obcy.kana
28.09.14, 08:57
Wczoraj, kiedy po nieocenionym wsparciu forum udało mi się podnieść moje zwłoki i wypełznąć na piwo z koleżanką, pod wpływem chwili i krążącego w żyłach etanolu zgodziłam się na podwójną randkę. Koleżanki dawno nie widziałam, fajnie nam się po latach gadało, więc w sumie naturalnie wyszła z jej strony propozycja, coby spotkać się we czwórkę i nawzajem poznać. Och, oczywiście, świetny pomysł, kochana!
A teraz wytrzeźwiałam i przyszła refleksja, czy przypadkiem takie dabldejty nie są trochę żenujące - dla faceta ofkorz. Mój chop zareagował "no okej, jak chcesz, to możemy pójść", z tego co wiem, jej podobnie :PPP
Co prawda ja kiedyś też byłam w takiej sytuacji, kiedy mój Książę przedstawiał mnie swojemu kumplowi i on też był wtedy ze swoją dziewczyną. Wtedy jakoś nie wydawalo mi się to niewłaściwe. A tera trochę czuję, jak bym robiła z mojego chopa pantoflarza i takiego kota, co to się z nim chodzi na różne wystawy - pacz, podziwiaj mojego misia, a ja w nagrodę powiem Ci, że Twój też jest całkiem spoko.
Coś w tym jest? Czy przesadzam?