alex.under
12.06.06, 18:48
Sorry,ze tutaj,sorry ze tak...
Musze sie wygadac/wypisac a nie mam komu...
Mam lat 23 i kilka zwiazkow,mniej lub bardziej udanych za soba...
Jestem z Dziewczyna od prawie roku,ale wiekszosc tego czasu (9 z 11 m-cy)
spedzilismy z dala od siebie. Ja pracuje za granica(tam sie poznalismy) a Ona
konczy szkole w Polsce. Na poczatku bylo super,wiadomo zauroczenie te sprawy.
Potem byla pierwsza klotnia.Mala,bo mala ale w glowie zostaje... Spotkalismy
sie na urlopie w Polsce,wszystko ladnie pieknie... Pozniej znowu mala
klotnia,urlop i wszystko ok... I tak kolejne dwa razy... Ona teraz przyjezdza
do mnie na stale a ja tego nie chce:( Ostatnie dwa miesiace ani razu nie
pomyslaelm,ze sie ciesze,ze bedzie fajnie,ze tesknilem... Nie wiem czy
odleglosc nas od siebie tak oddalila czy nie zdolalismy sie zbyt dobrze
poznac... Jedno jest pewne - NIE KOCHAM JEJ! Mimo wszystko naklaniam Ja do
przyjazdu tutaj,bo wiem ze ma problemy finansowe i to Jej bardzo pomoze...
Chcialbym skonczyc ten zwiazek,ale nie potrafie... WIem,ze Ona sie domysla,ze
czeka Nas powazna rozmowa,ale nie wiem czy wie jak powazna... Nie chce Jej
zranic a wiem,ze tak sie stanie,jezeli zerwiemy.Darze Ja ogromnym
szacunkiem,dlatego chce byc z Nia szczery.Szanuje,ale nie kocham... Nie moge
byc z Nia szczery tez z innego powodu... Otoz chwilowo mieszka ze mna Jej
Kolezanka. Do tej pory znalismy sie tak sobie albo nawet slabiej.ALe teraz
mieszkajac razem sila rzeczy poznalismy sie lepiej... Znalazlem w Niej
cechy,ktorych brakuje mi u mojej Kobiety... Jest swietna Dziewczyna,super
kumplem,z ktorym mozna sie posmiac,porozmawiac,konie krasc... Ciezko to nawet
nazwac przyjaznia,bo dla mnie to duze slowo. Nie jest tez to milosc,ale jest
to Dziewczyna,w ktorej moglbym i - nie ukrywajac - chcialbym sie zakochac...
Wczoraj przelezelismy kilka godzin w nocy na plazy rozmawiajac o
zyciu,jakbysmy znali sie cale zycie... Z nikim nie rozmawia mi sie tak dobrze
i tak otwarcie.
Sam nie wiem co robic,jestem rozerwany wewnetrznie...
Plakalem po raz pierwszy od wielu lat...
Z bezsilnosci,tej cholernej bezsilnosci...