Dodaj do ulubionych

nie istnieje przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna??

24.04.05, 11:01
osobiscie uwazam, ze na dluzsza mete, jest to poprostu niemozliwe!!!!!!!!!!!!
roznica plci.. i nie wierze, ze w pewnym momencie jedno z nich nie zacznie
sie zakochiwac w drugim!!!
sama jestem w takim fatalnym ukladzie, gdzie on jest sam, ja tez, nasza
przyjazn trwa ok 4 lat. kiedys widywalismy sie prawie co tydzien, teraz ja
powiedzialam dosyc(bo jaki jest cel???), ale on nie mogl sie pogodzic z moim
odejsciem, wiec znow widzielismy sie..:(
i sama nie wiem, czy tak juz zawsze bedzie, on nadal nie jest z zadna
kobieta, a ja z zadnym kolesiem.
czy jest mozliwe, bo on sie nie zakochal, nie zaczelo mu zalezec mna mnie???
Panowie wypowiedzcie sie prosze..
Obserwuj wątek
    • smok_sielski Re: nie istnieje przyjazn miedzy kobieta a mezczy 24.04.05, 11:35
      No cóż, ty sie w nim zakochalas, a on widac w tobie nie. To sie zdarza.

      smok
    • malw Re: nie istnieje przyjazn miedzy kobieta a mezczy 24.04.05, 11:59
      wiesz co, ja mam kilku takich kumpli. wiedza o mnie wiecej, niz najblizsze
      przyjaciolki. i taka przyjazn z facetem JEST mozliwa. tylko musisz cigle
      pamietac o tym, ze nie wolno Ci decydowac sie na nic wiecej. wydaje mi sie, ze
      niekoniecznie jestes zakochana. jestes przywiazana, on jest dla Ciebie bardzo
      wazny, a przy tym nie masz faceta, wiec brak uczucia i czulosci (takich
      autentycznych) przelewasz na niego. wiem, bo u mnie dziala to podobnie. chyba u
      kazdej kobiety w taki sposob.
      ale ON wcale nie musi byc zakochany. :(
    • mabiwy Re: nie istnieje przyjazn miedzy kobieta a mezczy 24.04.05, 12:02
      zdecydowanie istnieje, pod warunkiem, że liczą się same więzi, a nie płeć
      przyjaciela. Ustawianie jej pod kątem podziału na płeć, nadaje przyjaźni
      podtekst damsko- męski i określa charakter kontaktów. A z Twojego postu można
      wyczytać to, co odczytał smok.
      • kasiaczek_168 Re: nie istnieje przyjazn miedzy kobieta a mezczy 24.04.05, 16:30
        istnieje choc bardzo latwo przekroczyc granice:(Sama jestem w podobnej
        sytuacji,nie wdze wlasciwie jak ona mialby sie skonczyc...kiedys natomiast
        prawie taka przyjazn zniszczyla zwiazek mojego przyjaciela-on mial kryzys z
        dziewczyna ja bylam tez w dolku a w dodatku za mloda by pomyslec jakie moga byc
        skutki..w ostatniej chwili sie powstrzymalismy ale i tak widzac jego dziewczyne
        czulam sie okropnie :(
    • andziiaa Re: nie istnieje przyjazn miedzy kobieta a mezczy 24.04.05, 16:32
      Ja nigdy nie wierzyłam w taką przyjaźń, potem zaczęłam się nad tym
      zastanawiać...
      a teraz? Teraz juz napewno w to nie wierze. Przynajmiej narazie...
    • dalila81 a wiecie, co jest w tym najgorsze? 24.04.05, 18:33
      ..że ja rzeczywiście (może nie jestem zakochana), ale nie potrafię wyobrazić
      sobie tego, że kiedys go wogóle nie będzie:(:(:(
      że może gdzieś wyjechać, a co najgorsze - być z inną...niestety tak czuję.
      no coz, może jestem z nim za bardzo związana emocjonalnie:(
      a przecież chciałam, żebyśmy przestali istnieć dla siebie (czyli widywać się),
      ale on nie chciał się z tym pogodzić...no i zgadnijcie?
      oczywiście, że się znów spotykam z nim. byliśmy na spacerze, a on zerwał dla
      mnie kwiaty(czego nigdy wcześniej nie zrobił)
      buuuu
      i jak z tego wybrnąć?????????
      powiedzieć mu koniec i trzymać się tej wersji???????
      czy pozwolić mu istnieć w moim zyciu a potem cierpieć(w końcu nic między nami
      nie ma)??
      echhh....
      • mabiwy Re: a wiecie, co jest w tym najgorsze? 24.04.05, 19:45
        powiedziałbym,że raczej iskrzy, tyle ,że żadne z Was nie nie ma odwagi
        przekroczyć istniejącej dotąd konwencji...
        • dalila81 iskrzy? 24.04.05, 19:56
          hmm...od 4 lat tak się to..ciągnie...
          powinno już się wypalić i umrzeć
          a my powinniśmy dać sobie spokój.
          ja tego chcę, ale on nie zgadza się na to, że więcej mnie nie zobaczy..
          i co teraz???????
          przekroczyć? ja chcę, ale to zakończyć, bo zaczyna mnie to boleć i męczyc..
          :(:(
          • pauli7 Re: iskrzy? 24.04.05, 20:52
            przyjazn taka sie zdarza... bardzo rzadko, bo zazwyczaj jedno sie zakochuje,
            ale jednak...
            hmm, ja mam takiego przyjaciela, nie sadze, zebym sie mogla w nim zakochac, on
            raczej tez nie (chociaz cholera wie, los plata figle...);

            a niektorzy twierdza, ze kobieta i mezczyzna moga byc przyjaciolmi dopiero po
            tym, jak juz byli kochankami...

            Pauli
          • tony82 Masochizm? 24.04.05, 21:45

            • dalila81 raczej uzależnienie... 24.04.05, 21:49
              • tony82 i tak się zestarzejecie czekając na siebie 24.04.05, 21:51

                • dalila81 Re: i tak się zestarzejecie czekając na siebie 24.04.05, 21:53
                  nawet mnie nie dobijaj...:(:(
                  buuu
                  i po co to wszystko
                  ???????????????????????

                  dlaczego on tak postępuje???????????
              • mist3 Re: raczej uzależnienie... 24.04.05, 21:57
                Zawsze twierdziłam, że to niemożliwe. Poparte to było 'dowodami' jako że dwóch
                moich przyjaciół zostało moimi facetami, a potem eks. Jednak rok temu
                uświadomiłam sobie, że ja mam takiego przyjaciela, z którym znamy się już prawie
                10 lat, z którym wiele przeżyliśmy, nasza znajomość była na wielu etapach -
                koleżeństwo, przyjaźń, brak kontaktu, znowu przyjaźń, która już mam nadzieję
                będzie trwała do końca życia. Nigdy przenigdy nie postrzegałam go w kategoriach
                'seksualnych', wręcz przeciwnie - jako że traktuję go jak brata a on mnie jak
                siostrę - jakakolwiek 'seksualizacja' byłaby dla mnie czymś w rodzaju
                kazirodztwa. On niedługo żeni się ze wspaniałą dziewczyną i podejrzewam, że
                jednak nasza znajomość osłabnie - jednak wiem też, że ja mogę go uważać za
                przyjaciela i wiem, że jego przyszła żona nie uważa mnie za zagrożenie. Mam więc
                nadzieję, że nie stracę przyjaciela, a zyskam przyjaciółkę.
            • dalila81 raczej uzależnienie 24.04.05, 21:52
              tylko coś mi się wydaje, że nie moje, skoro ja chciałam i chyba nadal chcę
              skończyć tę farsę...
              masochizm to może w jego wydaniu. mnie taka relacja boli, więc chcę ją
              zakończyć..
              a on???????????????////
              kto wie, co on o tym wszystkim myśli??????????
              i po co to wszystko ciągnie??????
              uzależnił się ode mni, czy co????????!!
              poza tym, najlepiej by było, gdyby sobie "znalazł" dziewczynę.
              mnie poboli..i przestanie..a wtedy on odejdzie sam...
              • tony82 Re: raczej uzależnienie 24.04.05, 21:53
                Albo dopiero wtedy zatęsknisz:P
                • dalila81 zatęsknię... 24.04.05, 21:56
                  a teraz niby nie tęsknię???????

                  widzisz jakieś wyjście z tego matiixu???????????
                  • tony82 Re: zatęsknię... 24.04.05, 22:02
                    Tak. Pogadać szczerze i raz na zwsze ustalić o co chodzi i na czym się stoi.
                    • dalila81 Re: zatęsknię... 24.04.05, 22:07
                      rozmowa byla, teoretycznie jest ustalone, ze nic nas nie laczy, ale jego
                      zachowanie o czyms innym swiadczy. skoro nic, powinien zrezygnowac z pewnych
                      rzeczy: zapraszanie na noc filmowa we dwoje, dawanie kwietow, powinien pozwolic
                      odejsc, jesli chcę. a on mowi, ze nie moze sie z tym pogodzic, czy nie moze byc
                      jak dawniej(widywalismy sie baardzo czesto i rozmawialismy naprawde na glebokie
                      tematy)...
                      a zresztą...cokolwiek powiem i tak będzie to trwało, juz próbowalam to
                      uregulowac, potem urwac..i co? nie da się..kurka- symbioza, czy co?????????
                      • tygrysio_misio Re: zatęsknię... 24.04.05, 23:05
                        powiem ci to co inni mi mowia:
                        "odejdz sama a jak on cos jest miedzy wami mozliwe to on wroci a jak nie to nie
                        najwyrazniej ma sensu sie meczyc w takiej przyjazni"


                        tylko ze ja naprzyklad nie potrafie odejsc ... odchodze i wracam a on nic nie
                        mowi bo mysli ze tak bedzie dla mnie lepiej ... a jak juz zadzwonie to
                        przychodzi do mnie i dalej walczymy o przyjazn ...

                        nie umiem odejsc i chyba na sile juz zaczelam przestac (...)
                        • dalila81 Re: zatęsknię... 24.04.05, 23:22
                          juz raz to zrobilam, powiedzialam koniec i zostawilam go z tym wszystkim w
                          sumie do konca nie tlumaczac dlaczego(i tak wiele razy walkowalismy to), sęk w
                          tym, że właśnie po tym, on nie potrafil tego zaakceptować, i skończyło się na
                          tym, że znów poszliśmy na uroczy spacer, na którym "własnoręcznie"- pierwszy
                          raz-zerwal dla mnie kwiety,polne wprawdzie, no ale nie robil tego wczesniej;)
                          wiec dla niego to chyba wyczyn..
                          zatem wrocil, tylko ja znow chyba nie bylam konsekwentna...bo pozwolilam na to..
                          • mabiwy Re: zatęsknię... 25.04.05, 08:04
                            pzwoliłaś, bo sama nie umiesz określic, ani sprecyzowac tego co czujesz i tego
                            czego oczekujesz.... z tego co mówisz, na pewno nie jest to li tylko przyjaźń,
                            gdzie płeć przyjaciela jest tabu... dobrych rozwiązań
                            • dalila81 Re: zatęsknię... 25.04.05, 09:38
                              określić już potrafię, problemem jest to, ze nie potrafię się trzymać tej
                              wersji:(:(
                              bo chyba sama nie umiem powiedzieć"dosyc" tej relacji:(
                              płeć nie jest tabu!! problemem jest zaangażowanie...
                              i chyba to trzeba wyeliminować..
                              • mabiwy Re: zatęsknię... 25.04.05, 10:27
                                ...gdybyś miała pewność chciejstw, to pwiedziałabyś zdecydowanie dosyć, a nie
                                tkwiła w tych nieokreślonych relacjach. Płeć ma dla Ciebie znaczenie i stąd to
                                zaangażowanie emocjonalne o takim , a nie innym zabarwieniu. Mam wrażenie(być
                                może mylne), że dręczysz się sama nie usuwając tego co doskwiera...
    • tygrysio_misio a dlaczego tak w sasadzie to nie mozecie byc razem 25.04.05, 15:04
      moze zamiast odchodzic od niego...czego ani ty ani on nie chcecie to moze walcz
      o niego??
      • tygrysio_misio a dlaczego tak w zasadzie to nie mozecie byc razem 25.04.05, 15:05
        hah nie ta literka :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka