Dodaj do ulubionych

Korzyści z małżeństwa...

12.02.07, 19:06
Panowie, jakie widzicie korzyści wynikające z małżeństwa... Istnieją takowe?
Obserwuj wątek
    • facettt 1. Dla mezczyzny...zadne. 2. Dla dzieci kolosalne. 12.02.07, 19:29
      1. Mezczyzna nie ma ZADNYCH korzysci z malzenstwa...

      wszytko "dobre" moze miec i poza nim...

      2. Jednakze i mezczyzna po 30-tce pragnie miec dzieci...

      Dla dzieci...
      malzenstwo rodzicow...

      - to najlepsza droga ich rozwoju.

      koniec wykladu.
      • brak.polskich.liter E, tam. 12.02.07, 20:04
        Pitolisz. Facet ma mnostwo korzysci z malzenstwa/stalego zwiazku, o ile
        przytomnie sie w nim urzadzi.

        1. Seks. W dowolnych ilosciach, o ile zona jest atrakcyjna, temperamentna i
        lubiaca ten sport. Odpada koniecznosc podrywania coraz to nowych dup, rano nie
        trzeba wymyslac glupawych historyjek po to, zeby laska wreszcie sie zmyla,
        odpadaja lzawe telefony, SMS-y i maile z wyrzutami, nie trzeba sciemniac, ze sie
        jest zajetym. Odpada koniecznosc pamietania imion jakichs obcych bab, ktore
        twierdza, ze je przeleciales poprzedniej nocy, a ty ni cholery nic nie pamietasz.
        2. Jedzenie. W lodowce pojawia sie dobre zarcie, nie tylko piwo i splesniala
        kielbasa. Czlowiek przestaje zywic sie shitem z McBadziewia, domowe obiady sa
        smaczne, a wspolne gotowanie czesto okazuje sie niezla gra wstepna. Czlowiek
        zaczyna odkrywac fajne restauracje, do ktorych mozna pochodzic w celu innym niz
        szybkie narabanie sie w trupa.
        3. Warunki lokalowe. Mieszkanie zaczyna przypominac mieszkanie, a nie zasyfiona
        nore. Zona wrzuca czasem Twoje brudne skarpetki do pralki, zanim same pojda, a
        kolekcja brudnych szklanek na polce z ksiazkami topnieje. OK, czasem to TY
        musisz nastawic pranie, umyc gary czy kibel. Ale ogolnie okazuje sie, ze we
        dwoje zyje sie calkiem fajnie i prace domowe nawet nie sa za bardzo upierdliwe.
        Masz tez wreszcie motywacje do zmiany poscieli raz w tygodniu, zamiast raz na
        kwartal.
        4. Zycie towarzyskie. Niby nic, a jednak cos sie zmienia. Kumple patrza na
        Ciebie troche inaczej, tak samo ludzie w pracy. Jesli zona jest niezla
        wizualnie, ten blysk w ich oku wspaniale masuje ego. Kiedy wychodzisz z kumplami
        na piwo, obce baby, do ktorych w czasach singlowskich nie mialbys nawet startu,
        zaczynaja Cie dostrzegac - a to tez fajnie poprawia samopoczucie (minus - nie
        mozesz ich zaprosic do domu celem obejrzenia kolekcji znaczkow). Zaczynasz byc
        zapraszany na imprezy, o ktorych wczesniej nawet nie wiedziales, ze istnieja.
        Rodzina tez inaczej na Ciebie patrzy. Zona ma fajne kolezanki, ktore Cie lubia,
        mowia jej, jaki jestes fajny i jaka jest szczesciara, a to tez jest mile. Znowu
        minus - raczej nie probuj ich podrywac...
        • avital84 Re: E, tam. 12.02.07, 20:13
          A ja myślę, że kiedy małżeństwo rozpatruje się od strony korzyści to
          rzeczywiście ono nie ma sensu.
          Po prostu niektórzy ludzie chcą małżeństwa, bo na przykład małżenstwo daje
          stabilizacje, spokój, pewność jutra.
          Jedzenie, seks, rozrywki...miłość, można mieć bez małżeństwa.
          Dlatego to wszystko zależy od wewnętrznej potrzeby. Na pewno to jest poważne
          zobowiązanie i powinni się na to decydować poważni ludzie, którzy uważają, że
          są gotowi na taki krok.
          Tak po prostu dla zasady to nie ma sensu. I nie ma co szukać w tym korzyści.
          Tzn. na pewno one są, jeśli mowa o kimś kto żyje w samotności i decyduje się z
          kimś związać,ale do tego małżeństwo nie zawsze jest potrzebne.

          Natomiast zgodzę się z facetem, że kiedy są dzieci jednak zdrowiej dla nich
          jest kiedy maja oboje rodziców i rodzice są w związku małżeńskim.
          Wtedy nie rozpatruje się swoich korzyści, ale korzyści małego człowieka i
          wszelki egoizm trzeba zepchnąć na drugi plan.
          • eleni80 Re: E, tam. 12.02.07, 20:31
            avital84 napisała:

            > A ja myślę, że kiedy małżeństwo rozpatruje się od strony korzyści to
            > rzeczywiście ono nie ma sensu.


            Avital, faktycznie, tak jak pisałaś niedawno, Twoje myślenie nie różni się od
            mojego ;)
            przynajmniej w tej kwestii też ;)

            Jedyną "korzyścią" mogą być alimenty po rozwodzie ;)
          • mahadeva Re: E, tam. 12.02.07, 21:48
            hihi z jednym sie nie zgodze: ze malzenstwo daje spokoj, stabilizjacje i
            pewnosc jutra - to mamy, gdy jestesmy sami i wszystko kontrolujemy; jesli
            marzymy o rozwaleniu sobie ulozonego zycia - najlepszy jest zwiazek :)
        • facettt padam, ze smiechu... gdyto czytam :::))) 12.02.07, 20:31
          brak.polskich.liter napisała:

          > Pitolisz. Facet ma mnostwo korzysci z malzenstwa/stalego zwiazku, o ile
          > przytomnie sie w nim urzadzi.

          - w bajkach , chyba :)))
          >
          > 1. Seks. W dowolnych ilosciach, o ile zona jest atrakcyjna, temperamentna i
          > lubiaca ten sport. Odpada koniecznosc podrywania coraz to nowych dup, >

          bajeczki dla ubogich duchem...:)))
          tyle ile sie chce , to ma sie przed slubem...
          potem kobieta taczyna stawiac warunki :)))



          2. Jedzenie. W lodowce pojawia sie dobre zarcie, nie tylko piwo i splesniala
          > kielbasa. Czlowiek przestaje zywic sie shitem z McBadziewia,

          kolejne bzdury...
          czlowiek ktory umie gotowac i przed slubem wie,
          co kobita jest kulinarnie warta :)))
          ale tu sie zgodze... sytuacja po slubie tu sie nie pogarsza.. .
          (przynajmniej :)))

          > 3. Warunki lokalowe. Mieszkanie zaczyna przypominac mieszkanie, a nie
          zasyfiona
          > nore. Zona wrzuca czasem Twoje brudne skarpetki do pralki, zanim same pojda, a
          > kolekcja brudnych szklanek na polce z ksiazkami topnieje. OK, czasem to TY
          > musisz nastawic pranie, umyc gary czy kibel. Ale ogolnie okazuje sie, ze we
          > dwoje zyje sie calkiem fajnie i prace domowe nawet nie sa za bardzo
          upierdliwe.

          - alez caly czas mowie,,, ze we dwoje zyje sie fajnie..

          tylko slubu do tego nie trzeba :)))>

          4. Zycie towarzyskie.
          - nie skomentuje...

          zwykla poruta :)))
        • nikt.wazny.nowy.nick Wszystko Fajnie ale malo Realne....... 13.02.07, 11:47
          wszystko fajnie........te korzysci moga sie SPELNIC ale zapomniales/as o jednym. takich kobiet to moze jest 5% ktore by te wszystkie cechy laczyly i do tego jeszcze byly atrakcyjne z wygladu (kazdy ma inne wymagania).

          a w moim przypadku jesli bym mial sie z taka ozenic ktora nie jest urodziwa [:)] ale przedsiebiorcza, zadbana, umie gotowac, nie balagani, skonczyla 10 kierunkow studiow i mowi piecioma jezykami obcymi (sam mowie 4 bez zbytniej przechwalki), itd... albo mialbym to wyboru wybrac ta ktora nie ma tych cech ale na jej widok krew mi splywa w jeden organ i nie moze odplynac nawet "po" to zgadnij ktora bym z nich wybral :)

          a jak pokazuje doswiadczenie zyciowe narazie sie "nacieram" na ten pierwszy typ. takze duzo jest takich kobiet, zdesperowanych, szukajacych na sile.......przewazajaco duzo.........

          takze potwierdza sie ze faceci tez mysla organami :) kazdy w koncu chce miec "jak najlepiej" czyli zoptymalizowac zysk.
        • silic Nie zbyt .... 13.02.07, 12:01
          Ad1. Co do seksu to nie wiadomo czy żonie ochota nie przejdzie, wiązanie się
          tylko z tego powodu jest kiepskim powodem
          Ad2. Jedzenie - żona nie potrzebna mi do tego, robię lepsze.
          Ad3. Lokal - sprzątam jak chcę, kiedy chcę.
          Ad4. Życie towarzyskie - powód bez sensu. Na co mi uwaga innych kobiet jak mam
          żonę ? Sprzeczne.

          Jedyno co małżeństwo może wnieść pozytywnego dla mężczyzny to wspólnota
          majątkowa w wypadku śmierci żony.
      • ewka_1201 Re: 1. Dla mezczyzny...zadne. 2. Dla dzieci kolos 13.02.07, 12:31
        A nie jesteś leniem, wygodnickim panem o postawie roszczeniowej? Ktory marzy o
        wspaniałym życiu, ale nie usiłuje go zmienic, bo stabilizacja z zona to
        bezpieczenstwo, a wycieczka z nia to juz ryzyko?
    • elektroniczna.pomarancza Re: Korzyści z małżeństwa... 12.02.07, 20:36
      Zonaci mezczyzni zyja dluzej i sa szczesliwsi.
      fakty.interia.pl/nauka/news/czy-wyksztalceni-zyja-dluzej,854427,14
      • facettt Korzyści z małżeństwa... polowiczne... 12.02.07, 20:39
        tylko ci, ktorzy maja udane zony :)))

        a to gdzies tak...

        jedynie polowa populacji...

        druga polowa musi sie posilkowac kochankami :)))
        • eeela Re: Korzyści z małżeństwa... polowiczne... 13.02.07, 13:20
          > tylko ci, ktorzy maja udane zony :)))

          Zeby sobie zasluzyc na udana zone, samemu trzeba byc udanym mezem.
      • wolf1234 Re: Korzyści z małżeństwa... 12.02.07, 21:16
        :)
        ...A jeszcze dłużej żyją bracia w zakonach kontemplacyjnych...
        Ważne jest przede wszystkim posiadanie sensu życia. To przedłuża starość, a nie
        ciepłe zupki żoneczki...

        kontrprzykład: Dzisijszy teleexpress :) najstarszy mężczyzna na Ziemii, jakiś
        Ukrainiec, jest kawalerem! :)
        • elektroniczna.pomarancza Re: Korzyści z małżeństwa... 12.02.07, 21:33
          wolf1234 napisał:
          > kontrprzykład: Dzisijszy teleexpress :) najstarszy mężczyzna na Ziemii, jakiś
          > Ukrainiec, jest kawalerem! :)

          Nie chodzi o to, by zyc w nieskonczonosc, tylko dluzej i szczesliwie.
          Jestem przekonana, ze dla tego Ukrainca zycie to juz tylko uciazliwa
          koniecznosc.;-)
      • mahadeva Re: Korzyści z małżeństwa... 12.02.07, 21:50
        a zamezne kobiety krocej :)

        elektroniczna.pomarancza napisała:

        > Zonaci mezczyzni zyja dluzej i sa szczesliwsi.
        > fakty.interia.pl/nauka/news/czy-wyksztalceni-zyja-dluzej,854427,14
    • mahadeva Re: Korzyści z małżeństwa... 12.02.07, 21:56
      korzyscia jest tylko wizerunek spoleczny :)
      no i moze seks - ale z jedna osoba caly czas, to sie moze znudzic
      • avital84 ehhh...bo teraz jest super;) n/t 12.02.07, 22:00
        • mahadeva Re: ehhh...bo teraz jest super;) n/t 12.02.07, 22:08
          tak :) coraz fajniejsze mam zycie, powoli przestaja mi przeszkadzac problemy,
          ktore zostaly mi w spadku po bylym, zapowiada sie zarabisty regularny seks z
          D.... - uwielbiamy sie, czego wiecej mi w zyciu potrzeba? :) na moich oczach
          ludzie zaczynaja mnie szanowac znow :) mam coraz wiecej znajomosci, wszystko
          wraca do normy :)
    • silic Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 11:53
      Korzyści z małżeństwa to brzmi jak oksymoron ....ale jedna przychodzi mi na
      myśl: jeśli ona nie jest całkowicie pewna a nam wściekle zależy to ślub może ją
      utrzyma.Może :-)

      • kookardka Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 11:54
        Tak...typowe podejście, bo jak jest papier to trudniej odejść...
        • silic Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 12:02
          Cóż, tonący brzytwy się chwyta...
          • kookardka Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 12:24
            takie przeciąganie na siłę nie powoduje nic dobrego...
            ale do takich wniopsków dochodzi się po latach - gorzej,
            gdy pozostaje niesmak straconego czasu...
    • niemaproblemu Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 13:15
      Z biologicznego punktu widzenia małżeństwo dla mężczyzny to chyba najgorsza
      strategia przekazywania swoich genów. Ponieważ: jak pokazują statystyki nawet w
      tzw. krajach rozwiniętych od 10 do 40% tatusiów genetycznie nimi nie jest (nie
      wiedząc o tym). Ponadto w małażństwie angazujesz całą swoją energię właściwie
      przez całe życie. Tak więc statystycznie opłaca się bardziej kilkanaście/
      kilkadziesiąt/ kilkaset razy próbować przekazać swoje geny różnym partnerkom
      (nie bez przyjemności ;) nawet gdy sznasa wynosi tylko po kilka procent a swój
      wysiłek angazować tylko w zdobywanie tych dziewczyn - niż całą swoją energię
      wykorzystywać na jedną kobietę i rodzinę, nie mając przecież pewności że
      dziecko jest twoje. Brutalne... ale prawdziwe... No i poza tym mężczyźni z
      natury bliźsi są poligamii.
      Oczywiście pod uwage można brać inne aspekty nie tylko biologiczne, ale i np.
      religijne. Wtdy sytuacja wygląda nieco inaczej... co nie znaczy że łatwo...
      Stefan kardynał Wyszyński powiedział przed laty, że "każda wielka rzecz musi
      kosztować i musi być trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe"
      PS. Miłego dnia ;)
      • kookardka Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 13:37
        > "każda wielka rzecz musi kosztować i musi być trudna.
        > Tylko rzeczy małe i liche są łatwe"

        czy chodzi o to, że panowie z mniejszym przyrodzeniem są łatwiejsi
        a za tymi z duzym trzeba trochę się nabiegać ? ;)
        • kookardka Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 13:38
          oj, no i jeszcze zapłacić trzeba bo kosztowna ? ;)
          • niemaproblemu Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 14:11
            ...prawie masz rację...
            • kookardka Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 14:23
              eee tam ...prawie...prawie robi wielką różnicę,
              nie wiesz tego ?
              • niemaproblemu Re: Korzyści z małżeństwa... 13.02.07, 14:47
                właśnie liczyłem na Twoją domyślność... i nawet się nie przeliczyłem...
                szacunek :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka