Dodaj do ulubionych

lepiej być rozwódką?

03.05.07, 13:32
z obserwacji własnych i po nagonce różnych "życzliwych" pt "jak w tym wieku
możesz nie mieć faceta/męża/dzieci?!?!?!" dochodzę do wniosku, ze faktycznie
w wieku 27 lat lepiej być rozwódką niż singielką czy - jak kto woli - starą
panną! przeżyłam przeróżne historie damsko-męskie, ale widzę, ze nie ma
tolerancji dla tłumaczenia, że po prostu nie wyszło, że nie było sensu się
męczyć albo ze najzwyczajniej w świecie skończyła mi się cierpliwość dla
wybryków lubego! Moje koleżanki, którym tak ok. 4 lat temu
zazdrościłam "wielkiej miłości" zwieńczonej bajkowym ślubem teraz są po lub w
trakcie rozwodu i toczą boje o dizecko. Ale dla takiej kobiety ma sie mnóstwo
ciepłych uczuć - że po przeżyciach, ze mąż-drań itp.,a dla samotnej po
przejsciach ma się tylko komentarz w rodzaju: nie starałaś się, nikt cię nie
chce. Czy naprawdę świadoma decyzja, ze sie nie chce w coś brnąć "bo się tyle
lat znacie" czy z innych jakże "sensownych" powodów musi być tak komentowana?
w czym singielka "bo tak wyszło" jest gorsza od rozwódki? tak mnie czasami to
zastanawia jak łatwo ludzie komentują, wydają sądy, jak łatwo im przychodzi
ocena czyjegoś zycia...
Obserwuj wątek
    • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 13:43
      Nie tłumacz się. To daje Ludziom poczucie prawa do oceniania Cię i komentowania
      Twojego życia. A przecież to... TWOJE!!! życie. Ucinaj temat krótko i
      zasadniczo. Nie agresywnie, ale tonem nieznoszącym sprzeciwu. Nie masz
      obowiązku Nikomu się spowiadać, a już tym bardziej tłumaczyć z własnych decyzji
      i wyborów.
      • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:01
        Masz wiele racji w tym co piszesz .
        Myslę , ze ta rożnica w traktowaniu rozwodki i "panny po przejściach " , jest
        spowodowana istnieniem katolickich stereotypów , gloryfikujących " świety
        zwiazek malżenski".
        Jeszcze wiele czasu uplynie nim to sie zmieni.
        • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:16
          Doszukiwałabym się tu jednak innego dna. W Człowieku tkwi jakiś paradoksalny
          strach przed tym, że Ktoś jest inny. Chcemy niejako dopasować Go do "ogólnie
          przyjętego wzorca", jeśli sami taki reprezentujemy. Stąd się bierze np. agresja
          w stosunku do gejów (bo przecież nic Nikomu nie robią, więc dlaczego Ludzie
          bywają wobec Nich agresywni??), mniejszości religijnych, itd. Tak, jakby można
          było się "zarazić" Ich odmiennością:) Poza tym, często Człowiek ma trudności ze
          zrozumieniem, że Ktoś może obierać inną drogę życiową, kierując się innymi
          motywacjami, bo... przecież MY WYBIERAMY DOBRZE, o czym jesteśmy wewnętrznie
          przekonani:) Więc cięzko nam przyjąć do zrozumienia, ze INACZEJ to INACZEJ, nie
          ŹLE:) Trzeba dojrzeć do rzeczywistej akceptacji skrajnie różnej postawy
          życiowej drugiego Człowieka. Zwłaszcza Osoby bliskiej - bo takie przecież z
          założenia powinny żyć podobnie do nas:) Najłatwiej przychodzi to chyba Osobom,
          które także nie "płyną z prądem" w życiu i swoich wyborach.

          Gdyby było tak, jak piszesz, to już raczej rozwodzące się małżeństwa byłyby
          szkalowane, bo... związek małżeński jest święty i nierozerwalny:)
          • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:27
            Mysle , ze wszystkie Twoje argumenty , spokojnie mieszczą się w pojeciu
            stereotypy katolickie.
            Wszystkie te leki od wiekow kreowane są przez hierahie katolicka.
            Natomiast ostatni akapit też się w tym mieści tylko troche od d... strony.
            Ten kto wziąl slub , to za niego ZAPLACIL ! Jest więc znacznie mniej obrzydliwy
            niz ten kto zyjąc na " kocia łapę" nie wsparł " potrzebujących" braci w
            Chrystusie.
            Ale to takie , moje luźne zdanie , to nie moja dziedzina .
            • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:30
              No się zapędziłeś:)) Tak, to mogą do płacącego podchodzić Kiecki, nie Rodzina:)
              Za dalekie odniesienie:)

              A co do wcześniejszego... to lęk pierwotny. Daleko wcześniej zakorzeniony w
              Człowieku, niż jakakolwiek religia, czy nawet kultura:)
              • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:41
                To "kiecki" , jak piszesz , ksztaltowaly , i jeszcze w duzym stopniu
                kształtuja, swiadomośc "owieczek".
                Zauważ, ze im niższy poziom intelektualny tym mniejsza sklonnośc do tolerancji.
                Jednoczesnie tak sie dziwnie składa , im niższy poziom intelektualny , danej
                grupy społecznej, tym silniejsza więz z , tak zwananą spoleczna nauka koscioła.
                Mnie te dwie reguły splataja się w mocny sznur , na ktorym łatwo powiesic
                niepokornych.
                Ale nie jestem " przywiązany" do tej teorii,a do tego , jestem stronniczy .
                Nie jestem wyznawcą KK.
                • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:48
                  Ja również nie. Być może nasze obserwacje nie są zbieżne, bo jestem dużo
                  młodsza i związek moich Znajomych - katolików z KK, jako tłocznią oleju
                  doktryny, jest prawie... żaden:) Więc trudno mi znaleźć obraz dla Twojej
                  teorii:)
        • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:17
          I nie dość, że gloryfikuje "świety związek małżeński", to jeszcze stawia kobiete
          niżej niż roztocza, co, naturalnie, jest usprawiedliwieniem przemocy w rodzinie.
          Gdyby nie katolicyzm, to raj byłby na ziemi.
          • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:20
            Gdyby KK brał pod uwagę Biblię - nie byłoby problemu. Ale Kiecki wolą ustawiać
            siebie ponad Bogiem, więc wprowadzają swoje prawa, krzywdząc Ludzi i wmawiając
            Im, ze "wola Boża".
            • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:30
              Kościól katolicki to jedno, kler, to drugie.

              Biblia nie ma nic wspólnego w postrzeganiu kobiety w społeczeństwie. Związek
              kobiety i mężczyzny nie jest wynalazkiem chrześcijaństwa. W okresie
              przedchrześcijańskim, jak i w kulurach wspólczesnych, z chrześcijaństwem
              niezwiązanych, niezależnie od kontynentu, kobieta łączyła się z mężczyzną.
              Kobieta samotna była/ jest kapłanką, kaleką, czarownicą. Nie widzę związku z
              tym, że kler stawia sie ponad Bogiem.

              • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:33
                Nie jestem biblista , ale jest tam kilka praw kobiety do uniewaznienia
                malzenstwa.
                kler pozbawił kobiety mozliwośc korzystania z tych praw.
                • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:37
                  Są tam prawa do separacji i do rozwodu - nawet nie unieważnienia. I to dla obu
                  Stron.
                  • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:44
                    Tak ale męzczyźni nauczyli sie korzystac z innych opcji , zreszta Oni nie sa
                    narażeni na odium.
                    'Zatajenie" tych praw uderza praktycznie tylko w kobiety.
              • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:34
                A ja nie wiążę KK z Chrześcijaństwem. Jak sama nazwa wskazuje - to mają być
                naśladowcy/kontynuatorzy drogi Chrystusa. Skoro On mówi w Biblii "jest rozwód",
                a Oni twierdzą "Nie ma rozwodu" - w którym miejscu są Jemu posłuszni?

                Odniosłam się do twojego postu. Biblia, to nie tylko NT. Opisuje czasy od
                powstania Świata, nie od roku zerowego. I jest w niej wiele nt. traktowania
                Kobiety, jak Człowieka, nie przypisywaniu Jej niższej rangi niż Mężczyźnie.
                • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:53
                  Jeśli sie nie mylę, autorka postu mówiła nie o dyskryminacji rozwódek, a
                  zadręczaniu panien przed trzydziestką. Jeden z komentatorów obarczył winą za to
                  stereotypy chrześcijańskie, które nie maja nic wspólnego z sytuacja. W tej
                  sytuacji nie rozumiem nawiązania do postawy funkcjonariuszy kościoła wobec
                  Biblii. Nie rozumiem, dlaczego belferskim tonem zwracasz mi uwagę na budowę,
                  zawartość i treść Biblii. Juz od IV wieku zarzucano Kościołowi, że
                  sprzeniewierzył sie zasadom Pisma. To nic nowego. "Czyste" Pismo jest lektura
                  wywrotową i jako takie właściwie nie istniało. Egzegeza jest wpisana w istotę
                  Biblii.
                  • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 15:00
                    Nie rozumiem, gdzie dostrzegłaś belferski ton:)

                    Powtórzę - odniosłam się do Twojego postu. Nie ja zaczęłam tu pisać cokolwiek
                    nt. religii i raju, który zapanowałby, gdyby...:)

                    Nieważne zresztą:) Do kłótni mi na pewno nie po drodze:) Pozdrawiam:)
          • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:29
            Nie było by raju!
            Grasowały by inne demony.
            • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:32
              Inne, ale nie tak trujące jak opium chrześcijaństwa
              • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:48
                Powiem wulgarnie;
                Wybór masz miedzy wdepnieciem w g.... albo w nasr.....ane!
                Nie znam systemu społecznego bez demonow.
                Problem jest w tym , że nie widzimy demonow innych kultur , bo nie zdajemy
                sobie sprawy z ich "mocy'.
                • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:58
                  To był sarkazm

                  Oczywiście, bo człowiekowi nie dogodzisz. Demonizowanie jednak religii w
                  państwie świeckim zakrawa na obłęd.
                  • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 15:03
                    Religia nigdy nie jest demonem, demonem jest kler i jego siła oddzialywania
                    [vide o. Rydzyk].
                    A o jakim to panstwie laickim mowimy?
                    Myslałem , ze mowimy o "tu i teraz"!
                    A tu na pewno nie ma państwa laickiego.
                    • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 15:31
                      Uważasz Polskę za państwo wyznaniowe? Hm, możliwe, tylko czemu jeszcze nie
                      palisz sie na stosie za obrazę funkcjonariuszy Państwowego Kościoła?

                      To było nawiązanie do Karola M. a jednocześnie sprowadzenie "religii" do funkcji
                      erminu granicznego.
                      Religia sama w sobie nie istnieje. Religia to ludzie. Winą obarczyć można tylko
                      człowieka, a nie abstrakt. Rozumiem, co masz na myśli.
                      • facettt drobna korekta :))) 03.05.07, 15:38
                        kakarakamuchen napisała:
                        > Religia sama w sobie nie istnieje. Religia to ludzie.
                        Winą obarczyć można tylko człowieka, a nie abstrakt.

                        Ja tez rozumiem co masz na mysli...
                        - naturalnie, ze winny jest zawsze czlowiek, a nie abstrakt.

                        Ale popelnilas blad logiczny i formalny.
                        Religia sama w sobie ISTNIEJE.
                        tak jak abstrakt (np. twierdzenie matematyczne) istnieje sam w sobie.
                        Inna sprawa, to wlasciwa / lub bledna/ jego interpretacja.
                        • kakarakamuchen Re: drobna korekta :))) 03.05.07, 15:55
                          Tak, mogłabym użyć "uniwersalia", powołać sie na nominalizm i... Wtedy tylko
                          można byłoby mi zarzucić zabawe z sofizmatami.
                          • facettt Re: drobna korekta :))) 03.05.07, 16:10
                            nikt Ci niczego nie zarzuca.

                            To byla, w moim mniemaniu, zypelnie drobna i zyczliwa korekta,
                            sluzaca zreszta bardziej innym czytelnikom, a nie Tobie, lub mnie.
                            • facettt dokonczenie: 03.05.07, 16:19
                              I jasniej, poniewaz my oboje oczwiscie sie rozumiemy,
                              ale czytelnicy mogli nie zrozumiec, o co mi chodzi...

                              Nominalizm - czyli kierunek filozoficzny zakladajacy, ze pojecia (abstrakty)
                              istnieja tylko w naszych umyslach, a poza nimi nie, jest raczej odosobniony.

                              Zdecydowana wiekszosc kierunkow uwaza, ze abstrakty (a wiec religie,
                              twierdzenia matematyczne itd...) istnieja same w sobie - niezaleznie od nas.

                              pozdraviam.
                              • zielonooka_bez_tyja Kolejny odcinek "jestem najmądrzejszy na Forum"... 03.05.07, 16:23
                                i chętnie rozkładam pawi ogon, jeśli ku temu zwietrzę okazję w postaci Rozmówcy
                                na odpowiednim poziomie... Oczywiście, nie mogę Go, ani Czytelników, pozostawić
                                z wątpliwościami co do faktu, że zawsze jestem choć stopień nad Nim:)))

                                ... żaden news:)))

                                Pa.
                            • kakarakamuchen Re: drobna korekta :))) 03.05.07, 16:23
                              czuję, że muszę posługiwać sie emotikonami, bo ciężko mnie zrozumieć.
                              Mylić się- rzecz ludzka, a mimo pewnych drobnych niedociągnięc na przecietnego
                              homo sapiens się łapię. O korekty pretensji nie mam. Wolałabym, oczywiście, by
                              służyły mnie (w końcu nawet za pierdz*nie w stołek cos mi sie należy), ale co
                              tam, niech czytelnik wie, żem ludzka pani i chętnie obdaruje go mozliwością
                              nauki na moich błędach.
                              Dziekuję za naciągnięcie niedociagnięć i obciągnięcie przeciągnięc.
                              • zielonooka_bez_tyja Co najmniej 3:0 dla Pani:)) Sorry, J .:))) 03.05.07, 16:25
                                :))))))))))))
                              • facettt Pawie Piorka cd... :))) 03.05.07, 16:29
                                Alez Ciebie, Mila Panno, niczego nie musze uczyc :)

                                Domyslilem, ze byla to z Twojej strony pewna niedokladnosc jezykowa,
                                a nie blad, czy brak wiedzy...

                                Poruszylem ten problem tylko dlatego, ze jestem przywiazany do faktu,
                                ze RELIGIE, jak kazdy Abstrakt, istnieja (raczej) obiektywnie.
                                Taki jest w kazdym razie poglad zdecydowanej wiekszosci braci f...

                                Pozdraviam i usmiechnij sie :)))
                                • kakarakamuchen Re: Pawie Piorka cd... :))) 03.05.07, 18:16
                                  Większość- fajna rzecz, ale uwarunkowania genetyczne niestety zmuszaja mnie do
                                  przejścia do parteru, na którym znajduje sie jednak mniejszośc. I tak fizyczność
                                  determinuje moją działalność umysłową. Co nie zmienia faktu, że jestem pełna
                                  wiary w siłę intelektu forumowiczów i dla ich, jak i swojej, wygody bede unikać
                                  porozumiewania sie definicjami.

                                  Uśmiecham się z natury :) A pozdrawiam z kurtuazji :)
                                  • facettt Re: Pawie Piorka cd... :))) 03.05.07, 19:05
                                    kakarakamuchen napisała:
                                    > Uśmiecham się z natury :) A pozdrawiam z kurtuazji :)

                                    wolalbym, by bylo odwrotnie, ale niech...

                                    PS. tytulowa ironia nie byla do Ciebie ...:)
                                    • kakarakamuchen Re: Pawie Piorka cd... :))) 04.05.07, 09:15
                                      Mogę odwrócić. Tyż dobrze zabrzmi.

                                      Ironju paniała. Że nie do mnie, też. Ja tam po cudze nie sięgam. Wystarcza mi
                                      dowcip moich narodzin :)

                                      Pozdrawiam
                      • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 15:58
                        Ja , po prostu , na forum staram sie pisac językiem " forumowym", gdy napada
                        mnie chęc na dyskusje "akademicke" , realizuję je gdzie indziej.
                        • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 18:07
                          Ależ ja nie dążę do dyskusji akademickich, tylko staram sie odeprzeć niezasadny
                          (zupełnie niepowiązany z tematem wątku) atak na fundament kultury Zachodu.

                          Języka forumowego musze sie nauczyć.
                          • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 18:13
                            Masz racje.
                            • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 18:21
                              Wrodzona skromność każe mi powiedzieć: wiem.
                              Pozdrawiam
            • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:35
              Twój optymizm mnie zniewala:))))
    • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:21
      Ani Twoja decyzja nie musi być komentowana, ani Ty nie musisz na komentarze
      reagować. Inna kwesti, że bolą, prawda? A dlaczego bierzesz je do serca?
      • ma_gala Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:39
        dlaczego biorę komentarze ludzi do serca? bo - tak jak napisałam - jestem
        singielką z przymusu! nie Z WYBORU!
        • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:40
          To nie ma nic wspólnego.
          • ma_gala Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:47
            * za szybko mi się wysłało* komentarze bolą, bo oczywiście, ze chciałabym żyć
            inaczej! ale nie zgadzam sie na bylejakość, tymczasowość czy jednostronne tylko
            i wyłącznie kompromisy! I z tego punktu widzenia - był i jest to mój wybór, ale
            nie singlostwo generalnie jako "filozofia życia". Staram się tym nie
            przejmować, ale czasami naprawdę trudno, gd dzień w dzień słyszy sie jakiś
            słodki komentarz! Uinanie dyskusji albo obracanie w zart już nie skutkuje
            niestety, poza tym pewne sytuacje w pracy zmusiły mnie do rozwiązań w stylu:
            pójście na imprezę firmową z kochankiem przyjacielem, kuzynem - ZEBY WRESZCIE
            MIEĆ ŚWIĘTY SPOKÓJ! Bo dla mnie to nie problem zeby bawić się sama...
            Co do Waszej rozwiniętej dyskusji o nierozerwalnej więzi małzeńskiej i
            postrzeganiu jej przez społeczeństwo katolickie - cięzko mi się wypowiedzieć,
            bo jestem zdeklarowaną ateistką. Dlatego też posiadanie męża samo w sobie nie
            jest dla mnie zadną wartością, natomiast partnera w celu budowania udanej
            relacji - jak najbardziej tak! Ale mogę na tzw. "kocią łapę" - nie mam
            ciśnienia, ze koniecznie muszę wyjść za mąż!
            • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:56
              Moja pierwsza wypowiedź nie była powiązaniem z dalszymi rozważaniami nt.
              naleciałości religijnych, kulturowych, czy antropologicznych... i myślę, że
              powinnaś złapać taki dystans, o którym tam pisałam, by nie wysłuchiwać tego, co
              ma do Ciebie raniący dopływ. Zdaję sobie sprawę, ze jest Ci ciężko chwilami -
              myślę, że np. dziś napisałas te słowa, bo mamy dni wolne, czas dla Rodziny,
              spotkania i... na nich zapewne powyższy temat poruszono, a Ty nie możesz się
              nawet oderwać od złych myśli przez pracę, czy banalne zakupy... tylko cisza,
              ich słowa, Twoje tęsknoty... Może nadinterpretuję, ale coś mi mówi, że tak
              mniej więcej jest...
              Nie martw się:) Głowa do góry i uśmiech:) Wiem, ze nie jest lekko, ale sam
              fakt, że chcesz nawiązać bliską relację i powaga, z jaką o tym myślisz,
              naprawdę dobrze rokuje na przyszłość - wierz mi. To banały, ale prawdziwe:) Nie
              zadręczaj się i nie poddawaj czarnym myślom, bo to nie przyciąga Ludzi - wręcz
              przeciwnie. Nie chowaj się w sobie, tylko okazuj radość życia - nawet, jeśli
              naprzekór wrednemu smutkowi:) Jeśli bezradnie się mu poddasz - nic się nie
              zmieni; trzeba trochę wysiłku do walki o siebie i przyszłych "Was":)
            • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 14:56
              Po pierwszec nie ma "jednostronnych kompromisow"!
              To moze być uległośc czy podporządkowanie ale nie kompromis.
              Po drugie to Twój wątek zawiera pewna sprzecznośc .W społeczenstwie w 95%
              katolickim , [lub w pierwszym pokoleniu , post katolickim] , wylamujesz się ze
              stereotypu a nastepnie dziwisz sie , ze stajesz się obiektem agresywnych
              komentarzy.
              Taka jest dola ' odmiencow", bez wzgledu na to czego ta odmiennośc dotyczy.
              • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 15:04
                Nie no, Mój Drogi:)) Teraz nieświdomie TY zaprezentowałeś uległość:)))

                Dziwić się należy wszystkiemu!!, co jest zwyczajnie głupie:)) Ba! Piętnować
                taką postawę (nie Ludzi! tylko postawę) :))

                I na pewno, jeśli już Kogokolwiek usprawiedliwiać, to Atakowanego ową głupotą,
                a nie Agresorów nią miotających:)
                • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 15:08
                  Ja jestem tylko obserwatorem.
                  nie staje po zadnej ze stron.
                  Myslalem , że mówimy o problemie .
                  Oczywiscie , ze osobiście stoje po stronie slabszego, ale to dla Niej nie ma
                  przeciez zadnego znaczenia praktycznego..
                  • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 15:14
                    Napisałam o Twoim "czemu się dziwisz...?", a dalej usprawiedliwienie dla
                    postawy moralistów od siedmiu boleści tym, ze katolicy:)) I - zauważ -
                    napisałam "nieświadomie", bo wiem, co na myśli miałeś, ale niekoniecznie tak to
                    brzmi;)) Zwłaszcza dla Niej, jeśli jest Jej teraz źle. To tak, jakbyś
                    powiedział "zaciśnij zęby i słuchaj z pokorą, bo Oni mają prawo tak mówić,
                    zmanipulowani przez doktryny":)
                    • smutas27 Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 16:02
                      Gdyby to mnie dotyczyło , odczytał bym to tak:
                      Oni mowią to co mowią dlatego , ze tkwia korzeniami w kulturze ktorej ja nie
                      akceptuje, dlatego mnie to nie dotyczy.
                      I " wolny" jestem.
                      • zielonooka_bez_tyja Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 16:07
                        Ale Ty jesteś Mężczyzną - dystans masz wszczepiony:) Atakowany Facet zawsze
                        stara się logicznie doprowadzić do upewnienia się "Oni nie mają racji/Ich
                        zdanie jest Ich zdaniem - moje moim". Kobieta, często, odwrotnie: "Skoro Oni
                        tak twierdzą, musi w tym coś być. W dodatku mają motywację działania niezależną
                        od Nich, więc to nie Ich wina. Muszę być wyrozumiała":)
        • kakarakamuchen Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 18:31
          i musisz żyć w społeczeństwie, które ocenia. rozumiem. i rozumiem różnicę między
          własna decyzja a tym, że okoliczności działaja przeciw nam.

          taka refleksja; ma pewnie jakiś cel. dziewczyna, która zwykle szła z duchem
          czasu, w kwestii stosunków damsko-męskich również, została panna z dzieckiem po
          kilku latach konkubinatu. I źle jej.

          pozdrawiam i nie radzę, tylko trzymam kciuki :)
    • facettt na ludzka glupote nie ma rady :))) 03.05.07, 15:03
      Istotnie, tak juz jest w polskim spoleczenstwie (sa takie, gdzie widzi sie
      to inaczej), ze ma zazwyczaj wiecej szacunku dla rozwodki, niz dla "starej
      Panny" ...

      Bo rozwodka, to wiadomo, normalna kobieta, tylko trafila na meza pijaka,
      albo zdrajce, albo niemote :)))

      A "stara Panna" - to musi jakas felerna... i nikt jej nie chce...

      W praktyce bywa najczesciej odwrotnie... do rozwodu dochodzi sie porzez
      niedostatek selekcji na wstepie, lub zaslepiona milosc (co na jedno wychodzi...)

      "Stara Panna" zas zostaje sie zazwyczaj nie tyle przez niedostatki urody,
      ile wlasnie przez krytycyzm i niechec rzucania sie na tkzw "geboka wode"...

      Co lepsze? - ja wybralbym to, co Ty...
      ale starsi ludzie powiadaja, ze tak czy tak - i tak kazdy wyladuje w koncu
      kiedys jedna noga w nocniku...
      pytanie tylko, ktora :)))

      pozdraviam i glowa do gory.
    • mahadeva Re: lepiej być rozwódką? 03.05.07, 18:15
      olej glupcow, ktorzy tak mowia
    • mikolaj74_12 Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego straszna 03.05.07, 21:02
      rzecz -leniwym starym kawalerem- Teraz sacze piwo i zapatruje sie w monitor.
      • facettt Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 21:17
        wspaniala rzecz...
        nie pytam o kobiety...
        ale dziecia... wlasne... chcialbys kiedys dogladac i po glowce poglaskac?
        • mahadeva Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 21:25
          lenistwo jest przyjemniejsze :)
          • facettt Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 21:28
            a Milosc kosztuje...
            nie kazdego na nia stac...

            bez pomocy Panstwa
            lub przymusu bezposredniego ...

            sie nie obejdzie :)))
            • mahadeva Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 21:30
              wiekszosc osob wybiera zwiazek niz lenistwo :)
              to widac wokol :)
              • mikolaj74_12 Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 21:50
                mahadeva napisała:

                > wiekszosc osob wybiera zwiazek niz lenistwo :)
                > to widac wokol :)
                W pewnym wieku to sie nie chce juz niczego .
                Cieply kocyk , wykastrowany kocur( a co ma mieć lepiej odemnie)łażacy po
                mieszkaniu . sam miód
                • mahadeva Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 21:54
                  bez przesady :) nie jestes stary :)
                  ale wybor mamy zawsze :)
                • facettt zobacz , Deva, co Cie czeka :))) 03.05.07, 21:54
                  mikolaj74_12 napisał:
                  > Cieply kocyk , wykastrowany kocur( a co ma mieć lepiej odemnie)
                  łażacy po mieszkaniu . sam miód


                  radze przemyslec strategie :)
                  • mahadeva Re: zobacz , Deva, co Cie czeka :))) 03.05.07, 21:59
                    ale w zwiazku jest tak samo :) tylko, ze nie mozna robic wszystkiego, na co sie
                    ma ochote :)
                    jakis obcy gosc obok tez owiniety w kocyk we wspolnym domu :) jeszcze zalezy na
                    kogo sie trafi, ale to nigdy nie wiadomo :)
                  • mikolaj74_12 Re: zobacz , Deva, co Cie czeka :))) 03.05.07, 22:02
                    Nie strasz kobiety.
                    • mahadeva Re: zobacz , Deva, co Cie czeka :))) 03.05.07, 22:05
                      no wlasnie minus jest taki jak napsialam ponizej, ze jakos motywacja spada :)
                      • mikolaj74_12 Re: zobacz , Deva, co Cie czeka :))) 03.05.07, 22:13
                        Mi to motywacja opadla , sory spadła strasznie po 30 . nie wiem czego , no ale
                        tak jest. Lenistwo , błogie lenistwo .
                • mahadeva Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 21:57
                  ale masz racje :) mi tez sie nie chce :) ciesze sie, ze jestem stara panna i
                  moge wreszcie sie lenic :) i robic, co chce :)
                  • mikolaj74_12 Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 22:00
                    Wszystko ma swoje wady i zalety .Kwestia podejscia do danej sytuacji :).
                    Chociaz nikomu nie polecam :)
                    • mahadeva Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 22:04
                      ja po prostu nie potrafie, nie daje rady ;) zreszta nikt mnie nie chce :)
                      z drugiej strony, gdy jestem sama, to coraz mniej widze sensu w tym wszystkim,
                      pracowac mi sie nei chce itd... dlatego sie zakochalam i teraz postaram sie
                      goscia zdobyc :)
                      • mikolaj74_12 Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 22:10
                        Jak się zakochałaś :))). To jak najbardziej powinnaś goscia zdobyć:))). Trochę
                        jestem zazdrosny no ale :) . Musze kotkowi dac jeść bo mruczy strasznie .o
                        • mahadeva Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 22:13
                          ja mam dwa :) pozostaly mi po bylym, bo on chcial, zebym miala...
                          niby sie zakochalam, ale az tak bardzo mi nie zalezy ;)
                          • mikolaj74_12 Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 22:19
                            Jak kobieta sie zakocha to jej bardzo zależy . Przynajmniej moje kolezanki tak
                            mówią (z pracy).
                        • mahadeva Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 22:19
                          to jedyny pomysl na ciekawe zajecie :) chociaz za bardzo mi sie nie chce :)
                          • facettt sa ciekawsze... 03.05.07, 22:23
                            mahadeva napisała:
                            to jedyny pomysl na ciekawe zajecie :)


                            nie uprawiam jednak publicznie demoralizacji :)))

                            buenas noches.
                            • mahadeva Re: sa ciekawsze... 03.05.07, 22:28
                              pa :)
                          • mikolaj74_12 Re: Ja mam 33 lata jestem kawalerem i do tego str 03.05.07, 22:25
                            Mi to sie nic nie chce . Zaraz pozbieram zabawki i ide spać , acha kota
                            pogłaskam .
                            • mikolaj74_12 Dobrych i słodkich snów. 03.05.07, 22:27
                              na razicho .
                              • mahadeva Re: Dobrych i słodkich snów. 03.05.07, 22:29
                                pa :)
                                jakby co pisz na priva :)
    • menk.a Re: lepiej być rozwódką? 04.05.07, 09:23
      :DDDD parę miesięcy temu na weselu mój wujek, ojciec panny młodej (dziewczyna
      ma 20lat), lekko otumaniony alkoholem, machnąwszy zrezygnowany ręką powiedział
      mi 'ty już za mąż nie wyjdziesz! za stara jesteś!' i tym samym pogrzebał moje
      płonne nadzieje na zamążpójście. Nawet welonu nie złapałam :(
      No stara panna jestem jak nic ;))))
      • maly.jasio Lepiej być wzwódką? 04.05.07, 10:27
        menk.a napisała:
        No stara panna jestem, jak nic ;))))

        Wujek jest wyraznie wczorajszy.

        Idealny material na Kochanke jestes,
        w koncu liczy sie jakosc, a nie status :)))
        • menk.a Re: Lepiej być wzwódką? 04.05.07, 10:29
          co do jakości, to niestety żadnego papieru potwierdzającego moje standardy iso
          nie przedstawię;)
          • maly.jasio Re: Lepiej być wzwódką? 04.05.07, 10:35
            nie chce tu czynic kryptoreklamy, ale znam sie nieco na wystawianiu
            ocen i dokumentow.

            w razie potrzeby, chetnie pomoge :)))
            • maly.jasio PS. 04.05.07, 10:37
              Zapomnialem nieskromnie dodac, ze dyplom "ISO Manager" posiadam :)))
    • mike2005 Re: lepiej być rozwódką? 04.05.07, 19:50
      ma_gala napisała:

      > Moje koleżanki, którym tak ok. 4 lat temu
      > zazdrościłam "wielkiej miłości" zwieńczonej bajkowym ślubem teraz są po lub w
      > trakcie rozwodu i toczą boje o dizecko.

      Też mam takich znajomych (płci obojga), którzy się zbyt pochopnie pochajtali, a
      teraz są po rozwodzie albo w trakcie i zazdroszczą mi, że nie mam takich
      problemów. Do wszystkiego trzeba dojrzeć.
    • tina73 Re: lepiej być rozwódką? 04.05.07, 19:59
      osobiście mam kilka koleżanek singielek które są pannami mającymi po 34-36 lat.
      ja jestem oczywiscie rozwódką. nigdy nie mialam takiego podejscia do nich o
      jakim piszesz. myślę że czasami ludzie ze zwyklej chęci dogryzienia komuś tak
      twierdzą, gdyż moim zdaniem te kobiety wykazaly sie większą dozą rozumu niż ja
      wychodząc za mąż. jedyne czego mi u nich szkoda to tego że dziewczyny niestety
      nie mają dzieci , i im samym juz to doskwiera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka