Dodaj do ulubionych

trudny powrot

23.09.06, 01:00
banalna historia, ale zabojcza dla psychiki.
Wieloletnie malzenstwo,odchowane dziecko i nastepuje kryzys.Ona odchodzi, ja
najpierw czekam, potem sam znajduje kogos...
Ona atrakcyjna, charakter super, ale ma dziecko.Chlopca, ktory potrzebuje
meskiej reki, ma raptem 10 lat.Nie moglem sie przelamac.Nie zaakceptowalem jej
dziecka.Ona stwierdzila, ze gdybym ja kochal, dziecko nie stanowilo by
przeszkody.Odszedlem....do zony.Oboje stwierdzilismy po 1,5 rocznym rozstaniu,
ze moze sprobujemy.Czuje sie podle.
Obserwuj wątek
    • issey_miyake Re: trudny powrot 23.09.06, 01:11
      zrób sobie drinka
    • silic Re: trudny powrot 23.09.06, 01:19
      Czujesz się podle, że nie zaakceptowałeś dziecka ? Niepotrzebnie. Wiesz, co
      innego roczny dzieciak a co innego 10 latek. To osobna istota , która wcale nie
      musi przypaść ci do gustu-ma swoje przyzwyczajenia, charakter, itd. Uważam, że
      zarzut z jej strony był nieuczciwy. Nie mam takich doświadczeń, ale trudno
      byłoby mi przekonać się do 10 letniego dziecka, chyba żeby od początku
      zaistniało jakieś porozumienie; ale zaakceptowanie go jako "swojego" trwało by
      na pewno długo. Myślę, że zrobiłeś słusznie. Skoro nie mogłeś być z nią ( i
      dzieckiem) na "100%" lepiej było robić tak jak zrobiłeś. To uczciwe. Powodzenia
      w życiu.
      • isabelle7 Re: trudny powrot 23.09.06, 01:29
        przychylma sie

        mam w rdzonie kuzynka dorka jets z kobieta strasza

        i ona miala 14 letniego a z nim ma patryka
        obecnie ma 8 lat.

        i co?

        jak seba mial 14 a patryk rok, seba wyjechal do interantu.. i to nie dorek go
        nie akceptowal.. a jego ojciec...czyli dziadek patryka..
        a ja z tym chlopcem odrazu wspolny jezyk. dobry chlopice, madry...

        zatem nie mozna sie winic
        • sociopata e, tam trudny. Udalo ci sie. 23.09.06, 04:47

          trudny nie trudny ale podjales bardzo dobra decyzje. jak ta starsza pani ktora
          miala dziecko potrafila ci powiedziec ze gdybys ja kochal to bys zaakceptowal
          dziecko... toona jest nienormalna a z wariatka to nie zycie. To byla glupia
          gadka bez sensu a ty widziales od razu ze: potrzebna duza forsa a ty jej nie
          miales bo kto taka duza forse dzis ma? Niech szuka drugiego glupiego.
    • yy222 Re: trudny powrot 23.09.06, 12:57
      No właśnie, i jak to faceci z wami jest? Pewnie różnie, bo oczywiście rózni są
      faceci. Ostatnio w rozmowie ze znajomymi pojawił się ten problem kobiety z
      dzieckiem i usłyszałam że jak facet kocha kobietę i mu na niej bardzo zależy
      to, to czy ona ma dzieci, czy nie, nie jest ważne. Twój przykład jednak
      świadczy, że miłość nie wystarcza, chyba że jej tak naprawdę nie kochałeś....
      Rozmumiem że masz poczucie winy że skrzywdziłeś tę kobitkę, a może i dziecko,
      które się trochę przyzwyczaiło. Chociaż jeżeli między Wami nie było dobrze, to
      wszyscy na tym zyskają.
      • wonhanys Re: trudny powrot 23.09.06, 14:30
        Gorzej zrobilo sie dopiero,gdy poznalem blizej jej syna.
        Pierwotnie bylo wspaniale.Spotkania,plany,wspolne wczasy.Pozniej nastapil
        moment, ze ona przyjechala do mnie z synem (mieszkalismy daleko od siebie) na
        kilka dni.I wtedy zrozumialem, ze to nie dla mnie.Moje dziecko wychowane a tu
        10-latek z problemami, ktore juz dawno za mna.Na dodatek zupelnie nie odpowiada
        mi charakter tego dziecka, zereszta chyba z wzajemnoscia.
        I wtedy zaczelo sie miedzy nami psuc.Zdecydowalem sie wiec wowczas na rozmowe z
        zona (nie rozwiedlismy sie).Ona tez ma jakiegos faceta, ale nie mogla o mnie
        zapomniec i przystosowac sie do trybu zycia tamtego.Stwierdzila, ze z tamtym
        nigdy nie bedzie czula, ze ma rodzine.
        Mimo, ze zona zrobila mni duzo zlego, zdradzila mnie, a potem odeszla, po 1,5
        roku rozstania, postanowilismy sprobowac na nowo.
        A co mnie gryzie? Tamta kobieta rzeczywiscie bardzo mnie pociaga.Szkoda, ze nie
        poznalismy sie kiedys...
        Ale po tylu latach zycia, dorobienia sie jakiegos majatku, stwierdzilem, ze
        burzenie starego i zaczynanie na nowo nie ma sensu.No i to dziecko.
        • sociopata Re: trudny powrot 23.09.06, 15:15

          jestes idealista. 'tamta kobieta mnie pociaga'-
          • mamba8 Re: trudny powrot 23.09.06, 20:13

            wrrrrr aż mnie dreszcze przeleciały. Brzmisz jakbyś nienawidził kobiet.
            • sociopata Re: trudny powrot 23.09.06, 20:18
              dreszcze cie przelecialy? Przepraszam. Moze czujesz sie wspolwinan ze zenski
              rod to teraz same k i zlodzieje. Ofiary marketingowego ciastka tego
              najwiekszego dla duzej dziewczynki...

              Nienawidze glupoty zarowno zenskiej jak i meskiej bo preciez jasne ze gdyby nie
              bezdenna glupota facetow to takie kobiety by nie mialy racji bytu. Wina facetow
              ze tym glowonogom pozwalaja soba rzadzic. Wczoraj do kolesia przyszla jego
              dziewczyna. Od progu darla swoj ryj nie wiadomo o co jej chodzilo. Koels mnie
              pyta, ty o co jej biega. Mowie: bo chce zebys ja zaprowadzil na obiad do
              lepszej knajpy a ty jestes golas. Naprawde?! Ona taka jest?! To niemozliwe....
              Jak jestes w miare normalna to ciebie to nie dotyczy.





              mamba8 napisała:

              >
              > wrrrrr aż mnie dreszcze przeleciały. Brzmisz jakbyś nienawidził kobiet.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka