Dodaj do ulubionych

Reguła niedostępności

24.02.06, 18:25
Jak to dobrze, że człowiek jest przewidywalny. Zaobserwowałam ostatnio
ciekawe zjawisko zwane regułą niedostępności.

On i ona są razem, ale wszystko w niej mu przeszkadza - jak się ubiera,
jakiej muzyki słucha, jakich ma znajomych, rodzinę, jakie ma podejście do
życia, do dzieci, do znajomości, jaką miała przeszłość - we wszystkim
znajduje zawsze jakieś podwójne dno i powód, by czynić wymówki. Zbawiciel
błądzącej grzesznicy.
Ona odchodzi i .. nagle OLŚNIENIE! Wszystko mu się podoba, wszystko
akceptuje, wszystko zapomina, wszystko już rozumie, wszystko jest GIT. Nooo,
i oczywiście chce, żeby znów byli razem, bo niezmiernie wielce ją kocha.
[Choć po kątach żali się jaka to zła kobieta była, szuka takich, którzy
pogłaszczą go po głowie i powiedzą "nie była Ciebie warta"].
A jednocześnie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że tak
naprawdę ani nic nie zrozumiał, ani nic się nie zmieniło - to tylko taka
zasłona dymna, bo on potrzebuje jej, żeby móc odgrywać swoją rolę "zbawiciela
świata" - "jedynego czystego i prawego".

Czyż to nie zabawne w swym tragizmie? ;)
Obserwuj wątek
    • itsnotme Re: Reguła niedostępności 24.02.06, 18:38
      prawie tragikomedia, ale jaka prawdziwa...

      z kobietami bywa tak samo..
      • tamara_t Re: Reguła niedostępności 24.02.06, 18:42
        > prawie tragikomedia, ale jaka prawdziwa...

        prawda?

        > z kobietami bywa tak samo..

        Ależ oczywiście. Bywa też tak, że reguła niedostępności paradoksalnie działa na
        osoby, które odeszły [bo w moim przykładzie to ten, którego odejsznięto "się
        odmienił" ;P].
        • itsnotme Re: Reguła niedostępności 24.02.06, 18:47
          tamara_t napisała:

          > osoby, które odeszły [bo w moim przykładzie to ten, którego odejsznięto "się
          > odmienił" ;P].
          >
          achaaaaa:))))) swoją droga fajny neologizm, odejsznięto...
          kurcze, Ty chyba nie wyznajesz prawa do drugiej szansy, moglibyśmy mieć serial
          wenezuelski...
          • tamara_t Re: Reguła niedostępności 24.02.06, 18:48
            Wyznaję nawet i do dziesiątej. Ale jedenasta to już przesada!

            > achaaaaa:))))) swoją droga fajny neologizm, odejsznięto...

            polecam się na przyszłość - neologizmy to moja specjalnosć ;P
    • markus.kembi Re: Reguła niedostępności 24.02.06, 18:40
      Ani zabawne, ani tragiczne - po prostu chłop zdaje sobie sprawę z tego, że jest
      beznadziejny i żadna inna go nie zechce, a tylko jedna się zdarzyła taka
      durnowata że chciała się z nim męczyć.
      • tamara_t Re: Reguła niedostępności 24.02.06, 18:43
        hahaha ha ha.. :-/
        No właśnie. Durnowata pała.
        Dobrze że się opamiętała.

        [chyba zostanę raperem]
    • jumar1 Re: Reguła niedostępności 24.02.06, 18:43
      Tamcia...puść go w trąbe...;)


      Pzdr.
      • tamara_t Re: Reguła niedostępności 24.02.06, 18:46
        Ekhm! A czy nie widać, że już to zrobiłam? ;P
        Jak się dobrze wczytasz - łatwo odgadniesz który to.. ;P

        Buzia!
    • krzysiek.wa_wa Re: Reguła niedostępności... narkotyku 26.02.06, 13:48
      Miłość to stan naturalnej narkomanii.

      Jak zabraknie osoby, której obecność wywołuje produkcję narkotyku w
      organizzmie, to człowiek jest "na głodzie".
      • tamara_t Re: Reguła niedostępności... narkotyku 27.02.06, 08:35
        Szczęście że w wielu przypadkach po odwyku głód ustępuje.
        Innym szczęściem [w tym przypadku] jest to, że część nie wytrzymuje odwyku i
        szuka innego "kanału" zaspokojenia.
        • frostinio Re: Reguła niedostępności... narkotyku 27.02.06, 11:39
          tamara_t napisała:

          > Szczęście że w wielu przypadkach po odwyku głód ustępuje.
          > Innym szczęściem [w tym przypadku] jest to, że część nie wytrzymuje odwyku i
          > szuka innego "kanału" zaspokojenia.

          No wlasnie. Jedyny to przypadek glodu narkotykowego ,z ktorego sa tylko
          pozytywne, nieszkodliwe dla zdrowia wyjscia. Gdzie wiec w koncu lezy Twoj
          problem?
    • chijana Re: Reguła niedostępności 27.02.06, 11:43
      zabawne,
      sama mialam kiedys sytuacje,
      rozstalismy sie z chlopkiem bo wlasnie wszystku mu sie nie podobalo we mnie. a
      to zle okulary, zly sweter, nie tak chodze nie tak mowie , a pozniej ciagle
      telefony, rozpacz w sluchawce i tekst...jednak Ciebie tylko kocham i wszyscko w
      Tobie jest piekne...nie rozumiem po co? no i oczywiscie to ja zostalam ta zla,
      bo to ja nie chcialam wrocic tylko innego sobie znalazlam, a on biedny pol roku
      nie mogl sie pozbierac.
      • tamara_t Re: Reguła niedostępności 27.02.06, 20:51
        Czyż to nie jest niesamowite? ;)

        > sama mialam kiedys sytuacje,
        > rozstalismy sie z chlopkiem bo wlasnie wszystku mu sie nie podobalo we mnie.

        Tylko ja to nazywam po imieniu - nie rozstaliśmy się - to ja odeszłam.
        I bardzo się z tego cieszę :)))

        Chijana wszystkiego naj i ściskam ciepło! :)
        • chijana Re: Reguła niedostępności 28.02.06, 14:13
          rowniez sciskam....
          :o)
      • frederic1 Re: Reguła niedostępności 28.02.06, 14:05
        A ja nie rozumiem tego ,że ktos mówi ,że ..." facetowi sie wszystko we mnie nie
        podobało"... to zastanów się po co z Tobą był, dla męki własnej, pewnie był
        sadystą sam dla siebie, prawda?/ np. chciał wsólnej przyszłości, planował mieć
        wspólne mieszkanie, którego szukali razem, założyć rodzinę, mieć dzieci, z
        kobietą w której mu się nic nie podobało, jak to piszesz "wszystko"
        zastanówcie się trochę , wreszcie ruszcie kobiety głowami,a te nerwy i wyrzuty
        odstawcie na bok...Bo to się mija : wszystko mi się nie podoba a jestem razem...
        eh. a jak jeszcze mi ktoś wytłumaczy co oznacza dla kobiety "nic nie robiliśmy
        razem" to będę wdzięczny...
        Pomyślcie tez trochę o tej drugiej osobie jak się teraz czuje... bo kiedyś
        mówiła ,że kocha a teraz nie zna... i masz w nosie----" zostawiłam, jestem
        Panią, mi jest dobrze, bo wreszczcie to ja zostawiłam, a nie facet mnie rzucił"...
        "jeden depri* i perse* juz Ci nie wystarcza"
        • chijana Re: Reguła niedostępności 28.02.06, 14:13
          Fredric...to bylo dawno temu, w czasac licealnych...nikt tu nie planowal zadnej
          wspolnej przyszlosci. fakt byl ode mnie starszy chyba ze 4 lata, ale nie
          myslelismy o zadnych dzieciach i wspolnym domu.

          ja adnych nerwow i wyrzutow nie mialam a tym bardziej nie mam teraz, nie wiem o
          co chodzi?

          a to czy byl sadysta sam dla siebie to trzeby byloby sie tego kogos zapytac a
          nie mnie.
          ten moj to lubil kiedy robilam to co on chcial i jak chcial, zero wlasnej
          inwencji tworczej nie moglam wniesc, a ze sie nie chcialam zmieniac pod jego
          dyktando to bylo zle.

          nie jestem tez kolekcjonerka rzucanych chlopakow, jakos mnie to nie kreci.
          • frederic1 Re: Reguła niedostępności 28.02.06, 14:41
            Wiem, nie chciałem Cie urazić, to nie było tylko do Ciebie - do wszystkich kobiet...
            • chijana Re: Reguła niedostępności 28.02.06, 14:43
              Alez Fredric...nie uraziles mnie, nie jestem az taka delikatna i nietykalna.
              buziaczki
              • lampka.nocna Re: Reguła niedostępności 01.03.06, 18:32
                Kiedys sie nad tym fenomenem natury zastanawialam, ktory wystepuje u obu plci
                (nie tylko u mezczyzn - niektore kobiety tez tak maja). Moim zdaniem takie
                postepowanie jest charakterystyczne dla osobowosci narcystycznych. Jak partner
                z nimi jest w zwiazku to deprecjonuja jego wartosc, bo wydaje im sie, ze moga
                miec kogos lepszego (madrzejszego, piekniejszego, bogatszego, bardziej sexi
                itd.) Dopiero odejscie uswiadamia im, ze nie sa WYJATKOWI skoro druga strona
                zdobyla sie na porzucenie Narcyza i preferuje kogos innego. Zauwazcie, ze takie
                osoby sa bardzo malo odporne na krytyke, nawet najbardziej konstruktywna. W
                sumie sa zalosni........
                • chijana Re: Reguła niedostępności 02.03.06, 10:33
                  Ty wiesz Lampka, masz rzeczywiscie racje.
                  ten moj ex, strasznie lubil sie przegladac w lusterku, mowic o sobie, a bywalo
                  tez tak, ze w lazience spedzal wiecej czasu ode mnie. przebiral sie kilka razy
                  na dzien...no i oczywiscie, zawsze mial racje i zawsze zachowywal sie fair.
                  • tamara_t Re: Reguła niedostępności 03.03.06, 16:49
                    Ja ZAWSZE musiałam czekać na byłego. Ja siedziałam "gotowa do wyjścia" i
                    podkurw***na, a ten się stroił w łazience - godzina, dwie - to standard
                    [podczas gdy mi to zajmowało pół godziny] - wszędzie się w związku z tym
                    spóźnialiśmy. Kapitalnie uzmysłowić sobie, że już po wszystkiemu.
                • tamara_t Re: Reguła niedostępności 03.03.06, 16:43
                  Wszystkimi czterema ręcami się podpisuję.

                  I nie mam wyrzutów sumienia. Zgodnie z przysłowiem - jak se pościelisz tak się
                  wyśpisz [zakończenie "to mnie zawołaj" czeka na kogoś innego].

                  W
                  > sumie sa zalosni........

                  Myślę, że wydzwanianie do rodziny, by przemówiła do mojego rozsądku, pisanie
                  maili do mojej przyjaciółki że to jej wina, bo mnie zbuntowała i w ogóle obie
                  jesteśmy głupie to najwyższy poziom "żałosności". Porażka.

                  A potem głaszcze się po główce takiego, który potrafi doskonale odegrać
                  skrzywdzonego pisklaczka, a prawda jest taka że zachowuje się jak psychopata.
                  Ja mam ochotę wnieść sprawę o wyznaczenia nieprzekraczalnej granicy kontaktu.
                  Np 5 kilometrów.
                  Myślicie że powodowanie strachu to dobry sposób na odzyskanie kobiety która
                  odeszła?
                  • itsnotme Re: Reguła niedostępności 07.03.06, 11:42
                    tamara_t napisała:

                    > Myślę, że wydzwanianie do rodziny, by przemówiła do mojego rozsądku, pisanie
                    > maili do mojej przyjaciółki że to jej wina, bo mnie zbuntowała i w ogóle obie
                    > jesteśmy głupie to najwyższy poziom "żałosności". Porażka.
                    >
                    > A potem głaszcze się po główce takiego, który potrafi doskonale odegrać
                    > skrzywdzonego pisklaczka, a prawda jest taka że zachowuje się jak psychopata.
                    > Ja mam ochotę wnieść sprawę o wyznaczenia nieprzekraczalnej granicy kontaktu.
                    > Np 5 kilometrów.
                    > Myślicie że powodowanie strachu to dobry sposób na odzyskanie kobiety która
                    > odeszła?
                    >
                    >
                    o w mordę...
                • tamara_t Re: Reguła niedostępności 03.03.06, 16:47
                  Ach i jeszcze jedno:

                  Jak partner
                  > z nimi jest w zwiazku to deprecjonuja jego wartosc, bo wydaje im sie, ze moga
                  > miec kogos lepszego

                  Tak, ale przede wszystkim - są przekonani, że to ONI są lepsi, a partner
                  powinien na kolanach do częstochowy za taki dar boży jaki ich spotkał.. bo
                  wszyscy wcześniej to chu** i skur**, a tu nagle taki dopust Boży....
                  Heh, śmiać mi się chce ;)
                  • hispana Re: Reguła niedostępności 03.03.06, 16:48
                    "bo ja bylem najlepszy, kazdy nastepny wydyma cie tylko i wyrzuci na
                    smietnik" :)))
                    • tamara_t Re: Reguła niedostępności 03.03.06, 16:52
                      I tęsknym spojrzeniem rzucone "Mam nadzieję,że Cię kiedyś ktoś pokocha tak
                      bardzo jak ja Cię kochałem i da tyle szczęścia ile ja chciałem dać" ..

                      buahahahaha ;)))))))))))))
                      • hispana Re: Reguła niedostępności 03.03.06, 16:53
                        znaczy sie to byla wersja "light"
                  • wieruszeczka nie rozumiem 03.03.06, 16:53
                    Dalej nie rozumiem po co on cie tak ciekawi dlaczego to robi? Przeciez jak Ci
                    jest obojetny, to jest to bez znaczenia - dlaczego to robi?

                    Wiadomo dlaczego - gdyz chce Cie odzyskac.
                    A jezeli ty nie checsz - to olewaj jakie sa jeszcze inne przyczyny.

                    • tamara_t Re: nie rozumiem 03.03.06, 16:57

                      > Dalej nie rozumiem po co on cie tak ciekawi dlaczego to robi? Przeciez jak Ci
                      > jest obojetny, to jest to bez znaczenia - dlaczego to robi?
                      >
                      > Wiadomo dlaczego - gdyz chce Cie odzyskac.
                      > A jezeli ty nie checsz - to olewaj jakie sa jeszcze inne przyczyny.

                      Nie widzę czy to do mnie czy nie, ale jeśli o mnie chodzi - nie interesują mnie
                      przyczyny - interesuje mnie by przestał to robić. A że nie przestaje - próbuję
                      sprawić by to wszystko było bardziej zabawne, bo inaczej musiałabym powiedzieć,
                      że to potworne i chore i powinnam wezwać policję.
                      • wieruszeczka Re: nie rozumiem 03.03.06, 17:03
                        Do Ciebie. Zaciekawilo mnie dlaczego drazysz temat, ktory Cie wlasnie,
                        jak sama piszesz, nie interesuje.

                        Wychwycilam po prostu sprzecznosc logiczna w Twoich wypowiedziach.

                        Jezeli chodzi Ci o to, co robic by przestal, to trzeba bylo tak od razu pytac.

                        Od siebie tylka dodam, ze wcale to nie jest chore i niestety w sytuacjach
                        obsesyjnego zakochania zdarza sie dosc czesto.
                        • tamara_t Re: nie rozumiem 03.03.06, 17:21

                          > Do Ciebie. Zaciekawilo mnie dlaczego drazysz temat, ktory Cie wlasnie,
                          > jak sama piszesz, nie interesuje.

                          Ależ interesuje - interesuje mnie jak skutecznie pozbyć się takiego
                          psychomaniaka, skoro ignorowanie nie wystarcza.

                          > Wychwycilam po prostu sprzecznosc logiczna w Twoich wypowiedziach.

                          Hm, nie zauważyłam sprzeczności. Nie popieram tego - ba! jestem przeciwna! - co
                          nie oznacza że mnie to nie interesuje.

                          > Jezeli chodzi Ci o to, co robic by przestal, to trzeba bylo tak od razu pytac.

                          Ale o co?

                          > Od siebie tylka dodam, ze wcale to nie jest chore i niestety w sytuacjach
                          > obsesyjnego zakochania zdarza sie dosc czesto.

                          Cóż, a ja uważam że to JEST chore ale o przekonaniach, jak i o gustach ... no
                          właśnie.
                          • wieruszeczka Re: nie rozumiem 03.03.06, 17:31
                            tamara_t napisała:

                            > Ależ interesuje - interesuje mnie jak skutecznie pozbyć się takiego
                            > psychomaniaka, skoro ignorowanie nie wystarcza.

                            - dlaczego wiec od razu nie postawilas tego pytania?
                            >
                            > Ale o co?

                            - o to ,co zrobic, zeby przestal (jak powyzej=)
                            >
                            > > Od siebie tylka dodam, ze wcale to nie jest chore i niestety w sytuacjach
                            >
                            > > obsesyjnego zakochania zdarza sie dosc czesto.
                            >
                            > Cóż, a ja uważam że to JEST chore ale o przekonaniach,
                            jak i o gustach ..

                            - Nie rozmawiamy o gustach, lecz o ocenie. Czytalam cos kiedys na ten temat i
                            psychologowie Twierdza, ze to nie jest chore. jest to pewien rodzaj psychozy,
                            ale takiej, ktora z czasem SAMA mija, wiec nie kwalifikuje sie tego jako
                            chorobe, podobnie jak milosc tez jest psychoza , ale nie choroba.

                            Natomiast odpowiadajac na pytanie, ktore NIBY Cie ciekawi, lecz go jakos
                            dziwnie nie zadalas zapodaje: Sa tylko CHAMSKIE metody "odczepienia" sie
                            nieprzytomnie zakochanego. Musisz mu publicznie przy znajomych osobach
                            naublizac... Niszczysz wtedy w jego wyobrazni Twoj pozytywny wizerunek i
                            psychoza mija...

                            Ale specjalnie, tej brutalnej w koncu metody, nie polecam.
                            • tamara_t Re: nie rozumiem 03.03.06, 17:43

                              > Natomiast odpowiadajac na pytanie, ktore NIBY Cie ciekawi, lecz go jakos
                              > dziwnie nie zadalas

                              O rety, nie kumam - skoro go nie zadałam skąd wiesz, że chciałam je zadać? Masz
                              zdolności jasnowidzące? O rety - dajcie mi faceta, który będzie odpowiadał na
                              moje pytania zanim mi przyjdą do głowy, a przysięgam, że na kolanach pójdę do
                              tej częstochowy!

                              zapodaje: Sa tylko CHAMSKIE metody "odczepienia" sie
                              > nieprzytomnie zakochanego. Musisz mu publicznie przy znajomych osobach
                              > naublizac... Niszczysz wtedy w jego wyobrazni Twoj pozytywny wizerunek i
                              > psychoza mija...

                              No, jeśli chodzi o mojego ex - to się nie sprawdzi: po 1 nie zamierzam się z
                              nim spotykać, a po 2 dałoby mu to tylko kolejny argument, jak wiele może się we
                              mnie zmienić na lepsze dzięki niemu, bo przecież jest tyle obszarów do
                              naprawy...
                              Dziękuję, postoję. I poczekam aż mu przejdzie. Bo kiedyś przecież musi.
                              • ballbreaker Re: nie rozumiem 03.03.06, 17:57
                                > dajcie mi faceta, który będzie odpowiadał na
                                > moje pytania zanim mi przyjdą do głowy, a przysięgam, że na kolanach pójdę do
                                > tej częstochowy!

                                no nie przesadzaj juz, wystarczy ze postawisz sobie w domu maly oltarzyk na
                                ktorym bedziesz mnie czcila, bo na pielgrzymce sobie jeszcze kolana pozdzierasz
                                i przestaniesz mi sie podobac :)
                                • tamara_t Re: nie rozumiem 03.03.06, 18:03
                                  Ball ale Ty nigdy nie miałeś zdolności odgadywania moich myśli - ja Ci ciasto,
                                  Ty gardzisz, mówisz, że nie przyjdziesz - ja rezygnuję z wyjścia- okazuje się
                                  że byłeś... no i cała magia poszła w dia-bły ;P


                                  P.s. A kiedyś mówiłeś, że wystarczy jak będę Ci skarpetki prała... ;P Widzę, że
                                  wartość rośnie - jak z dobrym winem, ech, szlag niech tą kadrową! ;PPP
                                  • ballbreaker Re: nie rozumiem 03.03.06, 18:08
                                    to ze wiem o czym myslisz nie znaczy ze zawsze bede po Twojej mysli postepowal :)
                                    • tamara_t Re: nie rozumiem 03.03.06, 18:12
                                      Dobrze dobrze, ale choć raz na rok pokaż że wiesz o czym myślę, bo znamy się
                                      już chyba ze 2 lata i co? buuu...
                                      • ballbreaker Re: nie rozumiem 03.03.06, 18:18
                                        nie rycz, mala, nie rycz,
                                        ja znam te wasze numery
                                        Twoje lzy leca mi na koszule
                                        z napisem... ;)
                                        • tamara_t Re: nie rozumiem 03.03.06, 18:27
                                          Warrning - this Dick bites? ;PPPPPPPPPP
                                          • ballbreaker Re: nie rozumiem 03.03.06, 18:31
                                            nie prowokuj ;)
                                            • tamara_t Re: nie rozumiem 03.03.06, 18:32
                                              ;P No to spadam :)))
                                              Buziole!
                                              • ballbreaker Re: nie rozumiem 03.03.06, 18:37
                                                pa :)
    • lampka.nocna Epilog.... 04.03.06, 17:19
      Z tego co piszesz wynika, ze facet jest "lekko" niestabilny emocjonalnie. Pisze
      lekko w cudzyslowiu, bo tylko ty mozesz wiarygodnie ocenic jego charakter i
      psychike a nie ja (nie znam go osobiscie). Twoja strategia calkowitego
      odizolowania sie od niego jest dobra i przyniesie pozadane rezultaty - pod
      jednym warunkiem - musisz byc chole...nie konsekwentna. Radze ci na pewien czas
      odizolowac sie takze od wspolnych znajomych, bo to oni zapewne przekazuja
      nowiny z twojego zycia i odwrotnie, burzac twoje dobre samopoczucie. Ludzie z
      reguly uwielbiaja "babrac sie w konfliktach milosnych" pod warunkiem, ze nie
      sa to ich wlasne. A jak bedziesz miec ochote to napisz kiedy wlaczyl ci sie
      alarm, ze z facetem jest cos nie tak i co sklonilo cie do ewakuowania sie z
      tego zwiazku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka