Dodaj do ulubionych

Kiedy wiotczeje.....

05.09.05, 19:58
Mam pytanie głównie do facetów po 30-tce. W jakim wieku zaczęliście odczuwać
pierwsze oznaki "zmęczenia materiału"? Ponoć w wieku 20-30 facet jest
najsprawniejszy seksualnie, potem zaczyna tracić na rezonie - już nie może
tyle razy, już nie stoi tak mocno, odrobine się kurczy... Czy są tacy, którzy
mimo wieku koło 40-tki nie zauważyli takich zmian?
Obserwuj wątek
    • diabel-tasmanski Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 20:59
      faceci niecierpią mówić o swoich dolegliwościach, a juz w kwestii niewydolności
      sexualnej to mamy totalnego zajoba.
      moze jednak anonimowość w sieci przyniesie jakis efekt i ktos powie ... kiedy
      wiodczeje. Sam jestem ciekawy kiedy zacyna się starość. No bo to że juz nie
      staje jak dawniej to jest oznaka starosci .

      P.s
      naprwde chcialbym sie żeby ktoś ci rzetelnie odpowiedzaił. Ja taż chcialbym to
      wiedziec.
      Odpowiedź na to pytanie ma bardzo duze znaczenie dla wiekszosci facetów.
      bo np. po co facet ma sie żenić jak być moze za klika lat z tego malżenstwa to
      bedzie mial tylko dzieci na które bedzie tyrał do śmierci i żone której nie może
      bzykać.

      Tak. Poznanie odpowiedzi na to pytanie powina mieć kluczowe znaczenie dla
      każdego faceta :)


      • b-beagle Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 21:03
        Nie znam się na waszych problemach ale czy u każdego nie wygląda to inaczej?
      • anetta101 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 21:04
        ja też jestem ciekawa????
        • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 21:16
          mnie takze ciekawosc zjada...
          • tygrysio_misio Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 21:51
            no ale przeciez nie ma co sie wstydzic....czemu nikt nie pisze??
            • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:10
              No to wam powiem. Nic sie nie kurczy. Owszem, w wieku 30-40 lat pojawiają sie
              oznaki spadku sprawnosci, ale trzeba tez brac poprawke na nastepujace fakty:
              1. Faceci w tym wieku zazwyczaj mają tzw. szczyt zawodowy, duzo pracuja, są
              przemęczeni]
              2. Faceci w tym wieku są juz najczęściej ustabilizowani rodzinnie, mają od
              kilku/kilunastu lat stałą partnerkę, pojawia się w ich związku rutyna, która
              zdecydowanie osłabia motywacje do sexu. Kto po 10 latach ma ochotę na drugi czy
              trzeci stosunek z żoną w ciągu jednej nocy? Puknie się wieczorem, ewentualnie
              szybki numerek po obudzeniu i to wszystko
              Natomiast nigdy nie przestają pociagać obce baby (starsze i młodsze). W wieku
              ok 45-50 przeżywa się drugą seksualną młodość. Kobiety tak kręcą, że trudno się
              powstrzymać, a wzwód poranny sprawia ból. Myślę, że to napięcie jest powodem
              chodzenia do burdelu, rzucania sie na sekretarki itp. przez wydawałoby się
              statecznych małozonków. Podczas takiego skoku w bok z fajną dziewczyną można
              przez całą noc robić rzeczy, o których nie sniło się dwudziestolatkom. Jak
              długo trwa ten stan - jeszcze nie wiem. Mnie na razie mocno trzyma.
              • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:16
                A masz zone???
                • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:17
                  Mam, od prawie 25 lat
                  • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:21
                    I co ona na to, ze do domu uciech chodzisz i ze ja zdradzasz? Biedna kobieta.
                    • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:26
                      asiulka81 napisała:

                      > I co ona na to, ze do domu uciech chodzisz i ze ja zdradzasz? Biedna kobieta.

                      A gdzie ja napisałem, że tak znowu chodzę?. Napisałem: "Myślę, że to napięcie
                      jest powodem chodzenia do burdelu, rzucania sie na sekretarki itp. przez
                      wydawałoby się statecznych małozonków". I tyle. Żeby pokazać sprawę na szerszym
                      tle.



                      • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:27
                        Czyli jestes wierny???
                        Napisz prosze, bo tak sie zastanawiam czy to mozliwe zyc razem 25 lat i sie nie
                        zdradzic ani razu.
                        • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:29
                          asiulka81 napisała:

                          > Czyli jestes wierny???
                          > Napisz prosze, bo tak sie zastanawiam czy to mozliwe zyc razem 25 lat i sie
                          nie zdradzic ani razu.

                          To raczej nie jest mozliwe.
                          • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:29
                            To zdradzil w koncu swoja zone czy nie???
                            Bo napisale "raczej", czyli moze to jet wykonalne aby sie nadal kochac i nie
                            skakac w bok.
                            • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:33
                              No pewnie, że nie da się nie zdradzić. Ale czy każde "przespanie się" z kimś to
                              musi byc od razu zdrada. Zdrada to jest raczej w głowie. Poza tym w pewnym
                              wieku podchodzi sie do życia z wiekszym dystansem, mniej pryncypialnie. Świat
                              przestaje byc czarno-biały, nabiera odcieni, co innego staje sie ważne.
                              • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:36
                                A myslisz, ze zona tez cie zdradza? Moze ana jest wierna i sprawiasz jej
                                przykrosc. Wydaje mi sie ze kobiety sa uczciwsze w tej materii.
                                • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:43
                                  Może, ale jak mówiłem z czasem inne rzeczy są ważne. Zdrada fizyczna jest
                                  inaczej odbierana niż wówczas gdy ma się 20 lat i człowiek mysli, że ta truga
                                  osoba jest jego częścią.
                                  • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:44
                                    No to jak jestes nieszczesliwy w malzenstwie i wypalilo sie uczucie to badz
                                    szczery i rozwiedz sie. nie badz hipokrytą!
                                    • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:52
                                      Dlaczego miałbym sie rozwodzić? Łączy mnie z zoną 25 lat róznych przeżyć, które
                                      sprawiły, że jesteśmy najblizszymi sobie osobami, świetnie się znamy, mamy
                                      udane dzieci, wspomnienia, plany. Bylismy wiele razy pod wozem i czasem na
                                      wozie. Nie mozna stawiać sprawy na ostrzu noża. A gdyby moja zona powiedzmy
                                      zwariowała i zaczęła chodzić w stroju toples po ulicy? to co miałbym sie z nią
                                      rozwieść? Wspólne zycie składa się z róznych momentów - lepszych i gorszych. I
                                      na związek trzeba patrzeć nie przez pryzmat jednego wydarzenia lecz całej masy
                                      zdarzeń.
                                      • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:53
                                        No ale przeciez mozesz ja czyms zarazic szlajajac sie z obcymi babami!!!
                                        • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:58
                                          a kto powiedział, że ja się szlajam i ze z obcymi? Odpowiadałem na pytania, jak
                                          to jest z chęcią i mozliwościami koło 50.
                                          • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 23:03
                                            control napisał:

                                            > a kto powiedział, że ja się szlajam i ze z obcymi? Odpowiadałem na pytania,
                                            jak
                                            >
                                            > to jest z chęcią i mozliwościami koło 50.


                                            We wczesniejszych postach dales do zrozumienia ze zdradziles zone,
                                            wywnioskowalam wiec ze z kims musiales to zrobic, no bo nie z materacem! A jak
                                            z kims to zrobiles to mogles przeciez przywlec jakies chorobstwo. Kolezanka z
                                            pracy czy sekretarka tez moze miec rzezaczke!
                                            • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 23:09
                                              Widocznie inaczej rozumiemy słowo szlajanie się. Poza tym nie zadaję się z
                                              tirówkami lub innymi osobami, które mają syfa lub tego rodzaju przypadłości.
                                              Daj spokój, czy naprawdę uwazasz, że sex nie z zoną/meżem kończy się choroba
                                              weneryczną? Naczytałaś sie jakiś starych książek?
                                              • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 23:13
                                                Niczego sie nie naczytalam. Ale moja przyjaciolka miala chlopaka, ktory zarazil
                                                ja grzybica. Przywlekl ja od swojej poprzedniej dziewczyny, ktora podobno byla
                                                porzadna ;)
                                                • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 23:16
                                                  No to miała pecha, ale mam nadzieje, że nie umarła od tej grzybicy. Gdyby w
                                                  sprawach damsko meskich tylko takie problemy były...
                                                  • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 23:18
                                                    No nie umarla, ale po lekarzach sie nalatale. Przeciesz Ty tez moglbys czyms
                                                    zone zrazic. Nie pomyslales o tym???
                                                    A on na pewno cie bardzo kocha, a Ty jej takie rzeczy robisz. Biedna kobieta.
                                                    Mam nadzieje ze nie bede nigdy w takiej sytuacji. Cenie sobie szczerosc i
                                                    wolabym odejsc od partnera niz tkwic w oszukanczym wypalonym zwiazku.
                                      • tygrysio_misio Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:56
                                        wiec czym dla Ciebie jest zdrada...czyli wyskok w bok??

                                        jakbys zareagowa wiedzac ze Twoja zona tez skacze w bok??

                                        czy taki skok w bok oddala Cie uczuciowo od zony czy przybliza i dlaczego?
                                        • tygrysio_misio Napisz prosze!! 05.09.05, 23:13
                                          napisz jak to wplynelo na uczucia do Twojej zony i na cala reszte w małzenstwie.
                          • sulpmerg Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 06.09.05, 00:06
                            Co wy chrzanicie, mozna byc wiernym cale zycie(chyba ze mowicie o zdradzie w
                            myslach), nie powiem ze to jest latwe, bo nie jest, ale nie sadze aby ten swiat
                            byl az tak porabany. Dalej, znam wielu gosci, co wyznaja zasade ze sa wierni
                            swoim dziewczynom, i sa rzeczywiscie wierni(testowalem kilku takich i nie
                            poddalo sie, nawet jak mieli fajna niunie podana jak na talerzu) oczywiscie nie
                            dam sobie uciasc reki ze tak bedzie zawsze, ale to juz jakis dobry znak, nie??
                            • asiulka81 Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 06.09.05, 00:08
                              Oby Twoj post okzala sie prawdziwym. Moze nie strace wiary w milosc???
              • tygrysio_misio Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:17
                no to wiemy ile masz lat:)
                • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:19
                  tygrysio_misio napisała:

                  > no to wiemy ile masz lat:)
                  >
                  O, a to jakaś sensacja?
                  • tygrysio_misio Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:22
                    nie ale zaraz mozesz powiedziec za duzo:)))
              • turbolover Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:20
                serio nic się nie kurczy? ja czytałem gdzieś, że około centymentra do półtora
                się traci z wiekiem. i że owszem, baby chodzą po głowie, ale co innego głowa, a
                co innego lędźwia...
                no ale jesli to co piszesz to prawda, ktora odnosi się do Ciebie, to cieszę
                się, że widać to nie absolutna reguła. Pozdrawiam
                • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:28
                  O kurczeniu nie ma mowy - przeciwnie.
                  • turbolover Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:35
                    jakto przeciwnie? ROŚNIE??
                    myslalem ze rosnie do 20 roku zycia:]
                    • control Re: Ciekawe czy ktos ci odpowie. 05.09.05, 22:41
                      No pewnie faktycznie nie rośnie, ale takie sprawia wrażenie :) Gdy ci stanie (a
                      staje wciąż), to głupio ci, bo widać to na pierwszy rzut oka, a czasem
                      okoliczności są niefortunne. I wcale nie chcesz, by kobieta (a może i inne
                      osoby) to widziała
    • diabel-tasmanski olśniło mnie 05.09.05, 22:19
      Co sie mam zastanawiać kiedy zacznie mniej stawać. Viagra - rozwiązuje takie
      problemy :)
      • turbolover viagra dużo kosztuje n/t 05.09.05, 22:23
        • diabel-tasmanski Re: viagra dużo kosztuje n/t 05.09.05, 22:42
          www.pharmacy.e-vip.pl/usa/viagra.php
          a to chyba jakas podróba.
          generic-pharmacy.kei.pl/generic-viagra.php
          • turbolover Re: viagra dużo kosztuje n/t 05.09.05, 22:46
            no co, 60 dolców za 3 tabletki to wg ciebie mało?
            • diabel-tasmanski Re: viagra dużo kosztuje n/t 05.09.05, 22:56
              w dużych opakowaniach wychodzi znacznie korzystniej :)
      • tygrysio_misio Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:23
        no ale po co komu rozwiazane problemy jak serce od Viagry moze pasc trupem:)
        • diabel-tasmanski Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:31
          to prawda ze po viagrze można kopnąc w kalendarz.
          ale co taki gośc ma do stracenia?
          • control Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:35
            diabel-tasmanski napisał:

            > to prawda ze po viagrze można kopnąc w kalendarz.
            > ale co taki gośc ma do stracenia?
            >
            Taki czyli jaki?
            • diabel-tasmanski Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:40
              taki ktory ma w spodniach kit :)
              Po co ma żyć taki facet? Dlaczego ma mu zależec na tym zeby przeżyć ?
              • asiulka81 Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:43
                A czy zycie polega tylko na bzykaniu??? Przeciez sa jeszcze inne fajne
                rozrywki. Piszesz jakbys mial 14 lat a Twoje zycie krecilo sie wylacznie wokol
                onanizmu!
                • diabel-tasmanski Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:50
                  > A czy zycie polega tylko na bzykaniu??? Przeciez sa jeszcze inne fajne
                  > rozrywki.
                  Nie tylko na bzykaniu, ale bzykanie jest bardzi ważne.
                  Piszesz tak jakbyś sobie z tego nie zdawała sprawy że facet mysli o bzykaniu
                  baaardzo często.
                  • asiulka81 Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:52
                    No to chyba sobie nie zdaje sprawy... Bo ja np nie mysle stale...
                    • diabel-tasmanski Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:59
                      facet też nie myśli stale o sekse ale bardzo często.
                      czytalem gdzieś że jak to badali to wyszlo że klilka razy a minute faet ma
                      sexualne skojarzenia. Nie wiem jaka była metoda badania - czy to były myśli czy
                      tylko aktywnośc obszarów mózgu odpowiedzialnych za sexulaność.
                      • asiulka81 Do diabla??? 05.09.05, 23:01
                        Ile masz lat???
                        • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:06
                          asiulka81 napisała:

                          > Ile masz lat???

                          tyle że jeszcze mi staje :)
                          • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:07
                            Czyli ile???? Napisz prosze.
                            • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:11
                              31. No i co z tego wywniskujesz ? :)
                              • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:12
                                ale naprawde czy zartujesz???
                                • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:15
                                  naprawde.
                                  dlaczego mam żartować , czy wstydzić sie swojego wieku?
                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:16
                                    a jestes wolny??? Hmmmm
                                    • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:17
                                      > a jestes wolny??? Hmmmm
                                      Raczej szybki :)
                                      • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:20
                                        Szybko konczysz ;))) Oj to niedobrze chyba... hihiii ;DDD
                                        • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:21
                                          raczej szybko zaczynam kolejne dzialania :)
                                          • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:22
                                            eee to nie typ dla mnie ;)))
                                            • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:24
                                              no i spie... mila pogawędke. :)
                                              • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:27
                                                spaaac mi sie juz chce, a sama do lozka ide...
                                                • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:33
                                                  jakbys nie była oziebła to mogla byś kogos zaprosić a tak musisz sei trzymac
                                                  swojej wersji :)
                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:34
                                                    Ale takiego przygodnego to mi sie nie usmiecha sprowadzac do mieszkanka. Wiec
                                                    samemu trzeba isc. Nieestety strzala Amora nie strzelila jeszcze we mnie
                                                  • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:43
                                                    Sama widzisz. Potrzebujesz strzaly amora nie sexu. Widocznie jesteś oziebła :)
                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:44
                                                    A ty mozesz tak sex bez milosci uprawiac???
                                                    Bo ja nie moge.
                                                  • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:52
                                                    każdy facet to może ja nie jestem wyjatkiem :)
                                                    tak nas facetów stworzyla natura więc co mam mieć pretensje do ewolucji czy pana
                                                    boga
                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:55
                                                    Buuu Czemu Tak jest???
                                                    A nie jest przyjemniej i fajniej jak seksisz sie z kims kogo kochasz???
                                                  • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:05
                                                    asiulka81 napisała:

                                                    > Buuu Czemu Tak jest???
                                                    > A nie jest przyjemniej i fajniej jak seksisz sie z kims kogo kochasz???

                                                    oczywiście że jest przyjemniej. zakochana kobieta jest takze bardziej
                                                    zangarzowana w bzykanie.:)
                                                    Co nie zmienia faktu że natura każe facetom podobnie jak kobietom przekazywać
                                                    geny.
                                                  • asiulka81 Czyli zakochane kobiety chca sie bzykac !!! 06.09.05, 00:07
                                                    Widzisz, chca!!! Tylko musza byc zakochane. A wy to jak takie zwierzaczki
                                                    jestescie, tak bez milosci mozecie, a fe...
                                                  • diabel-tasmanski Re: Czyli zakochane kobiety chca sie bzykac !!! 06.09.05, 00:11
                                                    hmmm chcą czsami.
                                                    ale żeby te checi były jeszcze częściej od Barbórki :)
                                                    nie czarujmy sie najcxzęściej to jest tak ze kobieta gra sexem nawet jak jest
                                                    zakochana. No bo ile trwa takie zauroczenie - najwyżej 3 miesiace potem to
                                                    juzzaczynaćie budować poważny związek i potrzebujecie karty przetagrowej :)
                                                  • asiulka81 Re: Czyli zakochane kobiety chca sie bzykac !!! 06.09.05, 00:13
                                                    A Ty nie chcialbys zbudowac powaznego zwiazku? Nie chcesz miec rodziny i
                                                    dzieci? Przeciez rodzina to najlepsza rzecz jaka moze spotkac czlowieka.
                                  • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:37
                                    nie masz sie wstydzic wogole ale myslalam ze jestes starszy

                                    pozatym znam starych prykow w wieku 22 lat i znam 35 lataka ktory nigdy juz
                                    chyba nie zpierdzieleje...
                                    • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:08
                                      jak to dziwnie ludzie mnie oceniaja.
                                      jeden facet pisal mi na forum że jestem kobieta.
                                      na tym wątku byłem juz posądzony o 14 lat
                                      a ty sądziłaś że jestem jeszcze starszy - ale nie martw sie raczje będe. No
                                      chyba że przyjdzie mi sobie żyły ciąć :)
                                      • asiulka81 Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:10
                                        Ojej nie pisz tak. Jakie zyly??? Zycie to cos pieknego, nie ma sensu umierac...
                                        Duzo interesujacych rzeczy by Cie ominelo.
                                        • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:14
                                          ale ja nie pisze że sie będe zabijal dzisiaj czy jutro. Poprostu ne wykluczam
                                          takiego rozwiązania. Z tygrysiem_misiem pisaliśmy przed chwila o sposobach
                                          samobójstwa to wlaczyłem to o żyłach i tyle :)
                                          • asiulka81 Dobranoc Diabelku 06.09.05, 00:17
                                            Mam nadzieje ze nigdy nie zrobisz sobie krzywdy. Spij smacznie i niech Ci sie
                                            przysnia wymarzone kobietki.;)))
                                            • tygrysio_misio Re: Dobranoc Diabelku 06.09.05, 00:23
                                              ja tez nie wykluczam tej mozliwosci choc nie wiem co musialo by mnie sklonic do
                                              tego zeby pozbawic sie nadzieji

                                              ja sie teraz dowiedzialm ze warto walczyc(o faceta i o wszystko) bo sie czasem
                                              udaje...nawet gdybym byla sama i nikomu niepotrzena nie odwazylabym sie poddac
                                              i pozbawic siebie mysli ze moze jeszcze ktos mnie pokocha albo polubi i bede
                                              szczesliwa


                                              jakos tej nadzieji najtrudniej jest mi sie pozbawic...
                                              • diabel-tasmanski dobranoc tygrysku :) 06.09.05, 00:33
                                                > ja tez nie wykluczam tej mozliwosci choc nie wiem co musialo by mnie sklonic do
                                                >
                                                > tego zeby pozbawic sie nadzieji
                                                >
                                                > ja sie teraz dowiedzialm ze warto walczyc(o faceta i o wszystko) bo sie czasem
                                                > udaje...nawet gdybym byla sama i nikomu niepotrzena nie odwazylabym sie poddac
                                                > i pozbawic siebie mysli ze moze jeszcze ktos mnie pokocha albo polubi i bede
                                                > szczesliwa
                                                > jakos tej nadzieji najtrudniej jest mi sie pozbawic...

                                                Piszesz tak bo jesteś zakochana. Pomyśl jak łatwo moze zmienić to jedno jego
                                                slowo.

                                                dobranoc
                                                • tygrysio_misio Re: dobranoc tygrysku :) 06.09.05, 00:35
                                                  nie mowie o tym temu ze jestem zakochana...myslam o smierci jak bylam zalamana
                                                  bo on sie po 2 pieknych tygodniach przestal odzywac....bylam zalamana a mimi to
                                                  nie potrafilabym wtedy pozbawic sie nadzieji na lepsze zycie...

                                                  i temu nie wiem co mogloby mnie do tego naklonic....i mam nadzieje ze nigdy sie
                                                  nie dowiem

                                                  dobranoc Diabełku:)
                                            • diabel-tasmanski Dobranoc asiulka 06.09.05, 00:36
                                              asiulka81 napisała:
                                              > Mam nadzieje ze nigdy nie zrobisz sobie krzywdy. Spij smacznie i niech Ci sie
                                              > przysnia wymarzone kobietki.;)))

                                              Co bedzie to bedzie nie będe martwił sie na zapas.


                                              a tobie niech sie przysni ten od strzały :)



                              • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:14
                                Zaloze sie ze nie masz 31, bo zbyt sie pasjonujesz seksem.
                                • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:16
                                  Pasjonuje sie sexem bo sex jest paskonujący :)
                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:19
                                    a dla mnie jakos nie... chyba jestem oziebla... ;(
                                    • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:23
                                      asiulka81 napisała:

                                      > a dla mnie jakos nie... chyba jestem oziebla... ;(
                                      nie obraź sie ale statystycznie rzecz biorąc masz racje :)
                                      • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:26
                                        a czemu statystycznie rzecz biorac???
                                        • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:30
                                          Bo wiekszośc kobiet nie lubi sexu. Tak zarz pewnie wyjadą mi tu jaies panny z z
                                          tekstami że barzo lubia itd. To tylko propaganda i marketing jest.


                                          • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:33
                                            A jak myslisz? Czemu tak jest?
                                            • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:42
                                              co czemu?
                                              • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:44
                                                No niby czemu nie lubimy sexu? Jak myslisz czemu?
                                                • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:47
                                                  bo taka juz wasza natura. sex jest dla was droga a dkla facetów celem :)
                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:48
                                                    Wnioskuje z tego co piszesz ze nie masz kobiety. Biedaczek. Chetnie bym Cie
                                                    usidlila. ;DDD
                                                  • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:54
                                                    odwal sie od Diabełka!!! :)))))
                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:56
                                                    tygrysio_misio napisała:

                                                    > odwal sie od Diabełka!!! :)))))
                                                    >
                                                    >

                                                    Ale czemu??? Moze bym go zmienila na lepsze ;)))
                                                  • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:58
                                                    A sie do niego nie dotykaj
                                                    On nie jest dla Ciebie
                                                    Ty chcesz go wykorzystac a nie zmienic

                                                    ja was znam!!

                                                    :)))
                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:59
                                                    tygrysio_misio napisała:

                                                    > A sie do niego nie dotykaj
                                                    > On nie jest dla Ciebie
                                                    > Ty chcesz go wykorzystac a nie zmienic
                                                    >
                                                    > ja was znam!!
                                                    >


                                                    Was, tzn "kogo"???

                                                    Ja bym go na lepsze zmienila. Milusinskim by sie stal. ;)))
                                                    > :)))
                                                    >
                                                    >
                                                  • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:03
                                                    a czyż on nie jest....???
                                                  • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:17
                                                    tygrysio_misio napisała:

                                                    > A sie do niego nie dotykaj
                                                    > On nie jest dla Ciebie
                                                    > Ty chcesz go wykorzystac a nie zmienic
                                                    > ja was znam!!

                                                    bo znasz siebie jako tako ?
                                                  • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:17
                                                    > Ale czemu??? Moze bym go zmienila na lepsze ;)))
                                                    jak mozna przypuszczać że mozna zmienic diabelska nature :)
                                                  • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:16
                                                    asiulka81 napisała:

                                                    > Wnioskuje z tego co piszesz ze nie masz kobiety. Biedaczek. Chetnie bym Cie
                                                    > usidlila. ;DDD


                                                    ale miewam :)
                                                    czasami na dlużej ale najczęsciej na krócej :)
                                          • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:41
                                            Diabelku...my lubimy sex i to szalenie....ale z tymi jedynymi
                                            • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:45
                                              wiem wiem. Lubicie ale ..... (w miejsce ktopek wstawić liste warunków).
                                              ineresujace wytłumaczenie
                                              :)

                                              • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:50
                                                a;e to "ale" czyli ten jedyny i sex z nim,a nawet samo dotkniecie czy pocalunek
                                                jest najprzyjemniejsze co mozna robic...jak sie kogos zupelnie nie brzydzi i
                                                nie wstydzi i chce mu sie oddac całą (duchowo a nie cielesnie) i chce mu sie
                                                poswiecic zycie.

                                                Wtedy fakt ze dotyka on miejsc ktorych nie moze dotknac nikt inny jest
                                                najlepszym co moze spotkac czlowieka...i taką spokojną i szczesliwą sie jest
                                                • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 05.09.05, 23:58
                                                  > a;e to "ale" czyli ten jedyny i sex z nim,a nawet samo dotkniecie czy pocalunek
                                                  > jest najprzyjemniejsze co mozna robic...jak sie kogos zupelnie nie brzydzi i
                                                  > nie wstydzi i chce mu sie oddac całą (duchowo a nie cielesnie) i chce mu sie
                                                  > poswiecic zycie.
                                                  > Wtedy fakt ze dotyka on miejsc ktorych nie moze dotknac nikt inny jest
                                                  > najlepszym co moze spotkac czlowieka...i taką spokojną i szczesliwą si

                                                  niezupełnie zrozumiałem ale staram sie. Fakt taka bliskosc jest baaardzo fajna.
                                                  zakochanie fajna sprawa jest w sumie. szkoda że z czasem sie z tego wyrasta tak
                                                  samo jak z bajek i bocianów :)




                                                  tak chwilowe

                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:00
                                                    Czemu wyrasta? A zcemu zakochanie nie moze przerodzic sie w cudna i wieczną
                                                    milosc???
                                                  • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:02
                                                    wlasnie to jest smutne ze sie wyrasta czasem....

                                                    ale mi sie wydaje ze za te kilka chcil szczescia i spokoju warto poswiecic sie
                                                    i narazic na przykrosci i bol potem....

                                                    ja nie zaluje zadnego zwiazku..nawet jak za 2 tygodnie oslepienia i szczescia
                                                    pote cierpialam rok (tak nawiasem to po 2 latach ja sama zadzwonilam bo
                                                    tesknilam.. i teraz jestesmy razem)
                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:06
                                                    Hmm. To moze ja tez powinnam zadzwonic do milosci swojego zycia. Tylko jesli on
                                                    ma juz kogos??? I juz by mnie nie zechcial??? Nie odwazylabym sie na taki krok.
                                                    Wole poczekac i moze jakas inna milosc mnie trafi. Moze nie bedzie juz taka
                                                    namietna i silna... ale tez da troche radosci...
                                                  • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:18
                                                    ja nie tyle ze chcialam do niego zadzwonic jako do milosci...myslalam ze to
                                                    minelo..ze zrozumialam ze juz koniec i sie z tym pogadzialam i juz
                                                    rozumiem...juz nie plakalam w nocy i nie budzialam sie z mysla o nim...poprostu
                                                    brakowalo mi go jako czlowieka bo czulam ze to jest jeden z nielicznych ludzi
                                                    ktorzy mnie rozumieje i czulam ze ja go rozumiem(choc zdawac by sie moglo ze
                                                    sie nie znalismy)

                                                    on potem przyznal ze jak mnie poznal to zmienil o mnie zdanie , ale ja nadal
                                                    mysle o nim to samo-poprostu wiedzialm jaki jest i rozumialam i nawet teraz
                                                    mysla ze jest lepszy od tego kogos kogo mialm w glowie zasypiajac z mysla o nim

                                                    a zadzwonilam bo doszlam do wniosku ze nie moga pozwolic zeby jeden z
                                                    najwazniejszych w moim zyciu ludzi poprostu z glupich powodow..glupich plotek
                                                    sie do mnie nie odzywal

                                                    wiedzialm ze on odowi..ze sie wykreci tym ze nie moze czy cos,ale on znalaz
                                                    jakos nowa taktyle wykretow i powiedzial "tak,ale nie teraz bo jestem zajety"

                                                    ja potem wyjechalam, ale myslalam o nim i o tym "tak" ...gdyby powiedzial to co
                                                    zawsze mowil to bym zrezygnowala ...ale to bylo "tak"

                                                    potem sie przyznal do tego ze nawet nie zapisal wtedy przez tel mojego
                                                    numeru ..ale mi chodzilo po glowie te jego tak

                                                    mnie nie bylo w moim miescie ale jak wrocilam to zaszlam do niego po 2 latach
                                                    bez slowa skierowanego do siebie i chyba roku bez kontaktu wzrokowego

                                                    poczulam ze to nie jest "juz po wszystkim" ale tylko po to zeby jego nie
                                                    stracic 2 raz powstrzymywalam sie.....i rozmawialam z nim(choc on nie chcial i
                                                    po tym co mu zupelnie szczerze powiedzialm robil to z litosci) i jakos sie
                                                    dogadywalismy i on wkoncu powiedzial ze "jestesmy przyjaciolmi"

                                                    potem bylo ciezko bo on sobie przygruchal dziewczyne choc z niskich pobudek a
                                                    nie z milosci

                                                    no i wytrzymalismy kryzys i zblizalismy sie do siebie coraz blizej , bo jak to
                                                    on moiw "potrzebujemy siebie" - wpierw jako przyjaciele a teraz jako para
                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:24
                                                    Gdy czytalam Twoje slowa znowu wrocily wszytkie moje stare rozterki i udreki,
                                                    ktore gdzie zagrzebalam w sobie. Wciaz staram sie zabic ta milosc w sobie, ale
                                                    chyba mi nie wychodzi. Ja juz drugi rok go nie wiedze. Czasem piszemy do siebie
                                                    i to na tyle naszego kontaktu. Ale on gdzies tam stale we mnie tkwi. Moze mi
                                                    sie przysni teraz. Jestem juz zmeczona . Nie mam sily juz pisac.
                                                    Dobranoc Tygrysio_miso.
                                                    Zycze Ci kolorowych snow.
                                                  • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:27
                                                    widzisz..nigdy nic nie wiadomo...moze ty nie mozesz/nie chcesz sie odwazyc i
                                                    zadzwonic...a moze to i dobrze bo bys marnowala czas i przegapila kogos kto
                                                    niedlugo sie zjawi

                                                    dobranoc...

                                                    kiedys to minie..najprawdopodobniej jak ktos ci sie napatoczy pod nogi:) i
                                                    bedzie dobrze zobaczysz:)

                                                    buzibuzi
                                                  • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:23
                                                    asiulka81 napisała:
                                                    > Hmm. To moze ja tez powinnam zadzwonic do milosci swojego zycia. Tylko jesli on
                                                    >
                                                    > ma juz kogos??? I juz by mnie nie zechcial??? Nie odwazylabym sie na taki krok.
                                                    >
                                                    > Wole poczekac i moze jakas inna milosc mnie trafi. Moze nie bedzie juz taka
                                                    > namietna i silna... ale tez da troche radosci...

                                                    o tu chyba trafiasz w sedno.
                                                    widzisz sama jesteś skłonna rezygnować chcesz zadawalać sie "półsrodklami"
                                                    Widzisz ze nie mozesz mieć wszystkiego wiec jesteś skłonna brać to co podejdzie .
                                                    I jak to sie ma do tych opowiatek o tym jedynym?



                                                  • asiulka81 Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:26
                                                    diabelku, to jest zupelnie inna sytuacja. On nie chce ze mna byc. Tak mi sie
                                                    zdaje. Wiec co mi pozostaje. Byc sama do konca zycia...?
                                                  • diabel-tasmanski Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:25
                                                    tygrysio_misio napisała:

                                                    > wlasnie to jest smutne ze sie wyrasta czasem....

                                                    nie jets ale na tym pogobno polega dorosłość i budowanie poważnych związków :(

                                                    > ale mi sie wydaje ze za te kilka chcil szczescia i spokoju warto poswiecic sie
                                                    > i narazic na przykrosci i bol potem....
                                                    >
                                                    > ja nie zaluje zadnego zwiazku..nawet jak za 2 tygodnie oslepienia i szczescia
                                                    > pote cierpialam rok (tak nawiasem to po 2 latach ja sama zadzwonilam bo
                                                    > tesknilam.. i teraz jestesmy razem)

                                                    Ale czy zawsze bedziesz taka skłonna do ryzyka?

                                                  • tygrysio_misio Re: Do diabla??? 06.09.05, 00:33
                                                    diabel-tasmanski napisał:
                                                    > Ale czy zawsze bedziesz taka skłonna do ryzyka?
                                                    >


                                                    nie zawsze..ale w tym jednym czulam ze warto .... innym razem nie czulam i
                                                    dobrze bo poznalam przez to tegodla ktorego bylo warto

                                                    to ze teraz ponioslam ryzyko i walczylam chocby o to zebysmy byli znajomymi
                                                    strasznie mnie podbudowalo...bo jesli to mi sie udalo to czy jest cos z czym
                                                    nie moge sobie poradzic

                                                    nie ze wszystkim jest tak szczesliwe ale to przekonuje ze warto czasem jak sie
                                                    naprawde czuje ze trzeba:)
              • turbolover Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:44
                poczekaj aż ciebie dopadną problemy z erekcją
                powody mogą być różne - cukrzyca, uraz rdzenia kręgowego, nadciśnienie
                niektóre z nich wykluczają użycie viagry
                i co wtedy zrobisz - powiesisz się?
                • diabel-tasmanski Re: olśniło mnie 05.09.05, 22:47
                  nie zaakceptuje kalectwa u siebie
                  • turbolover tzn? 05.09.05, 22:59
                    sznur i klamka?
                    • diabel-tasmanski Re: tzn? 05.09.05, 23:08
                      turbolover napisał:

                      > sznur i klamka?
                      nie podoba ni sie ta metoda. Jak sie zabić to z klasą
                      • tygrysio_misio Re: tzn? 05.09.05, 23:12
                        ja bym sie zabila przy pomocy ciecia zyl...czysto(jesli sie nie wejdzie w wanne
                        tylko zanurzy reke w wodzie zeby nie nachlapac) i do tego mozna do czasu czuc
                        jak to jest jak zycie odplywa coraz dalej......no i na odratowanie wieksza
                        szansa bo zawsze mozna zadzwonic....
                        • diabel-tasmanski Re: tzn? 05.09.05, 23:20
                          no i to jest śmierć z klasą. Pełna swiadomość do końca ... można wykazać sie
                          konsekwencjaw dzialaniu.
                          Strzal w lepetyne też jest fajny.
                          wypadek samochodowy , tabnetki itp juz nie są fajne
                          • tygrysio_misio Re: tzn? 05.09.05, 23:35
                            strzal moze i tak....ale nie chcialabym zeby znalezli mnie z rozwalona glowa i
                            w kaluzy krwi...potem tyle sprzatania i tyle bolu dla tych ktorzy widzieli by
                            mnie w takim stanie

                            wydaje mi sie ze takie odplywanie moze byc nawet ciekawe i mile...

                            a co do skoku z wiezowcow to niebardzo...balabym sie uderzenia naglego i tego
                            co moze ono spowodowac zanim umre...ciekawe jakie to uczucie jak wnetrznosci
                            spadaja a potem nagle sa zatrzymane...ciekawe jak to jest jak serce i
                            wnetrznosci pekaja.....napewno nie jest mile
                            • diabel-tasmanski Re: tzn? 05.09.05, 23:42
                              a co sie przejmowac tym jak sie bedzie wyglądało po smierci. To juz nie jest
                              problem dla samobójcy.
                              > a co do skoku z wiezowcow to niebardzo...balabym sie uderzenia naglego i tego
                              > co moze ono spowodowac zanim umre...ciekawe jakie to uczucie jak wnetrznosci
                              > spadaja a potem nagle sa zatrzymane...ciekawe jak to jest jak serce i
                              > wnetrznosci pekaja.....napewno nie jest mile

                              mózg tez pewien sie rozwali od uderzenia i nic nie pocuje sie, a nawet jak sie
                              nie rozwali to w takich sytuacjach działajacy jeszcze mózg wydziela endorfiny -
                              hormony szczęścia. dlatego są te opowieści ludzi po śmierci klinicznej o tulemu
                              jasności uczuciu błogosci

                              • turbolover Re: tzn? 05.09.05, 23:45
                                Gdy upadasz z bardzo dużej wysokości nie ma szans na logikę czegokolwiek
                                poczuć. Cała struktura odpoweidzialna za przekaz bodzców nerwowych do mózgu i
                                sam mózg - w ułamku sekundy przestają istnieć.
                                Gorzej jeśli upadnie się z niezbyt wysoka w odludnym miejscu - można zdychać do
                                2,3 dni będąc sparaliżowanym ruchowo, ale w pełni świadomym.
                                • tygrysio_misio Re: tzn? 05.09.05, 23:51
                                  a mnie intryguje to co sie własnie w tym mgnieniu sekundy czuje....i czy to boli
                              • tygrysio_misio Re: tzn? 05.09.05, 23:46
                                ale mi sie wydaje ze to uczucie blogosci to nie jest spowodowane takimi
                                endorfinami jak np po aerobiku:)

                                poprostu jest milo i cieplo bo sie odcielo od swiata i czuje sie tylko to co
                                jest w sobie...w takiej cieplej przestrzeni ktora odczuwa tylko swoje 36.6 a
                                nie 17 st. otoczenia...nie odbiera sie bodzcow zewnetrznych i mona sie skupic
                                tylko na sobie

                                ja potrafie sie wprowadzic w podobny stan jak nakryje sie cala kołdra i sie
                                psychicznie odizoluje...wtedy jest milo i intymnie ze az nie mam ochoty z
                                tamtad wylazic....i to ponoc (jak mowia psychologowie0 jest wynikiem wspomnien
                                z łona matki
                                • diabel-tasmanski Re: tzn? 05.09.05, 23:50
                                  Po wysiłku fizycznym to my mozemy odczuwac satysfakce ale w porówniniu ze
                                  strzałem endorfinowym niedotlenionego mózgu to nie ma czego porównywać.
                                  orgazm zauroczenie to juz blizej - wtedy rownież wydzielajasie endorfiny
                                  • tygrysio_misio Re: tzn? 05.09.05, 23:52
                                    nie wiem jak to jest byc niedotlenionym....ale jakos ciezko jest mi sobie
                                    wyobrazic jak to jest cuc sie wtedy szczesliwym
                                    • diabel-tasmanski Re: tzn? 06.09.05, 00:01
                                      > nie wiem jak to jest byc niedotlenionym....ale jakos ciezko jest mi sobie
                                      > wyobrazic jak to jest cuc sie wtedy szczesliwym

                                      bo to jest naprawde dziwna sprawa. zazwyczaj jest tak że ogranizmy walczą o
                                      życie do końca. A w tym przypadki mózg zachowuje sie jakby odpuszczał pozwalał
                                      umrzeć w szcześciu.
                                      • tygrysio_misio Re: tzn? 06.09.05, 00:05
                                        ale strach przed upadkiem (jak sie widzi zblizajacy chodnik) by mnie chyba
                                        zparalizowal....

                                        mimo wszystko nie sadze ze bylabym szczesliwa skaczac....pociąć sie tak ale nie
                                        skaczac
                                        • tygrysio_misio Re: tzn? 06.09.05, 00:06
                                          pozatym wydaje mi sie ze o wiele wiecej trzeba miec zdecydowania zeby umrzec
                                          powoli i zrobic z tego najwieksze doswiadczenie zycia niz w ulamku sekundy
                                          podjac sie czegos i nie muc tego odwrucic potem chocby sie chcialo
                                          • diabel-tasmanski Re: tzn? 06.09.05, 00:29
                                            > pozatym wydaje mi sie ze o wiele wiecej trzeba miec zdecydowania zeby umrzec
                                            > powoli i zrobic z tego najwieksze doswiadczenie zycia niz w ulamku sekundy
                                            > podjac sie czegos i nie muc tego odwrucic potem chocby sie chcialo
                                            masz racje pisalem juz o tym.


                                            • tygrysio_misio Re: tzn? 06.09.05, 00:36
                                              wiem...ale ja za to napisalam to z blędami:)
    • kirk12 Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 22:30
      Mam 47 lat , od dwóch miesięcy nie wiele robię , ponieważ firma w ktorej
      pracowalem nie chciala mnie zachowac na aktualnym stanowisku , lecz dostalem
      propozycje awansu z obowiązkiem zwolnienia moich dotychczasowych kolegów , a
      potem przeniesienia na wyższe stanowisko w ważniejszym
      mieście/Warszawa/.Odmówiłem , więc 30.09 kończy mi się okres 3 miesięcznego
      wypowiedzenia.Firmę podalem do sadu ponieważ , za powod
      zwolnienia podala pozorne i nieprawdziwe argumenty. Nie chce juz jednak
      pracowac / tam gdzie pazerność prezesów zarządu , dla zachowania kija w innych
      miastach Polski posuwa się do zwalniania najlepszych pracowników , aby
      postraszyć innych - zwolnili mnie za slabe wyniki , w chwili gdy lista nagród
      finansowych i przedmiotowych nie ma końca/ . Biorę więc niezłą pensję / plus
      zaległe premie/ i chyba od 1.X podejmę pracę na rownorzędnym stanowisku u
      konkurencji . Firma , w której jeszcze pracuję płaci mi i równocześnie zakazuje
      swiadczenia pracy do 30.09/ pewnie bojąc sie , że w okresie wypowiedzenia będę
      im szkodził - co jest bzdurą , bo lojalność bardzo sobie cenię. Ale to
      ich wybór , a ja mam bardzo dobrze płatny 3 -miesieczny urlop / plus w
      perspektywie dwumiesięcznmą odprawę , bo w sądzie wygram/.
      Te informacje podalem po to , aby uświadomić , że mając wolny czas , za chwile
      nowe wyzwanie w nowej firmie w okresie dobrze płatnego wolnego mogłem se
      przyjrzec sobie.
      A wynik tych ogledzin jest taki- z żona , z którą jestem
      skonfliktowany , /powod podalem na tym forum/ uprawiam seks
      codziennie, ona nie wyrabia , a ja moje potrzeby uzupełniam onanizmem
      2xdziennie .
      Oczywiście gdy wrócę do pracy potrzeba 20 wytrysków tygodniowo na pewno
      spadnie być może nawet do poziomu 2-3
      • asiulka81 Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 22:32
        Czyli jak sie nie pracuje to ma sie chetke???
      • diabel-tasmanski Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 22:54
        chodzisz na dziwki? Masz kochanke/ki? Kręci cie jeszcze żona? Ile ona ma lat?
        Dlaczego chcesz bzykac "starszą pania". Przepraszam za takie określenie twojeej
        zony ale ja tak to widze.
        Chcialbym wiedzieć co widzi facet w 40+ kobiecie (przypuszczam że tyle lat ma
        twoja żona).

    • kirk12 Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 22:42
      Asiulka , to nie jest tak jak myślisz , bo dzien dzisiejszy jest następstwem
      wczorajszego i ja mam swiadomość , że moja firma woli mi płacić za to , abym
      nie mógł pracować dla innych , wiec mam świadomość dużej mojej wartości i
      wiedząc , że komletny brak stresów jeszcze przez miesiąc nie prędko się
      powtórzy skupiam się na tym co jest ważne , a seks traktuje jak równie ważny
      jak praca.
      • asiulka81 Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 22:46
        To zonka ma z Toba dobrze he he :DDDD
    • kirk12 Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 23:38
      Diabel , moja żona ma lat 44, oprócz tego , że fizycznie podoba się mi , moi
      koledzy rowniez nie szczędzą jej komplementów.Na imprezach firmowych ja bawiłem
      się z dziewczynami o 20 lat młodszymi , ale moi wspolpracownicy 30+ letni nie
      pozwalali jej być samą.
      gdy wyjeżdzamy na urlopy lub weekendy w Polske każę jej pod biale spodnie lub
      miniówę ubierac stringi , ona się opiera lecz to robi , a mnie jest przyjemnie
      gdy widzę porządliwe spojrzenia malolatów na to co jest moje.
      • asiulka81 Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 23:39
        A zdradziles ja kiedys?
        • kirk12 Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 23:48
          Asiulka ja na tym forum opwiedziałem swoją historię , i w zwiazku z nią na to
          Twoje pytanie odpowiem , co ma piernik do wiatraka?
          • asiulka81 Re: Kiedy wiotczeje..... 05.09.05, 23:50
            A ja sie tak tylko zapytalam. Bo control pisal ze zdradza zone. I tak mnie
            zaciekawilo czy faceci zawsze zdradzaja. A gdzie opowiedzilaes swoja historie?
            Bo nie moge znalezc. Moze zapodaj linka.
    • szampon4jajeczny Re: Kiedy wiotczeje..... 14.09.05, 18:22
      Komu wiotczeje - to wiotczeje :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka