Dodaj do ulubionych

awaryjność zamierzona?

IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 29.05.02, 20:27
Mam kilku znajomych mechaników którzy pracują w autoryzowanych serwisach, i
niemal wszyscy oni twierdzą że obecnie produkowane samochody(europejskie)są
bardziej awaryjne niż to było kilkanaście lat temu.Jeden z nich stwierdził że
koncerny samochodowe specjalnie konstruują samochody które po około 3 latach w
miare bezawaryjnej jazdy zaczynają mocno zawodzić.Jako przykład podał Golfa
serii II i IV twierdząc ze gdyby postawić dwa nowe modele tych serii to II
mechanicznie jest bardziej dopracowana od swego niby nowszego
następcy.Przeciwną strone medalu przedstawiają producenci japońscy którzy
produkują bardzo dopracowane modele, cechujące sie duża niezawodnością.
Prosze forumowiczów o własne wypowiedzi na podaną powyżej teze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Michal Re: awaryjność zamierzona? IP: *.telia.com 29.05.02, 20:35
      Tak potwierdzam te teze.My to nazywamy potocznie marki ,ktore utrzymuja przy
      zyciu servis.Przoduje VW,Ford,Francuzy,Wlosi,dzisiaj Volvo ,Saab,Wrecz
      odwrotnie postepuja japonczycy.Bezawaryjnie dobrych pare lat i
      wyrzucic.Pzdr.Michal
      • Gość: arnie Re: awaryjność zamierzona? IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 29.05.02, 20:43
        Gość portalu: Michal napisał(a):

        > Tak potwierdzam te teze.My to nazywamy potocznie marki ,ktore utrzymuja przy
        > zyciu servis.Przoduje VW,Ford,Francuzy,Wlosi,dzisiaj Volvo ,Saab,Wrecz
        > odwrotnie postepuja japonczycy.Bezawaryjnie dobrych pare lat i
        > wyrzucic.Pzdr.Michal
        co do japończyków myśle że one już dawno pozbyły sie miana jednorazówek, wkońcu
        auta które przodują w statystykach niezawodności aut do lat 10 trudno nazwać
        jedorazówkami, teraz to raczej europejskie auta zasługują na to miano, i to
        jedorazówek raczej krótkoterminowych.Przykład: podobno klocki hamulcowe corolli
        starczają na 100 tys.km natomiast w nowym golfie po około 30-40 tys. są do
        wymiany.
        • Gość: polokokt Re: awaryjność zamierzona? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 22:27
          Nie wiem jak klocki moga starczyc na 100 tys km????? Jakos sobie z technicznego
          punktu widzenia nie wyobrazam. Moze mam malo bujna wyobraznie????
          Przeciez tarcza hamulcowa po takim przebiegu ma spory rant, praktycznie nadaje
          sie do przetoczenia (moze nie we wszystkich wypadkach). to co dzieje sie z
          klockami, sa twardsze od stali?????
          W rodzinie mamy trzy samochody i jakos w zadnym jeszcze nie starczyly na wiecej
          niz 30tys km (wloch , niemiec i japonczyk :))A w moim ostatnio wrecz skonczyly
          sie po 28 tys.
          • Gość: A Re: awaryjność zamierzona? IP: *.in-addr.btopenworld.com 30.05.02, 10:49
            Mam Almere z przebiegiem 86 tys i nie wymieniałem jeszcze klocków, więc jest to
            możliwe.

            Pozdrawiam
            • Gość: Niknejm Re: awaryjność zamierzona? IP: 5.1R2D* / *.pg.com 30.05.02, 12:19
              Gość portalu: A napisał(a):

              > Mam Almere z przebiegiem 86 tys i nie wymieniałem jeszcze klocków, więc jest to
              > możliwe.

              W moim Cifku VTi (model lekko usportowiony w końcu i jeżdżony dość dynamicznie)
              klocki i tarcze nigdy nie były wymieniane, a mam 74000km. Klocki jeszcze
              spokojnie na 20000km wystarczą...

              Pozdrawiam,
              Niknejm
              • Gość: RT Re: awaryjność zamierzona? IP: *.mediacom.pl 30.05.02, 15:08
                Podstaw mi jponczyka, zuzyje mu klocki po 15 tysiacach. Trzeba porownywac auta
                obslugiwane pzrez tego samego kierowce w tych samych warunkach.
              • Gość: Marek Re: awaryjność zamierzona? IP: *.atl.ec.equifax.com / 172.18.118.* 30.05.02, 17:47
                Gość portalu: Niknejm napisał(a):
                > W moim Cifku VTi (model lekko usportowiony w końcu i jeżdżony dość dynamicznie)
                >
                > klocki i tarcze nigdy nie były wymieniane, a mam 74000km. Klocki jeszcze
                > spokojnie na 20000km wystarczą...
                >
                > Pozdrawiam,
                > Niknejm

                W GTP klocki wytrzymaly dokladnie 40 tys. mil mojej (i mojej zony) dynamicznej
                jazdy. Ale moj znajomy ma GTP z 75 tys. mil i klockow jeszcze nie wymienial (ale
                jezdzi jak dupa).
                • Gość: Andre Re: awaryjność zamierzona? IP: *.pcplus.com.pl 30.05.02, 20:09
                  Gość portalu: Marek napisał(a):

                  > Gość portalu: Niknejm napisał(a):
                  > > W moim Cifku VTi (model lekko usportowiony w końcu i jeżdżony dość dynamic
                  > znie)
                  > >
                  > > klocki i tarcze nigdy nie były wymieniane, a mam 74000km. Klocki jeszcze
                  > > spokojnie na 20000km wystarczą...
                  > >
                  > > Pozdrawiam,
                  > > Niknejm
                  >
                  > W GTP klocki wytrzymaly dokladnie 40 tys. mil mojej (i mojej zony) dynamicznej
                  > jazdy. Ale moj znajomy ma GTP z 75 tys. mil i klockow jeszcze nie wymienial (al
                  > e
                  > jezdzi jak dupa).

                  Sam jesteś dupa !
                  Daję głowę uciąć i to przy samym tyłku żeś nie technokrata a jakiś biuralista.
                  Ale pozdrawiam !
                  • Gość: Marek Re: awaryjność zamierzona? IP: *.atl.ec.equifax.com / 172.18.118.* 30.05.02, 21:19
                    Gość portalu: Andre napisał(a):
                    > Sam jesteś dupa !
                    A dziekuje, dziekuje :>)

                    > Daję głowę uciąć i to przy samym tyłku żeś nie technokrata a jakiś biuralista.

                    Cholera - w jakim jezyku to jest? Moze ktos mi to ptrzetlumaczy?

                    > Ale pozdrawiam !
                    Tez dziekuje i pozdrawiam.

            • Gość: mechanik Re: awaryjność zamierzona? IP: 213.17.165.* 03.06.02, 11:04
              sprawdź czy jeszcze masz tarcze lub bębny z tyłu :-)

              Gość portalu: A napisał(a):

              > Mam Almere z przebiegiem 86 tys i nie wymieniałem jeszcze klocków, więc jest to
              >
              > możliwe.
              >
              > Pozdrawiam

          • Gość: Darr Re: awaryjność zamierzona? jednorazowe japońce ??? IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 31.05.02, 12:40
            Gość portalu: polokokt napisał(a):
            > Nie wiem jak klocki moga starczyc na 100 tys km????? Jakos sobie z technicznego
            > punktu widzenia nie wyobrazam. Moze mam malo bujna wyobraznie????
            Może ? Sam mam jeszcze starą Carinę(wolę ją mieć jako drugi samochód niż
            sprzedawać) , na klockach w tylnych hamulcach bębnowych , które wymieniłem po
            pierwszym właścicielu przejechałem już pewnie 80tys.km , klocków do przednich
            tarczowych nie wymieniałem , więc ja przejechałem na nich 100tys.km a ile
            pierwszy właściciel - nie wiem .

            > Przeciez tarcza hamulcowa po takim przebiegu ma spory rant, praktycznie nadaje
            > sie do przetoczenia (moze nie we wszystkich wypadkach).
            Ta stara Carina przejechała ponad 300tys.km , a jakoś nie widzę potrzeby
            przetaczania tarczy (nie jestem estetą?) . "Bębny" z tyłu również były
            gładziutkie (przynajmniej 4 lata temu) .

    • Gość: Nina Re: awaryjność zamierzona? IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 29.05.02, 21:11
      Babski glos-dotyczy to nie tylko samochodow a w ogole wszelkiego sprzetu
      produkowanego obecnie.Przy czym naprawy samochodu zdecydowanie bardziej bija po
      kieszeni...
    • Gość: Marek Nie zadzam sie IP: *.atl.ec.equifax.com / 172.18.118.* 29.05.02, 21:40
      1) Pachnie to spiskowa teoria dziejow. Moze jeszcze zydzi i imperialisci za tym
      siedza?
      2) Wiele w tym zaslugi zielonych: bezazbestowe klocki, oleje zmieniane co 20
      tys. km, badziewiaste opony i inne ustrojstwa
      3) Robienie zawodnych samochodow konczy sie utrata rynku. Patrzcie na sukcesy
      Toyoty...
    • Gość: polokokt Re: awaryjność zamierzona? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 22:33
      A ja mysle ze ta cala usterkowosc jest spowodowana tym iz w samochody wklada
      sie mase elektroniki. A jak wiadomo elektronika jest bardzo podatna na
      wszelkiego rodzaju uszkodzenia.
      Dodatkowo stosuje sie materialy, ktore sa lzejsze, ale przeciez na czyms musi
      sie to odbic.
      A co do japonczykow, to mysle ze poprostu oni po czesci zostali wierni swoim
      dosc starym (nie znaczy nienowoczesnym) ale sprawdzonym rozwiazaniom. A europa
      ruszyla za postepem technicznym nie dokonca jeszcze spraktykowanym i zaczynaja
      sie objawiac choroby wieku dzieciecego.
      Tak mysle, ale moge sie mylic.
      Pozdrawiam
      • Gość: Michal Re: awaryjność zamierzona? IP: *.telia.com 30.05.02, 10:22
        Z tymi klockami moga byc te rekordy.Ludzie co jezdza normalnie i spokojnie to
        tylko uzywaja hamulca glownego aby zatrzymac pojazd np. przed swiatlem.Tak to
        dojezdzaja toczac sie na luzie.Typowe dla starszych osob.Tak jak w Polsce
        jezdza to tylko widzialem w Francji i w Wloszech gaz do dechy i po
        hamulcach.Tutaj sie jezdzi bardzo spokojnie tez klocki starczaja na bardzo
        dlugo.Tez sa wykonane z materialow w ktorych azbestu nie uswiadczysz.Pzdr.Michal
        P.S zywitnosc zalezy tez w duzym stopniu od jakosci tarcz.Pamietajcie tarcze
        pirackie skracaja ten okres.Firmy pirackie nie sezonuja zeliwa ,tylko po
        odlaniu nastepuje obrobka i do handlu.Mercedes,Toyota te firmy i wiele inny7ch
        szezonuje tarcze minimum 6-miesiecy.Zeliwo traci wewnetrzne napiecia i
        struktura robi sie jednostajna i i niejest tak latwo zniszczalne jak pirat.
        • Gość: Andre Re: awaryjność zamierzona? IP: *.pcplus.com.pl 30.05.02, 20:14
          Gość portalu: Michal napisał(a):

          Firmy pirackie nie sezonuja zeliwa ,tylko po
          > odlaniu nastepuje obrobka i do handlu.Mercedes,Toyota te firmy i wiele inny7ch
          > szezonuje tarcze minimum 6-miesiecy.Zeliwo traci wewnetrzne napiecia i
          > struktura robi sie jednostajna


          Michałku masz luki w teorji.
          Jaką szkółkę kończyłeś ?
          PZDR
      • Gość: Niknejm Re: awaryjność zamierzona? IP: 5.1R2D* / *.pg.com 30.05.02, 12:25
        Gość portalu: polokokt napisał(a):

        > A ja mysle ze ta cala usterkowosc jest spowodowana tym iz w samochody wklada
        > sie mase elektroniki. A jak wiadomo elektronika jest bardzo podatna na
        > wszelkiego rodzaju uszkodzenia.

        Zgadzam się całkowicie.

        > Dodatkowo stosuje sie materialy, ktore sa lzejsze, ale przeciez na czyms musi
        > sie to odbic.

        W dodatku koncerny łączą się, by kupować więcej podzespołów razem - taniej. Ich
        siła negocjacyjna rośnie, a dostawcy podzespołów tną koszty... także na jakości
        materiałów, technologii obróbki itp.

        > A co do japonczykow, to mysle ze poprostu oni po czesci zostali wierni swoim
        > dosc starym (nie znaczy nienowoczesnym) ale sprawdzonym rozwiazaniom. A europa
        > ruszyla za postepem technicznym nie dokonca jeszcze spraktykowanym i zaczynaja
        > sie objawiac choroby wieku dzieciecego.

        W dodatku modele wymieniane są coraz częściej. W efekcie 'beta testy' odbywają
        się już na drogach...

        Pozdrawiam,
        Niknejm
        • Gość: poldeck Re: awaryjność zamierzona? IP: *.ists.pl / *.ists.pl 30.05.02, 17:25
          W Camry z automatem wymieniłem klocki po 100.000 tylko dlatego, że tak pisało
          w książce. Były jeszcze całkiem, całkiem a tarcze bez rys. W 4runnerze mam już
          80.000 (2 lata) i klocki wyglądają jak nowe. Nie oszczędzam samochodów,
          większość przebiegu w mieście gdzie hamulce używa się bardzo często tym
          bardziej przy automacie. Koleżanka ma Forda Ka i wymienia klocki regularnie co
          20tyś. O Mercedesie nie wspomnę, bo zwolennicy niemieckiej technologi mnie
          zjedzą. A zresztą.... auto na gwarancji, 10.000 i klocki zjedzone ale tylko po
          zewnętrznej stronie. Po naprawie zacisków i wymianie klocków spokój był na 3
          miesiące. Potem okazało się, że i klocki i tarcze są do wymiany znowu
          (35.000km). Miałem też kiedyś wynalazek pod nazwą Sprinter. Lista usterek na
          gwarancji jest tak długa, że przydałby się skaner, bo przepisanie listy trwało
          by godzinę.
          • Gość: Michal Re: awaryjność zamierzona? IP: *.telia.com 30.05.02, 21:17
            Elektronika sypie sie glownie z niewiedzy uzytkownikow.A te zamierzone naprawy
            to naprzyklad po paru latach typowe w niemieckich autach tylnia czesc
            stacyjki,kontakty wytarte i przepalone.Wymiana 5 minut i montuje sie nowe,ale
            te z koleji kosztuje uczciwie.Wklad materialowy niewielki.Druga rzecz golfy
            duzo detali z plastiku w ukladzie chlodzenia ktore po pewnymc zasie pekaja,
            wymiana koszt materialowy zaden ,kosztuje jak za zboze,takich powaznych napraw
            to niema tylko drobiazgi.Volvo jest fajne bo za takie duperele to trzeba placic
            jak za zlotoOczywiscie w przeliczeniu wagi plastiku na gram zlota.Pzdr.Michal
          • Gość: paulus Re: awaryjność zamierzona? IP: 194.204.190.* 03.06.02, 08:31
            Gość portalu: poldeck napisał(a):

            > W Camry z automatem wymieniłem klocki po 100.000 tylko dlatego, że tak pisało
            > w książce. Były jeszcze całkiem, całkiem a tarcze bez rys. W 4runnerze mam już
            > 80.000 (2 lata) i klocki wyglądają jak nowe. Nie oszczędzam samochodów,
            > większość przebiegu w mieście gdzie hamulce używa się bardzo często tym
            > bardziej przy automacie. Koleżanka ma Forda Ka i wymienia klocki regularnie co
            > 20tyś. O Mercedesie nie wspomnę, bo zwolennicy niemieckiej technologi mnie
            > zjedzą. A zresztą.... auto na gwarancji, 10.000 i klocki zjedzone ale tylko po
            > zewnętrznej stronie. Po naprawie zacisków i wymianie klocków spokój był na 3
            > miesiące. Potem okazało się, że i klocki i tarcze są do wymiany znowu
            > (35.000km). Miałem też kiedyś wynalazek pod nazwą Sprinter. Lista usterek na
            > gwarancji jest tak długa, że przydałby się skaner, bo przepisanie listy trwało
            > by godzinę.

            Zgadzam się z tobą merc się zeszmacił. Ma autko, które ma 16 lat i jeździ
            bezawaryjnie, natomiast okular tatusia prosto z salonu ma dokładnie te problemy o
            których piszesz.

      • Gość: Piotr Re: awaryjność zamierzona? IP: *.chello.pl 31.05.02, 11:33
        Gość portalu: polokokt napisał(a):

        > A ja mysle ze ta cala usterkowosc jest spowodowana tym iz w samochody wklada
        > sie mase elektroniki. A jak wiadomo elektronika jest bardzo podatna na
        > wszelkiego rodzaju uszkodzenia.

        Czytam ten wątek i jakoś nikt się nie skarży że mu padła elektronika. Ja uważam
        dokładnie odwrotnie - elektronika wg mnie jest jednym z bardziej żywotnych
        elementów (o ile nie padnie na początku).

        Pozdrawiam,
        Piotr
        • Gość: Mikolaj Re: awaryjność zamierzona? IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 31.05.02, 12:30
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Gość portalu: polokokt napisał(a):
          >
          > > A ja mysle ze ta cala usterkowosc jest spowodowana tym iz w samochody wkla
          > da
          > > sie mase elektroniki. A jak wiadomo elektronika jest bardzo podatna na
          > > wszelkiego rodzaju uszkodzenia.
          >
          > Czytam ten wątek i jakoś nikt się nie skarży że mu padła elektronika. Ja uważam
          >
          > dokładnie odwrotnie - elektronika wg mnie jest jednym z bardziej żywotnych
          > elementów (o ile nie padnie na początku).
          >
          > Pozdrawiam,
          > Piotr

          Jeżeli chodzi o żywotność "fizyczną" to masz rację, o ile towarzyszy jej dobre
          zabezpieczenie przed wilgocią i uszkodzeniami mechanicznymi.
          Problem natomiast dotyczy jakości i rozbudowania oprogramowania dla tej
          elektroniki. I tu się zaczynają schody. Im więcej funkcji w aucie jest
          sterowanych elektronicznie tym bardziej rozbudowany musi być software. I tu jest
          miejsce na dużą ilość błędów w nowych modelach. Niedługo nie będziemy
          mówić "samochód mi się zepsuł" tylko "samochód mi się zawiesił" :-)) Do tego
          wszystkiego dochodzi fakt że mechanicy w serwisach nie są informatykami. A wiele
          awarii nowych samochodów to właśnie bardziej zabawa dla informatyka.
          Tak więc sugestia, że nadmiar elektroniki w aucie czyni je bardziej awaryjnym nie
          jest pozbawiona sensu.
          Z innej beczki - to samo moim zdaniem porobiło się w telefonach gsm. Obecnie mam
          aparat który ma dziką kupę różnych funkcji, których nigdy nie używam. W zamian za
          to potrafi się zawiesić, zgubić jakieś wpisy itp. Poprzednia prosta Nokia 5310
          nigdy takich dolegliwości nie miewała.
          Pozdrawiam
          Mikołaj
        • Gość: polokokt Re: awaryjność zamierzona? IP: *.pjwstk.edu.pl / 10.111.0.* 31.05.02, 12:54
          Ja np nie pisze bo juz kiedys cala historie swojego samochodu (2-wu letnie
          Polo) opisalem. Z elektryki czystej to poszla kostka w stacyjce (samochod
          zapalal tlko z pychu :). A z takiej elektryczno mechanicznej to lozysko
          alternatora :).
          Pozdrawiam
    • Gość: KKK Re: awaryjność zamierzona? IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.19.* 31.05.02, 13:20
      TO SERWIS OGLĄDA TE KLOCKI?
      a ja myslałem ze jak w książce jest napisane przebieg Xkm - wymienić x,y,z to
      oni to wymieniają (opcja minimum) i ewentualnie coś ekstra jak sie dopatrzą,
      z drugiej strony wydaje mi sie że jak kiedyś coś nam "szumiało" lub "stukało"
      to serwisant mówił "te typy tak mają" ewentualnie wpuścił odrobinę smaru lub
      oleju i po kłopocie, a teraz mówi: "hmmm..., no tak wymieniamy x,y,z,q,itp."
      • Gość: grelslaw Re: awaryjność zamierzona? IP: *.chello.pl 01.06.02, 23:31
        Gość portalu: KKK napisał(a):

        > TO SERWIS OGLĄDA TE KLOCKI?
        > a ja myslałem ze jak w książce jest napisane przebieg Xkm - wymienić x,y,z to
        > oni to wymieniają (opcja minimum) i ewentualnie coś ekstra jak sie dopatrzą,
        > z drugiej strony wydaje mi sie że jak kiedyś coś nam "szumiało" lub "stukało"
        > to serwisant mówił "te typy tak mają" ewentualnie wpuścił odrobinę smaru lub
        > oleju i po kłopocie, a teraz mówi: "hmmm..., no tak wymieniamy x,y,z,q,itp."

        adres: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.19.*


        --------------------------------------------------------------------------------
        Uprzekmie uprasza się tych, którzy piszą z jawnym IP z firm pastwowych o
        podjęcie kroków w celu kamuflażu. Był tu kiedyś gościu, który pisał z
        Ministerstwa Finansów i co się wtedy działo.......
        Co tam słychać w Polkowicach?
        Sorry za doczepkę :)
        Pozdrawiam
    • Gość: 130rapid Fakt IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.02, 14:33
      Teraz nie robią już takich pralek jak 15-20 lat temu. Tam gdzie dawniej było
      żeliwo teraz znajdziecie tani plastik. ;-)

      Cóż, po prostu od pewnego czasu księgowi za bardzo maczają paluchy w
      projektowaniu samochodów.

      Czy to przypadek, że MB W123 uchodzi za ostatniego naprawdę solidnego Mercedesa?
      Czy to przypadek, że 30 lat temu samochody Peugeota były tak wysokiej jakości,
      że nazywano je "francuskimi mercedesami", a teraz jego najnowsze modele dają
      zarabiać Michałowi? ;-)

      Sprytny system na większą sprzedaż stosują niektórzy producenci akumulatorów.
      Nie dość, że nazywają je bezobsługowymi (a nie są) to jeszcze pakują baterie w
      czarne obudowy, przez które ni w ząb nie widać właściwego poziomu elektrolitu!

      Wścieka mnie sposób projektowania współczesnych samochodów, sprzyjający
      awariom, a potem utrudniający szybkie i tanie naprawy. Niezłym przykładem jest
      Corsa B, która ma przemyślnie umieszczony alternator - niczym nie osłonięty
      wisi 20 cm nad ziemią. Każdy wjazd prawymi kołami w kałużę to dla niego ostry
      prysznic. Nie mówicie, że na pewno jest dobrze zabezpieczony przed wilgocią, bo
      żadne urządzenie elektryczne nie lubi takich warunków pracy.
      W Clio II trzeba wywalać spod maski pół osprzętu, koło i nadkole, żeby dobrać
      się do paska rozrządu. W Corsie B (Diesel) do wymiany żarówki prawego
      reflektora trzeba poprosić zaprzyjażnionego niemowlaka (bo tylko dziecko ma
      odpowiednio cienką łapkę, żeby wcisnąć ją między obudowę filtra powietrza a
      reflektor).
      Kłopotliwość wykonania niektórych czynności serwisowych skutecznie zniechęca
      ludzi do zaglądania pod maskę = większa szansa defektu = więcej kasy dla
      producentów części i serwisów.

      Tęsknię za starymi samochodami, w których nie było plastikowych maskownic, w
      których pod maską było kupę miejsca, w których starano się ułatwić
      użytkownikowi podstawową obsługę - sprawdzenie poziomu oleju w skrzyni biegów
      Skody Rapid trwa 3 minuty. Bez kanału, bez babrania się. Po otwarciu specjalnej
      klapki w podłodze tylnego bagażnika widać górną część skrzyni. Wyciąga się
      korek wlewu oleju i mierzy się poziom miarką pożyczoną z silnika.
      • Gość: Michal Re: Fakt--faktem i tradycja IP: *.telia.com 31.05.02, 20:09
        Czesc Rapid 130 zszyweczka!
        Tak dowiodles w 100%.W ten sposob fabryka nie musi dokladac do servisu.A
        pamietasz ten P-403 to tego miales na mysli, mowiac francuski mercedes.Byla
        taka stacja na Nowogrodzkiej w W-wie ,to zawsze na lekcjach
        z naszej szkoly, wygladalem przez okno i zerkalem na te francuskie mercedesy.
        Wracajac do starszych aut faktycznie byly wykonane solidniej i na dlugo.Dzisiaj
        u nas sa bale matúralne,rodzice Ci zamozniejsi podjezdzaja ze swoimi pociechami
        do Grand Hotelu starymi autami minimum to 70-80 lat na karku tych aut.Mlodziesz
        w smokingach dziewczyny w sukniach balowych,pare osob widzialem
        wyfraczonych,bawia sie do 8 rano.Syn moj tez sie odsztyftowal w smoka i
        polecial z kolegami.Zycie plynie w przyszlym tygodniu rozdanie swiadectw
        ukonczenia gimnazjum tzw Studenten to bedzie najwieksza uroczystosc.Kazdego
        dnia inna szkola w danej miejscowosci i w calej szwecji. Mozna po dziecko do
        szkoly pojechac i zabrac jak ktos ma nawet Leopardem,policja zezwala.
        Pzdr.Michal
        • Gość: 130rapid Re: Fakt--faktem i tradycja > Michał IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.02, 20:11
          Gość portalu: Michal napisał(a):

          > Czesc Rapid 130 zszyweczka!
          > Tak dowiodles w 100%.W ten sposob fabryka nie musi dokladac do servisu.A
          > pamietasz ten P-403 to tego miales na mysli, mowiac francuski mercedes.Byla
          > taka stacja na Nowogrodzkiej w W-wie ,to zawsze na lekcjach
          > z naszej szkoly, wygladalem przez okno i zerkalem na te francuskie mercedesy.
          > Wracajac do starszych aut faktycznie byly wykonane solidniej i na dlugo.Dzisiaj
          >
          > u nas sa bale matúralne,rodzice Ci zamozniejsi podjezdzaja ze swoimi pociechami
          >
          > do Grand Hotelu starymi autami minimum to 70-80 lat na karku tych aut.Mlodziesz
          >
          > w smokingach dziewczyny w sukniach balowych,pare osob widzialem
          > wyfraczonych,bawia sie do 8 rano.Syn moj tez sie odsztyftowal w smoka i
          > polecial z kolegami.Zycie plynie w przyszlym tygodniu rozdanie swiadectw
          > ukonczenia gimnazjum tzw Studenten to bedzie najwieksza uroczystosc.Kazdego
          > dnia inna szkola w danej miejscowosci i w calej szwecji. Mozna po dziecko do
          > szkoly pojechac i zabrac jak ktos ma nawet Leopardem,policja zezwala.
          > Pzdr.Michal

          A nie myślałeś, żeby odpicować sobie (synowi) jakiegoś klasyka, niekoniecznie
          PV444, bo tego u was na pęczki, tylko np. Pobiedę M-20? Dla Szwedów to był szok,
          gdy Skrzeliński pojechał taką W-wą (+ kilka innych wozów) w 2000 roku na zlot
          gwiażdzisty gdzies koło Malmo (impreza odbywała się w wielkim ogrodzie).
      • Gość: Marek Re: Fakt IP: *.atl.ec.equifax.com / 172.18.118.* 31.05.02, 20:21
        U mnie skrzynia biegow ma wlasny bagnet do sprawdzania poziomu plynu. Ale za to
        pompe wspomagania przemyslnie umieszczono tak zeby nie dalo sie w zaden sposob
        sprawdzic poziomu plynu.
        • Gość: Michal Re: Fakt IP: *.telia.com 03.06.02, 11:26
          Rapid-Zszyweczka!
          Wiesz jak zawodowo sie zajmujesz autami,to juz po pracy odechciewa sie poza
          pisaniem cos robic.Wole lodke skrobac i czyscic.Nie nigdy zadnego wraka nie
          bede przywracal do zycia.Szkoda czasu lepiej ksiazke poczytac.Zawsze mozna cos
          wynajac,albo jak chlopcy sami robia,wynajmuja cos za wlasne fundusze.Dzieciak
          juz dostaje pewne pieniadze i musi sie w tym przedziale klarowac.Rodzice daja
          tylko opierunek mieszkunek i wikt.Ubranie musi sie sam,kupisz osobiscie to nie
          pasuje a tak masz zglowy.Brakuje forsy to zalatw sobie po szkole w wolne dni
          pare godzin w jakies firmie i problemy znikaja i pojawi sie zaraz motocykl,albo
          stary grat,ktory pappa musi dogladac,ale zarazem chlopak sie uczy i pozniej w
          zyciu sam kolo tego chodzi, tak wiele rodzicow robi i wten sposob spada w
          przyszlosci problem dla chlopaka walki z warsztatami i niepewnoscia ze sie jest
          oszukany.Pzdr.Michal
        • Gość: Michal Re: Fakt IP: *.telia.com 03.06.02, 11:27
          Marku!
          W swoim juz wymieniles i praktycznie to wystarczy , abys sprawdzal poziom w
          skrzyni biegow.Pzdr.Michal

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka