tamara_t
24.02.06, 18:25
Jak to dobrze, że człowiek jest przewidywalny. Zaobserwowałam ostatnio
ciekawe zjawisko zwane regułą niedostępności.
On i ona są razem, ale wszystko w niej mu przeszkadza - jak się ubiera,
jakiej muzyki słucha, jakich ma znajomych, rodzinę, jakie ma podejście do
życia, do dzieci, do znajomości, jaką miała przeszłość - we wszystkim
znajduje zawsze jakieś podwójne dno i powód, by czynić wymówki. Zbawiciel
błądzącej grzesznicy.
Ona odchodzi i .. nagle OLŚNIENIE! Wszystko mu się podoba, wszystko
akceptuje, wszystko zapomina, wszystko już rozumie, wszystko jest GIT. Nooo,
i oczywiście chce, żeby znów byli razem, bo niezmiernie wielce ją kocha.
[Choć po kątach żali się jaka to zła kobieta była, szuka takich, którzy
pogłaszczą go po głowie i powiedzą "nie była Ciebie warta"].
A jednocześnie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że tak
naprawdę ani nic nie zrozumiał, ani nic się nie zmieniło - to tylko taka
zasłona dymna, bo on potrzebuje jej, żeby móc odgrywać swoją rolę "zbawiciela
świata" - "jedynego czystego i prawego".
Czyż to nie zabawne w swym tragizmie? ;)