Dodaj do ulubionych

Twoja kobieta u ginekologa

IP: 62.93.65.* 26.08.02, 09:20
www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=210&w=2040829&a=2040829&v=2
Znalazłem ten wątek na forum Psychologia. No i co Wy na to szanowni Panowie?
Jaki jest Wasz stosunek do tego tematu? Jak się czujecie ze świadomością, że
jakiś obcy facet oglada najintymniejsze szczegóły Waszej partnerki? Rozkłada
ją, obmacuje, robi co chce i może ślini się siedząc między jej nogami z
paluchami w jej tyłku i pochwie. A może to tylko ja się z tym głupio czuję i
strasznie mnie to denerwuje. Wiem, że pewnie to jest tylko lekarz i w ogóle.
Ale jednak mimo wszystko...
Obserwuj wątek
    • poison1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 26.08.02, 09:51
      Krakusie, z przykrością muszę stwierdzić, że myśląc w taki sposób o wizytach
      kobiet u ginekologów dajesz świadectwo swojego prymitywizmu umysłowego. I
      jednocześnie przynosisz wstyd swojemu gatunkowi.
    • Gość: Kaja Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.man.polbox.pl 26.08.02, 11:20
      obmacuje, robi co chce? jak twoim zdaniem wygląda wizyta u ginekologa,
      lajkoniku?
    • Gość: zbulwersowany Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 217.98.232.* 28.08.02, 19:04
      Po przeczytaniu wypocin tego spedalizowanego zboczenca,twierdze ze takie typy
      jak Krakus nadaja sie tylko do uspienia.I niech nikt nie mowi mi o wolnosci
      mysli,slowa i pogladow......
    • poganka1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 28.08.02, 23:58
      Baranku boży, nie masz najbledszego nawet pojęcia, jak takie wizyty wyglądają,
      w jakiej atmosferze przebiegają i co się tam dzieje. Sto razy wolę iść do
      ginekologa (oczywiście, mojego zaufanego) niż na kontrolę do dentysty, gdzie
      stomatolog zadaje ci pytania, a ty masz waciki, gaziki i różne odśliniacze w
      ustach.
      Podobny sposób myślenia do tego, jaki prezentujesz, powinno się stosować do
      operacji przeprowadzanej przez chirurga. Przecież on też babra się w
      wewnętrznych narządach, intymnościach, obmacuje, kroi, wycina, dotyka, zeszywa
      itd.
      Idź no, facet, do lekarza, ale takiego od nóg, bo na głowę już za późno.
      • Gość: h Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.acn.waw.pl 29.08.02, 00:49
        Mam wrazenie ze twoje bezustanne gadanie o glowach, mozgach i umyslach jest
        niezdrowe (czyzbys miala kompleksy?!)...Poza tym czy nie powinnas udac sie na
        forum Cosmopolitan? Sadze ze tam twoje fochy beda bardziej na miejscu...
      • Gość: krakus Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 62.93.65.* 29.08.02, 09:33
        poganka1 napisała:

        > Baranku boży, nie masz najbledszego nawet pojęcia, jak takie wizyty
        wyglądają,
        > w jakiej atmosferze przebiegają i co się tam dzieje. Sto razy wolę iść do
        > ginekologa (oczywiście, mojego zaufanego) niż na kontrolę do dentysty, gdzie
        > stomatolog zadaje ci pytania, a ty masz waciki, gaziki i różne odśliniacze w
        > ustach.
        > Podobny sposób myślenia do tego, jaki prezentujesz, powinno się stosować do
        > operacji przeprowadzanej przez chirurga. Przecież on też babra się w
        > wewnętrznych narządach, intymnościach, obmacuje, kroi, wycina, dotyka,
        zeszywa
        > itd.
        > Idź no, facet, do lekarza, ale takiego od nóg, bo na głowę już za późno.


        Chciałem Cię rozczarować troszkę. Mam jakie takie pojęcie o takich wizytach.
        Chodzę z małżonką często po gabinetach ginekologicznych, a jako student AM
        miałem też praktyki na takim oddziale. Przeczytaj post niny (wklejam poniżej) -
        to co napisała to prawda. Uważasz, że jak facet jest po studiach, to brak mu
        jaj i kobieta go nie podnieca? A przeczytaj sobie też artykuł w jednym z
        ostatnich numerów "Forum" o wieloletnim molestowaniu i gwałceniu pacjentek
        przez seksuologów we Francji. To też może dać troszkę do myślenia. I powiedz
        kiedy i w jaki sposób zdarzyło Ci się powiedzieć lekarzowi, żeby nie wykonywał
        Ci tego czy innego badania? Zawsze może ci powiedzieć, że jest niezbędne. I
        powiedz, że nie może zrobić wszystkiego z pacjentem. Pomimo Twojej
        napastliwości i zwykłego chamstwa pozdrawiam serdecznie.

        • Re: Jak być żoną ginekologa? adres: 62.233.189.*
        Gość: nina 02-06-2002 10:31 odpowiedz na list odpowiedz cytując
        Hej, ja też jestem żoną lekarza (innej profesji)i bywam na
        imprezach "lekarskich", na których często są też ginekolodzy. I nie mogę się
        zgodzić, że (a przynajmniej Ci których jako tako poznałam) po prostu wychodzą z
        gabinetu i cześć. Na tych imprezach rozmawiają w większość o pracy - że była
        ładna panienka, obgadują szczegóły róznych "podwozi" ( i to nie w sposób
        naukowy), żartują sobie z różnych pacjentek. Po tym co słyszę od nich to w
        życiu nie pójdę do faceta ginekloga, bo nie patrzy on tak zupełnie "chłodno".
        Nie wspominając już, że nie wiem dlaczego wybierają tą profesję - bo nie jest
        to zawód jak kązdy inny. Dlaczego woli oglądać cipy od gardła??
        • poison1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 30.08.02, 10:37
          Gość portalu: krakus napisał(a):

          > poganka1 napisała:
          >
          > > Baranku boży, nie masz najbledszego nawet pojęcia, jak takie wizyty
          > wyglądają,
          > > w jakiej atmosferze przebiegają i co się tam dzieje. Sto razy wolę iść do
          > > ginekologa (oczywiście, mojego zaufanego) niż na kontrolę do dentysty, gdz
          > ie
          > > stomatolog zadaje ci pytania, a ty masz waciki, gaziki i różne odśliniacze
          > w
          > > ustach.
          > > Podobny sposób myślenia do tego, jaki prezentujesz, powinno się stosować d
          > o
          > > operacji przeprowadzanej przez chirurga. Przecież on też babra się w
          > > wewnętrznych narządach, intymnościach, obmacuje, kroi, wycina, dotyka,
          > zeszywa
          > > itd.
          > > Idź no, facet, do lekarza, ale takiego od nóg, bo na głowę już za późno.
          >
          >
          > Chciałem Cię rozczarować troszkę. Mam jakie takie pojęcie o takich wizytach.
          > Chodzę z małżonką często po gabinetach ginekologicznych, a jako student AM
          > miałem też praktyki na takim oddziale. Przeczytaj post niny (wklejam
          poniżej) -
          >
          > to co napisała to prawda. Uważasz, że jak facet jest po studiach, to brak mu
          > jaj i kobieta go nie podnieca? A przeczytaj sobie też artykuł w jednym z
          > ostatnich numerów "Forum" o wieloletnim molestowaniu i gwałceniu pacjentek
          > przez seksuologów we Francji. To też może dać troszkę do myślenia. I powiedz
          > kiedy i w jaki sposób zdarzyło Ci się powiedzieć lekarzowi, żeby nie
          wykonywał
          > Ci tego czy innego badania? Zawsze może ci powiedzieć, że jest niezbędne. I
          > powiedz, że nie może zrobić wszystkiego z pacjentem. Pomimo Twojej
          > napastliwości i zwykłego chamstwa pozdrawiam serdecznie.
          >
          > • Re: Jak być żoną ginekologa? adres: 62.233.189.*
          > Gość: nina 02-06-2002 10:31 odpowiedz na list odpowiedz cytując
          > Hej, ja też jestem żoną lekarza (innej profesji)i bywam na
          > imprezach "lekarskich", na których często są też ginekolodzy. I nie mogę się
          > zgodzić, że (a przynajmniej Ci których jako tako poznałam) po prostu wychodzą
          z
          >
          > gabinetu i cześć. Na tych imprezach rozmawiają w większość o pracy - że była
          > ładna panienka, obgadują szczegóły róznych "podwozi" ( i to nie w sposób
          > naukowy), żartują sobie z różnych pacjentek. Po tym co słyszę od nich to w
          > życiu nie pójdę do faceta ginekloga, bo nie patrzy on tak
          zupełnie "chłodno".
          > Nie wspominając już, że nie wiem dlaczego wybierają tą profesję - bo nie jest
          > to zawód jak kązdy inny. Dlaczego woli oglądać cipy od gardła??

          I takie głupki studiują na AM i mają być lekarzami?
          To już wiem skąd taka umieralność w kraju.
          • alfika Re: Twoja kobieta u ginekologa 03.01.03, 11:26
            Jedno jest całkowicie pewne: cytowana niejaka nina na pewno nie dopchała się na
            lekarską imprezę lub po prostu nie jest żoną lekarza. Żałosne.
            A rzekomy student AM z takim podejściem do zajęć z ginekologii ze spokojnym
            sumieniem może zrezygnować z wybranej uczelni - choć rzekomo już studia
            ukończył. Więc teraz to już tylko zapomnieć o tych paru zmarnowanych latach i
            poszukać sobie bardziej odpowiedniego zawodu.
    • Gość: Marcin Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 2.3.STABLE* / 192.168.48.* 29.08.02, 12:21
      Mnie to bardzo wkurza, kiedy moja dziewczyna idzie na badania ginekologiczne.
      Nie mogę nie mysleć o tym że jakiś koleś wsadza jej paluchy per rectum, że
      pakuje pół dłoni w pochwę aż do macicy. I czasem mi się wydaję że ginekolodzy
      to jacyś cisi dewiaci seksualni którzy w ten sposób zaspokajaja swoje potrzeby.
      Chociaż pewnie jakaś chora zazdrość przemawia przeze mnie bo wiem że to
      odczucie mam tylko wobec mojej ukochanej, w stosunku do reszty kobiet mi to
      wisi.
      • Gość: h Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.acn.waw.pl 29.08.02, 12:44
        zaraz zaraz...czy "per rectum" to nie bada przypadkiem proktolog :DDD
        • Gość: Marcin Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 2.3.STABLE* / 192.168.48.* 29.08.02, 13:15
          Gość portalu: h napisał(a):

          > zaraz zaraz...czy "per rectum" to nie bada przypadkiem proktolog :DDD

          Ginekolog także. Aby złapać szyjkę macicy powinien wsadzić palec środkowy do
          odbytu a wskazujący do pochwy, potem ugniatając drugą dłonią okolice pobrzusza
          naprowadza macicę w kierunku znajdujących się w obu miejscach palców. Badanie
          palpacyjne.
          • krasnoludek1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 29.08.02, 21:48
            Panowie!

            Możecie mi wierzyć - taka wizyta to naprawdę żadna przyjemność - a jako faceci
            powinniście wiedzieć co facet - ginekolog myśli przy takim badaniu. Chyba nie
            da sie wykluczyć popędu seksulanego.

            Ja nie znoszę tych wizyt, ale okoliczności mnie do tego zmuszają. Co prawda
            chodzę do kobiety lekarza, ale byłam też u kilku facetów i nie było to fajne
            przeżycie ;-(((( Duży dyskomfort psychiczny, właśnie z obawy o to co on w tej
            chwili myślał.

            Ale nie powinniście w tym przypadku myśleć o sobie, tylko o tym, że dla
            partnetki nigdy nie jest fajne przeżycie.
            • Gość: RUDA Bez sensu, przecież dla większości kobiet .... IP: 193.0.117.* 30.08.02, 08:43
              nie jest to żadna atrakcja i wolą chodzić do ginekologów-kobiet. A te, co
              chodzą do facetów, albo im to wisi, albo nie mają innych szans na choćby
              imitację dotyku przez faceta, więc się dowartościowują w ten sposób.
              • poison1 Re: Bez sensu, przecież dla większości kobiet ... 30.08.02, 10:42
                Gość portalu: RUDA napisał(a):

                > nie jest to żadna atrakcja i wolą chodzić do ginekologów-kobiet. A te, co
                > chodzą do facetów, albo im to wisi, albo nie mają innych szans na choćby
                > imitację dotyku przez faceta, więc się dowartościowują w ten sposób.

                Ale jesteś głupia. I nie boli cię ta głupota?
                Jak mam problem to idę po prostu do lekarza-fachowca, a nie do jakiegoś
                zboczeńca. A ty jak będziesz miała problem zdrowotny, czego ci życze z całego
                serca, idź do znachorki. Na pewno cię wyleczy, np. z nowotwora szyjki.
              • Gość: Lilka Re: Bez sensu, przecież dla większości kobiet ... IP: *.71.107.41.213.rev.coltfrance.com 11.06.03, 14:07
                Gość portalu: RUDA napisał(a):

                > nie jest to żadna atrakcja i wolą chodzić do ginekologów-kobiet. A te, co
                > chodzą do facetów, albo im to wisi, albo nie mają innych szans na choćby
                > imitację dotyku przez faceta, więc się dowartościowują w ten sposób.

                Oj dziewczyno biedna. Jestem w stałym, sczęśliwym związku trzeci rok, seksu mi
                nie brakuje a tym bardziej czułości i dotyku. A mimo to chodzę do mężczyzn
                ginekologów,bo tak mi po prostu bardziej odpowiada.Uwazam że mężczyxni
                ginekolodzy sa bardziej delikatni. Byłam ze trzy razy u kobiety ginekologa i
                mam porówniania. Prawdę mówiąc nawet nie myślę o tym co myśli na mój temat
                gienkolog który mnie bada. Chcę konkrentej porady i pomocy i tyle.
          • Gość: Ola Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 2.3.STABLE* / 192.168.0.* 16.09.02, 09:03
            Gość portalu: Marcin napisał(a):

            > Gość portalu: h napisał(a):
            >
            > > zaraz zaraz...czy "per rectum" to nie bada przypadkiem proktolog :DDD
            >
            > Ginekolog także. Aby złapać szyjkę macicy powinien wsadzić palec środkowy do
            > odbytu a wskazujący do pochwy, potem ugniatając drugą dłonią okolice
            pobrzusza
            > naprowadza macicę w kierunku znajdujących się w obu miejscach palców. Badanie
            > palpacyjne.

            I UWAŻASZ, ŻE T O JEST TAKIE PODNIECAJĄCE ??????????
            • chooligan Re: Twoja kobieta u ginekologa 17.09.02, 09:10
              Gość portalu: Ola napisał(a):

              > I UWAŻASZ, ŻE T O JEST TAKIE PODNIECAJĄCE ??????????

              On nie wiem ale ty sprawiasz wrażenie wyraźnie podjaranej.
      • poison1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 30.08.02, 10:38
        Gość portalu: Marcin napisał(a):

        > Mnie to bardzo wkurza, kiedy moja dziewczyna idzie na badania ginekologiczne.
        > Nie mogę nie mysleć o tym że jakiś koleś wsadza jej paluchy per rectum, że
        > pakuje pół dłoni w pochwę aż do macicy. I czasem mi się wydaję że ginekolodzy
        > to jacyś cisi dewiaci seksualni którzy w ten sposób zaspokajaja swoje
        potrzeby.
        >
        > Chociaż pewnie jakaś chora zazdrość przemawia przeze mnie bo wiem że to
        > odczucie mam tylko wobec mojej ukochanej, w stosunku do reszty kobiet mi to
        > wisi.

        A mnie wkurza jak jak głupki wypowiadają się na forum. I co?
        • Gość: Marcin Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 2.3.STABLE* / 192.168.48.* 30.08.02, 11:13
          poison1 napisała:

          > A mnie wkurza jak jak głupki wypowiadają się na forum. I co?

          Dopiero sie bedziesz wkurzał jak gino twojej starej będzie ją opisywał przy
          jakimś bufecie.
          • Gość: Gucwa Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 30.08.02, 12:04
            poison to kobieta, idioto... gorszym dewiantem to ty jesteś marcinku, i czy ty
            w ogóle widziałeś kobietę nago? oczywiście nie mówię o pornosach które
            namiętnie oglądasz ( ja zresztą czasami też), ale czytając twoje wypowiedzi to
            ręce i nie tylko opadają
            • Gość: Marcin Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 2.3.STABLE* / 192.168.48.* 30.08.02, 12:18
              Gość portalu: Gucwa napisał(a):

              > poison to kobieta, idioto...

              No to co? Nie może mieć starej?

              > gorszym dewiantem to ty jesteś marcinku, i czy

              Od kogo gorszym? Od koleżanki poison1 czy ciebie?

              > w ogóle widziałeś kobietę nago? oczywiście nie mówię o pornosach które
              > namiętnie oglądasz ( ja zresztą czasami też), ale czytając twoje wypowiedzi
              > ręce i nie tylko opadają

              A co ma widzenie gołej baby z treścią wątku? I dlaczego to ma wpływ na tezę o
              opadaniu u ciebie nie tylko rąk?
              • poison1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 30.08.02, 12:55
                Gość portalu: Marcin napisał(a):

                > Gość portalu: Gucwa napisał(a):
                >
                > > poison to kobieta, idioto...
                >
                > No to co? Nie może mieć starej?

                Starą to ty masz , ale w domu.
                >
                > > gorszym dewiantem to ty jesteś marcinku, i czy
                >
                > Od kogo gorszym? Od koleżanki poison1 czy ciebie?
                >
                > > w ogóle widziałeś kobietę nago? oczywiście nie mówię o pornosach które
                > > namiętnie oglądasz ( ja zresztą czasami też), ale czytając twoje wypowiedz
                > i
                > > ręce i nie tylko opadają
                >
                > A co ma widzenie gołej baby z treścią wątku? I dlaczego to ma wpływ na tezę o
                > opadaniu u ciebie nie tylko rąk?
            • poison1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 30.08.02, 12:54
              Gość portalu: Gucwa napisał(a):

              > poison to kobieta, idioto... gorszym dewiantem to ty jesteś marcinku, i czy
              ty
              > w ogóle widziałeś kobietę nago? oczywiście nie mówię o pornosach które
              > namiętnie oglądasz ( ja zresztą czasami też), ale czytając twoje wypowiedzi
              to
              > ręce i nie tylko opadają

              Dzięki Gucwa za uratowanie honoru kobiety.
              PZdr
              • Gość: Gucwa Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 30.08.02, 13:34
                prosże Poison, czasami coś mi się udaje :)))
          • poison1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 30.08.02, 12:53
            Gość portalu: Marcin napisał(a):

            > poison1 napisała:
            >
            > > A mnie wkurza jak jak głupki wypowiadają się na forum. I co?
            >
            > Dopiero sie bedziesz wkurzał jak gino twojej starej będzie ją opisywał przy
            > jakimś bufecie.

            Baranku boży, a gdzie jest napisane że jestem facetem. Ośmieszaj się dalej, do
            twarzy ci z tym.
        • phyllis_dietrichson Re: Twoja kobieta u ginekologa 23.12.02, 19:21
          Nigdy nie rozmawiałam na ten temat z moim ukochanym, ale też ... nigdy nie
          byłam u ginekologa-mężczyzny . Nie do zaakceptowania ,jak dla mnie :(
      • Gość: Free Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.gazetaolsztynska.pl 03.09.02, 13:29
        Gość portalu: Marcin napisał(a):

        > Mnie to bardzo wkurza, kiedy moja dziewczyna idzie na badania ginekologiczne.
        > Nie mogę nie mysleć o tym że jakiś koleś wsadza jej paluchy per rectum, że
        > pakuje pół dłoni w pochwę aż do macicy. I czasem mi się wydaję że ginekolodzy
        > to jacyś cisi dewiaci seksualni którzy w ten sposób zaspokajaja swoje potrzeby.
        >
        > Chociaż pewnie jakaś chora zazdrość przemawia przeze mnie bo wiem że to
        > odczucie mam tylko wobec mojej ukochanej, w stosunku do reszty kobiet mi to
        > wisi.

        Widać człowieku, że nie masz pojęcia (i wielu
        wypowiadających się panów) o tym jak wygląda badanie u
        ginekologa. Kto ci takich bzdur nagadał, że lekarz wkłada
        pół dłoni, aż do macicy? A może to twoje skryte fantazje?
        Lekarz fachowo wykonujący badanie robi to w rękawiczkach,
        wkłada ewntualnie dwa palce. Badanie trwa ok. 15 sek.

        Ginekolodzy dewiantami seksualnymi? Wiesz, mi się wydaje,
        że byłbyś pierwszym dewiantem-gniekologiem, bo sama myśl o
        lekarskim badaniu narządów płciowych jako o seksualnych
        podnietach - jest chora. Trzeba do tego podchodzić
        normalnie. Czy trzeba koniecznie mieć cipkę przed oczami
        aby być dewiantem? Nie sądzę.
        • Gość: Marcin Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 2.3.STABLE* / 192.168.48.* 04.09.02, 09:50
          Gość portalu: Free napisał(a):

          > Widać człowieku, że nie masz pojęcia (i wielu
          > wypowiadających się panów) o tym jak wygląda badanie u
          > ginekologa. Kto ci takich bzdur nagadał, że lekarz wkłada
          > pół dłoni, aż do macicy? A może to twoje skryte fantazje?
          > Lekarz fachowo wykonujący badanie robi to w rękawiczkach,
          > wkłada ewntualnie dwa palce. Badanie trwa ok. 15 sek.

          Pojęcia nie masz. Badanie sprowadzasz do włożenia palca ewentualnie
          dwóch? A nie wiesz po co?

          > Ginekolodzy dewiantami seksualnymi? Wiesz, mi się wydaje,
          > że byłbyś pierwszym dewiantem-gniekologiem, bo sama myśl o
          > lekarskim badaniu narządów płciowych jako o seksualnych
          > podnietach - jest chora. Trzeba do tego podchodzić
          > normalnie. Czy trzeba koniecznie mieć cipkę przed oczami
          > aby być dewiantem? Nie sądzę.

          A co mnie to obchodzi? Morały kadź tym łapiduchom. Ja nie wierzę aby zdrowy
          chłop na widok rozebranej fajnej laski nie ślinił się przy obmacywaniu jej
          cycków i cipki. Jak moja kobita bedzie miała 60 lat to mnie to nie będzie
          wkurzać.
          • poison1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 04.09.02, 11:15
            Gość portalu: Marcin napisał(a):

            > Gość portalu: Free napisał(a):
            >
            > > Widać człowieku, że nie masz pojęcia (i wielu
            > > wypowiadających się panów) o tym jak wygląda badanie u
            > > ginekologa. Kto ci takich bzdur nagadał, że lekarz wkłada
            > > pół dłoni, aż do macicy? A może to twoje skryte fantazje?
            > > Lekarz fachowo wykonujący badanie robi to w rękawiczkach,
            > > wkłada ewntualnie dwa palce. Badanie trwa ok. 15 sek.
            >
            > Pojęcia nie masz. Badanie sprowadzasz do włożenia palca ewentualnie
            > dwóch? A nie wiesz po co?
            >
            > > Ginekolodzy dewiantami seksualnymi? Wiesz, mi się wydaje,
            > > że byłbyś pierwszym dewiantem-gniekologiem, bo sama myśl o
            > > lekarskim badaniu narządów płciowych jako o seksualnych
            > > podnietach - jest chora. Trzeba do tego podchodzić
            > > normalnie. Czy trzeba koniecznie mieć cipkę przed oczami
            > > aby być dewiantem? Nie sądzę.
            >
            > A co mnie to obchodzi? Morały kadź tym łapiduchom. Ja nie wierzę aby zdrowy
            > chłop na widok rozebranej fajnej laski nie ślinił się przy obmacywaniu jej
            > cycków i cipki. Jak moja kobita bedzie miała 60 lat to mnie to nie będzie
            > wkurzać.

            Znasz powiedzenie: "każdy sądzi innych po sobie"? (chłe, chłe).
          • Gość: Kobieta Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.02, 21:10
            Prosze daj już spokój z tymi prymitywnymi wypowiedziami, za grosz delikatności,
            współczuję Twojeje kobiecie, ja takiego chama olałabym przy najbliższej okazji.
            Spadaj stąd bo szkoda słów mi i innym także. Aż trudno uwierzyć, że jesteś
            przedstawicielem homo sapiens. Głupi zboczeniec!!!!!! Ufff ale się
            zdenerwowałam.
            • chooligan Re: Twoja kobieta u ginekologa 17.09.02, 09:07
              Gość portalu: Kobieta napisał(a):

              > Spadaj stąd bo szkoda słów mi i innym także. Aż trudno uwierzyć, że jesteś
              > przedstawicielem homo sapiens. Głupi zboczeniec!!!!!! Ufff ale się
              > zdenerwowałam.

              Ale kretynka. Kurwa twoja mać, może napiszesz o co ci chodzi?
              Weszła, zesrała się i wyszła.
              • Gość: pola5 Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.attu.pl / 192.168.0.* 05.01.03, 00:42
                chooligan napisał:

                > Gość portalu: Kobieta napisał(a):
                >
                > > Spadaj stąd bo szkoda słów mi i innym także. Aż trudno uwierzyć, że jesteś
                >
                > > przedstawicielem homo sapiens. Głupi zboczeniec!!!!!! Ufff ale się
                > > zdenerwowałam.
                >
                > Ale kretynka. Kurwa twoja mać, może napiszesz o co ci chodzi?
                > Weszła, zesrała się i wyszła.

                Chooligan :)))))))))) od razu Cie polubilam, chociaz Kobieta ma sporo racji.
                Niestety (dla Ciebie), pzdr. Pola
      • gwen_verdon Re: Twoja kobieta u ginekologa 12.06.03, 14:35
        A ja Cię w sumie rozumiem. Na wyraźne życzenie mojego ukochanego nie chadzam do
        ginekologów-mężczyzn. W zasadzie,to nigdy u takiego nie byłam :)
    • poison1 Re: Do Marcinka-Morświnka 30.08.02, 12:58
      A ty w ogóle wiesz co oznacza Poison?
      • Gość: Marcin Re: Do Marcinka-Morświnka IP: 2.3.STABLE* / 192.168.48.* 30.08.02, 13:10
        poison1 napisała:

        > A ty w ogóle wiesz co oznacza Poison?

        głupia cipa?
        • Gość: Gucwa Re: Do Marcinka-Morświnka IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 30.08.02, 13:28
          myślałem że sprawdzisz w słowniku....ale pewnie nawet nie wiesz co oznacza
          słowo "słownik" :)))
          i wyrażaj się się kulturalnie do kobiety, ze swoją co chodzi podbno do
          ginekologa też tak rozmawiasz????
      • Gość: q Re: Do Marcinka-Morświnka IP: *.datastar.pl 31.08.02, 15:52
        poison1 napisała:

        > A ty w ogóle wiesz co oznacza Poison?

        a moze Zatruta Glopia Cipa?
        • poison1 Re: Do Marcinka-Morświnka 02.09.02, 09:05
          Gość portalu: q napisał(a):

          > poison1 napisała:
          >
          > > A ty w ogóle wiesz co oznacza Poison?
          >
          > a moze Zatruta Glopia Cipa?

          NO, może.

          A Twój nick jest też bardzo intrygujący, czyżby
          "q" oznaczało "qurwa męska"?
          • Gość: Gucwa Re: Do Marcinka-Morświnka IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 02.09.02, 09:57
            to była mocna rzecz- poison1 :)))), ake w poniedziałkowu poranek też nie mam za
            bardzo dobrego humoru i lepiej mnie nie drażnić :)))
            • poison1 Re: Gucwa 02.09.02, 10:13
              Gość portalu: Gucwa napisał(a):

              > to była mocna rzecz- poison1 :)))), ake w poniedziałkowu poranek też nie mam
              za
              >
              > bardzo dobrego humoru i lepiej mnie nie drażnić :)))

              Mówisz to, żeby mnie ostrzec czy po prostu się przyłączasz, bo nie zrozumiałam?
              A jak skomentujesz wypowiedź q w stosunku do mojej osoby?
              • Gość: Gucwa Re: poison1 IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 02.09.02, 10:18
                no wiesz....myślałem że wyczułaś w mojej osobie bratnią duszyczkę....to się
                rozumie samo przez się że się przyłączam, wypowiedź tego pana w stosynku do
                Twojej osoby była żenująca i trafnie ją skomentowałaś....

                Pozdrawiam
                • poison1 Re: poison1 02.09.02, 10:23
                  Gość portalu: Gucwa napisał(a):

                  > no wiesz....myślałem że wyczułaś w mojej osobie bratnią duszyczkę....to się
                  > rozumie samo przez się że się przyłączam, wypowiedź tego pana w stosynku do
                  > Twojej osoby była żenująca i trafnie ją skomentowałaś....
                  >
                  > Pozdrawiam

                  Nie wiem czy bratnią, bo za krótko tu jestem i nie znam Cię dobrze, ale na
                  pewno w pewnych kwestiach się zgadzamy. W zasadzie powinnam tę obelgę olać, bo
                  gucio wyskoczył ni stąd ni zowąd. Chyba, że to Morświnek napisał z innego
                  compa. Facio sam się prosił o oddanie to mu przywaliłam.
                  Również pozdrawiam
                  • Gość: aga Re: poison1 IP: 213.25.159.* 06.09.02, 09:36
                    Wiecie co ludzie! mój mąż bardzo źle znosi moje wizyty u gin. niestety nie
                    jestem tryskająca zdrowiem, więc zdarza sie, że muszę chodzić tam nawet 2 lub 3
                    razy w miesiącu, co nie należy do przyjemności, bo badanie raczej boli niż
                    pieści a potem przychodzę do domu z wyrzutami sumienia jak patrzę na wyraz
                    twarzy mojego męża. Nie dość, że mam problemy zdrowotne, to potem jeszcze
                    emocjonalne. Wiecie jakie to jest straszne!
                    • osm Re: poison1 09.09.02, 23:53
                      Moze ja jestem nienormalny, ale znosze wizyty mojej zony
                      raczej dobrze, jakos nie przeszlo mi przez glowe, ze Jej
                      lekarz moze sie jakos nieprofesjonalnie zachowac. Ona tez
                      jakos specjalnie tego nie przezywa - nie jest to badanie
                      przyjemne, ale byc musi. Jak byla w ciazy, to chodzila
                      czesciej, ja zreszta tez pare razy spotkalem tego pana i
                      odnioslem bardzo dobre wrazenie.
                      Niektore komentarze tutaj niestety, jak w wielu watkach,
                      sugeruja obecnosc na forum Mezczyzna wielu niedojrzalych
                      chlopcow, ktorzy zamiast sie czegos od starszych uczyc
                      obrzucaja ich wyzwiskami.
                      Poison - popieram Twoje odpowiedzi na te durne
                      komentarze, choc lepiej je po prostu ignorowac.
                      • maaar-tek Re: poison1 10.09.02, 10:04
                        osm napisał:

                        > Moze ja jestem nienormalny, ale znosze wizyty mojej zony
                        > raczej dobrze,

                        Dlaczego RACZEJ DOBRZE ???
                        • Gość: Geezoos Re: poison1 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 13:30

                          > Dlaczego RACZEJ DOBRZE ???

                          bo nie raczej zle... To chyba oczywiste
    • chooligan Re: Twoja kobieta u ginekologa 10.09.02, 14:02
      Gość portalu: krakus napisał(a):

      > Jaki jest Wasz stosunek do tego tematu? Jak się czujecie ze świadomością, że
      > jakiś obcy facet oglada najintymniejsze szczegóły Waszej partnerki? Rozkłada

      Ginekolog? Czy gośc mając tyle specjalizacji wybiera akurat tą gdzie musi macać
      cipy, pochwy i cycki - nie mam pytań. Zboki.
      • kilovolt Re: Twoja kobieta u ginekologa 10.09.02, 20:36
        Przestań pierdolić niedojrzały kolesiu, ginekolog to specjalizacja jak każda
        inna. Zapytam kto leczyłby kobiety gdyby nie było chętnych na tą
        specjalizację? Zapewne nie posiadasz własnej kobiety, dlatego też wypisujesz
        takie głupoty i pierdoły. W twoim rozumowaniu to gość macający wnętrzności
        innych również musi być zbokiem, wszędzie można dopatrywać się zboczenia.
        Zresztą po co dyskutować z jakimś niedojrzałym małolatem, któremu tylko
        macanie w głowie. Dorośnij najpierw chłopczyku a póżniej zabieraj głos,
        zobaczymy czy nadal tylko cipki i cycki bedą ci w głowie.
        • chooligan Re: Twoja kobieta u ginekologa 11.09.02, 07:56
          kilovolt napisał:

          > Przestań pierdolić niedojrzały kolesiu, ginekolog to specjalizacja jak każda
          > inna. Zapytam kto leczyłby kobiety gdyby nie było chętnych na tą
          > specjalizację? Zapewne nie posiadasz własnej kobiety, dlatego też wypisujesz
          > takie głupoty i pierdoły. W twoim rozumowaniu to gość macający wnętrzności
          > innych również musi być zbokiem, wszędzie można dopatrywać się zboczenia.
          > Zresztą po co dyskutować z jakimś niedojrzałym małolatem, któremu tylko
          > macanie w głowie. Dorośnij najpierw chłopczyku a póżniej zabieraj głos,
          > zobaczymy czy nadal tylko cipki i cycki bedą ci w głowie.

          Uderz w stół a nozyce sie odezwą.
      • wiktoria21 Re: Twoja kobieta u ginekologa 11.06.03, 15:48
        chooligan napisał:

        > Ginekolog? Czy gośc mając tyle specjalizacji wybiera akurat tą gdzie musi
        macać
        >
        > cipy, pochwy i cycki - nie mam pytań. Zboki.

        jakbyś nie wiedział to ginekolog nie maca kobiet po częściach,które właśnie
        wymieniłeś,no,chyba,że Twoja kobieta(a w to wątpię ze ją masz)chodzi do
        takiego.To byłoby zastanawiające...
        • chooligan Re: Twoja kobieta u ginekologa 12.06.03, 08:40
          wiktoria21 napisała:
          > jakbyś nie wiedział to ginekolog nie maca kobiet po częściach,które właśnie
          > wymieniłeś,no,chyba,że Twoja kobieta(a w to wątpię ze ją masz)chodzi do
          > takiego.To byłoby zastanawiające...

          Nie maca cip i cycków? To co niby bada? Uszy? Byłaś u ginekologa dzieweczko,
          czy tez mamusia cie jeszcze nie zaprosiła?
          • wiktoria21 Re: Twoja kobieta u ginekologa 12.06.03, 12:03
            chooligan napisał:


            > Nie maca cip i cycków? To co niby bada? Uszy? Byłaś u ginekologa dzieweczko,
            > czy tez mamusia cie jeszcze nie zaprosiła?

            z mamusią idioto nie chodze do ginekologa bo jestem już wystarczjąco duża,a
            mnie osobiście ginekolog nie 'macał'jak to ładnie określiłeś,no chyba,ze ty u
            takiego byłeś i wiesz lepiej
    • Gość: m.k. Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.tele2.pl 11.09.02, 11:20
      To dla kobiety nie jest przyjemne.Ja tego nie lubię,a po pierszej wizycie
      (miałam 19 lat)zemdlałam.Poza tym to nawet boli,to tak jak laryngolog
      zagładałby Ci do gardła.Poza tym dla nich to normalka i cale się nie
      ślinią,nawet im to przez myśl nie przejdzie,są uodpornieni na takie widoki.I
      nigdy nie miałam faceta,który by tak myślał.Chyba jestes typem cholernego
      zazdrosnika,co?
    • Gość: zezulec. Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.chello.pl 12.09.02, 16:15
      Chciałaby dusza do raju tylko rozumku za mało miała żeby się dostać na medycynę
      ze specjalnością ginekologia coby bezkarnie sobie macać starsze panie z
      wszelkimi schorzeniami dróg rodnych (poetycko brzmi). I teraz dusza cierpi. I
      żałuje innym.
    • Gość: Kobieta Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.02, 20:59
      Pewnie, co ma sie badać, jak ma problemy niech zdycha, albo lata po całym
      mieście w poszukiwaniu akurat wolnej kobiety-ginekolog. Rodem z Afganistanu,
      gratuluje.
    • Gość: kmjz Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.broker.com.pl / 172.16.0.* 19.09.02, 01:05
      Chyba niewiele osób ma tutaj pojęcie jakie kobiety przychodza do ginekologa.
      Lekarz bada nie tylko młode, ładne dziewczyny, ale tez starsze babcie na widok
      których raczej trudno sie podniecić, brudne, śmierdzące babsztyle nie myjące
      chyba nic poza dłońmi i sporą grupę idiotek , którym się wydaje, że są
      madrzejsze od lekarza. Jeśli ktoś wybiera jako specjalizację ginekologię, to
      zdaje sobie sprawę, że bedzie miał do czynienia z różnymi pacjentkami, rownież
      tymi, które moga budzić odrazę
      • Gość: Gucwa Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 19.09.02, 08:18
        powiem krótko...to naprawdę często "śmierdząca" robota, te nadżerki, upławy
        itp. to wszystko na swojej drodze może spotkać ginekolog u potencjalnej
        pacjentki...
        ja tych gosci podziwiam....
    • Gość: Ktoś Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 13:53
      Kurcze, tyle dup co się człowiek dziennie na ogłąda nie robi żadnego wrażenia...
      Nikt siętym nie podnieca i nie chce przelecieć Twojej Kobiety, spoko, a te
      choroby z którymi przychodzą, t e ciąże, ...
    • matrek Dziewczyny 23.12.02, 21:07
      strasznie trywializujecie sprawę - głupi facet jest zazdrosny o lekarza.

      To nie do końca chyba tak. Raczej w niewielu przypadkach wasi faceci mogą być
      zazdrośni o ginekologa, choć pewno zdarzają się wypadki uzasadnione. Możecie
      nam, mężczyznom, tłumaczyć że to dla Was żadna przyjemnośc, choć to chyba bez
      sensu, bo my z reguły świetnie zdajemy sobie z tego sprawę. Rzecz jednak polega
      na czymś innym. Każdy facet który kocha swoją kobietę, ma do niej bardzo
      intymny stosunek, co sprowadza się między innymi do tego, że uważa jej cipkę
      (nie wiem, dlaczego sie oburzacie - to bardzo sympatyczne i ciepłe,
      nieanatomiczne, określenie, bynajmniej też nie wulgarne) za swoją własność. Z
      drugiej strony, świtnie znamy siebie samych, tzn. mężczyzn, a mężczyzna-
      ginekolog, to jednak dalej mężczyzna, a nie jakiś bezpłciowy osobnik. Tak
      naprawdę, każdy chłoiec w wieku dojrzewania - mniej lub bardziej skrycie -
      marzył o tym, aby być ginekologiem i to bynajmniej nie z chęci niesienia pomocy
      chorym... Wybaczcie, ale gdzieś to w nas zostaje - mimo rozsądku i chyba też
      mimo woli.

      Większość facetów, nie robi kobietom scen zazdrości z powodu wizyty u
      ginekologa, ale też nie każcie im dobrze się z tym czuć. Wyobraźcie sobie, że
      jakiś lekarz pod postacią kobiety - nimfomanki obmacywuje klejnoty Waszego
      mężczyzny - dobrze się z tym czujecie ? Oczywicie, to wydumany przypadek, ale
      też mężczyźni to istoty bardzo seksualne i nie zmienia tego fakt zostania
      lekarzem z II stopniem specjalizacji w ginekologii, a Wasi mężczyźni doskonale
      zdają sobie z tego sprawę. Inna sprawa, że potrafię wyobrazić sobie sytuację,
      że gdybym miał oglądać 20 ... pochew (żeby nie narazić się na zarzut braku
      kultury) dziennie, to pewno w końcu by mi zbrzydły, ale to już całkiem insza
      inszość.
    • Gość: . Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.in.fhtw-berlin.de 24.12.02, 04:03
      Ginekolog to lekarz. Jezeli zachowa sie niegrzecznie, tak jak na
      profesjonaliste nie przystalo , to dostanie w pierdol i na jakis czas mu
      przejdzie ochota do glupot ( jezeli sie o tym dowiem). A pozatym nie mam
      watpliwosci. Praca jak kazda inna.
      Chociaz czemu te durne baby chodza do klinetow ( wiecej byloby kobiet-
      ginekologow gdyby popyt na lekarki byl odpowiedni)
    • Gość: Richelieu* Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: 195.117.90.* 28.12.02, 15:33
      gdybym była twoją dziewczyną zabroniłabym ci chodzić do urologa, nawet gdybyś
      miał poważne kłopoty z układem moczowym. Bo a nuż urologiem będzie kobieta i
      będzie ci obmacywać. A pobieranie wymazów przez laborantki to też standardowy
      zabieg. I nie wolno ci, bo to kobiety. Zachowujesz się jak muzułmanin i to z
      tych radykalnych, którego żona, pod karą śmierci, może pokazać się tylko jemu.
      • ntyalanek Re: Twoja kobieta u ginekologa 08.04.23, 23:24
        Dziecko on nawet nie będzie miał możliwości pójść do kobiety urolog bo ich po prostu strasznie MAŁO jest nie to co facetów ginekologów 75% ZADAJ SOBIE DZIECINO PYTANIE CO ICH CIĄGNIE NA TA SPECIALIZACIE na 100% nie jest to chęć pomagania
    • wortal Re: Ludzie sa różni (ginekolodzy też).... 03.01.03, 03:17
      Taki temat to chyba nie powód do pisania bzdur i obrażania sie...
      Kazdy osadza po swoich odczuciach, moze jakiś głos rozsądku?

      Są na pewno ginekolodzy którzy nie czuja "nic" przy takich badaniach, ale sa i
      tacy którzy zwłaszcza przy łdanych, młodych kobietach mogą mieć różne mysli ;)
      Mogą czuć dumę że "ottwierają, grzebią" przy takich kobietach za którymi sie
      oglądają na ulicy....
      Nie jestem ginekologiem , ale jako facet podejrzewam że wielu tak mysli. Co
      zresztą juz ktoś tu potwierdził (żona ginekologa).

      Nie dziwie sie więc że kotś może czuć się nieswojo że ktoś (facet) zagląda jego
      kobiecie. Wiele osób mówi że taka zazdroś to głupota i zacfanie.
      Ale postafcie sie w hipotetycznej sytuacji: Wasz kolega jest ginekologiem i
      bada waszą żone, córkę....
      Potem na jakiejś imprezie gada, dowcipkuje o swoich pacjentkach, a tak się
      zdarza co potwierdziła żona lekarza. Zresztą sama myśl że kolega zaglada naszej
      żonie (nawet jeśli to badania) tam gdzie niby tylko my mamy prawo zaglądac tez
      nie jest miła dla faceta.

      Czy więc kobiety mają chodzic tylko do kobiet ginekologów ? Słyszałem że faceci
      sa czasem bardziej "delikatni i czuli" podczas badań ;) Cieszyć sie czy
      smucić ?
      ;)

      ----
      wortal.prv.pl
      • chooligan Re: Ludzie sa różni (ginekolodzy też).... 03.01.03, 13:26
        Moja połowica stwierdziła że nie zniosła by sytuacji gdybym ja był ginekologiem.
        Znaczy nie tylko faceci mają obsesje na tym punkcie. A tak nawiasem mówiąc
        mnie nie przeraża (wręcz odwrotnie) wsadzanie dwóch palców do pochwy i
        głaskanie szyjki macicy. Całkiem miłe dla drugiej strony.
        Hehe, badam za darmo - może któraś z forumowiczek zamiast płacić...
        Email znacie ;))
    • vortex Re: Twoja kobieta u ginekologa 05.01.03, 14:48
      Nie czytałem wypowiedzi ale napisze od siebie.
      Moja dziewczyna woli chodzić do kobiety, czuje sie pewniej. O jakiejkolwiek
      złości czy zazdrości o faceta ginekologa bym sie nie posądzał, uważam że
      ginekolog pod tym względem jest biedny, ja byłbym strasznie znudzony. Chyba że
      kogoś podnieca oglądanie rozdziawionej pochwy, według mnie nie należy to do
      najfajniejszych widoków na świecie, zwłaszcza jak jest porośnięta
      grzybkiem :P. ale na pewno komuś sie podoba, jak trafiałem czasem w internecie
      lub na wystawach kiosków na jakieś zdjęcia erotyczne i pornograficzne to było
      dużo przyjemnych ładnych fotek i jakieś paskudne baby które w ogóle nie
      starają sie wyglądać ładnie tylko rozstawiają nogi i dwoma paluchami pokazują
      całe wnętrze gdzie tylko światło dojdzie. Osobiście uważam to za obrzydliwe.
    • igaaaa Re: Twoja kobieta u ginekologa 12.06.03, 09:41
      no pewnie !
      po co puszczać kobitę do lekarza , niech jej zagrzybieje, zasyfi, zrośnie,
      zaraczeje.
      te badania to tylko po to, aby inny mógł sobie podotykać
      cytologia to przecież nic innego jak pakowanie patyka w pochwę, taki fetysz
      ginekologów
      mmm... a to rozwieranie zimnymi , żelaznymi szczypcami żeby zajrzeć do macicy
      w poszukiwaniu madżerki, no to nic innego jak sado-maso
      ginekololodzy do tajna organizacja zboczków, którzy pod płaszczykiem badań
      wykorzystują kobiety!!!
      • chooligan bulwersujące 12.06.03, 10:02
    • Gość: Gosia Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.brz.warszawa.supermedia.pl 12.06.03, 18:19
      A ja to mam dobrze!!!! Moi faceci chodzą ze mną do ginesa, czekają pod
      gabinetem, się nie wstydzą. Ach, pewnie to tacy sami "zboczeńcy" jak ci
      lekarze? No, tak....
      • Gość: majka46 Re: Panowie XXI w się kłania. IP: *.kom / 10.103.2.* 12.06.03, 20:42

        Jak nie będzie chodziła do lekarz ginekologa, to potem możesz już tylko ją
        zawieść do Nowaka, który przecież też bada rękami:))(niestety tylko efekty są
        mierne).A czy wiesz, że coraz częściej występują nowotwory u kobiet, a częste
        chodzenie, co trzy miesiące dają szansę Twojej ukochanej na przeżycie przy
        ewentualnej chorobie, jakim jest niestety coraz częściej występujący nawet u
        młodych pań np. rak jajnika.
        Ty jej nie kochasz, bo miłość to również troska o bliską osobę, a Ty jesteś
        zazdrosny, tępy facet o małym rozumku. Po tym, co napisałeś można stwierdzić
        tylko jedno, jesteś tak ograniczony, że powinna ciebie wypierniczyć na zbity
        pyszczek, bo przy takiej postawie, jaką Ty reprezentujesz marne ma szanse na
        długie życie, no chyba, że ma zdrowie jak koń, czego szczerze jej życzę.

        Mój mąż w trosce o moje zdrowie finansuje mi wizytę u ginekologa, (jak ma czas
        to mi towarzyszy), dzięki bardzo dobrej opiece ginekologicznej mamy wspaniałego
        syna.
        Jak byłam chora to pocieszał mnie, mojego męża i syna. Wolę mężczyzn, bo są
        bardziej delikatni, wrażliwi na problemy wynikające nawet ze stresu, jakim mimo
        wszystko jest badanie.

        Proponuję czasami poczytać, a nie tylko siedzieć i klikać bzdury.

        Pozdrowienia dla ciemnogrodu

        Majka46
        • chooligan Re: Panowie XXI w się kłania. 13.06.03, 08:01
          Gość portalu: majka46 napisał(a):
          > Wolę mężczyzn, bo są bardziej delikatni, wrażliwi na problemy wynikające
          > nawet ze stresu, jakim mimo wszystko jest badanie.
          > Majka46

          Kolejna która "woli mężczyzn bo sa delikatniejsi".
          - Myslałem że kryterium oceny medyka jest jego poziom merytoryczny i
          współczynnik uzdrowień a nie element romantyczno-erotyczny.
          • wiktoria21 Re: Panowie XXI w się kłania. 13.06.03, 09:21
            chooligan napisał:


            > Kolejna która "woli mężczyzn bo sa delikatniejsi".
            > - Myslałem że kryterium oceny medyka jest jego poziom merytoryczny i
            > współczynnik uzdrowień a nie element romantyczno-erotyczny.

            Nie wiem czy Ty jesteś taki tępy czy tylko na takiego się zgrywasz,moze wróć
            się do podstawówki,bo chyba nie nauczyli Cię czytać.
          • Gość: majka46 Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm IP: *.kom / 10.103.2.* 13.06.03, 20:39
            chooligan napisał:

            > Gość portalu: majka46 napisał(a):
            > > Wolę mężczyzn, bo są bardziej delikatni, wrażliwi na problemy wynikające
            > > nawet ze stresu, jakim mimo wszystko jest badanie.
            > > Majka46
            >
            > Kolejna która "woli mężczyzn bo sa delikatniejsi".

            - tę opinie podziela bardzo wiele pań, w tym liczne grono moich koleżanek.

            > - Myslałem że kryterium oceny medyka jest jego poziom merytoryczny i
            > współczynnik uzdrowień a nie element romantyczno-erotyczny.

            - i dobrze myślałeś, ale jeśli dowiadujesz się o stanie swojego zdrowia od
            osoby, która troszczy się o nie, to łatwiej jest znieść ten problem.
            Ciekawe gdzie ty widzisz element romantyczno-erotyczny, będąc u lekarza?!.
            Jeśli ktoś szuka dobrych wrażeń, to je znajdzie np. u internisty, laryngologa
            itd.
            Przeczytaj dokładnie co napisałam, czy Ty wież że nowotwory narządów rodnych i
            piersi występują coraz częściej, nawet u młodych dziewczynek.
            Zanim zaczniesz coś kombinować o podtekstach erotycznych, to przeczytaj sobie
            dane o umieralności kobiet w Polsce tylko dlatego, że za późno wykryto u nich
            raka. Gdyby miały męża, który pomoże im przełamać stres związany z wizytą u
            lekarza ginekologa może by żyły.

            Rozkosz u lekarza ginekologa uśmiać się można.


            • chooligan Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 16.06.03, 09:58
              Gość portalu: majka46 napisał(a):
              > > Kolejna która "woli mężczyzn bo sa delikatniejsi".
              > - tę opinie podziela bardzo wiele pań, w tym liczne grono moich koleżanek.

              Dziwne. Takie hurtowe zaufanie do mężczyzn? Ciekawe że w dobie emancypacji
              kobiet, zdawało by się, że chociaż w kobiecych sprawach kobiety są lepsze, lub
              co najmniej porównywalne do mężczyzn. Dalej nie widzę znaku równania pomiędzy
              delikatnym lekarzem a dobrym lekarzem. To chyba jasne?

              > Przeczytaj dokładnie co napisałam, czy Ty wież że nowotwory narządów rodnych
              > piersi występują coraz częściej, nawet u młodych dziewczynek.
              > Zanim zaczniesz coś kombinować o podtekstach erotycznych, to przeczytaj
              > dane o umieralności kobiet w Polsce tylko dlatego, że za późno wykryto u nich
              > raka. Gdyby miały męża, który pomoże im przełamać stres związany z wizytą u
              > lekarza ginekologa może by żyły.

              Fajne te przykłady. Chyba zagłada czeka płeć nadobną ;) Tylko że tak dziwnie
              sie składa że to mężczyźni żyja krócej. To oni chorują i umierają szybciej.
              Dalej uważasz że kobietom dzieje sie krzywda? To co dzieje się facetom?

              > Rozkosz u lekarza ginekologa uśmiać się można.

              Dyskusja nie polegała na tym czy kobiety rozkoszuja się badaniem gino, lecz jak
              odbierana jest intymność tych wizyt dla partnera kobiety. Zauwazyłas chyba że
              zdania sa podzielone.
              • wiktoria21 Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 16.06.03, 10:52
                chooligan napisał:

                > Dziwne. Takie hurtowe zaufanie do mężczyzn? Ciekawe że w dobie emancypacji
                > kobiet, zdawało by się, że chociaż w kobiecych sprawach kobiety są lepsze,
                lub co najmniej porównywalne do mężczyzn. Dalej nie widzę znaku równania
                pomiędzy delikatnym lekarzem a dobrym lekarzem. To chyba jasne?

                ***
                a co ma emancypacja do wizyty u ginekologa?
                a ja widzę znak równania pomiędzy delikatnym lekarzem a dobrym lekarzem.
                ***


                > Fajne te przykłady. Chyba zagłada czeka płeć nadobną ;) Tylko że tak dziwnie
                > sie składa że to mężczyźni żyja krócej. To oni chorują i umierają szybciej.
                > Dalej uważasz że kobietom dzieje sie krzywda? To co dzieje się facetom?

                ***
                facetom się nic nie dzieje i chyba to jest ich najczęstszy problem
                ***


                > Dyskusja nie polegała na tym czy kobiety rozkoszuja się badaniem gino, lecz
                jak odbierana jest intymność tych wizyt dla partnera kobiety. Zauwazyłas chyba
                że zdania sa podzielone.

                no właśnie,sam piszesz nie na temat a potem jeszcze upominasz
                innych,nieładnie...
              • Gość: Richelieu* Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.06.03, 20:39
                chooligan napisał:



                >
                > > Przeczytaj dokładnie co napisałam, czy Ty wież że nowotwory narządów rodny
                > ch
                > > piersi występują coraz częściej, nawet u młodych dziewczynek.
                > > Zanim zaczniesz coś kombinować o podtekstach erotycznych, to przeczytaj
                > > dane o umieralności kobiet w Polsce tylko dlatego, że za późno wykryto u n
                > ich
                > > raka. Gdyby miały męża, który pomoże im przełamać stres związany z wizytą
                > u
                > > lekarza ginekologa może by żyły.
                >
                > Fajne te przykłady. Chyba zagłada czeka płeć nadobną ;) Tylko że tak dziwnie
                > sie składa że to mężczyźni żyja krócej. To oni chorują i umierają szybciej.
                > Dalej uważasz że kobietom dzieje sie krzywda? To co dzieje się facetom?



                chooligan, jedno z drugim nie ma nc wspólnego. Kobiety mają nowotwory
                niezależnie od tego jak długo żyją mężczyźni. Jeśli Ty widzisz jakiś związek to
                jesteś analfabetą. Mężczyźni rzeczywiście żyją statystycznie krócej od kobiet
                bo często pracują w zawodach z większym ryzykiem, z większą szkodliwością, ale
                najczęściej źle się odżywiają, palą i piją za dużo.
                Tylko jak to się ma do powstawania nowotworów u kobiet...



                >
                > > Rozkosz u lekarza ginekologa uśmiać się można.
                >
                > Dyskusja nie polegała na tym czy kobiety rozkoszuja się badaniem gino, lecz
                jak
                >
                > odbierana jest intymność tych wizyt dla partnera kobiety. Zauwazyłas chyba że
                > zdania sa podzielone.



                Jak jest odbierana? Jeśli lekarz-ginekolog jest zbokiem to z pewnością będzie
                we właściwy sobie sposób odbierał badanie. Ale jeśli ktoś myśli, że dlatego
                lekarz wybiera specjalizację położniczą bo chce się napatrzyć to sam ujawnia
                swoje niespełnione marzenia. I za głupi jest by iść na medycynę i ją skończyć.
                • chooligan Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 17.06.03, 08:09
                  Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
                  > chooligan, jedno z drugim nie ma nc wspólnego. Kobiety mają nowotwory
                  > niezależnie od tego jak długo żyją mężczyźni. Jeśli Ty widzisz jakiś związek
                  > jesteś analfabetą. Mężczyźni rzeczywiście żyją statystycznie krócej od kobiet
                  > bo często pracują w zawodach z większym ryzykiem, z większą szkodliwością,
                  > najczęściej źle się odżywiają, palą i piją za dużo.
                  > Tylko jak to się ma do powstawania nowotworów u kobiet...

                  Troche mieszasz. Nie mam zamiaru udowadniać zależności które nie wystepują.
                  Natomiast na pewno zdziwienie musi budzić częstotliwość wizyt u ginekologów w
                  porownaniu z lekarzami innych specjalizacji - i tu mozna wrócić do chorób
                  kobiecych: czy faktycznie 50% chorujacych kobiet to efekt powikłań narządów
                  rodnych? Bo mnie sie wydaje że nie.

                  > Jak jest odbierana? Jeśli lekarz-ginekolog jest zbokiem to z pewnością będzie
                  > we właściwy sobie sposób odbierał badanie. Ale jeśli ktoś myśli, że dlatego
                  > lekarz wybiera specjalizację położniczą bo chce się napatrzyć to sam ujawnia
                  > swoje niespełnione marzenia. I za głupi jest by iść na medycynę i ją
                  skończyć.

                  Tak piszesz, ale nie wiesz czy twoja babka trafi na lekarza-zboka czy do
                  lekarza-lekarza. I pewnie stąd mieszane uczucia.
                  • Gość: melmire Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 17.06.03, 17:30
                    Jezeli kobieta uzywa pigulek, to musi isc po recepte do lekarza, ja chodze raz
                    na pol roku. Raz do roku do dentysty (tez mezczyzna, ciekawe na jakie
                    zboczenie on cierpi), raz do roku do okulisty (tez zboczeniec). Myslisz ze
                    kobiety hobbystycznie a) wydaja kilkadziesiat zlotych za wizyte b)mierza sie z
                    publiczna sluzba zdrowia zeby moc nogi na fotelu ginekologicznym rozlozyc??
                    A swoja droga, moj gin to kobieta, moze lesbijka, kto ja tam wie ?
                    • chooligan Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 12:10
                      Własnie: pigułki od ginekologa, jakby internista nie mógł tego zrobić?
                      • wiktoria21 Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 12:43
                        chooligan napisał:

                        > Własnie: pigułki od ginekologa, jakby internista nie mógł tego zrobić?

                        od pigułek jest ginekolog a nie internista
                        • chooligan Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 12:44
                          wiktoria21 napisała:
                          > od pigułek jest ginekolog a nie internista

                          i to jest własnie bez sensu.
                          • wiktoria21 Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 13:06
                            chooligan napisał:

                            > wiktoria21 napisała:
                            > > od pigułek jest ginekolog a nie internista
                            >
                            > i to jest własnie bez sensu.

                            właśnie to ma sens
                            • chooligan Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 13:21
                              Dlaczego? Internista nie umie pisać?
                              • wiktoria21 Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 13:28
                                chooligan napisał:

                                > Dlaczego? Internista nie umie pisać?

                                jak wiesz(ale chyba nie wiesz)to nie chodzi o pisanie a o kwalifikacje,jak
                                wiadomo ginekolog zajmuje sie 'sprawami kobiecymi' a internista nie ma
                                specjalizacji w tej dziedzinie i dlatego nie moze przepisac pigulek.
                                • chooligan Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 13:35
                                  wiktoria21 napisała:
                                  > jak wiesz(ale chyba nie wiesz)to nie chodzi o pisanie a o kwalifikacje,jak
                                  > wiadomo ginekolog zajmuje sie 'sprawami kobiecymi' a internista nie ma
                                  > specjalizacji w tej dziedzinie i dlatego nie moze przepisac pigulek.

                                  Jeżeli zdrowa kobieta potrzebuje pigułki jako śr. antykoncepcyjnego, po co ma
                                  chodzic do specjalisty? Rozumiem cytologia, badania poziomu hormonów czy
                                  generalnie problemy z układem moczowo-płciowym, ale po pigułkę???
                                  • wiktoria21 Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 13:41
                                    chooligan napisał:


                                    > Jeżeli zdrowa kobieta potrzebuje pigułki jako śr. antykoncepcyjnego, po co ma
                                    > chodzic do specjalisty? Rozumiem cytologia, badania poziomu hormonów czy
                                    > generalnie problemy z układem moczowo-płciowym, ale po pigułkę???

                                    Jeżeli już zażywa pigulki to o samo przepisanie recepty nie ma
                                    problemu,internista wypisze,ale jak jeszcze ich nie zazywala,musi najpierw
                                    zrobic badania zanim ginekolog je przepisze,a takie badanie moze wykonac tylko
                                    ginekolog i skierowac na inne moze tylko ginekolog.No i w ogole jak wystapia
                                    jakies problemy to internista sie na tym nie zna.
                                    • chooligan Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 13:49
                                      wiktoria21 napisała:
                                      > Jeżeli już zażywa pigulki to o samo przepisanie recepty nie ma
                                      > problemu,internista wypisze,ale jak jeszcze ich nie zazywala,musi najpierw
                                      > zrobic badania zanim ginekolog je przepisze,a takie badanie moze wykonac
                                      tylko
                                      > ginekolog i skierowac na inne moze tylko ginekolog.No i w ogole jak wystapia
                                      > jakies problemy to internista sie na tym nie zna.

                                      ...jak ma problemy, zgoda. Ale przeciez napisałem wyraźnie: zdrowa kobieta.
                                      Nie przeceniaj samego gino badania - nie trzeba być specem z wieloletnia
                                      praktyka aby zauważyć stany zapalne czy infekcje, zarówno pochwy jak i ujścia
                                      macicy. Kup wziernik, poproś chłopaka to cie zbada i zaoszczędzisz
                                      kilkadziesiąt zetów na kino. A co dopiero lekarz internista, który przez 2 lata
                                      miał na medycynie kurs ginekologii.
                                      • wiktoria21 Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 14:01
                                        chooligan napisał:

                                        > ...jak ma problemy, zgoda. Ale przeciez napisałem wyraźnie: zdrowa kobieta.
                                        > Nie przeceniaj samego gino badania - nie trzeba być specem z wieloletnia
                                        > praktyka aby zauważyć stany zapalne czy infekcje, zarówno pochwy jak i ujścia
                                        > macicy. Kup wziernik, poproś chłopaka to cie zbada i zaoszczędzisz
                                        > kilkadziesiąt zetów na kino. A co dopiero lekarz internista, który przez 2
                                        lata miał na medycynie kurs ginekologii.

                                        Ty jesteś chyba nienoramlny,co Ty w ogóle piszesz?Aż rozpacz bierze...
                                        • chooligan Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm 18.06.03, 14:06
                                          wiktoria21 napisała:
                                          > Aż rozpacz bierze...

                                          To idź do ginekologa, to lekarz od kobiet.
                                          • Gość: melmire Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 18.06.03, 15:40
                                            Wnioskuje ze nie przeszkadzaloby ci gdyby twoja zone ginekologicznie badal
                                            internista? Masz jakis uraz do ginow czy jak?
                                            A co do "zdrowych kobiet" - wiele chorob kobiecych jest na poczatku
                                            bezobjawowych, i bez badania sie ich nie wykryje. Ponadto trzeba jeszcze badac
                                            piersi na okolicznosc raka itp.
                  • Gość: Richelieu* Re: Przyjemność podczas badania - kretynizm IP: *.localdomain / 192.168.0.* 17.06.03, 19:02
                    >
                    > Troche mieszasz. Nie mam zamiaru udowadniać zależności które nie wystepują.
                    > Natomiast na pewno zdziwienie musi budzić częstotliwość wizyt u ginekologów w
                    > porownaniu z lekarzami innych specjalizacji - i tu mozna wrócić do chorób
                    > kobiecych: czy faktycznie 50% chorujacych kobiet to efekt powikłań narządów
                    > rodnych? Bo mnie sie wydaje że nie.



                    Już melmire napisała.. np. tabletki hormonalne, ktoś musi je zapisać. A jeśli
                    chodzi o badania. Z pewnością choroby dróg rodnych kobiety są przyczyną
                    większej ilości kłopotów, żeby nie powiedzieć powikłań niż inne części ciała.
                    Weźmy chociażby ciążę. 10% małżeństw ma kłopoty z zajciem. Chcąc więc dojść do
                    tego, kto nie może mieć dzieci kobieta też musi być przebadana i to kilka razy.
                    Leczenie bezpłodności jest naturalnie farmakologiczne, ale jeśli to coś
                    poważnego i trzeba będzie otworzyć jamę brzuszną.. A potem cały czas mieć
                    kobietę na obserwacji.. te obserwacje.. mmm. A coraz częstsze nieregularne
                    miesiączki u kobiet nawet po 20 r.ż połączone z bólami i prawdopodobnie
                    związane z torbielami. I znowu obserwacja. A jeszcze te wymazy aby wykluczyć
                    raka szyjki macicy.
                    Kobiety chodzą często o ginekologa bo nie dość, że badania ginekologiczne są
                    obowiązkowym pracowniczym badaniem, jak krew czy mocz, a po drugie kobieta co
                    miesiąc ma okazję przekonać się lub raczej domyśleć się czy z nią wszystko w
                    porządku. Przy takiej edukacji zdrowotnej każdy wie, że odpowiednio wczesne
                    wykrycie tego czy tamtego pozwoli uchronić pierś przed usunięciem a kobietę
                    przed bezpłodnością niewyleczalną.
                    Facet idzie do lekarza generalnie wtedy gdy go żona, matka, kochanka wyciągnie
                    na siłę. Jeśli chodzi o drogi rodne to jedynym zmartwieniem jest czy aby będę
                    mógł, ile mogę, i jak długo jeszcze będę mógł. Ot problem. A te wszystke
                    prostaty są zgłaszane dopiero wtedy gdy trzeba stać okrakiem nad kiblem aby nie
                    pociekło po podłodze. To też przyczyna nadumieralności mężczyzn w stosunku do
                    kobiet. Strach przed lekarzem. I alergia na biały fartuch.




                    > Tak piszesz, ale nie wiesz czy twoja babka trafi na lekarza-zboka czy do
                    > lekarza-lekarza. I pewnie stąd mieszane uczucia.


                    Ja mogę tego nie wiedzieć do jakiego lekarza kobieta chodzi. Ale czy nie ma
                    własnego rozumu by trafiwszy raz do zboka wyjść po 5 minutach. Kurde, przecież
                    to dorośli, samodzielni ludzie. Nie muszę nikogo za rączkę prowadzać. Owszem,
                    córkę mogę zaprowadzić gdy będzie miała nacie lat, nawet trzeba być przy takim
                    badaniu żeby słowa lekarza właciwie zastosować w domu gdy każe córce przyjmować
                    leki na przykład.
    • Gość: ECH... Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.fn.pl / 172.16.78.* 17.06.03, 18:47
      Chciałam się wypowiedzieć , ale trochę żenujący poziom dyskusji...
      Pozdrawiam .
    • kohinor Re: Twoja kobieta u ginekologa 18.06.03, 13:27
      Trzeba byc kompletnym kretynem, zeby byc zazdrosnym o ginekologa.
      Jak ktos jest takim prymitywem, to niech przejmie wzory islamskie: kobiety
      siedziec w domu, a na uclice tylko w czadorach...
      Bosze. I my - PODOBNO - zyjemy w Europie w XXI wieku...
      • chooligan Re: Twoja kobieta u ginekologa 18.06.03, 13:43
        A dlaczego nie?
        Jak facet wsadzi siusiaka do pochwy innej kobiety, to jego kobita podnosi
        wrzask - że zdradził, że nie kocha. A przecież to tylko potrzeba fizjologiczna,
        jak każda. Co to ma wsólnego ze zdradą? Zazdrość i ciemnogród kobiet jest więc
        porównywalny z zazdrością mężczyzn o chociazby ginekologów.
        • Gość: Richelieu* Re: Twoja kobieta u ginekologa IP: *.localdomain / 192.168.0.* 18.06.03, 20:52
          chooligan napisał:

          > A dlaczego nie?
          > Jak facet wsadzi siusiaka do pochwy innej kobiety, to jego kobita podnosi
          > wrzask - że zdradził, że nie kocha. A przecież to tylko potrzeba
          fizjologiczna,
          >
          > jak każda. Co to ma wsólnego ze zdradą? Zazdrość i ciemnogród kobiet jest
          więc
          > porównywalny z zazdrością mężczyzn o chociazby ginekologów.



          Ty mnie ewidentnie ignorujesz chooligan.

          Gdzie więc Ty chodzisz gdy masz problemy z układem moczowym. Chyba do
          rodzinnego po skierowanie do urologa. Nie? A co urolog robi jak nie bada Ci
          podbrzusza. I twoja kobieta nie jest o to zadrosna gdy urologiem jest lekarka a
          nie lekarz? A badania wymazów przez pielęgniarki? Przecież ona chwyta Ci i
          szpatułką wyciąga co trzeba. I nie jest twoj kobieta zazdrosna?

          Ale widzę, że ciągle na jedno kopyto gadasz i to same bzdury
    • sdfsfdsf Re: Twoja kobieta u ginekologa 18.06.03, 21:40
      co za ciemnogrod he he, z pewnymi ludzmi dyskusja nie ma zadnego sensu, wiecej
      nic nie powiem bo sie zaczne denerwowac
    • Gość: asia Re: przykre ale tak jest IP: *.attu.pl / 192.168.7.* 26.06.03, 13:38
      Wiem co mówię bo sama to przeżyłam.Potrzebowałam fachowej porady(niepłodność)
      więc udałam sie do polecanego przez kilka osób ginekologa pracującego w swym
      zawodzie ponad 15 lat.Spodziwałam sie pomocy,tymczasem podczas badania poczułam
      jak o moją stopę ociera się jego członek (oczywiście w zwodzie).Nie trwało to
      długo,ale wystarczyło by odbiło się to na mojej psychice.On oczywiście po
      badaniu zachowywał się jakby nigdy nic się nie stało.Jak tylko wyszłam z
      gabinetu rozryczałam się,mężowi nic nie powiedziałam bo było mi wstyd(chociaż
      nie wiem dlaczego mi).Od tamtej pory chodzę tylko do ginekologa-kobiety.A może
      powinnam była jakoś zareagować może to by coś zmieniło,bo tak to mężczyźni są
      zupełnie nieświadomi,tego,że takie sytuacje mają miejsce.
      • wiktoria21 Re: nie wszedzie tak jest 26.06.03, 16:34
        Gość portalu: asia napisał(a):

        Od tamtej pory chodzę tylko do ginekologa-kobiety.A może
        > powinnam była jakoś zareagować może to by coś zmieniło,bo tak to mężczyźni są
        > zupełnie nieświadomi,tego,że takie sytuacje mają miejsce.

        to jest przypadek 1 na 1000,ja mam do czynienia z profesjonalistami a nie
        zboczeńcami
        • chooligan Ale ty głupia jestes 27.06.03, 08:37
          wiktoria21 napisała:
          > to jest przypadek 1 na 1000,ja mam do czynienia z profesjonalistami a nie
          > zboczeńcami

          To zboczeniec nie może byc profesjonalistą? :)))
          • wiktoria21 Re: Ale ty głupia jestes 27.06.03, 09:29
            chooligan napisał:

            > wiktoria21 napisała:
            > > to jest przypadek 1 na 1000,ja mam do czynienia z profesjonalistami a nie
            > > zboczeńcami
            >
            > To zboczeniec nie może byc profesjonalistą? :)))

            no raczej nie,przynajmniej ja się z tym nie spotkałam...
      • Gość: majka46 Re: przykre ale tak jest IP: *.kom-net.pl 26.06.03, 20:19
        • Gość: majka46 Re: przykre ale tak jest IP: *.kom-net.pl 26.06.03, 20:41
          Powiem szczerze, ze bardzo mnie to rozbawiło doprawdy współczuję lekarz
          zboczeniec, ja przez kilka lat leczyłam się u durnej baby ginekolog, ciekawe co
          lepsze:)- następnym razem przed badaniem daj mu bromu.
          Może miał coś twardego w kieszeni np. klucze.

          pozdr.majka46
    • martinii1 Re: Twoja kobieta u ginekologa 26.06.03, 20:31
      hej :) mysle,ze przesadzasz i to bardzo..a pomyslales o facetach,ktorzy
      korzystaja z porad urologa? moze tam tez ich bada jakas sympatyczna pani
      doktor? moze Ciebie kiedys to spotka? i co wtedy bedzie? Twoja zona czy
      dziweczyna nie bedzie sie zastanawiac kto oglada Twojego ptaszka ani kto wsadza
      placec w Twoj tylek..bo nie to jest istotne..a ginekolodzy kazda pochwe
      traktuja jak kolejny przypadek medyczny..zreezta jak kazdy lekarz..chyba nie
      masz innych problemow..pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka