Dodaj do ulubionych

Zdradzil mnie maz

08.12.05, 11:54
Po 3 miesiacach malzenstwa, maz przespal sie z inna kobieta. Jestem w
zaawansowanej ciazy ...
Wszystko wydarzylo sie 2 tygodnie temu, gdy maz pojechal na tygodniowa
delegacje, tam poznal w barze kobiete i zabral ja do swojego pokoju
hotelowego ...
Po powrocie spal ze mna zanim mi o wszystkim powiedzial.
Jestem zalamana, ale nie moge sie kompletnie rozsypac ze wzgledu na dziecko,
ktore we mnie rosnie.
Czy moze jest tu na forum jeszcze jakis facet, ktory zdradzil swoja zone i
wyjasni mi dlaczego tak potraficie strasznie ranic, dlaczego byle k ...
potrafi tak wam zamydlic oczy. A moze jest tu ktos, kto byl w podobnej
sytuacji i powiedzial - NIE! - mam zone, dziecko w drodze i nie bede sobie i
mojej rodzinie zycia marnowal.
Maz powiedzial mi o wszystkim ponad tydzien temu, podobno nie mogl wytrzymac
z tym, ze mnie oszukuje, a mnie sie czasem wydaje, ze po prostu zrzucil z
siebie ciezar.
Powoli dochodze do siebie, pierwszy szok opadl, ale ten straszny bol i zal
siedzi we mnie. Przed jego wyjazdem bylismy naprawde dobrana para, staralam
sie byc kochajaca i zawsze wyrozumiala zona.
On teraz bardzo zaluje, nie wie czemu to zrobil, prosi o jeszcze jedna
szanse, mowi, ze bardzo kocha. Moze macie podobne doswiadczenia, pomozcie mi
to wszystko pojac, zrozumiec, bo moje mysli mnie zabija. Czy warto mu zaufac,
czy warto trwac w zwiazku po zdradzie?
Obserwuj wątek
    • murder24 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 11:58
      masz pecha... tacy "agenci z dobranej pary" są najgorsi :)

      osobiście nie mam żony ale jesli chodzi o wierność to jest na pierwszym miejscu.

      jesli prosi o jeszcze jedną szansę to daj mu ją ale pamiętaj o tym co zrobił i
      co może jeszcze raz zrobić.

      pozdrawiam
    • grogreg Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:10
      > Po 3 miesiacach malzenstwa, maz przespal sie z inna kobieta. Jestem w
      > zaawansowanej ciazy ...
      > Wszystko wydarzylo sie 2 tygodnie temu, gdy maz pojechal na tygodniowa
      > delegacje, tam poznal w barze kobiete i zabral ja do swojego pokoju
      > hotelowego ...

      Ale za pisanie sceniariuszy to ty sie nie bierz.
    • dyskopata Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:12
      nie bylem w zadnej przedstawionej przez ciebie sytuacji ale bardzo ci
      wspolczuje to nie one sa k... tylko twoj maz jest sku... nie wiem skad sie
      biora tacy faceci jezeli bierzesz pod uwage tylko wzgledy uczuciowe to wyrzuc
      go z domu i zapomnij
    • kajetanb52 [...] 08.12.05, 12:12
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ninka71 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:23
        szansa pierwsza i ostatnia , nie wiem czy byłabym zdolna zaufać ponownie, z drugiej strony jak mu dasz szansę to być może znowu będzię Cię zdradzał tylko tym razem o tym nie powie. Współczuję - kochaj to dziecko,które masz w sobie.
    • prawdziwy_facet1 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:21
      >Czy warto mu zaufac, czy warto trwac w zwiazku po zdradzie?
      O tym niestety sama musisz zdecydować. Ja jedynie mogę Ci napisać, że czasem
      warto wybaczyć. Może wyciągnie wnioski na przyszłość i będzie lepszym
      człowiekiem i mężem. Może to mu uświadomi jak łatwo można zdradzić, a jak
      trudno odbudowuje się zaufanie.

      Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:29
      Panią winą nie obarczaj. Nawet jeśli była najtańszą prostytutka to siłą Twojego
      męża nie brała.
      Małżonek jest kretynem, bo się zwierzył akurat Tobie. Mógł się wyspowiadać,
      pochwalić kumplom itd. a wybrał najgorszą opcję.
      Skok w bok czysto fizyczny nie musi oznaczać końca związku.
      Ty masz dużo do stracenia, zastanów się nad wybaczeniem... może?
      • pancwynar Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:52
        triss_merigold6 napisała:

        > Małżonek jest kretynem, bo się zwierzył akurat Tobie.

        mogę prosić o rozwinięcie Twojej tezy?
        • z_mazur Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 13:26
          Jeśli nie było szans na to żeby życzliwi żonie donieśli i zdawał sobie sprawę z
          głupoty swego postępku to powinien milczeć do grobu i samemu gryźć się ze swoim
          sumieniem a nie rozgrzeszać się spowiadając się żonie i przerzucając na nią
          ciężar swojego postępku.
          • pancwynar Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 13:39
            no cóż... więc mamy całkiem inne wyobrażenie czym jest wspólnota z bliską nam
            osobą... w tym jednostkowym przypadku zgadzam się z głosem poniżej, iż mówienie
            o czyms takim ciężarnej żonie to lekka nieodpowiedzialność, ale
            założenie: "żaluję, wiem, że źle zrobiłem więc można to przemilczeć bo po co
            ranić drugą stronę" dla mnie jest niedozaakceptowania.
            Milczenie też może być kłamstwem. Np. w takim wypadku. Albo jesteśmy z drugą
            osobą albo nie. O pewnych rzeczach w związku po prostu nie decyduje się samemu
            i na to się zgadzamy idąc do ołtarza czy stając przed urzędnikiem USC.
            Swoją drogą dla mnie to niepojęte. Sam człowiek różne głupoty w życiu robił,
            bywało, że dziewczyny mogły mi zarzucić niejedno, ale przelecenie jakiejś laski
            w 3 miesiące po ślubie, gdy w domu czeka spodziewająca się jego dziecka żona?
            Ma gość fantazję:/
            • z_mazur Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:07
              No właśnie ja też mówię o wspólnocie.
              Zakładam, że facet nie jest takim ostatnim dupkiem na jakiego wskazuje postępek.
              Powiedzmy, że to była chwila słabości, alkochol itp. itd. mimo to facetowi
              zależy na zwiazku, żałuje postęku i nie ma zamiaru nigdy go powtórzyć - ot,
              taka nauka na własnym błędzie.
              To w takim przypadku powinien milczeć jak grób. Powie Ci to każdy psycholog.
              Podzielenie się takim sekretem z partnerem to jeszcze większe świństwo niż sam
              sekret. To uwolnienie się od ciężaru i przerzucenie go na tą drugą już i tak
              skrzywdzoną stronę. Co daje taka szczerość poza krótkim poczuciem ulgi dla
              winowajcy?????
              Oczywiście jeśli istnieje ryzyko, że ktoś życzliwy doniesie, to chyba lepiej
              zrobić to samemu.
              • pancwynar Re: Zdradzil mnie maz 09.12.05, 14:04
                wiesz dla mnie to sytuacja abstrakcyjna... i mocno wierzę, że tak pozostanie do
                końca życia

                > To w takim przypadku powinien milczeć jak grób. Powie Ci to każdy psycholog.
                nie raz już podkreslałem, że psycholog ze mnie żaden.. pisze tylko na podstawie
                tego "co mi w duszy gra" i jakoś nie potrafię wyobrazić sobie sytuacji w której
                okłamuje drugą stronę.
                a co jeśli druga strona spyta się mnie, zasugeruje, że ma jakieś wątpliwości co
                do mojej wiernosci.. po poworocie z delegacji spyta choćby żartem: "i jak się
                bawiłeś nocą?"

                To uwolnienie się od ciężaru i przerzucenie go na tą drugą już i tak
                > skrzywdzoną stronę.
                wyjdzie na to, że bronię tu owego męża ale czy to tylko zrzucenie ciężaru?
                przecież musi być świadomy reakcji żony (chyba, że jest tak pewny tego, iż
                okręcił ją/uzaleznił od siebie emocjonalnie, finansowo itd. - ale nie
                rozmawiamy tu o zwykłych s.synach), Nie wie czy skończy sie tylko na utracie
                jej zaufania, wyprowadzce, okresie próby itp. Nie zależnie od tego jak dobrze
                ją poznał na innym gruncie to jest sytuacja gdzie nie można do końca
                przewidzieć reakcji drugiej strony.

                Co daje taka szczerość poza krótkim poczuciem ulgi dla
                > winowajcy?????

                nie mam pojęcia bo nie sądzę, że dla mnie przyniosło by to ulgę... ale wiem, że
                gryzlbym się z tym, iż okłamuje kogoś kto mi ufa
                kurcze, jeżeli to byłaby chwila słabości, to własnie dlatego trzeba o tym
                powiedzieć. Skoro myslało się ptakiem to trzeba wypić piwo które się naważyło.
                Bez urazy, ale ile jest w tym chęci ochrony partnera przed szokiem i obarczania
                go swoim świństwem i głupotą, a ile zwykłego lęku przed jej/jego reakcją?

                > Oczywiście jeśli istnieje ryzyko, że ktoś życzliwy doniesie, to chyba lepiej
                > zrobić to samemu.
                dwulicowość - sorry
      • goodyear1 DAJ MU SZANSE!!! 08.12.05, 14:11
        triss_merigold6 napisała:
        > Małżonek jest kretynem, bo się zwierzył akurat Tobie. Mógł się wyspowiadać,
        > pochwalić kumplom itd. a wybrał najgorszą opcję.
        > Skok w bok czysto fizyczny nie musi oznaczać końca związku.
        > Ty masz dużo do stracenia, zastanów się nad wybaczeniem... może?

        Potwierdzam, ze jest kretynem. Mowic o zdradzie wlasnej zonie? Po co?
        Ale z drugiej strony dowodzi to, ze zdrady nie byl w stanie psychicznie
        przetrawic. Robil wiec raczej tego wiecej nie bedzie. Daj mu szanse.
    • goldenwomen Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:42
      jak to byle k.......? zastanow sie co mowisz! a z kim brałas slub? z nim czy z
      nią? zapewne przedstawil sie jej jako zatwardzialy kawaler tudziez w separacji
      co to jest nierozumiany przez zone.Jak ktos jest doopkiem to skowronkiem nie
      bedzie ot i co!
      • dyskopata Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:46
        o pierwsza pani ktora podziela moje zdanie (jest wyzej)
        • goldenwomen Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:53
          w morde jeza te mezatki to zawsze za zdrade meza winią "te trzecią" a jest
          odwrotnie.Chyba na sile go do loza nie ciagneła!
          • annia4 Do goldenwomen - zle mnie zrozumialas. 08.12.05, 12:56
            • goldenwomen Re: Do goldenwomen - zle mnie zrozumialas. 08.12.05, 12:57
              moge tylko Ci wspolczuc ze za męża obrałas sobie zwyklego buraka
      • annia4 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:52
        Powiedzial jej, ze ma zone, nie wiem czy wspomnial, ze ciezarna. Nie zwalam
        winy na nia, nawet mi to przez mysl nie przeszlo. Do mojego meza mam teraz
        wstret (a wszelkie epitety sobie daruje), dlatego mamy osobne pokoje, a co do
        tej kobiety, to dla mnie to k... bo poszla z zupelnie obcym, zonatym facetem do
        lozka, ale winy na nia nigdy nie zrzuce, bo nikt inny nie jest za to
        odpowiedzialny tylko moj maz.
        • lamia26 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:55
          Kobiety nie mają honoru...przypuszczam ,że jakby wiedzaiła,że jesteś w ciąży
          to też by to zrobiła.Potrafią to robić ze świadomością,że rozwalają
          rodzinę.Każdy jest teraz egoistą.Postaraj się też taka być.
          • kajetanb52 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 13:20
            O jakim rozwalaniu rodziny ty mówisz ? Kobieta miała pełne prawo przypuszczać,
            i zapewne dlatego poszła z nim do łóżka, że skończy się tylko na sexie. Ot
            kilka chwil przyjemności z żonatym facetem, który rano się zwinie, wróci do
            żony i więcej się nie odezwie. Na pewno nie pomyślała że trafia na palanta,
            który po wszystkim poleci do małżonki i jej się wypłacze w rękaw.
            • pancwynar Co za brednie 08.12.05, 13:54
              Ludzie, co się z nami dzieje?
              Jedziesz w delegację, dajesz dupy żonatemu/dmuchasz mężatkę, rano ubierasz się
              po "kilku chwilach przyjemności" wracasz do domu całujesz żonę/męża i jak gdyby
              nigdy nic wracasz do codziennej rutyny? Aż do następnej delegacji mam rozumieć?
              I to nie jest "rozwalanie rodziny" bo współmałżonek żyje sobie jak pączek w
              maśle w błogiej nieświadomości?

              > Kobieta miała pełne prawo przypuszczać,
              > i zapewne dlatego poszła z nim do łóżka, że skończy się tylko na sexie.

              Jakie to proste. A potem jeszcze żonie kwiatka przyniesie ze słodkimi słowami i
              szczerym oddaniem w oczach tudzież garścią frazesów o miłości. Ot, prawdziwy
              facet, a nie palant, który ma jakieś wyrzuty i żonce wypłakuje się w rękaw.
      • lamia26 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:53
        Okropna sytuacja...Musisz sie czuć rozdarta.Myślę,że wybaczysz mu ze względu na
        dziecko.Jestem pewna,że tak zrobisz.Miej jednak oczy otwarte i przyglądaj mu
        się.Pamiętaj,że musi odpokutować i starać się (wymagaj tego od niego)...
        Nie będę pisać ,że jest dupkiem.Myślę jednak,że do końca nie jest pewien swoich
        uczuć.Czas wszystko pokaże.Powodzenia
        • dyskopata Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 12:55
          naprawde warty tego jest facet ktory zdradza po 3 miesiacach?
    • czarrrownica Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 13:05
      Juz pomijajac sama zdrade, to trzeba byc skrajnym egoista pozbawionym wyobrazni,
      empatii i poczucia odpowiedzialnosci, zeby przyznawac sie do tego ciezarnej
      zonie. Wiem, ze latwo tak sobie teoretyzowac w sytuacji, kiedy mnie to
      bezposrednio nie dotyczy, ale chyba za taki nr wywalilabym faceta z domu i
      wystapila o rozwod z jego winy i alimenty na siebie i na dziecko.
      • pancwynar Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 13:56
        To prawda, tylko z drugiej strony tak się zastanawiam, który moment jest dobry?
        • czarrrownica Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:26
          Na zdrade? Wg mnie chyba zaden. I na przyznawanie sie tez.
    • salomea78 Aniu... 08.12.05, 13:14
      To normalne ze czujesz sie zawiedziona, zdradzona... Przypuszczam ze jeszcze
      dodatkowo przez to ze jetes w ciazy i zmienilo sie troche twoje cialo czujesz
      ze nie jestes dla meza juz tak atrakcyjna i to dlatego on cie zdradzil...
      Ale tak nie jest. Mężczyźni rozróżniaja seks od milosc, my tego nie potrafimy
      tak do konca... To ze ci o tym powiedzial swiadczy tylko o tym ze bardzo zaluje
      ma wyrzuty sumienia bo cie kocha i napewno juz wiecej tego nie zrobi...
      Musiala to byc chwila slabosci, moze czul sie zaniedbywany, moze ze wzgledu na
      to ze jestes w ciazy boi sie z toba kochac tak jak by chcial, a moze poprostu
      kumple go namowili...
      Nie rań siebie dodatkowo szukajac w sobie winy, nie ma w tobie winy... Wybacz
      mu to ojciec twojego dziecka, zasluguje na jeszcze jedna szanse, kazdy ma
      chwile slabosci, kazdy sie czasem boi...
      A to ze zostanie ojcem to dla niego znak ze juz skonczyl sie czas
      jego "młodości" juz teraz bedzie głowa rodziny, bedzie musial byc za nia
      odpowiedzialny i na poczatku to kazdego mezczyzne przeraza troche bo nie wiedza
      czy podołają...
      • czarrrownica Re: Aniu... 08.12.05, 13:26
        > tak do konca... To ze ci o tym powiedzial swiadczy tylko o tym ze bardzo zaluje
        >
        > ma wyrzuty sumienia bo cie kocha i napewno juz wiecej tego nie zrobi...

        Idealistka. Powiedzial, bo dupa z niego, a nie mezczyzna i nawet nie potrafil
        sam sie z tym przemeczyc, tylko wolal sie uwolnic od wyrzutow sumienia i zwalic
        to na zone.
        A czy nie zrobi? Jesli juz po trzech miesiacach nie moze zapanowac nad swoim
        popedem, to raczej nie wrozy to dobrze na przyszlosc. A jesli teraz zobaczy, ze
        wlasciwie nic sie nie stalo, zona mu wybaczyla i nie bylo zadnych konsekwencji,
        to co go powstrzyma nastepnym razem?


        > Musiala to byc chwila slabosci, moze czul sie zaniedbywany, moze ze wzgledu na
        > to ze jestes w ciazy boi sie z toba kochac tak jak by chcial, a moze poprostu
        > kumple go namowili...

        Biedny maly zagubiony zuczek...

        > mu to ojciec twojego dziecka, zasluguje na jeszcze jedna szanse, kazdy ma
        > chwile slabosci, kazdy sie czasem boi...

        To zadna sztuka zrobic dzieciaka. I nie kazdy ma takie "chwile slabosci".

        > A to ze zostanie ojcem to dla niego znak ze juz skonczyl sie czas
        > jego "młodości" juz teraz bedzie głowa rodziny, bedzie musial byc za nia
        > odpowiedzialny i na poczatku to kazdego mezczyzne przeraza troche bo nie wiedza
        >
        > czy podołają...

        Nie yglada, zeby ten mial podolac.
        • salomea78 Re: Aniu... 08.12.05, 13:29
          Mniemam ze jestes kobieta pozucona dla innej albo tez nieszczesliwa mężatka
          skoro tak mowisz... Jasne najlepiej obrazic sie na caly swiat, nie wybaczac, i
          samemu wić sie z wściekłości i samotności...
          Życze ci szybkiego powrotu do zdrowia...
          • czarrrownica Re: Aniu... 08.12.05, 13:35
            > Mniemam ze jestes kobieta pozucona dla innej albo tez nieszczesliwa mężatka
            > skoro tak mowisz... Jasne najlepiej obrazic sie na caly swiat, nie wybaczac, i
            > samemu wić sie z wściekłości i samotności...

            ROTFL
            Nie mam pojecia, jaka droga doszlas do tych wnioskow.
            Rozumiem, ze ty jestes jedna z tych wyrozumialych, wybaczajacych kobiet, ktora
            pozwala sie zdradzac, obrywa za za slona zupe i jej jedynym celem jest
            utrzymanie przy sobie faceta, chocby byl najwieksza szuja?


            > Życze ci szybkiego powrotu do zdrowia...

            Dziekuje, wzajemnie.
            • pancwynar Re: Aniu... 08.12.05, 14:12
              no własnie. A jak to jest.

              hipotetyczna sytuacja.
              - Nie wiesz bo nie przyznał się. Wszystko załatwił z klasą. Nie domyślasz się.
              - Przychodzi do Ciebie i prosi o wybaczenie "chwili słabości", wyjasnia,
              tłumaczy itd.

              Naprawde ten pierwszy jest w porządku wobec Ciebie, a ten drugi to mięczak bez
              jaj?
              A jeśli, jakimś cudem, dowiesz się o wyskoku? To wtedy ten pierwszy staje się
              automatycznie gorszy? Bo wiesz?

              I taka mala dygresja - można być głupkiem, ale nie koniecznie szują.
              Głupek czasami jest w stanie pojąć swoją głupotę. Naprawić. ponieść
              konsekwencje. Szujom zwykle ciężko się zmienić - dlatego nimi są...
              • czarrrownica Re: Aniu... 08.12.05, 14:33
                > Naprawde ten pierwszy jest w porządku wobec Ciebie, a ten drugi to mięczak bez
                > jaj?

                Obaj sa nie w porzadku, ale ten drugi wydaje mi sie wiekszym egoista.

                > A jeśli, jakimś cudem, dowiesz się o wyskoku? To wtedy ten pierwszy staje się
                > automatycznie gorszy? Bo wiesz?

                Chyba nie, ale tak na 100% nie wiem - nie bylam nigdy w takiej sytuacji.

                > I taka mala dygresja - można być głupkiem, ale nie koniecznie szują.
                > Głupek czasami jest w stanie pojąć swoją głupotę. Naprawić. ponieść
                > konsekwencje. Szujom zwykle ciężko się zmienić - dlatego nimi są...

                Ok, z tym sie zgodze.
            • salomea78 Re: Aniu... 08.12.05, 14:37
              Oj bardzo sie mylisz.. Nie mam i nie mialam męża i to zawsze ja kończe
              związki...
              To ze jedna zdrade uwazam ze powinno sie wybaczyc nie znaczy ze trzeba dac soba
              pomiatac...
              Ale takie zawziecie i totalnie subjektywne spojzenie sa bardzo wyniszczające
              tymbardziej ze kazdy ma jakies wady...
              I on ale tez i ty.....
        • pancwynar Re: Aniu... 08.12.05, 14:03
          czarrrownica napisała:

          > Idealistka. Powiedzial, bo dupa z niego, a nie mezczyzna i nawet nie potrafil
          > sam sie z tym przemeczyc, tylko wolal sie uwolnic od wyrzutow sumienia i
          > zwalic to na zone.

          albo mamy związek, albo nie. Ok - jeżeli wczesniej facet nie był zbyt wylewny,
          a teraz tak łatwo przyszła mu zarówno zdrada, jak i wyznanie to można by się
          zgodzić z Twoją tezą. Ale zakładanie, że prawdziwy facet zaciska zęby i sam
          daje sobie z tym radę to jak dla mnie gwóźdź do trumny, a nie rozwiązywanie
          problemu.
          Z resztą Twojej wypowiedzi w pełni się zgadzam.



          • salomea78 Re: Aniu... 08.12.05, 14:52
            To co ma do konca zycia to w sobie dusic??? wlasnie ja bym taka szczerosc
            bardzo docenila i bym sie czula badziej oszukana gdybym sie dowiedziala prez
            przypadek....
            • mosze_singer Re: Aniu... 09.12.05, 00:39
              >wlasnie ja bym taka szczerosc
              > bardzo docenila

              zdradzona żona do zdradzającego męża: "oh kochanie cudownie że powiedzialeś mi
              o tej lafiryndzie, którą przelecialeś w przydrożnym hotelu, malo brakowalo i
              Adaś bylby wcześniakiem z tego powodu, ale to nic w świetle twojej jakże
              ujmującej szczerości"

              >i bym sie czula badziej oszukana gdybym sie dowiedziala prez
              > przypadek....

              zdradzający mąż w myślach: "sprawa moglaby się wydać, z resztą życie z
              tajemnicą to stres, a od stresu wlosy wypadają, lepiej niech się ona stresuje,
              nawyżej wcześniej wyląduje na porodówce i wreszcie zacznie wyglądać jak
              kobieta, nie jak hipopotam. cwany jestem, że jej powiedzialem: nie dość że
              pozbylem się nerwów to jescze zapunktowalem w jej oczach! następnym razem
              zrobie tak samo...... od kiedy przeniosla się do drugiego pokoju mam dobre
              usprawiedliwienie, a seksu i tak pewnie by nie bylo jeszcze dlugo po porodzie"

              widzsz Salcia, jaka glupia cipcia z ciebie
          • czarrrownica Re: Aniu... 08.12.05, 14:54
            > zgodzić z Twoją tezą. Ale zakładanie, że prawdziwy facet

            Ale to chyba nie jest watek o prawdziwych facetach.

            >zaciska zęby i sam
            > daje sobie z tym radę to jak dla mnie gwóźdź do trumny, a nie rozwiązywanie
            > problemu.

            Gdyby mnie ktos jednorazowo i "niechcacy" zdradzil, a potem sie ocknal, ze
            jednak mnie kocha i nie wyobraza sobie zycie beze mnie etc., to ja zdecydowanie
            nie zycze sobie, zeby zrobil sobie ze mnie spowiednika. Moze to jest chowanie
            glowy w piasek, ale ja po prostu nie chce o tym wiedziec - wole zyc w blogiej
            nieswiadomosci i z mojego pktu widzenia najlepsze, co on moze w tej sytuacji
            zrobic, to nie dopuscic do podobnej sytuacji w przyszlosci.

            A przyznawanie sie do zdrady kobiecie, ktora jest w ciazy, to dla mnie swinstwo
            o podobnym(jesli nie wiekszym) ciezarze gatunkowym jak sama zdrada. Chyba
            powodowany zwykla troska o dziecko (jesli juz nie o zone) nie powinien sie o
            tym nawet zajaknac.
      • ipiatek1 Re: Aniu... 08.12.05, 13:28
        Zgadzam sie z Salomea.

        Chlop zdradzil a Wy juz wieszacie na nim psy,
        najlepiej jakby poszkodowana od razu zlozyla
        pozew o rozwod i ciela sie z tego powodu ze jej maz okazal sie zwykla
        szumowina! No ale zdarzylo sie. A was laczy cos wiecej
        niz jedna noc spedzona w hotelu.
        Pozatym autorka jest nieco uzalezniona od meza - bo nosi
        jego dziecko.To juz nie jest zwykla zabawa w zwiazek.

        Ja bym meza nie dyskwalifikowala.
        Trzeba umiec plesc ten szalik dalej razem.
        Co innego jakby przyszedl i powiedzial
        ze odchodzi wtedy nie mialabys wyjscia droga Autorka.
        Ale w tej sytuacji? Dalabym mu szanse.

      • natalka1983 Re: Aniu... 08.12.05, 13:31
        no tak biedny facet ,wkoncu to zona tylko przez 9 mieisiecy jest w ciazy i
        potem to ona glownie sie dzieckiem bedzie zajmowala,bedzie mu
        gotowala,prasowala,prala itd.ale to facet jest biedny ...
        a i przeciez teraz juz nie moze tak ostro sie bz....z zonka wiec biedak musi
        sobie ulzyc i trzeba mu to wybaczyc no bo zycie jest takie krotkie i dlaczego
        ma rezygnowac z fajnego bzykanka ??z powodu zony w ciazy???/nie !!!
        ;-]SZOK
        • salomea78 Re: Aniu... 08.12.05, 13:35
          Chajtnij sie albo idz pogadac z mamą... Moze dojdziesz do innych wnioskow...
          • yagres Do księgi Ginessa 08.12.05, 13:39
            O kurcze! Rekord świata! Trzy miesiące po ślubie i już zdrada. Nie wróżę wam
            dobrze chocaż bardzo bym chciał.
            Zdradę i kure...sto ma się w genach.
            • kajetanb52 Re: Do księgi Ginessa 08.12.05, 13:42
              Rekord? Znam gościa co puknął pannę młodą na weselu...
            • nikita696 Re: Do księgi Ginessa 08.12.05, 13:46
              Yagres zgadzam sie z toba w 100%.Co to wogole za facet,wstydzil by sie,ty
              jestes w ciazy a on tak poprostu......i jeszcze mowi ci o tym??!!Na szczescie
              zycie jest sprwiedliwe i on tez dostaniie po dupie od losu.Ja bym nie
              wybaczyla,bo tu juz nawet o brak milosci do ciebie nie chodzi ale o sam
              SZACUNEK do kobiety ktora wkrotce urodzi mu dziecko.Życze ci szczescia i
              sily,naprawde.
            • natalka1983 Re: Do księgi Ginessa 08.12.05, 13:47
              dobrze powiedziane zgadzam sie w 100 procentach że zdrade i kure...ma sie w
              genach:-]
              • salomea78 Jesli ma sie w genach to znaczy ze 08.12.05, 13:57
                ty bedziesz tez zdradzala.... Skoro twoj tata to robil bo jego geny tez masz....
                • natalka1983 Re: Jesli ma sie w genach to znaczy ze 08.12.05, 14:03
                  wiesz jesli choc troche znasz sie na genetyce <a ja sie znam bo mam taki
                  przedmiot na studiach > to wiedz o tym ze od taty dostaje tylko polowe
                  genow,druga polowe dostaje od mamy i nie zdradzam w zwiazku ztym genu zdrady od
                  taty na cale szcescie nie dostalam :-]
                  • dyskopata Re: Jesli ma sie w genach to znaczy ze 08.12.05, 14:05
                    a to zdrade tylko od taty mozna dostac?
                  • kajetanb52 Re: Jesli ma sie w genach to znaczy ze 08.12.05, 14:05
                    Może się jeszcze nieuaktywnił po prostu? Nie jedną taką znam co się zaklinała a
                    potem...
          • natalka1983 Re: Aniu... 08.12.05, 13:45
            ha ha propo mamy to wlasnie dzieki niej wiem ze nie warto wybaczac
            zdrady...moja mama wybaczyla tacie a on ...robi to non stop juz zgubilam
            rachube iile tych kobiet bylo i jedno wiem napewno nie chce cierpiec tak jak
            ona teraz,po prostu jak ktos zrobil to raz to zrobi to drugi raz .....
            nie rozumiem dlaczego mialaby wybaczyc mezowi ??tylko dlatego ze maja dziecko??
            zreszta dla dziecka bedzie lepiej jesli juz teraz sie rozstana<wiem cos ta ten
            temat bo sama bylam taki dzieckiem i wolalabym nie widziec mego ojca na oczy> a
            ona znajdzie sobie porzadnego faceta ,tego kwiatu jest pol swiatu i sa tez tacy
            ktorzy "sie nie gubia"i nie zdradzaja
            • salomea78 Re: Aniu... 08.12.05, 13:51
              I przez to ze masz zal do ojca bedziesz sie teraz mscila na kazdym spotkanym
              mezczyznie i bedziesz z gory zakladala ze tak samo zrobi tobie jak twoj tata
              twojej mamie?
              Nie kazdy jest zły... I kazda sytuacja jest inna, i wybaczac warto,
              przedewszystkim po to by wiedziec ze samemu sie staralo...
              • natalka1983 Re: Aniu... 08.12.05, 14:00
                sory ale nie bede sie mscila na kazdym facecie ,ale napewno nie wybacze zdrady
                bo sory ale nie mam zamiaru sie meczyc cale zycie ...

                Nie kazdy jest zły... I kazda sytuacja jest inna, i wybaczac warto,
                > przedewszystkim po to by wiedziec ze samemu sie staralo...

                dobre hahhaaha warto zeby wiedziec ze samemu sie staralo ,ja bez tego wiem ile
                daje facetowi i czy sie staram a jesli on tego nie doceni lub jesli mu malo to
                zegnam pana,nie warto niszczyc sobie zycia przez jednego faceta,bo sa tez tacy
                ktorzy umieja to docenic
                • salomea78 Młodosc.... 08.12.05, 14:07
                  Pogadamy za pare latek.....
          • natalka1983 Re: Aniu... 08.12.05, 13:50
            powiedz mi moja droga co dobrego wyniknie dla niej i dla nich ztego ze ona mu
            wybaczy???nic??bo nawet jesli jakims dziwnym cudem juz jej wiecej nie zdradzi
            to bedzie sie to za nimi ciaglo cale zycie,i ona bedzie go ciagle o cos
            oskarzala i podejrzewala i facet bedzie mial po prostu dosc,ciagle klotnie
            itd.i on i ona beda nieszcesliwi.....
    • krecilapka Twoj maz, 08.12.05, 13:44
      to egoistycznie glupi chooy i mieczak. Solidny facet tak nie postepuje. Skoro juz tam sobie bzyknal na boku, to zwierzyc sie z tego powinien co najwyzej do lustra. Powinien stac w polu z miotla, garnkiem na glowie i marchewka na nosie.
      • nikita696 Re: Twoj maz, 08.12.05, 13:48
        heheheheheh,i marchewka na nosie..heheehhe, dobre;)
        • yagres Re: Twoj maz, 08.12.05, 13:51
          Twój mąż to idiota do n-potęgi. Ma młoda żonę, za niedługo będzie tatusiem,
          zona w ciąży wymaga troski i opieki a on spokojnie bzyka sobie panienke na
          delegacji. Tego nie mogę zrozumieć.
          Jesli juz to zrobił to powinien trzymać gębę zwiniętą w trąbkę do grobowej
          deski.
          • blue_nil Re: Twoj maz, 08.12.05, 14:08
            yagres,pewnie ,tak powinien zrobić...
            < a może sie przestraszył, iż
            < zapłodnił niechcący (może to koleżanka z pracy? a nie jakas tam?)
            < i co wówczas?
            < może wolał na wszelki wypadek sie przyznać:)
            < zony maja to do siebie,
            < że - wybaczają
            < zbyt łatwowiernie - Niestety !
            < Aniu, trzymaj się, żaden nie jest wart naszych łez:)
            • ipiatek1 Latwo Wam mowic 08.12.05, 14:39
              Ale to nie Wasz maz zdradzil tylko Ani.
              To ona jak go rzuci bedzie szla sama przez zycie - chyba ze spotka inna polowke.
              Sama z dzieckiem.
              To ona wybrala sobie go na meza - kocha go - cos ich laczylo,przysiegali sobie
              zycie w dwojke na dobre i na zle.

              Fakt maz zawalil i to bardzo.Zachwial zaufanie w zwiazku.
              Ale nie takie akcje sie zdarzaly i jednak ludzie
              przezyli do emerytury.

              Liczac glosy za i przeciw - wiecej jest przeciw.

              Tutaj wogole panuje taki klimat na tym forum - ze cokolwiek
              zrobi druga strona ludzi krzycza - rzuc go/ją, nie jest wart/a Twoich lez itd.

              • krecilapka Re: Latwo Wam mowic 08.12.05, 14:53
                E no ja tam nie namawialbym do rozstania. Co najwyzej do tego by do kata poslac dzieciaka nie umiejacego ponosic konsekwencji wlasnych czynow.
                Zauwazylem trend, ze do porzucenia najchetniej namawiaja mlode / stare panny. Podswiadomosc im podpowiada ze wzrastaja ich szanse, wiec nie ma co ich traktowac powaznie ;).
                • nika69 Re: Latwo Wam mowic 08.12.05, 16:02
                  bardzo ciekawe spostrzeżenie ;) może nawet prawdziwe?
    • lady284 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:37
      miej pretensje tylko i wyłącznie do męża, kobieta zktórą się przespał może być
      1000 razy lepsza od Ciebie i równie dobrze mogła nie mieć pojęcia że on kogoś
      ma, nie powinnaś w ten sposób jej określać, wiele wartościowych kobiet chodzi
      po tym świecie, którym faceci plotą bzdury by tylko do zbliżenia doszło:)
      • ipiatek1 Kazda sprawa jest indywidualna 08.12.05, 14:42
        Nie mozna nic generalizowac.
        Nie mozna powiedziec ze jak raz zdradzil to juz tak bedzie ciagle.

        Kazdy watek jest indywidualny i jeszcze nie raz powiecie
        ze wszyscy mysleli tak - a ulozylo sie inaczej.
        Jak zwykle.
      • czarna_inez2 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 15:50
        Powiedzial jej, ze ma zone, nie wiem czy wspomnial, ze ciezarna. Nie zwalam
        "winy na nia, nawet mi to przez mysl nie przeszlo. Do mojego meza mam teraz
        wstret (a wszelkie epitety sobie daruje), dlatego mamy osobne pokoje, a co do
        tej kobiety, to dla mnie to k... bo poszla z zupelnie obcym, zonatym facetem do
        lozka, ale winy na nia nigdy nie zrzuce, bo nikt inny nie jest za to
        odpowiedzialny tylko moj maz. "

        Hm... O ile wyczytałam ta "Pani" była poinformowana o tym, że właśnie ma
        kopulować z żonatym mężczyzną.... i nie ważne czy szczęśliwym w związku czy
        nie..... Do póki ŻONATY powinna omijać go łukiem (po rozwodzie owszem, można
        planować sobie życie towarzyskie).... Żadna jak piszesz "1000 razy lepsza"
        i "wartościowa" kobieta nie poszła by bez oporów na jeden
        spontaniczny "numerek" dla sportu do łóżka z facetem, o tym że z żonatym nie
        wspomnę....Bo chyba o zaangażowaniu uczuciowym raczej tu mówić nie można...Wina
        w jednakowym stopniu leży po obu stronach...
        Dla mnie jedynym wytłumaczeniem dla tej kobiety było by gdyby spotykała się z
        tym panem jakiś czas, on odgrywał rolę kawalera do wzięcia, wreszcie zaczęli by
        być ze sobą, wybuch uczuć a tu skucha.... Facet ma POWAŻNE ZOBOWIĄZANIA!!!!
        DRAMAT!!!!



    • siodme_niebo Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:41
      za zdradę ZAWSZE ponoszą winę obie strony!!!
      • krecilapka Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:45
        Czyli maz i ta z ktora sobie ulzyl?
        • siodme_niebo Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:51
          czyli mąż, który zdradził i żona, która nie dawała mężowi w związku tego, czego
          pragnął
          • krecilapka Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:55
            Zona to zawinila chociazby tym, ze go sobie za meza wziela :).
            • siodme_niebo Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:57
              no własnie, własnie... :)))
          • annia4 Chyba sie mylisz 08.12.05, 22:25
            bo staralam sie jak moglam. Mimo powiekszajacego sie brzuszka ciazowego zawsze
            staralam sie wygladac atrakcyjnie (w miare mozliwosci w tym stanie), na sprawy
            intymne tez nie mogl narzekac. Poza tym nie chcialam nigdy byc zaborcza zona,
            co to tylko zakazuje i wymaga, codziennie mial obiad, sniadanie, kolacje pod
            nos. No coz poczatek malzenstwa, wiec chcialam dac z siebie wszystko. Nasz
            zwiazek mial opierac sie na przyjazni i zaufaniu i myslalam, ze tak bylo.
            Czuje sie jakby mi ktos w twarz strzelil - nagle sie okazalo, ze ten czlowiek
            jest mi obcy, ze ten ktoremu oddalam cala siebie splunal na mnie.
            Najgorsze jest to, ze to wlasnie on zawsze powtarzal, ze zdrada jest czyms
            najgorszym, niewybaczalnym, obrzydliwym, wiec bylam pewna, ze predzej mi powie,
            ze np mnie nie kocha i odejdzie niz, ze mnie zdradzi. Ale jestem glupia, ze tak
            sie dalam omotac w to bezgraniczne zaufanie, ale w sumie po co czlowiek bierze
            slub?
    • blue_nil Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:46
      < Aniu, mam takie doświadczenia,
      < Wiem, że nie warto trwać w takim związku
      < Zdrada mojego meża i konsekwencje z niej wynikające zaważyła na całym moim
      życiu
      < Starałam się wybaczyć, ale nie potrafiłam
      < Jednak nie poradziłam sobie z tym cieżarem odpowiedzialności
      < Unieszczęśliwiłam siebie i dzieci - myslałam, że dla ich dobra - lepiej
      będzie jak zostaniemy rodziną
      < Ale, jak ktos tutaj słusznie zauważył, jest to indywidualna sprawa jednostki
      < Więc nie chcę być złym doradcą
      < Wejrzyj w głąb siebie i odpowiedz sobie na pytanie, czy podołasz
      < Jeżeli tak, to jedno jest pewne
      < Natychmiast, zapomnij o całej sprawie
      < I wowczas, nigdy (uzyje tego słowa, chociaz zycie mnie nauczyło,nigdy nie
      mówic nigdy :)) , to w tym przypadku, będzie ono, jak najbardziej uzasadnione
      < Mimo wszystko i na przekór, usmiechnij sie do swojego dziecka:)
      • blue_nil Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 14:51
        Aniu < dopowiem jeszcze, nigdy, przenigdy i przy żadnej okazji nie wracaj do
        tego tematu:)
        • ipiatek1 Jeszcze jedno... 08.12.05, 18:09
          Droga Aniu,
          Jestes kobieta i jak go odepchniesz to maz dlugo nie wytrzyma.
          Po drugie
          TRZEBA ŁĄCZYĆ A NIE DZIELIĆ.
          Co ktorys mezczyzna zdradza badz zdradzil ( nie wiem jakie sa statystyki)
          i co ?? Masz sie rzucic z mostu przez to???
          Patrz Waszego wspolnego dobra.
          I nie sluchaj tych glupot co ludzie gadaja - stalo sie -
          tutaj chyba te baby sa zazdrosne ze masz meza ;)
          Jak go kochasz.... milosc przetrwa wszystko.
          • nikita696 Re: Jeszcze jedno... 09.12.05, 14:40
            JZUUUUUUUUUUUUUUUUU..w zyciu nie slyszalam czegos glupszego!Tak Aniu przepros
            go jeszcze ze nie rozumiesz jego potrzeb,przecierz to tylko seks z inna a ty
            tylko jestes jego zona i matka jego dziecka:/Przecierz kazdy facet zdradza!
            Wazne ze masz meza(niewazne jakiego wazne ze JEST).To jest myslenie glupich
            kobiet.SZACUNEK.Wie ktos jeszcze co to??
    • mosze_singer Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 21:12
      nie da się ukryć, że masz przerąbane
      • anjja27 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 21:41
        Jest takie forum"Zony zdradzone łączmy się"jest bardzo ciepłe i przyjazne, jest
        tam troche ludzi ktorzy wiedzą co przeżywasz, może będzie ci tam latwiej ,
        zapraszam:)
    • facio60 Re: Zdradzil mnie maz 08.12.05, 21:55
      Pociesz sie, ze nie jestes pierwsza i ostatnia,ktora to dotknelo.
      Co do Twoich przemyslen,pytan i wypowiedzi do Twojego watku:
      1.Tak jest tu facet, ktorego zdradzila zona.Dlaczego byle sentymentalny glupek i
      cwaniak potrafi zamydlic oczy kobiecie?
      Czy te kobiety nie mysla, jak poczuje sie ich maz gdy sie o tym dowie?
      Zdrady to nie tylko cecha mezczyzn.Musi byc do tego kobieta.Ale, ktory facet sie
      przyzna lub dopusci mysl, ze jego zona mogla go zdradzic?
      2.A jaka to roznica jak ktos zdradza po 3 miesiacach, czy po nastu latach, dajmy
      na to?
      Zapewniam Cie, ze bol jest nie mniejszy.Na dodatek czlowiek zdaje sobie wtedy
      sprawe, ze tyle lat zyl....no wlasnie, z kim?
      3.Siedzi w Tobie bol i zal.I tak bedzie jeszcze bardzo dlugo.A tak na prawde nie
      zapomnisz tego nigdy.Rozmawialem z kobieta, ktora byla kilkanscie lat po slubie
      i do teraz pamieta zdrade swojego meza w identycznej sytuacji jak Twoja.Sa
      razem, ale ona jest jakas taka przygaszona i widze, ze oddala by serce za milosc
      innego faceta.
      4.Czy warto dac mu szanse? Nikt Ci takiej odpowiedzi nie da, a jesli udziela to
      na podstawie wlasnych doswiadczen, A KAZDY CZLOWIEK JEST INNY.
      Jestes mloda osoba i zycie mozesz jeszcze sobie ulozyc,choc nie bedzie to latwe.

      Z mojego doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze najlepiej dla mnie byloby to
      przeciac jednym zdecydowanym krokiem.Im dluzej trwa sytuacja niepewnosci tym
      bardziej bedziesz sie stresowac.Dochodza do tego awantury i nagle moze sie
      okazac, ze Twoj "biedny" maz nie wytrzyma tego i odejdzie od Ciebie.A to
      poglebia tylko bol, bo nie dosc, ze zdradzil, to jeszcze na dodatek po pewnym
      czasie odszedl.Czyli, ze musialabys zamknac buzie na klodke i przejsc do
      porzadku dziennego nad jego "wyskokiem".Potrafisz?
      Mnie osobiscie sie wydaje, ze kto zdradzil to zrobi to jeszcze.
      Tyle, ze bedzie bardziej sie pilnowal i juz nic nie powie.
      Czy to zle, ze Ci powiedzial?
      Gdybys sie dowiedziala o tej zdradzie sama, byloby jeszcze gorzej, bo pracujaca
      wyobraznia...., no nie ma nic gorszego.
      Pozdrawiam
      • cleer13 Re: Zdradzil mnie maz 09.12.05, 13:09
        Annniu, strasznie Ci współczuję i wiem co przeżywasz i pewnie to co teraz
        napisze wyda Ci sie nie do przyjecia, ale ja troche juz przeżyłam, kiedys
        reagowałam jak Ty i wiem,ze to nie ma najmniejszego sensu.Przyjmij że prawie w
        każdym związku wystepują zdrady, o jednych partnerzy sie dowiadują, o innych
        nigdy. Zdrady - jesli są czysto fizyczne - taka jak ta ,bez uczuć, bez
        niebezpieczeństwa że mąz zakochal sie ,trzeba po prostu olac, odpuscic,
        uznac,ze to co Was łączy jest miłością, a reszta nie ma znaczenia. Wiem jakie
        to trudne, ale ani rozbicie zwiazku niczego nie zmieni, bo związesz sie wkrótce
        z kims innym kto pewnie wytnie Ci taki lub podobny numer, ani rozgrzebywanie,
        wypomninanie, nadawanie temu wydarzeniu jakiejś rangi porównywalnej do waszego
        małżeństwa. Jedynym sposobem ,zeby to zrozumiec to postepować podobnie - po
        trzech poważnych związkach, które rozwaliła męska zdrada, w czwartym nie dalam
        sie. Żyje z mężczyzna (oboje twierdzimy że sie kochamy, ale jaki to rodzaj
        miłości to trudno okerślic) wiem ze on mnie zdradzil, wiec pierwszy raz
        odważylam sie i zrobilam to samo - poczulam sie lepiej, nie czuje sie juz
        skrzywdzona, czuje sie atrakcyjna i kobieca i wiem ze ta chwila nie zmienila
        moich uczuć do niego - dalej chce byc z nim - mimo wszystko. Zdrada jest
        niejako wpisana w każda miłośc, im szybciej sie z tym pogodzisz tym więcej
        zaoszczędzisz sobie cierpień. Po prostu olej to...
        • facio60 Re: Zdradzil mnie maz 09.12.05, 13:27
          Mogę tylko przyklasnąć, choć chyba każdy człowiek chciałby aby było idealnie
          przynajmniej w jego związku.
        • yagres Re: Zdradzil mnie maz 09.12.05, 13:39
          Cleer - trafiłaś w sedno sprawy. Zgadzam się z tobą całkowicie. Nie ma związków
          idealnych i lepiej czasem przymknąć oko niż pysznić się swą dumą i
          nieomylnością.
          • cleer13 Re: Zdradzil mnie maz 09.12.05, 14:02
            I jeszcze jedno - przeczytaj na forach prywatnych w Forum Mężczyźni wątek
            stosunek do zdrady - mnie to pomogło, może Tobie tez będzie lżej jak
            zobaczysz,ze takie rzeczy zdarzaja sie częściej niz ludzie sie do tego
            przyznają,swiata nie zmienisz, natury ludziej też nie, a im szybciej
            przestaniesz sie łudzic tym mniej będziesz cierpiec. Odzieranie sie ze złudzeń
            i wiary,ze moj związek bedzie inny jest bardzo bolesne, ale konieczne, jesli
            nie chcesz zwariowac. A Twoj mąż to dupek,ze Ci powiedział i tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka