aga-st
12.11.07, 13:33
Mam kolegę oboje chcemy utrzymywać ze sobą kontakt, jednak z mojej strony to
"chcenie" jest większe. Darzę go troszkę większym uczuciem, niż tylko
lubienie. On mnie zapewne też, ale póki nie będzie wiedział, że zależy mu w
1000% na stworzenie czegoś trwałego, nie chce się zbliżać. Szanuję to, uważam,
że ma nawet rację. Nie mam zamiaru wchodzić w związek i bać się, że mnie za
kilka dni zostawi, a ja zostanę ze swoimi uczuciami i bolącym sercem. Ostatnio
troszkę się "odsunęłam", zajęłam się swoim życiem, nie czekam na jego
ewentualne kontakty ze mną. Prawda jest taka, że gdyby chciał się spotkać ze
mną, znalazłby czas, nawet, kiedy jest bardzo zajęty. Dlatego nie nalegam na
spotkania, nie odzywam się pierwsza.
Ostatnio napisał mi na gg, kiedy na zakończenie rozmowy dodałam "to cześć, do
kiedyś", napisał "cały czas myślę o Tobie". Następnym razem (poprosiłam go
jakiś czas temu o pomoc przy komputerze), gdy napisałam, że jak znajdziesz
czas dla mnie, to daj znać, od razu zaproponował spotkanie. Powiedział "Musze
się przyjrzeć Tobie i kompowi".
Czy myślicie, że powinnam się odsunąć, zniknąć z jego pola widzenia.
Zastanawiam się, w jaki sposób wzbudzić z jego strony zainteresowanie mną. Nie
chcę, żeby pomyślał, że mam go w d....e, ale z drugiej strony nie mam już siły
uganiać się za uciekającym króliczkiem. Jak Wy, mężczyźni zrobilibyście, gdyby
zależało Wam na kimś, ale nie na tyle, żeby się angażować od razu uczuciowo i
ta kobiet aby zaczęła Was "olewać", unikać, nie narzucała by się, nie
zaczepiałaby.