Gość: Zniechęcona
IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl
04.01.03, 23:54
Mieszkam z 31 letnim facetem od dwóch lat. Niby wszystko OK. Mamy pracę, co
prawda nieco stresującą, ale w miarę dobrze płatną, własne mieszkanie,
niezły samochód. On twierdzi, że mnie kocha, siedzi ze mną w domu, po
knajpach z kolegami się nie szlaja, nie pije, nie pali, interesuje się
komputerami więc siedzi w domu bo sprzęt mamy dobry, dostęp do internetu,
kino domowe itp.
No i zero seksu.
Czytałam wątek Rohnina, prawde mówiąc przeraził mnie. Mój facet też nie ma
ochoty na seks. Dodam, że nie wymagam od niego seksu codziennie. Chciałabym
chociaż raz na tydzień, raz na dwa tygodnie. Nie dochodzi nawet do
pieszczot, seks oralny go nie bierze. Jestem szczupła, młoda, zgrabna
(chyba?) choć przez jego stosunek do seksu czuję się coraz mniej kobieca.
Właściwie tak było od początku, on podaje różne przyczyny, a to zmęczony, a
to zestresowany, a to za mało pracy, a to za dużo.
Każdy powód dobry. Z koleji od jego kolegów wiem, że na różnych imprezkach,
w czasach gdy jeszcze nie był ze mną nie stronił od przygodnych "panienek".
Do lekarza pomimo obietnic się nie wybiera. Czy ktoś żyje w takim związku?
Jeśli tak jak sobie radzicie? Aha, po alkoholu jest całkiem inaczej, ale
mnie to upokaża. Chciałabym by mnie pragnął nie tylko jak wypije.
I nie piszcie, ze może jest "homo" to nie ten problem.