Dodaj do ulubionych

stres a sex

12.11.02, 03:15
Słowa te kieruję głównie do panów, i to tych, którzy mają za sobą już dłuższy
staż w stałym związku.......może coś mi poradzicie, bo ja już nie wiem co mam
robić i jak postępować..... .
Otóż: małżeństwem jesteśmy od 20 lat..... kawał czasu, wiem.Bywało w tym
związku róznie, ale ogólnie nie mogę narzekać. Aż do pewnego momentu.... .
Jakiś czas temu (kilka miesięcy...)mąż przestał się mną interesować jako
kobietą. Unika jakichkolwiek zbliżeń.... gdy ja czekam wieczorem na
niego .... szybciutko zaszywa sie pod koldra i przynajmniej udaje, ze śpi....
gdy ja ide do sypialni i tam na niego czekam, on usypia przed telewizorem.
Gdy próbuję stworzyć jakąś sytuację, w której mogło by do czegoś dojść, do
jakiegoś zbliżenia, dotyku, wywija się z niej jak piskorz.... .Już nie mam
siły być tak ciągle odrzucaną, bo z jego stony nie ma żadnej inicjatywy,
natomiast na moje ..... niestety ,ale ja odczuwam to jak żebranie... odzew
jest bardzo rzadki. Nie jestem jakimś zaniedbanym koczkodanem, wprost
przeciwnie.... staram sie dbac o siebie, o dom, męża i dzieci. Wiem, ... na
200%, ze mąż nie ma kochanki. Wiem też, że wiek mężą robi swoje (46lat,
przez co może potrzebować dłuższej rozgrzewki) i wiem , że sytuacja w jakiej
teraz się znajdujemy (ogromny stres wynikający z sytuacji ekonomicznej) może
również mieć wpływ na jego zaiteresowanie ... a właściwie na brak
zainteresowania sexem...... . Tak ... to wszystko wiem...... Tylko, że ja
potrzebuje dotyku, bliskości, po prostu sexu. Gdy czasami uda mi się
sprowokować męża do zbliżenia nie ma on problemów z osiagnieciem i
utrzymaniem erekcji , natomias widzę, że "nie stara się".... mam
wrażenie ,że "odwala pańszczyznę", że chce jak najszybciej mnie zaspokoic
tak "na odczepnego". Sam zawsze dochodzi razem ze mną lub dobrą chwilę
póżniej...... . Panowie... pomóżcie... poradżcie coś, może są jakieś sposoby
na zmobilizowanie męża do działania. Ja mam 41 lat... naprawde , nie chce
czuć , że tą sfere życia mam za sobą. Poza tym.... przecież wiecie, jakie
potrzeby sexualne ma kobieta w tym wieku. Tylko prosze... nie piszcie
mi "znajdż sobie kochanka". Gdyby nie ten sex, którego mi brakuje nasze
małżeństwo było by naprawde udane. Mąż dba o dzieci, o mnie, o dom. Czesto
wyręcza mnie w codziennych, domowych zajęciach i jest naprawde dobrym mężem.
Domyślam się, że podstawą problemu jest stres. Czy jest jakiś środek, sposób,
aby z tym sobie poradzić??????? Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?????
Proszę!!!!! Hmmm..... zwracałam się do mężczyzn, ale to chyba błąd....
przecież kobiety też coś na ten temat mogą wiedzieć..... .W kazdym razie
proszę o radę!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: stres a sex IP: *.unl.edu 12.11.02, 22:22
      bardzo_smutna napisała:

      > Słowa te kieruję głównie do panów, i to tych, którzy mają za sobą już dłuższy
      > staż w stałym związku.......może coś mi poradzicie, bo ja już nie wiem co mam
      > robić i jak postępować..... .
      > Otóż: małżeństwem jesteśmy od 20 lat..... kawał czasu, wiem.Bywało w tym
      > związku róznie, ale ogólnie nie mogę narzekać. Aż do pewnego momentu.... .
      > Jakiś czas temu (kilka miesięcy...)mąż przestał się mną interesować jako
      > kobietą. Unika jakichkolwiek zbliżeń.... gdy ja czekam wieczorem na
      > niego .... szybciutko zaszywa sie pod koldra i przynajmniej udaje, ze śpi....
      > gdy ja ide do sypialni i tam na niego czekam, on usypia przed telewizorem.
      > Gdy próbuję stworzyć jakąś sytuację, w której mogło by do czegoś dojść, do
      > jakiegoś zbliżenia, dotyku, wywija się z niej jak piskorz.... .Już nie mam
      > siły być tak ciągle odrzucaną, bo z jego stony nie ma żadnej inicjatywy,
      > natomiast na moje ..... niestety ,ale ja odczuwam to jak żebranie... odzew
      > jest bardzo rzadki. Nie jestem jakimś zaniedbanym koczkodanem, wprost
      > przeciwnie.... staram sie dbac o siebie, o dom, męża i dzieci. Wiem, ... na
      > 200%, ze mąż nie ma kochanki. Wiem też, że wiek mężą robi swoje (46lat,
      > przez co może potrzebować dłuższej rozgrzewki) i wiem , że sytuacja w jakiej
      > teraz się znajdujemy (ogromny stres wynikający z sytuacji ekonomicznej) może
      > również mieć wpływ na jego zaiteresowanie ... a właściwie na brak
      > zainteresowania sexem...... . Tak ... to wszystko wiem...... Tylko, że ja
      > potrzebuje dotyku, bliskości, po prostu sexu. Gdy czasami uda mi się
      > sprowokować męża do zbliżenia nie ma on problemów z osiagnieciem i
      > utrzymaniem erekcji , natomias widzę, że "nie stara się".... mam
      > wrażenie ,że "odwala pańszczyznę", że chce jak najszybciej mnie zaspokoic
      > tak "na odczepnego". Sam zawsze dochodzi razem ze mną lub dobrą chwilę
      > póżniej...... . Panowie... pomóżcie... poradżcie coś, może są jakieś sposoby
      > na zmobilizowanie męża do działania. Ja mam 41 lat... naprawde , nie chce
      > czuć , że tą sfere życia mam za sobą. Poza tym.... przecież wiecie, jakie
      > potrzeby sexualne ma kobieta w tym wieku. Tylko prosze... nie piszcie
      > mi "znajdż sobie kochanka". Gdyby nie ten sex, którego mi brakuje nasze
      > małżeństwo było by naprawde udane. Mąż dba o dzieci, o mnie, o dom. Czesto
      > wyręcza mnie w codziennych, domowych zajęciach i jest naprawde dobrym mężem.
      > Domyślam się, że podstawą problemu jest stres. Czy jest jakiś środek, sposób,
      > aby z tym sobie poradzić??????? Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?????
      > Proszę!!!!! Hmmm..... zwracałam się do mężczyzn, ale to chyba błąd....
      > przecież kobiety też coś na ten temat mogą wiedzieć..... .W kazdym razie
      > proszę o radę!!!!
      Jemu juz sie zwyczajnie odechcialo seksu. Ma do tego prawo ? Mysle ze ma.
      On nie jest maszyna do spelniania Twych zyczen. Nie bardzo sie pomyle, jesli
      powiem, ze Ty bys chciala pewnie codziennie. Nic nie wiemy o potrzebach kobiet
      akurat w wieku 41 lat, wiemy natomiast ze mozecie to robic non-stop.
      Daj swemu chlopu spokoj. Juz czas na to. Zarobil na odpoczynek.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: jot Re: stres a sex IP: *.bratniak.krakow.pl 12.11.02, 23:45
        Imagine!
        Według Ciebie taka sytuacja to no problem. Facetowi się nie chce, ma pełne
        prawo do tego, by olać kobietę, a ona powinna być przeszczęśliwa, że jej nie
        zdradza. Nie daj Bóg gdyby pozwoliła sobie napomknąć mu o swoich potrzebach, no
        bo przecież on nie może odczuć, że już nie jest 100% facetem (a może jest,
        tylko z inną babką - zatem radość, bo nie zdradza). Nie do końca podzielam Twój
        spokój. Za to jak się układa w małżeństwie odpowiedzialne są obie strony, czyż
        nie? Jak kobieta ma nie czuć się w tej sytuacji po prostu olana? A może by tak
        chociaż przytulić przed snem? A co z możliwością zaspokojenia kobiety bez
        stosunku? Dlaczego to tylko kobieta ma rozumieć faceta, że on już nie ma ochoty
        etc., a on jakoś nie przejawia chęci zrozumienia jej potrzeb? To bardzo wygodne
        podejście! A co robią najczęściej faceci, gdy ich kobitka nie potrzebuje zbyt
        dużo seksu, gdy niezbyt chętnie przystaje na jego zachcianki? Bez odpowiedzi.
        • Gość: Imagine Re: stres a sex IP: *.unl.edu 12.11.02, 23:56
          Gość portalu: jot napisał(a):

          > Imagine!
          > Według Ciebie taka sytuacja to no problem. Facetowi się nie chce, ma pełne
          > prawo do tego, by olać kobietę, a ona powinna być przeszczęśliwa, że jej nie
          > zdradza. Nie daj Bóg gdyby pozwoliła sobie napomknąć mu o swoich potrzebach,
          no
          >
          > bo przecież on nie może odczuć, że już nie jest 100% facetem (a może jest,
          > tylko z inną babką - zatem radość, bo nie zdradza). Nie do końca podzielam
          Twój
          >
          > spokój. Za to jak się układa w małżeństwie odpowiedzialne są obie strony,
          czyż
          > nie? Jak kobieta ma nie czuć się w tej sytuacji po prostu olana? A może by
          tak
          > chociaż przytulić przed snem? A co z możliwością zaspokojenia kobiety bez
          > stosunku? Dlaczego to tylko kobieta ma rozumieć faceta, że on już nie ma
          ochoty
          >
          > etc., a on jakoś nie przejawia chęci zrozumienia jej potrzeb? To bardzo
          wygodne
          >
          > podejście! A co robią najczęściej faceci, gdy ich kobitka nie potrzebuje zbyt
          > dużo seksu, gdy niezbyt chętnie przystaje na jego zachcianki? Bez
          odpowiedzi.
          Ja uwazam, ze "prawo" jest po stronie tych, ktorzy nie chca seksu, a nie tych,
          ktorzy tego seksu chca. Dochodzi tu zwyczajnie do wymuszania, do zmuszania
          kogos do czegos, czego ten ktos nie chce. Tu nie chodzi o przejawianie czy nie
          przejawianie checi zrozumienia jej potrzeb. On rozumie jej potrzeby, ale nie
          moze jej pomoc. Bo nie ma juz tego ognia. Wszystko stanie sie sztuczne, ktos
          kogos bedzie mial za narzedzie do swego celu. Sytuacja jest identyczna z
          kobietami, ktore nie chca seksu... a musza dawac. Jestem za tymi, ktorzy nie
          chca brac udzialu, a nie za tymi, ktorzy musza spelnic swe potrzeby.
          Pozdr, Imagine.
          • anna_wu generalnie seks 13.11.02, 03:19
            Imagine po pierwsze stracil albo stracila wiarygodnosc po cytowaniu calego
            glownego listu bezposrednio po oryginale.
            Bardzo smutna moge tylko pocieszyc, ze w moim uwazaniu, seks powninen istniec
            do konca zywota i to nieistotne czy umiera sie w wieku trzydzistu czy
            siedemdziesieciu lat...
            Moze Fredryk tu zagladnie i bedzie sluzyc swoja rada. Lubie jak opowiada te
            wszystkie historie o orgazmie bez wytrysku i czosnku...
            Bardzo smutna, nie badz tak naprawde smutna... Jak Ci zle, powiedz swojemu
            mezczyznie jak sie czuejsz i co jest tego powodem.
            Stres moze byc destruktywny naprawde, ale brak seksu dziala zupelnie podobnie.
    • Gość: roz Re: stres a sex IP: *.bratniak.krakow.pl 13.11.02, 11:52
      Też jestem mężatką, choć z duuużo mniejszym stażem, a mimo to też mamy okresy,
      kiedy kochamy się naprawdę rzadko. Takie sytuacje mogą być frustrujące, można
      czuć się tak, jakby się żebrało , zastanawiać się, czy to oznacza, że już się
      Mu znudził seks ze mną, czy to raczej stan przejściowy etc. Metodą prób i
      błędów doszłam jednak do kilku wniosków:
      1. Szczera rozmowa? Może i tak, ale niestety trzeba być przygotowanym na to, że
      rozmowa ta wcale nie musi przebiegać tak, jakbyśmy chciały, tzn. facet może nas
      po prostu zbyć, albo zdenerwować się, że w ogóle ten temat podjęłyśmy.
      Dlaczego? Bo oni nie lubią mówić o swoich niedomaganiach, w dodatku tego
      kalibru, może sami nie chcą się przed sobą przyznać, że "to już nie te czasy",
      a już na pewno nie chcą byśmy to my im o tym przypominały. Pewnie znajdzie się
      ktoś, kto napisze, że może po prostu facet ma ochotę na seks, ale nie z tą samą
      kobietą od iluś tam lat, ale ten wątek zostawmy.
      2. Absolutnie nie wolno w tej sytuacji faceta pocieszać, bo generalnie litości
      nie znosi.
      3. Zatem rozmawiać, ale jak i o czym? W moim przypadku skutkowała tylko jedna
      metoda! Po prostu nie mówiłam nic o swoich potrzebach (było bardzo ciężko!),
      zachowywałam się tak, jakbym ich nie miała, jednocześnie dając Mu odczuć, że
      jestem z nim baaardzo szczęśliwa (pewnie to hipokryzja?). Cieszyłam się z tego,
      że mnie przytulił, pocałował, a swoje potrzeby zaspokajałam sama (bo kochanek,
      to żadne rozwiązanie). Po jakimś czasie sytuacja wracała do normy, tzn. udanego
      i częstego seksu, a ja czułam , że jest mi wdzięczny za wyrozumiałość (choć
      nigdy nawet o tym nie napomknął).
      Podsumowując: należy ze sobą dużo rozmawiać, ale niekoniecznie na temat braku
      seksu i jego przyczyn (czymś zupełnie innym jest rozmowa na temat "technik
      łóżkowych", tego jak i gdzie chciałybyśmy być dotykane - tu otwartość jest
      wskazana). Po takiej szczerej rozmowie facet może czuć na sobie jeszcze większą
      presję, że coś musi zrobić etc., a kobieta może być jeszcze bardziej rozżalona
      niż przedtem, no bo przecież szczerze powiedziała, jak się z tym (tzn. brakiem
      seksu) czuje, a on dalej nic.
      Jeszcze jedno mi się nasunęło: Bardzo Smutna napisała, że potrzebuje "dotyku,
      bliskości, po prostu seksu". A czy to nie jest tak, że bardziej niż seksu,
      orgazmu brakuje Ci adoracji ze strony męża, czułości, czegoś, co można
      nazwać "pielęgnowaniem kobiecości" ? Mężczyźni rozumują po swojemu, tzn. seks
      jest najważniejszy: jak nie jestem jej w stanie tego dać, z takich, czy innych
      przyczyn, to jakie znaczenie ma to, że ją przytulę? Oni mają inną hierarchię
      wartości: najpierw seks, potem cała reszta. My chyba odwrotnie, prawda? Pozdr.
      Sorry, że tak długo!!!
      • Gość: Imagine Re: stres a sex IP: *.unl.edu 13.11.02, 15:39
        Ja mam wrazenie, ze to kobiece nienasycenie i ciagla potrzeba "chocby
        przytulenia" to jakis fenomen, ktorego my, faceci nigdy nie zrozumiemy.
        Nie przyszlo Wam do glowy, kochane kobietki, ze my jestesmy troche inni, ze dla
        nas te ciagle dotykanie, spanie w ramionach, przytulanie i inne rzeczy z tego
        cyklu sa poprostu nudne. Uwielbiam seks, ale na doskok. Kobiety maja swego
        rodzaju obsesje, nigdy nie zmeczone, gotowe do ciaglego seksu... Nasza
        fizjologia jest inna, my ta energie tracimy, wy ja zabieracie od nas.
        I to wszystko poteguje sie z wiekiem. Seksusalizm faceta jest, wbrew temu co
        sie powszechnie uwaza, bardziej skomplikowany niz kobiecy. Nam musi nasz klejnot
        stanac, my musimy utrzymac go w pionie, nie daj boze wytrysnac przed partnerka,
        itp, itd. Wy nie macie praktycznie zadnego klopotu z zaspokojeniem nas. Czy
        mysleliscie o tym kiedys, jak latwe zycie macie. Nam nie grozi ozieblosc i
        wy nie musicie spedzac calych kwadransow by wywolac orgazm u nas. Problem
        generalnie lezy w roznicy jaka nas dzieli jesli chodzi o latwos dochodzenia
        do orgazmu. Chocbym nie wiem jak kochal partnerke, godzina spedzona nad jej
        dochodzeniem wytracalaby mnie z rownowagi. I takie zycie mialem z jedna z nich.
        Skonczylo sie na ogromnym stresie i komplikacjach malzenskich. Wiec czasami
        przyjrzyjcie sie, dlaczego facet delikatnie unika seksu. Moze to zbyt nuzace i
        skomplikowane dla niego.
        Pozdr, Imagine.
        • sloggi Re: stres a sex - do Imagine 13.11.02, 16:00
          Imagine
          Przecież dla Ciebie sex jest najmniej istotną częścią życia.
          To taki zakurzony zakątek tego co nazywasz karmą, więc czemu denerwujesz i tak
          już sfrustrowaną kobietę ?
          Po co mówisz o czymś dla kogoś ważnym, dla Ciebie nieistotnym ?
          • Gość: Imagine Re: stres a sex - do Imagine IP: *.unl.edu 13.11.02, 16:36
            sloggi napisał:

            > Imagine
            > Przecież dla Ciebie sex jest najmniej istotną częścią życia.
            > To taki zakurzony zakątek tego co nazywasz karmą, więc czemu denerwujesz i
            tak
            > już sfrustrowaną kobietę ?
            > Po co mówisz o czymś dla kogoś ważnym, dla Ciebie nieistotnym ?

            Nie widze nadal powodu, dla ktorego nie mialbym mowic tu o seksie. Oczywiscie
            ze seks jest dla mnie peryferyjnym elementem zycia, wyroslem juz z bycia
            krolikiem kopulujacym na lewo i prawo. I to wlasnie chcialem zakomunikowac owej
            pani. Ze inni ludzie, mieszkajacych pod tym samym dachem, wyrosli juz z
            tej "goraczki" i maja teraz ochote na inne rzeczy w zyciu. Na szczescie. Sa
            tacy, ktorzy nigdy nie przestana byc dziecmi, i sa tacy ktorzy nigdy nie
            nie pozbeda sie widoku czyjejs odbytnicy czy czlonka z ekranu swojej swiado-
            mosci. Zapewniam Cie sloggi, sa inne, piekniejsze rzeczy w tym zyciu. I
            madrzejsze. Te wszystkie bajki o tym ze aby zyc to trzeba dymac, to stara
            spiewka tych, ktorym wygodniej byloby zagonic cie do sypialni. Wtedy nie myslisz
            o rzeczach istotnych dla ludzi bo masz swoj obiekt zainteresowania, ktory jest
            miedzy nogami partnera. To opium dla ludu, zupelnie jak religia. Ja niechce byc
            krolikiem jak Ty.
            Pozdr, Imagine.
        • poison_ sexmaszyna 24.11.02, 20:14
          Gość portalu: Imagine napisał:

          Brachu, ale ty p*****. To, ze dla ciebie seks to panszczyzna i trafiasz na
          nienasycone kobiety (buahahaha), to nie znaczy, ze z kazdym z nas tak jest. Ty
          viagry potrzebujesz czy jestes prykiem 80-letnim? Chociaz moj dziadek tez
          jeszcze ma przyjemnosc z seksu ze swoja mlodsza (!) kobieta. I nadal spia razem.
          Jaki to fenomen?
          Jasne, ze nikomu nie staje na zawolanie, ale kulacy sie ze strachu przed seksem
          z zona facet to albo facet ktory ma kochanke, albo kobieta go nie pociaga.
          Sorry, taka jest moja prawda.
          Kobieto, zanim go zachecisz, zastanow sie co ci powiedzialam wlasnie. Przyczyn
          moze byc kilka, pomysl i dopasuj.

          > Ja mam wrazenie, ze to kobiece nienasycenie i ciagla potrzeba "chocby
          > przytulenia" to jakis fenomen, ktorego my, faceci nigdy nie zrozumiemy.
          > Nie przyszlo Wam do glowy, kochane kobietki, ze my jestesmy troche inni, ze
          dla
          >
          > nas te ciagle dotykanie, spanie w ramionach, przytulanie i inne rzeczy z tego
          > cyklu sa poprostu nudne. Uwielbiam seks, ale na doskok. Kobiety maja swego
          > rodzaju obsesje, nigdy nie zmeczone, gotowe do ciaglego seksu... Nasza
          > fizjologia jest inna, my ta energie tracimy, wy ja zabieracie od nas.
          > I to wszystko poteguje sie z wiekiem. Seksusalizm faceta jest, wbrew temu co
          > sie powszechnie uwaza, bardziej skomplikowany niz kobiecy. Nam musi nasz
          klejno
          > t
          > stanac, my musimy utrzymac go w pionie, nie daj boze wytrysnac przed
          partnerka,
          > itp, itd. Wy nie macie praktycznie zadnego klopotu z zaspokojeniem nas. Czy
          > mysleliscie o tym kiedys, jak latwe zycie macie. Nam nie grozi ozieblosc i
          > wy nie musicie spedzac calych kwadransow by wywolac orgazm u nas. Problem
          > generalnie lezy w roznicy jaka nas dzieli jesli chodzi o latwos dochodzenia
          > do orgazmu. Chocbym nie wiem jak kochal partnerke, godzina spedzona nad jej
          > dochodzeniem wytracalaby mnie z rownowagi. I takie zycie mialem z jedna z
          nich.
          > Skonczylo sie na ogromnym stresie i komplikacjach malzenskich. Wiec czasami
          > przyjrzyjcie sie, dlaczego facet delikatnie unika seksu. Moze to zbyt nuzace
          i
          > skomplikowane dla niego.
          > Pozdr, Imagine.
    • bardzo_smutna Re: stres a sex 13.11.02, 19:12
      dziękuję wszystkim za listy..... musze poczytac teraz troche o depresji..... .

      Ale mam jeszcze pytanie do Imagine .....w jakim jestes wieku, że sex jest dla
      Ciebie peryferyjnym elementem życja ????..... A swoją drogą ... współczuję
      Twojej partnerce, jeżeli ją masz....., chyba, że ona także jest tego samego
      zdania na temat sexu co Ty....
      • Gość: Imagine Re: stres a sex IP: *.unl.edu 13.11.02, 19:34
        bardzo_smutna napisała:

        > dziękuję wszystkim za listy..... musze poczytac teraz troche o depresji..... .
        >
        > Ale mam jeszcze pytanie do Imagine .....w jakim jestes wieku, że sex jest dla
        > Ciebie peryferyjnym elementem życja ????..... A swoją drogą ... współczuję
        > Twojej partnerce, jeżeli ją masz....., chyba, że ona także jest tego samego
        > zdania na temat sexu co Ty....

        Zle mnie moze zrozumialas. Seks jest o tyle peryferyjnym w moim zyciu, ze
        nie moze zdominowac mojego zachowania, noich dazen, moich wyobrazen o innych
        ludziach. Dla wielu seks jest celem samym w sobie, dla mnie nawet nie jest
        narzedziem do osiagniecia tego celu. Sa inne metody rozladowywania seksu niz
        partner, choc to moze najlatwiejszy sposob, prowadzacy jednak do frustracji,
        gdy znalezc partnera nie sposob. Moj wiek nie ma znaczenia, zawsze bylem taki
        sam, choc oczywiscie ze napiecie z powodu nie zaspokojenia jest juz dzisiaj
        inne niz gdy mialem 16 lat.
        Pozdr, Imagine.
        • bardzo_smutna Re: stres a sex 13.11.02, 20:14
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Zle mnie moze zrozumialas. Seks jest o tyle peryferyjnym w moim zyciu, ze
          > nie moze zdominowac mojego zachowania, noich dazen

          Widzisz drogi Imagine..... sex w moim życiu także nie jest czyms, czemu
          podporzadkowuje wszystko inne, ale jest czyms bardzo waznym. Dla wielu osób
          sama świadomość faktu, że jest się porządanym/na jest potrzebna jak powietrze

          Sa inne metody rozladowywania seksu niz
          > partner, choc to moze najlatwiejszy sposob,


          inne... na pewno sa, tylko, że nie dają kobiecie tego ciepła, którego bardzo
          potrzebuje...... . Pozdrawiam Cię.....
          • Gość: Imagine Re: stres a sex IP: *.unl.edu 13.11.02, 20:33
            bardzo_smutna napisała:

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > Zle mnie moze zrozumialas. Seks jest o tyle peryferyjnym w moim zyciu, ze
            > > nie moze zdominowac mojego zachowania, noich dazen
            >
            > Widzisz drogi Imagine..... sex w moim życiu także nie jest czyms, czemu
            > podporzadkowuje wszystko inne, ale jest czyms bardzo waznym. Dla wielu osób
            > sama świadomość faktu, że jest się porządanym/na jest potrzebna jak powietrze
            >
            > Sa inne metody rozladowywania seksu niz
            > > partner, choc to moze najlatwiejszy sposob,
            >
            >
            > inne... na pewno sa, tylko, że nie dają kobiecie tego ciepła, którego bardzo
            > potrzebuje...... . Pozdrawiam Cię.....
            Zapraszam Cie na sasiednie forum Psychologia, gdzie wlasnie zaczalem nowy
            watek poswiecony temu tematowi. Temat: "Gdzie nie spojrzec".Moze wspolnie cos
            wymyslimy.
            Pozdrawiam rowniez.
            Imagine.
    • Gość: Pawel Re: stres a sex IP: *.mpowercom.net 27.11.02, 17:40
      Mozliwe ze twoj moza przechodzi jakis trudny okres w zyciu...wiesz jest
      naprawde ciezko powiedziec co moze byc ta przyczyna braku aktywnosci
      seksualnej. Moze ty zabardzo narzucasz sie albo jest cos w topie co go juz
      wiecej nie pociaga. A moze maz poznal kogos nowego. Ja lubie zdobywac kobiety i
      mysle ze ogolnie mezczyzni nie lubia latwych kobiet. Moze fakt ze jestes
      zabardzo napalona albo kokieteryjna go wkurza i wolalby zebys to ty byla ta
      niezdobywalna i z "attitude". Ja Ci polecam zebys zmienila sie w jego stosunku.
      Idz spac i nie okazuj mu zainteresowania - zacznie sie zastanawiac o co chodzi
      i zobaczy ze po prostu ty o to niego nie dbasz. Wzbodz w nim ciekawosc zeby
      zastanawial sie co jest grane - to jest najlepsze rozwiazanie. Zacznij patrzec
      na siebie i o to ze jestes kobieta - atrakcyja (nie wiem bo nie widzialem? ale
      mysle ze tak), moze powinnas pojsc do fryzjera, kupic nowy ciuch, zmienic cos
      ale nie zmuszac i nie okazywac zainteresowani do meza - badz nadal mila,
      poswiec czas rodzinie ale nie badz zajeta mezem. Umow sie z przyjaciolka, wyjdz
      i nie tlumacz sie przed swoim facetem dokad idziesz. Mysle ze to pomoze.
      • emka10 Re: stres a sex 06.12.02, 20:57
        imagine, szanuje cie za twoje poglady, za to jak je wypowiadasz, za twoj jezyk
        i kulture. nie rozumiem tylko jednej rzeczy: dlaczego uwazasz, ze kobiety to
        nienasycone bestie? przepraszam, nie dyskutujemy face to face, moze zle to
        zinetrpretowalam. ale nie sadze ze to, ze kobiety chca ciepla, przytulania, to
        cos strasznego. sa tez i tacy mezczyzni. i przeciez to nie wymaga wysilku, nie
        wymaga erekcji, jedno male przytulenie co moze zmienic dzien kobiety.

        roz: dzieki za twoja odpowiedz. ja wlasnie popelniam blad rozmawiajac,
        roztrzasajac brak seksu w moim zwiazku, co jeszcze bardziej nas frustruje.
        teraz sie oddalam, nie wiem jak to matie przerwac... na swieta wracam do domu
        na jakis czas, licze na to, ze rozlaka dobrze nam zrobi

        pzdr. emka
    • Gość: ok Re: stres a sex IP: 132.198.175.* 06.12.02, 23:43
      wiesz to wyglada tak samo jak u moich rodzicow 15 lat temu. Od tamtego czasu
      wiele sie zmienilo. Sa po rozwodzie bo moj "tatus" mial kochanke przes 15 lat
      25 letniego malzenstwa. Nia dziwnego ze mu sie nie chcialo. Powiem wiecej,
      ciagle byl zmeczony i chory - na nie wiadomo co. Moja mama zawsze zadbana,
      piekna, nawet teraz po przejsciach potrafi zachwycic. Nic nie pomoglo. Pilnuj
      sie prosze.
      nie chce brzmie pesymistycznie, ale moj ojciec uwazany za tzw bardzo porzadnego
      kryl sie z tym jak J. Bond ze swoimm zadaniem.
      Jesli nie mam racji ( a obym nie miala ) to dobrze
      moze to rzeczywiscie kryzyz tego wieku. Ale spojrz krytycznie i zastanow sie
      czy rzeczy sa takimi jakimii sie wydaja na pierwszy rzut oka

      (rade z wyjsciem wieczorem elegancko ubrana bez tlumaczenia sie uwazam za
      rozsadna i warta sprobowania)
      powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka