Dodaj do ulubionych

Opowiem Wam moja historie...:/

12.06.06, 18:48
Sorry,ze tutaj,sorry ze tak...
Musze sie wygadac/wypisac a nie mam komu...
Mam lat 23 i kilka zwiazkow,mniej lub bardziej udanych za soba...
Jestem z Dziewczyna od prawie roku,ale wiekszosc tego czasu (9 z 11 m-cy)
spedzilismy z dala od siebie. Ja pracuje za granica(tam sie poznalismy) a Ona
konczy szkole w Polsce. Na poczatku bylo super,wiadomo zauroczenie te sprawy.
Potem byla pierwsza klotnia.Mala,bo mala ale w glowie zostaje... Spotkalismy
sie na urlopie w Polsce,wszystko ladnie pieknie... Pozniej znowu mala
klotnia,urlop i wszystko ok... I tak kolejne dwa razy... Ona teraz przyjezdza
do mnie na stale a ja tego nie chce:( Ostatnie dwa miesiace ani razu nie
pomyslaelm,ze sie ciesze,ze bedzie fajnie,ze tesknilem... Nie wiem czy
odleglosc nas od siebie tak oddalila czy nie zdolalismy sie zbyt dobrze
poznac... Jedno jest pewne - NIE KOCHAM JEJ! Mimo wszystko naklaniam Ja do
przyjazdu tutaj,bo wiem ze ma problemy finansowe i to Jej bardzo pomoze...
Chcialbym skonczyc ten zwiazek,ale nie potrafie... WIem,ze Ona sie domysla,ze
czeka Nas powazna rozmowa,ale nie wiem czy wie jak powazna... Nie chce Jej
zranic a wiem,ze tak sie stanie,jezeli zerwiemy.Darze Ja ogromnym
szacunkiem,dlatego chce byc z Nia szczery.Szanuje,ale nie kocham... Nie moge
byc z Nia szczery tez z innego powodu... Otoz chwilowo mieszka ze mna Jej
Kolezanka. Do tej pory znalismy sie tak sobie albo nawet slabiej.ALe teraz
mieszkajac razem sila rzeczy poznalismy sie lepiej... Znalazlem w Niej
cechy,ktorych brakuje mi u mojej Kobiety... Jest swietna Dziewczyna,super
kumplem,z ktorym mozna sie posmiac,porozmawiac,konie krasc... Ciezko to nawet
nazwac przyjaznia,bo dla mnie to duze slowo. Nie jest tez to milosc,ale jest
to Dziewczyna,w ktorej moglbym i - nie ukrywajac - chcialbym sie zakochac...
Wczoraj przelezelismy kilka godzin w nocy na plazy rozmawiajac o
zyciu,jakbysmy znali sie cale zycie... Z nikim nie rozmawia mi sie tak dobrze
i tak otwarcie.
Sam nie wiem co robic,jestem rozerwany wewnetrznie...
Plakalem po raz pierwszy od wielu lat...
Z bezsilnosci,tej cholernej bezsilnosci...
Obserwuj wątek
    • ola801 Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 12.06.06, 18:57
      fajne to forum... takie "ROZMOWY W TOKU" tylko w necie...
    • luka999 Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 12.06.06, 18:59
      ja bym porozmawial wczesniej,zanim przyjedzie do ciebie twoja dziewczyna.pomysl
      przyjedzie do ciebie ty wyjasnisz jej ze juz jej nie kochasz i co??ona sie
      zalamie,zamiast jej pomoc,pogorszysz sprawe.
      takie jest moje zdanie moze mylne ale tak uwazam
      • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 12.06.06, 19:43
        Dziekuje.
        Ona przyjezdza jutro,wydaje mi sie ze lepiej bedzie jak porozmawiamy w cztery
        oczy. Ja do Polski pojechac niestety nie moge. Powiem Ci szczerze,ze chyba nie
        w moim "stylu" byloby zalatwienie tego przez telefon...
        Chociaz moze oszczedziloby to wiele bolu.
    • glos_ryby Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 12.06.06, 19:07
      Współczuje Ci...
      I szanuje za to, ze chcesz być ze swoją dziewczyną szczery. Jednak w zyciu
      czesto jest tak, ze pewne rzeczy się kończą. Jeśli jej nie kochasz, nie możesz
      jej zwodzić i zawracać jej głowy- teraz jest jeszcze młoda, znajdzie sobie
      kogoś, z kim ułozy sobie zycie. Choć pewnie będzie cierpiala, ale tego nie
      unikniesz, zwyczajnie się nie da.

      Jej przyjazd tez jest zbedny, chyba ze ma przyjechać tylko po to, zebyscie
      porozmaiwali.

      Na ogół nie chcemy ranic tych, ktorych szanujemy, kochamy... ale niestety
      zazwyczaj chęci nie wystarczą. 3maj sie cieplo, pozdrawiam

      ryba
      • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 12.06.06, 19:45
        Dziekuje Ci bardzo.
        Niestety przyjezdza juz jutro,wiec odwolanie przyjazdu jest raczej awykonalne.
        No i rozmowa wcztery oczy to jest zawsze rozmowa w cztery oczy...
        Szkoda,ze zycie nie jest takie proste jak bysmy sobie tego zyczyli.
        Pozdrawiam
        • zlakobieta Więc 13ty będzie dla niej faktycznie pechowy n/txt 12.06.06, 20:13

          • magi32 Re: Więc 13ty będzie dla niej faktycznie pechowy 12.06.06, 21:17
            widzisz,akurat mam podobna sytuacje,tzn moj facet jest za granica praktycznie
            od 2 lat i wiem ze to normalne, ze kiedy sie nie widuje osoby z ktora jestes
            tyle czasu,poprostu przestaje ci zalezec,zapomina sie...Chocbyscie sie nie wiem
            jak kochali wczesniej.prawda jest taka ze rozlaka na taki dlugi czas to
            zabojstwo dla kazdej znajomosci;/wiem co mowie,znam kilka(sporo)
            par,malzenstw,ktore rozpadaja sie z tak glupiego powodu
            bo to w koncu nie chodzi o Was tak naprawde tylko o jakies zewnetrzna sprawy...
            Obiektywnie patrzac to robisz,zrobiles wielkie swinstwo swojej dziewczynie(to
            lagodnie powiedziane),przypuszczam ze sam podjales decyzje o wyjezdzie;],wiec
            wyjechales,zostawiles ja tutaj,a sam zdradziles z jej kolezanka...
            a teraz jeszcze ona do ciebie przyjezdza....;O
            ja bym sie zalamala na jej miejscu
            albo cie zastrzelila
            pozdr
            • beadah Re: Więc 13ty będzie dla niej faktycznie pechowy 12.06.06, 21:46
              Przeciez mozesz sie zachowac jak gentleman-przywitaj, traktuj po przyjacielsku,
              ale unikaj bliskosci i seksu, pomoz jej ustawic sie finansowo i... po krotkim
              czasie zoorientuje sie, ze nie bedzie z was pary (albo ty jej to powiesz), ale
              nie zostanie na lodzie, a byc moze z czasem bedziecie para dobrych przyjaciol...
              • magi32 Re: Więc 13ty będzie dla niej faktycznie pechowy 12.06.06, 22:11
                albo bardzo dobrych...;)ja nie twierdze ze powinienes robic cos na sile,wbrew
                sobie,tylko...nie wiem,daj Wam moze troszke czasu?nie musisz chyba tak od razu
                jej skreslac,w koncu czekala na Ciebie,a ze czula sie samotna to moge ci
                zagwarantowac.Zupelnie jak Ty.Jej tez napewno latwo nie jest i nie bylo przez
                ten czas...Daj Wam szanse chocby ze wzg na to ze ona nie zainteresowala sie
                twoim kolega...byla w porzadku,uszanuj to
                powinienes wiedziec i wziac pod uwage jakie konsekwencje maja takie wyjazdy!!
                pomysl o tym
                Jesli to ma pomoc to moge Ci powiedziec tyle ze w moim chlopaku bylam zakochana
                straasznie,naprawde byl dla mnie wszystkim,myslalam o nim 1000razy dziennie,
                po 2 latach widywania sie 2 razy w roku...mysle o nim,ale rzadko
                ale jednak wiem dlaczego tak jest,jestem tego swiadoma ze tak sie dzieje z
                ludzmi kiiedy sie nie widuja,to naturalne!a twoja kolezanka jest obok,wiec...to
                tez nic dziwnego ze Cie do niej ciagnie.jescze wsz moze sie pozmieniac sto
                razy,kiedy bedziecie sie widywac
                Kocham mojego faceta
                przemysl to jeszcze
            • alex.under Re: Więc 13ty będzie dla niej faktycznie pechowy 13.06.06, 13:07
              magi32 napisała:

              > Obiektywnie patrzac to robisz,zrobiles wielkie swinstwo swojej dziewczynie(to
              > lagodnie powiedziane),przypuszczam ze sam podjales decyzje o wyjezdzie;],wiec
              > wyjechales,

              Czytaj ze zrozumieniem a pozniej odpowiadaj ok?
              Przypomne,ze poznalismy sie za granica! A to Ona wrocila do Polski do szkoly!!




              ,a sam zdradziles z jej kolezanka...

              Zdradzilem??? Jak,kiedy,co...??


              > albo cie zastrzelila

              i vice versa


              > pozdr
        • chijana Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 09:01
          alex.under napisał:

          > Dziekuje Ci bardzo.
          > Niestety przyjezdza juz jutro,wiec odwolanie przyjazdu jest raczej awykonalne.
          > No i rozmowa wcztery oczy to jest zawsze rozmowa w cztery oczy...
          > Szkoda,ze zycie nie jest takie proste jak bysmy sobie tego zyczyli.
          > Pozdrawiam

          czly dziisiaj

          opisz co i jak...
          powiedziales nie powiedziales
          zrozumiala czy nie...straci chlopaka i kolezanke...kiepsko...ach ten 13ty
          • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:10
            Przyjezdza wieczorem...
            Strach sie bac...
            Uff,ale bedziemy to mieli za soba.

            Pozdrawiam
            • chijana Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:14
              no to trzymam kciuki...
              • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:17
                Dziekuje!!
    • mmm_kkk Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 09:15
      Nie przeciągaj tej sytuacji,bo ani tobie nie jest dobrze ani jej.Wiem z
      autopsji że lepiej wcześniej zakończyć coś co i tak czujemy że do niczego nie
      prowadzi.I nie kiruj się litością,że ją zranisz,że będzie cierpiała.Zawsze jest
      tak że któreś z dwojga bardziej cierpi i zawsze jest to ta porzucana osoba,ale
      na litości nic nie zbudujesz.
      • pluskat Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 12:19
        nie da sie zycia przezyc, nikogo nie raniac.
        kto wie, czy ten kto rani, nie cierpi bardziej i dluzej od zranionego.
        • moniarb Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:11
          Bzdury - cierpi ten kto jest porzucony, porzucający - tak jak i w tym
          przypadku - natychmiast znajduje pocieszenie u boku kogos innego. I powiedzmy
          sobie szczerze - gdyby nie ta cudowna koleżanka z ktorą mieszkasz, nie byloby
          tego problemu. Jasne ze przez oddalenie nie byloby miedzy wami tej bliskosci,
          ale starałbys sie po jej przyjeżdzie to naprawic, szukac i naprawiac
          nadwyręzone uczycia. A poniewz masz taka mila alternatywe, to patrzysz tylko
          jak sie jej pozbyc w sposób, ktory zapewni ci ze nie wyjdziesz na ostatniego
          sk...
          • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:15
            I Ty tez nie czytasz ze zrozumieniem???
            Juz od okolo dwoch miesiecy mysle o skonczeniu tego zwiazku.
            Nie musisz mnie obrazac tylko dlatego,ze strona porzucana w tym zwiazku jest
            Kobieta!
            A z kolezanka nic mnie nie laczy!
            • moniarb Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 14:28
              Nic. Z tego co pisałes łączy Cię z nią wszystko oprócz łóżka. I czasami to
              wszystko jest ważniejsze. A reszta to tylko kwestia czasu.
              • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:28
                I wiem,ze to co teraz napisze jest moze chamskie,moze egoistyczne i jestem
                przygotowany na fale krytyki.
                W tym momencie bardziej smuci mnie to,ze Kolezanka troche zmienila stosunek(na
                gorszy) do mnie niz to mialo miejsce przed nasza rozmowa. Moze tez byc to
                spowodowane tym,ze ja zdajac sobie sprawe ze znalazlem w niej to co szukam w
                Kobiecie zlapalem cos co pokrotce mozna nazwac dolem i moj humor tez nie jest
                idealny. Ale wydaje mi sie,ze jest tez cos innego...
                Czasami zycie przypomina piaskownice i rzucanie sie foremkami...
                • magi32 Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:32
                  a teraz i okaze sie ze z kolezanka juz nie jest tak fajnie,wroci Twoja
                  dziewczyna wszystko wroci do normy;)mam nadzieje ze tak bedzie
                  • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:35
                    Dziekuje:)
                    Nigdy nie wiadomo,zycie pisze rozne scenariusze.
                    Z jednej strony chcialbym byc z moja,bo sie znamy,ale z drugiej strony
                    chcialbym byc z jej kolezanka,bo... hmmm no wlasnie dlaczego?!
                    Bo moze to jest cos nieznanego?
                    • magi32 Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:38
                      no wlasnie,cos nieznanego;)to zawsze pociaga,a moze ta Dziewczyna zrobi na
                      Tobie jednak wrazenie...moze Cie zaskoczy,nigdy nie wiadomo
                      • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:40
                        A moze ja jeszcze nie wiem czego chce?:(
                        Moze jestem za mlody...
                        Pociaga mnie to co nieznane...
                • moniarb Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:41
                  A moze koleżanka po prostu zdala sobie sprawe,ze odegrala niebagatelną role w
                  tym co sie stało z Twoim związkiem. Bo mnie sie wydaje,ze gdyby nie ta
                  koleżanka,probowałbys ratowac to co miedzy wami bylo - co przy "miłosci na
                  odległość" było trudne, moze teraz, kiedy moglibyscie w końcu byc razem, udalo
                  by sie. Przypomnij sobie - dlaczego właściwie ten związek powstał? Dlaczego
                  przetrwał tyle miesiecy?
                  • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:46
                    Wydaje mi sie,ze akurat nie o to chodzi.
                    Bo rozmawialismy dlugo,ale ani slowa nie bylo o moim zwiazku.
                    Ja chcialem ten zwiazek skonczyc,tak czy inaczej juz jakis czas temu.
          • chijana Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:16
            w p[ewnym sensie masz rcje, ze jemu moze byc latwiej bo ma kogos durgiego kolo
            siebie, ale jesli wiez miedzy nim a ta co jest w Pl byla silna to przetrwalby
            ich zwiazek. w tym wypadku wyglada na to, ze tak malo byc i pewnie predzej czy
            pozneij (tutajpredzej) zwiazek by sie rozpadl.
            • chijana Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:17
              chijana napisała:

              > w p[ewnym sensie masz rcje, ze jemu moze byc latwiej bo ma kogos durgiego
              kolo
              > siebie, ale jesli wiez miedzy nim a ta co jest w Pl byla silna to przetrwalby
              > ich zwiazek. w tym wypadku wyglada na to, ze tak malo byc i pewnie predzej
              czy
              > pozneij (tutajpredzej) zwiazek by sie rozpadl.

              ups..kurcze sorry za literowki...troche sie ich narobilo..szkoda, ze nei ma
              opcji edytuje
      • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:13
        Wlasnie dokladnie dlatego chce to skonczyc...

        Pozdrawiam


        mmm_kkk napisała:

        > Nie przeciągaj tej sytuacji,bo ani tobie nie jest dobrze ani jej.Wiem z
        > autopsji że lepiej wcześniej zakończyć coś co i tak czujemy że do niczego nie
        > prowadzi.I nie kiruj się litością,że ją zranisz,że będzie cierpiała.Zawsze
        jest
        >
        > tak że któreś z dwojga bardziej cierpi i zawsze jest to ta porzucana
        osoba,ale
        > na litości nic nie zbudujesz.
    • koni42 Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:22
      Skończ to, wiem co mówię. Wiem, jest ciężko, bo nie chce się nikogo skrzywdzić
      i zranić, ale pomyśl o dalszym rozrachunku. Ona zostawia wszystko i przyjeżdża
      do Ciebie. Być może ona myśli zupełnie odwrotnie i czeka na przyjazd, a
      rzeczywistość jeszcze barzdiej ją rozczaruje i zdołuje. Będzie w obcym kraju, z
      zamkniętymi drogami i facetem, który jej nie kocha. Lepiej zrań ją teraz, bo
      potem będzie bolało bardziej. Może się mylę, ale czy nie czekasz, że ona
      przyjedzie do Ciebie i powie, że to już koniec. Tak byłoby najlepiej
      i...najprościej, ale życie takie nie jest. A propos koleżanki: nie szukaj w
      niej na siłe kogoś więcej niż przyjaciółki. To Cię może rozczarować. Kiedyś też
      miałam fantastycznego przyjaciela z którym na siłę byliśmy parą. Bez sensu, bo
      przyjaźń się skończyła i związek też. Teraz nie mamy ze sobą kontaktu.
      Pozdrawiam. Działaj.Takie jest moje zdanie.
      • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:29
        Wiem,ze egoistycznie myslac tak byloby najlepiej jak to Ona by zerwala...
        Ale ja chce,zebysmy do tego wniosku doszli razem. A wydaje mi sie,ze dojdziemy.
        Co do kolezanki,pewnie sama wiesz jak to jest jak gasna wszystkie swiatla a
        tylko jedno pojawia sie w tunelu?

        Pozdrawiam
        • michunia Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 13:51
          lepiej nie czekaj ,az dojdziecie do tego wniosku razem, tylko powiedz wprost
          czego chcesz, nienawidze krecenia, kazdy woli uslyszec prawde, kawa na lawe,
          tak tylko cierpienie sie przeciagnie
          • rolling_stone Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 14:58
            wiem z wlasnego doswiadczenia, ze cokolwiek zrobisz, i tak pozostanie niesmak.
            ale badzmy szczerzy, nie kochales tej dziewczyny. tkwienie w iluzji zwiazku jest
            niebezpieczne. z drugiej strony szkoda, ze pozwalales sie jej ludzic, ze cos z
            tego bedzie.
            • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:11
              a czy nie jest tak,ze jakikolwiek zwiazek rozpoczynamy,ludzimy sie ze cos z
              niego bedzie i pozwalamy tej drugiej osobie sie ludzic?
              • magi32 Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:23
                ale wy nie bierzecie pod uwage tego ze konczyc zwiazek kiedy sie kogos nie
                widuje od miesiecy to nie jest to samo co dojsc do tego wniosku w "normalnych
                warunkach,moim zdaniem taka decyzja nie moze byc tak naprawde sluszna,bo nie
                mozna zdecydowac czy sie chce z kims byc czy nie kiedy sie z kims wogole nie
                widuje
                gdybys zobaczyl jak bedzie przez jakis czas jak bedziecie w tym samym
                miejscu,to byloby dopiero wtedy wg mnie w porzadku
                widzisz, napisales po cos ten post,chciales o tym napisac,dlaczego?bo chciales
                zeby ktos potwierdzil ze dobrze robisz,bo miales watpliwosci
                wiec ja tylko pisze o swoim zdaniu, z wlasnego doswiadczenia,nie chodzi mi ani
                troche o to ze jestes dupkiem itd;]przeciez wiadomo ze chcesz dobrze
                ale dla mnie podejmowanie takiej decyzji,biorac pod uwage sytuacje,nie jest do
                konca sluszne,to tyle
                powodzenia
                • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:33
                  Wiem,rozumiem,doceniam...
                  Moze jestem dupkiem,ale tego nikt nie zmieni,niestety. A moze stety...
                  Wiem,ze to nie jest idealne wyjscie,ale znajac siebie wiem,ze majac nastawienie
                  takie jakie mam bedzie niewyobrazalnie ciezko ten zwiazek utrzymac.
                  • magi32 Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:36
                    jasne,masz racje, na sile nic sie nie da ;/ale moze poobserwujesz ja jakis
                    czas...jak to tu ktos juz napisal,zachowuje sie normalnie chociaz unikaj
                    bliskosci,sexu...i zobaczysz.jesli nie to w kazdej chwili mozesz przeciez jej
                    powiedziec
                    mysle ze to byloby bardziej w porzadku,tak szczerze
                    • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 15:38
                      Z jednej strony racja. Ale z drugiej...
                      Powiedzmy,ze zyjemy normalnie,ale jednak zyjemy obok siebie,zeby uniknac tej
                      bliskosci.
                      I np. wieczorem mam udawac,ze mnie gowa boli?
                      PO jakims czasie dojdzie do sytuacji,w ktorej Ona zarzuci mi,ze Jej nie kocham
                      bo nie chce z Nia uprawiac seksu i wtedy zacznie sie jazda...
    • keari Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 17:33
      Grunt to zachować rozsądek ;-)
      Związek dwojga ludzi nie jest nadrzędnym "dobrem". Dobry jest dopóki obojgu
      jest w nim dobrze. Jeśli przekonałeś się, iż nie chcesz być z dziewczyną
      (wszystko jedno z jakich powodów), najrozsądniej będzie powiedzieć jej o tym.
      Nie wiem, skąd się biorą kometarze typu: zaczekaj, obserwuj, daj jej czas itd.
      W żadnym wypadku nie chciałabym spędzać z kimś czasu, który został z góry przez
      tą osobę skazany na straty. Bo to jest czas zmarnowany, twój i jej. Skoro macie
      takie układy, jakie macie /finansowe/, sugerowałabym: przedstaw jej sprawę,
      zaproponuj, że pomożesz w tej kwestii tak, jak obiecywałeś i-tak-dalej, ale w
      kwestii uczuć bądź szczery.
      W każdym razie takie jest moje zdanie i nikt nie musi go podzielać.
      Niemniej wymyka się mojemu zrozumieniu idea "przeczekaj". Na Boga, on ma 23
      lata i kilka spotkań z tą dziewczyną za sobą, a nie 45 lat, trójkę dzieci i
      dramat rodzinny na horyzoncie. Ludzie rozstają się codziennie i nikt nie drze o
      to szat, coś się kończy, coś się zaczyna. TRWANIE nie jest uniwersalną,
      ponadczasową wartością...
      • alex.under Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 18:40
        Nasze finansowe zaleznosci polegaja tylko na tym,ze obiecalem znalezc Jej prace
        i ja znalazlem,bo wiem ze ma w tej sferze(finansowej) pewne problemy.
        Tez wydaje mi sie,ze im wczesniej to rozwiazemy tym bedzie lepiej. Dla Nas i
        calego otoczenia!
    • seth.destructor Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 13.06.06, 18:41
      Zostanmy przyjaciolmi...
      • testarrossa Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 14.06.06, 08:50
        i? powiedzial, nie powiedzial? a moze jakis zwrot akcji?
        ;-)
        • chijana Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 14.06.06, 08:52
          no wlasnie...tez jestem ciekawa...moze napisze cokolwiek
    • magi32 Re: Opowiem Wam moja historie...:/ 14.06.06, 15:08
      no wlasnie,wszyscy sa ciekawi!;)
    • alex.under A wiec przyjechala... 16.06.06, 19:28
      Przyjechala...
      Porozmawialismy...
      Kurde:(
      Bylo szczerze,nad wyraz kulturalnie. Do tej pory takie rozmowy w moich
      zwiazkach wygladaly jak bitwa pod Grunwaldem,a teraz... zgodnie stwierdzilismy
      co nie gra i postanowilismy wyluzowac na troche. Nadal jestesmy razem,ale nie
      ma takiej bliskosci. Jest to jakgdyby nasz okres probny,ale nie wiem czy ja go
      chce... Caly czas mysle o tej drugiej;(

      Pozdrawiam...
    • ewaaa06 na kazdym forum ja opowiadasz? 16.06.06, 19:56
      jak w temacie

      ps. tu masz wiekszy odzew
    • swawolny.diabel [...] 18.06.06, 13:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka