Dodaj do ulubionych

nachalne panienki z internetu...??

03.07.06, 14:41
Mój mężczyzna szukał sobie koleżanek w necie, oczywiscie pod hasłem tylko
pogaduszek, bo jest żonaty. Szukanie zbiegało się na ogół z gorszymi chwilami
w naszym małzeństwie,więc oczywiscie koleżanki musiały mieć ok.25 lat czyli
róznica wieku ok.15 lat. Potem po jakimś czasie powiedział mi o tym i pokazał
fragmenty korespondencji. Zaskoczyły mnie w niej pewne fakty:
1. koleżanki bardzo się szybko nakręcały ( a jesteś przystojny, a jak
wyglądasz i okazywały wielkie zainteresowanie)oczywiscie wszystko pod szyldem
TYLKO przyjażni
2. proponowały po 10 min. gadki wysyłanie swoich zdjęć obcemu facetowi
3. bardzo dobrze wczuwały się natychmiast w rolę słodkiej pocieszycielki ( a
jaki Ty jesteś biedny w tym małżeństwie, a jaki wrażliwy, a jak ona Cię śledzi
,wykorzystuje, grzebie Ci w kompie, nie daj się itd.- słowem kadziły facetowi
znając go z kilkunastu zdań w komunikatorze i nawet nie mając pojecia jaka
jest rzeczywista sytuacja, czyli celowo były stronnicze,zeby się przypodobać
facetowi.
4. ew. w formie delikatnego flirtu podkreślały swoje "skromne walory"-" no
wiesz zawsze jestem taka miła "itp itd,
Hmmm, chyba ja i moje koleżanki byłysmy wychowane w innych czasach....
Co mężczyźni na to??
Obserwuj wątek
    • frederic1 Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 14:56
      dlatego chciałbym się urodzić 15lat wcześniej...
      W dzisiejszych czasach znalezienie porządnej,takiej "najnormalniejszej" kobiety
      graniczy z cudem :(
      • voker Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 15:15
        Latwiej o cos do przerzeniecia niz o cos sensownego. ;-) Mysle, ze nastolatkowie maja jeszcze latwiej ;-)
      • krecilapka A ja BARDZO zaluje, 03.07.06, 15:31
        ze sie nie urodzilem 15 lat pozniej. Co tam 15, 30 albo 60 czy 90! Ten swiat zmierza w naprawde cudowna przyszlosc :D.
        • gianni_vonsacze Re: A ja BARDZO zaluje, 03.07.06, 15:35
          co racja to racja :)
          patrząc już nawet na różnicę 5 lat, w czasach gdy ja kończyłem Liceum (1996) a
          np rokiem 2001 jest już kolosalna różnica - konkretnie chodzi mi o sferę
          obyczajową, bo picie i palenie było i jest chyba takie samo (nie poruszam tu
          tematu dragów, bo za moich czasów czegoś takiego jeszcze aż tak łatwo
          dostępnego nie bylo).
          Poza tym telefonia komórkowa, net...
        • farmacja26 Re: A ja BARDZO zaluje, 15.07.06, 21:54
          ja jestem porządną panną ....farmacja26@interia.pl
      • siostra-milosierdzia Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 18:03
        Myślę podobnie. Może się spotkamy ? :)
      • siostra-milosierdzia Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 18:05
        frederic1 napisał:

        > dlatego chciałbym się urodzić 15lat wcześniej...
        > W dzisiejszych czasach znalezienie porządnej,takiej "najnormalniejszej"
        kobiety
        > graniczy z cudem :(

        Myślę podobnie w kwestii mężczyzn. Może się spotkamy ? :)

        Pozdrawiam Aga
        • mamba8 przepraszam 03.07.06, 18:18
          ale buhahahaha :)))))))
      • makwa.lz Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 11:40
        15 lat temu pewnie tez byly takie panny, tylko poprostu nie bylo.... internetu,
        a ze nie trafiasz na normalne, tylko takie do przelecenia - to widocznie
        szukasz w nieodpowiednich miejscach, albo przyciagasz akurat takie panny. nie
        uogolniaj wszystkiego!
        • tamara_t Re: nachalne panienki z internetu...?? 15.07.06, 22:31
          Czasami mezczyzni nadaja sie tylko do lozka, co dziwi tylko mezczyzn, bo wydaje
          im sie, ze sa kobietom potrzebni, by je pocieszac, utrzymywac, wozic na aerobik.
          A bywa tak, ze jeden z drugim do niczego innego jak do lozka sie nie nadaje -
          jak zamknie gebe i sciagnie mokasyny, to jest calkiem niezle. A racjonalizowanie
          to naturalny odruch, wiec o kobiecie mowi sie automatycznie 'taka do
          przelecenia'. Zebyscie panowie wiedzieli ile razy byliscie wykorzystani przez
          kobiety [chociazby w lozku], to mysle ze bardzo byscie sie zdziwili.

          Podobnie jak kobiety - bywaja mezczyzni tylko do przelecenia i tacy o ktorych
          mysli sie powaznie. Tylko kobiety nie mowia tego glosno.
      • sweetassugar Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 12:20
        i vice versa
        • makwa.lz Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 12:33
          tylko ja nie pisze bzdur typu " teraz znalezc porzadnego faceta to nikle
          szanse ". sa porzadni faceci i nie - niewazne w jakim wieku - 18,25,30 czy 40 i
          chyba podobnie jest z kobietami.
    • maly.jasio normalne panienki z internetu... 03.07.06, 15:04
      To ze kolezanki, chociaz bezpruderyjne, postepuja zupelnie logicznie :)

      PS. Czy Twoj najdrozszy, rzeczywiscie szukal w Necie tylko kolezanek,
      czy tez przylapany przez Ciebie obral te wersje?
    • hultaj78 Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 15:10
      > Co mężczyźni na to??

      A my na to jak na lato! Podrzuć numery tych kolezanek! ;)

      Nah, żartuję. Jest jak mówisz, one dobrze wiedzą po to tu są i jak to osiągnąć.
      I Twój małż też raczej dobrze o tym wie. Pokazał Ci fragmenty. Chyba nie jesteś
      dzieckiem i nie trzeba Ci tłumaczyć co było w tych częściach, których nie
      widziałaś?

      --
      You can look, but you can't touch.
    • gianni_vonsacze Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 15:37
      a tak przy okazji - na jakich sajtach mozna znaleźć takie nachalne lole??
      ;)
      • eliza34 Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 15:59
        Takie "wyrywne" mozna znaleźć w tlenie np. maja na ogół "dostepny" po 23 i
        jeszcze oczywiście w wizytówce tylko "szukam przyjażni,albo kogos do rozmowy".
        Ostatniej zrobiłam taki numer,ze sama sobie popisałam w jego imieniu jako on.
        Niby powiedziała,ze ma faceta,a napalała sie jak szczerbaty na suchary, chciała
        zdjęcie wysyłać i jak spławiłam ją po 30 min. rozmowy "do nastepnego razu" to o
        tej samej godzinie następnego wieczorku czekała, czy zagada. Więc jej napisałam:
        "slonko to ja pisałam w jego imieniu i z tym swoim facetem to albo wstawiłaś
        bajer,albo muszę mu gorąco współczuć,ze ma panienkę, która podejmie temat z
        każdym kto sie nawinie pod reke i jeszcze od razu chce wysyłać zdjęcia"( mimo,ze
        podkreśliłam ,ze facet żonaty)
        a ta sie obraziła i : ale chamstwo ....
        he,he,he
        • eliza34 Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 16:01
          a na temat szukanie koleżanek przez małża w okresie kryzysów: no comments.
          Moim zdaniem dojrzały i odpowiedzialny facet nie ucieka przed problemem,tylko
          stara się go rozwiązać w małzeństwie... no coż....
          • voker Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 16:44
            ciekawe ilu bedzie uzywac Twojej metody :)
          • mahadeva Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 00:04
            najlepiej rozwiazac problem przez rozwod :)
    • mamba8 Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 18:23
      nie nachalne panienki...tylko po co mąż się w to bawi? Niech se szuka kolegów!
      A tak w ogóle panny są tak samo zdemoralizowane. Cosmo im w głowach
      poprzewracało i chcą korzystać z życia, a niekoniecznie zabierać Ci męża.

      Wydaje się że ludzie poprostu sa bardzo samotni mimo związków, mimo przyjaciół
      że muszą w necie szukać......rozrywek. To taka samonakręcająca się spirala,
      niby nic bo to tylko rozmowa?
    • qasz Re: nachalne panienki z internetu...?? 03.07.06, 21:50
      w przestrzeni wirtualnej nie istnieje odpowiedzialność i pewnie wiele innych cech właściwych realowi. Ograniczające rzeczywistość filtry obiecują świat jaki jest wygodny dla każdego, niezależnie od stanu ducha czy dojrzałości /doświadczenia/. To pokusa. Jak dalece zachłyśniesz się mirażem tak bardzo doświadczysz konsekwencji. Ale granice umiaru i równowagi są dla każdego w innym miejscu. Kto kontroluje równowagę - będzie człowiekiem.
    • swawolny.diabel Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 00:23
      > Co mężczyźni na to??

      ale o co ci chodzi? Napisałaź sie a i tak nie wiem o co ci idzie. Co mnie może
      obchodzić twój mąż i jego pogaduszki ?
    • braun_f Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 00:33
      > znając go z kilkunastu zdań w komunikatorze

      moze jednak znaly go z kilkuset zdan?
      po drugie skupiaj sie na tym czego mu zabraklo a nie na zazdrosci
      • eliza34 Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 10:40
        nie skupiam się na zadrości, ani nie chodzi o to co kogokolwiek obchodzą
        pogaduszki mego męża. CHODZI O TO JAKIE SĄ OBECNE DZIEWCZYNY!!
        a może to nie jemu czegoś zabrakło,ale mnie i ja mam już dosyc podejścia
        faceta,a gość zamiast nad tym popracować co niszczy to szuka sobie wtedy
        rozrywek w wirtualnym świecie...na jakiś czas oczywiście....
        • azazela dziwne malzenstwa:DD 04.07.06, 11:34
          a jacy obecnie sa faceci, i to zonaci??
          wiesz czegos nie rozumiem w twoim toku myslenia, piszesz ze twoj maz ramansuje
          z dziewczynami przez neta, i dziwisz sie im a nie jemu!!
          na dodatek caly czas na nie najezdzasz, zapominajac o rolu swojego slubnego w
          calym tym precederze:DDD
        • makwa.lz Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 11:47
          a jak ty bylas mlodsza to wszystkie byly ok? dzisiejsze nastolatki ktos musial
          jednak wychowac? a maz to niby w porzadku ze szukal sobie kolezanek w necie?
          tylko wyuzdane dziewczeta nie dawaly mu zyc?:(
          • moniarb Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 12:31
            Bardzo wielu facetów szuka takich panienek w necie - i nie ma to nic wspolnego
            z ich zyciem rzeczywistym - sa żonaci, w związkach, szczęsliwi - przynajmniej
            tak twierdzą, a jednak szukaja, bo to jest łatwe urozmaicenie. I gdyby to były
            tylko takie gierki słowne w chwilach flustracji to pal szesc. Ale wiele z tych
            przypadkowych rozmówek przeistacza sie w dlugie i serdeczne korespondencje. A
            potem... tez nie ma sie co oszukiwac - po kilku miesiacach pisania obie strony
            zaczynają wierzyc,ze sa dla siebie stworzone,ze znalazly sie dwie bliskie dusze
            i spotykają się - różnie wtedy bywa, albo rozczarowanie, albo zaczyna kwitnąc
            wielki romans...Znam wiele takich przypadków. Sama to przeżyłam , więc zaczęłam
            sie interesowac tematem - rozmawialam z wieloma kolegami, zanjomymi, ktorzy
            opowiedzieli mi ,ze wdając sie w takie rozmowy w necie, byli przekonamni ,ze
            prowadzą tylko taką wirtualną grę, a potem wszystko zaczynalo wymykac sie spod
            kontroli i rozwaliło ich zycie.
            • cleer13 Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 12:40
              Tak naprawde, to jest jak w zyciu - panienki kokietują - w realu mini, makijaz,
              dekolt - w necie słodkie słówka i pikantne rozmówki. A facet albo tego szuka i
              chce sie z panienka zabawic,albo jest wierny. Bo takie gadki internetowe
              wcześniej czy poźniej do tego prowadzą - jak nie z tą to z dwudziestą z kolei,
              ale jeśli się szuka to wreszcie sie trafi na taka z ktorą sie chce spotkac.
            • eliza34 Re: nachalne panienki z internetu...?? 04.07.06, 18:49
              Moniarb -świetnie ujete. Nic dodać nic ująć. Bardzo mi się podobał komentarz.
            • maly.jasio blad logiczny 04.07.06, 18:54
              Ustabilizowane zycie moze "rozwalic" katdy rodzaj kontaktu: w pracy,
              na spotkaniu towarzyskim etc...

              Internet jest tylko jedna z mozliwosci poznania.
              Niczym wiecej.
              • moniarb Re: blad logiczny 05.07.06, 09:05
                Niby tak, ale w pracy, wśrod znajomych jest dośc ograniczona ilośc takich
                chętnych panienek, a w internecie to prawie nieograniczone możliwości, w realu
                zanim wystartujesz z jakąs propozycje do kolezanki z pracy to zastanawiasz sie
                czy nie zostaniesz odrzucony, wysmiany, a w necie wchodząc na odpowiednie
                strony masz pewność ze spotkasz tam kobiety, ktore szukaja przygód, a jesli
                nawet nie spodobasz sie którejś to jesteś tak anonimowy,ze to nie uraża twojej
                ambicji, więc jest to łatwiejsze.A najwazniejsze ,ze zaczynając taki wirtualny
                flirt wydaje ci sie,ze to tylko zabawa, w kazdej chwili mozesz ją przerwac,
                masz zludzenie, że panujesz nad sytuacja i nie robisz nic złego, nie zdradzasz
                żony, bo to tylko wirtualna gra. Potem okazuje sie ,ze ta gra wciąga cie tak
                bardzo,ze przestaje byc zabawą. Podswiadomie myslisz patrząc na zmeczona i
                wymagająca czegoś od ciebie zone,ze ta dziewczyna z internetu na pewno w
                takiej sytuacji bylaby taka mila. Jedziesz na spotkanie oszukując sam siebie,ze
                to tylko ten raz, tylko zobaczysz jaka ona jest, a potem jedziesz kolejny raz,
                bo było tak sympatycznie i coś ci sie przecież od zycia należy i to ze spotkasz
                sie na kawie ze znajoma to przeciez tez nic złego. A zwykle dzieje sie to w
                innym miescie, więc wydaje sie ze bezpiecznie,ze żona sie nie dowie. A potem
                żona sie dowiaduje i jest krach...
                • hultaj78 Re: blad logiczny 05.07.06, 10:02
                  Wszystko się zgadza, co do kropeczki, rozpracowane bez zarzutu. Tylko jak by to
                  wszystko wyglądało, gdyby ta żona naprawdę jednak była miła zamiast zrzędliwa?
                  Gdyby nie "bolała ją głowa"?

                  --
                  You can look, but you can't touch.
                  • moniarb Re: blad logiczny 05.07.06, 10:11
                    No i tu jest róznica między życiem wirtualnym a prawdziwym. Ta panienka z
                    internetu - jak każdy człowiek - bywa zmęczona, boli ją głowa, ale tego nie
                    widać.Jak jest w złym nastroju to po prostu nie ma z nią kontaktu. A potem, jak
                    hunmorek sie poprawi to siedzi przed komputerem nieumalowana, w rozmamłanym
                    szlafroku i przydeptanych kapciach, będzie opisywac swoje subtelne koronkowe
                    desu i pokazywac zdjęcie sprzed kilku lat. I to jest jej przewaga. I niby kazdy
                    to wie, ale magia nieznanego działa...
                    PS. Czy Ty jako mąz czy partner jesteś zawsze wdobrum humorze, nigdy nie jestes
                    zrzędliwy i upierdliwy? Jesli tak to jestes nadczłowiekiem.
                    • hultaj78 Re: blad logiczny 05.07.06, 10:43
                      Masz rację, ale kiedy sie jednak spotykają w realu to dziewczyna umalowana juz
                      jest, miła jest, kapci nie ma itd. Oczywiście, wszyscy mężowie składają
                      przysięge na dobre i na złe, ale chyba żaden nie przewiduje że to będzie
                      na "prawie nigdy dobre, za to permanentne złe", prawda? Skrajność? Życie jest
                      pełne skrajnośći. Nie zrozum mnie źle, ja nie usprawiedliwiam facetów
                      chodzących na boki, tylko wiem że to nie dzieje się bez powodu, i nie jest to
                      dla nich takie zwykłe jak przejście przez ulicę. Wyeliminuj przyczynę, a
                      wyeliminujesz skutek.
                      PS. Ja jestem bardzo prostym mechanizmem - nakarmiony i wykochany nie umiem być
                      zrzędliwy - micha mi się sama smieje ;)
                      PS2. Nawet nakarmiony nie muszę być tak absolutnie koniecznie ;)
                      • makwa.lz Re: blad logiczny 05.07.06, 10:55
                        jednak troche usprawiedliwiasz, bo nie rozumie tego co napisales - panna jest
                        wymalowana, miła i nie ma kapci. czyli co? przy mezu bede musiala chodzic
                        wiecznie na szpilkach, rano wstawac przed nim godzine zeby sie zdazyc
                        wytapetowac i byc wiecznie milym kociakiem, zeby przypadkiem nie przyszlo mu do
                        glowy mnie zdradzic i ogladac sie za pannami? troche to dziwne, bo jak przez
                        cale zycie mozna udawac kogos innego?
                        • hultaj78 Re: blad logiczny 05.07.06, 11:53
                          Kapcie, szpilki, szlafrok czy suknie z diamentami, to nic nie znaczy, to są
                          maluteńkie drobiazgi przecież. Ważny jest stosunek do siebie dwojga ludzi.
                          Jedni się kochają, rozumieją, uwielbiają ze soba być inni nie, lub już nie. Nie
                          trzeba udawac kogos kim sie nie jest. Ale teraz ukrzyżuj gościa który chodzi do
                          innej, bo żona nie może juz na niego patrzeć, nie mówiąc już o kochaniu. Każdy
                          potrzebuje miłości. Tylko że wypadałoby w takim razie zakończyć jeden rozdział,
                          żeby zacząć nastepny, prawda?

                          --
                          You can look, but you can't touch.
                          • makwa.lz Re: blad logiczny 05.07.06, 12:14
                            mam wrazenie ze mezczyzni o rozpad zwiazku - mimo ze to oni czesciej chodza na
                            boki - zawsze znajda usprawiedliwienie - ze to ona taka zla - bo nie chce juz
                            ladnie dla mnie wygladac - pewnie mnie juz nie kocha, a ta mlodsza, no taka
                            ladna, przyjemna, pachnaca - nie to co ta warczaca nawet w nocy, po 16
                            godzinach pracy i po wysprzataniu calego domu i jeszcze obiadek na drugi
                            dzien... nie mam meza - to nastapi za niecaly rok - wczwsniej pisalam ze mi nie
                            gotuje itd. ale teraz upewniam sie ze wole zeby mi nie gotowal, chodzil
                            wiecznie na pizze, pracowal po kilkanascie godzin, ale zeby zawsze zostal taki
                            jaki jest i byl fair.
                            • hultaj78 Re: blad logiczny 05.07.06, 12:57
                              I daj Ci i mężowi Twojemu panie Boże zdrowie, szczeście i pomyślność do
                              siódmego pokolenia! Naprawdę, z całego serca!
                              Tylko że, krakać nie chcąc za żadne skarby, taka myśl mi się nasuneła - to że
                              facet nie gotuje, wcale nie znaczy że cos tam na boku mu się nie przydarzy.
                              Wierzę że jak piszesz że jest fair, to taki pozostanie na zawsze, ale mówię
                              tylko, że tutaj nie ma powiązania.

                              --
                              You can look, but you can't touch.
                              • makwa.lz Re: blad logiczny 05.07.06, 13:19
                                nie chodzilo mi dokladnie o to, tylko kiedys narzekalam wiecznie na to ze jest
                                taki a taki, bo nie moze mi nigdy nic ciekawego ugotowac itd. wiem ze nie ma
                                powiazania - bo brudas, niechluj, nierob w rownym stopniu moga chodzic na boki
                                jak facet ktory dla zonki zrobilby wszystko- sniadanka do lozeczka itd. zdaje
                                sobie z tego sprawe. wszystko wszystkim ale facet ktory szanuje swoja kobiete -
                                mimo uplywu czasu - nie pojdzie na bok, nie zacznie szukac wrazen w internecie -
                                nie chodzi mi o zwykla rozmowe na forum, bo to chyba nie grzech. troche
                                odeszlismy od tematu tego forum. wiec po co ten gosc pokazywal zonie co pisaly
                                do niego malolaty w momencie kiedy w ich malzenstwie bylo kiepsko? co chcial
                                jej pokazac? ze jest ok? tylko czy pokazal jej wszystko?:(
                                • hultaj78 Re: blad logiczny 05.07.06, 14:23
                                  Wszystko sprowadza sie w końcu do tego czy my kochamy swojego partnera i czy on
                                  kocha nas. Reszta to już drobiazgi - goruje czy nie, jest wysoki czy niski,
                                  blond czy ruda, itd. itd. Strony się kochają - strony są ze sobą i nie czują
                                  potrzeby się zdradzać. Strony sie nie kochają - łażą na boki.

                                  A ten facet? Nie wiem. Może jak piszesz - chciał przekonać że to nic takiego.
                                  Ale chyba nie przemyślał tego do końca.
                                  Ale to są objawy, to całe jego flirtowanie. Trzeba sie zająć powodami. Czyli
                                  tym dlaczego w małżeństwie nie było dobrze i co zrobić żeby było.
                      • moniarb Re: blad logiczny 05.07.06, 10:59
                        To dziala w obie strony. Ty musisz byc wykochany i nakarmiony (
                        niekoniecznie:). A czego potrzebuje Twoja kobieta,zeby nie była zrzedliwa?
                        Myslałes o tym? Moze to byloby łatwiejsze - zaspokoic jej podstwowe potrzeby, a
                        wtedy okaże sie, ze jej jedynym marzenniem będzie Cie wykochac i nakarmic? I
                        nie ma potrzeby szukania odskoczni w necie.
                        Gdyby to było takie proste. Niestety - faceci dorobili sobie teorię, ktora
                        wszystko usprawiedliwia, atawizm, który zmusza ich do ciągłego poszukiwania
                        nowych partnerek. I nic biedactwa nie mogą na to poradzic - taka maja nature,ze
                        nowe ich pociąga bez wzgledu na to co dzieje sie w ich domu.
                        • hultaj78 Re: blad logiczny 05.07.06, 11:48
                          Ależ oczywiście że to w obie strony działa! nawet lista kobiecych wymagań jest
                          juz sprecyzowana i spisana:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=44635297

                          Ale serio - czy sądzisz, że mam w nosie potrzeby mojej dziewczyny? Największą
                          przyjemnność mam kiedy sprawiam że ona jest zadowolona. Nakarmić, przytulić,
                          wysłuchać, pocieszyć, obronić, itd. itd. Oczywiście nie wszystkiego taki głąb
                          jak ja się sam z siebie domyśla, czasem trzeba mu podpowiedzieć, ale chyba
                          każdy normalny facet zrobi wszystko żeby dać swojej kobiecie choćby i gwiazdkę
                          z nieba, nie tylko "podstawowe potrzeby". Tylko to łatwe nie jest kiedy ta
                          kobieta spędza w pracy po 16 godzin, a w domu tylko sypia, a każda rozmowa
                          sprowadza się do pracy. To nie narzekanie, czy usprawiedliwianie czegokolwiek,
                          czasami fakty są jakie są.
                          "Kobieta która w nocy jęczy, za dnia nie warczy". Fajnie, tylko są i takie
                          które na próbę dostarczenia jej jeków już warczą. Są i takie które warczą bo
                          takie już są. Ale to dotyczy też facetów, to oczywiste. Wart Pac pałaca, a
                          pałac Paca.
                          Faceci nie poszukują nowych partnerek dlatego że takie to jest fajne. Przecież
                          facet to z natury jest leniwy, na co mu taka męcząca zabawa? Musieć też nie
                          muszą, mogą przecież spokojnie siedzieć i czekać na cud. Albo szybką śmierć.
                          Rozwód? Tylko że niektórzy jednak kochają swoje żony, mimo wszystko.
                          Facet usprawiedliwi zdradę, choćby w środku wiedział że to bzdura. Kobieta
                          zrobi identycznie. Facet "bo taka natura", Kobieta "bo on mnie nie rozumie".
                          Kpina w równej mierze.
                          • moniarb Re: blad logiczny 05.07.06, 12:21
                            Do tego o czym piszesz potrzebny jest jeszcze dystans czasowy. Jesli jest sie w
                            zwiazku dluzej to sa różne okresy. Kiedy poznalam swojego faceta byłam
                            pracująca na dwóch etatach, dzialająca społecznie, energiczna i pelna planów
                            kobietą. Taka mu sie spodobalam i godzil sie z tym ze niewiele mamy czasu dla
                            siebie. A potem wszystko jednoczesnie walnęlo - splot okolicznosci
                            spowodowal,ze siedzialam w domu, prawie bez dochodów i waliłam glowa w mur i
                            nie potrafilam wyjśc z tego doła. Wtedy powiedzial mi,ze jestem zmierzla,
                            rozlazła, i zrobiłam sie do niczego. Pewnie to byla prawda. Chyba wtedy zaczął
                            życ w internecie. A dzis znowu pracuję, znowu mam pasję i wrocilam do dawnej
                            skory. Tylko o tamtym okresie nie moge zapomnieć. Jesli chce sie z kims byc
                            dłużej trzeba założyc ,ze sa lepsze i gorsze okresy. Jesli partner ma kłopoty
                            lub jest zapracowany oczekuje że to zrozumiesz, bo nie bedzie to trwalo
                            wiecznie. Za rok , moze dwa moze byc zupelnie inaczej.
                            • hultaj78 Re: blad logiczny 05.07.06, 13:19
                              Zgadzam się, są różne okresy w związku i tak, ludzie sie także zmieniają.
                              Trzeba ludziom okazywać zrozumienie, a najwięcej zrozumienia swojemu
                              partnerowi. Tylko popatrz nawet na Twoim przykładzie - zakochał się w
                              energicznej dziewczynie, potem (oczywiście nie na własne życzenie i wbrew
                              swojej woli) zmieniła Cię sytuacja, ale odkułaś się i "wróciłaś". Ale gdybyś
                              sama się rozleniwiła, zmieniła i tak by zostało, i tak by Ci było dobrze, nie
                              chciałabyć żeby było jak dawniej? Potępiać kogoś za to że by sie w takiej
                              sytuacji odkochał? Serce nie sługa, prawda?
                              Piszesz że to nie będzie trwało wiecznie. A jednak są sytuacje że trwa
                              to "wiecznie", a przynajmniej latami. Jedna praca, zaciskasz zęby i trudno,
                              kiedyś będzie lepiej. przychodzi druga (gdzie miało być lepiej) i znów to samo.
                              No nic, poczekamy może się koło fortuny odwróci. Trzecia. Zgadza się - znów to
                              samo. Przy czwartej takiej pracy, po więcej niż kilku latach, cierpliwość jest
                              już na wyczerpaniu. A to przecież tylko część różnic między ludźmi, to jest
                              tylko katalizator. Trudno jest niektórym utrzymywac związek widząc się
                              Ludzie sie zmieniają i przestają sobie odpowiadać. A to że nie rozchodzą się od
                              razu? Może właśnie liczą jeszcze na te lepsze czasy, w jakiejś nieokreślonej
                              przyszłości? Tylko że ta przyszłość nie ma zamiaru nadejść mimo przywoływania
                              jej różnymi sposobami.
                              Faceci znajdują sobie weselsze i seksowniejsze koleżanki, kobiety bardziej
                              wyrozumiałych i czulszych kolegów. Każdy ma jakieś potrzeby, a potrzeby mają to
                              do siebie że uwierają człowieka, póki nie zostaną zaspokojone, prawda?


                              --
                              You can look, but you can't touch.
                              • moniarb Re: blad logiczny 05.07.06, 13:42
                                I tu dochodzimy do sedna. Czy lepiej trwac w związku w imię.... (tu mozna
                                wpisac wszystko - od dzieci, po litosc, wspolną firme, lek przed samotnoscia ,
                                wygode itd)zaspakajając swoje potrzeby emocjonalne i erotyczne z kims innym,
                                czy lepiej rozstac sie. Jak to sie tak sformuluje to odpowiedź wydaje sie
                                oczywista - nalezy sie rozstac, ale w zyciu to nie jest takie proste.Chyba nie
                                jest proste skoro tak wiele osób prowadzi podwojne życie - odpowiedzialny mąz i
                                internetowy Don Juan , wyrozumiala i cierpliwa żona i internetowa
                                bezpruderyjna flirciara.
                                • hultaj78 Re: blad logiczny 05.07.06, 14:31
                                  Święte słowa - w życiu nic nie jest tak naprawdę proste. Nic nie jest czarne i
                                  nic nie jest białe. A racja jest jak, za przeproszeniem, dupa - każdy ma swoją.
                                  I ludzie bardzo ciężko się uczą, że kłamstwo ma nogi naprawdę krótkie.
                                  Jednak nie wszystkie internetowe znajomości oznaczają zdradę i nie wszystkie są
                                  zagrożeniem dla związków. Zresztą, każde, nie tylko internetowe.
                                  --
                                  You can look, but you can't touch.
    • prawdziwa-bogini Re: nachalne panienki z internetu...?? 05.07.06, 10:07
      Nic dodać, nic ująć, też taka jestem,
      a tak w ogóle to po co się taki udziela na forum, co ?
      Pewnie czegoś chce, a Ty Elizo musisz się z tym uporać,
      szczerze współczuję.
      I jeszcze powiem, że faceci nie są warci zachodu,
      a Tobie radzę zająć się sobą, może Cię wtedy zauważy,
      tylko, że wtedy dla niego może być już za późno.
    • chijana Re: nachalne panienki z internetu...?? 05.07.06, 12:27
      a dlaczego nachalne?
      zawierajac takie znajomosci czy udzielajc sie na wybranych forach czy stronach
      radnkowych to chyba maz wiedzial co robi i taki biedny nie byl nagabywany przez
      te nachalne panienki.
      ja bym sie tak nie dziwila ich zachowaniem...raczej meza, ktory zamiast
      probowac naprawic relacje z wlasna zona (nie czyjas) to po randkowych portalach
      buszuje szukajac pomocy? czy ukojenia?
      • prawdziwa-bogini Re: nachalne panienki z internetu...?? 05.07.06, 18:22
        no właśnie Elizo, czego ten "Twój mąż" szuka ? dobre pytanie,
        moze Ty też poszukaj sobie innego faceta
        i wtedy wszyscy razem będziecie się dobrze bawić ?
        czy to wolno tylko facetom ?, a kobieta to "pies" ?
        bywaj siostro i baw się dobrze !
    • kolorowa_diablica Re: nachalne panienki z internetu...?? 05.07.06, 20:56
      Ty sie raczej zajmij meżem, a nie panienkami. Widocznie sam je zaczepiał, jak one sie zachowują to inna sprawa, na pewno nie Twoja. Lepiej poszukaj powodu dla którego Twój facet w ogóle takie znajomości zawiera... nikt go przeciez nie zmusza... nad tym sie zastanów, a nie nad panienkami.
    • aczemubynie Re: nachalne panienki z internetu...?? 06.07.06, 08:56
      dziwnie jest ten swiat urządzony że z reguły o wszytsko co złe piętnuje się
      kobiety niestety kij ma dwa konce i gdyby męzczyzna nie wysyłal sygnałow ze
      chce znajomosci to podejrzewam że i kobiet tak " nachalnych" by nie
      było,niestety my kobiety mamy tendencje do tłumaczenia swoich facetów i
      obwiniania kobiet...nie do konca tak jest.pozdrawiam
      • eliza34 Re: nachalne panienki z internetu...?? 06.07.06, 23:25
        ja myslę,ze już bardzo wiele tutaj zostało napisane dlaczego mężczyzna
        (powiedzmy np. taki jak mój mąż) szuka znajomości w internecie.Bo nie wszyscy
        ale wielu mężczyzn jak się sypie związek to nawet nie potrafią się przyznać ,ze
        się do tego przyczynili. Łatwiej jest dorobić sobie teoryjkę ,ze : moja żona
        nagle,od niedawna (wstawić co się chce) stała się tak wredna,złośliwa i
        warcząca wobec mnie i wtedy już prosty krok przy takim myśleniu do poszukania
        sobie w internecie : "ciepłej ,czułej i wyrozumiałej Koleżanki", która go
        świetnie zrozumie i oczywiście podniesie na duchu i upewni w jego teorii (co
        było widać , bo te panienki nie znając sytuacji stawały zawsze po stronie
        faceta). potem panienki stają się coraz bardziej nachalne : a może byśmy się
        spotkali i poważniej traktujący obowiązki mąż wycofuje sie z takich znajomości,
        ale są tacy, którzy brną dalej w ten wirtualny świat.Czasami takiemu facetowi
        wystarczy,ze pogada sobie przez internet i się dowartościuje (bo panienka
        naopowiada mu jaki to jest miły, czuły i wyrozumiały -po prostu gra
        pozorów).Moze niektórzy znajdują osobę, którą sobie wyobrażali,a może nie, bo w
        rzeczywistości taka dziewczyna nie jest ciągle miła,czuła i wyrozumiała. Ja
        myslę,ze napewno w takie zabawy nie bawi się gatunek mężczyzn dojrzałych
        psychicznie,którzy potrafią zauważyć problemy w małżeństwie,popracować nad nimi
        i poprawic małżeństwo. Tylko tych chyba jest niewielu....
        • cleer13 Re: nachalne panienki z internetu...?? 07.07.06, 09:22
          A ja mysle,ze niekoniecznie. A właściwie nie mysle, tylko wiem z własnego
          doświadczenia,ze mężczyźni pozornie bardzo dojrzali, odpowiedzialni, ktorzy na
          codzien przyjmuja postawe powaznych i takich co to wiedzą czego w zyciu chcą, i
          byle kto im nie zaimponuje, w internecie staja sie filuternymi chlopcami,
          podrywaczami zdolnymi do takiego świntuszenia o jakie nigdy bys ich nie
          podejrzewała. To troche jak z domem publicznym ,kiedy ważny pan zwierza sie
          prostytutce, a ona go dowartościowuje. I te panienki w dużej mierze taka rolę
          pełnia - troche jak sex telefon, tyle tylko ze skoro za to nie placisz to masz
          wrazenie ze taki jestes wspanialy. A one licza ze z coktóryms tam uda sie
          umowic i cos z tego bedzie. I czasem maja racje.
          • makwa.lz Re: nachalne panienki z internetu...?? 07.07.06, 13:47
            no to teraz pytanie za 100 pkt - a ile mezatek znudzonych swoimi mezami -
            dojrzalych, odpowiedzialnych zon i matek, pociesza sie w ten sposob i
            dowartosciowuje; ?, skad wiadomo ze wszystkie laski ktore pisza ze maja po 25
            lat w rzeczywistosci tyle maja? nie tylko mezczyzni sa tacy - my tez potrafimy
            byc zle:(
            • cleer13 Re: nachalne panienki z internetu...?? 07.07.06, 14:04
              Wystarczy troche poczytac forum Randki z internetu. Częsc tych panienek to
              takie,ktore licza na romans z facetem spotkanym w necie. One szczególnie sie
              nie odmładzają i nie kłamia za bardzo , bo to i tak szybko by sie wydalo, bo
              one dąża do szybkiego spotkania w realu.Chętnie poznaja znacznie od siebie
              starszych mężczyzn, ustawionych i z kasą( sponsoring?), częsc to oczywiście
              męzatki, ktore szukają panów na dlugie i częste rozmowy, ciągnące sie
              miesiącami, dające odskocznie od szarego zycia, jesli spotkanie to niezbyt
              czesto, dalego od domu - żeby nie zburzyło stabilizacji. Oczywiscie jest częśc
              ludzi autentycznie samotnych, niesmialych, zakompleksionych dla ktorych
              internet jest szansą na znalezienie kogoś.
    • amberka3 Coo? 16.07.06, 22:59
      Gdyby Twój maż nie chciał, to z cała pewnością te dziewczyny tak by się nie
      angażowały.
      Widocznie chciał. Zastanów to sie raczej nad sobą i nad mężem, a nie o
      dziewczyny które nikogo nie oszukują.

      Ty jestes zazdrosna o brak skrępowania tych dziewczyn.
      Pewnie tego Ci brak w swoim zachowaniu. Moze jesteś za bardzo sztywna, spieta,
      nie potarafisz być kokietką.
      I to tak naprawde Ciebie boli.

      Odkryłaś że sa kobiety które ciesza się zawieraniem znajomosci, czerpia z tego
      radosć. Ty tego nie potrafisz. I jesteś zazdrosna o ten luz i być moze o urodę
      i swieżość.
      Poza tym boisz sie o męża.
      • cleer13 Re: Coo? 17.07.06, 09:03
        Jeżeli luzem nazywasz prowadzenie rozmów na poziomie sex telefonu - to ja
        inaczej bym to nazwała. Jeśli dziewczyna - a wiele tak robi - sprowadza juz
        pierwszą rozmwowę do tego ,ze ona jest w tej chwili ubrana jedynie w szminke i
        z dużą wprawa opowiada co i gdzie będą robic jak sie spotkaja - to nie ma to
        nic wspolnego z luzem - mnie kojarzy sie jednoznacznie.
        • amberka3 Re: Coo? 17.07.06, 09:31
          Chyba nie zrozumiałaś.
          Problem lezy w niej, a nie tych dziewczynach. To jest meritum.
          • cleer13 Re: Coo? 17.07.06, 09:43
            A dlaczego tak sobie to wymyslilas? To znaczy twierdzisz,ze winna jest zawsze
            kobieta, kiedy jej facet idzie do burdelu,używa sextelefonu, ogląda pornosy,
            prowadzi seksowne rozmowki na czatach czy zdradza? Super teoria wygodna dla
            panów i panienek, które z takimi szukającymi przygód sie zadają i święcie
            wierza w te dyrdymały ,że "żona mnie nie rozumie i wcale za sobą nie śpią"?
            Cżesto facet szuka przygody, bo reperuje swoje ego po niepowodzeniach w pracy,
            bo znowu przytył, bo mu brakuje do pierwszego, bo syn nie zdal na studia - i
            wtedy taki odlot od rzeczywistosci z wirtualna panienką jest jak wypicie kilku
            drinkow (czesto zreszta robi sie to równoczesnie). Pozwala na chwile zapomniec
            o szym siwcuie - nie nic wspolnego z żona.
            • amberka3 Re: Coo? 17.07.06, 11:14
              czy Ty masz ten sam problem co Elizka?
              Jakos tak dziwnie się angażujesz.
              • cleer13 Re: Coo? 17.07.06, 11:24
                A czy Ty nie jesteś jedna z tych panienek pocieszająca biednych nierozumianych
                przez żony facetów?
                • eliza34 Re: Coo? 17.07.06, 21:18
                  Bravo cleer 13!!!. Nie wiem z czym amberka ma problem ,ale ja go nie mam- w
                  pracy jestem ogólnie lubiana przez większość kolegów, a przez niektórych nawet
                  bardziej niż lubiana-po prostu się podobam-wiedzą,że umiem się śmiac ,żartowac
                  i cenią również to że nie należę do panienek ,które chętnie przysiądą na
                  kolanie byle było męskie.Więc skąd u amberki pomysł,ze to brak luzu i to
                  kobieta ma problem??Ja staram się nie uciekać do wirtualnych znajomości kiedy
                  mam problemy i nie muszę się sztucznie podbudowywać czyimś wirtualnym
                  zainteresowaniem.
                  • amberka3 Re: Coo? 17.07.06, 22:29
                    No to wspaniale w takim razie. Gratuluje.

                    Skoro jestes taka wspaniała to powinnaś znac swoja wartość, a nie pieklić sie
                    na dziewczyny z netu.
    • lady284 Re: nachalne panienki z internetu...?? 18.07.06, 09:53
      chyba to logiczne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka