Dodaj do ulubionych

sydrom byłej

06.01.06, 10:27
normalniee wiosna sie zbliża juz czuje zapach rozwijajacyh sie lisci:):):) to
i zew natury ciagnie mnie do kobiet.no i tu jest problem mimo iz moge
wszystko .nie narzekam na brak wokół siebie kobiet .ale nie moge pozbyc sie
jedenj mysli udowodnic jej ze znalazlem kogos rownie atrakcyjnego jak
ona .wlasciwe nie wiem po co to robie bo bo uswiadomilem sobie jak naprawde
bylo miedzy nami i to prsylo ta cala uczuciowa otoczka.no ale zostala otoczka
fizyczna.nie byla ona moja jedyna kobieta w lozku i niee ejdyna na powaznie a
szukam innych lasek na jej podobienstwwo a moze inaczej ona byla praktycznie
100% moj ideal na wyglad zew.piekny duzy biust sliczna buzia ciemne dlugie
wlosy 175 tyleczek wciecie w pasie.rewelacyjnie pokdreslala swoje atuty
kobiecosci,styl patrzenia chodzenia gestow nawet takich w lozku jak
reagowanie na dotyk,podniecenie umiejetoosc malowania,gotowania zajmowania
sie dziecmi .nie umiem sie od tego uwolnic spotykam kolejne kobiety i mi
odbija.juz nawet ostatnio spotykam kobiete figurka ok tyleczek wloski buzia
ale ...ma troche za duzy...nos i male standardowe 75 B .za to genialnie
caluje i reaguje na dotyk i ma kosmicznie piekne oczy.to co pisze brzmi moze
karkolomnie i idiotyczniee no ale tak jest.znam tez taka czarnulke sliczna
buzia tyleczkiem szczuplutka drobniutka piekny biust.ale jest malutka jakies
165 przy moim 190 wygladamy troche smiesznie.sex z nia bylby zapewne czysta
rozkosza no ale ....no i mam jeszcze jedna przyaciolkee z ktora co tydzien
laduje w lozku...poloficjlanie ejstemsy razem ale ja tego nie czuje odnosze
wrazenie ze ona potrzebuje ciepla sexu dotyku i tyle jest milo ale nie ma
czegos co daloby wieksze uczucie.nie chcialbym sie ekeidys obudzil w
przekonaniu ze moja ex byla ta kobieta na ktora najbardziej lece a potem
bedzie tylko gorzej
Obserwuj wątek
    • jakub_234 Re: sydrom byłej 06.01.06, 10:43
      faktycznie taki "syndrom bylej" istniej. Kiedy mialem podobny problem. Bylem
      zakochany po uszy w jednej dziewczynie (pierwsza milosc). Niestety nie wyszlo i
      robilem wielki gigantyczny blad. Kazda nowa przyrownywalem do bylej. Bo ona
      tamto, a ta to...i tak w kolko. Az wkoncu moja obecna dziewczyna powiedziala.
      Jedno bardzo proste zdanie. "ja jestem inna". Gusta sie zmieniaja i mozesz mi
      wierzyc na slowo!
    • gomory Re: sydrom byłej 06.01.06, 10:53
      Nie mam zadnego fizycznego wzorca "bylej" do ktorego odnosze kobiety, i czytajac Twoje problemy wcale tego nie zaluje. Aczkolwiek lozkowych partnerek oczywiscie zazdroszcze ;).
    • anxiety3 Re: sydrom byłej 06.01.06, 11:13
      `nie chcialbym sie ekeidys obudzil w
      > przekonaniu ze moja ex byla ta kobieta na ktora najbardziej lece a potem
      > bedzie tylko gorzej`

      Ale Ty juz to zrobiłes, teraz tylko kwestia, jak sobie z tym poradzisz. Czy
      jednak chcesz wrocic do bylej? CZy to juz sprawa bezpowrotna? jesli tak, to
      zastosuj sie do tego ,co juz ktos napisal: gusta sie zmieniaja..
      a od siebie jeszcze dodam, jak dlugo chcesz jej cos udowadnic, czyli myslisz o
      niej , nie jestes wolny, albo kochasz dla siebie nowe dziewczyny, albo
      prowadzisz z byla jakas dziwna gre na zasadzie `ja ci pokaze`. po co? zastanow
      sie, chcesz sie na niej odegrac- tylko ? czy chcesz byc z nia? jesli to drugie,
      to nie trac czasu na szukanie zastepczych obiektow, tylko jak facet: do celu...
    • tygrysio_misio Re: sydrom byłej 06.01.06, 11:52
      ja kiedys zostalam sama...nie wiem nawet jak to powiedziec bo nawet nie bylismy
      razem...poprostu cos sie "zaczynalo" i sie tak samo szybko skonczylo...no ale
      ja wpadlam uczuciowo

      potem nie chcialam nawet kontaktowac sie z innymi facetami...przez pewniem
      okres nawet obrzydzala mnie sama mysl ze taki moglby mnie dotykac itpe

      tylko, ze jak widzilam faceta ktory z smiesznego powodu (np ksztal glowy albo
      jakis podobny dest) przypominal mi o tamtym to usmiechalm sie i dazylam go
      sympatia praktycznie "za nic"

      potem po 1,5 roku postanowialm do tamtego zadzwonic bo juz mi minelo (tak
      myslam) a nie chcialam tracic kontaktu z kims "najwazniejszym w moim zyciu" ...
      wszystko wrocilo i sie wkoncu rozwinelo


      wydaje mi sie, ze mozesz byc zmartwiony bo dopoki bedziesz tak dzialal to tak
      naprawde bedziesz szukac jej...nawet nie tyle jej ile swojego wyobrazniu o
      niej...iedys przez przypadek trafisz na kogos lepszego moze...a byla i tak sie
      zmieni i juz nie bedzie pasowac to Twojego wyobrazenia o niej
      • samiecc Re: sydrom byłej 06.01.06, 12:14
        nie chce do niej wrocic nigdy bo uwazam ze grala wiele miesiecy i mnie
        oklamywala.pociaga mnie fizycznie zewnetrznie i szczerze to traktowalbym ja jak
        panne do lozka bo to co czulem kiedys do niej zostalo zabite.co chce osiagnac
        mysle ze jeszcze sie we mnie gotuje to ze mnie oklamalka ze mimo rozmow
        wmawiala mi ze nigdy nie wytnie mi numeru i ze jak cos zgasnie to rozstaniemy
        sie jak normlani ludzie ale oklamala mnie a ostanbio zywyzywala od
        najgorszych.chcilabym teraz jej udowodnic ze wcale nie ejstem kims kogo
        zwyzywala ze inne atrakcyjne kobiety widza we mnie to cos i to ona jest dziwna
        a nie ja .tak szczerze ososba z ktora sie spotkalem teraz jest naprawde fajna i
        chyba troche za bardzo wymyslam.chcialbym pojsc kiedys na koncert jejulubionego
        zepsolu z jakas super kobieta tak by ja wcisnelo w sciane z zazdrosci :).tylko
        jeden jedyny raz.ona jest ososba ktora nawet jak nie czuje milosci to jak male
        dziecko ktore chce zabawke i tupie nozkami to tez wkurzyloby to ja ze z kims
        jestem.zreszta tu nie biega tez do konca o to ze ex byla idealem.miala farta ze
        trafila w moj gust:).lubie dlugie ciemne wlosy duzy biust kobiety o jej
        wzroscie ladna buzie obcisle bluzki,topy obcisle spodnie.ona porpstu trafaila w
        moj gust.ale ta nowa kobieta tez naprawde fajnie wyglada wiec jest szansa.chyba
        najlepeij wierzyc w to co sie czuje i wierzyc ze zrobilem wszytsko zeby bylo
        miedzy nami ok i wiem ze moja ex klamla od miesiecy.chyba trzeba czasu
        • tygrysio_misio Re: sydrom byłej 06.01.06, 12:26
          a moze na ten koncert pojdz z zupelnie inna...blondynka jakas super i wogole...
        • gomory Re: sydrom byłej 06.01.06, 13:01
          Jesli to dla Ciebie tak wazne, to wynajmnij sobie jakas pieknosc ktora Ci potowarzyszy. Moja "ex" kiedys na taki numer poszla, a nawet na pewien czas zwaflowala sie z tym faciem. Wiec, moze Ci sie nawet cos wykluje ;).
          • samiecc Re: sydrom byłej 06.01.06, 13:05
            bedzie dobrze:)wszystkie laski moje:)
        • voker Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:14
          Nie nie musisz udowadniac, zostaw ja w swojej przeszlosci, nie kotaktuj sie itd. Kazda dziewczyna traktuj jak nowa, nieodkryta, niepowtarzalna istote, a ze wsrod nich beda zmory to inna rzecz. ;-)

          ps uzywaj duzych liter, bo ciezko sie czyta
      • anxiety3 Re: sydrom byłej 06.01.06, 13:27
        potem po 1,5 roku postanowialm do tamtego zadzwonic bo juz mi minelo (tak
        > myslam) a nie chcialam tracic kontaktu z kims "najwazniejszym w moim
        zyciu" ...
        >
        > wszystko wrocilo i sie wkoncu rozwinelo
        >
        to znaczy,ze jestescie ze soba?
        poza tym bardzo madrze napisane: a byla i tak sie
        > zmieni i juz nie bedzie pasowac to Twojego wyobrazenia o niej
        >
        pzdr;-)
        • tygrysio_misio Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:13
          mimo, ze przez te 2 tygodnie na ktore przyjechal po 172 dniach nie bycia tu

          mimo, ze sie poklocilismy 2 razy...

          mimo, ze juz sie rozstawalismy naprawde i ja juz przestlam walczyc i on mowil,
          ze nie widzi sensu bo nie zdazy nic naprawic przez 2 dni a potem go nie bedzie

          mimo tego wszystkiego nadal jestesmy razem...a on zrobil cos takiego,ze az mnie
          zaskoczyl i nie wiedzilam, ze jest w stanie sie tak o mnie postarac
          • anxiety3 Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:18
            to widze,ze TWoj zwiazek jest az zbyt podobny do mojego ...ktory zakonczyl sie
            dwa mies temu, ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest to,ze faktycznie wiem:
            teraz to nie uda sie, nie da rady ,etc i zamierzam normalnie zyc, moze ulozyc
            sobie z kims innym zycie, ale podswiadomie zastanawiam sie, co bedzie wlasnie
            za ok 1,5 roku, bo wiem, ze wtedy chociazby fizycznie dzielaca nas odleglosc ma
            szanse zniknac..a przy rozstaniu padly slowa : moze to nie nasz czas, moze
            kiedys
            dziwne to jest, ale kto powiedzial, ze zycie bedzie proste czy logiczne
            dzieki za odp. pozdrawiam.
            • tygrysio_misio Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:28
              no ja dodam, ze przy kazdej probie skonczenia tego co jest kiedys przyjazni
              teraz juz oficjalnie zwiazku) padaja slowa z jego strny "ale ja i tak wiem, ze
              to nie koniec i kiedys znow sie spotkamy" (to mowil jak bylismy przyjaciolmi z
              przekonaniem, ze znow nimi bedziemy)

              ja zaprzeczam bo nie chce zeby choc myslal, ze moze sie wycofac bo tak bedzie
              mu wygodniej a potem wrocic ... ale i tak wiem, ze bym nie wytrzymala

              tyle razy juz slyszlam o tym "kiedys" ...




              a teraz doszlo do tego to co powiedzial jego przyjaciel "i tak kiedys bedziecie
              razem"...nie wiem o czym oni rozmawiali ale Moja Miłość mowi, ze dalo mu to do
              myslenia ... a ja mysle o tym czy to naprawde widac...myslam, ze on chce ukryc
              to przed innymi i sam mowil, ze oni wiedza, ze jestemy przyjaciolmi i nie znaja
              wiecej szczeogolow

              teraz juz wiedza...
              • anxiety3 Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:33
                my oficjalnie tez jestesmy przyaciolmi. tak to sie nazywa, he he . nie wiem,
                czy cos jeszcze kiedys z teog bedzie, teraz to on musialby sie bardzo postarac,
                tj bycmoze ten kolejny przyszly raz, bo to on `dal plame`. przyjacielskie
                stosunki...na razie `zbywam go`, tj. grzecznie tyle, ile kultura wymaga, ale za
                wczesnie, zebym chciala inwestowac w ta znajomosc jak w przyjazn miedzy
                dwojgiem ludzi, bo dla mnie istnieje jeszcze drugie dno tej sytuacji. ale
                mysle,ze owszem za jakis czas sama moze chetniesie odezwe...na razie jeszcze
                nie ochlonelam na tyle, zeby nawiazywac z nim taki relacje. ale nie chce tez
                kompletnie kontaktu z nim stracic. nie jego, ale ta wiez...chce, zeby cos z
                `nas ` zostalo.
                • itsnotme Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:36
                  ja p...
                  • anxiety3 Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:39
                    ciekawy meski glos na ten temat;-)
                • samiecc Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:37
                  ps nie jestesmy "przyjaciolmi" od 2 mies .ona kogos ma.nie wiem jak bedzie ale
                  na moja obrone jest to ze na 3 razy gdzie sie cos konczylo zawsze ponziej
                  kobiety dzwonily z wyrzutamki sumienai mowiac ze to ich wina .wiec takim
                  potworem za jakiego ma trzydziecha mnie nie bierzcie
                • bacha150 Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 14:54
                  Chcesz zeby z "was" coś pozostało... Czy myślisz, że z tego można potem
                  odbudowąc coś co wcześniej było... Jestem własnie na etapie "przyjaźni" po 3
                  miesięcznym rozstaniu...to nie ja inicjuje kontakty...Póki co nie pada słowo
                  wróćmy do siebie tylko słucham różnych głutpo jaka to jestem fajna a on
                  beznadziejny...Ale czekam aż padną te słowa i męcze się z tym bo nie będe
                  wiedziała co zrobić? Na razie jest oki bo on mówi, że woli póki co nie
                  pokazywac mi się na oczy ale nie wiem co będzie jak go zobacze:(
                  • tygrysio_misio Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:04
                    ja sie meczylam chca sie "ten tego" a jednoczesnie zastanawiajac co wtedy zrobie

                    kiedys slyszlam, ze inna jest lepsza choc ja jestem mu blizsza i bardziej mu na
                    mnie zalezy...ja nie potrafilam tego zrozumiec...tego jak mozna chciec byc z
                    kims innym kiedy bardziej zalezy na "przyjaciolce"...ale bylo miedzy nami wiele
                    wiele co przeszkadzalo

                    uslyszlma wtedy, ze nie jestem wystarczajaco pociagajaca i
                    wogole...zatanawialam czy bede w stanie rozebrac sie przy nim bo przeciez wtedy
                    nie bede mogla nic ukryc..wogole glupio mi bylo jak mnie dotykal tak gdzie mi
                    przybylo

                    co do czego to bardziej sie liczylo ze chce tego:))

                    a tak nawiasem to wiem przeciez, ze przytylam po wakacjach w krolestwie
                    wielorybow....i wiem, ze on wie ze moge to zmienic
                    • itsnotme Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:06
                      ja p...
                      • itsnotme Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:07
                        no dobra, już nie będę;)
                        korciło mnie o komentarz, ale musiałbym się wyspowiadać na forum, a to mi nie w
                        smak:P
                        Podjęcia udanych decyzji wszystkim Paniom życzę.
                      • tygrysio_misio Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:09
                        piekny post no nie:))

                        lubie wypisywac czasem takie bzdury:PP

                        ale naprawde to ja sie za bardzo przemuje tym ze zwielorybialam w NY...
                        • itsnotme Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:13
                          co porabiałaś w ny?
                          • tygrysio_misio Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:18
                            w tym roku nic bo za pozno pojechlam...rok temu pracowlam

                            zawsze mi tam przybywa 7 kilo w 2 miesiace...w tym roku walczylam z tym i przez
                            pierwsze 2 tygodnie glodzilam sie to nie przytylam...jak tylko zaczelam
                            normalnie jesc to od razu mi przybylo 4 kilo

                            i wlosy mi ta wypadaja
                            • itsnotme Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:21
                              to następnym razem pracuj 15 przecznic dalej i dojeżdzaj rowerem:)
                              • tygrysio_misio Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:24
                                jezdzilam na stacjonarnym...
                                nie wiem czemu ale poprostu jedzac tyle ile niedawno tu schudlam 2,7kilo w
                                ciagu 2 tygodni a tam mi stala waga...jedzac normalnie tu stoi mi waga tam tyje

                                to jest prolem nietolerowani czegos...tak samo z wlosmami...tam wypadja mi
                                garsciami

                                i ogolnie sie tam zle czuje
                                • anxiety3 Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:26
                                  to moze wybierz sie w jakas inna strone swiata?
                                  szkoda kudelkow...
                                  • tygrysio_misio Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:31
                                    mam postanowienie noworoczne:
                                    w tym roku nawet zeby mnie do samolotu przywiazali to nie polece tam

                                    w tym roku jede w gory do ktorych tak tesknie i czytam ksiazki i wkoncu zgubie
                                    to co mi przybylo powoli

                                    mam dosc tego ze na wakacje tyje a potem sie glodze i musze chudnac...potem jak
                                    sie zalamie, bo ktos mi powie ze mam za szerokie biodra dla niego to jem zeby
                                    zabic bol a potem zbow sie glodze.....jelita mi juz przez o wysiadaja

                                    teraz wiem, ze moje biodra nie maja znaczenia wiec moge sie nimi nie przejmowac
                                    i bardziej postawic na zdrowie niz to co ktos o mnie mysli

                                    naprawde za bardzo wzialam to sobie do glowy
                                    • anxiety3 Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:33
                                      na mnie tez kilka noworocznych madrosci spadlo jak manna z nieba;-)
                                      ej, starzejemy sie i na starosc sie takie madre robimy, hihi
                    • czarrrownica Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:10
                      > uslyszlma wtedy, ze nie jestem wystarczajaco pociagajaca i
                      > wogole...zatanawialam czy bede w stanie rozebrac sie przy nim bo przeciez wtedy
                      >
                      > nie bede mogla nic ukryc..wogole glupio mi bylo jak mnie dotykal tak gdzie mi
                      > przybylo


                      Jakie to uczucie byc tak totalnie pozbawionym ambicji?
                      • abewu Nie wiesz jakie? 06.01.06, 15:13
                        czarrrownica napisała:
                        > Jakie to uczucie byc tak totalnie pozbawionym ambicji?

                        Nie wiesz, naprawde?
                        Odpowiem Ci.
                        Czysta i szczera radosc bycia soba.

                        • czarrrownica Re: Nie wiesz jakie? 06.01.06, 15:16
                          Czysta i szczera radosc dawania d... facetowi, ktory traktuje cie jak scierke? W
                          sumie mozna i tak. De gustibus non est disputandum.
                          • abewu Re: Nie wiesz jakie? 06.01.06, 15:18
                            czarrrownica napisała:

                            > Czysta i szczera radosc dawania d... facetowi, ktory traktuje cie jak
                            scierke?
                            > W sumie mozna i tak.
                            De gustibus non est disputandum.

                            Si, si... Con gusta sin discutanda.

                            W kazdym jezyku brzmi to inaczej :)
                            podobnie jak kazdy ma do zycia nieco inne podejscie :)
                            Nie wpieklaj sie bez potrzeby :)
                          • tygrysio_misio Re: Nie wiesz jakie? 06.01.06, 15:21
                            nie chodzi o traktowanie jak sciere tylko ukrywanie prawdy przez
                            stereotypowe "nic mnie do ciebie nie ciagnie"

                            a o reszte to ja sie wypytalam i ja wymuszalam

                            nawet to wydaje mi sie dlupie, ze choc wiem ze to nie mialo sensu to mialam
                            takie komplexy potem
                        • tygrysio_misio Re: Nie wiesz jakie? 06.01.06, 15:17
                          totalne zgnojenie?
                          brak akceptacji samego siebie
                          obwinianie swego wygladu za wszystko

                          mimo, ze wiem, ze to bylo przesadzone bo latwiej bylo powiedziec ze niema tego
                          czegoa miedzy nami niz tlumaczyc sie z tego co naprawde bylo powodem...latwiej
                          bylo tak

                          ja wiedzilam a mimo wszystko to bolalo

                          dopiero teraz sie z tego otrzasnelam bo zobaczylam ze to naprawde nie ma
                          znaczenia i bylo tylko slowami

                          a
                  • anxiety3 Re: Myślicie, że z tego może coś wyjść???.. 06.01.06, 15:20
                    ja nie mysle o powrocie jako takim w tym momencie. trudno mowic o `przyjazni`,
                    na ktorej etapie jestes teraz TY , z bardzo prostego powodu, dzieli nas bardzo
                    duza odleglosc i mina miesiace zanim pojawi sie kolejna szansa spotkania sie, a
                    druga prawda jest taka,ze ja w tym czasie najprawdopodopbniej wyjade, wiec tym
                    sposobem mozemy sie nie widziec ....nawet nie wiem, ile i nie ma sensu tu
                    wypisywac, kiedy ewentualnie uda nam sie spotkac.
                    czego oczy nie widza, teog sercu nie zal. nie czekam, czy za te orientacyjnie
                    1,5 roku, kiedy bycmoze bedziemy przebywac blizej geograficznie siebie niz
                    obecnie, on bedzie wolny, czy bedzie z kims. zamknelam o tyle ten rodzial, ze
                    zdaje sobie sprawe, ze to kwestia czasu, kiedy ktos nowy sie pojawi, nie wiem,
                    czy za 2 miec, czy za pol roku, ale tak sie stanie. i w moim , i w jego zyciu,
                    czy kiedys jeszcze bedziemy mieli druga szanse? nie wiem. gdyby on dzis chcial
                    powrotu, mozliwe,ze spotkalby sie z odmowa z mojej strony. nie dlatego ,ze mi
                    na nim nie zalezy, uczucia nie wyparowuja z dnia na dzien, ale wlsanie
                    dlatego ,ze stracilam do niego to zaufanie, ktore mialam i balabym sie
                    `powtorki z rozrywki`. nie ulege watpliwosci, ze jesli kiedys...to do tego
                    czasu tez sie zmienimy i trudno przewidziec, jak mozemy na siebie wtedy
                    zareagowac ,czy zalowac tego rozstania, czy odetchnac z ulga , widzac, ze druga
                    osoba zmienila sie tak, ze nie chcialoby sie miec jej/jego za partnera - mam na
                    mysli cechy charakteru, poglady na swiat, sporo tego jest, a wiem,ze u mojego
                    bylego chlopaka zmienily sie w ciagu ostatnich kilku lat na skutek roznych
                    doaswiadczen zyciowych i dalej bedzie sie to dzialo z nami obojgiem, nie
                    bedizemy juz tymi samymi osobami ,ktorymi bylismy w naszym zwiazku.
    • trzydziecha1 Re: sydrom byłej 06.01.06, 13:07
      kurcze ja to już nie moge cie czytać, serio nie przeczytam już nic co
      napisałeś. jestes taki.... szczeniakowaty, że sie w głowie nie mieści, kiedy ty
      dorośniesz? Nie ma w tobie nic z mężczyzny, zero jakiejś... męskiej solidności,
      czegoś czemu można zaufać, kolejny popie...ny piotruś pan :(
      niedobrze mi, świat schodzi na psy :((
      • anxiety3 Re: sydrom byłej 06.01.06, 13:35
        ;-))) ale wszystkich ta ziemia jednakowo nosi, za rozne rzeczy ludzie
        `kochaja`;) Ssamiec ceni przede wszystkim estetyke , przynajmniej na poczatku;
        sam napisal> jego byla moglby teraz co njwyzej potraktowac jak dziewczyne do
        lozka, bo zbyt sie na niej zwiodl..kto wie, moze ta obecna, atrakcyjna, z tego
        co pisze i miejmy ,z uwagi na samca, nadzieje,ze tez moralnie doroslejsza
        przywroci mu wiare w kobietki ( i nieprzeszkodzi jej w tym uroda;-)
        pzdr
      • samiecc Re: sydrom byłej 06.01.06, 13:49
        nie wiesz ze faceci to takie duze dzieci:)
        • anxiety3 Re: sydrom byłej 06.01.06, 13:51
          tylko ile razy probujesz tak z nimi postepowac, to sie okazuje ,ze oni i ich
          zlozona psychika wielokrotnie chyba przewyzsza kobiety pod wzgledem
          nielogicznego postepowania etc...Ssamiec:)
        • trzydziecha1 Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:07
          to sie powinni grzecznie słuchać kobiet.
          • samiecc Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:35
            no ja sie jej wlasnie kilka razy posluchalem tzw zlamalem kilka zasad a raczej
            mysli w glowie bo nie chcialem generealizowac .no i dostalem po tylku.wiec
            suchanie kobiet nie ma sensu trzeba sluchac samego siebie
            • trzydziecha1 Re: sydrom byłej 06.01.06, 14:42
              trzeba se znaleć taką której warto słuchać a nie tylko któa dobrze wygląda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka