silic
14.08.07, 01:01
Zanim zadam pytanie z tytułu - opis sytuacji.
Noc, pora imprezowa. Jakiś czynny punkt z czymś do zjedzenia, napicia się itd.
Kolejka spragnionych, spokojnie czekających na obsłużenie. Przed Ciebie (jakże
by inaczej ) ładuje się bezceremonialnie gość i ewidentnie chce zostać
obsłużony. Na słowa "kolejka jest tam" odpowiada równie kulturalnie "chcesz w
ryj ?". I teraz przechodzę do sedna: potraktować go jak powietrze kątem oka
sprawdzając czy atakuje; powiedzieć mu taktownie "spier..."; odpuścić ?
W pierwszym przypadku ignorowanie go spowoduje wzrost napięcia i zapewne
przejście do starcia. Przypadek drugi prowadzi do niego szybszą drogą. Minusy
takich rozwiązań: nie wiadomo czy koleś jest sam, może się go załatwi a może
nie, bez wymiany ciosów się nie obejdzie (nie jesteśmy Cyganem ze Snatch'a ;))
a na drugi dzień praca i z ślady bójki słabo pasują do koszuli z krawatem -
szczególnie jak klient siedzi po drugiej stronie, zdecydowanie nie zjemy
niczego, gość może mieć w kieszeni coś więcej niż portfel i możemy wrócić bez
oka, zębów czy też wątroby. Plusy: Nie daliśmy gnojowi satysfakcji, może nawet
dostał bonus jak leżał, stanęło na naszym, obserwujące zajście kobiety są nasze;).
W przypadku trzecim pozwalamy chamowi na wciśnięcie się przed nas. Plusy:
wracamy cali i bez śladów zderzenia z czołgiem, nic nie wystaje z pleców,
spokojnie jemy/pijemy co chcieliśmy. Minusy: nie stanęliśmy na ubitej ziemi;
cała ewolucja, wojny przodków i litry adrenaliny poszły na marne, nie mamy
skalpu wroga; na dumie pojawia się rysa i postanowienie,że następnym razem to
do krwi ostatniej...
Więc walnąć w ryj czy nie ?...