mandam 05.10.05, 15:47 i manipulatorem? Co zrobić? Spotykaliśmy się pół roku. Wyznawł mi miłość i wydawało się, że tak jest. A teraz się przyznał, że jest żonaty. Z żoną oczywiście "nic go nie łączy"... Mam w to wierzyć? Jestem w szoku:( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rafstani Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 15:52 Zbyt odważny, to on nie jest. Jeśli nie łączy, powinien był to powiedzieć na początku znajomości. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 16:03 Nie rozumiem dlaczego to zrobił. Nie wyobrazam sobie, że sama bym mogła tyle czasu okłamywać kogoś na kim mi podobno zależy. Jeszcze pamiętam jak na poczatku znajomości podkreślał "ja traktuję ciebie poważnie, bądź ze mną szczera". To podłe co zrobił! Odpowiedz Link Zgłoś
boski.facet Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 15:54 mandam napisała: > i manipulatorem? Co zrobić? Odkochać się ! > Spotykaliśmy się pół roku. Wyznawł mi miłość i wydawało się, że tak jest. A > teraz się przyznał, że jest żonaty. Z żoną oczywiście "nic go nie łączy"... > Mam w to wierzyć? Jestem w szoku:( Oooooooo biedna !! Chodź , niech Cię przytulę. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 16:04 Łatwo powiedzieć. Jak mam to teraz zrobić???? Odpowiedz Link Zgłoś
heroe_del_vino Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 16:22 zapros go na kolację z arszenikiem ...lub zapoznaj jego żonę ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
sugarfreak Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 16:28 zapros zone na kolacje Odpowiedz Link Zgłoś
boski.facet Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 17:55 mandam napisała: > Łatwo powiedzieć. Jak mam to teraz zrobić???? to proste, zakochaj się we mnie. Nie ma jak dobry klin. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
squirrel22 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 16:30 Jeśli taka wiadomość nie podziałała na Ciebie jak zimny prysznic, to już nie wiem co Ci napisać żebyś przejrzała na oczy. Cóż, jak widać, są ludzie, którzy wierzą we wszystko co im się powie.. Odpowiedz Link Zgłoś
boston5 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 18:10 > Z żoną oczywiście "nic go nie łączy"... Oprocz wspolnoty majatkowej. Wiec pamietaj, ze oprocz tego, ze klamczuch, to moze byc tez totalny golas... Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka81 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 19:34 boston5 napisał: > Oprocz wspolnoty majatkowej. Wiec pamietaj, ze oprocz tego, ze klamczuch, to > moze byc tez totalny golas... Moze maja ustanowiona rozdzielnosc, byle nie z wyrównaniem dorobków :) Odpowiedz Link Zgłoś
sprawdzilem.to Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 05.10.05, 18:41 mandam napisała: > i manipulatorem? Co zrobić? > Spotykaliśmy się pół roku. Wyznawł mi miłość i wydawało się, że tak jest. A > teraz się przyznał, że jest żonaty. Z żoną oczywiście "nic go nie łączy"... > Mam w to wierzyć? Jestem w szoku:( > Niepotrzebnie. To zdolny facet. Niewazne, ze ma zone. Udalo mu sie przez pol roku to ukrywac - a to juz dowod jego zdolnosci. Wazne, ze Cie kocha. Jesli tak jest naprawde (upewnij sie) to mozesz na niego liczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
cleer13 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 06.10.05, 09:09 uciekaj , uciekaj od niego ... Odpowiedz Link Zgłoś
ochrona.srodowiska Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 06.10.05, 09:13 cleer13 napisała: > uciekaj , uciekaj od niego ... To bez sensu. Trafi na gorszego i mniej ciekawego. Odpowiedz Link Zgłoś
filiterna Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 14.01.06, 19:21 sprawdzilem.to napisał: > > > Niepotrzebnie. To zdolny facet. Niewazne, ze ma zone. Udalo mu sie przez pol > roku to ukrywac - a to juz dowod jego zdolnosci. > Wazne, ze Cie kocha. > Jesli tak jest naprawde (upewnij sie) to mozesz na niego liczyc. Czy z własnego doświadczenia tak sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
krecha powiem tak: 06.10.05, 10:18 Skoro mowi, ze nic nie laczy, to moze tak jest. Ale musze przyznac, ze to byloby dziwne. Lepiej go unikaj, jesli nie z powodu klamstw, to z powodu tego, ze go "z zona nic nie laczy". Co myslisz, ze go polaczy z toba? Odpowiedz Link Zgłoś
adi_74 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 06.10.05, 10:55 Ja po pół roku znajomosci, dowiedzialem sie z niezaleznych źrodel ze moja 'milosc' ma meza. skonczylem to od razu. Po pewnym czasie okazalo sie jeszcze ze oprocz meza miala kochanka. Kłamała idealnie. I pewnie kłamie do tej pory, na szczescie juz nie mnie:)) Najlepsza rada, zakonczyc to, nie spotykac sie, nie rozmawiac. Nie ma co sobie glowy zawracac ludzmi ktorzy nie maja za grosz cywilnej odwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 06.10.05, 12:01 Nie zawracaj sobie glowy takim palantem. Chyba że masz skłonności do samoudręczania Odpowiedz Link Zgłoś
mamba8 Re: Źle! 06.10.05, 16:26 czemu nie...przecież życia sobie z nim nie ułoży. Trochę przyjemności nikomu nie zaszkodziła. Odpowiedz Link Zgłoś
rafstani Re: Źle! 06.10.05, 16:32 Z nim wiąże sie zbyt dużo emocji. Mogłaby to źle znieść. Pieprzyć tak, ale nie jego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 06.10.05, 16:22 On płacze i błaga żebym nie odchodziła. Że mnie kocha, że jestem najważniejsza dla niego, że jego małżeństwo to od lat tylko formalność. Tyle czasu myślałam, że przed nami przyszłośc razem, bo tak to wyglądało przez ostatnie miesiące. A teraz nie wiem co mam myśleć, co robić. Czy można znowu zaufac po czymś takim? Zadręczam się myślami i czuje się tak źle jak jeszcze nigdy w zyciu:((((( Odpowiedz Link Zgłoś
rafstani Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 06.10.05, 16:30 Przejdzie Ci. Nie daj sie omamić! Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 10:44 Przysięga, że nie miał złych zamiarów. Bardzo mu zależy na mnie i jeśli to takie ważne to rozwód w każej chwili może przeprowadzić, zrobi dla mnie wszystko. Co mam robić?:(((( Wcale nie chcę, żeby sie DLA MNIE rozwodził. Mam byc winna rozpadowi rodziny dlatego, że jestem z nim tu i teraz bo mnie okłamał? Chciałam jego, ale wolnego, tak jak się wydawało jeszcze niedawno. A jeśli prawdą jest to co mówi o przeszłości to juz od lat nie powinien być żonaty. A jest. :((( Boli mnie to strasznie. Nie wiem w co mam wierzyć, w jego głupi błąd którego żałuje czy w jego nieuczciwość. Wydawało mi się, że w końcu po różnych perypetiach szczęście się do mnie uśmiechnęło a tu taka wiadomość :(((( z deszczu pod rynnę. Ńie chce się żyć:((( Odpowiedz Link Zgłoś
pan.mietek Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 11:05 Wiedz, że on chciał się tylko rozerwać, zabawić z Tobą... no ale tak wyszło, że się "zakochał" w Tobie... Moja rada: wiej od niego na zawsze! Mieciu Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 11:20 pan.mietek napisał: > Wiedz, że on chciał się tylko rozerwać, zabawić z Tobą... no ale tak wyszło, że> się "zakochał" w Tobie... Otwierasz mi oczy :(((. Chyba własnie tak było:(((. Czyje się jak scierka:((( . A te jego teksty... jak mnie kocha, jak mnie szanuje, jak mnie powaznie traktuje... o dupe mozna rozbić :(((. Ja sie w tym wcale nie liczyłam. Tylko jego potrzeby. A teraz wcale nie jest zadowolony, że się "zakochał" i coś musi z tym zrobić żebym nie odeszła, że nie potrafi mnie tak po prostu rzucić jak zabawki która się znudziła. :((( Alez ja byłam naiwna.... > > Moja rada: wiej od niego na zawsze! > > Mieciu Odpowiedz Link Zgłoś
pan.mietek Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 11:44 Przykro mi, ale właśnie jesteś w bolesnej fazie otwierania oczu... Im szybciej przez to przebrniesz, tym lepiej! Mieciu Odpowiedz Link Zgłoś
boston5 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 12:19 > Czyje się jak scierka:((( . moim zdaniem nie masz powodu. on tak sie powinien czuc. nie igra Odpowiedz Link Zgłoś
rafstani Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 11:28 To nie jest błąd, czy niedopatrzenie. To świadome zatajenie kluczowej informacji. Myślę, że bał się powiedzieć prawdę, bo zakładał, że takiego go niezaakceptujesz. I to właśnie jest błąd. Błąd taktyczny. Powinien był przewidzieć, jakie konsekwencje to za sobą może pociągnąć dla Ciebie, gdy prawda wyjdzie na jaw. A zwlekanie z tym przez tyle miesięcy, jest moim zdaniem ostrą zagrywką. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 11:38 Cholernie trudno mi się w tym odnaleźć. Dotąd postrzegałam go jako człowieka wyjątkowo uczciwego, życzliwego, troskliwego, z zasadami, o wysokim morale... Mam mętlik w głowie. Najgorsze jest to, że mu zaufałam, otwarłam się na to uczucie. A teraz czuje się oszukana i wykorzystana. Po prostu nie moge w to wszystko uwierzyć:((( Odpowiedz Link Zgłoś
patylabel Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 12:07 Współczuję Ci. Ja o mały włos tez wpakowałabym sie w taki zwiazek. Na szczescie miałam pewne przeczucia co do tego , ze facet ma rodzine.Zapytałam go nawet o to wporst nie wyparł sie , ale zaczał lawirowac i nie opowiedział wprost czy jest żonaty. To był dla mnie sygnał, że powinnam być ostrożna. Być może szukał kogos, bo jego związek zaczał się rozpadać, nie wiem.Pewnie gdybym nie miała podejrzeń to zaangażowałbym się w to.Wiem jak się czujesz, ja też przeżywałam, pewnie nie tak jak Ty, ale wiedz , że tTO MIJA. I jak to którys z panów napisał na tym forum: Klin klinem.Życze powodzenia i nie daj się. Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 07.10.05, 11:44 Rozwód przeprowadza sie dla siebie samego a nie dla kogoś. Niech sie rozwiedzie... Odpowiedz Link Zgłoś
mandam "Z żoną od dawna mnie nic nie łączy...." 10.10.05, 09:58 "To małżeństwo to fikcja", "Przecież ja kocham ciebie a ty czepiasz się zupełnie nieistotnych szczegółów", "W każdym momencie mogę się rozwieźc bo to czysta formalność", "To że jestem żonaty nic nie znaczy, od dawna tego małżeństwa nie ma..." itd... Usłyszałam od niego tyle zapewnień, że już prawie mnie przekonał, że jego sytyacja małżeńska jest wyjatkowa i naprawdę małżeństwo istnieje tylko na jakimś swistku papieru, a ja go bezzasadnie oskarżam... A teraz dowiedziałam się kolejnych szczegółów... Z żoną go "nic" nie łączy, oprócz: "małżeńskiego papierka"...i...mieszkania w jednym mieszkaniu, wspólnej lodówki, wspólnej łazienki, zakupów na wspólne potrzeby, wspólnych nawet rozliczeń podatkowych, i...wspólnego wychowywania wspólnego dziecka :( . Czy ja się bezpodstawnie go czepiam o "nieistotne" szczegóły????????????? Przepłakałam cały weekend:(((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
sugarfreak Re: "Z żoną od dawna mnie nic nie łączy...." 10.10.05, 10:18 Mandam nie placz, tylko powiedz mu spokojnie, ze jesli rzeczywiscie nic go nie laczy, to niech sie od niej wyprowadzi i rozwiedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: "Z żoną od dawna mnie nic nie łączy...." 10.10.05, 11:25 Twierdzi, że "zrobi to co ja zechcę"... Ale przecież jeśli mu powiem "rozwiedź się" to tak jakbym wziąła na siebie decyzję o jego rozwodzie i rozwaleniu jego rodziny:(((. Odpowiedz Link Zgłoś
patylabel Re: "Z żoną od dawna mnie nic nie łączy...." 10.10.05, 12:02 Myśle, że to on powinien decydować nie ty. To on jest nie fair więc dlaczego ty masz się przez to źle czuć.Moim zdaniem powinnaś wybór pozostawić jemu . Niech sam sie okresli i podejmie decyzje. Ja zostawiłabym go. Będzie boleć, ale minie. A jesli coś miałoby z tego być to może....kiedyś Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: "Z żoną od dawna mnie nic nie łączy...." 10.10.05, 13:10 hmmma serio chcesz takiego bubka? co przez pol roku trazs portkami przed toba, przed zona pewnie pare lat trzesie i boi sie powiedziec o kochance? to nie facet a gowniarz i tyle a ze ehhh ze wracaja te wszystkie upojne chwile , noce, te "magiczne" momenty to normalne, a le to kiedys miniei zostanie ci az smeiszny w swej beznadziejnosci i tchorzostwie czlowieczek:) ale - twoj wybor, obys wybrala madrze:) Odpowiedz Link Zgłoś
boolo Re: "Z żoną od dawna mnie nic nie łączy...." 14.11.05, 16:39 i wspólnego łóżka, w którym śpią Odpowiedz Link Zgłoś
sonia_p Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 10.10.05, 13:05 Mandam... powiem ci tak, mialam dwoch takich, zonatych , z "zona nic nie laczy" i dawalam sie nabierac,wierzylam ze moze jakims cudem sie ulozy, jeden z nich nawet posunal sie do twierdzenia ze "o wszystkim powiedzial zonie, bierzemy rozwod, mam ciezkie chwile bla bla bla" oczywiscie klamal jak pies , dowiedzialam sie tego od zony ktora zadzwonila do mmnie, obie plakalysmy do sluchawki oczywiscie o zadnym "rozwodzie" nie miala pojecia.... drugi jak zona dzwonila do nie go to mowila do niej " mamo" az mi sie smiac chce nad wlasna glupota nie wiem czemu faceic tak robia, dla nas kobiet bledem jest to ze w glowie nam sie nie miesci ze mozna kogos tak oszukac i zranic , nawet obca osobe a co dopiero kogos kogo sie "kocha". wiesz czego sie boje , ze nie posluchasz dobrych rad , ze bedziesz dalej w to bagno brnela, a za jakis czas trafisz na post innej naiwnej i tylko pokiwasz glowa ze "skad ja to znam" ja sie nie sluchalam, zaluje ale moze faktycznie jest tak ze uczymy sie na wlasnych bledach... a wogole sprawa jest prosta - kocha cie to niech ci przyniesie w zebach papier o zlozonym pozwie rozwodowym, o ile oczywiscie chcesz byc z facetem ktory cie przez pol roku oszukiwal pozdrawiam cieplo i uwierz mi wiem doskonale co czujesz , trzymaj sie uszka do gory Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 11.10.05, 08:34 Dziękuję za dobre słowo. Chodzę jak otępiała i nie moge uwierzyć, że mnie się cos takiego przytrafiło. Jakbym ogladała kiepską telenowelę w której nie wiem dlaczego występuję w jakiejś żałosnej a głównej roli...Nie zgłaszałam się do tego filmu!!!:(((. W głowie mi się nie mieści, że ten Ktoś- moja Wielka Miłość??- zrobił cos takiego... Żonaty facet to ostatnia osoba jaką bym się zainteresowała i zaangazowała... A teraz to tak potwornie boli. A on ciągle tłumaczy, że to nieistotne, że to kłamstwo to tylko mała pomyłka, Ze mnie kocha i chce być ze mną... Mam zupełny mętlik w głowie... Załuję, że go spotkałam, że to się wogóle wydarzyło.:((( Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 11.10.05, 09:21 wiesz co... nie zaluj... zawsze mozesz to potraktowac jako nauczke jakkolwiek banalnie by to brzmialo i uwierz mi z wlasnego doswiadczenia choc to tez banalnie zabrzmi ze z czasem nie bedzie az tak bolalo a potem juz wogole, dobrze tez robi klin:) choc na tym etapie nie chce sie nawet o niem myslec , byl kiedys na forum psychologia taki watek o dziewczynie ktora byla z facetem rok i w koncu dowiedziala sie ze wyjechal na 3 tyg z zona na wakacje ,szok rozpacz i wogole, postaram ci sie go poszukac i wkleic , fascynujaca lektura i dowod ze facet (kobiety pewnie tez) moga mowic ze kochaja, przyprowadzaja do rodzicow, kupuja wspolne mieszkanie a okazuje sie ze tak naprawde łżą i klamia i sa tylko wstretnymi egoistami i chca by im bylo dobrze, jak znajde tamto to wklejam pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 11.10.05, 09:29 A tu link do tej histori w sumie dosc podobnej do twojej: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14468554&a=14471872 (moze jak ktos umie to niech wklei jako aktywny link, bo ja jeszcze nie posadlam tej umiejetnosci) Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 11.10.05, 09:30 jakims cudem mi sie udalo a tu koniec tej histori : forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14768842&a=14768842 Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 11.10.05, 14:24 Dziękuję. :(( Wychodzi na to, że jestem po prostu kolejnaą jedną z wielu naiwną idiotką która się zabawił żonaty bubek. I nawet nie mogę powiedzieć, że w moim przypadku to zupełnie co innego, bo taki podobny schemat... Trudno mi uwierzyć, że facet który jak się wydawało, daje mi tyle miłości jest zwykłym squr....:((( Jak po czymś takim komukolwiek mozna zaufać??? Odpowiedz Link Zgłoś
rezurekcja Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 29.11.05, 10:37 sonia_p napisała: > bierzemy rozwod, mam ciezkie chwile bla bla bla" oczywiscie klamal jak pies , pies nie klamie!!!!! To ludzie klamia jak nut. Z powodu reszty wspoluczuje. NIemilo byc okantowaną. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec-29 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 12.10.05, 10:37 Jak on zaczyna od takiego kłamstwa, to co będzie dalej....... . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 14.10.05, 08:47 A ja mu ufałam, wychwalałam przed znajomymi jaki to wspaniały facet, nie pozwoliłam złego słowa powiedzieć nikomu, a okazuje się, że to była jego brudna perfidna gra w kłamstwa i przemilczenia:((((. A teraz nawet nie czuje się winny, że mi to zrobił:(((. Cieszy się,że "mogliśmy byc razem bo to taka wspaniała miłość i nigdy nikogo tak nie kochał" i zupełnie nie rozumie dlaczego ja ciągle płaczę i mam do niego cholerny żal i pretensje:(((. Nie wiem o co chodzi, czy on naprawde jest tak nieczuły czy bezmyślny??? Odpowiedz Link Zgłoś
boadusiciel1 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 14.10.05, 10:44 Zakochalas sie w Twoim wyobrazeniu tego mezczyzny, w jego tylko dobrych cechach ktore ci pokazywal, zeby cie uwiesc. Zapewne obsypywal Cie czulosciami, pieknymi slowami, kwiatami, prezentami i dalas sie zlowic sadzac, ze to oznaki milosci z jego strony. Mial gotowa odpowiedz na kazde pytanie. To typowy schemat dzialania zonatych mezczyzn dowartosciujacych sie w ramionach niczemu nieswiadomych kochanek. W rzeczywistosci ten czlowiek jest kims duzo gorszym, o zasadach i moralnosci ktorej nie potrafisz zaakceptowac a z ktora teraz musisz sie zmierzyc bo on wlasnie zaczyna odkrywac swoja prawdziwa twarz. Stawiam na to, ze przegrasz. Juz jestes przegrana bo wpakowalas sie w bagno z ktorego nawet jak wyjdziesz to brudna i z duzym obciazeniem emocjonalnym na przyszlosc. Nie zdziw sie, ze jesli go zostawisz to zaraz znajdzie sobie kolejna naiwniaczke na Twoje miejsce a wina za koniec waszej milosci obarczy Ciebie. Ten typ tak ma. Moze poinformuj jego zone i rodzine. Nalezy mu sie jakas kara, inaczej bedzie to robil nastepnym dziewczynom. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 14.10.05, 13:51 Nie byłabym w stanie rozmawiać z jego żoną... :((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 12:51 przykro mi ale skoro oszukiwal zone i dziecko (zauwaz ze nie mowie tu o Tobie a o jego Rodzinie ktorej tez nalezy sie jesli nie milosc to na pewno szcunek) to jest nieczuly i bezmyslny:( Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 09:34 Ciągle dzwoni do mnie, wysyła maile z zapewnieniemi o miłości, przekonuje żebym z nim była nadal, tłumaczy swoją sytuacje rodzinną tak, że mi go szkoda i w jakimś stopniu go rozumiem że sie z zoną nie dobrali, choc sama nigdy bym tak nie postapiła jak on. I miotam się między skrajnymi nastrojami:( z jednej strony do kocham z drugiej potępiam. Chciałam zerwać ostatecznie ale przyjechał i błagał żebym została z nim bo życie się dla niego skończy jeśli odejdę. Płakaliśmy oboje i czułam z nim niesamowita więź i rozpacz że sytuacja jest beznadziejna:(. Nie wiem co robić bo w każdą stronę dramat, ani nie potrafie sie rozeznać w emocjach jakie się przetaczają. Ale obecnej sytuacji nie mogę zaakceptowac bo jest wbrew wszystkiemu w co wierzę i wyznaję:(( Jestem zupełnie skołowana. A on przysięgał jeszcze niedawno, że w jego sytuacji rozwód to banalna formalność którą może przeprowadzić w każdej chwili i nie powinnam tym w ogóle się przejmować. A teraz mi oznajmił, że oczywiście, że się rozwiedzie bo zrozumiał że powinien to zakończyć, i w takiej fikcyjnej rodzinie nie powinien dłuzej tkwić. Ale jeszcze nie teraz się rozwiedzie, bo z dzieckiem wyniknęły jakieś problemy i musi jeszcze "jakiś czas" być z rodziną, mieszkać, nie wnosić o rozwód żeby przeczekać ten trudny czas... A ja mam być z nim i czekać bo przecież on mnie kocha i jestem mu potrzebna i jak go zostawię to skończy ze sobą... :(( Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 10:40 zwykły szantaż... ehhh dziewczyno, podejmij meską decyzje jak on nie potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
caroll5 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 11:05 Wiesz co najlepiej - teoretycznie - to by było pójsć do żony i porozmawiać. Jestem pewna, że duzo "ciekawych" rzeczy byś się dowiedziała. A na pewno to, że są szczęśliwym małzeństwem, dobrze im ze soba. Maja wspaniałe zdrowe dziecko i ...oczekują drugiego... Nie wierz w bajku i nie lituj się każ mu spadać bo inaczej zniszczysz sobie życie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11 Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka111 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 11:13 A ja mam koleżankę, która po 9 latach czekania stwierdziła, że straciła zycie... Zawsze bylo coś. :) Jemu jest tak wygodnie, zabawia się uczuciami. Jak chce być z Tobą - to niech się rozwiedzie. I tyle. A jak nie - to powiedz mu, że się zabijesz ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 12:57 dobry pomysl:):):): niech mu powie ze sie"zabije" wtedy Pan Cudowny zwieje w podskokch i nigdy go juz nie zobaczy czyli problem z glowy:):):):)): Mandam , wiem ze ci trudno ale wez do cholery sie w garsc:) my staramy ci sie jakos tam pomoc z wlasnych doswiadczej ale decyzje podejmujesz TY:) bo narazie to od paru dni widze ze w kolko piszesz to samo i drepczesz w miejscu, albo zerwij z Panem Cudnym (Palantem) albo siedz sobie w beznadziejnym zwiazku bez prtzyszlosci bo tak ci latwiej, za pol roku jak napiszesz na forum ze jednak przyszedl i powiedzial ci ze wcale cie nie kocha kocha zone dziecko i niogdy ich nie zostawi i bylas tylko pomylka tez cie bedziemy pocieszac :) Odpowiedz Link Zgłoś
bellima Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 13:43 zuzka111 napisała: > A jak nie - to powiedz mu, że się zabijesz ;-) boskie :))) ze tez ja nigdy na taki swiatny pomysl delikatnej perswazji w stosunku do faceta nie wpadlam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka111 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 15:47 No skoro gostek jej mówi, że jak od niego odejdzie to on nie wie co ze sobą zrobi... więc w/g mnie to jest broń obusieczna. Niech mu powie, że jak się nie rozwiedzie, to ona się zabije :-) Nieh mu to wyzna ze łzami w oczach...i facet zaraz się odkocha.. Mnie moja koleżanka własnie płacze... że tyle lat, a on nic... że ona chciała mieć dziecko, a jest coraz starsza.. itp itd.. no jak dziewczyna chce miec tak samo - to proszę bardzo. Facet pogrywa tak, że tylko go po gębie walić. Odpowiedz Link Zgłoś
bellima Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 16:28 a dlaczego wlasnej wczesniej nie uswiadomiłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
bellima Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 16:31 własnej kolezanki -mialo byc Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka111 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 16:43 Cięzki przypadek. Ciągle twierdziła, że tylko tego kocha i tylko z nim może być. Tylko ten jej odpowiada... Rozmawiałam z nią wiele razy. Ale miłośc jak to się mówi jest ślepa i głucha. Teraz też - my tu sobie piszemy, gadamy, a autorka będie wynajdywała jakieś niteczki nadziei, ze może, że on nie kłamie, że się zmieni, że dla niej... :) niestety Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 11:32 Chciałabym potrafić to zakończyc w swojej głowie, sercu żeby się nie zdarzyło:(((. To strasznie trudne wszystko, bo on wobec mnie był zawsze wspaniały i jest takim dobrym, wrażliwym człowiekiem z charakteru.. Nie rozumiem jak taki człowiek mógłby równocześnie krzywdzić inne osoby. Nie trzyma się to żadnego sensu:(((. I jest tak jak napisałaś, że jego słowa sprawiają, że mięknę i pojawia się nadzieja, że on jest i był w porządku tylko sytuacja życiowa skomplikowana. I zaczynam go usprawiedliwiac przed samą sobą a za chwilę przytomnieję i nienawidzę go za to co zrobił i siebie, że mu ulegam. Chciałam zerwać kontakt ale on nie pozwala na to, jest ciągle blisko, zasypuje zapewnieniami, przeprosinami, telefonami, smsami i doskonale wie jak mnie ułagodzić i że mi zależy:((((. Jak mam znaleźć siłę żeby to rozwikłać :(((((( Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 11:44 Zuzka111, a jaki był związek Twojej znajomej? To ona zerwała? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka111 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 13:55 Niestety nie. To on przestał się do niej odzywać. Nie rozwiódł się, nie zamieszkał z nią, nie chciał mieć z nią dziecka. Ciągle było - później, bo teraz nie jest gotowy... Bo żona ma problem, bo dziecko idzie do szkoły, bo mama cierpi... :) A teraz minęło 9 lat, ona została ze sobą, ze swoją rozpaczą i popijaniem wieczorami. Nie chciała słuchać nikogo. Były teksty, że on taki czuły, miły, że się nia opiekuje... Tyle, że nigdy nie zechciał mieć z nią czegoś więcej niż wspólna zabawa. Ja się aż tak nie znam na ludziach, ale mężczyźni bywają po prostu tchórzami. Po co ma się narażać na nieprzyjemności związane z rozwodem: płacz żony, krzywda dziecka, niezadowoleni rodzice... itp. ? Odpowiedz Link Zgłoś
lenka_007 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 17.10.05, 23:06 szuka przygody i seksu. oni zawsze mowia, ze z zona nic ich nie laczy. tylko nadal zyja z tymi zonami. nie wierz. i daj sobie spokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
caroll5 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 11:45 Wyobraź sobie siebie za np. 2 - 3 lata. Samotne święta, samotne urlopy, pretensje do niego, jego pretensje do Ciebie, że "mu żyć nie dajesz". Jego powiększajaca się rodzina - z żona oczywiście nie sypia, ale...tak jakoś wyszło. Bedziesz czekała, aż on prpzmawia zżoną, dziecko wyzdrowieje (albo się urodzi), pójdzie do przedszkola itp. itd. Decyzja należy do Ciebie, ale Ty lecisz jak ćma do ognia. Ja rozumiem, że sie kocha, wierdzy, ufa, i chce nadal to robić ale trzeba mieć swoją godność i honor. Jeżeli by Ci kochał to by Cię tak nie traktował...Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 11:57 Dziękuję:((((. Często o tym myślę. A on ciągle przysięga, że kocha tylko mnie i jeżeli mi na nim choc trochę zależy to żebym z nim została... chyba że go nie kocham, bo z jego strony jest to największe uczucie jakie mu się w życiu przytrafiło. Mam kompletny mętlik w głowie, może faktycznie to ja go nie kocham jeśli nie potrafie jego trudnej sytuacji zrozumieć i ustąpić z moich wymagań? A on się miota żeby wszystko dobrze ułożyć? :(((( Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka111 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 13:56 a jaki on ma plan na ułożenie wszystkiego?? Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 15:22 Dobre pytanie. Też bym chciała wiedzieć. A od niego się tego nie dowiedziałam. Nie chce rozmawiać o jego żonie ani rodzinie. Jak chciałam delikatnie zacząć rozmowe o tym to stwierdził, że innym razem nie teraz, olbo wymijajaco. Ale podkresla, że jestem jego nadzieją, że wreszcie mu się życie na dobre odmieniło. Powtarza, że rozwód to żaden problem... ale nie podaje żadnych konkretów. Twierdzi, że sie wyprowadzi ale nie teraz jeszcze bo dziecko... Żebym poczekała, na razie musi tam mieszkać. I że tylko ode mnie zależy jak dalej będzie. I zebym to ja mu powiedziała co ma robić. Czyli właściwie nie wiem czy się chce rozwieźć? Czy czeka aż ja mu każę się rozwieźć żebym się czuła współwinna? Właściwie... to nie wiem czy ma on jakiś plan, wydaje się zdecydowany ale... Duzo słów i zapewnień, ale nic konkretnego na temat który mnie najbardziej interesowałby. Im dłużej się zastanawiam... to mniej wiem co on właściwie zamierza. Bo słyszę, ze mówi jak mnie bardzo kocha. Ale zakładając że prawdą jest fikcja jego małżeństwa.. to żadnym problemem nie powinno być pokazanie mi potwierdzonego pozwu rozwodowego... A oprócz jego słów nie mam żadnych "dowodów"... A on oburza się gdy poddaję w wątpliwośc jego słowa:((( Że powinnam mu ufać a nie bezpodstawnie oskarżać:(((. Odpowiedz Link Zgłoś
caroll5 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 12:44 Miłość to uczciwość i wolna, nieprzymuszona wola - jak to w kościele sie powtarza. Że ten mezczyzna uczciwy nie jest to już wiesz...Jeżeli człowiek kocha to nie szantażuje drugiej osoby, a w opisywanym przez Ciebie przypadku to jest właśnie szantaż. Człowiek który kocha, daje kochanej osobie wolność. Szeroko pojętą, ale głównie wolność wyboru.Czy ten mężczyzna daje Tobie wybór? Nie. Osacza Cię. Musisz z nim zostać bo: 1. on kocha Cię, 2. on potrzebuje Cię, 3.jemu dobrze w takim układzie. Dobra koniec tego gadania. Teraz puenta. Nie obraź sie, ale taką historię jak Twoja miałam w najblizszym otoczeniu więc napiszę tak: 1. jesteś mu potrzebna do łóżka, 2. w domu się nudzi i ma gdzie wyskoczyć na niezobowiazujący numerek, kolacje, pieszczoty - i łatwo z tego nie zrezygnuje, 3. co mu szkodzi nagadać Ci bzdur - nic go przezcież to nie kosztuje, 4. jest zagowolony sam z siebie, że ma dwie kobiety które go kochają, 5. powiedz mu że jesteś w ciąży - zobaczysz co sie stanie... Nie daj sie dziweczyno. Nie marnuj sie dla niego. Bo dla innego mozesz być pierwsza, najważniejsza, jedyna i tylko jego. Ten Ci tego nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 14:55 caroll5 napisała: > Miłość to uczciwość i wolna, nieprzymuszona wola - jak to w kościele sie > powtarza. Że ten mezczyzna uczciwy nie jest to już wiesz...Jeżeli człowiek > kocha to nie szantażuje drugiej osoby, a w opisywanym przez Ciebie przypadku to> jest właśnie szantaż. Człowiek który kocha, daje kochanej osobie wolność. > Szeroko pojętą, ale głównie wolność wyboru.Czy ten mężczyzna daje Tobie wybór? > Nie. Osacza Cię. Musisz z nim zostać bo: 1. on kocha Cię, 2. on potrzebuje Cię,> 3.jemu dobrze w takim układzie. On podkreśla, że ja zrobie co zechcę i nie chce mnie do niczego zmuszać. Ale równoczesnie prosi żebym z nim była bo jego życie beze mnie nie będzie miało sensu. Albo żebym została przynajmniej do wiosny to może jakoś sytuacja się załagodzi. I, że jest z rodziną tylko i wyłącznie ze względu na dziecko bo z żoną to nawet nie rozmawia, gdyby nie dziecko to nie byłoby żadnego problemu. Od dawna zamierzał się wyprowadzić. Ale na razie musi jeszcze tam pomieszkać i się zająć dzieckiem. Nie wiem o co tu chodzi. > Dobra koniec tego gadania. Teraz puenta. Nie obraź sie, ale taką historię jak > Twoja miałam w najblizszym otoczeniu więc napiszę tak: > 1. jesteś mu potrzebna do łóżka, > 2. w domu się nudzi i ma gdzie wyskoczyć na niezobowiazujący numerek, kolacje, > pieszczoty - i łatwo z tego nie zrezygnuje, > 3. co mu szkodzi nagadać Ci bzdur - nic go przezcież to nie kosztuje, > 4. jest zagowolony sam z siebie, że ma dwie kobiety które go kochają, > 5. powiedz mu że jesteś w ciąży - zobaczysz co sie stanie... > Nie daj sie dziweczyno. Nie marnuj sie dla niego. Bo dla innego mozesz być > pierwsza, najważniejsza, jedyna i tylko jego. Ten Ci tego nie da. > Nie obrażę się. Czytam wszystko co piszecie, żeby coś zrozumieć z mojej sytuacji. Dokładnie to mu powiedziałam co Ty wypunktowałaś. To się prawie obraził, jak ja moge mu takie rzeczy zarzucać...Ze to zupełnie inaczej i niemądra jestem bo mu robię sceny pełne bezsensownych oskarżeń... Zszokowałaś mnie trochę bo to właśnie on powtarza mi w kółko, że jestem jego "pierwszą, najważniejszą i jedyną"... i jest piekielnie zazdrosny o nawet wspomnienie jakiegoś innego męzczyzny, często mnie sprawdza gdzie jestem i chce znać wszystkie szczegóły z kim się spotykam. Nawet wspomina jak cudownie by było, żebyśmy mieli dziecko. Tylko ja nie rozumiem na jakich zasadzach...z żonatym? Dochodzącym? Czy będzie pół tygodnia u jednej a drugie pół u drugiej? I co z tym dzieckiem które juz ma? Przecież to nie zabawka, żeby płodzić z byle kim. Odpowiedz Link Zgłoś
caroll5 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 19.10.05, 15:37 Barzdzo Ci wszpółczuje mandam. Naprawdę.Mam nadzieję, że dobrze wybierzesz i będziesz szcęśliwa. Ale ten facet wcale mi się nie podoba. Ja sobie myślę tak: kochajcie się, tesknijcie (dobrze to napsiałam?) za sobą, snujcie nawet marzenia. Tego nikt Wam nie zabroni, ani nie zabierze. Ale...może to zabrzmi melodramatycznie, ja bym powiedziała "zależy mi, dużo dla mnie znaczysz, kocham cię, bedę czekała na ciebie (lub cokolwiek innego co czujesz), ale dopóki nie załatwisz swoich spraw nie kontaktuj się ze mną. Ja szanuję Twoją decyzję, że musisz zostać z rodziną i poukładać swoje życie. Ty uszanuj moją. Wierzę że Ci ciężko mandam. Trzymam kciuki, zebyś była szcześliwa i spokojna. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 20.10.05, 11:31 Dziękuje za wsparcie. Muszę to jakoś ułożyć bo potwornie mnie męczy taka sytuacja. Nawet nie przypuszczałam, że tak okropnie można się czuć i to z powodu miłości, a jeszcze niedawno byłam taka szczęśliwa...bo niczego nieświadoma. Chcę to dobrze rozwiązać ale boję się, że jak on zacznie mnie znowu przekonywać do swoich racji to znowu zrobi mi wodę z mózgu, i nie wyjdzie mi zamiar bycia stanwczą wobec niego:((. Odpowiedz Link Zgłoś
caroll5 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 20.10.05, 13:13 Ciężka sprawa. Ale mimo wszystko w tym "trójkącie" jesteś na w miare dobrej pozycji bo możesz wybrać. Możesz zdecydować co dalej. Zostałaś oszukana przez zonatego mężczyznę, ale pomyśl, że jego żona może być niczego nieświadoma. Nie wiemy co ona wie, co czuje, co mysli, ale jeżeli też go kocha?Ta żona nie ma żadnego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Rozjaśniło się.:(( 24.10.05, 11:14 Zawiodłam się strasznie po raz kolejny, pewnie powiecie, że niczego innego nie mogłam się spodziewać ale mnie sie wbrew wszystkiemnu ciągle wydawało, że to naprawdę jest miłość, że on stara się być jakoś uczciwym wobec mnie i swojej rodziny...tyle zapewnień i wyznań... dałam się nabrać tak bardzo:(. Wszystko pękło:((((( Rozmawialiśmy. Niestety nie obeszło się bez płaczu i histerii. Ale powiedziałam, że nie mogę i nie chcę się spotykać z żonatym mężczyzną, że taki układ mi nie odpowiada. Nie zaproponował NIC! Po prostu nic:(((. Zdenerwowany stwierdził, że przesadzam, że on się pod presją nie zamierza rozwodzić, i to ja powinnam się dostosować bo jemu jest tak cięzko... Jednym słowem to moja wina, że cierpię rozterki, bo się w jego trudną sytuację nie chcę wczuć. I to ja go bardzo krzywdzę swoim zachowaniem i straszeniem że odejdę... I co ja mogę zrobić? Chyba tylko zadzwonić do jego żony gdybym chciała być swiną... To by było na tyle ckliwej historii o wielkiej miłosci żonatego kłamcy do naiwnej panienki :(((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
dellka Re: Rozjaśniło się.:(( 24.10.05, 12:15 mandam...jezu dziewczyno nie badz naiwna!!!! To co robi z toba ten facet to modelowy schemat dzialania zonatych dupkow wobec naiwnych dziewczyn!!!! wiem bo sama to przerabialam!!!! Identycznie to samo z zona to go nic nie laczy...no pozniej sie dowiedzialam ze tylko laczy go mieszkanie i dziecko..heheh ale ze jego zona byla(dzieki bogu) podejrzliwa to dowiedziala sie o mnie i mnie uswiadomila ze on zajety juz jest ;) czego ja naiwna glupia nie wiedzialam. i wierz mi mandam, ze to tylko wg ich przekazu nic nie laczy ich z zonami... Wiem ze bedziesz szukac jakis iskierek nadziei ze twoja sprawa jest inna niz nasze, ze ten facet nie jest swinia jaka okazali sie nasi zonaci faceci...najlepszy dla ciebie sposob by wykopac tego dupka z twojego serca jest jeden : dowiedz sie gdzie mieszka (domyslam sie ze w trakcie tych upojnych miesiecy nigdy nie bylas w jego domu, nie znasz jego rodziny, znajomych...heheh, kazda byla taka naiwna) dowiedz sie zatem gdzie mieszka i poobserwuj jak z zona wychodzi na spacer,zakupy...zapewniam cie ze ida za raczke lub wygladaja na szczesliwa pare!!! Cios to moze byc dla ciebie ogromny. Boje sie tylko ze ten twoj zonkis i takie zachowanie "sprytnie" ci wytlumaczy... no coz...na mnie podzialaly rozmowy z jego zona (zakumplowalysmy sie) i dowiedzenie sie jak to wyglada z jej strony :) Powiem tylko ze facet wyszedl na dupka strasznego. Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Rozjaśniło się.:(( 24.10.05, 12:23 ehhh no dobra dobrze ze teraz a nie za 2 , 3 lata, naprawde:) uszyska do gory Odpowiedz Link Zgłoś
jsolt Re: Rozjaśniło się.:(( 24.10.05, 12:50 > To by było na tyle ckliwej historii o wielkiej miłosci żonatego kłamcy do > naiwnej panienki :(((((((((((( nie tak - to jest historia wielkiej miłości naiwnej panienki do zonatego kłamcy.... 3maj się, nie ty pierwsza i nie ostatnia Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Uwierzycie?? 14.11.05, 10:46 Nie widzieliśmy się od kilkunastu dni. Wyszedł ode mnie wkurzony, że ja się nie chcę dostosować do jego potrzeb.Ale głupie serducho miało gdzieś tam nadzieję, że przemyśli to wszystko i zrozumie w jakiej mnie stawia sytuacji, i że o tym spokojnie porozmawiamy. Przecież mnie kocha nad życie...i zrobi dla mnie wszystko...ciagle to powtarzał...:(( Spotkałam go wczoraj przypadkiem na ulicy. Rzucił w moim kierunku jakies mdłe i niewyraźne "cześć" i to tak, żeby nie usłyszała tego roześmiana panienka z którą właśnie zadowolony sobie szedł... Nie była to jego żona na pewno a sytuacja dość jednoznaczna. I nawet się nie zatrzymał na mój widok... A dopiero co "szalał z miłości do mnie".... Jakbym w twarz dostała...okropnie się czuję. A ja mu wierzyłam, że mnie kocha ...:((((( !! Odpowiedz Link Zgłoś
alka261 Re: Uwierzycie?? 14.11.05, 13:22 Ja uwierzę. Mój były facet po tygodniu od rozstania był już zakochany w innej. Skończył się niezobowiązujacy seks to jego miłość też. A podobno wielka była. HAHAHA Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziecha1 Re: Uwierzycie?? 14.11.05, 13:26 a to szuja ! Wiesz co, chyba bym skontaktowała sie z jego zoną.... co ma być oszukiwana prze4z palanta! Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Uwierzycie?? 15.11.05, 09:56 Wiesz, egoistycznie nie pomyślałam teraz o jego żonie ale bardziej o sobie i mojej roli w tym układzie z jakiej sobie nie zdawałam sprawy ani przez chwilę. Schowałabym się najchętniej pod ziemię ze wstydu. Nie wiem jak miałabym spojrzeć w oczy jego żonie... Tyle było wyznań z jego strony, wydawało się szczerych, że po prostu nie mieści mi się w głowie to co widzę teraz. I zaczynam kojarzyć różne drobne fakty, które potwierdzają, że byłam po prostu kolejną z wielu, z którymi się nie liczył, bo kobiety używał z przyjemnością do swoich potrzeb ale się z nimi nie liczył... Od zawsze żona i kochanka lub kochanki... Opowiadał bajki o miłości, a jest w tym swietny, i takie naiwniaczki jak ja się nabieraja i angażują a jak zaczynają chcieć czegoś więcej to facet zwiewa do następnej którą może wydrenować z uczuć... Nie, nie wierzę, że to mi się przytrafiło.:(( Rany, nie moge spać, jeść ani myśleć. Wolałabym nigdy go nie spotkać ;(((((( Odpowiedz Link Zgłoś
kominek Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 16.11.05, 11:02 mandam napisała: > i manipulatorem? Co zrobić? > Spotykaliśmy się pół roku. Wyznawł mi miłość i wydawało się, że tak jest. A > teraz się przyznał, że jest żonaty. Z żoną oczywiście "nic go nie łączy"... > Mam w to wierzyć? Jestem w szoku:( Plus dla niego. Zaliczyl kolejna idiotke. Odpowiedz Link Zgłoś
caroll5 Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 16.11.05, 11:46 Mandam!!Po prostu miałaś pecha...albo tak bardzo jesteś spragniona miłości, że wielu sparw nie zauważasz u faceta.Teraz jesteś mądrzejsza o to doświadczenie i napewno drugi raz się nie nabierzesz. Owszem szkoda zmarnowanych dni, ale... marnujesz teraz kolejne bo nadal przeżywasz to co sie stało. Ja bym na Twoim miejscu zafundowała sobie (moze z przyjaciółką) dobrą restauracje - obiad z winkiem - w celu uczczenia, że dla tego idioty nie zmarnowałaś wiecej czasu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mandam cyrk 18.11.05, 13:03 Tak zrobiłam jak radzisz, ale pomogło na bardzo krótko. Natomiast On przyszedł do mnie wczoraj, jakby nigdy nic, stanał w drzwiach z hasłem " a przejeżdżałem sobie niedaleko to wpadłem do ciebie na kawe".... szok, ależ gość ma tupet.... kazałam mu wyjść. Był bardzo zdziwiony dlaczego nie chcę się z nim "zaprzyjaźniać" i rozmawiać miło o pogodzie... Co zabawniejsze, nie zaparkował samochodu tam gdzie mieszkam tylko kawałek dalej jakby nie chciał żeby tu był widziany... Co to ma być??? Czeski film...:-/?? Odpowiedz Link Zgłoś
caroll5 Re: cyrk 18.11.05, 15:12 Dobre!!Pora na rewizyte u niego w domu!":Czesć wpadłam do Ciebie na kawe, jest w domu żona?" Chyba by facet padł na zawał.Na takich nie ma metody, ale cham!! Trzymaj się! Dobrze robisz, że nie chcesz mieć z nim nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysek27 Re: cyrk 18.11.05, 15:14 Pora poinformować żonę. Nie musisz robić tego osobiście - może być niewinny liścik lub telefon do domu z pytaniem: Czy zastałam X? Nie.......? A w ogóle kto mówi? Żona????????? Jaka żona, mówił że nie ma żony??!!!- czy też coś w tym stylu. Kochana, pokaż że nie jesteś popychadłem i potrafisz namieszać mu równie przykro jak on tobie. Należy mu się, z której by stony nie patrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
marlena1512 Re: cyrk 25.11.05, 15:57 Mandam, przykro mi czytac co Ci sie przytrafilo - totalne klamstwo i zdrada! Chcialam napisac, ze ten facet to totalna swinia, ale obrazilabym swinie. Wiesz, ciesze sie, ze go spotkalas wtedy na ulicy z panienka -przynajmniej masz dowod i Twoje oczy to widzialy, przynajmniej nie bedziesz mu teraz wierzyla (mam nadzieje), badz silna i nie przejmuj sie za bardzo. Pomysl, ze stracilas 6 miesiecy, ale wez tez z tego lekcje -na przyszlosc badz ostrozna i obserwuj. Zastanawia mnie jedno, jak to sie stalo, ze przez 6mcy on Cie nigdy do siebie nie zaprosil? Wiesz, jesli masz telefon do jego zony, zadzwon. Powiedz jej, zeby zapytala sie zwojego meza o Ciebie i zobaczy, jak zmieni kolor. Powiedz kim bylas i ze niedawno sie dowiedzialas o jej istnieniu. Zrob to dla siebie i dla tej kobiety. A jesli on Cie bedzie nagabywal, zglos to na policje. Badz twarda i silna. Badz dla niego bezwzgledna i nie pozwol sie wykorzystywac. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
aureliana Re: cyrk 25.11.05, 19:10 sluchaj, to juz troche trwa jak widze. uwazam, ze gdyby facetowi naprawde mu zalezalo (ok, poinformowanie na poczatku znajomosc jakiejs swietnej laski o tym ze ma sie zone...- mozna sie bac, wiec odrobien go rozumiem, ze zwlekal, skoda ze tak dlugo) to tuz po tym jak sie dowiedzialas i zareagowalas jak zareagowalas- powinien SAM, bez mowienia 'zrobie co zechcesz' wnosic sprawe o rozwod. a on na razie tylko zrzuca na ciebie odpowiedzialnosc. gdybys byla kobieta jego marzen to mejlem przeslalby tobie skan sprawy rozwodowej, a nie banaly, przyjechalby do ciebie nie tylko zeby zapewniac o swojej milosci, ale tez ustalac szczegoly: rozwodze sie, co robimy, zamieszkamy razem? itp. jak sie dowiedzialas? Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: cyrk 29.11.05, 09:20 aureliana napisała: > uwazam, ze gdyby facetowi naprawde mu zalezalo (ok, poinformowanie na poczatku > znajomosc jakiejs swietnej laski o tym ze ma sie zone...- mozna sie bac, wiec > odrobien go rozumiem, ze zwlekal, skoda ze tak dlugo) to tuz po tym jak sie > dowiedzialas i zareagowalas jak zareagowalas- powinien SAM, bez mowienia 'zrobi> co zechcesz' wnosic sprawe o rozwod. > gdybys byla kobieta jego marzen to mejlem przeslalby tobie skan sprawy > rozwodowej, a nie banaly, przyjechalby do ciebie nie tylko zeby zapewniac o > swojej milosci, ale tez ustalac szczegoly: rozwodze sie, co robimy, zamieszkamy> razem? itp. Ja to wiem, i Wy to wiecie, że tak powinien postąpić... Ale On tak nie chciał postąpić, wątpię,że "nie wiedział"... po prostu nie chciał. Olewał mnie od początku tylko ja byłam ślepa. Nie przypuszczalam ze tak perfidnie mozna kłamać niby najbliższej osobie... :(( Obrzydził mi facetów!:((( Co mogę mysleć? Że było mu dobrze tak jak było,w niezobowiązującym układzie, gdzie wpadał sobie poszaleć, porozpieszczać mnie, przeżyć ekscytujący romansik,spełnić się w roli don juana ; wszystko jako odskocznie od reszty życia... Już przynajmniej wiem czemu zawsze dokładnie niszczył rachunki hotelowe z naszych wyjazdów, dbał żebym za wiele jego danych nie znała, itd... Angażował się,zasypywał wyznaniami, bawił się w "romantyczne życie z ukochaną", bo założył od początku, że to będzie tylko chwila, że i tak kiedyś mu się to źródełko atrakcji skończy więc trzeba maksymalnie korzystać póki jest, bez względu na koszty... Nawet nie pomyślał w tym o mnie, tym co mi robi, jakie są moje oczekiwania. Prawo egoisty. A ja naiwnie wierzyłam,że mu o "nas" chodzi,ze myśli o związku, o byciu razem na przyszłość... Teraz widzę, że przez cały czas bycia ze mną nie zrobił nic żebyśmy mogli naprawdę być razem. A nawet zrobił bardzo, bardzo dużo, żebyśmy być razem nie mogli... Nie chciał życia ze mną. On się spełnił,przeżył przygodę o jaką mu chodziło i zadowolony, a ja? A ja się nadawałam na panienkę na chwile, na reszte życia ma spełnioną z kim innym, wiec nie jestem mu do tego potrzebna.. I nawet nie potrafił odejść z godnością, powiedzieć:"przepraszam,nie mogę byc z tobą"... ale chętnie by kontynuował romans gdybym tylko pozwoliła.. tylko romans. Ależ się wplątałam,porażka... :((( Odpowiedz Link Zgłoś
hohoho7 Re: cyrk 27.11.05, 23:29 To samo mi do głowy przyszło. Co za asekuranctwo?! Jakby co, to powiedz: "Rozstańmy się na pewien czas, dokąd nie uregulujesz swoich spraw z żoną. A potem zobaczymy" I zobaczysz co będzie. To on jest odpowiedzialny za całe to zamieszanie, ty na tym cierpisz( i nie tylko ty zapewne...), a on mówiąc ci "zrobię co zechcesz" stawia cię w sytuacji, jakbyś to ty była przyczyną rozpadu jego małżeństwa. A przecież podobno jest ono już tylko formalnoscią... Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: cyrk 29.11.05, 09:26 :((( Może jakaś kobieta podejmie za niego kiedyś decyzję o tej "formalności". On sam najwyraźniej nie zamierza... Jemu to nie jest potrzebne, jego żonie pewno też nie, a że mi było?...To ja mam problem. Ale ja tu nie byłam ważna... Odpowiedz Link Zgłoś
sociopata Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 28.11.05, 08:00 wcale nie jest klamca, a ty jestes przewrazliwiona. on jest po prostu w ttobie zakochany po uszy tylko ta wstretna jego zona nie moze zniesc waszego szczescia. Ignoruj ja nadal. Odpowiedz Link Zgłoś
mandam Re: Gdy ukochany okazuje sie kłamcą :( 29.11.05, 09:30 Dziękuję za chwilę rozśmieszenia. Nie wiem czy żona o mnie wie, a szczęście juz się skończyło, razem z kilkoma słowami długo ukrywanej prawdy. Odpowiedz Link Zgłoś