Dodaj do ulubionych

pantoflarz?

24.07.05, 17:44
Był sobie normalny facet. Był w kilku związkach z kobietami, w tym jednym
wieloletnim i bardzo poważnym, ale zachowywał się normalnie, tzn. kobieta nie
przeszkadzała mu w spotykaniu się od czasu do czasu z kumplami i robieniu
innych rzeczy, na które miał ochotę. Po zakonczeniu owego wieloletniego
poważnego związku (to ona go rzuciła), poznał kolejną kobietę. Teraz nie
spotka się z kumplami, bo ona nie pozwala (dosłownie - dzwoni i pyta się, czy
może, jak powie, że nie, to nie), nie uprawia ulubionych sportów, bo ona nie
pozwala, z częścią rodziny spotyka się w tajemnicy przed nią, bo ona ich nie
akceptuje itp. itd. Zwariował, czy to może normalne?
Obserwuj wątek
    • amuga Re: pantoflarz? 24.07.05, 18:28
      Mysle, ze nie ma nic zlego w tym, ze liczy sie ze zdaniem swojej nowej
      partnerki.
      Nie wiemy jak to jest z jej strony. Moze takze uzgadnia z nim pojcie na
      spotkania z kolezankami? Jak jemu jest tak dobrze to po co go buntowac. Moze
      wlasnie takie wnioski wyciagnal z nieudanych poprzednich zwiazkow i stara sie
      zmienic. Ciekawe tylko na jak dlugo?
      Czesto kobieta musi wziac zycie mezczyzny w reke wlasnie dla jego dobra.
      • wiedz-ma Re: pantoflarz? 24.07.05, 18:31
        ależ nie zamierzam go buntować, jego życie, jego sprawa (zresztą nie jestem
        kumplet, na spotkania z którym wyraża zgodę bądź nie ;))
        tylko się dziwię, bo dla mnie czymś innym jest uzgadnianie, a czymś innym
        pytanie o zgodę
      • caprissa Re: pantoflarz? 24.07.05, 20:20
        amuga napisała:

        > Mysle, ze nie ma nic zlego w tym, ze liczy sie ze zdaniem swojej nowej
        > partnerki.
        > Nie wiemy jak to jest z jej strony. Moze takze uzgadnia z nim pojcie na
        > spotkania z kolezankami? Jak jemu jest tak dobrze to po co go buntowac. Moze
        > wlasnie takie wnioski wyciagnal z nieudanych poprzednich zwiazkow i stara sie
        > zmienic. Ciekawe tylko na jak dlugo?
        > Czesto kobieta musi wziac zycie mezczyzny w reke wlasnie dla jego dobra
        Madrze to ujełas. Tyle roznych spraw i zapatrywan na nie, co ludzi.
    • wiedz-ma Panowie, a co wy na to? 24.07.05, 21:09

      lubicie, jak kobieta "bierze wasze życie w swoje ręce dla waszego dobra"?
    • goldenwomen Re: pantoflarz? 24.07.05, 21:34
      bo ona nie
      pozwala, z częścią rodziny spotyka się w tajemnicy przed nią, bo ona ich nie
      akceptuje itp. itd. Zwariował, czy to może normalne?


      dla mnie to jest chore!!!!!!!!!!!! jak nie mozna akceptować rodziny ukochanej
      osoby????? Widocznie oni wiedza cos czego Ty nie dostrzegasz a o czym jej
      powiedzieli z czego ona nie jest zadowolona! ufffffffffffff :-)
      • wiedz-ma Re: pantoflarz? 24.07.05, 22:42

        > dla mnie to jest chore!!!!!!!!!!!! jak nie mozna akceptować rodziny ukochanej
        > osoby????? Widocznie oni wiedza cos czego Ty nie dostrzegasz a o czym jej
        > powiedzieli z czego ona nie jest zadowolona! ufffffffffffff :-)

        rany, to może dobrze nie specjalnie chcę to coś tajemniczego dostrzegać, co ona
        wie a ja nie ;) mnie tam wszystko jedno, niech sobie żyją jak chcą, ale
        przyznam, że z takim "przypadkiem" jeszcze się nie spotkałam, więc pytam, czy
        może ktoś jeszcze tak ma i jest zadowolony

        swoją drogą, ciekawe, czemu panowie milczą? łączą się w bólu? ;)))
      • amuga Re: pantoflarz? 24.07.05, 22:57
        > dla mnie to jest chore!!!!!!!!!!!! jak nie mozna akceptować rodziny ukochanej
        > osoby????? Widocznie oni wiedza cos czego Ty nie dostrzegasz a o czym jej
        > powiedzieli z czego ona nie jest zadowolona! ufffffffffffff :-)

        albo?
        Oni (czyli czesc jego rodziny) cos jej lub o niej powiedzieli niemilego,
        niegrzecznego, niezgodnego z prawda jednym slowem obrazili ja i nie przeprosili
        i ona uwaza, ze jesli jest lojalny do niej to nie powinien spotykac sie z tymi
        osobami dopoki jej nie przeprosza. uffffffffffffff :-)
        To jest gdybanie a jaka jest prawda to nie wiemy.
        • wiedz-ma Re: pantoflarz? 24.07.05, 23:07

          a to by nieco tłumaczyło sytuację, ale fakt, nie wiem i drążyć nie zamierzam,
          chyba ze mi sami powiedzą
    • tracja4 Re: pantoflarz? 24.07.05, 22:49
      To jest chore.

      A wszystkie które mówicie, że to normalne i że to liczenie się ze zdaniem
      partnerki, to odwróćcie sytuację: niech ktoś napisze o kobiecie, że to ona musi
      dzwonić i pytać się o zgodę na spotkanie z koleżankami albo nie uprawia swoich
      ulubionych sportów, bo on nie pozwala, albo że z częścią rodziny spotyka się w
      tajemnicy, bo on ich nie akceptuję. Zaraz byście naskoczyły, że on to męska
      szowinistyczna świnia, a ona zniewolona biedaczka, która powinna go natychmiast
      zostawić. Trochę konsekwencji proszę.

      To nie jest normalne.
      • wiedz-ma Re: pantoflarz? 24.07.05, 23:13

        jak miło czytać takie słowa, bo już zaczynałam podejrzewać, że coś ze mną nie
        tak, bo jak bym usłyszałam od swojego faceta: nie pozwalam, nie pojedziesz, to
        by przestał nim być
        • wrednamii Re: pantoflarz? 25.07.05, 13:53
          no fakt, facet nawet nie powinien pytac sie swojej kobiety o zdanie wychodzac z
          kumplami, bo po co?? co ona ma do tego?? kim ona jest?? co z tego ze to
          partnerka zyciowa, ze jest miedzy nimi jakies uczucie i ze nieliczac sie z jej
          zdaniem pokazuje ze ma ja w dupie, ważniejsi sa koledzy bo to przeciez oni sa
          jego podpora zyciowa. dla mnie facet ktory nie liczy sie ze zdaniem swojej
          kobiety w sprawach np organizacji wieczoru ( a moze ona zaplanowala jakis
          romantyczny wieczor niespodzianke??) nie powinien sie nigdy wiazac z zadna
          kobieta, bo zwiazek polega min na wspólnum podejmowaniu decyzji. Twoj znajomy
          wyklazal sie dojrzaloscia w zwiazku skoro nie chce zeby jego kobiecie bylo
          przykro kiedy bedzie siedziec w domu a on bedzie chulal na jakiejś imprezie z
          obcymi pannami. twoje przedstawienie problemu było bardzo subiektywnie bo
          uzgadanianie nazwalas pytaniewm sie o zgode, moze pytanie brzmialo zamiast czy
          moge iśc np czy nie bedzie ci przykro jezeli pojde?? pewnie tej panny nie
          lubisz bo on woli spedzac z nia wieczory niz wylazic z toba na browara ;)
          • tracja4 Re: pantoflarz? 25.07.05, 16:41
            Jak koleżanka Ci proponuje wyjście do przepraszasz ją, wyciągasz telefon,
            dzwonisz do swojego właściciela i pytasz o pozwolenie?

            Jeśli kobieta planuje wieczór NIESPODZIANKĘ, to na jej głowie jest
            wybadanie/spytanie go, czy przypadkiem nie zdzwonił się z kumplem na piwo.
          • tracja4 Re: pantoflarz? 25.07.05, 16:46
            Jak koleżanka Ci proponuje wyjście do przepraszasz ją, wyciągasz telefon,
            dzwonisz do swojego właściciela i pytasz o pozwolenie?

            Jeśli kobieta planuje wieczór NIESPODZIANKĘ, to na jej głowie jest
            wybadanie/spytanie go, czy przypadkiem nie zdzwonił się z kumplem na piwo.

            Wspólnie to można podjąć decyzję o tym, kiedy i gdzie się wybrać na randkę czy
            gdzie pojechać na wakacje, a nie o tym, czy przyjacielskie piwo we wtorek
            wieczorem jest dozwolone czy nie.

            Mój facet to zapalony wędkarz, łowi z tą samą ekipą już od lat, na długo przed
            tym, jak zaczęliśmy być razem. Bywa, że jadę z nim, jednak sama nie znajduję w
            tym aż takiej przyjemności. Jednak wiedząc, że on to lubi, w życiu do głowy by
            mi nie przyszło, żeby mu tego zabraniać albo kazać pytać o zgodę.

            Zgody na cokolwiek to potrzebuje dziecko albo pies.
          • wiedz-ma Re: pantoflarz? 25.07.05, 20:07
            że jej nie lubie, to fakt (wolno mi), choć nie z powodów, o których piszesz, na
            browar bym z nim nie poszła za jej zgodą czy bez, bo by mi oczka wydrapała, a
            ja do nich przywiązana jestem
            pisałam o pytaniu o zgodę i pozwalaniu właśnie dla odróżnienia od "uzgadniania"
            wspolnych planów... jest róznica - moim zdaniem - między: bardzo chętnie, ale
            musze sprawdzić, czy moj/moja czegoś nie zaplanował/a a fajnie, bardzo chętnie,
            ale muszę zapytać X, bo ona/on podejmuje decyzje (takie właśnie słowa padły)
            dla mnie czym innym jest pytanie o zdanie a proszenie o zgodę, najwyraźniej nie
            dla wszystkicj, co mnie zdziwiło i stąd ten wątek, ale im dłużej czytam różne
            wypowiedzi tym bardziej utwierdzam się, że co dla mnie dotychczas było
            oczywiste, oczywistym bynajmniej nie jest i mi smutno

            wrednamii napisała:

            > no fakt, facet nawet nie powinien pytac sie swojej kobiety o zdanie wychodzac
            z
            >
            > kumplami, bo po co?? co ona ma do tego?? kim ona jest?? co z tego ze to
            > partnerka zyciowa, ze jest miedzy nimi jakies uczucie i ze nieliczac sie z
            jej
            > zdaniem pokazuje ze ma ja w dupie, ważniejsi sa koledzy bo to przeciez oni sa
            > jego podpora zyciowa. dla mnie facet ktory nie liczy sie ze zdaniem swojej
            > kobiety w sprawach np organizacji wieczoru ( a moze ona zaplanowala jakis
            > romantyczny wieczor niespodzianke??) nie powinien sie nigdy wiazac z zadna
            > kobieta, bo zwiazek polega min na wspólnum podejmowaniu decyzji. Twoj znajomy
            > wyklazal sie dojrzaloscia w zwiazku skoro nie chce zeby jego kobiecie bylo
            > przykro kiedy bedzie siedziec w domu a on bedzie chulal na jakiejś imprezie z
            > obcymi pannami. twoje przedstawienie problemu było bardzo subiektywnie bo
            > uzgadanianie nazwalas pytaniewm sie o zgode, moze pytanie brzmialo zamiast
            czy
            > moge iśc np czy nie bedzie ci przykro jezeli pojde?? pewnie tej panny nie
            > lubisz bo on woli spedzac z nia wieczory niz wylazic z toba na browara ;)
    • naforum Re: pantoflarz? 25.07.05, 14:37
      Bardzo biedny człowiek :(
      Ale z drugiej strony może on jest z tych, którym jest dobrze w takim układzie.
      Jak widać nie wszystkie kobiety lubią gdy facet ma w czymkolwiek własne zdanie...
      • anti.dot.com Re: pantoflarz? 25.07.05, 16:03
        Tak. Pantoflarz. Niestety. Przez pierwsze 2-3 lata będzie to jakoś znosił.
        Potem pojawią się wątpliwości, że "coś jest nie-tak". Potem przyjmie
        postawę "zgarbionego osiołka" i jakoś dożyje swych dni u boku lubej.

        W końcu kiedyś powie sam do siebie "kurcze, a mogło być inaczej".

        Mówię poważnie. Jeśli tak lubi, to OK. Ale pytanie o zgodę? przesada. No chyba,
        że on potrzebuje mamusi
    • krecilapka Re: pantoflarz? 25.07.05, 16:15
      Ona musi mu takie cuda na kiju robic, ze sie na takie traktowanie godzi, ze az mu zazdroszcze :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka