karol1015
18.10.05, 16:27
wiem, to może nie najlepsze miejsce na moją historię. Jedynie chciałbym aby
ktoś spojrzał na nią trzeźwym okiem. Ja na dziś nie potrafię.
Zaczęła się 7 lat temu. Ona 23 ja 33. Wielka miłaść, po 3 miesiącach
mieszkaliśmy razem w moim domu. Przez ok. 2 lata Ona pracowała po różnych
firmach w Warszawie za małe pieniądze, potem przez pół roku bez pracy
zupełnie.
Powiedziałem dosyć siedzenia w domu i zacząłęm rozglądać się jak jej mogę
pomóc stworzyć swój własny "interes" . Wymyśliłem, dałem pieniądze,
nauczyłem.
Dziś po 4 latach interes idzie znakomicie. Zapisany na Nią ale zawsze
traktowany jako wspólny. Pół roku temu nowa pracownica. Szybko stała się
najlepszą przyjaciółką Mojej. I zaczęły się imprezki, wracanie do domu o 6.00
z barów na bańce ( z wyjaśnieniem: my tylko tańczymy ). Atmosfera gęstnieje,
bo ja jes wymówki robię. Każdego dnia jestem coraz bardziej nieprzyjemny. Ona
już pije każdego dnia. Miesiąc temu Ona z hukiem wyprowadziła się, demolując
z lekka mój dom. Oczywiście o podziale firmy czy też zwrocie mojej inwestycji
nie chce słyszeć.
Walczyć? ( co może spowodować, że ten interes przestanie istnieć), czy
krzyżyk na drogę.
Dla wyjaśnienia mam swoją pracę i tak naprawdę nie potrzebuje tego do życia a
tylko to zaspokojenia samczej ambicji.
Pozdrawiam
Karol