Dodaj do ulubionych

Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę????

IP: *.pro-futuro.com 18.07.01, 09:50
Jestem ciekawa czy w Polsce zdarza się, że mężczyzna jest przez jakiś czas (lub
stale) na utrzymaniu swojej partnerki. Jak to jest? Czy dla faceta nie jest to
ujma??? Czy mężczyzna może znieść coś takiego na dłuższą metę?
Wydzielanie "kieszonkowego" dla męża - to musi być strasznie krępujące dla obu
stron!

Napiszcie proszę!!! Czy byliście w takiej sytuacji!
Obserwuj wątek
    • Gość: konto Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: 194.202.164.* 18.07.01, 10:37
      Wprawdzie nie jestem w takiej sytuacji ale wydaje mi sie ze to co napisalas to
      chyba nie dokladnie tak..... tz... jezeli chodzi o "wydzielanie
      kieszonkowego".. bo przeciez mamy wspolne konto i poprostu sa to nasze
      pieniadze i jezeli moja zona by zarabila wiecej to szczesc boze... ale nie
      zmienia faktu ze pieniadze sa nadal wspolne i nikt nikomu nic nie wydziela..
      kazdy poprostu wydaje wedlug budzetu domowego raczej niz budzetu swojego...
      chyba jest to jeden w wielu powodow zeby byc razem tz. budowac "cos" razem...

      poz

      konto
      • Gość: KIZImizi Wspólne konto???? IP: *.pro-futuro.com 18.07.01, 12:46
        Gość portalu: konto napisał(a):

        > Wprawdzie nie jestem w takiej sytuacji ale wydaje mi sie ze to co napisalas to
        > chyba nie dokladnie tak..... tz... jezeli chodzi o "wydzielanie
        > kieszonkowego".. bo przeciez mamy wspolne konto i poprostu sa to nasze
        > pieniadze i jezeli moja zona by zarabila wiecej to szczesc boze
        ----------------------------------------------
        Czy to znaczy, że jak ona zarabia więcej to i daje więcej do domowego budżetu?
        Poza tym nie każda para ma wspólne konto!
        Uważam, że jeśli kobieta zarabia więcej to tę różnicę powinna zachować dla
        siebie, na własne potrzeby!
        Czyż nie???
        • Gość: konto Re: Wspólne konto???? IP: 194.202.164.* 18.07.01, 12:56
          oczywiscie sa rozne formy organizacji malzenstwa (i wszystkie dobre - kwestia
          dogadania sie)

          Zycie jest dlugie i plata rozne figle czyli moga byc momenty ze maz zarabia
          wiecej (podejrzewam ze tych momentow jest przecietnie o wiele wiecej) albo
          odwrotnie ... W obydwu przypadkach sa to pieniadze wspolne (przynajmniej u
          mnie) - oczywiscie nie rozmawiamu tutaj o drobnych kieszonkowych ale o budzecie
          domowym. Nie wyobrazam sobie np sytuacji gdzie np. teraz zarabiam o wiele
          wiecej od mojej zony, i zebym wkladal do budzetu domowego rownowartosc jej
          zarobkow ... to nie jest malzenstwo to jest "spolka z ograniczona
          odpowiedzialnoscia" Pieniadze ktore zarabiamy jako rodzina sa dokladnie takimi
          pieniedzmi - rodzinnymi...

          poz

          konto
          • Gość: krecha Re: Wspólne konto???? IP: *.hwr.arizona.edu 19.07.01, 03:59
            Zgadzam sie z "konto". Do domowego budzetu wklada sie WSZYSTKIE zarobione pieniadze,
            niezaleznie od tego kto ile zarabia. Jedynym pytaniem jest: jak je wydawac? Tzn. ile, kto, na co,
            itp. To jest kwestia pewnej odpowiedzialnosci (czy moze doroslosci).

        • Gość: Tol KIZImizi ma rację IP: 217.8.166.* 27.08.01, 10:57
          Gość portalu: KIZImizi napisał(a):

          > Uważam, że jeśli kobieta zarabia więcej to tę różnicę powinna zachować dla
          > siebie, na własne potrzeby!
          > Czyż nie???


          Masz absolutną rację. Podobnie jeśli mężczyzna zarabia więcej, to różnicę
          powinien zachować dla siebie. Mamy wszak rónouprawnienie.
          Dlatego ja, zarabiając krocie opływam w luksusy, a moja żona, która jest
          bibliotekarką, chodzi w łachmanach i używa perfum z kiosku na rogu.
          Myślę, że podoba Ci się to rozwiązanie, przeciez jest zgodne z Twoim punktem
          widzenia, nieprawdaż?
        • Gość: Mar Babskie rozumowanie IP: 213.25.197.* 28.09.01, 07:06

          > Uważam, że jeśli kobieta zarabia więcej to tę różnicę powinna zachować dla
          > siebie, na własne potrzeby!
          > Czyż nie???

          No to może jeszcze podzielić lodówkę na pół (albo i nie na pół) i większa połowa
          będzie dla żony, a mniejsza dla męża.

          A jak chłop zarabia więcej to też powinien babie wydzielać kasę żeby nie zdechła
          z głodu, a resztę zachować dla siebie?

          W sprawach damsko męskich i małżeńskich wogóle nie ma słowa "powinien". Najlepiej
          kiedy kazda para robi tak jak jej wygodnie - a jak się nie mogą dogadać w tej
          sprawie to najlepiej się rozwieść.

          Ja bym bardzo chciał, żeby mnie baba utrzymywała. Mogłaby być nawet brzydka -
          byle dobrze zarabiała albo miała bogatych rodziców. Uważam, że opinia jakoby
          każdy sam miał dochodzić do dobrobytu jest prymitywna i proletariacka.
    • Gość: ania Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: 10.10.130.* / *.unregistered.formus.pl 18.07.01, 14:44
      zarabiam dwa razy wiecej niz moj facet, w tej chwili juz sie chyba do tego
      przyzwyczail, ale poczatkowo trudno mu bylo to zniesc. staram sie mu po prostu
      tego nie dawac do zrozumienia, i szczerz mowiac - dla naszego lepszego
      samopoczucia - moglo by byc odwrotnie.
      • Gość: KIZImizi Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: *.pro-futuro.com 18.07.01, 15:50
        >zarabiam dwa razy wiecej niz moj facet,
        ------------------------

        Jak do tego doszło?
        Czy nie kłócicie się nigdy z powodów finansowych???
        Napisz czy w związku z tym, że jako kobieta zarabiasz więcej, to też więcej
        wnosisz do domowego budżetu, czy też odkładasz na swoją lokatę, na swoje
        wydatki???



        • Gość: Janek Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.01, 01:24
          Jeśli jedna ze stron zarabia więcej, to u drugiej może pojawić się dyskomfort
          psychiczny proporcjonalny do ambicji jakie ma. Mężczyznom trudniej się pogodzić
          z tym, że kobieta może zarabiać więcej bo to jeszcze novum. Po prostu
          funkcjonuje stereotyp, że to mężczyzna powienien utrzymać dom.
          • Gość: kac i jest w tym trochę racji IP: *.*.*.* 19.07.01, 09:22
            natura tak przygotowała samca, żeby mógł ciężko pracować,
            a kobietę - żeby mogła rodzić dzieci. Z tego punktu nie wyobrażam sobie, żeby
            kobieta miała rodzić, wychowywać, prać, gotować i jeszcze zapier... w pracy.
            • Gość: Bona Re: i jest w tym trochę racji IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.08.01, 22:13
              Co Ty opowiadasz????????
              • Gość: Bona Re: i jest w tym trochę racji IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.08.01, 22:33
                Jak już ochłonęłam ze zdumienia, to zapytam jeszcze raz, ale dokładniej : jakie
                Ty widzisz kobiety wokół siebie? Przecież większość rodzi,wychowuje dzieci,
                pierze, sprząta, gotuje i jeszce zap... w pracy najemnej, lub we własnej
                firmie. Nie widzisz tego? Może dlatego, że wbrew pozorom kobiety tak się nad
                sobą nie użalają jak faceci, którzy pogrzebanie przy samochodzie lub
                wyniesienie śmieci poza pracą traktują jak dopust boży? W takiej sytuacji
                większe zarobki żony podważają przedmiot lamentu! I to jest problem
                największy.Dlatego kobiety zarabiają proporcjonalnie mniej za tę samą pracę i
                kwalifikacje (znam z doświadczenia! dlatego mam własną działalność gosp.)
                Wracając do meritum - jestem w o tyle dobrej sytuacji, że z moim partnerem
                wspomagamy się wzajemnie, chociaż nie pozostajemy w tzw. wspólnym gospodarstwie
                domowym. Raz jemu się wiedzie lepiej, raz mnie. Ale nigdy nie pomyśleliśmy
                nawet o tym, żeby komukolwiek miało to przynieść ujmę i nigdy nie liczyliśmy,
                kto dał więcej. Nie takie pierdoły są w naszym związku najważniejsze. Nawet
                wtedy, gdy oboje mamy trudne okresy.
                • Gość: M. Re: Kobieta to nie służąca!!!! IP: *.ibngr.edu.pl 26.10.01, 11:56
                  Nie znam kobiet, kotre rodza, wychowuja, piora,
                  sprzataja, gotuja i pracuja. Znam rodziny gdzie
                  kobieta rodzi dziecko, ale oboje sprzataja, kazdy
                  pierze swoje ciuchy i prasuje, oboje wychowuja
                  dziecko, je sie na miescie i wszystko jest pol na
                  pol!!!
                  To ze facet siedzi z gazeta, a kobieta robi wszystko
                  to MARZENIA naiwnych mezczyzn:)
        • Gość: ania Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: 10.10.130.* / *.unregistered.formus.pl 19.07.01, 10:22
          Gość portalu: KIZImizi napisał(a):

          > >zarabiam dwa razy wiecej niz moj facet,
          > ------------------------
          >
          > Jak do tego doszło?
          > Czy nie kłócicie się nigdy z powodów finansowych???
          > Napisz czy w związku z tym, że jako kobieta zarabiasz więcej, to też więcej
          > wnosisz do domowego budżetu, czy też odkładasz na swoją lokatę, na swoje
          > wydatki???
          >
          mam lepiej platny zawod, odkad jestesmy razem (2 lata), zawsze zarabialam wiecej.
          nie odkladam na swoja lokate, po prostu splacam kredyt mieszkaniowy.

          nigdy nie doszlo mmiedzy nami do sprzeczek z powodow finansowych. Mialam jednak
          wrazenie, ze jemu troche na poczatku przeszkadzalo to, ze zarabiam wiecej. teraz
          nie ma zadnego problemu. czesciej palce za kino:)))

          • Gość: KIZImizi To znaczy, że nikt nie więcej ma tego problemu? IP: *.pro-futuro.com 07.08.01, 12:26
            • Gość: mycha Re: To znaczy, że nikt nie więcej ma tego problemu? IP: *.acn.waw.pl 07.08.01, 16:00
              ja mam problem ale z nim sie pogodzilam - wyjscie 1 z 2-ch (drugie zmienic
              zawod)
              wkurza mnie to ze zarabiam 1/4 tego co moj maz chociaz mamy wspolny budzet
              domowy i nie rywalizujemy ze soba - chyba nie o to chodzi w zwiazku

              trudno czasami kobieta pracujaca jest na utrzymaniu meza a czasem
              odwrotnie - dobrze ze jest za co pooplacac rachunki
              • Gość: KIZImizi Mnie chodziło o kobietę utrzymującą faceta, a nie na odwrót!!!!!!!! IP: *.pro-futuro.com 08.08.01, 17:56
    • Gość: Sumo Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 26.08.01, 21:40
      Zaspokoję Twoją ciekawość i powiem że obecnie jestem prawie takim facetem. Masz
      słuszność jest to przykre i prawdopodobnie niezbyt męskie. Niestety takie są
      czasy i proszę uwierz że nie moja to wina. Ponieważ mam świadomość sytuacji
      staram się wyręczać moją partnerkę we wszelkich czynnościach,pracach w ten
      sposób doceniając fakt jej zaangażowania. Ona to w pełni akceptuje i wręcz jest
      z tej sytuacji bardzo zadowolona ponieważ kiedy wraca z pracy w zasadzie może
      spokojnie odpocząć i możemy wreszcie porozmawiać. Nie czuje się w jakikolwiek
      sposób wykorzystywana wręcz przeciwnie.Nareszcie ma dopilnowane
      dzieci,dom,ogród i bardzo wiele spraw pozostałych.Jedną z nich jest ugotowany
      obiad {gotuję znakomicie}przygotowana kolacja jak również przygotowanych bardzo
      wiele spraw na dzień następny i kolejne. Czy dlatego mam czuć się żle że mojej
      ukochanej kobiecie staram się zastąpić gosposię na wszelkie możliwe sposoby.
      Fakt nie zarabiam ale sama wiesz ile warta jest praca wykonywana w domu i jak
      bardzo dużo zabiera czasu.nie czuję się w ten sposób dyskryminowany jestem
      jedną z ofiar tej wspaniałej polskiej rzeczywistośći i wielkiej DEMOKRACJI.
      Najważniejsze jest w tym wszystkim nie to kto zarabia lecz aby sprawy miały się
      dobrze ONA zaś czuła się kobietą a ja mężczyzną kiedy jesteśmy razem.
      Moja dziewczyna wie że chciałbym normalnie pracować być prawdziwym menem,wie
      także że bycie menem nie zastąpi jej tego co ma, czyli gosposi, rzemieślnika,
      fachowca,i swojego faceta na którego może liczyć kiedy pracuje. Zapewniam Cię
      że w tej sytuacji pracuje spokojniej i jak twierdzi do domu wraca
      chętnie,spokojna o to co w nim zastanie.Zastaje porządek,ład,i to czego jak
      twierdzi nigdy się nie spodziewała mieć.Coś na ten temat wie ponieważ jej
      pierwszy mąż pomimo że pracował nigdy jej niczym nie zdziwił jak również nie
      zaskoczył.Wiesz-to prawdziwa przyjemność móc być tak potrzebnym kobiecie i to
      mobilizuje mnie do jeszcze większej ilości sprawianych jej przyjemności.
      Najważniejsze jednak jest silne uczucie które nami kieruje i ogromna potrzeba
      siebie nawzajem.Reszta jest tylko tłem.
      • Gość: kot do Sumo IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.08.01, 11:19
        Twoja postawa jest godna podziwu, trzeba mieć charakter żeby zaakceptować tą
        sytuację,którą mamy dzięki naszym politykom.
      • Gość: female Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: 190.1.2.* 21.09.01, 12:01
        DO SUMO

        to milo, ze ktos zwrocil uwage na to, ze 'kury domowe' jak przyjelo sie nazywac
        kobiety PRACUJACE W DOMU, jednak pracuja.

        Niejeden socjalistyczny ekonomista proponowal obliczenie pracy kobiet w domu
        (pranie, sprzatanie, zajecie sie dzieckiem, gotowanie - w zamian za - pralnie,
        sprzataczke, przedszkole restauracje) i wlaczenie tej pracy do PKB )produkt
        krajowy brutto), ale meksi swiat uznal to za dowcip. Smutne to a nie dowcipne.
    • Gość: female Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: 190.1.2.* 21.09.01, 11:57
      Jestem w takiej sytuacji, pytasz raczej mezczyzn jak sie z tym czuja, ale ja Ci
      powiem jak czuje sie kobieta...

      Nie bylo by nic zlego w takim zwiazku gdzie to kobieta oplaca rachunki i placi
      za zakupy, rozrywki, wakacje, gdyby przychodzac do domu nie potykala sie o
      ubrania na ziemi, sterte niepozmywanych naczyn, nieposcielonego lozka, gdyby
      nie slyszla ze jets jakos tak brudno...
      Wtedy czuje sie jak .... sam sobie odpowiedz jak.
      • Gość: Mała Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 21.09.01, 23:15
        Dziewczyno - poczytaj co napisał SUMO,ewentualnie zapytaj faceta jak on to robi
        wtedy jeżeli masz podobny problem w domu wyciągniesz właściwe wnioski.
        Ja tego gościa podziwiam i wierze że on taki naprawdę jest jak to opisał.
    • Gość: ANDRZEJ Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: *.pekao.com.pl 28.09.01, 08:48
      ja chciałbym być utrzymywany !!!!!!!! czekam na propozycje
      ja 30lat 176cm, ciemny blondyn, wyższe wykształcenie
      • Gość: Kaśka Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany Kaśka do Andrzeja IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 14.10.01, 21:34
        Napisz dupku co potrafisz.Ja też mam wyzsze podwójne medyczne.
        Jeżeli potrafisz choć część tego o czym pisze gość o ksywie Papas to OK.
        Znam przystojniejszych więc na to mnie nie weżmiesz.
        Wogóle nie powinieneś palancie zabierać głosu w poważnych sprawach o których
        nic nie wiesz. Oferty to nie ta część forum.
      • Gość: dina Re: Czy ktoś z WAS jest utrzymywany przez swoją partnerkę/żonę???? IP: 195.116.167.* 26.10.01, 14:24
        Niestety , kolego , jesteś za niski. Mój utrzymanek powinien mierzyć minimum
        190 cm wzrostu.Powinien jeszcze byc świetny w łóżku, dobrze gotować ( preferuję
        kuchnie azjatycką), czytać książki i inne takie w celu zabawienia mnie równiez
        intelektualnie.No i subtelne poczucie humoru....Mile widziani ogniści, czarni
        bruneci w typie południowym.
        jako bonus dla zasłużonego - egzotyczne podróże.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka