onni1
18.08.05, 15:32
Mam trzydzieści lat - skończę w listopadzie - i jestem wciąż dziewicą. Nie
mam na koncie żadnego stałego związku, z nikim się nie spotykam. Czuję się
jakbym była kosmitką, jakbym była niedorozwinięta. I w pewnym sensie na pewno
jestem upośledzona...
Gwoli wyjaśnienia - moje bycie dziewicą nie wynika z żadnych kwestii natury
religijnej. Co prawda, kiedy wszystkie koleżanki traciły dziewictwo, jak
byłam trochę zbyt zagorzałą katoliczką i chciałam tracić cnotę po ślubie
dopiero, ale od tego czasu minęło już ponad dziesięć lat. Od ponad ośmiu
zaglądam do kościoła sporadycznie.
Nie mam na koncie żadnej traumy - związków kazirodczych, próby gwałtu itp.
Nie jestem też brzydka. Tzn. żadna ze mnie piękność, ale mam ładną twarz,
ładne oczy i ładne włosy. Mam co prawda lekką nadwagę, ale trochę ją
lekceważy mój duży i kształtny biust nieustannie przyciągający męską uwagę.
Nie piszę żebyście mi powiedzieli, dlaczego jestem dziewicą, bo tego bym się
pewnie dowiedziała po długotrwałej terapii psychiatrycznej.
Chciałabym poznać Wasze opinie na temat zaistnienia takiego dziwu jak ja. Co
myślicie? Dziwi Was to? Śmieszy? Oburza? Znacie kogoś takiego???