Dodaj do ulubionych

Ma być ślub i już!!

30.03.07, 17:42
Nie chce wierzyć w taką naiwność kobiet i naciskanie na ślub przecież to
idiotyzm. Facet i tak jak nie będzie chciał to się nie ożeni...i co wam daje
ten ślub wieczną gwarancję na miłość od drugiej osoby że nie będzie was
zdradzał?...dziwi mnie wasze podejście do wolnych związków niby inteligentne,
wykształcone tolerancyjne a słowo "konkubina" traktujecie jako "coś" złego,
wręcz zboczonego ... nie dziwię się naprawdę że faceci nie chcą się
żenić...przy takim podejściu i zmuszaniu wręcz do ślubu ...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mily302 Re: Ma być ślub i już!! 30.03.07, 17:43
      Ale plama!Mialo być na 'KOBIECIE'
    • renatulka Re: Ma być ślub i już!! 30.03.07, 17:49
      nie znam osobiscie takich przypadkow, ani o nich nie slyszalam...

      przeciez ślub to z załozenia decyzja WSPÓLNA...
      • mily302 Re: Ma być ślub i już!! 30.03.07, 17:52
        Tak Tylko co zrobic jak mężczyzna nie chce ślubu a kobieta naciska W moim
        otoczeniu jest coraz więcej takich sytuacji gdzie wlasnie kobiety naciskaja na slub
        Musze uciekac ale wróce za chwil pare:)pozdr
        • hypatia69 Re: Ma być ślub i już!! 30.03.07, 18:22
          ...ja już dawno odkryłam, że baby są durne...
          • silic Re: Ma być ślub i już!! 30.03.07, 18:29
            Hypatia, a czy Ty nie chciałabyś może zostać premierem albo prezydentem ? Rozważ
            to, ja się chętnie włączę w kampanię :)
          • asiunia311 Re: Ma być ślub i już!! 30.03.07, 18:40
            I nie dali Ci Nobla za to wiekopomne odkrycie??;)))
            • hypatia69 Re: Ma być ślub i już!! 30.03.07, 19:36
              Nobla nie dali, bo do dzisiaj się z tym ukrywałam;)
              A po co mam być prezydentem albo premierem? Żeby się użerać naszymi drogimi
              politykami i facetami w czerni? Możesz mi fanklub założyć i potem się go
              ewentualnie na pzrtię przerobi;)))
    • facettt kwestia jest bajecznie prosta: 30.03.07, 19:02
      gdy zdradzasz przed slubem - to jestes swinia.
      gdy zdradzasz po slubie - to jestes swinia i wiarolomca.

      jedno zabezpieczenie wiecej.
    • poprioniony Re: Ma być ślub i już!! 30.03.07, 21:25
      > Facet i tak jak nie będzie chciał to się nie ożeni...

      Nie siej zametu, teraz jakas sprytna inaczej paniusia to przeczyta i uwierzy,
      ze jak facet sie zeni to dlatego, ze chce - co jest wierutna bzdura.
    • brak.polskich.liter Re: Ma być ślub i już!! 31.03.07, 19:38
      mily302 napisał:

      > i co wam daje
      > ten ślub wieczną gwarancję na miłość od drugiej osoby

      Masz racje - zjawisko, o ktorym piszesz, istnieje. Mam wrazenie, ze paniom
      majacym silne parcie na slub chodzi nie tyle o jakiekolwiek gwarancje, co o
      cala te oprawe slubu: biala suknie-beze, marsz przez srodek kosciola przy
      dzwiekach tam-daradam, kwiaty, wesele na 150 osob - slowem, pobawienie sie w
      ksiezniczke przez 1 dzien. Poza tym mezatka to brzmi dumnie :P. Kombinacja
      marzen o byciu krolewna z presja spoleczna i niewielka zawartoscia czaszki robi
      swoje. Do slubu nalezy dazyc za wszelka cene i bez wzgledu na tzw. warunki. To,
      ze kandydat na meza jest leniem/
      alkoholikiem /dziwkarzem /przemocowcem /nieudacznikiem /maminsynkiem jest
      nieistotne.

      > nie dziwię się naprawdę że faceci nie chcą się żenić

      Jedni nie chca, inni chca. Generalizujesz IMO. Niechec do brania slubu pod
      wplywem de facto szantazu jest calkowicie zrozumiala, ale nalezy ja oddzielic
      od checi sformalizowania istniejacego zwiazku, ktora jest rowniez zrozumiala,
      co nie znaczy, ze konieczna i jedynie sluszna.

    • ciarna_87 Re: Ma być ślub i już!! 31.03.07, 22:19
      ja mam na odwrót :)

      ale przecież slub to decyzja chyba wspólna, więc jak ktoś da sie wkręcic to
      jego sprawa i niech nie narzeka
    • tomasz_wiking Re: Ma być ślub i już!! 01.04.07, 10:09
      To proste. Status meżatki jest o wiele bardziej społecznie pożądany niż status
      starej panny czy panny z dzieckiem. Tabuny pustaków marzą o ślubie i występie w
      białej sukni. A i łape można położyc na środkach finansowych męża. Potem jest
      jak w tym dowcipie : "Ale ty musisz być szczesliwy..." "oj musze, musze...":)
      • maretina Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 12:21
        dzis zony azwyczaj tez pracuja, zatem po slubie mozna polozyc rowniez lape na
        majatku zony:P
        tego juz nie widzisz?:)
    • agava.juice Re: Ma być ślub i już!! 07.04.07, 22:53
      Ślub to duchowe przeżycie dla niektórych i nikt z góry nie zakłada, że będą
      zdrady i inne obciachy. Status jest korzystny dla obydwu stron, bo zarówno
      facet jak i kobieta są postrzegani jako bardziej wiarygodni i odpowiedzialni.
      Przemyślcie to.
      • kotka_w_szpileczkach Re: Ma być ślub i już!! 07.04.07, 22:57
        Jeżeli duchowe dla niektórych to i niektórzy mogą z góry zakładać, że będą
        zdrady i inne obciachy.
    • yagiennka A ktoś zmusza? 08.04.07, 10:05
      Przecież tu się nie da do niczego zmusić. Ale jeśli ktoś się boi ślubu jak ognia
      to znaczy tylko tyle że nie kocha tej osoby i nie wiąże z nią swojej
      przyszłości, proste. Inaczej ja nie widzę powodu leku przed ślubem :) Wolny
      związek wolnym związkiem ale jest pewna tradycja, jakoś trzeba tego swojego
      przedstawiać i co mówić oto mój konkubent?:)) A dzieci? A kredyty, wspólna
      włąsnośc, rozliczanie z podatków? Jak się z kimś decyduje na życie to śłub wiele
      ułatwia, porządkuje.
      Faceci zwiazkofoby i ślubobojki szczerze mnie śmieszą.
      • on1950 Re: A ktoś zmusza? 08.04.07, 13:37
        ale głupie gadanie.CO ma bycie z kimś i chęć bycia z taką osobą do ceremoni i
        papierka.To nie papierek decyduje o tym czy ludzie chcą być razem tylko sami
        ludzie.Jest ceremonia i po ceremoni jest identycznie.Zmiany tylko tzw przyjęte
        społecznie ,że możecie dodać sobie kolejny tytuł naukowy-żona,mąż.Mieszkać
        razem możecie też bez ślubu,dzieci to samo,kredyty są już takie że bycie razem
        i małżeństwo się zrównuje.Mnie osobiście przeraża myśl że żenie się a za 7 lat
        okazuje się że ona kocha innego,że jej się odmieniło.To klatka bez wyjścia,ja
        ręcze za siebie ale 50% to niewiadoma.A chyba każdy chce decydować o swoim
        życiu w pełni a nie tylko w połowie.Będąc w związku jest mniejszy symptom "mam
        go, ją" w małżeństwie jest jakby przywiązanie i przypisanie do jakiejś
        kobiety,faceta.Taka jest prawda że nie ma się żadnej pewności czy kogoś kochasz
        czy nie i czy ktoś ciebie kocha.To czysta loteria,po kilku związkach mogę być
        pewny że ..niczego nie mogę być pewny.A kto może kochac robić ach i ech ale to
        nie powiedziane że za jakiś czas jej się nie znudzi.Kolejna sprawa a to za mało
        kasy na dzieci,a to za mało kasy na jej nowe buty,meble czy samochód.Będąc
        samemu lub w dorywczym związku można decydować w pełni os woim życiu,gdzieś
        jechać ,cos robic i nie słyszeć żali.Zrobimy coś zle to my będziemy cierpieca
        nie reszta społeczństwa.A ta cała ceremonia ślubu i te ala tradcyje typu 1
        taniec na pokaz,picie na pokaz ,jedzeenie bo tak trzeba,uśmiechanie się na
        pokaz bo tak trzeba i dziękowanie że ktoś przyszedł się nażarł i robi fovha
        jeszcze bo rzucił 100zł.Gdzie w tym radość spontanicznośc .Ja tu widze
        przymuszanie,pokazówkę,sztuczność
        • yagiennka Re: A ktoś zmusza? 08.04.07, 18:37
          Sam jesteś głupie gadanie, już napsiałam po co jest śłub i nie będe się
          powtarzać. Na szczęście nie zadaję się z ślubofobami :)) Niedługo jestem
          swiadkiem na śłubie kogoś mi bliskiego i życzę im morza szczęścia. A wy bójcie
          się dalej.
          • facettt bojemy sie :) 08.04.07, 18:47
            yagiennka napisała:
            A wy bójcie się dalej.

            Chociaz taka Zona jak Ty, to strach sie bac :)
            • thelma3 Re: bojemy sie :) 27.04.07, 18:31
              cóż, taki mąż jak Ty, to tylko żyły ciąć :)
        • thelma3 Re: A ktoś zmusza? 27.04.07, 18:29
          wiesz co, Ty to nie żadnego ślubu się boisz, tylko zwyczajnie piep... egoista
          jesteś i tyle
          małżeństwo tym się właśnie różni, że nie ma już tylko "ja" ale jest "my"
          i owszem, trzeba się liczyć z drugą osobą, a nie tylko "ja, ja, ja!"
      • aroden a mnie smiesza :) 08.04.07, 14:51
        yagiennka napisała:
        > Faceci zwiazkofoby i ślubobojki szczerze mnie śmieszą.

        A mnie jeszcze bardzej smiesza kobiety, dajace temu wiare :)))
        Nie ma nic smiesznego w pragnieniu wypicia piwa, bez checi kupowania calego
        browaru.
        Wprost przeciwnie :)
        • yagiennka Re: a mnie smiesza :) 08.04.07, 18:38
          Hłe hłe, po tym piwie tylko głowa rozboli. Prawdziwe szczęscie daje stabilizacja
          i poczucie bezpieczeństwa, facetom też - patrząc na tych jęczących i
          zgorzkniałych kawalerów po 4stce.
          • facettt Re: a mnie smiesza :) 08.04.07, 18:44
            yagiennka napisała:

            > Hłe hłe, po tym piwie tylko głowa rozboli.

            - nie zauwazylem, raczej wprost przeciwnie :)))

            Prawdziwe szczęscie daje stabilizacja
            > i poczucie bezpieczeństwa, facetom też - patrząc na tych jęczących i
            > zgorzkniałych kawalerów po 4stce.

            - ciagle masz szanse :)
            trzymam kciuki.
          • mahadeva Re: a mnie smiesza :) 08.04.07, 19:01
            samemu tez mozna sie ustabilizowac i dac sobie poczucie bezpieczenstwa :) u
            mnie jest to bardziej prawdopodobne, gdy sama wszystko kontroluje :)

            ps. chyba chce zostac dj'em :)
      • zielonooka_bez_tyja :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 17:48
        czyżby ślub był aktem heroizmu i odwagi?:)))))))
        • yagiennka Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 18:40
          Dla tych tchórzy tak :) To jest zwykły lęk przed życiem.
          • facettt Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 18:42
            a moze zwyklym wygodnictwem?
            i filozofia zyciowa, co ?
            podobac sie nie musi, ale przeciez realnie istnieje?
            • mahadeva Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 18:47
              slub wygodnictwem? :)

              ja jestem 100% leniem i dlatego wlasnie do slubu mi sie nie spieszy :)
              • facettt Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 18:48
                jedna nornalna kobieta :)))
              • zielonooka_bez_tyja Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 18:57
                Niezupełnie... Ty się zwyczajnie boisz. Z dnia na dzień i z każdym
                komentarzem... widać to dokładniej.
                • mahadeva Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 19:02
                  potwierdzam :)
                  ale nie mam zamiaru zwalczac strachu, na razie niezle na tym wychodze :)
                  • facettt absolutnie sluszna 08.04.07, 19:16
                    taktyka :)
                  • zielonooka_bez_tyja Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 19:22
                    Zwalczasz go cały czas, powtarzając pewne słowa... może pomalutku czas...
                    przestać się bać?:)
                    • mahadeva Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 19:24
                      ale jest fajnie! :)
                      • zielonooka_bez_tyja Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 19:26
                        Jeśli byłoby rzeczywiście tak fajnie, nie powtarzałabyś tego w kółko... czegoś
                        zaczyna Ci brakować, pustka puka coraz głośniej, a Ty... starasz się ją
                        zagłuszyć...
                        • mahadeva Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 19:38
                          brakuje mi swietego spokoju :)
                        • mahadeva Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 19:49
                          najlepiej byloby gdyby wszyscy byli 'singlami' i sie przyjaznili... ale to
                          tylko utopijna wizja :)
          • zielonooka_bez_tyja Re: :) wyprowadź mnie z błędu, ale.... 08.04.07, 18:56
            Dlaczego? A nie może być to po prostu Ich inny niż Twój, wybór??
      • bitch.with.a.brain Re: A ktoś zmusza? 28.04.07, 22:15
        jak ty dobrze wiesz co kto mysli.Nie przyszło Ci do głowy,że komuś może po
        prostu instytucja małżeństwa nie odpowiadać?I co, niby nie kocham mojego faceta
        bo nie chcę ślubu?Kocham go, traktuję go poważnie.Nie wiem co w naszej relacji
        ślub mógłby zmienić na lepsze.
    • menk.a Re: Ma być ślub i już!! 08.04.07, 16:58
      Ślub nie jt koniecznością ani wymaganiem. W żadnej sytuacji.
      ;))
    • zielonooka_bez_tyja Re: Ma być ślub i już!! 08.04.07, 17:47
      Excuse moi... znam wielu Mężczyzn, którzy tak naciskają na zalegalizowanie
      Związku, że... Kobiety uciekają, aż się kurzy:)))
      • mahadeva Re: Ma być ślub i już!! 08.04.07, 17:55
        pewnie to jakies nieciekawe typy :) facet musi naprawde byc super, zeby sie z
        nim zenic :)
        • zielonooka_bez_tyja Re: Ma być ślub i już!! 08.04.07, 18:02
          Nie musi być super.. po prostu to ma być TEN Facet - dla Innych może być
          przecientny, nieciekawy... to najmniej ważne:)
          • mahadeva Re: Ma być ślub i już!! 08.04.07, 18:14
            na pewno zdanie innych jest niewazne :) a co do samego FACETA to lepiej sie nie
            wypowiadam, chcialabym przesunac slub jak najdalej w przyszlosc :)
            ps. chyba na prawde boje sie powaznego zwiazku, mam teraz plany, chce
            kontrolowac swoje zycie, nie chce, zeby ktos znow mi wszystko popsul :)
    • mahadeva Re: Ma być ślub i już!! 08.04.07, 17:53
      Moje podejscie jest nastepujace: jesli powazny zwiazek to malzenstwo. A jesli
      nie mazlenstwo to przyjazn bez zobowiazan. Po co komu konkubinat? :)
      • facettt a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:40
        jesli nie stala przyjaznia bez zobowiazan?
        • mahadeva Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:44
          ale pozostaje kwestia wiernosci i zakonczenia...
          nie nazwalabym moich przyjazni konkubinatami :)
          • facettt Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:45
            wiem, nazwala bys je milostkami.

            przepraszam, ze odbieglem od tematu :)))
            • mahadeva Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:49
              :) jeden z nich to pieknie nazwal: podkochiwaniem :)
        • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:46
          facettt napisał:

          > jesli nie stala przyjaznia bez zobowiazan?

          ?????
          Chyba cos się łaskawcy pomieszało....
          • mahadeva Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:48
            za duzo jajek sie najadl :)
            • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:49
              mahadeva napisała:

              > za duzo jajek sie najadl :)

              Ale ma jeszcze tylko trzy ttt ... nie jest źle.
              Nie daj się, powiedz mu co myślisz:)))
              • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:52
                Podżegacz??;)))))
                • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:57
                  zielonooka_bez_tyja napisała:

                  > Podżegacz??;)))))

                  :))) To teatr, ma się coś dziać:)
                  • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:00
                    To wymyśl jakąś intrygującą fabułę, nie tylko za suflera robisz;))))
                    • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:05
                      zielonooka_bez_tyja napisała:

                      > To wymyśl jakąś intrygującą fabułę, nie tylko za suflera robisz;))))

                      Na to jestem zbyt leniwy...i za tępy:))
                      • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:10
                        Leniwy, to i owszem... takie łgarstwo, jak to dalej, za cholerę nie
                        przejdzie:)))
                        • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:15
                          zielonooka_bez_tyja napisała:

                          > Leniwy, to i owszem... takie łgarstwo, jak to dalej, za cholerę nie
                          > przejdzie:)))

                          przejdzie.... wystarczy jedna drobna myykstyfikacja:)))
                          narodek jest łatwowierny.
                          • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:21
                            Ale ja nie jestem i tupać będę!!!:))))
                            • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:22
                              zielonooka_bez_tyja napisała:

                              > Ale ja nie jestem i tupać będę!!!:))))

                              za którymś razem przestaniesz, jak stópki rozbolą:)))
                              • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:25
                                Moje stópki są niewykańczalne, Kochanie;))
                                • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:35
                                  zielonooka_bez_tyja napisała:

                                  > Moje stópki są niewykańczalne, Kochanie;))

                                  pomyślę nad zastosowaniem....może perkusja, albo przerób na prund elektryczny:)))
                                  no daj się czasem pobawić:)
                                  • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:36
                                    Przecież Ty się tylko bawisz...:)
                                    • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:50
                                      zielonooka_bez_tyja napisała:

                                      > Przecież Ty się tylko bawisz...:)

                                      oj...nie. czasem (rzadko) się nie bawię:(((
                                      • mahadeva Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:51
                                        mamy pocieszyc? :))
                                      • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:54
                                        No dobrze... inaczej... zazwyczaj.
                                        • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:56
                                          zielonooka_bez_tyja napisała:

                                          > No dobrze... inaczej... zazwyczaj.

                                          A co proponujesz? Poważne dyskusje z fantomami???
                                          Daj spokój:)))
                                          • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:58
                                            Miło mi... ale cóż... przed chwilą zebrałam mocniej z buta w pysk, więc bez
                                            różnicy...
                                            • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 20:04
                                              zielonooka_bez_tyja napisała:

                                              > Miło mi... ale cóż... przed chwilą zebrałam mocniej z buta w pysk, więc bez
                                              > różnicy...

                                              Ciekawe... wybiórczo traktujesz wypowiedzi. Ale jak tak: to nie było o Tobie...:)
                                              • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 20:10
                                                Nieważne, o Kim... wystarczy, że tak patrzysz na Kogokolwiek... po drugiej
                                                stronie siedzą Ludzie, nie świnie.
                                                • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 20:29
                                                  zielonooka_bez_tyja napisała:

                                                  > Nieważne, o Kim... wystarczy, że tak patrzysz na Kogokolwiek... po drugiej
                                                  > stronie siedzą Ludzie, nie świnie.

                                                  I tu mamy relatywizm... dopóki nie kwiczą będą traktowani jak ludzie.:)))
                                                  Dlatego pisałem, że nie zawsze się bawię:))
                                                  • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 20:48
                                                    Nie wnikam. Dobranoc, Myyksiu.
                                                  • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 21:23
                                                    zielonooka_bez_tyja napisała:

                                                    > Nie wnikam. Dobranoc, Myyksiu.

                                                    Pa:)
              • mahadeva Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:53
                sam przeprosil :)
                • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 18:57
                  mahadeva napisała:

                  > sam przeprosil :)

                  Nieważne...dobij!
                  • mahadeva Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:03
                    :)))
        • chinaski_84 Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:13
          To wspólne pożycie analogiczne do małżeńskiego, tyle, że pozbawione legalnego
          węzła. W ogóle wiele nadużyć semantycznych popełniasz. Stała przyjaźń bez
          zobowiązań?:)hehe Zastanów się chwilę, a później uzewnętrzniaj efekty tych
          procesów a nie odwrotnie:) Pozdrawiam.
          • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:17
            chinaski_84 napisał:

            > To wspólne pożycie analogiczne do małżeńskiego, tyle, że pozbawione legalnego
            > węzła. W ogóle wiele nadużyć semantycznych popełniasz. Stała przyjaźń bez
            > zobowiązań?:)hehe Zastanów się chwilę, a później uzewnętrzniaj efekty tych
            > procesów a nie odwrotnie:) Pozdrawiam.

            popełnia. zastrel go. albo przynajmniej zwyzywaj.

            czy semantyka ma coś wspólnego z nasieniem???
            • chinaski_84 Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:23
              Ty tutaj jesteś od prostych rozwiązań.... Tak, semantyka miłości. Pozdrawiam.
              • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:32
                chinaski_84 napisał:

                > Ty tutaj jesteś od prostych rozwiązań.... Tak, semantyka miłości. Pozdrawiam.

                skośnooki...gdzie ty tego smiecia się naczytałeś. To gorsze niż Titanic...
                • modrooka Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:37
                  > > Ty tutaj jesteś od prostych rozwiązań.... Tak, semantyka miłości. Pozdraw
                  > iam.
                  >
                  > skośnooki...gdzie ty tego smiecia się naczytałeś. To gorsze niż Titanic...

                  Trochę romantyzmu nie zaszkodzi
                  • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:54
                    modrooka napisała:

                    > > > Ty tutaj jesteś od prostych rozwiązań.... Tak, semantyka miłości. P
                    > ozdraw
                    > > iam.
                    > >
                    > > skośnooki...gdzie ty tego smiecia się naczytałeś. To gorsze niż Titanic..
                    > .
                    >
                    > Trochę romantyzmu nie zaszkodzi

                    taki romantyzm mnie szkodzi...bleeee
                • chinaski_84 Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:41
                  Tam, gdzie ze względu na braki intelektualne po Twojej stronie napewno się nie
                  spotkamy. Myyks? Uważaj, bo przekroczysz Styks:) hehe. Pozdrawiam.
                  • modrooka Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:44

                    > Myyks? Uważaj, bo przekroczysz Styks:) hehe. Pozdrawiam.

                    Przepraszam że się wtrącę. Bez urazy, ale to było żałosne
                    • chinaski_84 Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:58
                      modrooka napisała:

                      >
                      > > Myyks? Uważaj, bo przekroczysz Styks:) hehe. Pozdrawiam.
                      >
                      > Przepraszam że się wtrącę. Bez urazy, ale to było żałosne

                      Wy, wasze myśli i to, jacy jesteście wspaniali... A żałosne nie jest jak
                      ignoranctwo, nieuctwo, brak argumentów pokrywacie obrażaniem innych ?
                      Zapamiętajacie, jestem Chinaski a nie "skośnooki".
                      • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 20:02
                        chinaski_84 napisał:

                        > modrooka napisała:
                        >
                        > >
                        > > > Myyks? Uważaj, bo przekroczysz Styks:) hehe. Pozdrawiam.
                        > >
                        > > Przepraszam że się wtrącę. Bez urazy, ale to było żałosne
                        >
                        > Wy, wasze myśli i to, jacy jesteście wspaniali... A żałosne nie jest jak
                        > ignoranctwo, nieuctwo, brak argumentów pokrywacie obrażaniem innych ?
                        > Zapamiętajacie, jestem Chinaski a nie "skośnooki".

                        Trudne będzie ... ja juz przekroczyłęm Styks... pożycz zeta dla przewoźnika...
                      • modrooka Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 20:18
                        > Wy, wasze myśli i to, jacy jesteście wspaniali...
                        Obraz psychologiczny jakiś będący wynikiem psychologicznej analizy mojego
                        małego wtrącenia?

                        A żałosne nie jest jak
                        > ignoranctwo, nieuctwo, brak argumentów pokrywacie obrażaniem innych ?
                        Argumenty są wtedy gdy jest dyskusja na jakiś temat. Ja nie widzę żadnej takiej
                        • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 20:31
                          modrooka napisała:

                          > > Wy, wasze myśli i to, jacy jesteście wspaniali...
                          > Obraz psychologiczny jakiś będący wynikiem psychologicznej analizy mojego
                          > małego wtrącenia?
                          >
                          > A żałosne nie jest jak
                          > > ignoranctwo, nieuctwo, brak argumentów pokrywacie obrażaniem innych ?
                          > Argumenty są wtedy gdy jest dyskusja na jakiś temat. Ja nie widzę żadnej takiej
                          >
                          On chyba mnie próbował obrazić...nie lubi mnie biedaczek...
                          też się zastanawiałem skąd on tyle o nas wie... magik jakiś musi być:D
                          • modrooka Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 20:35
                            No właśnie, zdecydowanie magik bo cię nad Styks wysyłał
                  • myyks Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:53
                    chinaski_84 napisał:

                    > Tam, gdzie ze względu na braki intelektualne po Twojej stronie napewno się nie
                    > spotkamy. Myyks? Uważaj, bo przekroczysz Styks:) hehe. Pozdrawiam.

                    mocny żart... obśmiałem się? że zacytuję: hehe.
                    misialku, za dużo się żurku z kiełbaską naćpałeś? ty to masz wizje, że fiu, fiu...
                    • mahadeva Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:54
                      mi tez sie podobalo :)
                      • facettt mi i mnie... 08.04.07, 20:23
                        mahadeva napisała:

                        > mi tez sie podobalo :)

                        prawidlowo:

                        - MNIE tez sie podobalo.
                        na poczatku zdania "mi" - przechodzi w "mnie" :)))

                        podoba MI sie to...

                        ale:

                        MNIE sie to podoba...
                        • mahadeva Re: mi i mnie... 08.04.07, 20:25
                          tez mi to przyszlo do glowy :)
          • zielonooka_bez_tyja Re: a czym jest konkubinat? 08.04.07, 19:24
            Zastanów się, a potem uzewnętrzniaj... stanowczo rada popłynęła pod zły adres:))
    • on1950 Re: Ma być ślub i już!! 08.04.07, 22:05
      tchórzostwo...? raczej mądrość,oszczędność wydatków,zdrowia psychicznego na jej
      narzekania o wszystko.Czy to mozna nazwać tchórzostewm czy dobrym wyborem:)?Bo
      ja myśle że to drugie.Jak samemu coś się skopie to można mieć pretensje do
      siebie a jak ktoś spiepszy nam zycie to nie ma wyjscia.Ślub to w jakiejś częsci
      zamknięcie się na życie szczególnie przy jakimś nieudanym epizocie.A kobiete
      można znalezc zawsze do wszystkiego. Pewnosci nie da wam nikt ani nic ale
      przynajmniej mniejsze zlo to wlasna wina niz skopanie zycia przez kogos
      innego.Nikt mi nie zapewni czy bedzie ok wiec po co mam sie pakowac w to cos
      zwane slubem.Jak psialem wczensiej sama ceremonia przyprawia mnie o dreszcze.brr
      • mahadeva Re: Ma być ślub i już!! 08.04.07, 22:11
        zgadzam sie z przedmowca, ja mialam 4letni zwiazek i strasznie zaluje tego
        czasu i depresji pozniej... zrobilam tak, bo wszyscy mieli zwiazki, kolezanki
        wychodzily za maz... stalo sie... teraz jestem megaszczesliwa, mam swoje plany,
        przyjaciol, kontroluje swoje zycie, za wszystko sama ponosze
        odpowiedzialnosc :) nie wiem, do czego mialby mi byc potrzebny maz... tylko by
        przeszkadzal
      • yagiennka Re: Ma być ślub i już!! 09.04.07, 11:54
        Tak, tylko konsekwencje ma to takie jak widać, przerażliwa samotność już po
        40stce a nawet wcześniej u tych facetów bojków. Jest cała masa starych kawalerów
        i wszyscy mają nierówno pod sufitem. Męzczyźni gorzej znoszą samotnośc niż
        kobiety, dziwaczeją i robią się niestrawni. A samotny jest każdy kto nie ma
        bliskiej osoby przy boku, różne namiastki to są tylko namaistki, różnica jest
        taka jak miedzy czekolada a wyrobem czekoladopodobnym, blee. Dla mnie to zwykłe
        tchórzostwo, nieumiejętnośc dezycji - oto jest kobieta z którą chcę budować
        przyszłość.
    • man_32 Re: Ma być ślub i już!! 09.04.07, 08:10
      mily302 napisał:

      > Nie chce wierzyć w taką naiwność kobiet i naciskanie na ślub przecież to
      > idiotyzm. Facet i tak jak nie będzie chciał to się nie ożeni...i co wam daje
      > ten ślub wieczną gwarancję na miłość od drugiej osoby że nie będzie was
      > zdradzał?...dziwi mnie wasze podejście do wolnych związków niby inteligentne,
      > wykształcone tolerancyjne a słowo "konkubina" traktujecie jako "coś" złego,
      > wręcz zboczonego ... nie dziwię się naprawdę że faceci nie chcą się
      > żenić...przy takim podejściu i zmuszaniu wręcz do ślubu ...
      > Pozdrawiam

      Święta racja, tylko że jak to pseudointeligentne stworzenie złapie jelenia
      który jest "dziany" to od razu chce go skuć w kajdany tym papierkiem, pozdro.
    • eeela Re: Ma być ślub i już!! 09.04.07, 21:48
      Dopoki osoby w konkubinacie traktuja sie nawzajem powaznie i rozumieja wzajemne
      zobowiazania, nie potrzebuja rodzinnego spedu, kiecek i lakierkow, bo to zbedne
      wydatki. Jezeli ktoras strona w konkubinacie czuje sie niepewna intencji
      partnera, bedzie naciskac.

      Pomijam przypadki, w ktorych poczucie koniecznosci zawarcia slubu jest kwestia
      religii czy swiatopogladu.

      Decyzja o mieszkaniu razem nie powinna byc podejmowana pochopniej niz decyzja o
      slubie. Jedno i drugie jest rownie powazne, i rownie trudno rozwiazywalne.
    • maretina Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 12:19
      konkubina... slowo rodem z policyjnej kartoteki i magazynu 997:)
      odbije pileczke pytaniem... dlaczego nie brac slubu? co stoi na przeszkodzie?
      co powoduje, ze tak prosta sprawa przybiera postac mega problemu?
      • eeela Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 12:29
        Koszty.
        Niepotrzebne zamieszanie.

        Zeby nie bylo - ja nie jestem przeciwniczka slubu. Sama chetnie bym takowy
        wziela, byc moze. Ot tak, dla przygody, zeby zobaczyc, jak to jest. Ale
        wazniejsze jest dla mnie widziec, ze partner traktuje mnie powaznie. Slub nie
        jest dla mnie tego wyznacznikiem. Slub to zabawa.
        • maretina Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 12:33
          koszty? mozna ograniczyc! mowmy o istsotnych sprawach! mozna isc do kosciola w
          letniej sukience, nie trzeba robic wesela, zamieszania! dajcie sensowane i
          prawdziwe argumenty, nie chowajcie sie po krzakach:)
          slub zabawa? no daj spokoj, przysiegalam przed bogiem.to cholernie powazne i
          wazne. dla mnie to byla najpowazniejsza sprawa w zyciu ( teraz powazniejsza
          jest dziecko).
          • eeela Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 12:35
            Toz wyzej powiedzialam, ze z rozwazan wykluczam wzgledy religijne, bo to cos
            zupelnie innego.

            Dla mnie przysiega w kosciele nie ma zadnego znaczenia. Po pierwsze jestem
            agnostyczka, po drugie, gdyby zalozyc, ze Bog istnieje, uwazam, ze swiadkuje
            wszelkim naszym przysiegom, niezaleznie od miejsca, kiecki i rodziny
            zgromadzonej wokol lub jej braku.
            • zielonooka_bez_tyja Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 13:34
              BRAVO! Dawno nie przeczytałam tak mądrych słów, jak drugi akapit. I to powinni
              sobie przemyśleć Ci, którzy klepią formułki przed ołtarzem.
      • zielonooka_bez_tyja Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 12:29
        Jedno i drugie może być wyrazem dojrzałości. Jedno i drugie może być wyrazem
        strachu przed: tym, że się coś bez papierka rozwali (Małżeństwo), tym, że
        rozwali się po podpisaniu papierka (Związek wolny).
        Jedni Drugim nie zarzucają dziwnych motywacji, o ile ICH własna motywacja dla
        formy Związku jest dojrzale przemyślana. Inaczej, dla potwierdzenia słuszności
        własnego wyboru "publicznie", zadają m.in. takie pytania:)
        • eeela Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 12:33
          To wlasnie mialam na mysli wyzej. Mnie sie wydaje, ze dojrzale traktujacym sie
          ludziom nie sprawia to wiekszej roznicy, czy jest slub, czy go nie ma.
          Mnie wystarczy zycie razem i wzrok faceta mowiacy - tak, to ty, z toba mieszkam,
          z toba zyje, nie mam zamiaru zabierac swojej szczoteczki do zebow przy pierwszej
          lepszej klotni o brudny kibel, decyzje podejmujemy razem, jestesmy wzgledem
          siebie uczciwi. Do takiej konfiguracji slub nie jest potrzebny. Mnie tam by bylo
          milo obnosic sie z obraczka i swiatu okazywac: patrzcie, jakiego fajnego
          zlapalam chlopa ;-) Ale to taki babski kaprys jest jeno. Nie zmienia mojej
          ufnosci, poczucia spokoju i stabilizacji.
          • zielonooka_bez_tyja Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 12:45
            Bo Miłość i wierność nie mają nic wspólnego z obecnością, bądź nie, papierka:)
            Ale...
            > Mnie tam by byl
            > o
            > milo obnosic sie z obraczka i swiatu okazywac: patrzcie, jakiego fajnego
            > zlapalam chlopa ;-) Ale to taki babski kaprys jest jeno.

            I poleciałaś w to, o czym pisałam:) Czujesz się zagrożona zaobrączkowanymi?;)
            Jeśli nie... po co ta złośliwość obrazowania? Nie Wszyscy mają takie motywacje.
            Owszem, są takie n- i o tym pisałam, jeśli chodzi o strach. Czasem jest też
            przymus "kochających i dbających Rodzin", które wołami ciągną Dzieciaki do
            ołtarza, bo... sobie Dzieciaka zmajstrowały:) I tu już nie ma motywacji, o
            której mówisz. Tu jest przymus i niedojrzałość Rodzin - ważne "co Ludzie
            powiedzą", nie jak to się może w przyszłości odbić na Ich Dzieciach... a to
            przecież głównie dobro tych Dzieci, jak i Ich Dziecka, powinno się liczyć
            najbardziej.
            Inną motywacją jest życie wg swoich zasad - które czasami są ściśle powiązane
            choćby z wyznaniem. I tu Ludzie mogą podjąć decyzję świadomie, jak i ze strachu
            przed napiętnowaniem - nie można wykluczyć ani jednej, ani drugiej motywacji:)

            > Nie zmienia mojej
            > ufnosci, poczucia spokoju i stabilizacji.

            Twojej - i ok, taki Twój wybór:) Tak, jak wybór dojrzałych zaobrączkowanych -
            weź to pod uwagę:)
            • eeela Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 13:01
              > I poleciałaś w to, o czym pisałam:) Czujesz się zagrożona zaobrączkowanymi?;)

              Nijak cie nie rozumiem i obawiam sie, ze dopuscilas sie grubej nadinterpretacji.
              Napisalam o popisywaniu sie przed swiatem swoim facetem - rzecz calkowicie
              naturalna zarowno dla kobiet, jak i mezczyzn. Jesli sie kochaja, to i nawzajem
              podziwiaja pod pewnymi wzgledami, sa z siebie nawzajem dumni. Calkiem naturalne
              jest, ze majac za partnera czlowieka inteligentnego, ciekawego, zabawnego,
              cieplego i sympatycznego, pysznie sie nieco przed swiatem, ze taki wlasnie
              czlowiek uznal mnie za warta zycia ze mna. I to dziala w obie strony. Przed
              rodzina i znajomymi nie potrzebuje pierscionka, zeby sie pysznic, bo wszyscy
              wiedza, ze 'moj ci on'. Ale w nowym otoczeniu zapewne cieszylaby mnie mozliwosc
              ostentacyjnego obnoszenia sie z namacalnym dowodem dzielenia zywota z owym
              wspanialym samcem, ktorego sobie upatrzylam ;-)

              Mowie - to babski kaprys, dziecinna chec obnoszenia sie z czyms. Gdybym
              mieszkala w Polsce, moze bym odczuwala presje spoleczna nieco intensywniej.
              Tutaj nie ma wiekszej roznicy w odbiorze, czy przedstawiasz swojego partnera
              jako partnera czy jako meza. Obydwie rzeczy sa traktowane na rowni, zarowno w
              obliczu prawa, jak i w powszechnym postrzeganiu.
              • zielonooka_bez_tyja Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 13:11
                Mowie - to babski kaprys, dziecinna chec obnoszenia sie z czyms. Gdybym
                > mieszkala w Polsce, moze bym odczuwala presje spoleczna nieco intensywniej.
                > Tutaj nie ma wiekszej roznicy w odbiorze, czy przedstawiasz swojego partnera
                > jako partnera czy jako meza. Obydwie rzeczy sa traktowane na rowni, zarowno w
                > obliczu prawa, jak i w powszechnym postrzeganiu.
                >
                >

                No i o tym własnie mówię:)) Rozumiesz tych, którzy 0 jak Ty - żyją bez
                papierka:) A Ci, którzy są zaobrączkowni... "(...) przed rodziną i znajomymi
                [nie] potrzebuje pierscionka, zeby sie pysznic, bo wszyscy
                wiedza, ze 'moj ci on'.". Skąd ten cynizm?:) A dlaczego odbirasz
                części "zaobrączkowanych" możliwośc właściwych motywacji, nie chęci paradowania
                z obrączkami (duża część ich nawet nie nosi przecież:))?:) Tak, jak Ty uważasz
                swój wybór za dojrzały - tak i Oni mogli podjąć dojrzałą decyzję, którą Ty
                sprowadzasz do cynicznych podsumowań, więc... ponawiam pytanie: Po co to
                robisz? Czujesz Nimi zagrożona, że spłaszczasz Ich sposób na Związek?:) Więc
                robisz to samo, co Małżonkowie, którzy cynicznie podsumowują Wolnozwiązkowców:)
                proste:)
                • eeela Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 13:20
                  Masz niesamowita tendencje do generalizowania czyichs intencji, Zielonooka ;-P
                  Przeciez ja caly czas pisze o sobie, nie o innych. Zadnym zaobraczkowanym
                  niczego nie odbieram ani sie ich nie obawiam. Tlumacze jeno, jak ja postrzegam
                  swoja wlasna chetke na pierscionek na palcu.
                  • zielonooka_bez_tyja Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 13:27
                    Cofnij się do swojej pierwszej odpowiedzi mi i zobacz, czy napisałsaś tam o
                    sobie, czy o Nich:)
                    Poza tym... pisanie "Mi obrączka do szczęścia potrzebna nie jest, bo czuję się
                    spełniona bez jej noszenia", a "mi obrączka potrzebna nie jest, by świecić nią
                    po oczach znajomym i rodzinie", to też jest różnica, nie uważasz?:) Napisałaś
                    tym samym nie "mi obrączka potrzebna nie jest", tylko "Im jest potrzebna do
                    tego, by nią świecić po...":) Pewne sprawy są dośc czytelne:)
                    • eeela Re: Ma być ślub i już!! 10.04.07, 13:46
                      To napisalam w swoim pierwszym poscie w tym watku:

                      "Dopoki osoby w konkubinacie traktuja sie nawzajem powaznie i rozumieja wzajemne
                      zobowiazania, nie potrzebuja rodzinnego spedu, kiecek i lakierkow, bo to zbedne
                      wydatki. Jezeli ktoras strona w konkubinacie czuje sie niepewna intencji
                      partnera, bedzie naciskac.

                      Pomijam przypadki, w ktorych poczucie koniecznosci zawarcia slubu jest kwestia
                      religii czy swiatopogladu.

                      Decyzja o mieszkaniu razem nie powinna byc podejmowana pochopniej niz decyzja o
                      slubie. Jedno i drugie jest rownie powazne, i rownie trudno rozwiazywalne."



                      pisanie "Mi obrączka do szczęścia potrzebna nie jest, bo czuję się
                      > spełniona bez jej noszenia", a "mi obrączka potrzebna nie jest, by świecić nią
                      > po oczach znajomym i rodzinie", to też jest różnica, nie uważasz?:) Napisałaś
                      > tym samym nie "mi obrączka potrzebna nie jest", tylko "Im jest potrzebna do
                      > tego, by nią świecić po...":) Pewne sprawy są dośc czytelne:)


                      Czytelne, jesli ktos ma zwyczaj dopatrywac sie wszedzie wokol siebie spiskow. Ja
                      pisze doslownie to, co mam na mysli, a nie to, co tobie sie wydaje, ze mam na mysli.
    • marysia08 Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 12:51
      1. Naiwność..., czy kobieta , która chce ustabilizować swoje życie jest naiwną ?
      2. Czy cos wumuszone jest "szczęsciem", jeśli nie chcesz związku ,a interesuje
      cie tylko zycie bez zobowiązan ,seks , wikt i opierunek , to mozna tu
      rozpatrzyć bywanie w agencjach towarzyskich , a nie zawracanie komus głowy.
      3. Slub , nigdy nie był i nie bedzie jakąś tam gwarancją na coś i kazdy o tym
      wie.
      4. Jeśli chcesz, tak bardzo ,zyc w konkubinacie i jesteś inteligentny i
      tolerancyjny to ,zaproponuj to, swojej partnerce - konkubinie w swoim domku , a
      nie zmuszaj ja ,do tego w jej domu , bo moze ją nie stac na utrzymanie ciebie a
      twoje skromne pieniazki nie satysakcjonuja ją , a moze jeszcze płacisz alimenty?
      5. Ta kobieta napweno idiotka nie jest.
      • silic Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 18:42
        > 1. Naiwność..., czy kobieta , która chce ustabilizować swoje życie jest naiwną

        Co zmienia ślub w sposób jaki nie można tego mieć bez ślubu ? Jaką stabilizaję
        daje ?

        > 3. Slub , nigdy nie był i nie bedzie jakąś tam gwarancją na coś i kazdy o tym
        > wie.
        Właśnie. Więc po co to wszystko ?
        • eeela Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 18:54
          Wiesz co, Silic? Mnie sie wydaje, ze czasami (podkreslam: czasami) jest to po
          prostu zadoscuczynienie ambicji kobiety, zeby czula sie ta jedyna wybrana.
          Poniewaz mezczyzni coraz czesciej boja sie ozenku, kobiety sa coraz bardziej
          dumne z tego, gdy okazuja sie tak zapierajace dech w piersiach, ze az facet dla
          nich zdecydowal sie na przelamanie wlasnych strachow. Jak juz napisalam wyzej:
          poniewaz widze, ze moj partner ma wzgledem mnie powazne zamiary, nie mysli o
          mnie w kategoriach tymczasowosci i doklada wszelkich staran, zeby bylo dobrze,
          do poczucia stabilizacji malzenstwo nie jest mi potrzebne. Ale przyznaje
          uczciwie, ze mile polechtaloby to moja dume i poczucie kobiecej wartosci, gdyby
          kiedys zdecydowal sie na ten karkolomny malzenski krok :-)
          • silic Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 19:14
            Próżność kobieca - to całkiem wiarygodny powód. Ślub jest takim
            zinstytucjalizowanym dowodem miłości, takie "jeśli mnie kochasz, to wejdź na to
            drzewo". :)
            Natomiast polemizowałbym bardzo z tym, że mężczyźni boją się ożenku. Prędziej
            nie chcą go, a to spora różnica. Ślub jest w większości przypadków niepotrzebną
            ekwilibrystyką. Przysięgę o wierności czy chęci życia razem można spokojnie
            złożyć sobie nawzajem w cztery oczy. Jak dla mnie jest to dużo bardziej wiążące.
            Jeśli ktoś nie chce dotrzymać takiej przysięgi to ślub nie pomoże.
            • eeela Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 19:46
              Boja sie czy nie chca - nie wiem. Pewnie niektorzy sie boja, a niektorzy tylko
              nie chca. Tez uwazam, ze przysiega pozostaje przysiega niezaleznie od tego,
              gdzie i w jakim towarzystwie ja skladamy. I tak, przyznaje - moje pragnienie
              posiadania obraczki jest wynikiem mojej kobiecej proznosci, niczego wiecej.
              Dlatego jestem w stanie przejsc nad brakiem obraczki do porzadku dziennego :-)
              • smutas27 Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 21:41
                Juz drugi raz nie zgadzam sie z Tobą.
                Na mnie nie działaja te wszystkie nowoczesne "filozofie".
                Oswiadczenie sie kobiecie jest elementem szacunku dla niej, zresztą dla siebie
                też.
                Oczywiscie nie mam nic przeciwko konkubinatom , ale tylko wówczas gdy są one
                wynikiem konieczności , lub trwaja z woli kobiety.
                Mam corke trzy lata starsza od Ciebie.Wiem , ze jestes osoba nadprzecietnie
                inteligentna, ale zbytnio wierzysz w siłe "nowych prądów".
                Tradycje nie upadają tak latwo.Nowe prądy tak.
                Pamietam hippisow lat 60 , tez wieszczyli koniec "mieszczanskiego" stylu zycia.
                A poźniej żenili sie , konczyli studia , zakładali garnitury itd.
                Ta Twoja tęsknota za obrączka jest wynikiem zaniechania ktorego dopuścił się,
                wobec Ciebie , Twoj partner.
                Masz ogromna lekkośc wypowiedzi , bez trudu "zbijesz" wszystkie moje argumenty,
                ale ta tęsknota bedzie w Tobie narastała az stanie sie pragnieniem dominującym.
                Czy nie obawiasz sie, że wtedy będzie juz za późno by je zrealizować, że nigdy
                nie bedziesz mogla zaspokoic tego pragnienia?
                Piszesz , że jestes ze wspaniałym menem , że jestes dumna z tego , że na Niego
                zasługujesz.Gratuluję dobrego samopoczucia , ale nie podzielam Twojego zachwytu.
                Sa pewne rzeczy ktore mężczyzna ma obowiązek zapewnic ukochanej kobiecie, Ty
                tego nie otrzymujesz.
                Wiem ,ze jestem stary głupi dziad , nie musisz tego pisać.
                Nawet w tej swojej ugrzecznionej formie.
                Co nie zmienia faktu , ze bardzo lubie czytac Twoje posty.

                • silic Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 22:29
                  > Oczywiscie nie mam nic przeciwko konkubinatom , ale tylko wówczas gdy są one
                  > wynikiem konieczności , lub trwaja z woli kobiety.

                  Rozumiem, że mężczyzna z powodu "naturalnego " prawa nie może mieć takiej ochoty
                  ?...
                  Jaki szacunek wyraża się przez oświadczyny ? Ja zawsze myślałem, że szacunek
                  dużo lepiej wyraża się przez życie bez kłamsta i po przez dotrzymywanie
                  obietnic. Cóż...

                  > Sa pewne rzeczy ktore mężczyzna ma obowiązek zapewnic ukochanej kobiecie,

                  Jak dobrze , że ja nic nie muszę. Zapewne nie czyni mnie to mężczyzną, ale jakby
                  to nowocześnie powiedzieć - "olewam" to.
                  Oświadczyny, ślub i podobne rzeczy to pochodna cywilizacji, kultury. Obecnie to
                  raczej niepotrzebny przeżytek. Jak go rozłożyć na czynniki to nie znajdzie się
                  tam wiele poza pokutującym przekonaniem, wpajanym zachowaniem i chęcią ogółu do
                  trzymania pozornych norm.
                • andreas3233 Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 23:39
                  smutas27 napisał:

                  >
                  > Na mnie nie działaja te wszystkie nowoczesne "filozofie".
                  To trudno, musimy to przebolec, jesli sie nie rozwijamy, to sie cofamy i nie
                  dotrzymujemy kroku rzeczywistosci - ale, czy jest to powod do dumy?
                  > Oswiadczenie sie kobiecie jest elementem szacunku dla niej, zresztą dla
                  siebie
                  > też.
                  Dokladnie - caly ten detal mozna swobodnie ominac, malo czemu on wlasciwie
                  sluzy, a jego geneza nie jest jasna.
                  > Oczywiscie nie mam nic przeciwko konkubinatom , ale tylko wówczas gdy są one
                  > wynikiem konieczności , lub trwaja z woli kobiety.
                  Skad takie ograniczenia? a jak sa obopolna zgoda, to juz sie nie zgadzasz? A
                  dlaczego niby? Pozostaw ludziom wolna wole.
                  > Wiem , ze jestes osoba nadprzecietnie
                  > inteligentna,
                  Mily gest! Ale....
                  ale zbytnio wierzysz w siłe "nowych prądów".
                  > Tradycje nie upadają tak latwo.Nowe prądy tak.
                  To zalezy, z ktorego punktu na to patrzymy; jak na razie prad <partnerstwa>,
                  wcale nie ma zamiaru upadac, wrecz przeciwnie jakby sie rozwijal, a co bedzie...
                  Moze pewne prady, nie sa tak trwale jak uswiecone tradycje, ale pozostawiaja
                  niezaprzeczalne slady, i sa motorem rozwoju.
                  > Pamietam hippisow lat 60 , tez wieszczyli koniec "mieszczanskiego" stylu
                  zycia.
                  > A poźniej żenili sie , konczyli studia , zakładali garnitury itd.
                  To jest zwykla generalizacja. Pamietaj, ze kilkadziesiat lat temu - swiat byl
                  zupelnie inny.
                  > Ta Twoja tęsknota za obrączka jest wynikiem zaniechania ktorego dopuścił się,
                  > wobec Ciebie , Twoj partner.
                  To jest wrozenie z fusow, a moze bylo zupelnie inaczej!
                  >
                  > ale ta tęsknota bedzie w Tobie narastała az stanie sie pragnieniem
                  dominującym.
                  A moze nie, moze jest calkiem niezle. Ja jakiej podstawie tak wnioskujesz?
                  > Czy nie obawiasz sie, że wtedy będzie juz za późno by je zrealizować, że
                  nigdy
                  > nie bedziesz mogla zaspokoic tego pragnienia?
                  Jesli to jest tylko pragnienie / dosc niedookreslone pojecie/ to moze nie jest
                  tak zle, na razie nic nie czytamy o POTRZEBIE.
                  > Piszesz , że jestes ze wspaniałym menem , że jestes dumna z tego , że na
                  Niego
                  > zasługujesz.Gratuluję dobrego samopoczucia , ale nie podzielam Twojego
                  zachwytu
                  Nie jestes w jej skorze, dobre samopoczucie - to juz jest cos do
                  pozazdroszczenia, nie musimy az byc nieustannie zachwyceni.
                  > .
                  > Sa pewne rzeczy ktore mężczyzna ma obowiązek zapewnic ukochanej kobiecie, Ty
                  > tego nie otrzymujesz.
                  Najbardziej zagmatwany fragment: zwiazek partnerski czy malzenski, to nie jest
                  obowiazek obrony RP, najlepiej jak zwiazek sie opiera na wspolnie uzgodnionych
                  zasadach, jesli wprowadzamy "obowiazki", to z czasem malo co nie
                  jest "obowiazkiem", i w koncu nie wiemy co jest obowiazkiem,co uzgodnieniem czy
                  dobra wola.
                  >
                  >
                  >
                  >
                • eeela Re: Ma być ślub i już!! 28.04.07, 13:12
                  > Wiem ,ze jestem stary głupi dziad , nie musisz tego pisać.
                  > Nawet w tej swojej ugrzecznionej formie.

                  O starym glupi dziadzie pisac nie zamierzalabym w formie zadnej, zapewniam :-)
                  Tylko teraz nie wiem - dyskutowac z postem, czy tez sugerujesz mi, ze w zasadzie
                  wcale tego nie oczekujesz, spodziewasz sie, co odpowiem, i lepiej nie marnowac
                  wytrzymalosci kodu zerojedynkowego oraz naszych klawiatur? ;-)

                  Czuje potrzebe powiedzenia jednego: nie przecze, ze w moich obraczkowych
                  zachciankach jest sporo kulturowych zalecialosci, glupota byloby przeczyc temu.
                  Ale znam faceta na tyle, ze wiem, ze jak cos mowi, cos obiecuje, to czyni to li
                  i jedynie wtedy, kiedy jest pewien siebie, swoich odczuc, swoich mozliwosci.
                  Przyrzeczenie dane mi w cztery oczy liczy sie dla mnie - i dla niego rowniez -
                  na rowni ze slubem. Nie zakladamy wspolnego domostwa na zasadzie 'bo tak
                  latwiej', 'bo tak taniej', 'a pozniej sie zobaczy co dalej'. Obiecalismy sobie
                  milosc, wiernosc, szacunek i staranie, aby to wszystko nigdy nie wygaslo. Mnie
                  naprawde wiecej nie potrzeba.
                  • smutas27 Re: Ma być ślub i już!! 28.04.07, 14:40
                    Dzieki za odpowiedz.
                    W zadnym wypadku nie poddaje w watpliwośc stałości uczuc Twojego partnera , ani
                    jego zdolności do odotrzymywania umów, ani nawet wpływu formalizacji zwiazku na
                    jego trwałość.
                    Nie znam na ten temat zadnych badan empirycznych.
                    Mnie chodzi o cos znacznie bardziej nieuchwytnego.
                    Piszesz , że ten kawałek papieru nie ma znaczenia.
                    Zgoda , ale dlaczego w takim razie go nie zapisać?
                    Przecież codziennie mozesz dostac kwiaty od kochanego człowieka ale jednak w
                    imieniny odbierasz je inaczej. Codziennie możesz dostac jakis drobiazg od mamy
                    ale tylko w wigilie łza kreci sie w oku na wspomnienie dzieciństwa.
                    To samo jest ze slubem.
                    To jest wartość sama w sobie w naszym kregu kulturowy i jeszcze dlugo tak
                    bedzie!
                    Dlaczego tak łatwo rezygnujesz z tej wartosci?
                    Ślub jest takim samym żródłem tkliwości jak imieniny , wigilia, choinka , czy
                    matura.Pozniej każdy z nas zdaje jeszcze kilkadziesiąt egzaminów, często
                    wazniejszych i trudniejszych , ale pamieta sie tylko maturę.
                    Wiem , ze młodzi widzą to inaczej, sam [wydaje sie tak niedawno ]byłem mlody.
                    Im czlowiek jest starszy tym trudniej mu znaleźc powod dla ktorego ma tkwic w
                    związku z inna osobą.
                    Kazdy pojedynczy powod wydaje sie niewystarczający.
                    Dopiero suma ich pozwala znieśc problemy.
                    Jednym z takich elementow tworzących "ciąg uodparniajacy "jest slub.
                    Jestem pewien , że kiedys wszyscy to zrozumiecie.
                    Jak ja bylem mlody tez byly wolne związki i jeszcze wcześniej tez.
                    Moja ciotka , majaca dzis 86 lat tez żyła w takim zwiazku , bez slubu , bez
                    dzieci , bez obowiązków.
                    Jest znana malarka , ale nie chciała bys zmierzyc sie z samotnoscia która gnebi
                    ja od 30 lat.
                    Mam nadzieje , ze Ciebie to nie spotka, lubie Cię.
                    • eeela Re: Ma być ślub i już!! 28.04.07, 14:53
                      > Dlaczego tak łatwo rezygnujesz z tej wartosci?
                      > Ślub jest takim samym żródłem tkliwości jak imieniny , wigilia, choinka , czy
                      > matura.

                      Ladne porownanie, i przemawiajace. Ale dopoki moj partner nie zapragnie miec
                      tego swieta, ja nic z tym nie zrobie. Nie zamierzam naciskac, marudzic, domagac
                      sie, bo nie odczuwam glebokiej potrzeby, i nie wiedze powodu, dla ktorego
                      nalezaloby wyciagac jakies potencjalne roznice zdan. Dopoki roznice zdan nie
                      sprawiaja problemu w zgodnym wspolzyciu, uwazam, ze nie ma po co ich ruszac.

                      Szczerze mowiac, to po prostu spodziewam sie, ze predzej czy pozniej facet mi to
                      zaproponuje, bo wie, ze odczulabym to jako komplement, uznanie i wlasnie
                      celebracje tego, co jest miedzy nami - ale jemu wszelkie decyzje przychodza
                      bardzo wolno (za to jak juz przyjda, mozna na nich polegac), i ja nie zamierzam
                      go ponaglac.
                      Dzieci sa w planach.
                      Mile to dla mnie, ze budze w Tobie sympatie, naprawde. I - nie wiem, czy to Cie
                      w jakikolwiek sposob uspokoi - gleboko wierze, ze nie spotka mnie taki los jaki
                      przypadl Twojej ciotce. Moze to wciaz mlodziencza naiwnosc, nie wiem. Ale jednak
                      swoje doswiadczenia juz mam i bazujac na nich widze wyraznie, ze napotkalam
                      czlowieka, ktoremu moge calkowicie zaufac, i nie boje sie przyszlosci.
                      • smutas27 Re: Ma być ślub i już!! 28.04.07, 15:00
                        Ciesze sie , że jakos tam , udalo nam sie osiągnąc pewna zgodność poglądow.
                        Życze powodzenia.
    • marysia08 Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 12:55
      5. Pierwsze słyszę , by ktoś był zmuszany do slubu, przeciez taki slub w
      swietle prawa jest niewazny.
    • lilivampire Re: Ma być ślub i już!! 27.04.07, 18:57
      ja z jednej strony bym chciala a z drugiej sie boje tego i chyba wole bez slubu;)
    • jszhc Re: Ma być ślub i już!! 28.04.07, 10:49
      Akurat moj poprzedni nazeczony to mnie zmuszal do slubu....no i nie jestemy juz
      razem.....a teraz to ja wywoluje mala presje, bo chce miec dziecko, zas moj
      partner, niby taki luzak, chce by wszytsko bylo pokoleji (slub, mieszkanie,
      dziecko- z tego wynika, ze to wy jestescie jakos bardziej zacofani;p), wiec
      zeby miec to dziecko bez oszustw (jestem daleko od stawiania kogos przez faktem
      dokonanym), musielibysmy wpier wziasc ten cholerny slub...wiec powiedzialm mu
      ostatnio, ze ma 2 lata na oswiadczenie sie;p (juz jestesmy 1 rok i 3 miesiace),
      bo nie bede rodzic jako staruszka;p.
    • tina73 Re: Ma być ślub i już!! 28.04.07, 12:34
      marzeniem kazdej młodej dziewczyny jest ślub w pięknej białej sukni z
      welonem :):) i ja tez taka bylam. wymarzylam sobie że wezmiemy ślub i do końca
      życia będziemy żyli szcześliwie :):) ale to bajka która nie znajduje
      odzwierciedlenia w rzeczywistości. my , kobiety po prostu tak bylyśmy
      wychowywane w wiekszosci. wpajano nam że ślub to piękna sprawa kojarzaca sie z
      dożywotnim szcześciem i piękną białą suknią z welonem. dzis po rozwodzie wiem
      jedno. małżeństwo niszczy związek. gdybym miala na tyle duzo szczescia ze udalo
      by mi sie znow z kims związac to tylko i wyłącznie w związku nieformalnym.
      • kamcia884 Re: Ma być ślub i już!! 15.05.07, 16:27
        A u mnie jest tak , ze on chce slubu , a ja nie chce.I nie chce tez
        konkubinatu, jest mi cudownie dobrze. Nie zrezygnuje ze swoich znajomosci ,
        kolezanek i co najwazniejsze rodziny.On chce slubu , bo boi sie samotnosci ,a
        mi jest w tym stanie cudownie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka