi sobie "jaja" i szuka tylko przygód (najczęście seksualnych)- na
      to nie ma uniwersalnych rad.
    • Gość: Żaba Re: Już mam dość samotności IP: *.ghnet.pl 13.02.05, 19:12
      Samotność to fatum, taka karma. Twoja i moja. Nie da sie zmienić swojego
      przeznaczenia, kolejne związki się rozpadają, kolejne próby wypadają coraz
      bardziej blado. Nie wszyscy mogą być szczęśliwi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka