Dodaj do ulubionych

problem z kobieta, ktora kocham(?)

29.07.05, 00:00
czesc, mam dziewczyne - fajna, ladna, zgrabna - wszystko ok, ona mnie kocha,
a ja nie wiem, czy ja kocham. planuje oswiadczyny i sam nie wiem czy
powinienem. robie mnostwo rzeczy dla niej, pokazuje, ze mi zalezy. jestem
oszustem???????? co jest ze mna????
Obserwuj wątek
    • dziwnym.nie.jest Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 00:09
      pewnien_on napisał:


      > a ja nie wiem, czy ja kocham. planuje oswiadczyny i sam nie wiem czy
      > powinienem.

      moje pytanie brzmi: jak możesz planować oświadczyny jak nie wiesz czy ją
      kochasz??? nie ma w tym za grosz logiki...
      • pewnien_on Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 00:17
        zdaje mi sie, ze to uczucie. dlatego planuje zareczyc sie z nia. jednoczesnie
        nie szaleje za nia, nie wariuje na jej punkcie - zawsze tak to sobie wyobrazalem
        • konrado80 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 00:19
          a moze po prostuboisz sie zostac samemu i dlatego decydujesz sie zostac z nia bo jest chetna z Toba byc?
          • pewnien_on Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 00:29
            moze, ale przezylismy tyle chwil, ktore super sie wspomina, duzo sie dzialo, a
            ja ciagle borykam sie, bo kiedy np. nie moge sie z nia spotkac z przyczyn jakis
            zewnetrznych, to nie ma we mnie zalu ze sie nie spotkamy, tylko, ze ona sie
            odsunie, bedzie jej przykro, bedzie smutna i zawiedziona
        • atos1 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 13:28
          Boże, a kto potrafi dokładnie zdefiniować „KOCHAM” – nikt nigdy nie wie czy
          jego „definicja” wyczerpuje znamiona kochania.... Dla jednych to te wszystkie
          porąbane skrzydlate owady w żołądku (być może to złudzenie kochania), dla
          innych przyjaźń bez wielkich porywów (bo ma już etap szaleńczego zauroczenia za
          sobą) i patrzenie wspólne w jedną stronę, posiadanie wspólnych celów i
          realizowania siebie i wspierania drugiej osoby nadaje mu sens wiązania się z
          drugą osobą, tworzenia rodziny .... Nikt do końca nigdy nie jest wstanie
          wiedzieć czy może kochać więcej, mocniej..... Dlatego pojawiają się wątpliwości
          zwłaszcza przed podjęciem tej ważnej decyzji życiowej..... Ludzie,
          dorośnijcie..... Stan błogiego uczucia mija, zamglone oczy muszą zacząć patrzeć
          realnie na świat – bo życie (zwłaszcza wspólne) to już nie wieczna randka lecz
          wspólna walka, ramie w ramie.....Ważne czy ludziom na sobie zależy, jak wiele
          są wstanie dla dobra drugiego zrobić i czy potrafią się porozumieć w trakcie
          wspólnego życia..... Zbliżona definicja miłości (czyta ją ksiądz w czasie
          udzielania sakramentu) – chyba najtrafniej mówi o tym czym powinno być
          małżeństwo..... Nie pamiętam by tam było napisane o „wariowaniu” na czyimś
          punkcie..... Przeczytaj i zastanów się ile z tego możesz ofiarować swojej
          Kobiecie.....
    • kobieta306 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 13:09
      odpuść sobie przynajmniej na jakiś czas.
    • wielkismutek Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 13:30
      bądź mężczyzną i wal po kwiaty, jak sie bedziesz zastanawiał to ci ją ktoś sprzątnie

      ;)
      pzdr
    • dandelion Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 13:37
      Dam Ci radę. Najlepsza żona to taka, która jest Twoim kumplem, kręci Cie z
      wielu powodów, bedzie wspaniałą zoną , matką i kumplem, no i na której możesz
      polegać. Natomiast jeżeli jest cos co Cię w niej drażni, a zdarza się to to
      często to daj sobie luza, to wyjdzie z czasem. Nie żeń się z kims kto jest
      złośliwy, nietolerancyjny i nie potrafi gotować + niewrażliwy, no i
      głupi.Inaczej nie zastanawiaj sie. Pozdrowienia.
      • atos1 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 13:46
        "Dam Ci radę. Najlepsza żona to taka, która jest Twoim kumplem, kręci Cie z
        wielu powodów, bedzie wspaniałą zoną , matką i kumplem, no i na której możesz
        polegać. Natomiast jeżeli jest cos co Cię w niej drażni, a zdarza się to to
        często to daj sobie luza, to wyjdzie z czasem." Popieram :) I lepiej żeby nie
        była marudą..... Jak jej zależy nauczy się gotować ;)
    • chardonnay_79 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 14:09
      oświadczyny wcale nie oznaczają, że się pobierzecie... wtym stanie można tkwić
      latami..więc wykorzystaj ten czas na dotarcie. najwazniejsze jest żebyście ze
      sobą pomieszkali troche, wtedy wychodzi dużo rzeczy.
      Powodzenia :)
    • jack20 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 14:30
      Daj sobie na wstrzymanie.
      po co cos planujesz nie bedac pewnych swoich uczuc?
      Ewidentnie ja oklamujesz.
      Gdybys napisal: nie wiem dzis do konca czy to jest to, ale czuje ze to jest to
      bylaby inna sprawa.
      Z drugiej strony jesli bedziesz sie dlugo zastanawial, to ta "fajna, ladna,
      zgrabna" KTOS ci sprzatnie. Takie sa prawa rynku.
    • caprissa Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 29.07.05, 22:40
      pewnien_on napisał:

      > czesc, mam dziewczyne - fajna, ladna, zgrabna - wszystko ok, ona mnie kocha,
      > a ja nie wiem, czy ja kocham. planuje oswiadczyny i sam nie wiem czy
      > powinienem.

      to swiadcyz o tym, ze myslisz. A czy to czasem nie ejst tak, ze ja bardzo
      lubisz? jets jak piszesz:
      mam dziewczyne - fajna, ladna, zgrabna - wszystko ok, ona mnie kocha,
      I to Cie trzyma. Ale nie jest ona osoba,ktora chciałbys tak do konca miec. Byc.
      Zyc. Własnie na tym poelga narzeczenstwo to etpa gdzie usiwdomic mamy sobie czy
      kochamy tak ze chcemy z ta osoba byc na zawsze. I jesli nie mamy takich uczuc
      to znak, ze lepiej nie zenic sie. Bo chyba to nie TA osoba.
      planuje oswiadczyny i sam nie wiem czy
      > powinienem. robie mnostwo rzeczy dla niej, pokazuje, ze mi zalezy. jestem
      > oszustem???????? co jest ze mna????
      Okazujesz jej dobro napeno pomagsz, radzis,z mile spedzasz czas. To nie
      oszustwo to ZYCZLIWOSC, uczynnosc, serdecznosc. A dziewcyzna jak madra i
      dojrzła wie, ze takie cechy nie wystarcza aby kochac . To trzeba jescze czuc
      wewnatrz. Dla obcyh ludiz tez jestesmy uczynni, dobryz, radizmy, pomagamy.
    • atociheca Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 31.07.05, 10:55
      WYDOROŚLIJ wreszcie
      • krolewna Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 01.08.05, 09:35
        Uważam,że w takim momencie Twoje oświadczyny to zły pomysł jesli Ty mówisz,że
        nie wiesz czy ją kochasz kiedy nie brakuje Ci spotkań z nią uważam,że to nie
        jest ta osoba dla Ciebie to są pierwsze symptomy tego,że ją lubisz i jesteś z
        nią z litości żeby jej nie było przykro sam o tym zresztą piszesz. Do
        małżeństwa trzeba czegoś więcej musisz być przekonany,że z tą osobą chcesz być
        24 godziny na dobę i czujesz że z nia Twoje życie nabiera sensu .Jeśli ożenisz
        się z nią w takim stanie jakim teraz jesteś to po roku, dwóch ją zdradzisz
        będziesz nieszczęsliwy bo będzie brakowało czegoś w Twoim małżeństwie.Nie mozna
        zrobić czegoś dla drugiego człowieka bedąc nieucziwym w stosunku do siebie bo
        skrzywdzisz i ją i siebie a czym później tym gorzej pozdrawiam
    • widokzmarsa Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 01.08.05, 16:15
      jesteś normalnym facetem. zakłamanym, niedodpowiedzialnym, niedorosłym i
      niepewnym, jak większość. teraz kłamiesz a potem rzucisz przed ślubem
      zostawiając ją w totalnym szoku. Czego sie nie robi dla darmowego bzykanka. A
      bzykanko z miłości czy tez nawet z udawanej miłości lepsze jest niz bez niej.
    • dyzurna1 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 01.08.05, 17:36
      Wspolczuje tej kobiecie!Ona ma problem,ciekawe czy o tym wie?
    • klaralara Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 03.08.05, 15:13
      jes-tes o-szus-tem
      co jest z Toba? Źle jest z Toba!!


      idź się utop
      • caprissa Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 03.08.05, 18:18
        klaralara napisała:

        > jes-tes o-szus-tem
        > co jest z Toba? Źle jest z Toba!!
        >

        On bedzie oszutsme jak sie ozeni a wie, ze nie kocha. A bedzie mowic, ze kocha.
        Czyli zrobi to co tysiace kobiet wychodzac za amz bez milosic, a zlubienia dla
        oparcia, pieniazkow, bezpieczenstwa itd
    • tony82 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 03.08.05, 20:16
      Nie kochasz jej.
    • zaczarowana5 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 07.08.05, 18:45
      nie kochasz, nigdy nie kochales - wariat jakis!
      • squirrel22 Re: problem z kobieta, ktora kocham(?) 07.08.05, 19:07
        Istotne jest jak długo jesteście razem. Może to było tylko takie młodzieńcze
        zauroczenie, które przeminęło z czasem i nic po nim nie zostało, zwyczajnie Ci
        się znudziła. Chodziłeś z nią po prostu bo fajna laska była. Ale jak przyszło
        co do czego to wyszło szydło z worka. Słuchaj, a może za mało pracowaliście
        nad tym związkiem, za mało było poświęcenia z Twojej (czy jej, a może z obu
        stron)strony, po prostu byliście nie wkładając w ten związek żadnych starań
        żeby się nawzajem poznać, zrozumieć, umieć ze sobą spędzać czas itd,
        niepięlegnowane uczucie wygasło, jak zaniedbany ogródek chwastami. Myślę, że
        bardzo źle robisz "udowadniając" jej swoje "uczucia" których de facto nie ma,
        bo jak się domyślam pewnie zamierzasz się jej oświadczyć, bo tak by wypadało po
        znajomości z takim stażem (ile jesteście razem?), bo jej sie należy za to że
        jest taka dobra. Ale w ten sposób zrobisz krzywdę Wam obojgu. Myślę, że zamiast
        się do siebie na siłę "zbliżyć", powinniście narazie trochę od siebie odpocząć,
        powinieneś się porządnie zastanowić nad swoimi uczuciami, życiem i tym czego
        chcesz i co ona dla Ciebie tak naprawdę znaczy. Zobaczysz przez jakiś czas jak
        Ci bez niej będzie i to Ci powinno wiele rozjaśnić, chociaż ryzyko sprzątnięcia
        Ci jej sprzed nosa oczywiście też istnieje - Twój wybór. Tylko nie okłamuj jej
        dłużej, ale nie mów też oczywiście: "Słuchaj, chyba cię nie kocham, daj mi czas
        na przemyślenia czy chcę z tobą dalej być". Po prostu powiedz że potrzebujesz
        trochę czasu. Powodzenia. anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka