Dodaj do ulubionych

Facet, kobieta i kwestie wychowawcze...

25.09.05, 19:29
Co sadzicie o wzajemnych wychowywaniu sie partnerów? Kazdy z nas wchodzac w
jakis zwiazek ciagnie za soba jakis bagaz. Ludzie zaczynajac nowe zycie,
zwykle bedac zaslepieni miloscia, nie zauwazaja pewnych wad. Niestety a moze
stety staja sie one widoczne pozniej i nachodzi nas chec aby je skorygowac i
dostosowac poziom do naszych wymagan. Zarówno mezczyzni jaki i kobiety maja
ochote cos pozmienaic w tej drugiej osobie. Nie mam tutaj na mysli jakis
diametralnych metamorfoz, ale np mezczyzna moze chciec aby jego partnerka
nauczyla sie gotowac, a ona moze domagac aby nie wychodzil tak czesto z
kolegami. Cos za cos. Wspólne zycie wymaga chyba kompromisow i nieprzerwanego
kształtowania siebie nawzajem.
A moze bzdety pisze. Sama nie wiem. Nigdy nie bylam dłuzej niz rok w
zwiazku....

Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 25.09.05, 19:36
      nie piszesz bazetow....

      ja dodam ze widze wadu u mojej milosci i dokladnie wiem ze je ma..i nawet
      przeszkadza mi to ze nie chce w jego zycie ingerowac bo powinnam chyba chciec
      mu pomoc...

      ja jednak nie chce mu pomagac w tym czego on nie chce a pewna jego wada tak
      mocno na jego zycie rzutuje ze boje sie ze gdyby jej sie wyzbyl to bylby innym
      czlowiekiem..nie tym z kim chce byc

      pozatym te wady nie przeszkadzaja mi w zyciu...a na te ktore uniemozliwialy by
      zwiazek czekam z nadzeja ze sie niedoczekam
    • valentino_g Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 25.09.05, 20:15
      raz w tygodniu usiąść i porozmawiac z naszą partnerką/partnerem co nam się w
      nim nie podobało przez ostatni tydzien i postarać się to zmienić...
      tak było by idealnie moim zdaniem, oczywistym jest, że nie jesteśmy pozbawieni
      wad ale MUSIMY starać się je wyeliminowac,,,całe życie się uczymy
      • mamba8 Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 25.09.05, 22:10
        Jezuuu raz w tygoodniu to jakaś mała paranoja :)
    • krecilapka Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 25.09.05, 20:32
      No pewnie ze piszesz bzdety. No Co Ty, chcesz ludzi na sile zmieniac? Szukasz
      sobie takiego co Ci pasuje, a nie plastelinke. Chcesz miec przytupasa co nie
      chla po barach, to nie szukaj go w PUBie! Jakbym potrzebowal garkotluka w
      chalupie, to myslisz, ze chcialbym do tego Mandaryne zatrudniac???
      NIGDY nie licz na to ze kogos znajdziesz i "troszke" skorygujesz, bo bedziesz
      na tym miala zayebistego slizga.
      • valentino_g Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 25.09.05, 20:37
        daje głowe, że nie jesteś w stałym związku...
      • asiulka81 Do gomory vel krecilapka 25.09.05, 20:41
        No ale jak nie ma takich mezczyzn co by spełniali wszelkie kryteria i wymagania
        (tzw. ideałów)... Wtedy trzeba pojsc na kompromis i zadowolic sie kims, kto
        moze nie jest za przystojny, jest troche gapowaty, ale ma np. złote serducho. A
        pozniej mozna mu troche pomoc i kupic mu ładne ubranka, zeby sie lepiej
        prezentował i uporzadkowac zycie, aby wyeliminowac roztrzepanie...
        • miang Re: Do gomory vel krecilapka 26.09.05, 09:42
          > moze nie jest za przystojny, jest troche gapowaty, ale ma np. złote serducho. A


          do takiej tresury to musi nie tylko trochę ale bardzo gapowaty być....
    • jedenkruczek Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 25.09.05, 20:50
      Zarówno mężczyźnii jak i kobiety mają skłonność do pewnego swoistego egoizmu i
      potrzebują drugiej płci do korekcji swojego postępowania.
      Jeśli chodzi mężczyzn to sprawy są ogulnie znane,ich egoizm jest łatwo
      zauwarzalny,potrafią być : oschli ,bezduszni,agresywni,okrutni itd.
      Popatrzmy na świat w którym odmówiono kobiecie prawa do korygowania mężczycny,
      to cywilizacja islamskiego fundamentalizmu,do czego to prowadzi.
      Ale kobiety także potrafią odrzucić próby korekcji przez mężczyznę.Bo jest
      fajtłapą , bo za mało zarabie itd.Wtedy najważniejsze stają się jej emocje,
      narzuca je innym,a ona uwarza że świat jest taki jak jej emocje.
      Takie są nadopiekuńcze matki,które po prostu nie szanują męskiej niezależności
      swoich synów.
      Tak więc korygowanie przez drugą płeć jest nam niezbędne do funkcjonowania w
      społeczeństwie w sposób prawidłowy.Cały problem w tym,że nasz egoizm ,znajdując
      oparcie w steerotypach,mitach itp.,zamyka się na wpływ drugiej płci i nauka czy
      korekta staje się niemożliwa lub bardzo trudna.
    • krecha powiem tak: 25.09.05, 20:57
      Oczywiscie, ze bzdety piszesz.

      Tolerancja innosci to klucz w zwiazku.
      A proba zmieniania drugiej osoby, to kleska.
      Potrzebne jest akceptowanie tego, co lubimy,
      a przymykanie oczu na to, czego nie lubimy.
      • asiulka81 Re: powiem tak: 25.09.05, 21:08
        krecha napisała:

        > Oczywiscie, ze bzdety piszesz.
        >
        > Tolerancja innosci to klucz w zwiazku.
        > A proba zmieniania drugiej osoby, to kleska.
        > Potrzebne jest akceptowanie tego, co lubimy,
        > a przymykanie oczu na to, czego nie lubimy.


        Ale dlaczego mamy przymykac oczy i na siłe tolerowac cos co nas razi. Przeciez
        mozemy grzecznie i spokojnie porozmawiac z druga osoba i poprosic ja o zmiane
        swojego postepowania. Oczywiscie nie o chodzi o jakas drastyczna zmiane
        osobowosci drugiej połówki. Czasami warto cos w sobie zmienic albo chociaz
        próbowac to zrobic. Ma sie wtedy satysfakcje ze sprawiło sie radosc kochanej
        osobie.
        • krecha Re: powiem tak: 26.09.05, 00:52
          Nie na sile - bo kto cie sila zmusza do czegos?
          Zakladam, ze dobrowolnie jestes w zwiazku.
          I ze faceta znalas, zanim w zwiazek z nim weszlas.
          Innymi slowami - widzialy galy, co braly.

          Ja uwazam, ze wiazemy sie z inna osoba dlatego,
          ze podoba nam sie ona. A nie po to, zeby ja zmieniac.
          Bo to oznaczaloby, ze nam sie ta osoba nie podoba.

      • valentino_g Re: powiem tak: 25.09.05, 21:45
        krecha napisała:

        > Oczywiscie, ze bzdety piszesz.
        >
        > Tolerancja innosci to klucz w zwiazku.
        > A proba zmieniania drugiej osoby, to kleska.
        > Potrzebne jest akceptowanie tego, co lubimy,
        > a przymykanie oczu na to, czego nie lubimy.

        problem w tym ze akecptujemy partnera/partnerkę to jakim jest przed ślubem, w
        90% przypadków po ślubie wszsytko się zmienia...wtedy też nie mamy rozmawiac i
        nie zmieniac ?? bo w końcu zaakceptowaliśmy takim jaki jest ( a raczj był ale
        przed ślubem)
        • krecha Re: powiem tak: 26.09.05, 11:22
          Skad te procenty? Czy znasz te 90% ludzi,
          ktorzy sie zmienili po slubie? Boja nie
          widze powodu ani dlaczego 90% mialoby sie
          zmienic po slubie, ani dlaczego to mialoby
          uzasadnic nasze proby zmmieniania tego juz
          i tak zmienionego czlowieka.

          I przed i po slubie i ja jestem soba i moja
          partnerka jest soba. Nie ma powodu, zeby byc
          kims innym (albo udawac kogos innego).

          A z twojego postu wynika, ze 90% ludzi udaje
          kogos innego przed slubem, a potem wychodzi
          ich prawdziwa natura. Bardzo to pesymistyczne.
          Trudne do zaakceptowania. Nie do zaakceptowania.

          kropka.
    • mamba8 Powiem tak: 25.09.05, 22:15
      najwazniejsze jest dla mnie w związku (3 lata wytrwałam) jest nie to kim facet
      jest ale to żeby zaspokajał moje potrzeby emocjonalne: tzn. bliskość, wiedza że
      można na nim liczyć nawet w najgorszych sytuacjach, to że czułabym się dla
      niego najbardziej wyjątkową kobieta na świecie (równoznaczne z wiernością) i
      żeby miał na widoku wspołną przyszłość i dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Jak
      ma inne wady to nie będzie mi to przeszkadzało (bez skrajności oczywiście).
      Wychowywać faceta nie chciałabym bo prawdą jest to że pewnych rzeczy się nie
      zmieni. Tylko takiego faceta bym nie raniła i cały czas dążyłabym do tego żeby
      być jego ideałem.
      • koniczynka11 Re: Powiem tak: 25.09.05, 22:38
        witam,

        być może dobrze by było na (jakimś) początku znajomości porozmawiać, co jest
        dla nas najważniejsze w związku, do czego dążymy (wbrew pozorom pytanie to nie
        jest retoryczne), bo zwykle jeśli wiadomo "po co", to znajdzie się jakieś "jak";
        dopiero wtedy można wady i niedociągnięcia podzielić na te, które można
        tolerować i na te, które nie pozwalaja osiagnąć wyznaczonego celu/ modelu.

        I tak, moim zdaniem, z jednej strony nie można tolerować postępowań, które
        powoduja, że partner np. się stacza na jakieś dno (dno -określenie
        subiektywne :]), z drugiej - nie zmienimy pewnych cech (wad) w pewnym stopniu
        wrodzonych (np. partner jest roztargniony i ciagle coś gubi).
        Kolejną kategorią jest ta chyba najliczniejsza grupa niedociągnięć, o których
        warto na bieżąco rozmawiać i je poprawiać, bo tyle jest warte nasze życie, ile
        potrafimy wycisnąć z tego co nam zostało dane.
        Zupełnie inną kwestią jest w jaki sposób zwracamy sobie wzajemnie uwagę, a
        także znalezienie pewnej granicy pomiędzy nadmiernym krytykanctwem, a poprawą
        jakości związku.
        Wreszcie, warto zauważyć, że życie z ideałem wcale nie jest idealne. Osoba
        bardzo wymagająca od siebie, tak samo wymaga od innych. Zdając sobie z tego
        sprawę, o wiele łatwiej przychodzi tolerowanie drobnych wad.
        Czasem warto na coś przymknąć oko, aby osiągnąć znacznie więcej:)
        • mamba8 Re: Powiem tak: 26.09.05, 16:13
          tak ale by zabiło całą magię...gdybym usiadła i porozmawiałą o modelu związku
          facet b. szybko by zaczął uciekać. Może jest inaczej jest później jak się ma
          więcej niż 24 lat :)
          • koniczynka11 Re: Powiem tak: 26.09.05, 20:09
            brak rozmów powoduje nawarstwianie się problemów - to początek końca, żadna
            magia tego nie uratuje :)
            chyba, że ma być intensywnie, miło i ...krótko

            ale każdy wiek ma swoje prawa:)
    • baba.ze.wsi Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 25.09.05, 23:48
      NOBODY IS PERFECT
      a ludzi sie kocha nie za zalety, ale pomimo wad:)

      kompromisy tak - wychowywanie nie.
      próba "wychowania" partnera to klucz do trumny związku.

      asiulka81 napisała:
      " Nigdy nie bylam dłuzej niz rok w zwiazku...."
      a to widać:)))po treści.
      • kathryn_26 Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 26.09.05, 10:21
        nie przesadzajcie, przeciez ona mowi o drobnych wadach, ktore
        (podejrzewam)przy odrobinie dobrej woli mozna by wyeliminowac ale
        partner/ka tego nie robi np. przez lenistwo?
        czy ktos np. nie jest w stanie zaprzestac rozrzucania swoich
        skarpetek/majtek itp. po domu zamiast wrzucac je do
        kosza na brudna bielizne tylko dlatego ze on JUZ TAKI jest
        i sorry, kochaj mnie bo widzialy galy co braly?
        nie wszyscy mieszkaja ze soba przed slubem.
        jak zwal tak zwal-kompromis czy wychowanie-ale
        chodzi o jedno-lepsza jakosc wspolnego zycia.
        • asiulka81 Re: Facet, kobieta i kwestie wychowawcze... 26.09.05, 14:32
          wlasnie o to mi chodziło kathryn_26, dziekuje bardzo za to iz jako jedyna
          zrozumialas moja intencje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka