amazonka50
31.12.06, 13:22
Od roku mam przyjaciele z którym regularnie spotykam sie w celach nie zawsze
towarzyskich. Dobrze nam ze sobą. Mój mąż od wielu lat unika współzycia jak
ognia a jeśłi juz to raz dwa i koniec. Nie jestem tłumokiem ani
garkotłukiem , podobam sie mężczyznom i wielu maiło ochote nie tylko ze mną
porozmawiać. Długo zastanawiałam sie zanim zdecydowałam zdradzic po raz
pierwszy. Pzryjaciel zaspakaja mnie całokowicie, rozkwitłam, odmłodniałam,
jestem radosna i tryskam kobiecością. Mimo to mam takie dni jak naprzykład
dzisiaj Sylwester , że muszę zosatać w domu chociaz serce wyrywa sie z domu.
Mam dójkę dzieci i nie chce ujawniać się z czymkolwiek. Mam na szczęście
taka pracę, ze czesto wyjażdżam i mam dużą swobodę. Mąż nie protestuje bo ja
utzrymuję dom ale to nie oznacza, że zaniedbuje dom. Obowiązki gospodyni
wykonuje bez zarzutu i wszystko gra. Jednak źle mi z tym a rozsatć się z
przyjacielem jeszcze trudniej. Zastanawiam sie czy mój mąż jest ślepy i
głuchy?