Gość: Morten IP: 217.153.34.* 19.08.02, 11:19 A ona chyba na mnie też. Jestem żonaty. Co robić. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sloggi Re: Lecę na koleżankę z pracy 19.08.02, 12:44 Co robić ? Przytrzymać się i nie lecieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gucwa Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 19.08.02, 15:24 Dmuchnij ją w locie!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: h Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.acn.waw.pl 22.08.02, 01:05 Za koka ja. Do kibla i wziac ja w obroty na jeden raz. Zycie jest tylko jedno.:DDD pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.acn.waw.pl 24.08.02, 18:59 Odpowiedzieć sobie szczerze: kocham żonę, czy ją?Łatwo pomylić miłość z pożądaniem, a gdy się ockniesz, może być za późno na odzyskanie żony...Czy warto dla jednej przygody przekreślać wieloletni, trwały - jak się domyślam - związek?Decyzja należy do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.pl 30.08.02, 15:57 Logicznie jest ignorować. Ale uwierz, że po dłuższym czasie będzie ci żal zmarnowanej okazji. Dlatego trzeba pomyśleć i rozumem i fallusem. Wybadaj czy ona ma męża. Jeśli tak i będzie chciała się z tobą bzykać to wal śmiało, nawet jak się zakocha nie będzie przecież od razu rujnować swojego związku. A Twoja kobieta jak będziesz ostrożny o niczym się nie dowie. Odpowiedz Link Zgłoś
ellen Re: Lecę na koleżankę z pracy 30.08.02, 16:00 acha, ja leciałam dziś na jednego pana w tramwaju; motorniczy ostro skręcał na rondzie za rondem wszystko się unormowało Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: 217.153.34.* 31.08.02, 16:33 Do dreaming girl. Problem polega na tym, że to co piszesz jest oczywistą prawdą, ale nie zmienia to faktu, że korci jak cholera. I że pomimo całego ryzyka, chyba warto je podjąć. Zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
damona Re: Lecę na koleżankę z pracy 31.08.02, 16:45 Nie wiem jakie masz z nia relacje w pracy, czy tylko mijacie sie na korytarzu, czy wspolpracujecie, ale pomysl, ze czasem z takich sytuacji moze byc maly smrodek...a kobiety bywaja msciwe. czy warto ryzykowac dla odrobiny przyjemnosci? a jak seks okaze sie niewypalem? czasami przyjemniejszy jest sam flirt i to bardziej podnieca, niz to co sie dzieje pozniej...a wyrzuty sumienia sa okropne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.pl 31.08.02, 17:49 damona napisała: > pomysl, ze czasem z takich sytuacji moze byc maly > smrodek...a kobiety bywaja msciwe. > czy warto ryzykowac dla odrobiny przyjemnosci? a jak seks okaze sie > niewypalem? czasami przyjemniejszy jest sam flirt i to bardziej podnieca, niz > to co sie dzieje pozniej...a wyrzuty sumienia sa okropne... Przejrzałe jabłko gnije i śmierdzi tak samo, jak to które spadnie z drzewa na glebę. Odpowiedz Link Zgłoś
damona Re: Lecę na koleżankę z pracy 01.09.02, 16:35 Gość portalu: Zdzichu napisał(a): > Przejrzałe jabłko gnije i śmierdzi tak samo, jak to które spadnie z drzewa na > glebę. hmm...z zawodu ogrodnik? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.pl 01.09.02, 16:57 damona napisała: > hmm...z zawodu ogrodnik? Ogrodnik-amator, specjalizacja wczesne odmiany; ale czasami popatrzę i na coś starszego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hardegen Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.um.poznan.pl 25.09.02, 08:04 Święta prawda, potwierdzam. W pracy to w ostateczności można sobie strony porno www poprzeglądać, jeżeli masz monitor tyłem do wejścia ale nic więcej. Wiem z doświadczenia, że jak się trafi na pamiętliwy egzemplarz z urojeniami to prawdziwy Stalingrad, Den Dien Phu i Grozny razem wzięte. Pomysł dobry ale logistyka musi być dograna w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Do Mortena IP: *.acn.waw.pl 01.09.02, 18:17 Wcale nie uważam, że trzeba spróbować.Na tym właśnie polega wierność, że NIE ULEGAMY NASZYM FANTAZJOM (tak, tak,mogą zdarzyć się każdemu!).Dalej pozostają one TYLKO w naszej wyobraźni.Tym samym dajemy dowód naszej miłości do drugiej osoby, szacunku dla niej, a przede wszystkim tego, że jesteśmy godni zaufania.Jeśli fantazja wzięła nad Tobą górę, to radzę POWAŻNIE zastanowić się nad swoimi uczuciami (?) do Twojej żony i nad tym, jak bardzo ją skrzywdzisz.Są dwa wyjaśnienia: albo jej nie kochasz, albo jesteś jeszcze małym chłopczykiem, który koniecznie musi mieć 1565 zabawkę, którą zobaczył na półce w sklepie.Moja rada: DOROŚNIJ i weź PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje czyny! Co zaś tyczy się związku, to gdybym ja była na miejscu Twojej żony i dowiedziała się o zdradzie, wyleciałbyś z mojego mieszkania i życia z głośnym hukiem, bez możliwości powrotu.Dlaczego?Z powodu utraty zaufania; czegoś BEZCENNEGO, czego nie da się już odbudować. Poza tym z kobietami tak już jest, o czym zapewne nie wiesz, że zdecydowana większość nie wiąże się na stałe z mężczyzną, który rzucił dla nich inną (nawet, jeśli przez jakiś czas łączy ich romans), bo to oznacza, że je też może z łatwością zostawić dla kolejnej.Już raz przecież udowodnił, że nie ma żadnych skrupułów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Do Mortena IP: *.pl 01.09.02, 20:30 Wprawdzie nie jestem Mortenem, ale coś ci powiem. Gość portalu: Dreaming girl napisał(a): > Co zaś tyczy się związku, to gdybym ja była na miejscu Twojej żony i > dowiedziała się o zdradzie, wyleciałbyś z mojego mieszkania i życia z głośnym > hukiem, bez możliwości powrotu. Ha, ha,taka jesteś pewna siebie? Zobaczymy, czy jak przekroczysz 50-siątkę i mąż Ci wytnie taki numer, to go wyrzucisz! Kto Cię wtedy skarbeńku weźmie? A może będziesz uważać, że lepiej na starość żyć samotnie, ale z honorem? > Poza tym z kobietami tak już jest, o czym zapewne nie wiesz, że zdecydowana > większość nie wiąże się na stałe z mężczyzną, który rzucił dla nich inną > (nawet, jeśli przez jakiś czas łączy ich romans), bo to oznacza, że je też > może z łatwością zostawić dla kolejnej.Już raz przecież udowodnił, że nie ma > żadnych skrupułów. Oj, oj, to już zdecydowane nadużycie. Mało który facet nie podbije kobiety, jeśli sprawi wrażenie, że rzucił dla niej wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Do Mortena IP: *.acn.waw.pl 02.09.02, 16:43 > Wprawdzie nie jestem Mortenem, ale coś ci powiem. Oj, kolego, ile Ty masz lat?15? > > Gość portalu: Dreaming girl napisał(a): > > > Co zaś tyczy się związku, to gdybym ja była na miejscu Twojej żony i > > dowiedziała się o zdradzie, wyleciałbyś z mojego mieszkania i życia z głoś > nym > > hukiem, bez możliwości powrotu. > > Ha, ha,taka jesteś pewna siebie? Zobaczymy, czy jak przekroczysz 50-siątkę i > mąż Ci wytnie taki numer, to go wyrzucisz! Kto Cię wtedy skarbeńku weźmie? A > może będziesz uważać, że lepiej na starość żyć samotnie, ale z honorem? Nie o pewność siebie chodzi, ale o szacunek do samej siebie i ZAUFANIE - wiesz, co to takiego?O mnie się nie martw, dam sobie świetnie radę i po pięćdziesiątce: na mężczyźnie świat się nie kończy!Każda sytuacja ma swoje plusy i minusy.A życie jest zbyt piękne, by szargać sobie nerwy. * No i kto chciałby mieszkać z człowiekiem, który nas oszukuje? > > > Poza tym z kobietami tak już jest, o czym zapewne nie wiesz, że zdecydowan > a > > większość nie wiąże się na stałe z mężczyzną, który rzucił dla nich inną > > (nawet, jeśli przez jakiś czas łączy ich romans), bo to oznacza, że je też > > może z łatwością zostawić dla kolejnej.Już raz przecież udowodnił, że nie > ma > > żadnych skrupułów. > > Oj, oj, to już zdecydowane nadużycie. Mało który facet nie podbije kobiety, > jeśli sprawi wrażenie, że rzucił dla niej wszystko. Ależ oczywiście, że podbije: taką naiwną i głupiutką, która nie ma nic przeciwko, by ją znieważać i traktować jak istotę gorszego gatunku.Takich dziewczyn - i, o zgrozo, "dojrzałych" kobiet - naprawdę nie brakuje.Sama znam kilka takich przypadków, które pozwalają, by ich chłopak b.źle je traktował, a potem wydzwaniają po koleżankach z płaczem.Tylko niestety nie wyciągają z tego żadnych wniosków.Ale nikt im nie pomoże, skoro same tego nie chcą.Cóź, mogę się im tylko dziwić. P.S. Jak sam napisałeś, wierność takiego mężczyzny to tylko "wrażenie". Hmmmm...rzeczywiście tak to się znasz na kobietach, czy tylko tak Ci się WYDAJE? No i kolejna rzecz: wiesz w ogóle, co znaczy kogoś KOCHAĆ?Nie sądzę, bo Ty przecież myślisz TYLKO o sobie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Do Dreaming Girl IP: *.pl 03.09.02, 23:09 Gość portalu: Dreaming girl napisał(a): > Oj, kolego, ile Ty masz lat?15? Trzymam się, to Ci powinno wystarczyć. > Nie o pewność siebie chodzi, ale o szacunek do samej siebie i ZAUFANIE - > wiesz, co to takiego?O mnie się nie martw, dam sobie świetnie radę i po > pięćdziesiątce: na mężczyźnie świat się nie kończy!Każda sytuacja ma swoje > plusy i minusy.A życie jest zbyt piękne, by szargać sobie nerwy. * No i kto > chciałby mieszkać z człowiekiem, który nas oszukuje? Co chłop w domu, to chłop. Nawet drań i sku..syn. Widzę, że masz w miarę dobrą pracę i płacę, co na kobiety zawsze źle działa. Już się zaczęły kanary w głowie, peany o niezależności i "robię co mi się podoba"? Jak to powiadał ksiądz Mizerera w "Skiroławkach" Nienackiego: "Pan Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, aby żyli ze sobą, a nie obok siebie". Pojmiesz to kiedyś boleśnie. > Hmmmm...rzeczywiście tak to się znasz na kobietach, czy tylko tak Ci się > WYDAJE? Oceń sama, skarbeńku. > No i kolejna rzecz: wiesz w ogóle, co znaczy kogoś KOCHAĆ?Nie sądzę, bo Ty > przecież myślisz TYLKO o sobie! No tutaj, to jakbym moją starą słyszał!!! Flaki mi się wywracają! Skąd Ty wiesz, że myślę tylko o sobie? Cóż to za straszliwa kobieca klisza (obok "rób co chcesz" i paru innych). Bleeeeeeeee Fuuuuuuj Ohyda! Rozwiń tę myśl dzierlatko, co prawda odrzuca mnie od Twego postu, ale wreszcie może zrozumiem o co chodzi co poniektórym kobietom w chwilach gdy doprowadzają mnie do szału. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar.ja Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 22:51 Morten ja też mam romans z kolezanką z pracy.Powoduje to duze komplikacje bo jej koleżanki cos podejrzewają.Ale da sie to dobrze zorganizować i czerpać z tego dużo przyjemności.Moja żona lub jej mąz, no cóż lepiej nie pytać bo wrzuty sumienia są duze i wyniszczające.Zastanów sie tylko czy chodzi o sam seks czy też już o coś więcej i odpowiednio wczesniej ułóż sobie z nią zasady Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: 217.153.34.* 04.09.02, 13:43 Na początku to nie wiadomo o co chodzi. Za tydzień przecież można inaczej myśleć o romansie, niż w sprzyjających warunkach. Najbardziej przeraża ta mściwość. Ale ta jakoś często cechuje kobiety od około 30 w górę. Te samotne. Fakt, niebezpieczne są. Kumpel mawia rezolutnie,że o tej porze roku(o wiek chodzi) towar na rynku jest przebrany. Czyli poznana osoba w tym wieku bez stałego związku (nie mężatka, rozwódka, wdowa itd), musi mieć jakąś wadę fabryczną, czasem ukrytą. Coś chyba jest na rzeczy ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.pl 04.09.02, 14:48 Gość portalu: Morten napisał(a): > Najbardziej przeraża ta > mściwość. Ale ta jakoś często cechuje kobiety od około 30 w górę. Te samotne. > Fakt, niebezpieczne są. Kumpel mawia rezolutnie,że o tej porze roku(o wiek > chodzi) towar na rynku jest przebrany. Czyli poznana osoba w tym wieku bez > stałego związku (nie mężatka, rozwódka, wdowa itd), musi mieć jakąś wadę > fabryczną, czasem ukrytą. Coś chyba jest na rzeczy ? No, wcale niekoniecznie musi mieć wadę fabryczną. Mogła mieć np. odjazd na punkcie kariery zawodowej i pracując parę lat po kilkanaście godzin dziennie nie zdążyła założyć rodziny. Może też być kurwą po przebiegu, osobą kopniętą w dupę po jakimś długotrwałym związku który nie zakończył się małżeństwem itp. (choć te ostatnie rzeczy rzeczywiście wchodzą już w "wady fabryczne"). Generalnie, zdecydowanie ci odradzam pakowanie się w jakikolwiek układ z kobietą ok. 30-stki bez stałego związku. Ta osoba na 99 % będzie cię usiłowała wpakować w dziecko, nie licząc się z konsekwencjami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Do markiza De Sade IP: *.acn.waw.pl 04.09.02, 17:23 Gość portalu: Zdzichu napisał(a): > Gość portalu: Morten napisał(a): > > > Najbardziej przeraża ta > > mściwość. Ale ta jakoś często cechuje kobiety od około 30 w górę. Te samot > ne. > > Fakt, niebezpieczne są. Kumpel mawia rezolutnie,że o tej porze roku(o wiek > > > chodzi) towar na rynku jest przebrany. Czyli poznana osoba w tym wieku bez > > > stałego związku (nie mężatka, rozwódka, wdowa itd), musi mieć jakąś wadę > > fabryczną, czasem ukrytą. Coś chyba jest na rzeczy ? > > No, wcale niekoniecznie musi mieć wadę fabryczną. Mogła mieć np. odjazd na > punkcie kariery zawodowej i pracując parę lat po kilkanaście godzin dziennie > nie zdążyła założyć rodziny. Może też być kurwą po przebiegu, osobą kopniętą w > dupę po jakimś długotrwałym związku który nie zakończył się małżeństwem itp. > (choć te ostatnie rzeczy rzeczywiście wchodzą już w "wady fabryczne"). > > Generalnie, zdecydowanie ci odradzam pakowanie się w jakikolwiek układ z > kobietą ok. 30-stki bez stałego związku. Ta osoba na 99 % będzie cię usiłowała > wpakować w dziecko, nie licząc się z konsekwencjami. No proszę, proszę, takiś Ty "dojrzały"? -> "wpakować w dziecko?".Oj, wyrośnij z pieluch!Szczerze współczuję kobiecie, która zechce się z Tobą związać - być z kimś bez odrobiny LUDZKICH uczuć to jak być ze szkieletem! Poza tym ciekawe: wolne kobiety około 30-tki wg Ciebie to zwariowane osoby.Interesująca teoria, bo Ty jeszcze - sądząc po Twoich wypowiedziach - nie osiągnąłeś tego wieku (fizycznie, bo pod względem psychicznym wciąż jesteś niemowlęciem), a już niezły z Ciebie oryginał!TOTALNIE SFIKSOWANY.Oj, oj, oj, nie chcę nawet próbować sobie wyobrazić, jak bardzo zgryźliwym będziesz 50- latkiem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Do markiza De Sade IP: *.pl 05.09.02, 15:57 Gość portalu: Dreaming girl napisał(a): > No proszę, proszę, takiś Ty "dojrzały"? -> "wpakować w dziecko?".Oj, wyrośni > j z > pieluch!Szczerze współczuję kobiecie, która zechce się z Tobą związać - być z > kimś bez odrobiny LUDZKICH uczuć to jak być ze szkieletem! Niestety, moja harpico TAK WŁAŚNIE JEST, że większość związków w kraiku zwanym Polską opiera się na tym, że mężczyzna jest WRABIANY W DZIECKO, którego sobie wcale nie życzy. XIX-sto wieczne metody są na porządku dziennym. Powiem więcej, wielu moich kolegów, którzy mieli już żonę+dziecko i pragnęli się rozwieść, zostało "uraczonych" drugim dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.acn.waw.pl 04.09.02, 17:10 Póki co, to Wy, mężczyźni, posiadacie wyraźną i aż nazbyt rzucającą się wadę - i co gorsza, obawiam się, że nie fabryczną, tylko stricte genetyczną: niewierność.A to - wybaczcie - bardziej kojarzy się nam, kobietom nie z mężczyznami, a z samcami.W końcu człowiek tym różni się od zwierząt, że ma rozum i uczucia (przynajmniej niektórzy, jak widać).The rest is silence... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.pl 04.09.02, 17:23 Gość portalu: Dreaming girl napisał(a): > Póki co, to Wy, mężczyźni, posiadacie wyraźną i aż nazbyt rzucającą się wadę - > i co gorsza, obawiam się, że nie fabryczną, tylko stricte genetyczną: > niewierność.A to - wybaczcie - bardziej kojarzy się nam, kobietom nie z > mężczyznami, a z samcami.W końcu człowiek tym różni się od zwierząt, że ma > rozum i uczucia (przynajmniej niektórzy, jak widać).The rest is silence... Biedulko musisz zyc wsrod takich strasznych samcow, jeszcze ci krzywde zrobia. Lepiej wogole zadnego do siebie nie dopuszczaj, przyjedzie Ksiaze z bajki na karym koniu i zabierze do swego Palacu gdzie bedziesz zyc dlugo i szczesliwie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.acn.waw.pl 04.09.02, 22:10 Jak na razie to Ciebie któraś musiała rzucić - i słusznie! - bo nie mogąc znieść bólu, odgrywasz się za to z lubością na innych kobietach!A pojęcie o życiu i związkach masz żadne!Za to wyobrażenie o sobie, że ho, ho! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: 217.153.34.* 05.09.02, 13:52 Nawiązując do tej niewierności, która jest niby objawem niedojrzałości. Coś mi się wydaje, że ta laska o której mówiłem, że leci na mnie - to chyba leci na wszystkich. A ja myślałem, że jestem wyjątkowy :))))))))))) Ale ja też lecę, po pijaku zwłaszcza, na różne takie....krokodyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Do Mortena IP: *.acn.waw.pl 05.09.02, 22:06 No i sam teraz powiedz: było warto stracić wszystko - rodzinę, zaufanie, budowany zapewne wiele lat związek, bliskość - dla kobiety, której jest obojętne z kim sypia?Rozumiem wzajemną atrakcyjność i pożądanie, ale dla mnie nieodłącznie musi się to wiązać z obustronnym uczuciem.Wtedy tak naprawdę seks dostarcza niewiarygodnych wrażeń!Człowiek, który KOCHA, czerpie wtedy bowiem radość podwójnie: nic nie jest tak podniecające, nie daje takiej radości jak sprawianie przyjemności ukochanej osobie.I jeszcze jedno: często mylimy zakochanie ze zwykłym pożądaniem, o czym warto pamiętać. Warto jeszcze zauważyć, że pojęcie atrakcyjności jest względne - jest ona zależna od indywidualych preferencji każdego człowieka.Tzn.nie zawsze jest dla nas atrakcyjna "laska" czy facet-"bóstwo" (mam na myśli osoby obiektywnie urodziwe, te, za którymi szaleją "tłumy" :-), które są otoczone wianuszkiem adoratorów/-ek); jest taką osoba, która ma w sobie "to coś", czego nie da się zdefiniować i wskazać jednoznacznie. Pozdrawiam i życzę, by w Twoim małżeństwie znów zapłonął ten ogień, który był na początku Waszej znajomości!Polecam, abyście znów odnaleźli ten żar, znów - jak za czasów pierwszych spotkań - pozwolili sobie na odrobinę szaleństwa, wspólne wyjścia a la "pierwsza randka" ;-) na kolację, do kina, itp.; wpadnij niespodziewanie do Jej pracy w porze i wyciągnij na obiad.Jeden warunek: na ten czas koniecznie zapomnijcie o kłopotach, nie mówcie ani słowa o pracy.Dobrze też robi rozłąka na jakiś czas - ależ wtedy ludzie za sobą tęsknią! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Do Mortena IP: *.pl 05.09.02, 23:56 Gość portalu: Dreaming girl napisał(a): > No i sam teraz powiedz: było warto stracić wszystko - rodzinę, zaufanie, > budowany zapewne wiele lat związek, bliskość - dla kobiety, której jest > obojętne z kim sypia? A ta znowu swoje... A skąd wiesz, że kobieta Mortena wogóle by się czegokolwiek dowiedziała??? > Rozumiem wzajemną atrakcyjność i pożądanie, ale dla mnie > nieodłącznie musi się to wiązać z obustronnym uczuciem.Wtedy tak naprawdę >seks dostarcza niewiarygodnych wrażeń!Człowiek, który KOCHA, czerpie wtedy >bowiem radość podwójnie: nic nie jest tak podniecające, nie daje takiej > radości jak sprawianie przyjemności ukochanej osobie.I jeszcze jedno: często > mylimy > zakochanie ze zwykłym pożądaniem, o czym warto pamiętać. Pożądanie też ma swoje prawa. Zapytaj się sama siebie, czy wolisz wiernego, ale niezaspokojonego męża (tak się obiektywnie składa, że nie jesteś w stanie go zaspokoić), który wściekły wraca do domu i wali cię w mordę "bo zupa była za słona", czy też męża, który zaspokoi swoje pożądanie z płatną dziwką przydrożną za 50 zł (wiedzieć o tym nie będziesz) i rozluźniony i w świetnym humorze wróci do domu z kwiatami? > Warto jeszcze zauważyć, że pojęcie atrakcyjności jest względne - jest ona > zależna od indywidualych preferencji każdego człowieka.Tzn.nie zawsze jest dla > nas atrakcyjna "laska" czy facet-"bóstwo" (mam na myśli osoby obiektywnie > urodziwe, te, za którymi szaleją "tłumy" :-), które są otoczone wianuszkiem > adoratorów/-ek); jest taką osoba, która ma w sobie "to coś", czego nie da się > zdefiniować i wskazać jednoznacznie. Pierdu pierdu. Długonogie blondynki w stylu Barbie podobają się wszystkim, tylko nie wszyscy mogą sobie na nie pozwolić. To tak jak z Mercedesem - wszyscy by go chcieli mieć, ale naprawdę mają tylko poniektórzy, a innym musi wystarczyć np. syrenka czy maluch. > Pozdrawiam i życzę, by w Twoim małżeństwie znów zapłonął ten ogień, który był > na początku Waszej znajomości!Polecam, abyście znów odnaleźli ten żar, znów - > jak za czasów pierwszych spotkań - pozwolili sobie na odrobinę szaleństwa, > wspólne wyjścia a la "pierwsza randka" ;-) na kolację, do kina, itp.; wpadnij > niespodziewanie do Jej pracy w porze i wyciągnij na obiad.Jeden warunek: na > ten czas koniecznie zapomnijcie o kłopotach, nie mówcie ani słowa o pracy.Dobrze też robi rozłąka na jakiś czas - ależ wtedy ludzie za sobą tęsknią! No to już katecheza że ho ho! A o takich przyziemnych metodach jak fantazja w seksie to Dreaming Girl nie słyszała? Bo czasem wystarczy kupić erotyczną bieliznę i wziąć do buzi (czego się przedtem szanowna małżonka rzekomo brzydziła) Pozdrowienia od męskiego potwora-szowinisty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Do Mortena IP: *.acn.waw.pl 06.09.02, 18:58 Gość portalu: Zdzichu napisał(a): > Gość portalu: Dreaming girl napisał(a): > > > No i sam teraz powiedz: było warto stracić wszystko - rodzinę, zaufanie, > > budowany zapewne wiele lat związek, bliskość - dla kobiety, której jest > > obojętne z kim sypia? > > A ta znowu swoje... A skąd wiesz, że kobieta Mortena wogóle by się czegokolwiek > > dowiedziała??? Pytałam Mortena, nie Ciebie.I wiesz, co?G...o mnie obchodzi Twoje zdanie! > > > Rozumiem wzajemną atrakcyjność i pożądanie, ale dla mnie > > nieodłącznie musi się to wiązać z obustronnym uczuciem.Wtedy tak naprawdę > >seks dostarcza niewiarygodnych wrażeń!Człowiek, który KOCHA, czerpie wtedy > >bowiem radość podwójnie: nic nie jest tak podniecające, nie daje takiej > > radości jak sprawianie przyjemności ukochanej osobie.I jeszcze jedno: częs > to > > mylimy > > zakochanie ze zwykłym pożądaniem, o czym warto pamiętać. > > Pożądanie też ma swoje prawa. Zapytaj się sama siebie, czy wolisz wiernego, ale > > niezaspokojonego męża (tak się obiektywnie składa, że nie jesteś w stanie go > zaspokoić), który wściekły wraca do domu i wali cię w mordę "bo zupa była za > słona", czy też męża, który zaspokoi swoje pożądanie z płatną dziwką przydrożną > > za 50 zł (wiedzieć o tym nie będziesz) i rozluźniony i w świetnym humorze wróci > > do domu z kwiatami? > Boże, dziecko, czy Ty masz w ogóle jakieś pojęcie o życiu?!Same uproszczenia! Rozumujesz jak krowa na miedzy!Co zaś się tyczy Twego pomysłu na wizytę u prostytutki, to - pomijając inne kwestie - słyszałeś kiedyś o czymś takim, jak AIDS????? > > Warto jeszcze zauważyć, że pojęcie atrakcyjności jest względne - jest ona > > > zależna od indywidualych preferencji każdego człowieka.Tzn.nie zawsze jest > > dla > > nas atrakcyjna "laska" czy facet-"bóstwo" (mam na myśli osoby obiektywnie > > urodziwe, te, za którymi szaleją "tłumy" :-), które są otoczone wianuszkie > m > > adoratorów/-ek); jest taką osoba, która ma w sobie "to coś", czego nie da > się > > zdefiniować i wskazać jednoznacznie. > > Pierdu pierdu. Długonogie blondynki w stylu Barbie podobają się wszystkim, > tylko nie wszyscy mogą sobie na nie pozwolić. To tak jak z Mercedesem - wszyscy > > by go chcieli mieć, ale naprawdę mają tylko poniektórzy, a innym musi > wystarczyć np. syrenka czy maluch. Ty po prostu zdajesz sobie sprawę, że nie masz u takiej żadnych szans, stąd Twe rozgoryczenie!Poza tym Twoje słowa dowodzą, że ZUPEŁNIE NIC nie zrozumiałeś z tego, co powiedziałam.Chodziło mi o różnorodność gustów i typów oraz o to, że atrakcyjność nie jest równoznaczna z urodą, ale fakt: zapomniałam, że Ty nie rozumiesz po polsku! > > > Pozdrawiam i życzę, by w Twoim małżeństwie znów zapłonął ten ogień, który > był > > na początku Waszej znajomości!Polecam, abyście znów odnaleźli ten żar, znó > w - > > jak za czasów pierwszych spotkań - pozwolili sobie na odrobinę szaleństwa, > > > wspólne wyjścia a la "pierwsza randka" ;-) na kolację, do kina, itp.; wpad > nij > > niespodziewanie do Jej pracy w porze i wyciągnij na obiad.Jeden warunek: n > a > > ten czas koniecznie zapomnijcie o kłopotach, nie mówcie ani słowa o > pracy.Dobrze też robi rozłąka na jakiś czas - ależ wtedy ludzie za sobą tęsknią > ! > > No to już katecheza że ho ho! A o takich przyziemnych metodach jak fantazja w > seksie to Dreaming Girl nie słyszała? Bo czasem wystarczy kupić erotyczną > bieliznę i wziąć do buzi (czego się przedtem szanowna małżonka rzekomo > brzydziła) > Pozdrowienia od męskiego potwora-szowinisty JAK U LICHA ŚMIESZ WYSUWAĆ TAKIE TEZY NT.MOJEGO ŻYCIA SEKSUALNEGO, skoro w ogóle nic na ten temat nie wiesz?!!!!Szczerze Ci współczuję, że Twoja dziewczyna nie ma za grosz fantazji.Może właśnie dlatego, że Tobie brakuje polotu, to i jej się nie chce wysilać! I oducz się wreszcie tego chamstwa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Do nawiedzonej Marzycielki IP: *.pl 06.09.02, 20:47 Gość portalu: Dreaming girl napisał(a): > Pytałam Mortena, nie Ciebie.I wiesz, co?G...o mnie obchodzi Twoje zdanie! Nerwy puściły, co? Prawda w oczy kole? Wypij ziółek i pogłaszcz kota to ci przejdzie. > Boże, dziecko, czy Ty masz w ogóle jakieś pojęcie o życiu?!Same uproszczenia! > Rozumujesz jak krowa na miedzy!Co zaś się tyczy Twego pomysłu na wizytę u > prostytutki, to - pomijając inne kwestie - słyszałeś kiedyś o czymś takim, > jak AIDS????? Facet jest dość prostym urządzeniem: jak dasz mu dobrze dupy, dobrze ugotujesz i w towarzystwie nie przyniesiesz wstydu, to będzie w pełni zadowolony. Krążyło kiedyś takie powiedzenie, że wzorowa żona powinna być damą w salonie, kucharką w domu i kurwą w łóżku (cytat z pamięci). Co do AIDS to spójrz ile reklam agencji towarzyskich jest za szybą każdego zaparkowanego samochodu. Ot tak, tam leżą? Zdziwiłabyś się, ilu facetów korzysta z burdeli. A co do AIDS, to pozostaje guma i wiara w to, że coś ona daje (zresztą jak dotąd, epidemii AIDS u nas nie widać, a agencje kwitną). > Ty po prostu zdajesz sobie sprawę, że nie masz u takiej żadnych szans, stąd > Twe rozgoryczenie!Poza tym Twoje słowa dowodzą, że ZUPEŁNIE NIC nie > zrozumiałeś z tego, co powiedziałam.Chodziło mi o różnorodność gustów i typów > oraz o to, że atrakcyjność nie jest równoznaczna z urodą, ale fakt: > zapomniałam, że Ty nie rozumiesz po polsku! Głupia jesteś po prostu. Dziecinne byłoby tu opowiadanie mojego życiorysu, który i tak zakwestionujesz. Mam udowadniać że nie jestem wielbłądem i przerzuciłem w łóżku 30 modelek? Co do różnorodności gustów to się zgadzam: rzeczywiście jedni wolą Barbie, a drudzy Cindy :) Uroda nie jest dla mężczyzny jedynym kryterium, ale od niej raczej się zaczyna i nawet nie próbuj tego kwestionować, bo się ośmieszasz. > JAK U LICHA ŚMIESZ WYSUWAĆ TAKIE TEZY NT.MOJEGO ŻYCIA SEKSUALNEGO, skoro w > ogóle nic na ten temat nie wiesz?!!!!Szczerze Ci współczuję, że Twoja > dziewczyna nie ma za grosz fantazji.Może właśnie dlatego, że Tobie brakuje > polotu, to i jej się nie chce wysilać! Jakie ja tezy odnośnie Twojego życia seksualnego wysuwam???? Przecież pisałaś te "rady" dla Mortena nie w tonie własnych doświadczeń tylko rzekomo abstrakcyjnie. No, a teraz ni z gruchy, ni z pietruchy, dowiaduję się, że obraziłem Twoje życie seksualne?! Co poniektóra kobieta to rzeczywiście "wirówka nonsensu", jak to kiedyś pięknie Janusz Głowacki powiedział. A inwektywy jak zwykle pomijam. > I oducz się wreszcie tego chamstwa! Piszę prawdę prostymi słowami. Tak się składa, że kobieta ma dupę, facet kutasa i jedno do drugiego czasem pasuje. To jest prawda oczywista. A pewne rzeczy, które Tobie wydają się owiane mgłą tajemnicy i niewidzialnej magii są tak naprawdę również prostymi schematami w powyższym stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.um.man.koszalin.pl 06.09.02, 14:48 ty najlepiej zapytaj o to żony ona napewno ci doradzi co robić!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laska po 30-stce Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.waw.cdp.pl 06.09.02, 15:03 Zdzichu i Marząca Dziewczyna są chyba w zupełnie innym wieku, okolicznościach i stanie emocjonalnym. Ona mówi o tym jak powinno być ( marzenia w wieku 15 - 17 lat), a On o tym jak życie wygląda naprawdę i jakie pisze scenariusz , czy tego chcemy czy nie ( na oko wiek 30-38 lat).... Zasmuce Cię Marząca Dziewczynko, On ma rację ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.acn.waw.pl 06.09.02, 17:56 Gość portalu: laska po 30-stce napisał(a): > Zdzichu i Marząca Dziewczyna są chyba w zupełnie innym wieku, okolicznościach i > > stanie emocjonalnym. > Ona mówi o tym jak powinno być ( marzenia w wieku 15 - 17 lat), a On o tym jak > życie wygląda naprawdę i jakie pisze scenariusz , czy tego chcemy czy nie ( na > oko wiek 30-38 lat).... > Zasmuce Cię Marząca Dziewczynko, On ma rację ... A ja Cię nieco zaskoczę: jestem blisko Twojego wieku, za to Zdzichu chyba ma właśnie ok.15 lat (o ile nie mniej!), jak wcześniej wspomniałam.Wnoszę to po kompletnym braku odpowiedzialności i nieumiejętności kulturalnej dyskusji.Ja już przeżyłam i rozstania, i wielką miłość.Ale to, co znaczy bycie z drugim człowiekiem, wspólne budowanie wspólnego życia; to, jak ważne są szczerość i zaufanie, umiejętność rozmowy i otwarcia na potrzeby ukochanego/-ej, może zrozumieć TYLKO ktoś, kto kogoś prawdziwie KOCHAŁ.Inaczej jakakolwiek dyskusja na ten temat jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu.Aha - i pomimo mojego nick'a twardo stąpam po ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.pl 06.09.02, 18:59 Laska po 30-stce - Bingo! Znasz życie (mam nadzieję, że odnośnie tych przykrych sytuacji to nie z autopsji) oraz trafnie rozpoznałaś mnie, zaledwie po paru postach! Gratuluję kobiecej intuicji! Dreaming Girl - niestety znowu Kulą w Płot! Piszesz, że przeżyłaś już i rozstania i wielką miłość... Niestety, nadal żyjesz w nierealnym świecie własnych marzeń i to w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości. Skoro znajomości świata masz tyle, że dojrzałego faceta (mam 31 lat) bierzesz za piętnastolatka, to prorokuję, że tych rozstań i rozczarowań będzie jeszcze wiele. Obudź się i zejdź na ziemię! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.acn.waw.pl 06.09.02, 20:23 Nie zawsze wiek idzie w parze z dojrzałością, co widać u Ciebie!P.S.Wyżej jest odpowiedź na Twego poprzedniego posta.Radzę wreszcie nabrać rozumu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: 217.153.34.* 08.09.02, 16:59 Dreaming girl ładnie pisze, ale jakoś tak...jak z pamiętnika pani Hanki. Z dwóch książek wybrałbym zdzichową. Masz racje Dreaming we wszystkim, ale mają rację także ci, którzy mówią, że np. papierochy są szkodliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.acn.waw.pl 08.09.02, 19:49 Dziękuję!Cóż, każdy ma prawo do swojej opinii.Ja nie przeczytałabym zdzichowej książki z powodu jego braku szacunku wobec innych.Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko się ułoży! P.S.Też twierdzę, że papierosy są szkodliwe... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: 217.153.34.* 08.09.02, 16:59 Dreaming girl ładnie pisze, ale jakoś tak...jak z pamiętnika pani Hanki. Z dwóch książek wybrałbym zdzichową. Masz racje Dreaming we wszystkim, ale mają rację także ci, którzy mówią, że np. papierochy są szkodliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.pl 08.09.02, 18:16 Jak mamy tu jeszcze pogadać, to napisz Morten co z główną bohaterką wątku? W zasadzie jeśli leci na wszystkich, to możesz ją kontrolnie podsunąć jakiemuś kumplowi a wtedy będziesz miał relacje z pierwszej ręki, czy warto z nią się bzyknąć, czy nie za bardzo... Odpowiedz Link Zgłoś
filut Przestań latać 24.09.02, 14:12 Jeśli nie za poźno, to przypomnij sobie, że mądry lis nie dusi kur blisko jamy. Ponad 90% przypadków łamania tej reguły kończy się kłopotami w pracy. Jest tyle pięknych i ochotnych niewiast poza Twoją firmą, że dobre uczynki możesz spełniać (i trzeba) poza najbliższym otoczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
filut Re: Lecę na koleżankę z pracy 24.09.02, 14:08 Jeśli nie za poźno, to przypomnij sobie, że mądry lis nie dusi kur blisko jamy. Ponad 90% przypadków łamania tej reguły kończy się kłopotami w pracy. Jest tyle pięknych i ochotnych niewiast poza Twoją firmą, że dobre uczynki możesz spełniać (i trzeba) poza najbliżaszym otoczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
filut Re: Lecę na koleżankę z pracy 24.09.02, 14:10 Jeśli nie za poźno, to przypomnij sobie, że mądry lis nie dusi kur blisko jamy. Ponad 90% przypadków łamania tej reguły kończy się kłopotami w pracy. Jest tyle pięknych i ochotnych niewiast poza Twoją firmą, że dobre uczynki możesz spełniać (i trzeba) poza najbliżaszym otoczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Annus Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 14:11 Zawsze lepiej coś zrobić i żałować niż żałować , że się nie zrobiło Odpowiedz Link Zgłoś
filut Re: Lecę na koleżankę z pracy 24.09.02, 14:15 Jeśli nie za poźno, to przypomnij sobie, że mądry lis nie dusi kur blisko jamy. Ponad 90% przypadków łamania tej reguły kończy się kłopotami w pracy. Jest tyle pięknych i ochotnych niewiast poza Twoją firmą, że dobre uczynki możesz spełniać (i trzeba) poza najbliższym otoczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
filut Re: Lecę na koleżankę z pracy 25.09.02, 07:50 filut napisał: > Jeśli nie za poźno, .............) poza najbliższym otoczeniem. Temat oszołomił mojego kompa i poszedł na całość. Przepraszam za zbędne posty. Fil Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: 217.153.34.* 25.09.02, 09:16 :))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
yalung Re: Lecę na koleżankę z pracy - do dreaming girl 27.09.02, 12:37 Hej Dreaming Girl, Chciałbym żebyś wiedziała że na świecie jest trochę więcej ludzi którzy nie uważają tego o czym piszesz za jakieś naiwniactwo i marzycielstwo, ale za coś ważnego w życiu. Nie jest łatwo, i rzeczywiście w dzisiejszym świecie - w którym trzeba czasem mocno walczyć o przetrwanie - nie żyje się w ciągłym, "wiecznym uścisku" z drugą osobą; w takich sytuacjach to o czym pisał Morten zdarza się i mężczyźnie niełatwo się w takiej sytuacji znaleźć. Ale przyjęcie poglądów które proponuje Zdzichu to zwykły cynizm. Tacy ludzie potrafią siebie samych przekonać że są szczęśliwi w życiu, ale to jest wątpliwe szczęście. On tego zresztą nigdy nie zrozumie, i wcale mi go nie żal. Morten wybierze jak chce. TO że go kręci jakaś laska z pracy to nie jest tylko problem tego że atrakcyjna dziewczyna okazała mu swoje zainteresowanie. Pewnie byłoby lepiej Morten gdybyś zastanowił się nad swoimi układami z żoną. Dreaming miała rację - zastanów się czy ją kochasz. Jeśli nie, i masz co do tego absolutną pewność - to lepiej żebyście się szybko rozstali zanim w wasze problemy wpakujecie dzieci. Dreaming girl, widziałaś kiedyś film Wierność? Jeśli tak, napisz parę słów na mój adres (yalung@gazeta.pl) Pozdrawiam, Y. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.pl 27.09.02, 15:31 Yalung - wyobrażenia o życiu to jedno, a realne życie to drugie. Bardzo chciałbym, żeby świat wyglądał wg wizji Dreaming Girl, ale niestety wygląda zupełnie inaczej. Skoro na podparcie swych poglądów polecasz film "Wierność", to ja chciałbym ci zaproponować wykład o "prawdzie" i "prawdzie artystycznej" zaprezentowany ustami bohatera Jana Nepomucena Lubińskiego w książce Zb. Nienackiego "Raz w roku w Skiroławkach". To wbrew pozorom poważna lektura i w pewien sposób tłumaczy fakt, dlaczego ludzie wściekają się (jak Dreaming Girl), gdy przedstawia im się świat realny, a nie wyidealizowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Do Ylanga IP: *.acn.waw.pl 06.10.02, 23:16 Dziękuję Ci za te piękne słowa!Tym cenniejsze, że padły z ust mężczyzny!Cieszę się, że są jeszcze osoby, dla których miłość nie jest jedynie pustym słowem, a słowa: "kocham cię" nie służą zaciągnięciu kogoś do łóżka, tylko są szczerą deklaracją uczuć.Oznaczają oddanie, szczęście z powodu tego, że udało nam się wywołać uśmiech na twarzy ukochanej osoby, że zrobiliśmy to, o czym marzyła; to akceptacja wad i zrozumienia drugiego człowieka, bezinteresowna przyjaźń i umiejętność chodzenia na kompromisy.Szkoda tylko, że wiele osób o tym nie wie! Gorąco pozdrawiam!Nie zmieniaj się! P.S.Filmu nie widziałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fifi Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.09.02, 19:14 Morten nawet nie będę próbowała Ci doradzić, bo faceci i kobiety kierują się zupełnie różnymi kryteriami i moje słowa: "Odpuść ją sobie", "Nie zdradzaj żony" mogą zostać uznane za totalne naiwniactwo czy za jakąś inną typowo kobiecą cechę. Do Zdzicha: wiem, że życie dalko odbiega od ideału przedstawionego przez Marzącą Dziewczynę, ale to nie znaczy, że należy się godzić na każde, za przeproszeniem, gówno jakie nam życie serwuje. Ja przynajmniej staram się odrzucać zasadę: lepszy rydz niż nic. Preferuje zasadę mojego dziadka: albo się coś robi dobrze, albo wcale. Nie zgadzam się na żadne "buble" w moim życiu. Wierność faceta jest dla mnie bardzo ważna i nie wiem czy potrafiłabym odpuścić jego zdradę chociażby z powodu mojej chorobliwej dumy. Pytanie do facetów: dlaczego właściwe zdradzacie? Czy zawsze jest to sygnałem: maleńka znudziłaś mi się, nie zaspakajasz mnie więc poszukałem sobie innej? Czy zdradzacie też kobiety, na którym wam zależy, które kochacie itp tak sobie, dla czystej przyjemności, dla samej adrenalinki? Nie ukrywam, że bardzo ciekawi mnie odpowiedź Zdzicha. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Do Fifi IP: *.pl 29.09.02, 21:24 Gość portalu: Fifi napisał(a): > Do Zdzicha: /..../ dlaczego właściwe zdradzacie? Czy zawsze jest to sygnałem: > maleńka znudziłaś mi się, nie zaspakajasz mnie więc poszukałem sobie innej? > Czy zdradzacie też kobiety, na którym wam zależy, które kochacie itp tak > sobie, dla czystej przyjemności, dla samej adrenalinki? > Nie ukrywam, że bardzo ciekawi mnie odpowiedź Zdzicha. ----------------------------------------------------------------- Droga Fifi! Gdybym znał odpowiedź na Twoje pytanie, to nie pisałbym na tym forum, tylko przyjmował najbardziej szmalcownych klientów/klientki w prywatnym gabinecie psychoterapii seksualnej :) Generalnie, wydaje mi się, że każdy facet zdradzi jeśli w sprzyjających okolicznościach (alkohol, impreza, wolna chata etc.) zainteresuje się nim 22- letnia długonoga blondynka w typie Barbie. W sensie ogólniejszym, do zdrady dochodzi w kilku-, kilkunastu typowych sytuacjach. Najczęstsze z nich: - pożar zmysłów, czyli feromony i magia. Nagle iskrzy między nami a jakąś kobietą i nic nie jest w stanie powstrzymać obopólnego wariactwa seksualnego - nudzimy się w związku i świadomie, z premedytacją szukamy odmiany (np. z koleżanką z pracy jak w tytule tego wątku) - robimy na złość partnerowi, albo odgrywamy się za jego zdradę (dotyczy głównie kobiet, biedaczki nie wiedzą że "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie" i bardzo źle na tym wychodzą) - odjeżdżamy w stanie półprzytomnym na jakiejś czadowej imprezie i później żałujemy mając tzw. "moralniaka" - jesteśmy męskim pojebem seksualnym i atakujemy wszystko co się rusza (wbrew pozorom dość częsta choroba) Poza powyższymi typowymi powodami, często niestety zdarzają się niedopasowane związki męsko-damskie, gdzie nie wszystko ze sobą gra. To znaczy np. dobrze jest w łóżku, a poza łóżkiem jak Pani otworzy usta, to ma się ochotę walić ją w mordę na odlew. Albo odwrotnie, związek sprawdza się w życiu codziennym, ale seks jest do dupy. Albo Pani nie chce wziąć do buzi. Albo chodzi tylko o kasę i obie strony czują do siebie obrzydzenie. Albo etc. etc. etc. Wszystkie takie sytuacje bardzo łatwo prowadzą do zdrady. Tak więc, jak widzisz droga Fifi, problem jest złożony i wielowątkowy. Niestety na Twoje proste pytanie nie da się udzielić wyczerpującej, a zarazem równie prostej odpowiedzi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: Do Fifi IP: 217.153.34.* 30.09.02, 07:41 W zasadzie Zdzichu oddał to, co w mężczyznach jest najczęstszym powodem odlotu, niezależnie od tego czy są wiecznymi chłopcami, jak ja i Hugh Grant (sorry Hugh, że cię umieszczam jako drugiego), czy 30-letnimi zgredami, jak mój kumpel Darek (jak on może nosić te tragiczne kamizelki z weluru ?). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: Do Wariata Zdzicha IP: *.acn.waw.pl 06.10.02, 21:49 Gość portalu: Zdzichu napisał(a): > Gość portalu: Fifi napisał(a): > > > Do Zdzicha: /..../ dlaczego właściwe zdradzacie? Czy zawsze jest to sygnał > em: > > maleńka znudziłaś mi się, nie zaspakajasz mnie więc poszukałem sobie innej > ? > > Czy zdradzacie też kobiety, na którym wam zależy, które kochacie itp tak > > sobie, dla czystej przyjemności, dla samej adrenalinki? > > Nie ukrywam, że bardzo ciekawi mnie odpowiedź Zdzicha. > ----------------------------------------------------------------- > > Droga Fifi! Gdybym znał odpowiedź na Twoje pytanie, to nie pisałbym na tym > forum, tylko przyjmował najbardziej szmalcownych klientów/klientki w prywatnym > gabinecie psychoterapii seksualnej :) Gdybyś otworzył taki gabinet, to po całym świecie chodziliby wariaci, których byś naprodukował! (chroń nas, Boże, przed takimi typami jak Ty!) > Generalnie, wydaje mi się, że każdy facet zdradzi jeśli w sprzyjających > okolicznościach (alkohol, impreza, wolna chata etc.) zainteresuje się nim 22- > letnia długonoga blondynka w typie Barbie. Gratuluję gustu...Barbie mówi samo za siebie! > W sensie ogólniejszym, do zdrady dochodzi w kilku-, kilkunastu typowych > sytuacjach. Najczęstsze z nich: > - pożar zmysłów, czyli feromony i magia. Nagle iskrzy między nami a jakąś > kobietą i nic nie jest w stanie powstrzymać obopólnego wariactwa seksualnego owszem, jest to, co potrafi powstrzymać pożar zmysłów, ale Ty tego nie znasz: MIŁOŚĆ I SZACUNEK do drugiej osoby. > - nudzimy się w związku i świadomie, z premedytacją szukamy odmiany (np. z > koleżanką z pracy jak w tytule tego wątku) ...jakim związku?!(skoro "z premedytacją szukasz odmiany") > - robimy na złość partnerowi, albo odgrywamy się za jego zdradę (dotyczy > głównie kobiet, biedaczki nie wiedzą że "co wolno wojewodzie, to nie tobie > smrodzie" i bardzo źle na tym wychodzą) Ależ z Ciebie szowinistyczny, zapatrzony w siebie palant!Powieś sobie wokoło lustra, byś wreszcie mógł się wystarczająco napatrzyć w swe odbicie! (Ach, rozumiem w czym problem...obawiasz się rozczarowania tym, jak bardzo Twoje wyobrażenia o sobie odbiegają od rzeczywistości! ;-) ) > - odjeżdżamy w stanie półprzytomnym na jakiejś czadowej imprezie i później > żałujemy mając tzw. "moralniaka" Nie wciskaj nam kitu, że kiedykolwiek miałeś jakiegokolwiek "moralniaka", bo i tak nigdy w to nie uwierzę! > - jesteśmy męskim pojebem seksualnym i atakujemy wszystko co się rusza (wbrew > pozorom dość częsta choroba) O tak, częsta, wystarczy popatrzyć na Ciebie! :-0 I jakże łatwo usprawiedliwić siebie, swój egocentryzm, narcyzm, nieumiejętność panowania nad sobą (Twoja charakterystyka), nazywając te OBRZYDLIWE cechy "chorobą"...(ładnie brzmi, no nie?) > Poza powyższymi typowymi powodami, często niestety zdarzają się niedopasowane > związki męsko-damskie, gdzie nie wszystko ze sobą gra. To znaczy np. dobrze > jest w łóżku, a poza łóżkiem jak Pani otworzy usta, to ma się ochotę walić ją w mordę na odlew. Nawet nie współczuję Twojej rzekomej dziewczynie, bo skoro z Tobą jest - w co bardzo wątpię - to znaczy, że musi mieć skłonności sado-masochistyczne!A w mordę to Ty powinieneś dostać, to może by Ci się wreszcie wszystko "wyprostowało" (o ile jest w ogóle CO prostować, bo jak na razie to świeci pustkami...). Albo odwrotnie, związek sprawdza się w życiu codziennym, ale > seks jest do dupy. Albo Pani nie chce wziąć do buzi. Albo chodzi tylko o kasę i obie strony czują do siebie obrzydzenie. Albo etc. etc. etc. Wszystkie takie > sytuacje bardzo łatwo prowadzą do zdrady. > Tak więc, jak widzisz droga Fifi, problem jest złożony i wielowątkowy. Nie ma żadnego wątku dla PRAWDZIWEGO mężczyzny! Niestety na Twoje proste pytanie nie da się udzielić wyczerpującej, a zarazem równie > prostej odpowiedzi. Da się, pod warunkiem, że odpowiadającym nie jest nikt Twego pokroju. > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
malaparte Re: Lecę na koleżankę z pracy 30.09.02, 08:57 Gość portalu: Morten napisał(a): > A ona chyba na mnie też. Jestem żonaty. Co robić. ... "gdzie żywiosz nie jebiosz" Odpowiedz Link Zgłoś
maritsa do Mortena i Dreaming Girl 01.10.02, 13:20 wiem, jak to boli, kiedy facet idzie z przypadkowa panienką do łożka. Być może, że nie mogłby sobie wybaczyć straconej okazji, ale dla mnie to było o s z u s t w o i brak szacunku. Ja po prostu spakowałam swoje rzeczy i do widzenia. Zaryzykowałbyś takie zachowaniew swojej kobiety? Warto by było? Wymieniłysmy z dreaming girl posty na temat tego, że nieszczerośc partnera jest okropna i trudno znieśc rozczarowanie w tej materii. Myślę, że zgodzi się ze mną też w innej sprawie - Zdzichu mówiło tym niespełnionym pragnieniu, i że niespełnienie jest destrukcyjne dla związku. Hmmm, no ja bym chciała zobaczyc, jak sie Jasnie Szanowny Pan zachowa, kiedy jego kobieta zacznie realizować swoje ukryte pragnienia i fantazje, no bo przeciez nie można się ograniczać, trzeba iśc na zywioł... Pozdrawiam i życzę trafnych wyborow Maritsa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: do Maritsy IP: *.acn.waw.pl 06.10.02, 22:16 Ach, Droga Maritso...Całkowicie się zgadzam z Tobą, ale pamiętaj o tym, że Zdzichu ma bardzo wąskie pole widzenia: ogranicza się ono tylko do jego własnej osoby (czy rzeczywiście można nazwać go "osobą"?).Jest tylko jego JA i nic więcej.Nie warto w ogóle podejmować z nim żadnej dyskusji, bo wymaga ona choć odrobiny LUDZKICH UCZUĆ. Jest mi naprawdę bardzo przykro, że przeżyłaś rozczarowanie - ten facet nie był Ciebie wart!Wiem, że niełatwo o kimś zapomnieć, że rozstanie, a zwłaszcza zdrada mocno boli, ale sama pomyśl: dużo lepiej dla Ciebie, że już z nim nie jesteś.I jestem pewna, że wkrótce uśmiech znów zagości na Twej twarzy, bo pojawi się nowy, kochający Cię mężczyzna; na nowo odkryjesz uroki miłości, nie będziesz bała się znów komuś zaufać.Czego życzę Ci z całego serca!Trzymaj się i nie zapominaj, że na tym świecie są jeszcze porządni, wspaniali mężczyźni, choć to już niestety wymierający gatunek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: do Maritsy IP: 217.153.34.* 07.10.02, 13:21 Brakowało mi w poprzednim poście muzyki w podkładzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: do Maritsy IP: *.acn.waw.pl 07.10.02, 20:57 Gość portalu: Morten napisał(a): > Brakowało mi w poprzednim poście muzyki w podkładzie. Dlaczego kpisz sobie z uczuć innych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re: do Maritsy IP: *.pl 08.10.02, 20:44 Marzycielko nie czepiaj się Mortena, dość już obzdurzyłaś swoimi wypowiedziami ten wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dreaming girl Re: do Maritsy IP: *.acn.waw.pl 09.10.02, 21:14 Zamiast krytykować innych, przeczytaj lepiej, jakie głupoty sam wypisujesz! Śmiechu warte, a raczej godne politowania.Ale wiesz, co?Wcale mi Ciebie nie żal! -> każdy dostaje to, na co zasłużył. A to, co piszę do Mortena, nie powinno Cię obchodzić, bo jest adresowane do Niego.Z Nim, pomimo różnic poglądów, przynajmniej można rozmawiać, bo człowiek ma kulturę - w przeciwieństwie do Ciebie.Zanim więc znów włączysz się w dyskusję z kimkolwiek, na tym, czy innym forum, NAUCZ SIĘ NAJPIERW SZACUNKU wobec innych osób.Bo w obecnym stanie jesteś po prostu niestrawny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laska po 30-stce Re: do Mortena IP: proxy / *.gov.pl 10.10.02, 11:55 Morten, no i co , stuknałeś tą koleżankę ? Zabierasz się do "dzieła " już od sierpnia. My tu gadu, gadu a czas ucieka ! napisz jak sprawy ? pozdrowienia dla Zdzicha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: givenchy Walka z wiatrakami IP: proxy / 212.76.35.* 11.10.02, 11:26 Właśnie odczytałam cały wątek i nie rozumiem jednej rzeczy: skąd tyle u Was wzajemnych pretencji, oskarżeń i nienawiści ? (chyba, że to rodzaj flirtu :-))) Przecież jakże ubogi byłby świat, gdyby mężczyźni i kobiety myśleli podobnymi kategoriami.Myślę, że powiniśmy czerpać mądrość z dzielących nas, choć nie zawsze akceptowanych przez nas - różnic, zamiast toczyć walkę z wiatrakami. Co innego chamstwo ! Tego nie popieram. Pozdrawiam wszystkich, g. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morten Re: Lecę na koleżankę z pracy IP: proxy / 217.153.34.* 11.10.02, 07:05 Wyobraż sobie, że nie. I to była całkowicie moja decyzja (tzn. nie, bo nie chciałem, a nie bo nie mogłem). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laska po 30-tce Re:do Morten IP: proxy / *.gov.pl 11.10.02, 11:21 I za to Cię lubię ! Fajnie gdy facet wie, czego chce i czego nie chce ! Z takimi laskami, co lecę na wszystkich lepiej uważać. Czasem szukają za wszelką cenę i na siłę. A kazdy człowiek chce poczuć się dla tej drugiej osoby kimś wyjatkowym. Ja miałam w życiu taką sytuację, że miało być przyjemnie i fajnie i tylko tak , no wiesz raz, może dwa ... i on mi powiedział, że się zakochał i że jestem własnie tą osobą !!!! (dla mnie szok !!!), zaczeły się problemy ...., no nie ważne , ale gdy się powiedziało A trzeba ... Czasem sprawy potrafią się bardzo skomplikować. Może właśnie tego uniknąłeś ? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzichu Re:do Laska po 30-stce IP: *.pl 11.10.02, 13:43 Gość portalu: laska po 30-tce napisał(a): > Z takimi laskami, co lecę na wszystkich lepiej uważać. Czasem szukają za > wszelką cenę i na siłę. A kazdy człowiek chce poczuć się dla tej drugiej > osoby kimś wyjatkowym. Powiem więcej, każdego prawdziwego mężczyznę wręcz odrzuca od kobiety, która leci na wszystkich. Facet musi czuć się zdobywcą! Pamiętam ze studiów pewną nimfomankę, która nas dosłownie atakowała (wystarczyło zostać z nią chwilkę sam na sam, a brała się za rozpinanie rozporka). Mimo, że w tym wieku "krew nie woda", a i ta Pani nie była całkiem najgorsza, to amatorów na nią raczej nie było (pomijam sytuacje po pijaku). > Ja miałam w życiu taką sytuację, że miało być przyjemnie i fajnie i tylko > tak ,no wiesz raz, może dwa ... i on mi powiedział, że się zakochał i że > jestem własnie tą osobą !!!! (dla mnie szok !!!), zaczeły się problemy ...., > no nie ważne , ale gdy się powiedziało A trzeba ... > Czasem sprawy potrafią się bardzo skomplikować. Niezła z Ciebie sztuka, skoro tak się bidulek zabujał!!! Wiele lat temu byłem w sytuacji takiego faceta i sądzę, że w tego typu zdarzeniach główną rolę odgrywa różnica poziomu doświadczeń erotycznych u obu stron. Mężczyzna z początku bywa wbrew pozorom idealistą, dopiero życie uczy go z czasem pewnej elastyczności w tych sprawach. Ja np. byłem wtedy nieopierzony, a Pani doświadczona aż nadto - no i rzeczywiście się skomplikowało bardzo mocno... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laska po 30-tce Re:do zdzicha IP: proxy / *.gov.pl 11.10.02, 15:05 Oj Zdzichu, Zdzichu i co z Ciebie wyrosło ???? Ja i moja (chwilowa i już uleczona miłość ) byliśmy juz "ze zobowiązaniami"!!! Ale powiem szczerze: naprawdę pomimo wszystko, ja nie żałuję ! też pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś